fievre
10.08.05, 02:10
no własnie, jak to jest?
zadaję sobie to pytanie od blisko czterech lat..
cztery lata temu rzuciła mnie dziewczyna (bylismy ze sobą cztery lata)
i oto ból po rozstaniu nie wygasł do dzis..
czy ktos mial podobną sytuację?
wydaje mi sie to dziwne, a jednak..
ból, który ewaluowal,przybieral najrózniejsze formy i postaci, malał i rósl,
przez cały ten czas od jej odejscia..
nie przestał jednak TRWAC, uporczywie TRWAC i..
czy tak juz będzie do konca? mam wrazenie ze granica uleczenia czasem została
przekroczona,
myśl o niej, o tej ktora odeszla..omotała mnie i oplotła ze wszystkich stron,
wszelkie próby uwolnienia się od niej - zawiodły
jestem udręczony pamięcią
nie potrafię się w nikim zakochac, obojętnieję, mam kłopoty..
CZY CZAS NIE LECZY RAN?