Dodaj do ulubionych

przemoc inaczej....

02.08.02, 14:41
Bardzo proszę o pomoc. Potrzebuję dobrego adwokata z Warszawy od spraw
rodzinno - mieszkaniowych. Muszę pozbyć się bandyty, proszę. Sprawa bardzo
pilna!!!
Obserwuj wątek
    • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 02.08.02, 16:38
      Podnoszę jeszcze raz wątek. Wiem, że to nie jest pora, kiedy ludzie zaczynają
      przeglądać wpisy.... Ale proszę, bardzo proszę, sytuację mam baaaaardzo
      nieciekawą (i niebezpieczną). Przypomnnijcie sobie, co napisał Pastwa o
      sprowadzaniu bijącego na dobrą drogę i ile to czasu zajmuje. A ja już nie mam
      siły!
      • lucy_z Re: Ktoś potrzebuje pomocy...... 02.08.02, 19:22
        nuworysz napisała:

        > Podnoszę jeszcze raz wątek. Wiem, że to nie jest pora, kiedy ludzie zaczynają
        > przeglądać wpisy.... Ale proszę, bardzo proszę, sytuację mam baaaaardzo
        > nieciekawą (i niebezpieczną). Przypomnnijcie sobie, co napisał Pastwa o
        > sprowadzaniu bijącego na dobrą drogę i ile to czasu zajmuje. A ja już nie mam
        > siły!

        Kochani, ktoś potrzebuje pomocy, woła o nią! Pomóżcie!
        Gdyby wiedziała, znała ta osoba kogoś, nie pisała by tu! Widać z wpisu, że
        sytuacja jest nie cierpiąca zwłoki, wręcz zagrażająca życiu! Czy nikt tej
        osobie nie może pomóc???
        Myślę jednak, że ktoś taki się znajdzie. Wiem, że na Was można liczyć!!!!!
        Pozdrawiam:))
    • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 21:28
      Organizacje kobiece, także te pro feministyczne mają dobrych specjalistów. Np.
      centrum praw kobiet, także chyba ośka (wszystko w sieci).Jeśli jesteś tym, o
      kim myślę, to cieszę się, że sprawa jest na takiej drodze. jeśli kimś innym -
      też się cieszę, że działasz i bardzo trzymam kciuki.
      • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 02.08.02, 21:59
        Dostałaś ode mnie majla dzisiaj, Melba... Szukam po tej Ośce i nic nie mogę
        znaleźć... Siedzę w pokoju zamkniętym na klucz. Boję się.
        • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 22:01
          Wyślę Ci namiary na priv. Jak chcesz i możesz, zadzwoń. Pamiętasz o Puławskiej?
          • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 02.08.02, 22:04
            Pamiętam. Policja nic nie daje, tylko kwity. Nie pomogą. Dzielnicowy ma
            wyłączony telefon. Dzięki.
            • Gość: Melba Adresy dla wszystkich IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 22:32
              TELEFONY ZAUFANIA:
              Ogólnopolskie pogotowie dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” 0 800
              1200 02, 666 05 59, 666 10 35
              Centrum Praw Kobiet 0-42 633 34 11
              Fundacja Kobieca Efka – 0-12 422 47 50
              Dla kobiet w trudnej sytuacji 0-44 632 19 68

              ORGANIZACJE I STOWARZYSZENIA:
              Centrum Praw Kobiet 652 01 17, 622 25 17, 621 35 37
              Warszawskie Centrum Kobiet 834 60 59, 834 80 66, 669 99 48

              PUNKTY INFORMACYJNE:
              Biuro Porad Obywatelskich – stowarzyszenie Centrum Informacji Społecznej 828 12
              95

              INTERNET:
              www.free.ngo.pl/temida
              www.efka.org.pl
              kobiety.cmx.plwww.kobiety.pl
              www.oska.org.pl
              • Gość: OLT Niebieska Linia - zmiana numerow IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 05.08.02, 12:48
                Od 1 sierpnia nastepuje zmiana numeru Telefonu
                Niebieskiej Linii dla Ofiar Przemocy w Rodzinie!!!

                Od tej pory funkcjonowac beda:

                1. NUMER 0 801 1200 02 (PLATNY PIERWSZY IMPULS) czynny
                pn-sob: 10:00-22:00;
                nd i ow: 10:00-16:00.

                2. NUMER PLATNY: (022) 666 00 60 czynny
                pn-pt: 10:00-22:00
            • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.08.02, 22:33
              Masz adresy i zajrzyj też na skrzynkę. Wychodzę zaraz z sieci, żeby odblokować
              telefon. Bądź dzielna.
    • ta_mar_ta gdzie jesteś?. 04.08.02, 19:51
      Co z kobietą potrzebującą pomocy ? Odezwij się! Jesteś bezpieczna?
      • Gość: Grace Re: gdzie jesteś?. IP: *.sympatico.ca 04.08.02, 20:11
        Odezwij sie! ponawiam pytanie gdzie i czy jestes bezpieczna?
        Jak Ci mozna pomoc!!!
        Badz silna...uciekaj z domu,krzycz w nieboglosy!!!zeby ludzie Cie slyszeli
        zmartwiona G
        • Gość: Melba Prośba IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 22:30
          Jeśli ktowkoliwek skorzysta z podanych przeze mnie adresów czy namiarów, bardzo
          proszę o "recenzję"!!! Może nawzajem udzielimy sobie wskazówek!
          • nuworysz bezpieczna? 04.08.02, 22:49
            sama nie wiem. Bo raz jest tak, drugi inaczej. Drzeć się wniebogłosy?
            Ćwiczyłam. Sąsiedzi zamykają okna i drzwi, a lokalny bandyta drze sie jeszcze
            głośniej, że jestem..... Ale, dziewczyny, chyba jest jakieś światło w tunelu.
            Parę osób zawzięło się mi pomóc, młody człowiek w najbliższym czasie ma plany
            wyjazdowe, skompletowałam parę kwitów... Ale o bezpieczeństwie totalnym raczej
            bym nie powiedziała.
            Dzięki za troskę. Moze jutro, pojutrze cos załatwię. Jeżeli załatwię, będę
            mogła słuzyc radą innym. I jeszcze jedno. Przeczytałam od dechy do dechy
            wypowiedzi Olka i, niestety, nie do konca ma on rację, moim zdaniem. Oczywiście
            są pewne przyczyny tkwiące w psychice kobiety, że jedną chłop ruszy, inną czci.
            Ale, ale, Olek. Słyszałeś może o prochach albo i innych przyczynach,
            powiedziałabym, natury zewnętrznej? Pisanie zaszczutej kobiecie, że przyczyny
            tkwią w niej samej, nie najlepiej świadczą o Tobie jako o terapeucie. Czy
            zdajesz sobie sprawę, że bitą wpychasz jeszcze głebiej w glebę?!!!!
            • Gość: Melba Re: bezpieczna? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.02, 23:17
              Cieszę się, że jest w miarę ok. Zwłaszcza te plany wyjzadowe bandyty - czas na
              ekspertyzę, kwity, prokuratora i zmiane zamków. Kurcze strasznie trzymam
              kciuki, dobrze, że nie jesteś sama!!!
              • Gość: anula Re: bezpieczna? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 05.08.02, 07:59
                Gość portalu: Melba napisał(a):

                > Cieszę się, że jest w miarę ok. Zwłaszcza te plany wyjzadowe bandyty - czas
                na
                > ekspertyzę, kwity, prokuratora i zmiane zamków. Kurcze strasznie trzymam
                > kciuki, dobrze, że nie jesteś sama!!!

                Właśnie. Do dzieła!
                Rany, a myślałam, że żyjemy w cywilizowanym kraju... ;-(
                trzymaj się dzielnie!
            • olek13 Re: bezpieczna? 05.08.02, 11:38
              nuworysz napisała:

              > I jeszcze jedno. Przeczytałam od dechy do dechy
              > wypowiedzi Olka i, niestety, nie do konca ma on rację, moim zdaniem.

              Właśnie trafiłem tutaj przypadkiem (czy w ogóle istnieje przypadek?)

              > Oczywiście są pewne przyczyny tkwiące w psychice kobiety, że jedną chłop ruszy, inną czci.
              >
              > Ale, ale, Olek. Słyszałeś może o prochach albo i innych przyczynach,
              > powiedziałabym, natury zewnętrznej? Pisanie zaszczutej kobiecie, że przyczyny
              > tkwią w niej samej, nie najlepiej świadczą o Tobie jako o terapeucie. Czy
              > zdajesz sobie sprawę, że bitą wpychasz jeszcze głebiej w glebę?!!!!

              Piszę co wiem, co wielokrotnie sprawdziłem. Naprawdę życzę Ci, abyś rozwiązała swoje problemy. Masz pełne prawo do własnego zdania w tej kwestii. Gorąco życzę Ci też, abyś poczuła się dobrze, pewnie i bezpiecznie, niezależnie od tego, kogo winisz za to wszystko.
              Ale... wiem, że na dłuższą metę to się nie uda, że obwinianie nie rozwiązuje problemu.
              I to tylko tyle

              Życzę Ci spokoju i miłości
              • proo Re: bezpieczna? 05.08.02, 12:44
                Olku13 ,
                tego się nie da PRZEŁOŻYC NA JĘZYK KTÓRYM OPERUJEMY NA CODZIEŃ.
                Do takich prawd człowiek musi dojść sam - drogą żmudnych ćwiczeń,
                cierpliwie powtarzanych afirmacji. Przecież gdzieś tam we wcześniejszym
                wątku sam to powiedziałeś!
                Aż mi przykro kiedy Twoje , pełne ciepła i życzliwości wpisy są odbierane
                przeciwnie do intencji.
                Myślę tak jak Ty. Rozumiem Cię. Może ktoś jeszcze zechce? :-)

                Pozdrawiam Cię cieplutko i z miłością człowieczą. :-)

                proo
                • nuworysz Olek, ja rozumiem... 05.08.02, 17:56
                  ...tylko te prawdy oczywiste bolą, kiey są serwowane w okresie, w ktorym się
                  znalazłam. Mam świadomość swoich grzechów i błędów, ale tą świadomością nie
                  zabarykaduje drzwi przed krewkim i dobrze odżywionym młodym człowiekiem. To
                  jeszcze bardziej dołuje.
                  PS. Jezeli czujesz się urażony (nie było to moją intencją), to bardzo
                  przepraszam.
                  PS2. Prawnicy z tych różnych organizacji "na rzecz" mają teraz urlopy.
                  Słusznie. W okresie wakacyjnym przemoc nie występuje...
                  • olek13 Re: Olek, ja rozumiem... 05.08.02, 20:26
                    Odezwałem się, niejako wywołany "do tablicy". Wiem, że jest Ci teraz trudno, nie mam zamiaru Cię pouczać, nie chciałem, żebyś tak to odebrała. Naprawdę życzę Ci jak nalepszego dla Ciebie rozwiazania problemu.
                    Oczywiście nie jestem urażony.
                    Ale wiesz, poza wszystkimi działaniami natury prawnej spróbuj jeszcze jednego. Znajdź chwilę czasu, usiądź spokojnie i pomódl się o jak najlepsze rozwiązanie z intencją, że to będzie rozwiązanie dobre dla wszystkich, których sprawa dotyczy. I zaufaj, że to już się realizuje, już teraz. Zrób to z przekonaniem, że tak właśnie się już dzieje. Ja pomodlę się razem z Tobą.

                    Pozdrawiam gorąco
              • ta_mar_ta "przypadek" Olka13 05.08.02, 23:34
                olek13 napisał:

                > Właśnie trafiłem tutaj przypadkiem (czy w ogóle istnieje przypadek?)

                Już odpowiadam, w tym przypadku "przypadek" nie zaistniał.

                O istnieniu tego wątku zawiadomiłam Ciebie 2 dni wcześniej i poprosiłam, abyś
                tutaj zajrzał.

                Poniżej dowód: z wątku "przemoc fizyczna w domu ", odpowiedziałeś zresztą na
                ten mój post i 2 dni trwało, nim wszedłeś tutaj jakoby "przypadkiem".

                Od dzisiaj jesteś dla mnie niewiarygodny, przykro mi...

                Ta_

                OLEK !!!
                Autor: ta_@NOSPAM.poczta.gazeta.pl
                Data: 03-08-2002 16:53 + odpowiedz na list

                + odpowiedz cytując


                --------------------------------------------------------------------------------
                Zajrzyj na wątek "przemoc inaczej" i...pomagaj
                Ta_
                • olek13 Re: 'przypadek' Olka13 06.08.02, 07:13
                  Zajrzałem zaraz po twoim poście, co widać z mojego wpisu 03-08-2002 21:19 w wątku "przemoc fizyczna w domu". Potem nie zaglądałem, bo temat nie interesował mnie.
                  Jeśli jestem dla Ciebie niewiarygodny, to trudno, nic na to nie poradzę.

                  Pozdrawiam
    • Gość: Melba Może oni nie urlopują IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.02, 21:28
      Podaję same telefony, bom przelotem:
      827 01 39 wt-pt 17-20
      670 21 23 pon, śr i pt 17-18
      627 15 53 wt, czw 12-14
      629 25 85
      628 37 46 czw 15-18
      to są rózne org od przemocy w rodzinie i porad prawników, podobno porady są
      bezpłatne. Dasz znać, jak poszło?
    • masaker Re: przemoc inaczej.... 06.08.02, 11:41
      Rozumiem, że chodzi o męża, który cię bije, wyzywa, grozi ci itd. (klasyczne
      przestępstwo znęcania z art. 207 kk). Nie groź mężowi, że następnym razem
      wezwiesz Policję, bo on albo cię "oduczy" takich pomysłów, albo zmieni taktykę
      na ciche znęcanie psychiczne.

      1. W trakcie kolejnej awantury wezwij Policję. Nie dzwoń na 997, ale zdobądź
      wcześniej numer na twój komisariat (tzn. właściwy ze względu na twoje miejsce
      zamieszkania), a najlepiej - do jakiejś wewnętrznej komórki ds. przemocy,
      interwencji itp. Jeżeli takiej nie ma albo telefon nie odpowiada - dzwoń do
      oficera dyżurnego komisariatu. Jeżeli masz telefon komórkowy - wyjdź z
      mieszkania. Będzie nawet lepiej, jeżeli mąż z powrotem cię nie wpuści - odwali
      za ciebie pół roboty.

      2. Moim zdaniem każdy taki facet to świr, dlatego wzywając Policję zażądaj, aby
      oni sprowadzili psychiatrę (choć na to nie licz), ewentualnie - zażądaj tego w
      trakcie interwencji. Podkreślaj, że mąż jest agresywny, bije cię, niszczy
      przedmioty i wykrzykuje groźby, dlatego chcesz, aby zbadano go psychiatrycznie.
      Zresztą - jest duża szansa, że twoja postawa go rozjuszy i zaatakuje
      policjantów. Jeżeli wszystko pójdzie "dobrze", męża nie zabiorą na "dołek", ale
      do dyżurnego psychiatryka, gdzie przez jakiś czas zostanie.

      3. Jeżeli mąż zdążył cię uderzyć w trakcie awantury - pójdź do swojej
      przychodni i zapytaj o lekarza tzw. sądowego (albo orzecznika czy jak go tam
      zwą) albo lepiej - poszukaj takiego prywatnie. Zrób sobie obdukcję - lekarz
      poprosi cię o opis zdarzenia, a potem napisze, czy stwierdzone obrażenia mogły
      powstać w podanych okolicznościach. Może się też zdarzyć (ale raczej na to nie
      licz), że Policja przyjedzie z lekarzem z zakresu medycyny sądowej. W każdym
      razie (niezależnie od wizyty u lekarza) możesz poprosić, aby "na zdarzeniu"
      Policja dokonała oględzin twojego ciała - pamiętaj, że co do zasady powinna
      tego dokonać osoba tej samej płci. W razie czego - pojedź z Policją na
      komisariat.

      4. Pilotuj sprawę - z orzeczeniem lekarza pójdź na komisariat i złóż
      zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Nie daj się zbyć - zażądaj przyjęcia
      zawiadomienia i przesłuchania (oba podpisujesz - w przeciwieństwie do tzw.
      rozpytania na notatkę). W trakcie przesłuchania podaj datę, godzinę i miejsce
      interwencji, w trakcie interwencji możesz też poprosić dowódcę załogi o podanie
      stopnia i danych personalnych. Przekaż te dane przesłuchującemu. W ciągu kilku
      dni powinnaś otrzymać zawiadomienie o wszczęciu postępowania. Potem "zawracaj
      dupę" prokuratorowi (ale bez przesady) - oni tego nie lubią, ale to ich psim
      obowiązkiem jest udzielić ci informacji, pouczyć, wytłumaczyć itd.

      5. Dowiedz się, gdzie jest mąż - jeżeli zostanie zatrzymany w szpitalu. Pójdź
      porozmawiać z lekarzem - opisz całą sytuację, powiedz, że złożyłaś na Policji
      zawiadomienie, zapytaj, co sądzi o zdrowiu męża itd. - musisz wiedzieć, na czym
      stoisz.

      6. Złóż we właściwym sądzie okręgowym pozew o rozwód z winy męża opisując jego
      zachowanie. Nie powołuj się na toczącą się sprawę karną, bo sąd - jeśli się
      uprze - może zawiesić postępowanie do czasu wyjaśnienia sprawy karnej (art. 177
      par. 1 pkt 4 kpc). Pamiętaj, że sąd cywilny sam przesłuchuje strony, świadków i
      przeprowadza inne dowody. Sąd cywilny nie będzie ustalał, czy popełniono
      przestępstwo, tylko czy nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego
      i czy twój mąż ponosi za to wyłączną winę. Do sprawy cywilnej weź lepiej
      adwokata, tym bardziej że bardzo szybko "wypłyną" kwestie majątkowe.


      I przede wszystkim - przełam swój wstyd, lęk, ból i bądź KONSEKWENTNA. Świat
      jest tak okrutnie skonstruowany, że nikogo - ani w sądzie, ani w prokuraturze,
      ani na Policji, ani nawet twojego (ewentualnego) adwokata - nie obchodzi twoje
      życie. Ty sama musisz sobie pomóc. I olej to pierdolenie o twoim przyczynieniu
      się, relacji kat-ofiara itp. - to bełkot, który może co najwyżej zaprowadzić
      cię do psychiatryka.

      Powodzenia! Mam nadzieję, że ta pisanina na coś się przyda. W każdym razie -
      przygotuj się na parę lat walki. Ale chyba warto, jeżeli zamierzasz dożyć
      SPOKOJNEJ starości.
      • masaker PS. 06.08.02, 11:50
        Jeżeli w toku postępowania karnego okaże się, że mąż cierpi na chorobę
        psychiczną, co wyłączało albo w znacznym stopniu ograniczało jego
        tzw. "poczytalność", może zostać umieszczony w szpitalu psychiatrycznym albo
        poddany leczeniu w trakcie odbywania kary.
        • hookean Re: PS. 06.08.02, 12:01
          A co w przypadku gdyby to nie był mąż tylko syn ?
          • proo Re: PS. 06.08.02, 12:16
            Syn czy mąż ... to nieważne , jedno mają wspólne BANDYTYZM.
            Wpis masakera to nie jest przepis na zemstę , to wypunktowany
            sposób postępowania w obronie własnej i TAKŻE w imię miłości
            do własnego dziecka. Zachowanie "młodego człowieka" /tak chyba
            nuworysz nazywa ciemiężyciela/ nosi znamiona choroby lub co najmniej
            lekkiego uszkodzenia percepcji życia , stosunku do innych - w tym
            najbliższych. Zrób to co pisze masaker. Potem przyjdzie czas na pracę
            nad nim i nad sobą. Jestem pewna że wiesz co mam na myśli , prawda? :-)

            pozdrawiam najmocniej jak potrafię.
            proo
      • gabi21 Re...do Masaker 06.08.02, 12:05
        Masaker....wydaje mi sie,ze ta odpowiedz jest taka na jaka wolajaca o pomoc
        czeka!!!
        poprostu konkretna!!!
        pozdrawiam G
      • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 06.08.02, 12:11
        To nie chodzi o męża... Ale dziękuję, jestem pod silnym wrażeniem Twoich rad, chociaż parę ze względów
        zasadniczych nie kompatybilizuje... No i parę rzeczy już zawaliłam. Nic to, wydrukowałam i nauczę się na
        pamięć. Na szybko: od wezwania (w trakcie awantury) do przyjazdu policji mija na ogół co najmniej pół
        godziny (dzwoniłam na telefon komisariatu), ostatnie awantury są ciche (w takim znaczeniu, że sąsiedzi
        nie słyszą, inne komponenty jak poprzednio). Niczego w komisariacie nie podpisywałam. Regularnej
        obdukcji nie mam (obdukcje podobno robią tylko odpłatnie na Grzybowskiej)....
        • masaker Re: przemoc inaczej.... 06.08.02, 12:26
          Myślałem, że chodzi o męża - sorry za mistejk. A co do realiów - wiem, wiem.
          Tak jak trzeba mieć zdrowie, żeby być chorym i korzystać z naszej służby
          zdrowia, tak trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby wyegzekwować od Policji, co
          się należy.
          Trudno wymyślić mi coś więcej - mogę tylko życzyć powodzenia.
          • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.chello.pl 06.08.02, 19:32
            Nuworysz, jak Ci idzie? Czy ktos juz pomogl?
            • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 06.08.02, 20:21
              toczę walkę z przepisami... i sobą samą. Puściłam Ci majla. Podzwoniłam trochę
              po tych telefonach, ktore podałaś. Powoli, powoli...
              • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 00:24
                Dobrze, że maszyna się toczy. Dobrze , że walczysz z tą ciepłą kluchą w
                sobie :) Dasz radę. Na maila odpowiedziałam. Trochę brutalnie, ale...
                • Gość: goya Re: przemoc inaczej.... IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.08.02, 13:10
                  slyszalam ze nie trzeba robic obdukcji ktora jest platna i nie w kazdej jest
                  specjalista ktory moze ja przeprowadzic. specjalisci powiedzieli mi ze
                  wystarczy udac sie do zwyklego lekarza i poprosic o zwykly opis stanu zdrowia.
                  czyli opis siniakow, zadrapan itp.

                  trzymam kciuki.

                  ja rowniez zycze konsekwencji.
                  to wszystko moazna zrobic!!
                  goya
                  • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 07.08.02, 15:16
                    No tak, a dzisiaj się dowiedziałam, że nie mogę wymeldować syna z mojego
                    własnego mieszkania (chociaż zapewniam mu inne) bez jego zgody.... Czy ktoś ma
                    inną wersję?
                    • proo Re: przemoc inaczej.... 07.08.02, 15:34
                      nuworysz napisała:

                      > No tak, a dzisiaj się dowiedziałam, że nie mogę wymeldować syna z mojego
                      > własnego mieszkania (chociaż zapewniam mu inne) bez jego zgody.... Czy ktoś
                      ma
                      > inną wersję?


                      Nie mam innej wersji.
                      Nie możesz.

                      proo /ze smutkiem/
                    • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 21:53
                      A co z opcją doniesienia do prokuratora? Jeśli jako bandzior zagrażający Ci
                      otrzyma wyrok, to wtedy też nie można go wymeldować? Pytam tylko teoretycznie,
                      przerażona tym krajem, Melba
                      • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 07.08.02, 22:03
                        Opcja doniesienia z ewentualną eksmisją trwa w naszych sądach 2-6 miesięcy, jak
                        się dzisiaj dowiedziałam. I wcale nie wiadomo, czy efekt będzie właśnie taki...
                        Bo sąsiedzi nie słyszeli krzyków, bo obrażenia własciwie nie wiadomo jakie, bo
                        inni członkowie rodziny utrzymują, że to ze mną są problemy...
                        Można też trochę inaczej, ale właśnie jestem w trakcie sprawdzania. Doniosę,
                        jak będę pewna. Też czasochłonne. Tak, ma rację Masaker. Zanim wywali się z
                        domu damskiego boksera, rzeczony bokser może wywalić wnioskodawczyni wszelkie
                        pomysły tego typu... Fajny kraj.
                        • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 22:10
                          Trzymajcie mnie, bo wyemigruję. Ja myślę, że opcja Puławskiej i
                          ekspertyzowanych chusteczek może bardzo pomóc. TO (wiesz co) robi w naszym
                          kraju wciąż piorunujące wrażenie...Jak sądzisz?
                          • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 07.08.02, 22:32
                            Melba, nie. Wszystko się musi uleżeć, po bożemu. Nic na szybko. Przecież
                            maltretowana moze być konfabulistką, może dziecko to kryształ, a jej odbił
                            klimax na przykład. Policjanci uprzejmi, pogadają, a potem pójdą, bo mają inne
                            sprawy. A dziecko - kryształ wróci zza węgła i da matce w pierdol (chyba mnie
                            Admin nie zdejmie, proszę). A potem matka zadzwoni znowu po policję, a oni się
                            zdziwią: przecież już byliśmy... Chyba zakandyduję na posła, żeby pozmieniać to
                            prawo (?). Ojej, najwyżej go posadzą na dołek na 24. A potem dziecko wróci. I
                            co? Musisz go wpuścić, bo przecież jest zameldowany...
                            • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 22:46
                              No to trzeba walnąć z grubszej rurki. Pokażę Ci jutro,jak szukać "dowodów".
                              Tzn. mam nadzieję, że Ci pokażę, że on jest tym wyładowany i będzie czarno na
                              białym. A niech to szlag! Reszta w mailu.
                              PS. Emigruję i już, cholewka.
                            • Gość: anula Re: przemoc inaczej.... IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 08.08.02, 08:37
                              nuworysz napisała:

                              > Melba, nie. Wszystko się musi uleżeć, po bożemu. Nic na szybko. Przecież
                              > maltretowana moze być konfabulistką, może dziecko to kryształ, a jej odbił
                              > klimax na przykład. Policjanci uprzejmi, pogadają, a potem pójdą, bo mają
                              inne
                              > sprawy. A dziecko - kryształ wróci zza węgła i da matce w pierdol (chyba mnie
                              > Admin nie zdejmie, proszę). A potem matka zadzwoni znowu po policję, a oni
                              się
                              > zdziwią: przecież już byliśmy... Chyba zakandyduję na posła, żeby pozmieniać
                              to
                              >
                              > prawo (?). Ojej, najwyżej go posadzą na dołek na 24. A potem dziecko wróci. I
                              > co? Musisz go wpuścić, bo przecież jest zameldowany...


