Dodaj do ulubionych

Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia...

30.07.05, 21:47
Zreszta wody tez, mozna sie utopic jak nie jestes ryba. No, ale powietrze moze
Cie zatkac (swierze tez)...

Wracajac do tresci watka. To tacy ludzie ktorzy beda za ciebie walczyli, za
wszelka cene. Tylko powstaje zasadnicze pytanie. Czy oni walcza o ciebie, czy
wykorzystuja twoja niemoc, zeby wykreowac siebie...to cos w rodzaju kariery.
Problem zaczyna sie w punkcie, jak czujesz sie zobowiazany za jego/jej pomoc,
przestajesz myslec jako ty i zaczynasz grac jak pseudo-przyjaciel, mimo tego
ze jest to sprzeczne z twoja ideologia. No bo, nie bedziesz komus tak oddanemu
przykrosci robil...Wtedy zostales wkrecony, uzyty przez
pseudo-przyjaciela...ale jak przegasz, to kare zaplasz TY, nie
pseudo-przyjaciel. Jego/jej juz nie bedzie...
Obserwuj wątek
    • alfika Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 21:56
      aj tam, Ryb
      idzie o to, by nie "wieszać" się na przyjacielu - również na pseudoprzyjacielu nie
      wtedy i tak nie przepadniesz
      no i jeszcze idzie o to, żeby samemu być w porządku
      inni niech się martwią o swoje intencje

      czy ja się tu mylę?
      • rybolog Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 21:58
        pewnie ze sie mylisz, bo piszesz o czyms innym:)
        • alfika Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:04
          no toś mnie teraz zagiął, hehe
          nie rozumiem
          hmmm
        • chelseaa Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:15
          to chyba chodzi o problem wdzięczności ,której presję odczuwasz , gdy ktoś
          ci pomaga
          • jula09 Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:41
            Biedni i bardzo samotni muszą być ludzie którzy osobę "niesprawdzoną" nazywają
            przyjacielem. Prawdziwy przyjaciel zawsze ma dobre intencje. Lepiej mieć
            przyjacioł, którym ufamy i znajomych, których jeszcze nie sprawdziliśmy.
            Pseudo przyjaciel?
            Dziwne określenie.
            • rybolog Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:50
              A dlaczego tak jest? Ze na poczatku przyjazni chca dac z siebie wszystko, za
              wszelka cene? Tylko zeby pasc ofiara manipulacji? Czy sa naprawde biedni i
              samotni? Czy po prostu slabi...
              • jula09 Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 23:17
                Nie mnależy mylić dwóch pojęć "przyjaźń" i "znajomość". Tylko ktoś kto nie
                posiada prawdziwych przyjaciół będzie nazywał nowo poznane osoby swoimi
                przyjaciółmi. To są znajomi, którzy nie mają w stosumku do nas żadnych
                zobowiązań, miło spędza się z nimi czas i nic wiecej.
          • rybolog Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:47
            Oj nie, ale z tego co napisalas juz moge wysnuc wnioski ze jestes podatna na
            manipulacje przez innych...

            Co to znaczy pomaga?
            • jula09 Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 23:19
              O jakiem manipulacji mówisz, bo nie zrozumiałam.
              • rybolog Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 23:28
                Moj post byl do chelseaa ale moze Ty mi odpowiesz. Dlaczego wielu ludziom
                przyjaciel kojarzy sie z pomoca? Wedlug mnie, takie rozumowanie natychmiast
                dyskwalifikuje przyjazn.
                • jula09 Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 31.07.05, 00:07
                  Przepraszm, nie czytałam wszytstkich wypowiedzi, sądziłam ze mogę dorzucić coś
                  od siebie.
                  Przyjaciel to prawie jak rodzina.
                  Wysłucha, doradzi, nie oszuka, pomoże załatwić trudną sprawę.
                  Do przyjaciela mamy prawie 100% zaufanie.
                  Jeśli choć raz zawiedzie, przestaje być przyjacielem
                  staje się zwykłym znajomym.
                  • m.malone Co to jest "prawie 100% zaufania"? 03.08.05, 09:34

                    I ile to jest "prawie"?
                • alaaa6 Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 31.07.05, 11:28
                  . Dlaczego wielu ludziom
                  > przyjaciel kojarzy sie z pomoca? Wedlug mnie, takie rozumowanie natychmiast
                  > dyskwalifikuje przyjazn.

                  i tak powinno sie do tego podchodzic..
                  przyjaciel nie jest od pomagania nam..ani my jemu nie jestesmy zobowiazani pomagac..
                  Co nie znaczy ze my sami nie powinnysmy pomagac innym ,ktorzy tego naprawde potrzebuja...
                  • jula09 Re: do alaaa6 31.07.05, 20:47
                    Jeśli znajdziesz się w poważnych tarapatach do kogo
                    w pierwszej kolejności zwrócisz sie o pomoc?
                    Ja do przyjaciół.
                    • alaaa6 Re: do alaaa6 01.08.05, 10:40
                      jula09 napisała:

                      > Jeśli znajdziesz się w poważnych tarapatach do kogo
                      > w pierwszej kolejności zwrócisz sie o pomoc?
                      > Ja do przyjaciół.

                      do nikogo ,sie nie zwracam...
                      jesli juz tarapaty sa bardzo powazne ,to do adwokata...
                      Przyjaciol nie obciazam swoimi klopotami...
                      dziwna jestem ,co?
                      • zuzka111 Re: do alaaa6 03.08.05, 05:55
                        za dużo filmów fabularnych się naoglądało :-)
                        Jak sie ma bliskie osoby, to z nimi się dzieli codzienności, a więc i kłopoty.
                        A jak jestes w naprawde dużych tarapatach, to na adwokata nie masz kasy :-)
                        I wtedy albo ci ktos pomoże, albo pod most. Lepiej by to był przyjaciel
                        niż "chłopcy z miasta".
                        Śmieszne z tym adwokatem.
    • borewicz.porucznik Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:33
      nie wiadomo o co w tym wątku chodzi, a jak
      nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o lutegio ;-)
      • rybolog Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:37
        Luty na wakacjach...nie przerywajmy mu odpoczynku:)
      • chelseaa Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 30.07.05, 22:37
        to jakaś metafora?
    • caprissa Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 31.07.05, 01:01
      Ciekawy temat

      wiem o co chodiz. kots Ci pimaga, faktycznie w chiwli kiedy tego potrzejesz,
      ale potem zada wzamain za te pomoc cos dla siebie. I tym samym ma to, co che.

      Ale pryzjazn to dar bezintersowny i jak sie pomaga to rowniez bezintereswone.
      Monz apomoc slowem, rada.
      jelsi ktos czeka na zaplate tzn ze nie jest szczery cyzli nie umie dawac
      bezinteresownie.
    • xy2 Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 31.07.05, 03:09
      bierz chivaska i chodz pogadać, ja sobie kupie martini

      smutne to, co napisałeś
    • xy2 Ryb 31.07.05, 10:28
      tak sobie rozmawiałam wczoraj (w realu) z koleżanką, bardzo uczciwą kobietą.
      I uwierz, jak czytam słowa osoby, która chwali sie jaka to ona cudowna,
      wspaniała, szlag mnie trafia i budzą sie we mnie najwstrętniejsze instykty. Bo
      takim ludziom chodzi w życiu o to, żeby tylko kogoś wykorzystać perfidnie a
      później obrobić mu dupsko. Jak czytam słowa zachęcające do podwójnego życia,
      protekcjonalny ton to sie we mnie gotuje. Tak sobie wmawiam: spokojnie, nie
      warto wykańczać siebie... ale nie moge, będę specjalnie wyszukiwać
      najwstętniejsze rzeczy, żeby fałszywcowi dowalić, chociaz i tak to po nim
      spłynie.
      Tak samo wpadłam w wir manipulacji, ale są na świecie ludzie, przy których
      zapomina sie o wszystkim,co złe i to jest przynajmniej dla mnie pocieszające
      • milk.chocolate do xy2 02.08.05, 12:24
        xy2 napisała:

        > tak sobie rozmawiałam wczoraj (w realu) z koleżanką, bardzo uczciwą kobietą.
        > I uwierz, jak czytam słowa osoby, która chwali sie jaka to ona cudowna,
        > wspaniała, szlag mnie trafia i budzą sie we mnie najwstrętniejsze instykty.
        Bo
        > takim ludziom chodzi w życiu o to, żeby tylko kogoś wykorzystać perfidnie a
        > później obrobić mu dupsko. Jak czytam słowa zachęcające do podwójnego życia,
        > protekcjonalny ton to sie we mnie gotuje. Tak sobie wmawiam: spokojnie, nie
        > warto wykańczać siebie... ale nie moge, będę specjalnie wyszukiwać
        > najwstętniejsze rzeczy, żeby fałszywcowi dowalić, chociaz i tak to po nim
        > spłynie.

        jak uświadomisz sobie, że to on ma problem i jaki jest w związku z tym
        nieszczęśliwy, spojrzysz na niego inaczej

        może nawet pojawić sie litość


        > Tak samo wpadłam w wir manipulacji, ale są na świecie ludzie, przy których
        > zapomina sie o wszystkim,co złe i to jest przynajmniej dla mnie pocieszające
    • witch-witch Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 31.07.05, 12:04

      Rozni sa ludzie. Ale jest sporo prawdy w tym co piszesz.
      __________
    • j_ar Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 01.08.05, 11:13
      po prostu wlasny interes pod przykrywka (swiadoma czy tez nie)
      pomocy 'przyjacielowi'

      zdarza sie
    • dhar Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 03.08.05, 07:34
      rybolog napisał:

      > Zreszta wody tez, mozna sie utopic jak nie jestes ryba. No, ale powietrze moze
      > Cie zatkac (swierze tez)...
      >
      > Wracajac do tresci watka. To tacy ludzie ktorzy beda za ciebie walczyli, za
      > wszelka cene. Tylko powstaje zasadnicze pytanie. Czy oni walcza o ciebie, czy
      > wykorzystuja twoja niemoc, zeby wykreowac siebie...to cos w rodzaju kariery.
      > Problem zaczyna sie w punkcie, jak czujesz sie zobowiazany za jego/jej pomoc,
      > przestajesz myslec jako ty i zaczynasz grac jak pseudo-przyjaciel, mimo tego
      > ze jest to sprzeczne z twoja ideologia. No bo, nie bedziesz komus tak oddanemu
      > przykrosci robil...Wtedy zostales wkrecony, uzyty przez
      > pseudo-przyjaciela...ale jak przegasz, to kare zaplasz TY, nie
      > pseudo-przyjaciel. Jego/jej juz nie bedzie...


      nie ma to jak czlowiek ktory polega tylko na sobie:
      Tzw. klamca i obludnik.
      Prawdziwy Przyjaciel nie oczekuje zaplaty,
      ale kto bierze i nie oddaje, ten
      tylko kradnie.
      • dhar Re a zycie to wspol-zycie b/t 03.08.05, 07:36
    • jan_stereo Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 03.08.05, 11:39
      Takie ostrzezenie jest raczej bezsensowne bo;

      Jak juz traktujemy kogos po przyjacielsku,to nie myslimy o nim negatywnie jako
      o pseudo przyjacielu, a jak juz mamy takie o kims mniemanie, to na cholere nam
      wowczas te podpowiedzi.

      Chyba,ze to samorefleksja taka...
    • renkaforever Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 14.08.05, 08:09
      Mnie sie wydaje, ze wiekszosc ludzi, w tym przyjaciele i inni, calkiem obcy
      ludzie po prostu utozsamiaja sie z osoba krzywdzona.A ona, jak jest zdolna i
      chce kariere robic, to pojdzie "po trupach", a jak jest slaba, to i tak nikomu
      nie zagraza, chyba, ze samej sobie.Wiec jaka tu z niej korzysc dla
      pseudoprzyjaciela? Jeszcze nikt nie stal sie silniejszy przez oslabienie
      slabego.Dlatego tzw pseudoprzyjaciel "znika", bo szuka czegos "dla siebie".
      Po czym poznam przyjaciela(czytaj "dobrego czlowieka")? Po jego relacjach z
      najblizsza rodzina.Jezeli jest zyczliwy i dobry, naturalnie przenosi te cechy
      na relacje z innymi.
      • seerena Re: Pseudo przyjaciele...strzezcie sie jak ognia. 14.08.05, 11:19
        E nie, ja osobiście mam przyjaciółkę, która wiele razy chciała uszczęśliwiać
        mnie na siłę. Są tacy toksyczni przyjaciele. Przekraczają granicę, oni wiedza
        lepiej, robią coś za Twoimi plecami wg. swojego widzimisia tkwiąc w złudnym
        przekonaniu, że naparawiają Twoje życie! Dziękuję upszejmie :) A potem jeszcze
        domagają się wdzięczności po tym jak narozrabiali!! I się oczywiście obrażają na
        "niewdzięcznika". Moja przyjaciółka, pogorszyła mi opinię w pracy przez swoje
        dobre chęci, a także kiedys dawno temu tak mi namąciła w głowie, że popsułam
        stosunki ze swoim ówczesnym facetem - one i tak były juz złe ale za jej pomocą
        zrobiło się po prostu niesmacznie i idiotycznie, robiła jakies podchody i mściła
        się na nim za mnie. Paranoja!
        Teraz mamy dosyć luźne stosunki, znalazłam nowych przyjaciół, a za nią
        szczególnie nie tęsknię. Znamy się ze 20 lat ale w ciągu życia bardzo się nasze
        drogi rozjechały, mamy inny system wartości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka