Dodaj do ulubionych

syndrom weekendu

25.07.05, 12:34
głupia sprawa..cały tydzień czekam na weekend,a jak juz przychodzi, jak juz
skoncze sprzatanie i inne w zasadzie mile zajecia, zaczyna sie problem. To
juz ktoryś z kolei weekend, w którym narasta napiecie pomiedzy mna i moim
chlopakiem..niby bez powodu..ale robi sie powaznie. ja placze, albo popadam w
kompletny marazm. Zarzucam partnerowi, ze nie spedza ze mna czasu, nie
rozmawia - po prostu nie jest ze mna. Czuje sie potwornie samotna.
Szczegolnie teraz kiedy mam ciezki okres w pracy, chcialabym sie oderwac,
przytulic..zle mi..niedziela wieczor to juz jest koszmar i pelnia
nieszczescia. Poniedzialek ran - zaczynam zwykly tydzien, jestem zajeta - i
widze wystko zupelnie inaczej..Wiem, ze to brzmi beznadziejnie, ale widzę ,
ze cos w tym jest, naprawde..Dodam, ze jestem energiczna osoba i mam 33
lata..prosze napiszcie co ze mna jest.., bo to nie sa zarty..
Obserwuj wątek
    • kamajkore Re: syndrom weekendu 25.07.05, 12:44
      potrzebujesz bliskości na którą brakuje czasu, a rzucasz się na cały dzien do
      sprzątania? chyba coś tu nie gra... czy nie umiecie już sobie okazać,że
      jesteście dla siebie najważniejsi? ważniejszy już jest kurz na meblach? zły
      objaw... może ktoś ma jakąś mądrą radę, ale też sie sama zastanów nad tym co
      napisałam - czy to nie jest dziwne?

      ja i mój przyjaciel zaczynamy sobotę od spełniania swoich życzeń... na przykład
      śniadaniowych :) to tak na miły początek... po wspólnym wylegiwaniu się w
      łóżeczku i porannym gaworzeniu... ale to tak na marginesie...
      • morenka Re: syndrom weekendu 25.07.05, 12:51
        nie, nie, wiesz to nie jest tak, ze ja głównie sprzątam. Zajmuję sie troche
        domem, bo sprawia mi to przyjemność i milej jest w nim przebywać, ale idę też
        do kosmetyczki, na spacer, itd. Niestety do soboty po południu jestem sama, on
        wraca ok 16. Probuje wiec ten czas dobrze spozytkowac. A ztym okazywaniem sobie
        tego, ze jestesmy najważniejsi, jest slabo, to fakt. Ale cholera, niełatwo to
        przychodzi po 7 latach. Poza tym ja jestem "na zewnątrz". on bardzo
        zamkniety..oj, ciezko jest. ale dzieki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka