kokillo
13.07.05, 23:00
NOWA ARKA NOEGO
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemie i stwierdził, że się bardzo źle
dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów
zesłać potop i zniszczyć ludzkość.
Ale przedtem zawołał Noego i powiedział:
- "Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długą, 50 łokci
szeroką, 30 łokci wysoką. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt
po parze. A za 6 tygodni ześle wielki deszcz".
Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na barce, bez
telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał
spełnić wymagania Boga. Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe
siedział w ogródku i płakał, bo nie miał arki.
Bóg wychylił się z nieba i zapytał:
-"Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?"
Noe odpowiedział:
- "Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W
urzędzie myśleli, ze chce budować stajnie dla baranów. Potem nie podobała im
się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie
chcieli wierzyć. Także wymiary
nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć. Po
przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie
zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się
nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to, ze w planach nie są uwzględnione
systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moją uwagę, ze będę przecież otoczony
wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że
jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić,
że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o
nie trudno, bo minister podał się do dymisji? Kiedy powiedziałem, że statku
nie muszę transportować, bo będzie i tak otoczony wodą, kazali mi z
ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów Unii, złożyć podanie do
Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na
zalanie terenów zamieszkałych. Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować -
nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić
tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie
środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moją
wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych
drzew, przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa. Krótko
mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do
budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe. Kiedy się okazało, że
nie mogę ich płacić wg taryfy, to rozpoczęli strajk, tak, że budowa arki znów
się odwlekła. W
międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko że wmieszał się związek
ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej Nr 733/6/987)
transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać cel transportu
tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci
sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A
działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego urządzenia do
pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt.
Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sadu, twierdząc, że buduje
prywatne Zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie
gotowa, a Ty już zesłałeś deszcz."
W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w niebo i
powiedział:
-"Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?"
Bóg odpowiedział:
- " Nie trzeba. To załatwi biurokracja ".