Dodaj do ulubionych

Odrobinka piekna

19.08.02, 19:13
Czy zdarzylo wam sie kiedys wlasnie cos takiego? Ze
nagle widzicie cos tak zwyklego i naturalnego ale
zupelnie inaczej, dostrzegajac w tym piekno? A pozniej
jeszcze w kolejnej drobince i kolejnej i ...

Moze to nie do konca miejsce na takie tematy ale jest
to pierwszy moj optymistyczny post (no i mysli) od
stycznia. I wlasnie dzieki ludziom z tego forum :)
Obserwuj wątek
    • lilablue Re: Odrobinka piekna 19.08.02, 19:57
      Tak, z reguły kiedy mam dołek. Idę ulicą, jestem w tłumie, albo na samotnym
      spacerzei nagle coś widzę. Jakiegoś człowieka, piękny zachód słońca, drzewo,
      kwiaty, uśmiechniętą buzię dziecka, i jakoś tak lekko mi się nagle robi,
      dostrzegam że nie jest tak paskudnie jak w mojej chorej głowie, tylko że świat
      jest piękny, rzadko to dostrzegamy , ale tak jest, oczywiście jest wiele
      brzydoty, i ona przede wszystkim nam się pcha przed oczy, ale piękno też jest!!!
      To wspaniale że Ty też je dostrzegłeś!
      Wiesz, ja dzisiaj się wybrałam na przejażdzkę rowerową. Miałam doła
      nieziemskiego, od sercowe sprawy. To może wredne co napiszę ale zobaczyłam
      śliczną dziewczynkę - kalekę, zaraz po tym młodego chłopca, prawie niewidomego,
      i nagle sobie uświadomiłam jak wiele ja mam!, że będzie cudownie jeśli jedynym
      moim problemem, tak jak teraz będzie tylko nieszczęśliwa miłość, oby tylko tyle
      nieszczęść, później wybrałam się do lasu, a tam piękna jesień. No i koniec
      końców doszło do mnie że świat jest piękny, że mam się z czego cieszyć i tak
      dalej.
      Uuuu, ale się rozpisałam.
      No cóż, życzę Ci jak najwięcej piękna w życiu
      pzdr
      lilablue
      • arek_cz Re: Odrobinka piekna 19.08.02, 21:22
        lilablue napisałaś:

        [...]
        > Uuuu, ale się rozpisałam.
        > No cóż, życzę Ci jak najwięcej piękna w życiu
        > pzdr
        > lilablue
        Tobie rowniez jak najwiecej tego piekna :)
    • wredna2 Re: Odrobinka piekna 19.08.02, 20:32
      Och arku_cz.... tego piekna tyle wokolo, az wprost trudno go nie zauwazyc:)

      ciesze sie , wrednie oczywiscie, ze tez je wreszczie dostrzegasz:)))


      • arek_cz Re: Odrobinka piekna 19.08.02, 21:20
        wredna2 napisałaś:
        [...]
        > ciesze sie , wrednie oczywiscie, ze tez je wreszczie
        dostrzegasz:)))

        Dziekuje (wrednie ;PP ) i pozdrawiam
    • Gość: Krystyna Re: Odrobinka piekna IP: *.trondheim.avidi.online.no 19.08.02, 21:37
      arek_cz napisał:

      > Czy zdarzylo wam sie kiedys wlasnie cos takiego? Ze
      > nagle widzicie cos tak zwyklego i naturalnego ale
      > zupelnie inaczej, dostrzegajac w tym piekno? A pozniej
      > jeszcze w kolejnej drobince i kolejnej i ...
      --------------------------------------------------------

      Wyprzedziles mnie z tym watkiem.

      Ostatnio widze wszystko jakos inaczej pozytywniej, wszystko co otacza mnie jest
      PIEKNE. Jestem SZCZESLIWA bez szczegolnego powodu.
      A moze powodem jest to cudowne tegoroczne lato?
      Slonce, cieplo nie za goraco, jasne noce, czysciusienkie powietrze, cudowne
      norweskie krajobrazy, fiordy, lasy, jeziora, gory i ja moge na codzien ogladac
      to piekno.
      Moge godzinami spacerowac, nie boje sie, czuje sie bezpieczna.

      Ludzie z ktorymi spotykam sie, zarowno prywatnie jak i w pracy sa mili,
      zyczliwi, usmiechnieci, przyjazni.
      Nie widze specjalnego bogactwa ale tez nie ma biedoty.

      Trudno opisac mi to co w tej chwili czuje. Moze krotko: JESTEM NAPRAWDE
      SZCZESLIWA..


      Krystyna





    • Gość: zula Re: Odrobinka piekna IP: *.leased-02.binet.pl 19.08.02, 22:28
      ja właściwie jestem szczęśliwa i widzę mnóóóóstwo piękna, tylko jak rok
      akademicki się zaczyna, to mi się psuje, bo mam głupią grupę, i tylko wszyscy
      się wzajemnie obgadują i awanturują, albo przechwlają i nawet jak jedziemy
      autobusem, to nie możemy oglądać w przyjaznej atmosferze tego piękna, bo zawsze
      jest coś...i dlatego szczególnie doceniam wakacje, jako cudowny spokojny okres,
      który spędzam z bardzo miłymi ludźmi:-) nawet jak pracuję:-)
      vivat piękno
    • Gość: Melba Re: Odrobinka piekna IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.02, 22:44
      Właśnie mi się zdarzyło dzięki Tobie - chodzi mi o Twój post :)
      • arek_cz Re: Odrobinka piekna 20.08.02, 14:40
        Moj post?? A co ja takiego zrobilem?
        • Gość: Melba Re: Odrobinka piekna IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.02, 21:47
          Polepszyło Ci się od stycznia :)
    • Gość: inka_sama nareszcie! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.08.02, 22:56
      Nawet nie wiesz Arku jak miło przeczytać od ciebie taki post!

      A zauważyłeś że to piękno jest niezależne od pory roku i pogody? Ja uwielbiam
      sierpień - to taki przedsmak jesieni latem. A moją ulubioną chyba porą roku
      jest właśnie jesień - nawet zakochiwałam się kiedys tylko jesienią...
      Ech te zamglone choc słoneczne jesienne poranki z liśćmi szeleszczącymi pod
      nogami, zapach ziemi szykujacej się na spoczynek zimowy. To juz niedługo - i
      ilez w tym piekna!
      • vicca jesień Inko :) 20.08.02, 07:57
        Już się powolutku zaczyna - złotobrazowe liscie topoli leżą na ścieżkach, las
        zaczyna wyglądać jak pomalowany złotą farbką. Pomiędzy drzewami wisi perłowo -
        kremowa mgiełka.
        Nastrój poetyczno - marzący mnie ogarnia ;)

        Pzdr ciepło V*
        • Gość: inka_sama raz staruszek... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.08.02, 12:50
          vicca napisała:
          > Już się powolutku zaczyna - złotobrazowe liscie topoli leżą na ścieżkach, las
          > zaczyna wyglądać jak pomalowany złotą farbką. Pomiędzy drzewami wisi perłowo -
          > kremowa mgiełka.
          > Nastrój poetyczno - marzący mnie ogarnia ;)
          > Pzdr ciepło V*

          Ech, to dopiero preludium! Ale chcemy czy nie - pory roku zmienią się jak
          zawsze a my możemy po prostu cieszyć się każda czyż nie?
          Tak, jesienna zaduma - czemu ludzie często nie lubia jesieni? Czy to tak jak ze
          starością? Oznaka zblizajacej się zimy (czyli śmierci...) Ale zima też czaruje
          swymi urokami - cisza padajacego sniegu, oszronione gałęzie...Ach! rzypomniałąm
          sobie drzewa i krzewy, i trawy pokryte szadzią wzdłuż całej Puławskiej! Choć to
          miejsce całkowicie nieromantyczne - wtedy wygladqło jak z bajki!!!

          No tak, za oknem upał- a ja juz do zimy dobrnęłam!
          Usciski Vicco!
          i_s
          • Gość: ankha Re: spacerował w lesie... IP: 10.30.1.* 20.08.02, 13:51
            A bo widzisz, jest jesień i jesień. Jedna, ta złota, brązowa, czerwona,
            pachnąca jabłkami, pieczonymi ziemniakami, barwiąca na orzechowo dłonie (może
            ktos zna dobry sposób na te koszmarne panokcie, bo jak tu na drugi dzień do
            pracy?) i ta druga, zimna, słotna, zaślimaczona mżawką, bura i smutna. Pierwszą
            uwielbiam. Drugą nie bardzo. Jakoś nie potrafię polubic takich mokrych, zimnych
            dni choc się staram. Cóż, może w tym roku się uda?
            Od tych dżdży wolę zimę, pod warunkiem, że prawdziwą ze śniegiem, bo taka
            jesienna, jaka coraz cześciej sie nam zdarza, wcale nie lepsza od tej
            szaroburej jesieni. Ech...
            • Gość: inka_sama Re: spacerował w lesie... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.08.02, 00:24
              Gość portalu: ankha napisał(a):

              > A bo widzisz, jest jesień i jesień. (...) i ta druga, zimna, słotna,
              zaślimaczona mżawką, bura i smutna. (...)Jakoś nie potrafię polubic takich
              mokrych, zimnych dni choc się staram. Cóż, może w tym roku się uda?

              Alez te dni tez da sie lubic!
              Najlepiej w sobote i niedziele gdy do pracy iść nie trzeba.
              Otwierasz rano oko- ech, słota! No to myk! pod kołderke jeszcze. Potem leniwie
              wstać, ciepła kąpiel przy ulubionej muzyce, ciepły sweterek z tych "ukochanych
              powyciaganych". Kubek ciepłej herbaty lub kakao... Jakis przysmak. I leniwe
              godziny nspędzane na przyjemnościach - czytaniu, słuchaniu muzyki, robieniu na
              drutach, stawianiu pasjansów (- albo buszowaniu w sieci). Szybki zmierzch,
              krąg swiatła lampy przez cały dzień, porzadkowanie starych fotografii, snucie
              marzeń i planów (choćby o przyszłych wakacjach). Ach! A pisanie listów? Takich
              prawdziwych! Na pięknym papierze, prawdziwym wiecznym piórem... Taki list - to
              jak prezent! Własnoręcznie zrobiony. Dla kogos może byc ważny, kiedys, po
              latach nawet.
              Aż nabrałam chęci na taki słotny dzionek!
              A tu jutro znowu upał , 28 stopni w cieniu!

              O jesieni! Przyjdź!
              ;o))
              i_s
              • Gość: ankha Re: spacerował w lesie... IP: 10.30.1.* 21.08.02, 09:18
                >
                > Alez te dni tez da sie lubic!
                ********************
                Dlatego wyrażam nadzieję, że może kiedys mi się uda.

                > Najlepiej w sobote i niedziele gdy do pracy iść nie trzeba.
                > Otwierasz rano oko- ech, słota! No to myk! pod kołderke jeszcze. Potem
                leniwie
                > wstać, ciepła kąpiel przy ulubionej muzyce, ciepły sweterek z tych
                "ukochanych
                > powyciaganych". Kubek ciepłej herbaty lub kakao... Jakis przysmak. I leniwe
                > godziny nspędzane na przyjemnościach - czytaniu, słuchaniu muzyki, robieniu
                na
                > drutach, stawianiu pasjansów (- albo buszowaniu w sieci). Szybki zmierzch,
                > krąg swiatła lampy przez cały dzień, porzadkowanie starych fotografii,
                snucie
                > marzeń i planów (choćby o przyszłych wakacjach). Ach! A pisanie listów?
                Takich
                > prawdziwych! Na pięknym papierze, prawdziwym wiecznym piórem... Taki list -
                to
                > jak prezent! Własnoręcznie zrobiony. Dla kogos może byc ważny, kiedys, po
                > latach nawet.
                *********************
                Tak... Tylko niestety skrzecząca rzeczywistość nie daje żyć. Moja sobota
                wygląda następująco: Wstję o 7 rano, bo moja córcia jeszcze nie rozumie, że
                rano spi się najbardziej słodko i wymaga uwagi. (Chyba, że wstanie moj mąż, ale
                to i tak niewiele daje, bo Ludzik uwielbia się głosno śmiać, albo walić
                czymkolwiek w drzwi, albo inne hałasy wyczyniać - a jam niestety
                niuspołeczniona pod tym względem, nadmiernie hałasliwa obecność czyjaś
                przeszkadza mi spać skutecznie). No więc do pionu. Po porannej toalecie idę ja
                sobie do kuchni zajrzeć do lodowki, żeby cos przekąsić na dobry początek dnia,
                a tu od progu straszy pełen zlew (była miła kolacja wczoraj, a że późno sie
                skończyła, na zmywanie nie starczyło ani czasu, ani chęci). To widok, którego
                nie znoszę i od razu próbuję cos z tym zrobić, albo namowic do tego męża, ale
                jego taki widok jakoś mniej straszy i nie zawsze sie daje. No więc zmywanie.
                Kiedy zaglądam do lodówki, okazuje sie, że wczorajsza kolacja wyesploatowąła ja
                nadmiernie, bo znajduje sie w niej jedno jajko, jakas resztka smarowidła do
                chleba (cóż jesli chleba ani widu ani słychu), uschnięta rzodkiewka, keczup,
                majonez i musztarda. Wśród licznych mych zalet niestey nie uświadczysz tej,
                która sprawia, że lodóka zawsze pełna specjałów. No więc na zakupy(a tu za
                oknem leje, szaruga, że strach!). A potem obiad, albo jak kto woli późne
                śniadanie. Problem w tym, że samo się nie zrobi. No więc do roboty. Uff,
                zrobione, zjedzone, nawet smaczne było:-)))Znowu zmywanie!!! Potem jak już
                nakarmimy Ludzika (całe szczęscie, że niejadkiem nazwać jej nie można), trzeba
                się wybrać do rodziców, jednych , albo drugich, albo do Siostrzyczki mojej
                ulubionej. My oba są towarzyskie bardzo, i rodzinne takoż, więc gna nas we
                świat. Na czytanie (oj lubię, lubię...), pisanie listów (też luuuubię, ale
                wszystkich swoich mam pod bokiem - listy niestety niepotrzebne) zostaje
                wieczór. I tu przyznaję Ci rację. Jak za oknem wiatr duje, deszcz pada (oj żeby
                tylko po szybach nie bębnił, bo wtedy mię taka straszna melancholija ogarnia,
                że już już krokodyle łzy jak ten groch po policzkach...)to może byc miło.
                Szkoda tylko, że przedtem ten ranek, to zmywanie... a i postprzątać w
                miedzyczasie trzeba choć trochę, bo w tygodniu jakoś tego miedzyczasu brakuje
                bardzo a bardzo (jak się wraca o szóstej i nie widzi Ludzika od rana, to
                przecież nie sposób zająć sie odkurzaniem! No nie sposób!)
                A może ineczko droga, znasz jakis cudowny spoósb na rozciągnięcie weekendu w
                dwa weekendy? Tak, żeby nie trzeba sie byłom spieszyć z prasowaniem (brrr!),
                praniem, zmywaniem (brrr!)itp. itd.? jesli tak, nie bądź samolub, podpowiedz
                cosik. Będę wdzięczna niesłychanie.
                Z nadzieją pozostaję i pozdrawiam bardzo, bardzo....
                ankha
                PS. Sorry, że takie długie, ale czasem jak mnie ogarnie to nijak przestac nie
                mogę:-(
                • Gość: inka_sama ...ujrzał listek przywiędły i blady IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.08.02, 11:08
                  Hihihi!
                  A ja mam DWA LUDZIKI!
                  I niestety jesteśmy juz same.
                  No ale nie o tym.
                  Nawet jak bylismy we czwórke ten wyimaginowany obraz słotnej soboty pozostawał
                  w sferze marzeń na ogół. Choć jak sama napisałaś - może choć wieczór?...
                  Najważniejsze to nie dać sie wpędzić w "trzeba - muszę- koniecznie". Dać sobie
                  chwilę wytchnienia. Skoro jesteś mama to wiesz jak czasem chciałoby sie być z
                  samyma soba. I tu nie miej wyrzutów sumienia - wykorzystaj czasem męża lub
                  rodzinę. Nie mówię zaraz o wyzysku ;o) ale czasem moga ci zrobic taki prezent.
                  Np. Mąż rano wstanie (w te słotna sobote), ubierze szybciutko wasze Słoneczko i
                  pójdą na śniadanko do Babci... A ty po nasłuchiwaniu radosnych okrzyków
                  towarzyszących ich wyjściu - zapadniesz znów w miękkie poduszki... I tak
                  dalej...
                  A co do listów- mylisz się!
                  Do tych co najbliżej czasem trzeba napisać list. By zatrzymać chwilę, by
                  utrwalić uczucia. List na urodziny wręczony osobiscie? czemu nie!
                  Z moim mężem nie rozstaliśmy się nigdy na dłużej niż 3 dni. Napisał jednak do
                  mnie 2 listy (co jak na faceta deklarujacego że nie umie pisac listów -nieźle!)
                  i teraz są dla mnie wyjątkowo cenne.
                  Totak jak z wyznaniem miłości - po co mówić? Przeciez on/ona wie, czuje, widzi
                  czyny. Tak. Ale słowa tez sa ważne. Zapadaja w pamięć. Czasem ich wspomnienie
                  pozwala przetrwac trudne chwile. Zauważ ile osób po śmierci kogoś bliskiego
                  mówi - nie zdązyłem mu/jej powiedzieć... No właśnie!
                  Mówmy! Piszmy!
                  Zanim będzie za poźno.

                  A co do długich listów - uwielbiam je!
                  • Gość: ankha Re: ... i pomyślał:znowu idzie jesień... IP: 10.30.1.* 21.08.02, 11:28

                    > Hihihi!
                    > A ja mam DWA LUDZIKI!
                    *******************
                    A Twoje Ludziki duże? I imiona podaj koniecznie. Nawiasem mówiąc miałam kidys
                    zamiar moją małą nazwać Inka (pamiętasz taką książkę do pierwszej klasy
                    "Pierwsze litery"), ale jak ja zobaczyłam, to wiedziałam że ani Inka, ani
                    Martyna, tylko Maja. No i jest Majka.

                    > I niestety jesteśmy juz same.
                    ********************
                    Tak, wiem... Czytałam te Twoje rozpaczliwe wątki, ale jak zwykle w takich
                    razach nie umiałam nic mądrego powiedzieć, więc wcale sie nie odzywałam... To
                    okropne jak człowiek nie umie się zachowac w takich sytuacjach... Naprawdę aż
                    mi wstyd. Może choć teraz przyjmiesz najszczersze wyrazy współczucia?

                    > Najważniejsze to nie dać sie wpędzić w "trzeba - muszę- koniecznie".
                    ******************
                    A kto powiedzial że się daję? Staram się jak mogę i czasem nie mam oporów nawet
                    przed krwawym wyzyskiem. A co, w końcu dom jest wspólny no nie?

                    Z listami chyba masz rację. Przy najbliższej okazji zacznę chyba pisać list do
                    P. (mój umiłowany i zakontraktowany na wieki przez poslubienie). Albo do
                    Ludzika. Bo jakby mi się cos kiedys przytrafiło, to kto jej lepiej powie, że ja
                    kocham szalenie, szalenie, szalenie? Albo do L(moja siostra najbardziej kochana
                    - bo inneh nie mam). Albo do M(braciszek, kiedyś głupi smarkacz, a teraz
                    całkiem niegłupi facet - kto by pomyslał?). A najlepiej to chyba wszystkie
                    naraz.
                    Ale powiem Ci coś: mam na koncie długi i chyba całkiem udany list do Mamy
                    (napisany - a jakżeby inaczej - na Dzień Matki, pierwszy, który spędzałam już
                    jako żona, nie w swoim starym domeczku, chlip, chlip).

                    > A co do długich listów - uwielbiam je!
                    Tak tak, tu też się zgadzamy! Ja tez uwielbiam!!!
                    • Gość: inka_sama ...jesień idzie- nie ma rady na to! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.08.02, 11:57
                      Moje Ludziki to Basia lat 6 i Ula lat 2.
                      A Inka - to tylko część mego imienia i to przekształcona...

                      Życzliwość w tobie daje sie wyczuć na milę!
                      Dzięki za pamięć...

                      >Staram się jak mogę i czasem nie mam oporów nawet przed krwawym wyzyskiem. A
                      >co, w końcu dom jest wspólny no nie?

                      Hihihi! Tak trzymać!

                      > Z listami chyba masz rację. Przy najbliższej okazji zacznę chyba pisać list
                      >do P. (mój umiłowany i zakontraktowany na wieki przez poslubienie). Albo do
                      > Ludzika. Bo jakby mi się cos kiedys przytrafiło, to kto jej lepiej powie, że
                      >ja kocham szalenie, szalenie, szalenie? Albo do L(moja siostra najbardziej
                      >kochana - bo inneh nie mam). Albo do M(braciszek, kiedyś głupi smarkacz, a
                      >teraz całkiem niegłupi facet - kto by pomyslał?). A najlepiej to chyba
                      >wszystkie naraz.

                      No widzisz - i znowu się zgadzamy. O tych listach do Ludzików to i ja juz
                      myślałam - z tych samych powodów, a nawet podwójnie - bo kto jeśli nie ja
                      opowie im o ich Tacie?
                      Prawda jak dobrze mieć przy sobie tyle kochanych osób? Aż serce skacze z
                      radości- że są!

                      > Ale powiem Ci coś: mam na koncie długi i chyba całkiem udany list do Mamy
                      > (napisany - a jakżeby inaczej - na Dzień Matki, pierwszy, który spędzałam już
                      > jako żona, nie w swoim starym domeczku, chlip, chlip).

                      No właśnie.
                      Ja ofiarowałam Mamie "Balsam dla duszy matki" z dedykacją. Ona miała łzy w
                      oczach a ja gulę w gardle na widok tych łez...
                      A zauważyłaś że teraz niestety niezbyt czesto daje się w prezencie książki?
                      Skojarzyło mi się to - bo...dedykacje! Nie te zdawkowe - "z okazji urodzin dla
                      Zdzisia - ciocia Krycha" - ale takie od serca.To tez taki krótki list i
                      powinien coś powiedzieć o ofiarodawcy i obdarowanym. I pozostaje na długo.
                      Ja jestem w rodzinie taka "ciocia od książek". Lubię je dostawac - i dawać.
                      Tyle że nie zawsze z dedykacją. Musze to naprawic. Jutro urodziny mego
                      chrześniaka!
                      • Gość: ankha Re: ...I podreptał do chaty po dróżce... IP: 10.30.1.* 21.08.02, 12:41
                        jak tak dalej pójdzie piosenki nam nie straczy:-)))
                        Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                        > Moje Ludziki to Basia lat 6 i Ula lat 2.
                        ******************
                        Rany, to też nieduże szkraby... Wesoło masz z nimi, co?

                        > A Inka - to tylko część mego imienia i to przekształcona...
                        ********************
                        A imienia swojego w całości nie lubisz czy co? Inna sprawa, że Inka fajnie
                        brzmi.


                        > Życzliwość w tobie daje sie wyczuć na milę!
                        > Dzięki za pamięć...
                        *****************
                        A z tą życzliwością to różnie bywa u mnie. Szczerze mówiąc aż mnie to
                        zaniepokoiło, co napisałaś, bo ogólnie rzecz biorąc uchodzę za osobę delikatnie
                        mówiąc "dość chłodną". Fakt, że tu się akurat nie popisałam i wyjątkowo jakoś
                        byłam miła. Ale od kiedy zaczęłam bywać tutaj, to tak Cię jakoś polubiłam. (No
                        no, jeszcze trochę i założymy Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, co?). Na co dzień
                        prezentuję dość ograniczoną sympatię do ludzi (jako gatunku), ale mimo to
                        dziwnie mocno jestem ich ciekawa.

                        Co do książek i dedykacji popieram (kurczę, cos mi tu śmierdzi, w zbyt wielu
                        rzeczach się zgadzamy. Może jestes moim wydaniem drugim poprawionym? Albo jakąś
                        duszą pokrewną? Może "znasz Józefa", co? Aż mi z tym nieswojo, bo zawsze
                        uchodziłam za dziwadło. Musimy czym prędzej znaleźć jakiś punkt sporny, bo umrę
                        z niepokoju. Ta słotna jesień to za mało).
                        Szalejąca z niepokoju
                        ankha
                        PS. I jeszcze jedno. Mam niejasne wrażenie, że ta rozmowa może nie interesować
                        innych użytkownikow forum. A jako osoba dobrze wychowana (he he) nie
                        chciałabym ich narażać na niepotrzebne nerwy. (wchodzą: a tu znowu ta ankha!
                        Okropność). No i może tak nieśmiało zaproponuję przeniesienie się na priva? Tam
                        możemy się adorować ile wlezie! Mój adres to: anka_m@poczta.onet.pl tyle, że
                        nie zaglądałam tam straszny hektar czasu i nawet hasła nie
                        • Gość: inka_sama ..i oznajmił stanąwszy przed chatą.. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.08.02, 13:10
                          Gość portalu: ankha napisał(a):

                          > jak tak dalej pójdzie piosenki nam nie starczy:-)))
                          Spokojnie coś jeszcze znajdziemy! :)

                          > Co do książek i dedykacji popieram (kurczę, cos mi tu śmierdzi, w zbyt wielu
                          > rzeczach się zgadzamy. Może jestes moim wydaniem drugim poprawionym? Albo
                          >jakąś duszą pokrewną? Może "znasz Józefa", co?

                          No pewnie że znam Józefa! Hmm... Te same lektury... Właśnie postanowiłam
                          zajrzeć do trzeciego tomu z tego cyklu. Ech to cudownie przytulne "Ustronie
                          PAtty". Tam też było miło jesienią przy kominku usiaść z mruczącym kotem na
                          kolanach.
                          Słuchaj, spod jakiego ty znaku jesteś???

                          >Musimy czym prędzej znaleźć jakiś punkt sporny, bo umrę
                          > z niepokoju. Ta słotna jesień to za mało).
                          > Szalejąca z niepokoju
                          > ankha

                          Co by tu wymyślić - nie cierpie gotowanego mleka i zup mlecznych. Za to lubię
                          Arkę Noego i czytuje fantastykę...

                          Mnie czasem bawi takie podczytywanie dialogów między forumowiczami - ale
                          litościwie przejdźmy na priv....

                          inka_sama@poczta.gazeta.pl

                          i_s

                          PS Ale na razie znikam bo dziecię trzeba przespacerowac!
      • arek_cz Re: nareszcie! 20.08.02, 14:58
        inka_sama napisałaś:

        > Nawet nie wiesz Arku jak miło przeczytać od ciebie taki
        post!
        [...]
        Dziękuję za poświęcenie uwagi. Tylko czy sobie na to
        zasłużyłem?
        A co do jesieni to masz absolutna racje jest piękna a
        szczególnie w górach lub chociaż w lesie.. Gdy widzę te
        wszystkie odcienie żółci, złota i czerwieni. Zaraz
        przywodzą mi na myśl ciepło kominka, spokoju siedzenia z
        gorącym napojem w dłoni ...
        Ależ się rozmarzyłem :)))
        • Gość: inka_sama Re: nareszcie! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.08.02, 00:14
          arek_cz napisał:
          > Dziękuję za poświęcenie uwagi. Tylko czy sobie na to
          > zasłużyłem?
          > A co do jesieni to masz absolutna racje jest piękna a
          > szczególnie w górach lub chociaż w lesie.. Gdy widzę te
          > wszystkie odcienie żółci, złota i czerwieni. Zaraz
          > przywodzą mi na myśl ciepło kominka, spokoju siedzenia z
          > gorącym napojem w dłoni ...
          > Ależ się rozmarzyłem :)))
          > Arek

          Zasłużyłeś, hihi.
          Zostawiłeś swoje czarnowidztwo gdzieś za soba.
          Sama walczę ze swymi nastrojami - więc miło mi utwierdzac się w przekonaniu że
          nie tylko ja tak mam - i że nie tylko mnie sie udaje!
          A zapadłeś mi w pamięci bo gdy sama byłam w baaardzo złej formie - ty się tu
          skarzyłeś kiedys dawno... A ja wtedy szukałam zapomnienia o swoim bólu - we
          wspieraniu innych. Czasem pisałam, czasem tylko myślałam ciepło o kims takim.

          A te jesienne rozmarzenia - to nauka jak cieszyc się z rzeczy małych. Takich
          jak kubek ciepłej herbatki i ksiażka czytana w przytulnym kacie.

          To lubie, rzekłam , to lubie...
          pozdrawiam jeszcze sierpniowo czyli letnio-jesiennie!
          i_s
          • arek_cz Re: nareszcie! 21.08.02, 13:32
            Inka napisalas:

            [...]
            > A te jesienne rozmarzenia - to nauka jak cieszyc się z
            > rzeczy małych. Takich jak kubek ciepłej herbatki
            > i ksiażka czytana w przytulnym kacie.

            I to jest wlasnie p[iekne - prawda ?
            Te drobinki ktore sa wokol nas. :)

            Pozdrawiam
            • Gość: inka_sama zbieractwo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.08.02, 11:31
              arek_cz napisał:
              > I to jest wlasnie piekne - prawda ?
              > Te drobinki ktore sa wokol nas. :)
              > Pozdrawiam
              >
              • arek_cz Re: zbieractwo 22.08.02, 13:20
                A jesli bym nie zlapal swoich to poratujesz w takiej
                czarnej godzinie? :)
                • Gość: inka_sama Re: zbieractwo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.08.02, 23:23
                  arek_cz napisał:
                  > A jesli bym nie zlapal swoich to poratujesz w takiej
                  > czarnej godzinie? :)
                  >
                  • arek_cz Re: zbieractwo 23.08.02, 08:21
                    Radosc we dwoje jest podwojna radoscia, a smutek tylko
                    polowa.
                    Oj oj uwazaj bo sie przesypuje mi z reki. :)
                    • Gość: inka_sama Re: zbieractwo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.08.02, 12:26
                      arek_cz napisał:
                      > Radosc we dwoje jest podwojna radoscia, a smutek tylko
                      > polowa.
                      > Oj oj uwazaj bo sie przesypuje mi z reki. :)
                      >
    • vicca Re: Odrobinka piekna 20.08.02, 07:54
      Bardzo się cieszę :))

      Pzdr ciepło V*
    • roseanne Re: Odrobinka piekna 21.08.02, 01:38
      odrobinka piekna - promienie slonca przebijajace sie przez lekko zolknace liscie

      u mnie jeszcze lato w pelni.
      Ja tez sie ciesze, ze nareszcie nie jest Ci czarno.
      Przebrnelam przez "Trzy stygmaty..." - nareszcie :))
      • arek_cz Re: Odrobinka piekna 21.08.02, 13:23
        Czyli jednak przebrnelas. I jak wrazenie?
        Juz Ci pisalem ze to ciezka literatura.
        Dziekuje za pamiec i pozdrawiam :)
        • roseanne wrazenia po przeczytaniu 23.08.02, 03:33
          strasznie duzo czasu zajelo mi "wczytanie sie". Im dalej tym lepiej mi szlo.
          Podobalo sie. Zastanowilo. Koncowka ubawila - wizja stewardesy.

          pozdrawiam i nastepnych "promyczkow" zycze
    • Gość: messja Re: Odrobinka piekna IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 02:27
      pamietam twoje smutne posty... nawet probowalam cie pocieszac, choc chyab z
      marnym skutkiem (pod innym nickiem)...
      a tu prosze taka odmiana:)
      gratulacje!
      • arek_cz Re: Odrobinka piekna 21.08.02, 13:29
        Widze ze moje posty sa dosc zauwazalne ;)
        Wiem ze byly bardzo smutne i czarne, ale wreszcze
        zaczxynam wracac i z tego sie ciesze.

        A wlasciwie to zawdzieczam to jednej osobie ktora wlasnie
        poznalem dzieki forum.
        Tak wiec ta o ktorej mysle wie co czuje.
        Dziekuje Ci ...
    • nana-7 Re: Odrobinka piekna 21.08.02, 13:06
      DZIĘKUJĘ za tan piękny wątek.
      Z ciekawością przeczytałam Wasze posty. Dziękuję szczególnie Tobie Arku- za
      optymizm w Twoich slowach , i Ince- za fizycznie niemal wyczuwalne
      ciepło,płynące z Twoich wypowiedzi - :-)))
      "Przysiadłam" na chwilkę przed komputerem, w nastroju nienajlepszym, a tu taki
      zastrzyk optymizmu !
      Dzięki! Będę czytać dalej..... Pozdrawiam...nana.
      • Gość: inka_sama Re: Odrobinka piekna IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.08.02, 13:15
        To jeszcze parę promyczków prosze:
        \|/
        -O-
        /|\
        Tylko nie wiem co z tego słoneczka zostanie po wysłaniu...

        Arku - mam nadzieje że znowu jakieś drobinki piękna znalazłeś w swoim plecaczku
        spraw życiowych?

        Znalazłam dziś specjalnie twój stary wątek - poczytałam, zrób to samo - zobacz
        jaka zmiana w Tobie! Dobrze spojrzeć na siebie z takiej perspektywy.
        Pozdrawiam
        i_s
        • seherezada Re: Odrobinka piekna 21.08.02, 13:23
          serca
        • arek_cz Re: Odrobinka piekna 21.08.02, 13:43
          Wiem doskonale jak wielka zmiana zaszla.
          Acz nadal nie jest idealnie (ale mam wymagania co ;) )

          Sloneczko przeszlo :)
    • re_ne Re: Odrobinka piekna 21.08.02, 14:18
      A ja zobaczylem dzis bardzo ladna biedroneczke!:)))) Byla sliczna! :)))
      Dlugo jej sie uwaznie przygladalem,...i z Kims bardzo cieplo mi sie
      skojarzyla.... I pomyslalem sobie, jaka to szkoda...


      Rene
      • zlakobieta Re: Odrobinka piekna 22.08.02, 13:38
        A ja mam wlasnie piegi i wcale nie szkoda ;P
        • re_ne do Zlej... 22.08.02, 22:12
          zlakobieta napisała:

          > A ja mam wlasnie piegi i wcale nie szkoda ;P
          >
          • zlakobieta Re: do Zlej... 23.08.02, 09:26

            • zlakobieta Re: do Re_ne... 23.08.02, 09:29
              Od dwoch lat mam ich bardzo duzo ale to tajemnica ;)))
              Pozdrowka

              PS. Przepraszam za pusty post. Cos sie mi porobilo.
    • _camille Re: Odrobinka piekna 23.08.02, 00:00
      Bardzo pięknie Arku napisałeś,to - co napisałeś."Odrobinka piękna" - to coś jak
      mała grudka cukru, jak delikatne zamigotanie, ulotne, takie "bańkowo-mydlane";
      Tak się zdarza, mnie bardzo często. Dlatego odpowiadam na Twój "zew".

      Pozdrawiam Cie

      Camille
      • _camille Re: Odrobinka piekna 23.08.02, 00:13
        Piszecie wszyscy tak ładnie o jesieni. Czy wiecie, że Wy i ja - myslimy i
        czujemy podobnie? To świetnie... tak. Czas schulzowskich klimatów nadchodzi
        spokojnym i lekkim krokiem w postaci pewnej jesiennej pani ubranej w wianek z
        kasztanów, cudownie rudej i złotej, w sukni barocco i z nastrojoną notturno
        lutnią:) (czy nie przesadzam?) nadchodzi epoka salamander i ich bóstwa,
        cudownie cynamonowych herbatek z miodem, świec, takich rzewnych (łzawych) też:)
        Pora pieczenia ciasteczek z odrobiną smaku, słodyczy i słońca zawartego w
        konfiturach... To są drobinki piękna, o których pisze Arek. Tak ja czuję.

        Camille
        • arek_cz Re: Odrobinka piekna 23.08.02, 08:32
          A dla mie takimi drobinkami sa: krople wody w lesie na
          trawie, drzewach, paprociach i to sloneczko ktore
          przemienia je w diamenciki, szum wiatru w koronach drzew,
          sarenka ktora sie nie boi, ale i deszcze plucha bo wtedy
          mysle o cieplym kacie w ktorym moge sie zaszyc z ksiazke
          i cieplutka herbatka, ...
          Oj ale sie rozmarzylem :)))
          Mogl bym tak pisac i pisac i ...
          Bo dopiero teraz zrozumialem ile piekna i milosci jest
          wokol nas a ja tak dlugo ich nie widzialem :)
          • Gość: inka_sama szkoda że nie widzisz Arku... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.08.02, 11:52
            ...jak mi się oczy i cała reszta ciesza gdy czytam takie słowa!

            A do tego wszystkiego jutro juz sobota!
            No chyba że ty jako "computer wizard" ni eznasz dnia ani godziny i w weekendy
            tez cie praca wzywa?...

            Ale to nic, cichy szum serwerowni tez moze byc miły jak mruczenie kota.
            Gorzej gdy luzerzy dokuczą, hihihi.

            To wtedy okruchami w nich, okruchami!
            • arek_cz Re: szkoda że nie widzisz Arku... 23.08.02, 13:31
              [...]
              > A do tego wszystkiego jutro juz sobota!
              > No chyba że ty jako "computer wizard" ni eznasz dnia ani
              > godziny i w weekendy
              > tez cie praca wzywa?...
              Ja mam dostep do netu 7x24 tak wiec wlasciwie stale w
              pracy. Ale gdy wyjezdzam na rower to zostawiam to
              wszystko za soba i zaszywam sie gdzies w lesie :))

              • Gość: inka_sama pełnia... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.08.02, 23:21
                ...na niebie!

                Kolejny powód do radości.
                Uwielbiam księżycowe noce - spacerki lub po prostu patrzenie w gwiazdy.
                Z tym że odkąd są dzieciaczki zdecydowanie trudniej z jednym i drugim!

                Zauważyliście że te opisywane uroki przyrody dotyczyły dotąd chyba
                tylko "uroków dziennych"?

                A co lubicie z nocnych? hihihi...
                Uroków przyrody oczywiście!

                Ja - księżyć, gwiazdy i zapach maciejki.
                • roseanne w tych okolicznosciach przyrody, tego niepowtarzal 23.08.02, 23:41
                  lubie ciemne niebo z gwiazdami - w miescie o takie trudno, bo latarnie
                  przeszkadzaja.
                  Lubie cykanie swierszczy ,choc troszke mi juz przeszkadzaja.

                  Lubie nocna spotkania ze zwierzakami - ostatnio byly to trzy szopy pracze
                  (racoons), ktore to przytuplaty wywachiwac resztki w dogasajacym ognisku.
    • vicca inny rodzaj piękna... 24.08.02, 11:42
      ...zła i nadasana odbieram telefon.
      W słuchawce głos Anioła.
      ...od razu lepiej... ;)

      Pzdr ciepło V*
      • Gość: inka_sama Re: inny rodzaj piękna... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.08.02, 12:24
        A ja zaraz pobiegnę na poszukiwania okruszków.
        Wezmę ze soba łopatkę i wiaderko do piasku. :)

        Ciekawe co wykopię. Byle nie było zbyt "rozrywkowe" (czyt. bombowe)

        I co tam w Niebie u Aniołów słychać Vicco?
        i_s

        • vicca Re: inny rodzaj piękna... 24.08.02, 13:19
          Inko - co u Aniołów nie bardzo wiem, one tylko czasam schodzą na ziemię ;)
          A ja najbardziej lubię te upadające, albo zapomniane - z zakurzonymi
          skrzydłami, na których nikt inny nie poznał się tak jak powinien ;)

          A na Twoje okruszki przesyłam miseczkę - taka nieco zamgloną - wiem że lubisz :)

          *** ***
          *** ***
          ** **
          ***********
          *********


          Pzdr ciepło V*

          • vicca Re: inny rodzaj piękna... - dopisek 24.08.02, 13:21
            miseczka stłukła się w czasie przesyłki :(

            Przepraszam

            Pzdr V*
            • arek_cz Re: inny rodzaj piękna... - dopisek 24.08.02, 19:55
              Ale przecież zawsze można posklejać i znów będzie do
              użytku :)
              • Gość: inka_sama Re: inny rodzaj piękna... - dopisek IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.08.02, 20:58
                arek_cz napisał:
                > Ale przecież zawsze można posklejać i znów będzie do
                > użytku :)
                >
                • arek_cz Re: inny rodzaj piękna... - dopisek 25.08.02, 10:16
                  Pomiędzy Tychami i Pszczyna w pozostałościach puszczy
                  pszczyńskiej.
                  Bo po 7 dniach przy kompie w weekendy zaszywam się w
                  lesie popołudniami :)
                  • Gość: inka_sama Re: inny rodzaj piękna... - dopisek IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 25.08.02, 22:54
                    Dla mnie za daleko!
                    Ale może będę tamtędy przejeżdżać gdy mnie wyniesie na chwilę na południe.
                    Co pewnie nastapi - ale juz zdecydowana jesienią! I dobrze - nie da sie jej
                    przegapić.
                    A na razie będę szukać bliziutko.

                    Tylko szkoda tych biednych kasztanowców. Jesień z kasztanami sie kojarzy. A tu
                    w całym chyba kraju zaraza. Ale kasztany i tak będą.
                    • vicca Re: inny rodzaj piękna... - dopisek 26.08.02, 07:07
                      Kasztanów będzie najwięcej na trawniku u księdza ;)
                      Chyba jedyne kasztanowce w całej okolicy ;)
                      Ale żołędzie, kalina i jarzębina - w lesie z pewnością będą :)
                      O tarninie nie wspominając ;)

                      Pzdr ciepło V*
                      • arek_cz I znowu drzewa 27.08.02, 20:05
                        sprawily ze zobaczylem piekno :)
                        Wracajac z pracy szedlem wsrod drzew jeszcze zielonych
                        ale juz przetykanych zlotem, wsrod pierwszych opadlych
                        lisci i zobaczylem male dzieciatko ktore cieszylo sie
                        tylko tym ze moglo wsrod nich pobiegac i gonic te ktore
                        ulecialy :)
                        • Gość: duha Re: I znowu drzewa IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 15:22
                          Podniosłam głowę znad biurka, popatrzałam w okno, a tam właśnie pająk
                          pracowicie rozsnuł swoją sieć. Złoci się w słońcu... Piękna misterna koronka.
    • vladip dostrzeganie piękna to sztuka.. 29.08.02, 15:47
      i jak każda sztuka wymaga 99% pracy nad sobą i 1% talentu
      pzdr
      vladip

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka