Dodaj do ulubionych

PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.02, 19:56
Dwoje ludzi się rozstaje, co jest wspólna decyzją, bo zdali sobie sprawę że
mimo wszystko nie mogą się do siebie dopasować. Decydują się na bliską
przyjaźń a jednocześnie seks od czasu do czasu, dopóki sytuacja jednego z
nich się nie zmieni ( np. dziewczyna znajdzie sobie nowego faceta). Moje
pytanie: co o takim rozwiązaniu myślisz? czy sądzisz że taki układ ma szansę
trwać bez uszczerbku na przyjaźni? Czy masz jakieś doswiadczenia z tym
związane?
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU 22.07.02, 20:02
      Co najmniej jedno z dwojga tak czy siak chce w ten sposob byc blisko tej
      drugiej osoby i mysli ze w ten sposob "cos uzyska". Mimo nawet najszczerszych
      deklaracji sytuacja zwykle rozwija sie tak, ze jedno predzej czy pozniej chce
      czegos wiecej. No i nie dziala to zbyt "motywujaco" by szukac sobie partnera,
      bo skoro mam przyjaciela, bezinteresowny seks pod bokiem, to po co mam szukac?
      • Gość: Ginewra Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.chello.pl 22.07.02, 21:52
        Ja właśnie mam taki układ; ex-kochanek który jakiś czas temu przestał być ex ;-)
        Ja mogę liczyć na Niego i vice-versa, seks może mniej emocjonujący, ale jednak
        daje satysfakcję........bliskość po prostu.
        • anna27 Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU 23.07.02, 01:49
          To troche chore...no chyba, ze caly dowcip polega na tym, zeby znowu byc razem
          jak w poscie powyzej. Kwieto ma chyba racje, ze w takich ukladach najczesciej
          jedna ze stron cosik jeszcze czuje. I to strona potem bedzie wyla z bola, gdy
          partner/ka znajdzie kogos innego do seksu.
    • mirek_ Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU 23.07.02, 08:25
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      > Dwoje ludzi się rozstaje, co jest wspólna decyzją, bo
      zdali sobie sprawę że
      > mimo wszystko nie mogą się do siebie dopasować.
      Decydują się na bliską
      > przyjaźń a jednocześnie seks od czasu do czasu,
      dopóki sytuacja jednego z
      > nich się nie zmieni ( np. dziewczyna znajdzie sobie
      nowego faceta). Moje
      > pytanie: co o takim rozwiązaniu myślisz? czy sądzisz że
      taki układ ma szansę
      > trwać bez uszczerbku na przyjaźni? Czy masz jakieś
      doswiadczenia z tym
      > związane?

      Ja bylem w czyms jakby podobnym przez dosyc dlugi czas i
      uwazam to za strate czasu. Jesli sie rozstawac, to
      lepiej rozejsc sie naprawde i starac sie nawet nie
      utrzymywac kontaktow, jesli to mozliwe. Moim zdaniem
      taki uklad tylko komplikuje, a nawet w duzym stopniu
      blokuje plany na przyszlosc. Uwazam, ze nie jest tez
      dobrze utrzymywac kontakty tylko przyjacielskie (bez
      seksu) z bylym mezem/zona. (W przypadku tylko par nie
      mam doswiadczenia). Ciezko sie z tego wyplatac i moze to
      byc powodem niesnaskow w nastepnym zwiazku.
      Po prostu lepiej sie odciac od przeszlosci.
    • Gość: aga Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: 157.25.126.* 23.07.02, 09:50
      rozumiem, ze jeszcze nie zyjesz w takim "zwiazku", ale myslisz o tym czy tak?
      jeśli zgadalam to mysle, ze po prostu nie mozesz juz dluzej zyc ze swoim
      partnerem, ale tez potwornie boisz sie i nie wyobrazasz zycia bez niego

      niestety znam ten stan dosyc dobrze :(
      • Gość: Martyna Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: 195.117.24.* 23.07.02, 10:30
        Masz rację (kobieca intuicja ? :).

        W ten weekend podejmiemy wspólną decyzję co dalej. Jest to mój pierwszy związek
        i pewnie dlatego popełniłam sporo błędów, ale nie aż tak raniących drugą stronę
        abyśmy nie mogli być bliskimi przyjaciółmi. Czytając wasze odpowiedzi
        zastanawiam się nad różnymi rozwiązaniami. Chcę podejść do sprawy dojrzale i
        zrobić tak, abym i ja i mój chłopak jak najmniej cierpieć a jednocześnie nie
        zrywać kontaktu ze sobą - za bardzo nam na sobie zależy.

        Nie myślę raczej o tym żeby odbudować nasz związek, bo wydaje mi się że przez
        rok czasu bycia razem jest się w stanie ocenić czy z daną osobą można budować
        razem przyszłość.

        W grę wchodzą różne opcje ale wiem że muszę się dobrze zastanowić, czy
        potrafiłabym mówiąc brzydko "uprawiać seks" mając świadomość że nie towarzyszy
        temu żadne uczucie. Nie jestem w końcu bez serca i uczuć. No i czy wtedy nie
        ucierpiałaby nasza przyjaźń?
        Mnóstwo pytań i same wątpliwości...

        Dziękuję za wypowiedzi i pozdrawiam
      • mirek_ Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU 23.07.02, 10:40
        Gość portalu: aga napisał(a):

        > rozumiem, ze jeszcze nie zyjesz w takim "zwiazku", ale
        myslisz o tym czy tak?
        > jeśli zgadalam to mysle, ze po prostu nie mozesz juz
        dluzej zyc ze swoim
        > partnerem, ale tez potwornie boisz sie i nie wyobrazasz
        zycia bez niego
        >
        > niestety znam ten stan dosyc dobrze :(

        Stara sprawa: kobiety z Wenus, a my z Marsa:) Bo tak
        naprawde to zupelnie nie rozumiem czego mialaby sie bac???

        A nawiazujac do listu Martyny, to moge powiedziec, ze rok
        takiej "chodzonej" znajomosci to o wiele zamalo, zeby sie
        przekonac, czy to partner na stale. O bardzo wiele za malo!
        • Gość: Martyna Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: 195.117.24.* 23.07.02, 11:29
          Mirku! Czas jest sprawą względną.Można spotykać się z kimś codziennie po kilka
          czy nawet kilkanaście godzin przez rok i nie poznać tej osoby ( np.spotykamy
          się wtedy kiedy akurat humor nam dopisuje a jak coś nie tak to mówimy sobie pa
          pa aż nam przejdzie.) Z moim chłopakiem od samego początku miałam możliwość
          spędzać razem kilka dni (24 h żeby nie było wątpliwości) w tygodniu - a wtedy
          uważam że można się dużo o tej osobie dowiedzieć - jakie sa jej
          przyzwyczajenia, "rytuały", po prostu widzisz ją w każdej (prawie oczywiście)
          sytuacji dnia codziennego. Więc jakieś ogólne pojęcie na temat przyszłego
          wspólnego życia możesz sobie nakreslić.

          Co do pytania czego miałabym się bać: na pewno pierwszych chwil po rozstaniu,
          mnóstwa wspomnień które temu towarzyszą i sprawiają ból. Teraz, po ostatnich
          kilku dniach przemysleń dużo zrozumiałam, i ten strach się przez to zmniejszył.
          Ale zawsze mamy przecież obawy jak to dalej będzie, czy jeszcze kogoś spotkamy
          z kim będziemy umieli stworzyć szczęśliwy i udany związek. To przecież o to
          chodzi, nie?
          • Gość: Sol Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 11:37
            piszesz, ze wciaz Wam na sobie zalezy. Nie chcecie czy nie potraficie sie rozstac na amen? A moze jesli
            przyjazn to tylko przyjazn-bez seksu? Taki uklad bylby chyba "czystszy". Po co wplatywac sie w sytuacje, w
            ktorej jedna (albo i obie) strony beda wciaz mialy uczucie "prawa wlasnosci"?
            Zeby pozostac przyjaciolmi po zerwaniu trzeba bardzo duzo kultury osobistej i wiele odwagi. Czasem taka
            przyjazn zamiast pomagac-szkodzi. Czy oboje macie identyczne podejscie do tematu? Oboje chcecie tej
            przyjazni i seksu?
            • Gość: Martyna Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: 195.117.24.* 23.07.02, 11:50
              Już odpowiadam - rozważam różne możliwości i wiem że mój chłopak zgodzi się na
              każdą, którą ja zaproponuje. Oboje mamy to samo podejście i on pozostawił mi
              wolny wybór, gdyż kiedyś był już w takich relacjach i jeśli ja tego chce to dla
              niego nie stanowi to problemu.