                              Przerażające jest to, co piszesz. Co jest z naszym krajem? Czy tu nigdy nie
                              będzie normalnie?!
                              Przykro mi, że nie umiem Ci pomóc, ani nawet doradzić, mogę Ci tylko życzyć
                              wyjścia z tego koszmaru...
                        • masaker Re: przemoc inaczej.... 08.08.02, 10:21
                          Jeżeli jest psychiczny, można spróbować umieścić go w psychiatryku, ale powiem
                          szczerze, że nie wiem, jak to się robi w praktyce.
                          Nie rozumiem jednej rzeczy. Napisałaś: "inni członkowie rodziny utrzymują, że
                          to ze mną są problemy...". Dlaczego?
                          • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 08.08.02, 10:54
                            Powiedzmy, Masaker, że napisałam to jako jeden z przykładów na blokadę możliwości wymeldowania.
                            Nie mogę przecież tutaj, na Forum, rozbierać się do naga. Nie słyszałeś o wmawianiu choroby
                            psychicznej i chęci ubezwłasnowolnienia kogoś niewygodnego... na przykład?
                            • masaker Re: przemoc inaczej.... 08.08.02, 11:42
                              nuworysz napisała:

                              > Powiedzmy, Masaker, że napisałam to jako jeden z przykładów na blokadę
                              > możliwości wymeldowania. Nie mogę przecież tutaj, na Forum, rozbierać się do
                              > naga. Nie słyszałeś o wmawianiu choroby psychicznej i chęci
                              > ubezwłasnowolnienia kogoś niewygodnego... na przykład?

                              Owszem, słyszałem. Nie obraź się, ale najczęściej wygląda to w ten sposób, że
                              przychodzi pani i mówi: "on (mąż, kochanek, syn, ojciec itp.) jest psychiczny i
                              chce mnie zabić", a za parę dni zjawia się ów pan i stwierdza: "ona (żona,
                              kochanka, córka, matka itp.) jest psychiczna i chce mnie zabić". Dysponując
                              takimi danymi trudno coś poradzić którejś ze stron, bo nawet nie wiadomo, która
                              z nich potrzebuje pomocy.
                              Nie pytałem cię o szczegóły intymno-rodzinne, ale byłem ciekaw, dlaczego reszta
                              rodziny nie tylko ci nie wierzy, ale wręcz uważa ciebie za osobę problemową.
                              Jest to po prostu dziwne. Zdecydowana większość forumowiczów czytając twój post
                              wierzy ci, choć cię nie zna, a tymczasem okazuje się, że poza nami cała reszta
                              upatruje w tobie źródła problemu (tak zrozumiałem poprzedni post, jak i ten, na
                              który odpowiadam).
                              • nuworysz Re: przemoc inaczej.... 08.08.02, 14:30
                                Masaker, ta "reszta" jest nieliczna i ma także w swoim działaniu pewien cel.
                                Wierz mi, w kontaktach z innyymi ludźmi nie mam żadnych problemów,
                                powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Nie mogę nic więcej napisać, żeby się niie
                                demaskować, ale problem jest złożony. Mam pozoa tym, jak sądzę, wiele dowodów,
                                które mogą przekonać "czynniki", że to nie ja coś wymyślam.
                                Melba, napisz Masakerowi, że nie jestem psychol, co?
                                • Gość: Melba Re: przemoc inaczej.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.02, 18:58
                                  Nie jest autorka wątku psychiczna. Znalazła się jednak w poważnych tarapatach,
                                  jak wielu rodziców dziś w naszym szalonym świecie. To jest wojna, którą
                                  wytoczył młody bandziorek...Bardzo niebezpieczna wojna. Kurcze!!!
                                  • sombre Re: przemoc inaczej.... 08.08.02, 23:23
                                    masaker napisał:

                                    > byłem ciekaw, dlaczego reszta rodziny nie tylko ci nie wierzy, ale wręcz
                                    > uważa ciebie za osobę problemową. Jest to po prostu dziwne. Zdecydowana
                                    > większość forumowiczów czytając twój post wierzy ci, choć cię nie zna, a
                                    > tymczasem okazuje się, że poza nami cała reszta upatruje w tobie źródła
                                    > problemu (tak zrozumiałem poprzedni post, jak i ten, na który odpowiadam).


                                    Tak czytam te posty i czytam i włosy mi dęba stają. Ale to tak na marginesie.
                                    A wracając do cytatu, drogi Masakerze, a czy nie wydaje Ci się, że dziwne jest,
                                    że syn maltretuje matkę? Kobieta ma prawo się bronić i chwała jej za to, że się
                                    nie poddaje i szuka pomocy także w internecie. Czym jest zmowa rodziny wobec
                                    przemocy fizycznej? To pikuś! Jeżeli synek zdolny jest do regularnego
                                    podnoszenia ręki na własną matkę, a reszta rodziny nie tylko to, powiedzmy
                                    akceptuje, ale też wspiera synka poprzez naciski psychiczne (tak tak - to
                                    ofiara przemocy jest winna), to to jest dla mnie wskazówka, że ktoś tu się na
                                    nuworysza uwziął i ma w tym jakiś ponury interes. A może syn jest tylko czyimś
                                    narzędziem w większej sprawie? Nie wiem, ale nie dobijałbym kobiety Twoimi
                                    posądzeniami, bo absolutnie nie znalazłem w jej postach niczego, co by mogło
                                    świadczyć o niezrównoważeniu (wręcz przeciwnie!), a takie posądzenia tylko
                                    sprawiają przykrość komuś, kto i tak zmuszony jest żyć w niestabilnej
                                    atmosferze zakłamania i braku bezpieczeństwa. A nowuryszowi życzę WIELKIEJ SIŁY
                                    i hartu ducha. Nie poddawaj się, po burzy zawsze jest dzień! :)))
                                    Pozdrawiam serdecznie.


                                    sombre
                                    mimo wszystko chcę
                                    w tym kraju mieszkać
                                    • nuworysz Masaker!! 09.08.02, 00:24
                                      potrzebuje pilnie kontaktu z Tobą. Poczta mi zwraca maile na Twój adres. Kwieto
                                      zna sprawę, ma na mnie namiary.
                                      • masaker Re: Masaker!! 09.08.02, 10:35
                                        Nie wiem, dlaczego poczta Cię wyrzuca, nie mam ustawionych żadnych filtrów.
                                        Zaraz sprawdzę swoją pocztę, choć nie ręczę, że odpowiem natychmiast (szefostwo
                                        przypomniało sobie o mnie i uszczęśliwiło mnie pracą).

                                        Do sombre: Panie! Człowieku! Cieniu (bo to chyba z hiszpańskiego znaczy twój
                                        nick)! Nie twierdziłem, że nuworysz jest chora psychicznie, uważam wręcz, że to
                                        jej prześladowca wymaga leczenia albo pobytu w więzieniu. Mam natomiast taki
                                        wkurzający innych nawyk zawodowy polegający na wyjaśnianiu wszystkich
                                        wątpliwości w sprawie, choć wiem, że czasem ludzie biorą to do siebie.
                                        • nuworysz Re: Masaker!! 09.08.02, 10:57
                                          Właśnie wysłałam Ci maila na skrzynkę. Zajrzyj, proszę...
                                          • masaker Re: Masaker!! 09.08.02, 11:23
                                            Niesety, nic nie dochodzi. Skrzynka działa - sprawdzałem. Spróbuj na mój inny
                                            adres: baeljal@wp.pl
                                            • nuworysz Re: Masaker!! 09.08.02, 11:47
                                              No to Ci wysłałam na wp. Poprzedni mail wrócił z adnotacją, że "permanent errors"... Czekam.
                                              • nuworysz doniesienie... 10.08.02, 21:48
                                                Leżę od wczoraj i ryczę... Złożyłam doniesienie do prokuratury na własnego
                                                syna. Oczywiście to niczego nie rozwiązuje. To jeszcze nie jest eksmisja. Dadzą
                                                mu (o ile przedstawię przekonujące dowody) wyrok w zawieszeniu, bo nie był
                                                karany. Mniej więcej 3 - 4 miesiące. Potem mogę wystąpić o eksmisję (trwa do 3
                                                lat, wynik wątpliwy)...
                                                • Gość: Bo Re: doniesienie... IP: *.acn.pl / 10.133.134.* 10.08.02, 22:38
                                                  nuworysz napisała:

                                                  > Leżę od wczoraj i ryczę... Złożyłam doniesienie do prokuratury na własnego
                                                  > syna. Oczywiście to niczego nie rozwiązuje. To jeszcze nie jest eksmisja.
                                                  Dadzą
                                                  >
                                                  > mu (o ile przedstawię przekonujące dowody) wyrok w zawieszeniu, bo nie był
                                                  > karany. Mniej więcej 3 - 4 miesiące. Potem mogę wystąpić o eksmisję (trwa do
                                                  3
                                                  > lat, wynik wątpliwy)...

                                                  Nie płacz, czasami trzeba podejmować bolesne decyzje. Bardzo Ci współczuję. Ale
                                                  musisz myśleć o sobie i swoim zyciu.
                                                  Swoją drogą, to draństwo, że cholerna biurokracja i niewydolne prawo
                                                  uniemożliwiają załatwianie podobnych spraw po ludzku.
                                                  Pozdrawiam i dodaję otuchy.
                                                  Bo
                                                • trzcina Re: doniesienie... 11.08.02, 16:56

                                                  kciuki zaciskam, tyle mogę, żebyś przetrwała, żebyś się obroniła

                                                  trzcina
                                                • snopek_siana i co dalej? 11.08.02, 23:09
                                                  co teraz? prokuratura wyda wyrok, ty wyeksmitujesz syna z mieszkania, bedziesz
                                                  bezpieczna. jak zadbasz o niego? czy i jak zajmiesz sie jego problemami?
                                                  • snopek_siana Re: i co dalej? 13.08.02, 14:31

                                                    czyżby pytanie było zbyt niewygodne?







                                                  • nuworysz Re: i co dalej? 13.08.02, 14:37
                                                    Skądże! Zbieram myśli i się do odpowiedzi. Ogólnie rzecz biorąc, i nie ja sama
                                                    to wymyśliłam, włączenie "czynników zewnętrznych" działa najczęściej na daną
                                                    osobę jak zimny prysznic. Może na tym poprzestanę, a może nie. Czas pokaże.
                                                    Teraz trzeba czekać...
                                                  • mr_watchman Re: i co dalej? 13.08.02, 14:52
                                                    czytam to i nic nie rozumiem. to kiedy to sie zaczelo wczoraj? wczesniej bylo
                                                    wszystko ok a od paru dni albo tygodni syn cie bije? a wczesniej?
                                                  • Gość: Melba Re: i co dalej? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 19:51
                                                    Snopek, ręce załamuję. Snopek, jeśli jesteś kobietą, uważaj na związki i to, co
                                                    Cię może w nich spotkać. A jak jesteś facetem - to się nie dziwię :(
                                                  • snopek_siana Re: i co dalej? 13.08.02, 21:11
                                                    Dlaczego ręce załamujesz? jestem kobietą jakie to ma znaczenie? droga Melbo
                                                    romantyzm i idealizm to piękne rzeczy ale doświadczenie każe zwracać
                                                    baczniejszą uwagę na to czy ktoś nas nie robi zwyczajnie w konia. nie wierzę w
                                                    to ze ktoś nagle zaczął być agresywny i bić własną matkę. można to wytłumaczyć
                                                    tylko na dwa sposoby: albo ten ktoś bija już od dawna albo ten bijący wymaga
                                                    leczenia a nie eksmisji.
                                                    Całość tego co pisze Nuworysz pozostawia dużo niejasności. z jednej strony mówi
                                                    że problem jest z jej agresywnym synem z drugiej że inni członkowie rodziny
                                                    twierdzą że to ona jest źródłem problemów. na pytanie Masakera odpowiada bardzo
                                                    wymijająco twierdząc że jest dla reszty rodziny "niewygodna" i "ma w swoim
                                                    działaniu pewien cel". nie czarujmy się rzadko kiedy ktoś jest bezwolną ofiarą
                                                    reszty rodziny która się hurmem rzuca na niego. Dlaczego jest niewygodna? jaki
                                                    cel ma rodzina? bardzo chętnie przeczytałabym odpowiedź na te dwa pytania. ale
                                                    zapewne przeczytam że Nuworysz "nie będzie sie rozbierała do naga na forum".
                                                    Nuworysz nie pisze nic o tym czy i jakie problemy miała wcześniej ze swoim
                                                    synem a także jak zamierza postąpić z nim gdy już go wyeksmituje. moim zdaniem
                                                    pozbywanie się syna z mieszkania i wyrzucanie go po prostu na bruk nie świadczy
                                                    zbyt dobrze o dojrzałości matki i jej poczuciu odpowiedzialności za swoje
                                                    dzieci. dzieci przecież nie wychowują się same a takie problemy nie pojawiają
                                                    się z dnia na dzień. jeśli syn Nuworysza potrafi reagować jedynie agresją i
                                                    biciem to tylko dlatego że tego właśnie nauczył się w domu. od rodziców a w tym
                                                    także matki.
                                                    Oby ktoś nie wykorzystywał forum do uzyskania rozgrzeszenia aplauzu i bycia
                                                    głaskanym po głowie niezależnie od tego co dzieje się w realu.
                                                    Nie chciałabym przyłożyć do tego ręki.
                                                  • Gość: Bo Re: i co dalej? IP: *.acn.pl / 10.133.134.* 13.08.02, 21:31
                                                    Snopku, mnie tez się wydaje, że w postach nuworysz jest coś niezrozumiałego.
                                                    Tym bardziej, jeśli zajrzy sie do wątku "Czy można bezkarnie krzywdzić drugiego
                                                    człowieka". Dopiero po lekturze tegoż okazuje się, że nuworysz ma nowego
                                                    towarzysza życia, co podobno powoduje wściekłość byłego męża i agresję syna,
                                                    podpuszczanego przez ojca. Zastanawia mnie, dlaczego towarzysz życia nuworysz
                                                    nie reaguje, gdy jego ukochana jest okładana przez syna. Dlaczego musi ona
                                                    szukać pomocy na forum, a nie u - jak to określa - wspaniałego przyjaciela? I
                                                    wreszcie, przecież syn nie musi z nią mieszkać, ma ojca.
                                                    Być może krzywdzę nuworysz tym postem. Życie bywa tak skomplikowane, że az
                                                    niepojęte i nie do wiary. Ale, tak jak ty, widzę pewne niekonsekwencje w
                                                    postach nuworysz. A może tylko mi się zdaje. Jeśli rzeczywiście stara się
                                                    szukać wyjścia z realnej, koszmarnej sytuacji, to bardzo jej współczuję.
                                                    Pozdr.
                                                    Bo
                                                  • nuworysz Re: i co dalej? 13.08.02, 21:59
                                                    Bo, kochana, żeby syn mógł mieszkać u ojca, to tatuś musi się na to zgodzić. A
                                                    niestety.... Tatuś, jak zwykle, woli bez żadnej odpowiedzialnosci, ciągnąć
                                                    sznurki na odległość. Mój "towarzysz" z różnych względów nie może już
                                                    uczestniczyć w calej sprawie. Nie mogę tego wyjasnić na forum. Poza tym na
                                                    razie nie mieszka jeszcze ze mną. Ludzie, ja naprawdę nie mogę publicznie
                                                    wyjaśniać, o co chodzi!!!
                                                  • Gość: Bo Re: i co dalej? IP: *.acn.pl / 10.133.134.* 13.08.02, 22:23
                                                    nuworysz napisała:

                                                    >Ludzie, ja naprawdę nie mogę publicznie
                                                    > wyjaśniać, o co chodzi!!!

                                                    Rozumiem, że nie chcesz (i nie musisz) wyjawiać wszystkich aspektów swojej
                                                    sytuacji. Z drugiej zaś strony, niedopowiedzenia powodują ostrożność
                                                    czytających i czasami niedowierzanie. Ja tylko napisałam o swoich
                                                    wątpliwościach, które po części rozwiałaś. Jak już wspominałam, życie bywa tak
                                                    pokręcone, że gdyby to pokazano na filmie, widzowie osądziliby, że to fikcja,
                                                    wymysł scenarzysty. Nie mam podstaw, by ci nie wierzyć, więc życzę wytrwałości
                                                    i siły. I na twojej ulicy zaświeci słońce.
                                                    Pozdrawiam
                                                    Bo
                                                  • nuworysz Re: i co dalej? 13.08.02, 21:53
                                                    snopek_siana napisała:

                                                    nie wierzę w
                                                    > to ze ktoś nagle zaczął być agresywny i bić własną matkę. można to
                                                    wytłumaczyć
                                                    > tylko na dwa sposoby: albo ten ktoś bija już od dawna albo ten bijący wymaga
                                                    > leczenia a nie eksmisji.
                                                    Bijący bije od niedawna. Bijący wymaga leczenia. Bijący wymaga także
                                                    absolutnego oddzielenia od wpływów innych, hmmmm, faktorów wpływających na to,
                                                    że bije.
                                                    > Całość tego co pisze Nuworysz pozostawia dużo niejasności. z jednej strony
                                                    mówi
                                                    >
                                                    > że problem jest z jej agresywnym synem z drugiej że inni członkowie rodziny
                                                    > twierdzą że to ona jest źródłem problemów. na pytanie Masakera odpowiada
                                                    bardzo
                                                    >
                                                    > wymijająco twierdząc że jest dla reszty rodziny "niewygodna" i "ma w swoim
                                                    > działaniu pewien cel". nie czarujmy się rzadko kiedy ktoś jest bezwolną
                                                    ofiarą
                                                    > reszty rodziny która się hurmem rzuca na niego. Dlaczego jest niewygodna?
                                                    jaki
                                                    > cel ma rodzina? bardzo chętnie przeczytałabym odpowiedź na te dwa pytania.
                                                    Tak, nie będę robiła ekshibicji i wiwisekcji. Chyba nie napisałam "dla reszty
                                                    rodziny" ale "dla innych członków rodziny", a to jednak różnica. Jestem, może
                                                    nie niewygodna, ale "potrzebna inaczej". Naprawdę nie mogę opowiadać
                                                    wszystkiego z detalami, naprawdę. Nie jestem ofiarą reszty rodziny, lecz paru
                                                    osob. Snopku, chyba nie zaznałaś prymitywnej podłości ludzkiej. I nie zyczę Ci
                                                    tego. Pytanie tytułowe wątku było o adwokata. Nie o to, jak mam sobie układać
                                                    dalsze kontakty z "resztą rodziny".
                                                    > zapewne przeczytam że Nuworysz "nie będzie sie rozbierała do naga na forum".
                                                    moim zdaniem
                                                    > pozbywanie się syna z mieszkania i wyrzucanie go po prostu na bruk nie
                                                    świadczy
                                                    > zbyt dobrze o dojrzałości matki i jej poczuciu odpowiedzialności za swoje
                                                    > dzieci. dzieci przecież nie wychowują się same a takie problemy nie pojawiają
                                                    > się z dnia na dzień.
                                                    Nie powiedziałam, że na bruk!!! Fakt, dzieci nie wychowują się same, a na nie
                                                    ma wplyw zarówno matka jak i ojciec. Dobrze byłoby jeszcze, gdyby ojciec,
                                                    ktoremu nie przyznano praw po rozwodzie, działał fair. Nie mam wpływu na to, co
                                                    on im wmawia w czasie sporadycznych spotkań...
                                                    jesli syn Nuworysza potrafi reagować jedynie agresją i
                                                    > biciem to tylko dlatego że tego właśnie nauczył się w domu. od rodziców a w
                                                    tym
                                                    >
                                                    > także matki.
                                                    ????? Właśnie z powodu m.in. bicia dzieci przez ojca pozwoliłam sobie (z
                                                    aprobatą dzieci) wrócić do stanu wolnego (?).
                                                    > Oby ktoś nie wykorzystywał forum do uzyskania rozgrzeszenia aplauzu i bycia
                                                    > głaskanym po głowie niezależnie od tego co dzieje się w realu.
                                                    > Nie chciałabym przyłożyć do tego ręki.
                                                    Nie założyłam tego wątku, żeby ktoś mnie głaskał po głowie...
                                                    Snopku, jezeli ktos jest idealistą, to jednak nie Melba. Myslę, ze wiele
                                                    rzeczy, które mam teraz na codzień, po prostu nie miesci Ci się w głowie.
                                                    Ludzie potrafią...
                                                  • Gość: inka_s trzymaj się IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.08.02, 22:22
                                                    Nuworysz - nie trać nerwów na osoby odnoszące się do ciebie podejrzliwie na
                                                    forum.
                                                    Dopiero przed chwila przeczytałąm cały watek - i włos mi się zjezył na głowie.
                                                    Dobrze że się bronisz. A ci co zarzucają ci błędy wychowawcze - może i maja
                                                    rację ale ile oni sami dzieci wychowali??? i czy moga isę pochwalić że żadnych
                                                    błędówn nie popełnili??
                                                    A nawet jeśli popełniałąś błędy - to nie powód żeby teraz dac sie zabić!
                                                    Ci co na ciebie naskoczyli - co, chcą przeczytac sensacyjne doniesienie jak to
                                                    syn zakatował matke na śmierć? I powiedza wtedy - o, nie myślałem że to AŻ TAK!
                                                  • snopek_siana Re: i co dalej? 13.08.02, 22:45
                                                    nuworysz napisała:


                                                    > Bijący bije od niedawna. Bijący wymaga leczenia. Bijący wymaga także
                                                    > absolutnego oddzielenia od wpływów innych, hmmmm, faktorów wpływających na
                                                    to,
                                                    > że bije.

                                                    I myślisz ze eksmisja to jest najlepszy sposób na leczenie? coraz mniej wierzę
                                                    w Twoje czyste intencje zwłaszcza po tym co przeczytałam na wątku "czy można
                                                    bezkarnie krzywdzić drugiego człowieka"



                                                    >

                                                    > Tak, nie będę robiła ekshibicji i wiwisekcji. Chyba nie napisałam "dla reszty
                                                    > rodziny" ale "dla innych członków rodziny", a to jednak różnica. Jestem, może
                                                    > nie niewygodna, ale "potrzebna inaczej". Naprawdę nie mogę opowiadać
                                                    > wszystkiego z detalami, naprawdę. Nie jestem ofiarą reszty rodziny, lecz paru
                                                    > osob. Snopku, chyba nie zaznałaś prymitywnej podłości ludzkiej. I nie zyczę
                                                    Ci
                                                    > tego.

                                                    Nie zaznałam podłości ludzkiej od innych członków bliskiej rodziny. ani od
                                                    rodzeństwa ani od rodziców (na temat dzieci się nie wypowiadam bo nie mam).



                                                    > Nie powiedziałam, że na bruk!!! Fakt, dzieci nie wychowują się same, a na nie
                                                    > ma wplyw zarówno matka jak i ojciec. Dobrze byłoby jeszcze, gdyby ojciec,
                                                    > ktoremu nie przyznano praw po rozwodzie, działał fair. Nie mam wpływu na to,
                                                    co
                                                    >
                                                    > on im wmawia w czasie sporadycznych spotkań...

                                                    Sporadycznych?? i ma aż tak duży wpływ spotykając się z dziećmi bardzo rzadko?
                                                    a co w takim razie Ty robisz skoro masz z dziećmi kontakt na codzień. nie
                                                    chcesz mi chyba powiedzieć że osoba która ma z dzieckiem kontakt o wiele
                                                    rzadszy ma jednocześnie o wiele większy na nie wpływ. muszą być jakieś
                                                    obiektywne podstawy skoro dzieci ulegają wpływom tak łatwo. przykro mi ale mam
                                                    coraz więcej wątpliwości...



                                                    > ????? Właśnie z powodu m.in. bicia dzieci przez ojca pozwoliłam sobie (z
                                                    > aprobatą dzieci) wrócić do stanu wolnego (?).

                                                    I teraz dzieci tak łatwo ulegają jego wpływom? dziwne...
                                                    Co się zmieniło od czasu rozwodu że nie dość że chcą się z nim kontaktować to
                                                    jeszcze ufają jego opiniom?


                                                    > Nie założyłam tego wątku, żeby ktoś mnie głaskał po głowie...
                                                    > Snopku, jezeli ktos jest idealistą, to jednak nie Melba. Myslę, ze wiele
                                                    > rzeczy, które mam teraz na codzień, po prostu nie miesci Ci się w głowie.
                                                    > Ludzie potrafią...

                                                    Ludzie potrafią również bardzo dobrze grać szczególnie gdy są jedynym aktorem
                                                    na scenie
                                                  • melitele Re: i co dalej? 13.08.02, 22:52
                                                    Snopek, jeśli nie wierzysz Nuworyszowi, jeśli uważasz, że to bzdury, to po
                                                    prostu daj sobie spokój z tym wątkiem. Nuworysz szukała adwokata, nie porad
                                                    wychowawczych. Mówi na forum to, co moxe powiedzieć. My nie mamy jej tu
                                                    doradzać ani rozliczać jej z wychowania dzieci. Są pewnie sprawy, o których ona
                                                    nie pisze, bo nie może, a które pewnie pozwoliłyby rozwiać twoje wątpliwości.
                                                    Ale nie poznasz ich, bo widocznie Nuworysz naprawdę nie może o nich powiedzieć.
                                                    Pozdrawiam
                                                    me
                                                  • nuworysz Re: i co dalej? 13.08.02, 22:52
                                                    OK, Snopku, spal mnie na stosie! Naprawdę mało wiesz o życiu. Nie oczekiwałam
                                                    pomocy w wychowaniu dzieci tu, na forum. Powiem Ci tylko tyle, że miałam już w
                                                    ręku kawałek szkła z rozbitego przez mojego syna naczynia. Moment, i
                                                    rozwiązalibyśmy problem... I tak, jak pisze Inka, potem ludzie by się
                                                    dziwili... Ludzie z forum mi nieco pomogli, ale to nie byłaś Ty, Snopku...
                                                  • snopek_siana Re: i co dalej? 13.08.02, 23:20
                                                    Nuworyszu powiedz mi proszę jak mam Ci pomóc skoro nie wiem nic o Tobie i
                                                    Twojej sytuacji? Oszczędzasz mi (i innym forumowiczom) jakiejkolwiek informacji
                                                    która pozwoliłaby podjąć konkretne kroki. podobno prosiłaś tylko o adwokata.
                                                    adresy kancelarii znajdziesz w każdej książce telefonicznej. jak mam Ci kogos
                                                    polecić zaangażować swój czas i troskę w pomaganie Tobie skoro nie wiem czy
                                                    większej pomocy nie wymaga właśnie Twój syn? a to co piszesz powoduje tylko że
                                                    coraz więcej pojawia się wątpliwości. coraz mniej rzeczy staje się jasnych w
                                                    tym również czystość Twoich intencji. żądasz pomocy unikając zarazem rzetelnych
                                                    odpowiedzi na jakiekolwiek pytania i wątpliwości.
                                                    Mam nieodparte wrażenie że grasz na schemacie "przemocy rodzinnej" i
                                                    dramatycznych przeżyć. przy użyciu internetu bardzo łatwo wykreować zamierzony
                                                    efekt i wielu forumowiczów z czystej dobroci serca się na to łapie. jednak nie
                                                    wypełni to luki w Twojej argumentacji. braku faktów motywów i logiki - po
                                                    prostu wiarygodności i spójności tego co przedstawiasz na forum.
                                                  • nuworysz Re: i co dalej? 13.08.02, 23:27
                                                    OK, gram na schemacie... i kapitalnie się bawię. Schodzę z wątku, mam dosyć.
                                                  • mr_watchman Re: i co dalej? 14.08.02, 09:39
                                                    przeczytalem te watki o ktorych mowicie i nie rozumiem dlaczego niektorzy
                                                    bronia tej nuworysz? ona jest dziwna i cos kreci - mowi tyle ile chce a
                                                    niewygodne pytania pomija. jest nieszczera
                                                  • Gość: inka_s Re: i co dalej? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.08.02, 11:51
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > przeczytalem te watki o ktorych mowicie i nie rozumiem dlaczego niektorzy
                                                    > bronia tej nuworysz? ona jest dziwna i cos kreci - mowi tyle ile chce a
                                                    > niewygodne pytania pomija. jest nieszczera

                                                    No pewnie - powinna podac swój adres, nazwisko numer telefonu...
                                                    A parę niedowierzających osób zadzwoniłoby do niej pogadać z synem - żeby
                                                    wyjaśnił jak to naprwdę jest... Potem synek oczywiście porozmawiałby z mamą
                                                    grzecznie i postanowił poprawę, bijąc sie w piersi - bo taki byłby skutek z
                                                    rozmów ze szlachetnymi wątpiącymi... To oczywiście w wersji potwierdzającej
                                                    słowa Nuworysz(ki).
                                                    A życie? No cóż nietrudno domyślic sie jaki efekt moż edać gdy nuworysz
                                                    zostanie rozpoznana - przez syna lub jego kolegów.
                                                    Nawet jeśli ktoś nie wierzy Nuworysz - czy nie lepiej założyć ż eona naprawde
                                                    potrzebuje pomocy? Wiem z własnego doświadczenia ile trzeba desperacji by w
                                                    sieci się wywnetrzac - mimo anonimowości. Sama to zrobiłam kiedyś w satnie
                                                    totalnej depresji. Teraz juz bym się nie odważyła. Między innymi dlatego że
                                                    oprócz naprawdę życzliwych ludzi można tu spotkać także bezinteresownie
                                                    złośliwych...
                                                  • mr_watchman Re: i co dalej? 14.08.02, 13:31
                                                    ale ona atakuje tych ktorym cos sie nie podoba. jak ktos zwroci uwage ze sa
                                                    jakies niescislosci ona od razu mowi ze to czepianie sie - nie akceptuje innego
                                                    punktu widzenia a przeciez kilka osob zwracalo uwage na jakies niescislosci.

                                                  • snopek_siana Re: i co dalej? 14.08.02, 15:02
                                                    Gdyby Nuworysz była w porządku starałaby się odpowiedziec na pytania, a
                                                    nie "obok", rozwiać wątpliwości, a nie kluczyć.


                                                    Gość portalu: inka_s napisał(a):
                                                    >
                                                    > No pewnie - powinna podac swój adres, nazwisko numer telefonu...
                                                    > A parę niedowierzających osób zadzwoniłoby do niej pogadać z synem - żeby
                                                    > wyjaśnił jak to naprwdę jest...

                                                    Nie proszę o podanie tajnych informacji, nazwiska, adresu, grupy krwi itp.
                                                    proszę za to na przykład o udzielenie odpowiedzi, dość anonimowej i prostej,
                                                    zdawałoby się, na pytanie dlaczego ojciec widujący się tylko sporadycznie z
                                                    dziećmi może mieć na nie aż taki wpływ? pytanie zostało zadane wprost, ale
                                                    czyżby było zbyt niewygodne, znowu?
                                                    I dlaczego, niech będzie, "inni" członkowie rodziny (ale nie "reszta" rodziny,
                                                    zgodnie z zastrzeżeniem Nuworysz) utrzymują że to z nią są problemy?
                                                    I ilu jest tych "innych" a ile tej "reszty"?
                                                    I w jaki sposób ta część rodziny która nie jest w opozycji do Nuworysz ją
                                                    wspiera, pomaga jej?
                                                    A jeśli nie pomaga, to znowu - dlaczego?
                                                    Dlaczego własna rodzina nie chce pomóc, a bez zastrzeżeń i bez prawa do
                                                    szczerych informacji maja pomagać obcy ludzie - z forum?

                                                    Czy do udzielenia odpowiedzi na te pytania trzeba rzeczywiście ujawniać
                                                    personalia?


                                                  • Gość: verbatim Obława, obława, na młode wilki obława.... IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 15:33
                                                    Choc sama mam wiele wątpliwości, i nasuwają mi się te same pytania,
                                                    nie sądzę, aby ta działalność inkwizytorska była budująca dla którejkolwiek ze
                                                    stron. Nic nie wnosi poza jadem. Również bardzo chętnie podyskutowałabym, na
                                                    żywym organizmie nuworysz, o błędach jakie przytrafiły się w wychowaniu dzieci,
                                                    prowadzących do tak skrajnych zachowań. Niemniej, sądzę, że polowanie na
                                                    czarownice nie ma najamniejszego sensu. Nie ma też sensu śledzić czy nuworysz
                                                    jest katem czy ofiarą, bo i tak nigdy nie dowiemy się prawdy. Zresztą prawda i
                                                    tak jest względna. Uszanujmy to o czym nie wiemy. Jeśli syn nuworysz uzna, że
                                                    potrzebna mu pomoc, może do nas napisze.

                                                    ukłony dla nieznanego
    • Gość: Melba Snopek siana IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 23:11
      Snopku, na początku zbulwersowałaś mnie swoim szybkim osądem, teraz jednak
      inaczej patrzę na Twój punkt widzenia, bo wydaje mi się, że mało wiesz. Świat,
      niestety i mówię to ja, niepoprawna idealistka (co traktujesz jak obelgę,
      dlaczego?), nie jest czarno-biały!!! A szkoda. Bardzo łatwo jest Tobie,
      podejrzewam, młodej osobie, ocenić i wydać osąd, nie mając swoich doświadczeń.
      I nawet rozumiem taką chęć wydawania opinii – każdego z nas czasem to
      dopada...Natomiast ja znam Nuworysz osobiście i trochę jej pomagałam z tą
      sprawą – na tyle, na ile mogłam. Znam ją od jakiegoś pół roku i nie
      obserwowałam masy błędów wychowawczych, które na pewno popełniła – skąd moja
      pewność? Stąd, że popełnia je nagminnie znakomita większość rodziców!
      Natomiast teraz, kiedy młody silny byk reaguje agresją i przemocą i grozi
      matce, zagraża jej zdrowiu i życiu – to cokolwiek nie sądzimy o tym, jak mogło
      do tego dojść, trzeba jej bronić! Pomóc, odizolować od agresora, ratować jej
      życie!
      Tak się składa, że pracuję zawodowo z ludźmi z różnymi kłopotami. Także z
      tzw. „trudną młodzieżą”, która BARDZO CZĘSTO JEST AGRESYWNA I ZAGRAŻA SWOIM
      RODZICOM. I nie mówię wcale o domach głęboko dysfunkcyjnych. Mówię o
      zwyczajności, o tym, co często dzieje się za ścianą u sąsiadów i o czym nie
      wiemy, bądź nie chcemy wiedzieć. Łatwo jest wydać osąd, trudniej pomóc. Czy nie
      jest tak, że nawet jeśli Nuworysz nie wszystko w swoim życiu poprowadziła tak,
      jak chciałaby, zasługuje na bezpieczeństwo we własnym domu? Czy nie ma prawa
      bronić się, jak tylko potrafi? Dlaczego osądzacie ją tak surowo? Nuworysz nie
      wynajęła bandy Rosjan z bazaru, żeby przetrzepali skórę jej synowi (a znam
      takich, którzy MUSIELI uciekać się do takich środków, walcząc o swoje życie).
      Nuworysz składa sprawę w prokuraturze, szuka dobrego prawnika i terapeuty (wiem
      to spoza forum). Działa legalnie, prawnie, w porównaniu do tego, co dzieje się
      w jej domu – delikatnie wręcz. Co tak naprawdę jej zarzucasz Snopku? Chęć
      obrony przed kimś, kto jej zagraża. Pójdź w takie miejsce w Twoim mieście,
      gdzie spotkasz naspeedowanych łysych młodzieńców i spróbuj pogadać z nimi o
      czymkolwiek. Albo odwiedź oddział psychiatryczny i popatrz na pacjentów w
      stanie ostrej psychotycznej agresji. A potem pomyśl, jakie masz z takim kimś
      szanse. Nie wiem, jak Ty wyglądasz i czy ćwiczyłaś karate, ale Nuworysz waży
      około 50 kilo i jest drobną kobietą w średnim wieku. Być może jest tak, że
      popełniła gdzieś błąd wychowawczy...To niewybaczalne...Proponuję ją za to
      złomotać.
      • snopek_siana Re: Snopek siana 14.08.02, 23:39
        Proszę Cię nie unoś się tak. przede wszystkim nie wydałam na Nuworysza wyroku,
        na razie mówię tylko o swoich poważnych wątpliwościach dotyczących prawdziwości
        opisywanej sytuacji. Nuworysz zaś ze swej strony nie robi nic by te wątpliwości
        rozwiać, natomiast kreuje się na atakowaną ze wszystkich stron zaszczutą
        kobietę. wiem że jest mnóstwo agresywnej młodzieży wystarczy się przejść
        wieczorną porą po mieście by to zauważyć. jednak nie mniej jest agresywnych
        rodziców od których młodzież ucieka na Giganta by wreszcie mieć odrobinę
        wytchnienia od starych. która z wersji jest prawdziwa w wypadku Nuworysza? nie
        wiem a Nuworysz bardzo starannie unika odpowiedzi na konkretne postawione tu
        konkretne pytania. do tego zaplątuje się w w swoich postach, pisze o ojcu z
        którym dzieci mają sporadyczny kontakt i który swoje dzieci bił, a jednocześnie
        mówi że ów ojciec kanalia ma na te dzieci bardzo silny wpływ. jest to tak
        sprzeczne samo w sobie że budzi bardzo dużo wątpliwości.
        Piszesz że znasz Nuworysza. znasz również jej dzieci? rozmawiałaś z nimi?
        pytałaś co one mają na ten temat do powiedzenia?
        • Gość: Melba I do snopka i do Nuworysz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 11:57
          Nie unoszę się. Dobrze to ujęłaś, Nuworysz jest zaszczutą kobietą. Nie wiem,
          czy jej dzieci uznają ją za kochającą matkę , nie wiem, o co mają pretensje do
          niej, o co do jej ojca. Widziałam za to wiele małżeństw po rozwodzie, gdzie
          mamusia była od zap... na dzieci i była ta najgorszą, bo wymagała i kazała
          odrabiać lekcje, a tatuś był bogiem zstępującym w co drugi weekend w blasku i
          chwale, by spędzić z dziećmi kilka godzin przed video (gadżet deficytowy za
          głebokiej komuny) i stawał się tym najlepszym.
          Cokolwiek się nie działo kilkanaście lat temu w tej rodzinie, wczoraj wieczorem
          matkę przed rozwścieczonym i rozwalającym dom w drzazgi postawnym młodzieńcem
          ratowała policja. I tylko o tym piszę. Teraz nie jest czas na zastanawianie się
          nad przyczynami, teraz trzeba ocalić tę kobietę.
          Nuworysz, przepraszam, że podałam ten wczorajszy fakt. Więcej się tu nie
          odezwę, bo nie sądzę, aby było to dobre miejsce na takie rozważania Twoich
          osobistych spraw. Prosiłaś o namiary na prawnika, wiele osób dało Ci bardzo
          dużo wsparcia, Masaker i ja trochę konkretów. Ja tutaj zakończę, bo nie chcę
          rozdłubywać Twojej prywatnej sprawy. Proszę jednak, Nuworysz, jeśli znów
          usłyszysz, że jesteś złą matką, bo chcesz wyeksmitować zagrażającego Ci
          agresora - nie reaguj. Temat współuzależnienia omówiłyśmy już chyba szeroko i
          pozostaje boleć nad tym, że tyle kobiet tak myśli nadal. Bo to przecież
          dziecko, mąż, kuzyn...Szlag mnie trafia!
          • Gość: Melba Snopku,przepraszam za małą literkę powyżej n/tx IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 13:08
    • eremka Re: przemoc inaczej.... 16.08.02, 13:06
      Horror! Jakiekolwiek błędy popełniła Nuworysz przy wychowaniu dzieci, nie
      usprawiedliwiają agresji jej syna. Na pewno nalezy sie nim zająć (terapia
      itd.), ale najpierw trzeba (i to tez dla jego dobra - bo jesli uda sie mu
      zrobic jej kuku, to pójdzie do więzienia, nie?) ratowac zagrożone życie i
      zdrowie nuworysz, bo to ona jest w niebezpieczeństwie IMHO.
      • snopek_siana Re: przemoc inaczej.... 16.08.02, 22:00
        a jesli to właśnie Nuworysz powinna się poddać terapii?
        • funiti Re: przemoc inaczej.... 08.07.16, 14:55
          Snopek. Ale jesteś śmieszna w tym Twoim niby obiektywiźmie. Jak zacny sędzia na rozprawie :)
          • 1klementyna Re: przemoc inaczej.... 08.07.16, 17:29
            Sądzisz, że przeczyta to, skoro wątek ma 14 lat.;)
            • funiti Re: przemoc inaczej.... 09.07.16, 12:44
              :) Nie, ale nie mogłam się oprzeć :) Pozdrawiam :)
    • snopek_siana Do Mr. Watchman 19.08.02, 06:54
      Czy Mr. Watchman WIE więcej niż Snopek Siana się domyśla?
      sprawdź skrzynkę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka