alienka2
15.08.05, 16:04
Mam 27lat.
Czemu tak mam - tzn. w ogóle nie myślę o stworzeniu związku z męszczyzną.
Niektóre kobiety wyżalają się tu na forum: już mam
dość wracania do pustego domu po pracy, nie cierpię tych samotnych weekandów,
chcę stworzyć rodzinę, chce mieć dziecko...
W moich myślach temat - związek, rodzina nie istnieje.
Jakby ten temat nie dotyczył w ogóle mnie.
Każdy chce z kimś być: Ania, Kasia, Misia...singielki narzekające co jakiś
czas na swój los.
A ja nie narzekam o ile jasne jest, że Ania, Kasia, Misia będą z kimś, mają
prawo być z kimś to ja to jest to normalne, że
ja...z nikim nie jestem, bo...nigdy prawie z nikim nie byłam...(zawsze byłam
na końcu wybierana na wfie do drużyny koszykówki...tia...)
No dobra to co to, że z nikim nie jestem i nie myślę o byciu z kimś wynika z
mojego poczucia niższości?
Ale to co przeszkadza to poczucie niższości w marzeniach. Czy nie można mieć
poczucia niższości a jednak marzyć, że kiedyś będzie się z kimś, że stworzy
się rodzinę.
Okey, jeśli rodzina to temat bardziej zaawansowany, bo powiedzmy wymaga
pewnej dojrzałości no to przynajmniej myśli o drugiej, bliskiej osobie? Czemu
ich we mnie nie ma?
Czasem wydaje mi się,że byłoby mi łatwiej gdybym od czasu do czasu pomyślała,
że jak fajnie byłoby mieć taką bliską osobę.
Czyżby właśnie z braku tych myśli co jakiś czas wpadam w stan pustki? Stan
braku celu, poczucia, że nie wiadomo co mogłoby teraz poprawić humor?
Jak odzyskać marzenia? Jak chcieć być z kimś?
Jak wydobyć z siebie to co tkwi tak głęboko gdzieś uśpione???
Jedyny pomysł jaki mi czasem przychodzi do głowy, to każdego dnia piętnaście
minut leżeć i myśleć jakby fajnie było gdyby...
ale czasem mam wrażenie, że i mój umysł staje się zmęczony takim zmuszaniem
go siłą do myślenia o różnych rzeczach.
Chciałabym w końcu zachcieć pewnych rzecz mam wrażenie, że byłoby mi łatwiej
iśc do przodu w życiu.
Jakieś wskazówki? Ktoś miał podobnie?