              Nie wykluczam przyjaźni bez seksu, ale chcę się z waszych wypowiedzi dowiedzieć
              jaki mogą być konsekwencje przyjaźni i seksu.
              A dlatego zastanawiam się nad wplątywaniem w tą przyjaźń z seksem, bo seks był
              w tym związku bardzo udany i tu dopasowaliśmy się niemal idealnie.
          • mirek_ Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU 23.07.02, 12:12
            Gość portalu: Martyna napisał(a):

            > Mirku! Czas jest sprawą względną.Można spotykać się z
            kimś codziennie po kilka
            > czy nawet kilkanaście godzin przez rok i nie poznać tej
            osoby ( np.spotykamy
            > się wtedy kiedy akurat humor nam dopisuje a jak coś nie
            tak to mówimy sobie pa
            > pa aż nam przejdzie.) Z moim chłopakiem od samego
            początku miałam możliwość
            > spędzać razem kilka dni (24 h żeby nie było
            wątpliwości) w tygodniu - a wtedy
            > uważam że można się dużo o tej osobie dowiedzieć -
            jakie sa jej
            > przyzwyczajenia, "rytuały", po prostu widzisz ją w
            każdej (prawie oczywiście)
            > sytuacji dnia codziennego. Więc jakieś ogólne pojęcie
            na temat przyszłego
            > wspólnego życia możesz sobie nakreslić.
            >
            > Co do pytania czego miałabym się bać: na pewno
            pierwszych chwil po rozstaniu,
            > mnóstwa wspomnień które temu towarzyszą i sprawiają
            ból. Teraz, po ostatnich
            > kilku dniach przemysleń dużo zrozumiałam, i ten strach
            się przez to zmniejszył.
            >
            > Ale zawsze mamy przecież obawy jak to dalej będzie, czy
            jeszcze kogoś spotkamy
            > z kim będziemy umieli stworzyć szczęśliwy i udany
            związek. To przecież o to
            > chodzi, nie?

            Martyna, najbardziej podoba mi sie, ze ladnie o tym
            piszesz:) Wyczuwam w Tobie duzo lagodnosci i prawdziwej
            troski o udany zwiazek w przyszlosci. Zgadzam sie, czas
            mozna traktowac wzglednie, choc tak naprawde jest w zyciu
            wartoscia najbardziej bezwzgledna - zegar "tika"
            niezmiennie tak samo, bez wzgledu na wszystko:) Ale tak
            jak to ujelas, mozna ten czas wypelnic zyciem mniej lub
            bardziej intensywnym, to prawda. Tylko ze wciaz 365 dni
            to bardzo malo. Czy przez ten okres zjadlabys beczke
            soli?:) Ja jestem nawet zdania, ze zamieszkanie razem
            przez rok z zalozeniem prowadzenia wspolnego (nie kazdy
            sobie) zycia, to tez za malo. Oczywiscie wcale Cie nie
            chce do swoich pogladow przekonywac, po prostu je
            przedstawiam.
            Obawa pustki, chwilowego zagubienia, bolu po zakonczeniu
            zwiazku powinna chyba byc jednak mniejsza od tego, co
            moze nastapic w przypadku kiedy ten zwiazek nie bedzie
            sie toczyl we wlasciwym kierunku. Wybor na zasadzie
            mniejszego zla, choc zlosliwi mowia, ze czlowiek, kiedy
            ma do wyboru wieksze i mniejsze, przewaznie wybiera
            wieksze zlo:)
            Nie ma ludzi niezastapionych. Trzeba wierzyc w siebie i
            w to, ze spotka sie kogos wlasciwego. Tym bardziej,
            jesli sie ma przed soba jeszcze tak duzo czasu jak Ty.
            Zycze Ci naprawde jak najlepiej, a to co pisze, wcale nie
            jest forma wymuszania na Tobie zgody z moim zdaniem. To
            tylko subiektywna opinia.
            • Gość: Martyna Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.07.02, 16:02
              Wiem Mirku, że to co piszesz to nie jest wymuszanie na mnie czegokolwiek.
              Cieszę się że wyrazasz swój pogląd, nawet jeśli jest on inny od mojego, bo to
              skłania mnie do zastanowienia się i przemyslenia tego co piszesz. I dziękuję
              za to. :)
    • Gość: TEQUILA Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: 195.94.218.* 23.07.02, 14:52
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      > Dwoje ludzi się rozstaje, co jest wspólna decyzją, bo zdali sobie sprawę że
      > mimo wszystko nie mogą się do siebie dopasować. Decydują się na bliską
      > przyjaźń a jednocześnie seks od czasu do czasu, dopóki sytuacja jednego z
      > nich się nie zmieni ( np. dziewczyna znajdzie sobie nowego faceta). Moje
      > pytanie: co o takim rozwiązaniu myślisz? czy sądzisz że taki układ ma szansę
      > trwać bez uszczerbku na przyjaźni? Czy masz jakieś doswiadczenia z tym
      > związane?

      Z doświadczenia wzięte:
      Nie bardzo wierzę w spólne decyzje o rozstaniu :) A jeśli tak jest to znaczy
      że w związku było "letnio" jednym słowem za mało zaangażowania z obu stron. I
      decyzja o utrzymywaniu "blizkich kontaktów" po rozstaniu w takiej sytuacji
      jest spowodowana strachem, obawa przed byciem samym. Chcecie świadomie się
      oszukiwać. Chcecie być sami ale z drugiej strony boicie się tego. Po rozstaniu
      dwojga ludzi zazwyczaj pojawia się pustka, luka. Chce się ją jakoś zapełnić.
      Cchcecie wybrać komfort.Być osbno ale nie do końca. Ale niestety nic z tego
      dobrego nie wyjdzie. Jeśli w tymm układzie jednej osobie jednak zależy to
      będzie się łudziła i robiła wszystko by zmienić niezobowiązujący charakter
      znajomości. A to będzie nie do zniesienia dla tej drugiej. Inna sprawa to że
      dziewczyny na ogól sex wiążą z uczuciem, a więć dopuki będziesz się z nim
      przyjaźniła i sypiała na pewno nie ułożysz sobie życia a chyba na tym Ci zależy.
      Nic dobrego nie wyjdzie z takiego układu. Znam to z 2 stron a wiec osoby która
      kiedyś w czymś takim tkwiła i a. jej zależało b. jemu zależało. Gdy tobie
      zależy oszukujesz się że to będa niezobowiązujące kontakty i że nie będziesz
      samotna szukając tego innego. Tak naprawdę to wystarczy ci on i nie będziesz
      miała ochoty poznawać innych i nadal będziesz tkwiła w niewiadomo czym. A jeśli
      to jemu będzie bardziej zależało.. O to będzie straszliwe męczącę. Bedziesz
      chciał być wolna ale ta druga osoba będzie ci to uniemożliwaiała, będzie miała
      pretensję że ją ranisz i ciągle w twojej głowie będzie poczucie winy że kogoś
      wykożystujesz pomimo tego że on się na to godził( ale z biegiem czasu godzi się
      na coraz mniej). Podsumowując przyjaźń z byłym facetem jest możliwa tylko i
      wyłącznie gdy nie ma w niej sexu. I ta przyjaźń musi być oparta na wspólnych
      zainteresowaniach a nie tylko na wspólnym zabijaniu poczucia pustki. Jeśli
      potraktujesz go jako kumpla może być fajnie. Bo kumpel były facet to jest fajna
      sprawa. Nie ma się nic do ukrycia a w takim układzie można sobie mówić rzeczy
      których niepowiedzielibyście sobie jako para. W ten sposób oprucz kumpla możesz
      zyskać coś jeszcze spojrzenie okiem drugirj osoby na to co było między wami.
      Może zobaczysz coś czego nie widziałaś wcześniej i pomoże Ci to w przyszłych
      związkach. Ja mam takiego kumpla i to jest świetna sprawa. Ale uwaga żadnego
      sexu. Gdy w grę wchodzi sex prędzej czy później komuś zaczyna zależeć a wtedy
      koniec przyjaźni...
      • Gość: Martyna Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.07.02, 15:54
        Dziekuję Teqila za wypowiedź. Myślę, że masz dużo racji i chyba będzie tak że
        będziemy tylko przyjaciółmi. I czuję że stanie się to dopiero po jakimś
        czasie, wtedy gdy bedę gotowa spotkać się z nim bez łez i tego co mimo
        wszystko dalej teraz czuję.
    • Gość: tusiaz Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.07.02, 00:20
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      > Dwoje ludzi się rozstaje, co jest wspólna decyzją, bo zdali sobie sprawę że
      > mimo wszystko nie mogą się do siebie dopasować

      . Decydują się na bliską
      > przyjaźń

      a jednocześnie seks od czasu do czasu, dopóki sytuacja jednego z
      > nich się nie zmieni ( np. dziewczyna znajdzie sobie nowego faceta).
      Moje
      > pytanie: co o takim rozwiązaniu myślisz? czy sądzisz że taki układ ma szansę
      > trwać bez uszczerbku na przyjaźni? Czy masz jakieś doswiadczenia z tym
      > związane?
      Jesli przyjażń to nie seks...niestety....Przyjaznic sie mozna ...,ale bez seksu...,bo inaczej to związek oparty
      na seksie...Są pary ,które przestał łaczyć intymny stosunek i potem zostają dobrymi znajomymi,czy
      przyjaciółmi....Ale zdecydowanie przyjaciele ze soba nie sypiają...Seks przekresla przyjażń....,czasem na
      zawsze.....
      • Gość: Malwina Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.abo.wanadoo.fr 26.07.02, 11:17
        jesli masz jeszcze ochote na jakiekolwiek zblizenie, zwiazek trzeba bylo ratowac.

        a jesli wszystko skonczone to na amen to nie wiem jak mozna dotknac, calowac, piescic ....???????
        dziwne to dziwne ....
        • Gość: Terry Och Malwina IP: 217.153.50.* 31.07.02, 11:52
          • Gość: soso och malwinko!!! IP: *.ppp.get2net.dk 04.08.02, 18:37
            Pewnie, ze mozna. Pamietam kiedys ja z nowa osoba ona z nowym kolejnym i
            czasami straszliwie zaiskrzylo. Jak za dawnych czasow :-)

            I prosze mi nie moralizowac. Wiem wszystko!

            wasz soso
            • Gość: Terry Jak soso to może dżugaszwili ? IP: 217.153.50.* 05.08.02, 13:36
            • Gość: Terry Jak soso to może dżugaszwili ? IP: 217.153.50.* 05.08.02, 13:37
              Wiesz kto to ?
        • Gość: Terry A ty Malwina dajesz po rozstaniu ? IP: 217.153.50.* 08.08.02, 15:56
    • Gość: Sony Re: PRZYJAŹN - OK, SEKS -ABSOLUTNIE NIE!!!!! IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 05.08.02, 19:12
      Mysle, ze to totalnie niezdrowy uklad. Jesli sie rozstaja to powinno to
      oznaczac koniec z seksem. Czy facet ma byc " pogotowiem seksualnym " dla bylej
      dziewczyny? Niech on przestanie byc taki " szlachetny" i zajmie sie nowa
      przyjaciolka. A ona napewno sobie kogos znajdzie szybciej jak sie jej nie
      bedzie platal miedzy nogami. Pozdrawiam.
    • momi Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU 08.08.02, 22:33
      Gość portalu: Martyna napisał(a):

      > Dwoje ludzi się rozstaje, co jest wspólna decyzją, bo zdali sobie sprawę że
      > mimo wszystko nie mogą się do siebie dopasować. Decydują się na bliską
      > przyjaźń a jednocześnie seks od czasu do czasu,

      Kompletnie nie rozumiem.Albo na czym polega związek albo na czym
      przyjażń.Piszesz,że nie mogli sie dopasować,ale chcą zdecydować się na BLISKĄ
      przyjazń.Znajomość a przyjazń to dla mnie ogromna różnica.I mimo,że mój związek
      rozpoczął się od głębokiej przyjazni, PO pozostał tylko znajomością.Ciepło o
      sobie myślimy,ale PRZYJACIÓŁMI już nie jesteśmy.A seks ? Po zerwaniu?????
      Faktycznie nic nie rozumiem.
      • Gość: Miko Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 20:15
        Masz rację że chyba jej nie rozumiesz. Jeżeli i oni ona nie maja nic przeciwko
        takiemu układowi to czemu odmawiac sobie przyjemnośći???
    • Gość: Klaudia_29 Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.08.02, 17:35
      Mam taką sytuację i sądzę, że jeśli naprawdę juz nie kochasz chłopaka to jest
      OK. Rozstałam się z facetem ponad rok temu, nie dawał mi tyle uwagi ile
      potrzebowałam. I on od razu zaproponował taki układ. Pamiętam, że byłam
      oburzona - co on sobie myśli?!? Po paru miesiącach (jakoś zimą) spotkaliśmy
      się przypadkowo i umówiliśmy pogadać. Teraz widzę, że na jego wyszło.
      Jestem zadowolona. Kiedy ktoś ciekawy pojawia mi się na horyzoncie, wtedy na
      jakiś czas nie spotykam się z ex, i tyle. Układ z byłym powoduje, że jestem
      bardziej wymagająca w stosunku do mężczyzn - sama już nie wiem, czy to dobrze,
      czy źle?
      Nie jest do sytuacja, w której chciałabym tkwić do końca życia, ale póki co mam
      się do kogo przytulić, kogo poradzić... właściwie mogę zaspokoić wszystkie moje
      zachcianki z wyjątkiem potrzeby bezpieczeństwa.
      Pozdrawiam ;)
      • Gość: Martyna Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 22:01
        Dzięki Klaudia za Twóją wypowiedź. Chciałam właśnie przeczytać coś "z drugiej
        strony" Pozdrawiam
    • Gość: weronika Re: PRZYJAŹN I SEKS PO ROZSTANIU IP: *.kopernik.gliwice.pl 12.08.02, 09:08
      ja zawsze potrzebowałam ciszy, tzn. czasu w którym moge pozbierac emocje i
      myśli. Nie uwazasz że to jest konieczne?
      Poza tym takie przyjaznie są możliwe ale po jakims czasie kiedy wszystko juz
      znacznie zmniejszy swoja temperaturę, wtedy nie ma żalu nie ma bólu tylko jest
      ktoś juz troche obcy ale jednak troche bliski z kim mozna sobie pogadac o zyciu.
      Z drugiej strony, moja koleżanka wplatała sie w taki układ i straciła przez to
      kolejne dwa lata. Tyle razy jej mówiłam po co ten seks? W ten sposób nigdy nie
      zainteresujesz sie nikim na poważnie. Było tak jak pisze kolezanka w poscie
      wyżej, koszmarne wymagania w stosunku do facetów , ale zadna znajomosci nie
      przetrwała dłużej niż 2 miesiace. Dopiero teraz jak całkowice odcieła sie od
      seksu, a z byłym po prostu prowadzi zwykła znajomosc ale tez sporadyczna, udało
      się jej odnaleźć szczescie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka