Dodaj do ulubionych

Czy ludzie sie zmieniaja?

22.08.05, 13:27
Czesc,
Zastanawiam sie czy w dojrzaly czlowiek moze sie jeszcze zmienic, czy moze
on "totalnie" przewartosciowac swoje zycie? Jaka sytuacja moze sprawic, ze
ktos nagle przestanie klamac, przestanie zdradzac, przestanie byc egoista,
zacznie sie szanowac? Czy jest to w ogole mozliwe?
D.
Obserwuj wątek
    • kobieta_po_30tce Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 14:00
      Przypadki takie sa nie znane
      bez jakiegos szoku zyciowego
      Np smierc kogos bliskiego
      morderstwo, samobojstwo...

      Ale przeciez wszystko jest mozliwe
    • roman.nowy Czy ludzie sie zmieniaja? - tak, niewiele. 22.08.05, 14:03
      Osobowosc doroslego czlowieka sama z siebie cale zycie troche ewoluuje...

      Generalnie, nawet wazne wydarzenia nie zmieniaja osobowosci DOJRZALEGO,
      czlowieka (nawet np. smierc bliskich).

      Jezeli to sie zdarza, to raczej na zasadzie wajatku, a nie reguly.
    • bba4 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 14:32

      nie tyle osobowosc co postrzeganie i podejscie do niektórych spraw
      niekoniecznie na lepsze


    • zuzka111 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 14:39
      Oczywiście, wraz z nową wiedzą, nowymi doznaniami, ludźmi, których się spotyka,
      zmieniamy się.
      A taki ktoś, jeżeli znajdzie coś, na czym będzie mu zależało bardziej niż na
      sobie, to poprzestawia całe swoje życie. :)
      • bba4 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 14:40

        > A taki ktoś, jeżeli znajdzie coś, na czym będzie mu zależało bardziej niż na
        > sobie, to poprzestawia całe swoje życie. :)


        hahhaa tiaaaaa;)
      • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 14:51
        Tez mi sie tak wydawalo, mialem nadzieje, ale niektore przeslanki swiadcza o
        tym, ze ta osoba jednak caly czas nosi maske...
        • zuzka111 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 14:54
          jakie przesłanki?
          • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 15:45
            mialo nie byc klamstwa(chodzi o drobne rzeczy), potrafi zaprzeczac innym
            klamstwem prosto w oczy, pozniej przeprosiny, ze to niby ze strachu.
            Ciagly brak szacunku do innego czlowieka, pomimo tego ze w stosunku do mnie
            jest juz OKI.
            Podczas rozmow o innych zwiazkach obrona osob zdradzajacych, bez jakichkolwiek
            konkretnych argumentow etc..
            • zuzka111 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 15:53
              to trudne. Nie sądzę, by mogła się zmienić. może Ty idź na malutkie ustępstwa i
              polub to fantazjowanie.
              Szacunku do innych powoli można się nauczyć.
              Może dać odczuć, że się ufa? Nie podważać tego co mówi, pokazać, że się wierzy?
              Nie wiem.
              Może faktycznie się boi, bo może Ty jesteś zazdrosny?
              • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:07
                Teraz juz jestem. Gdy sie pojawilem, to podobno pomoglem zamknac jej niezdrowy
                zwiazek z zajetym facetem. Nie wiedzialem o tym, dowiedzialem sie tez pozniej
                ze to zamykanie troche trwalo. Mam wiec prawo byc zazdrosny, chociaz tego nie
                pokazuje.
                Jak mozna mowic drugiej osobie ze sie jej ufa kiedy ona potrafi wyprzec sie
                klamstwa innym klamstwem w przedziale kilkuminutowym? Prosto w oczy. Jak?
                • zuzka111 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:14
                  Zostaw to.
                  Teraz, zaraz, bo jeszcze trochę i obudzisz się, że minęły 3 lata.
                  Szkoda życia.
    • b-beagle Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 15:54
      Tak, przeważnie na gorsze ;-)))
    • blue_as_can_be Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:11
      normalny123 napisał:

      > Czesc,
      > Zastanawiam sie czy w dojrzaly czlowiek moze sie jeszcze zmienic, czy moze
      > on "totalnie" przewartosciowac swoje zycie? Jaka sytuacja moze sprawic, ze
      > ktos nagle przestanie klamac, przestanie zdradzac, przestanie byc egoista,
      > zacznie sie szanowac? Czy jest to w ogole mozliwe?
      > D.

      chyba jednak nie... jeszcze nie widzialam takiego przypadku, zeby ktos sie
      totalnie zmienil - no, chyba, ze w wyniku jakiejs traumy, glebokiego duchowego
      przezycia. na pewno nie znam przypadku, aby czlowiek mocno i trwale zmienil
      sie "dla kogos".
    • alaaa6 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:12
      normalny123 napisał:

      > Czesc,
      > Zastanawiam sie czy w dojrzaly czlowiek moze sie jeszcze zmienic, czy moze
      > on "totalnie" przewartosciowac swoje zycie? Jaka sytuacja moze sprawic, ze
      > ktos nagle przestanie klamac, przestanie zdradzac, przestanie byc egoista,
      > zacznie sie szanowac? Czy jest to w ogole mozliwe?
      > D.

      trudno sie zmienic jak soe tego samemu nie chce?
      a dlaczego nie chce to musisz chyba tej pani zapytac...
      a nie nas-
      • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:24
        Myslisz, ze nie pytalem? Odpowiedz jest jedna: Chce Ci to teraz wszystko
        wynagrodzic, wiem co teraz jest dla mnie wazne, chce Ci pokazac, ze jestem
        wartosciowa i dobra osoba, daj mi tylko szanse, chce normalnie zyc, bede dobra
        zona i matka, prosze.
        Tak to wyglada, a ja ciagle mysle TAK czy NIE
        Ps. Przeprasza za pisownie, cos mi z kompem nie gra
        • alaaa6 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:29
          normalny123 napisał:

          > Myslisz, ze nie pytalem? Odpowiedz jest jedna: Chce Ci to teraz wszystko
          > wynagrodzic, wiem co teraz jest dla mnie wazne, chce Ci pokazac, ze jestem
          > wartosciowa i dobra osoba, daj mi tylko szanse, chce normalnie zyc, bede
          dobra
          > zona i matka, prosze.
          > Tak to wyglada, a ja ciagle mysle TAK czy NIE
          > Ps. Przeprasza za pisownie, cos mi z kompem nie gra -nie ma za co;)

          to moze powiedz ze zaczniesz robic to samo co ona...
          Moze ona Cie prowokuje?
        • zuzka111 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:31
          czy Ona pracuje?
          • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:39
            Nie robie tego co ona? Tzn. Trzymam sie twardo swoich zasad moralnych, nie rob
            drugiemu co tobie nie mile. A klamstwo tez sie zdarza, chociaz nie osobie
            bliskiej.
            Do Zuzki: Tak pracuje. Dlaczego pytasz?
            • zuzka111 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:50
              ustalcie sobie jakieś zadania do wykonania w określonym czasie. Takie na
              uporządkowanie relacji.
              I odpocznijcie od siebie. Nie wiem ile - miesiąc, dwa?
              Kłamstwa muszą się zdarzać. nie da się żyć w aż takiej "świętości" kłamie się
              często z wygody.

            • alaaa6 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 16:51
              normalny123 napisał:

              > Nie robie tego co ona? Tzn. Trzymam sie twardo swoich zasad moralnych, nie
              rob
              > drugiemu co tobie nie mile. A klamstwo tez sie zdarza, chociaz nie osobie
              > bliskiej.

              to mysle ze ona znajac Twoje zasady ,po prostu Cie prowokuje..

              mam kolezanke ktora wrocila do domu o 7 rano./nie pierwszy raz/
              Maz spytal jej tylko ;
              -kupilas pieczywo?
              bylam zdumiona,jego reakcja..

              spytalam kolezanki ,czy uwaza jego zachowanie za normalne?
              odpowiedziala :
              -chcialam zeby mnie sklal,zeby inaczej zareagowal,
              ale jemu wszystko jedno.
              Przyznam ze nadal nie rozumiem tego co w ich malzenstwie sie dzieje,
              a dzieje sie zle...
              Dlatego zrob cos wbrew Twoich zasad.
              • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 17:01
                Kiedys zrobilem... Delikatnie "podkrecilem" kilka kolezanek, a ze nie naleze do
                najgorszych i niczego mi nie brakuje:):):), to zaczely do mnie wydzwaniac po
                nocach. Moja Pani robila sie biala ze zlosci. Mialem ogromna satysfakcje jak
                mnie trzymala na smyczy, krotko to trwalo, ale milo bylo. Pozatym chyba nie
                powinienem zmieniac swoich zasad, ktore ostatnio sa bardzo w cenie, w
                niektorych srodowiskach nawet unikalne:)
                • alaaa6 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 17:04
                  normalny123 napisał:

                  > Kiedys zrobilem... Delikatnie "podkrecilem" kilka kolezanek, a ze nie naleze
                  do
                  >
                  > najgorszych i niczego mi nie brakuje:):):), to zaczely do mnie wydzwaniac po
                  > nocach. Moja Pani robila sie biala ze zlosci. Mialem ogromna satysfakcje jak
                  > mnie trzymala na smyczy, krotko to trwalo, ale milo bylo. Pozatym chyba nie
                  > powinienem zmieniac swoich zasad, ktore ostatnio sa bardzo w cenie, w
                  > niektorych srodowiskach nawet unikalne:)

                  masz racje sa unikalne...
                  w takim razie zmien zone...
                  • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 17:07
                    Na szczescie to jest tylko moja dziewczyna:):):)
                    Pozdrawiam Serdecznie,
                    D.

                    >
                    > masz racje sa unikalne...
                    > w takim razie zmien zone...
                    • alaaa6 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 22.08.05, 17:09
                      normalny123 napisał:

                      > Na szczescie to jest tylko moja dziewczyna:):):)
                      > Pozdrawiam Serdecznie,
                      > D.
                      >
                      > >
                      > > masz racje sa unikalne...
                      > > w takim razie zmien zone...

                      ;)))
                      odwzajemniam pozdrowienia...

    • outoutout Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 11:52
      Powtorze tylko to, co mi powiedziala Pani psycholog, zajmujaca sie uzaleznieniami.

      BYWA, ze ludzie sie zmieniaja, ale jest to proces wieloletni i wypelniony
      konsekwentna praca nad samym soba. Musi byc poprzedzony wnikliwa analiza siebie.
      Bez kontaktu z psychologiem, bez terapii - na powazne zmiany nie ma raczej szans.
      • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 12:18
        Meczyc sie dalej czy nie? Oto jest pytanie. Ach gdyby nie ta milosc!!!
        • vlad-srollovnik jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męczą 23.08.05, 12:19
          coś pierniczysz głupoty
          • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:26
            vlad-srollovnik napisał:

            > coś pierniczysz głupoty
            Juz szybko wyjasniam. Milosc jest, nawet obustronna. Kochamy sie bardzo.
            Ja niestety nie moge w dalszym ciagu demonow z glowy wypedzic. Dostalem na
            poczatku znajomosci od tej Pani niezle po tylku, a znajac tez jej przeszlosc
            boje sie powrotu pewnych sytuacji.
            Nie mecza sie? A jak raz na pewnien czas dowiadujesz sie, ze ktos Cie oklamal w
            bardzo waznej dla Ciebie sprawie, przeszlosc powraca niestety i szlag mnie
            wtedy strzela.

            • vlad-srollovnik Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:28
              biedaczku zdrade wybaczyłeś, jesteś wielki, naprawde, ksiądz cie pochwali
              • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:31
                To nie mnie zdradzila. To ja nieswiadomie zabralem temu biednemu chlopu kobite.
                Moje pytania biora sie wiec stad, ze skoro jednego zdradzila, moze tez zdradzic
                i mnie. Zdrada dla mnie jest niewybaczalna i nie ma zadnego wytlumaczenia!!!
                • vlad-srollovnik Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:34
                  zabrałeś to zabrałeś, ale głupotą są pretensje do kobiety, ze zdradzała eks i
                  to np. z tobą. dlaczego uważasz, ze jak jego zdradzała to będzie i ciebie?
                  masz jakis kompleks czy co? czy może co ludzie powiedzą
                  • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:42
                    Nie w tym rzecz kolego. Kobita mimo tego, ze je mi z reki i jest ode mnie
                    uzalezniona, jest strasznie zaklamana, cale jej zycie to jedno wielkie
                    klamstwo, cos mi tu bardzo smierdzi. Nie chodzi tu jedynie o to czy mnie
                    zdradzi czy nie, chodzi o to, ze NIE WIEM CO JEST FIKCJA A CO NIE.
                    Tak mam kompleks malego "jasia", kompleks nizszosci i jestem oblesny z wygladu
                    i aparycji. Nie w tym rzecz. Przeciez gdybym byl nawet najwspanialszy,
                    najdoskonalszy etc. to mam prawo zadawac sobie takie pytania. Ja mysle!!!
                    Pozdrawiam,
                    D.
                    • vlad-srollovnik Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:44
                      a ja myśle, że jesteś zaborczym sukinsynem i powinieneś dać jej spokój zamiast
                      wykańczać ją psychicznie
                      • vlad-srollovnik powiem ci brzydko 23.08.05, 12:51
                        najpierw wpie..sz sie w czyjeś życie a później masz pretensje, że była z
                        kimś wcześniej i mścisz sie na niej. jesteś zwykłym psycholem
                        • normalny123 Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 12:59
                          Gdybys czytal moje posty powyzej to wiedzialbys ze tu nie chodzi jedynie o
                          zdrade. To jest kropla w morzu. Widze ze buszujesz po forum, wpisujesz w
                          wyszukiwarce slowo zdrada i jedziesz po ludziach jak po szmacie.
                          a) prowokacja z Twojej strony,
                          b) rogi masz jak u jelonka z Doliny Roztoki
                          c) jestes glupi
                          Wybieram b)
                          • vlad-srollovnik Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:02
                            a ty jesteś wielki, dajesz szanse i publicznie o tym mówisz, brawo

                            a twoja wyliczanka pudło
                            • normalny123 Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:08
                              Tak daje jej szanse. Dlaczego mam o tym nie mowic? Jak chcesz dalej rozmawiac
                              to przeczytaj moje pierwsze posty i wtedy zabieraj glos, jezeli nie to w....j i
                              daj mozliwosc madrzejszym od Ciebie na sensowna wypowiedz.
                              • vlad-srollovnik psychol 23.08.05, 13:10
                                • normalny123 Re: psychol 23.08.05, 13:17
                                  piszesz jak dziecko z podstawowki.
                                  buziaki misiu
                              • myga Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:17
                                Obawiam sie, iz jest to toksyczny uklad i oboje jestescie wspoluzaleznieni.
                                I jest wam z tym dobrze. Z ta adrenalina, niepewnoscia itd. Uklad normalny
                                bylby dla ciebie nudny.
                                Oboje potrzebujecie terapii. I jest szansa, ze sie zmieni ona, ale ty tez
                                bedziesz inny. I kto wie, moze ten zwiazek tez nie przetrwa, a jezeli przetrwa,
                                to sie zmienia relacje.
                                • normalny123 Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:22
                                  Dziekuje Myga,
                                  Masz racje to jest typowy toksyczny uklad.
                                  Na samiutkim poczatku bylo cudownie, ale gdy dowiedzialem sie o jej klamstwach
                                  swiat mi sie zawalil, gdy dowiedzialem sie o jej gierkach swiat mi sie zawalil.
                                  Sa dwa wyjscia: odejsc lub wspolna terapia.
                                  Pozdrawiam Serdecznie,
                                  D.
                                  • myga Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:33
                                    Jezeli odejdziesz teraz, znowu sie wpakujesz w podobny zwiazek. Pryczyna jest w
                                    tobie, ze wybierasz takie kobiety.
                                    Tobie tez polecam te ksiazke, ktora mi pomogla zrozumiec.
                                    www.jsantorski.pl/inf.php?id=nr225
                                    • normalny123 Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:56
                                      Dzieki napewno przeczytam.
                                      Bylem juz w zyciu z kilkoma kobietami, i masz racje wszystkie byly podobne.
                                      Wrazliwe, czule, cieple, dobre, madre, z ogromnym poczuciem humoru, lekko
                                      zwariowane. Ta tez jest taka, z wyjatkiem tego ze jest strasznie zaklamana
                                      wobec mnie i innych, i wielka egoistka w stosunku do innych. PS. zdarzyly jej
                                      sie w zyciu juz 3 zdrady.
                                      Biorac po uwage jej dobre cechy i te zle zadalem na poczatku pytanie: Czy
                                      ludzie sie zmieniaja? Ja naprawde chce czekac na te zmiany, zwlaszcza ze sama
                                      tez tego chce.
                                      Ps. No i sliczna jest nieziemsko:):):)
                                      • vlad-srollovnik psycholu:) 23.08.05, 13:58
                                        nawet zdrady policzyłeś
                                        • normalny123 Re: psycholu:) 23.08.05, 14:07
                                          opowiedziala mi o nich:):):)
                                          Slaba plec jest czasem bezmyslna niestety:)
                                          Pozdrawiam
                                          • vlad-srollovnik Re: psycholu:) 23.08.05, 14:09
                                            to po co ty o tym piszesz zeby innych poinformować?
                                            kogo obchodzi ile razy kobieta, z która sie spotykasz zdradziła swojego eks, to
                                            jej sprawa
                                            • normalny123 Re: psycholu:) 23.08.05, 14:12
                                              Po to jest przeciez to forum. Tu mozemy podzelic sie z obcymi ludzmi niemal
                                              wszystkich, tu mozemy znalezc takich ktorzy jakoby z boku moga spojrzec na
                                              nasze problemy etc. Jest calkiem anonimowe i w miare bezpieczne.
                                              • vlad-srollovnik Re: psycholu:) 23.08.05, 14:15
                                                masz chłopie jazdy w głowie, pewnie o tym wiesz. facet miej jaja, bo
                                                zachowujesz sie jak ciocia krysia
                                                • normalny123 Re: psycholu:) 23.08.05, 14:21
                                                  mam gleboko w d..e co tu piszesz i wiem ze gdybysmy spotkali sie w cztery oczy
                                                  na ulicy i gdybym zadal Ci to samo pytanie to Twoja odpowiedz bylaby inna,
                                                  bylbys mily, lagodny i przyjacielsko nastawiony. Tylko tutaj mozesz tryskac
                                                  swoim jadem, tutaj nikt Ci nie przyleje po ryju.
                                                  Buziaki
                                                  • vlad-srollovnik Re: psycholu:) 23.08.05, 14:23
                                                    skąd wiesz co bym powiedział?

                                                    nie raz mi zwracano juz uwage w realu, zebym uważał bo kiedyś oberwe
                                                  • normalny123 Re: psycholu:) 23.08.05, 14:32
                                                    Okej Vladziu,
                                                    Powiedziec jest latwo, gorzej jest uzasadnic to co sie mowi.
                                                    Jezeli potrafisz, to czekam, napisz cos z sensem.
                                                  • hasanet Re: psycholu:) 23.08.05, 15:41
                                                    normalny123 napisał:

                                                    > mam gleboko w d..e co tu piszesz i wiem ze gdybysmy spotkali sie w cztery
                                                    oczy
                                                    > na ulicy i gdybym zadal Ci to samo pytanie to Twoja odpowiedz bylaby inna,
                                                    > bylbys mily, lagodny i przyjacielsko nastawiony. Tylko tutaj mozesz tryskac
                                                    > swoim jadem, tutaj nikt Ci nie przyleje po ryju.
                                                    > Buziaki
                                                    Gdybyś miał trochę innej odwagi niż forumowa, wyjdź na ulicę i przemawiaj do
                                                    przechodzacych facetów: Misiaki, buźka! Ma sie rozumieć - w celach poznawczych.
                                                    asa
                                                  • normalny123 Re: psycholu:) 23.08.05, 15:52
                                                    :)
                                                    Gdybym spotkal Vladzia lub kogos innego, który zaatakowalby mnie nie
                                                    przedstawiajac sensownych argumentow, nie mialbym skrupulow, zadnych...
                                                  • vlad-srollovnik Re: psycholu:) 23.08.05, 17:06
                                                    Vladziu ćwiczył 10 lat kung fu, więc nie miałbyś szans
                                                  • hasanet Re: psycholu:) 23.08.05, 17:19
                                                    Rozbroiłby Cię ... buzi buzi cium cium... Misiu!
                                                    asa
                                                  • vlad-srollovnik Re: psycholu:) 23.08.05, 17:21
                                                    nie ma takiej możliwości:)
                                                  • normalny123 Re: psycholu:) 23.08.05, 18:32
                                                    Oj widzę, że robaczki tak w komitywie bluzgają ludziom. Nieładnie, nieładnie.
                                                    Bójcie się Boga:):):)jak tak można.
                                                    Słodziutkie buziaczki obojgu przesyłam:):):)
                                                    Psychol
                                                  • hasanet Re: psycholu:) 23.08.05, 20:52
                                                    normalny123 napisał:

                                                    > Słodziutkie buziaczki obojgu przesyłam:):):)
                                                    > Psychol
                                                    Luuuuubię..............
                                                    asa
                                      • well5 Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 14:07
                                        Mam bardzo podobny dylemat. Jestem z kimś kto miał podobne grzeszki na sumieniu
                                        i chociaż bardzo kocham to nie potrafię pozbyć się wątpliwości czy mnie kiedyś
                                        też coś takiego z jego strony nie spotka. Łudzę się, że nie bo wiem, że jego
                                        uczucia są odwzajemnione, ale tak naprawdę do końca nie potrafię zaufać. Życie
                                        nauczyło mnie, że jednak ludzie się nie zmieniają, a jeśli już to w bardzo
                                        małym stopniu albo tylko na jakiś czas, a potem i tak prawdziwa twarz wychodzi
                                        na jaw.
                                  • myga Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:38
                                    jeszcze raz www.jsantorski.pl/inf.php?id=nr225
                                    • vlad-srollovnik Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:42
                                      a skąd wiesz Hawronia jakie to kobiety, to co pisze normalny-psychol o niczym
                                      nie świadczy. wybiela siebie pisząc jaki to on wspaniały, bo daje szanse:)
                                      • myga Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:43
                                        Ja to wyczuwam. Wszyscy jestesmy psycholami.
                                        • vlad-srollovnik Re: powiem ci brzydko 23.08.05, 13:44
                                          myślisz jak typowy facet;)
                      • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:55
                        He he he. Skad wiesz ze jestem zaborczym sukinsynem, skad wiesz ze ja wykanczam
                        psychicznie? Skad wiesz kim jestem?
                        Ja w przciwienstwie do Ciebie daje mojej kobiecie kolejna szanse, daje jej
                        szanse jako drugiemu czlowiekowi. Ty nie dajesz mi szans na swobodne
                        wypowiedzenie sie, Ty atakujesz, zywisz sie cudzymi problemami zakompleksiony
                        czlowieczku.
                        • vlad-srollovnik Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:00
                          szkoda mi jej
                          • hasanet Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 15:32
                            Spoko.. Psychopata centruje szklanymi kulkami do wazonu, a Ty muślisz, że to
                            zeszłoroczny śnieg. Gdyby jego muza była w rzeczywistości taka picuś glancuś
                            jak ją opisuje w postach, dawno kopnęłaby zaślinionego pokurcza w niepodtarty
                            zadek. Mniemam że to - w szczegółach mogę się mylić - łysa, tłusta megiera, z
                            którą Twój rozmówca uwikłał się w związek na tyle podejrzanej natury, że
                            wstydzi się czy boi wyznać PRAWDĘ, zapewne przed sobą też. Tanim kosztem
                            wyłudza od ludzi współczucie, drwi z ich najlepszych uczuć. Ciebie też chciałby
                            tak potraktować.
                            asa
                            • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 16:04
                              Zastanawiasz sie o czym piszesz?
                              Psychopata, zasliniony pokurcz. Dlaczego tak mnie nazywasz?
                              Wiesz jak szybko lokalizuje sie ludzi w sieci?, z reguly nie jestem msciwy, ale
                              to co wypisujesz przekracza wszelkie normy moralne. Jak mozesz kogos tak nazwac?
                              Bez zadnych uzasadnionych powodow. Pozdrawiam mimo wszystko
                              • hasanet Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 16:48
                                normalny123 napisał:

                                > Zastanawiasz sie o czym piszesz?
                                Przeważnie. Nie jestem zarozumiała.
                                > Psychopata, zasliniony pokurcz. Dlaczego tak mnie nazywasz?
                                Sam o sobie piszesz, używając zbliżonego słownictwa. Skąd bym wiedziała, że
                                jest z Tobą źle aż do tego stopnia?
                                > Wiesz jak szybko lokalizuje sie ludzi w sieci?, z reguly nie jestem msciwy,
                                ale
                                >
                                > to co wypisujesz przekracza wszelkie normy moralne.
                                Za przekraczanie moralnych nie grożą paragrafy. Ten namierzony w Kielcach to co
                                innego, ściągał przed premierą. Ja powielam po.
                                > ?
                                > Bez zadnych uzasadnionych powodow.
                                Kto chce znależć, ten znajdzie: zarówno powody jak i uzasadnienia.
                                Pozdr
                                asa
                                • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 17:04
                                  Zastanawiam sie czy masz kogos? Czy jestes w zwiazku? Czy wogole bylas w
                                  jakimkolwiek zwiazku? Jezeli tak to dziwi mnie fakt nazywania kogos psychopata
                                  w tej sprawie.
                                  Setki tysiecy par na calym swiecie przechodzi podobne problemy, czy ich tez
                                  nazwiesz psychopatami? Pewnie tak.
                                  • hasanet Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 17:17
                                    normalny123 napisał:

                                    > dziwi mnie fakt nazywania kogos psychopata
                                    Ktoś trakujący drugiego człowieka jak preparat laboratoryjny jest psychopatą.
                                    > Setki tysiecy par na calym swiecie przechodzi podobne problemy, czy ich tez
                                    > nazwiesz psychopatami? Pewnie tak.
                                    Psychopaci zawsze stanowili w społeczeństwie zdecydowaną mniejszość.
                                    asa
                • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:34
                  Zdrada jest dla mnie najwiekszym syfem z mozliwych. Nie chodzi tu nawet o
                  zwiazki damsko-meskie. Chodzi tu o wszystkie sytuacje zyciowe: mozna zdradzic
                  swoje wartosci, zdradzic kraj etc. Syf!!!
                  • vlad-srollovnik Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:36
                    jest niewybaczalna
              • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:36
                i oto masz,vladziu,potwierdzenie z ust tych normalnych facetow wczorajszej
                mojej tezy:
                "ze skoro jednego zdradzila, moze tez zdradzic
                i mnie."
                • vlad-srollovnik Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:37
                  ale myśle, że ci bez kompleksów tak nie myślą
                  • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:45
                    a kto nie ma kompleksow?
                    nie ludz sie. Wszyscy tak mysla.
                    • vlad-srollovnik Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:46
                      co znaczy wszyscy
                    • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 12:56
                      a ja, myga, czekam na Twoja odpowiedz...
                      • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:02
                        ?
                        • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:04
                          myga napisała:

                          > ?
                          w watku o zniewazaniu, napisalas, by zniewazajacego publicznie,
                          podac do sadu cywilnego...
                          zadalem ci tam pytanie, czekam na odpowiedz...
                          • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:08
                            Rozwin pytanie.
                            W tamtym watku potraktowalam go jako pytanie rytoryczne.
                            • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:32
                              myga napisała:

                              > Rozwin pytanie.
                              > W tamtym watku potraktowalam go jako pytanie rytoryczne.

                              zapytalem, czy wstawilabys sie do sadu, gdybym wytoczyl Ci sprawe
                              o publiczne zniewazanie...
                              • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:36
                                Stawilam bym sie. Bez adwokata. I wygralabym. Albowiem cie nie zniewazylam.
                                veritas odium parit, obsequium amicos
                                • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:51
                                  myga napisała:

                                  > Stawilam bym sie. Bez adwokata. I wygralabym. Albowiem cie nie zniewazylam.
                                  > veritas odium parit, obsequium amicos

                                  zatem poczekajmy, az zrozumiesz, co znaczy zniewazyc kogos...
                                  czyzbys nie miala przyjaciol?... innymi slowy, Twoimi przyjaciolmi sa tylko
                                  tacy, ktorym schlebiasz?
                                  moze teraz tez, zrozumiem wreszcie, Twoja wrogosc...
                                  • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:52
                                    > moze teraz tez, zrozumiem wreszcie, Twoja wrogosc...
                                    _____________
                                    Pochlebiasz sobie. Nie czuje do ciebie wrogosci.
                                    zasadniczo do ciebie nic nie czuje. Zyj sobie.
                                    • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 14:00
                                      myga napisała:

                                      > > moze teraz tez, zrozumiem wreszcie, Twoja wrogosc...
                                      > _____________
                                      > Pochlebiasz sobie. Nie czuje do ciebie wrogosci.
                                      > zasadniczo do ciebie nic nie czuje. Zyj sobie.

                                      o, dziekuje...:)
                                      powiedz mi zatem, dlaczego nazwalas mnie szmata, smieciem, szuja itd...?
                                      i jak to nazwiesz, jezeli nie jest to wrogoscia?
                                      • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 14:23
                                        Luty, zaloz osobny watek i nie smiec tutaj.
                                        Poniewaz "nullum crimen sine lege",
                                        zloz pozew przeciwko mnie o znieslawienie tutaj. Powola sie sklad sedziowski,
                                        bieglych, swiadkow, ty przedstawisz dowody swoje, ja swoje itd.
                                        Betti ewentualnie udostepni materialy archiwalne i IP.
                                        Niech sad rozsrzygnie. Ja sie nie boje.
                                        • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 14:32
                                          myga napisała:

                                          > Luty, zaloz osobny watek i nie smiec tutaj.
                                          > Poniewaz "nullum crimen sine lege",
                                          > zloz pozew przeciwko mnie o znieslawienie tutaj. Powola sie sklad sedziowski,
                                          > bieglych, swiadkow, ty przedstawisz dowody swoje, ja swoje itd.
                                          > Betti ewentualnie udostepni materialy archiwalne i IP.
                                          > Niech sad rozsrzygnie. Ja sie nie boje.

                                          o moje 'znieslawienie' mi nie chodzi...
                                          jedynie chcialem Ci pokazac, ze zaprzeczasz sama sobie..
                                          z jednej strony uwazasz, ze mozna publicznie szafowac 'swoja prawda'
                                          uwlaczajaca komus,
                                          z drugiej strony, ludzi, ktorzy tak postepuja, pozywalabys do sadu...

                                          brak logiki, prawda?

                                          i zeby, nie bylo, ze zasmiecam, dodam,
                                          mam nadzieje, ze przemyslisz to, i nastapia w Tobie pozytywne zmiany, czego Ci
                                          zycze...:)
                                          • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 14:34
                                            > brak logiki, prawda?
                                            ______________
                                            tego zarzutu nie przyjmuje, albowiem z logiki zyje, taki bowiem zawod logiczny
                                            bardzo uprawiam.
                                            Rozumiem, ze sie wycofujesz.
                                            Na tym watku juz ci nie odpowiem, albowiem i tak juz naduzyles (a ja razem z
                                            toba) goscinnosci normalnego.
                                            • normalny123 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 14:36
                                              Piszcie sobie, piszcie. Dyszka za wpis:):):):)
                                              Pozdrawiam Was oboje i mam nadzieje ze podacie wkrotce sobie po przyjacielsku
                                              lapki.
                                              D.
                                              • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 14:39
                                                normalny123 napisał:

                                                > Piszcie sobie, piszcie. Dyszka za wpis:):):):)
                                                > Pozdrawiam Was oboje i mam nadzieje ze podacie wkrotce sobie po przyjacielsku
                                                > lapki.
                                                > D.

                                                teraz widze, zes prawdziwie normalny...:))
                                                dzieki...
                                      • myga luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 17:52
                                        poniewaz normalny pozwolil.
                                        > powiedz mi zatem, dlaczego nazwalas mnie szmata, smieciem
                                        __________________
                                        nie uzywam takich slow. Prosze o linki.
                                        Nie moge sobie przypomniec, jezeli tak sie stalo, i udowodnisz mi te slowa, przeprosze cie.
                                        pamietam "malego szulerka" i "szuje".
                                        Z tego sie nie wycofuje.
                                        • luty10 Re: luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 20:15
                                          myga napisała:

                                          > poniewaz normalny pozwolil.
                                          > > powiedz mi zatem, dlaczego nazwalas mnie szmata, smieciem
                                          > __________________
                                          > nie uzywam takich slow. Prosze o linki.
                                          > Nie moge sobie przypomniec, jezeli tak sie stalo, i udowodnisz mi te slowa,
                                          prz
                                          > eprosze cie.
                                          > pamietam "malego szulerka" i "szuje".
                                          > Z tego sie nie wycofuje.


                                          Ilekroc zywisz wobec kogos negatywne uczucia, zyjesz iluzja.
                                          Cos jest z toba nie w porzadku. Cos jest z toba nie tak. Nie widzisz tego, co
                                          rzeczywiste. Cos wewnatrz ciebie musi ulec zmianie....(...) Tym, ktory ma sie
                                          zmienic, jestes ty. - Anthony de Mello
                                          • myga Re: luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 20:23
                                            luty, zarzucasz mi cos, czego nie zrobilam. Czy ze mna jest tak, czy tez nie tak, nie to jest tematem mojego postu. Poprosze o dowod, kiedy nazwalam cie smieciem i szmata.
                                            • myga Re: luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 20:31
                                              Dodam jeszcze, ze jezeli nie udowodnisz mi tego, co mi zarzucasz, potwierdzisz jeszcze raz, iz mialam racje nazywajac cie szuja.
                                              • luty10 Re: luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 20:39
                                                myga napisała:

                                                > Dodam jeszcze, ze jezeli nie udowodnisz mi tego, co mi zarzucasz,
                                                potwierdzisz
                                                > jeszcze raz, iz mialam racje nazywajac cie szuja.

                                                czytasz tego de Mello i nic do glowy nie wlazi...

                                                czy myslisz, ze bede poswiecal czas na szukanie Twoich wulgarnych slow...?
                                              • luty10 Re: luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 21:15
                                                myga napisała:

                                                > Dodam jeszcze, ze jezeli nie udowodnisz mi tego, co mi zarzucasz,
                                                potwierdzisz
                                                > jeszcze raz, iz mialam racje nazywajac cie szuja.

                                                co, przekopujesz archiwum? kop, kop...ja bym nie musial, nie uzywam takich slow,
                                                a szuja Ci nie starczy? wiesz co znaczy slowo szuja?
                                                szuja to: nikczemnik, podly, lajdak, szubrawiec...
                                                milego szukania...
                                                • myga Re: luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 22:19
                                                  nie przekopuje. Wiem, ze nie uzywam takich slow. To ty musisz mi udowodnic, ze uzylam ich wobec ciebie. To ty dokonales znieslawienia. Szuja oznacza oszust. I to mialam na mysli.
                                                  > szuja to: nikczemnik, podly, lajdak, szubrawiec... - to ty powiedziales.
                                                  Skoro tak sie czujesz i tak zinterpretowales. Ja w tych nielicznych postach do ciebie, kiedy wyraznie mnie wywolywales do tablicy, tak jak i dzisiaj, uzasadnialam bardzo dokladnie swoj stosunek do ciebie, jak i powody oraz sens tego slowa.
                                                  Albo udowodnisz, albo jestes klamca i oszustem.
                                                  Juz nie nadinpretujesz moich slow.
                                                  • luty10 Re: luty, ostatni raz na tym watku 24.08.05, 00:14
                                                    myga napisała:

                                                    > nie przekopuje. Wiem, ze nie uzywam takich slow. To ty musisz mi udowodnic,
                                                    ze
                                                    > uzylam ich wobec ciebie. To ty dokonales znieslawienia. Szuja oznacza oszust.
                                                    I
                                                    > to mialam na mysli.
                                                    > > szuja to: nikczemnik, podly, lajdak, szubrawiec... - to ty powiedziales.

                                                    nie ja, tak powiedzial slownik polski...



                                                    > Skoro tak sie czujesz i tak zinterpretowales. Ja w tych nielicznych postach
                                                    do
                                                    > ciebie, kiedy wyraznie mnie wywolywales do tablicy, tak jak i dzisiaj,
                                                    uzasadni
                                                    > alam bardzo dokladnie swoj stosunek do ciebie, jak i powody oraz sens tego
                                                    slow
                                                    > a.
                                                    > Albo udowodnisz, albo jestes klamca i oszustem.
                                                    > Juz nie nadinpretujesz moich slow.

                                                    niczego udowadniac nie musze...
                                                    myslisz, ze uzycie slowa szuja, jest czyms mniej zlym?
                                                    czlowiek, ktory nazywa kogos szuja, rownie dobrze moze nazwac smieciem...a tak
                                                    mnie nazwalas...

                                                    przemysl sobie slowa de Mello, bo czesto poslugujesz sie jego cytatami...
                                                    i przestan wyzywac ludzi...to wszystko...
                                                  • myga Re: luty, ostatni raz na tym watku 24.08.05, 07:42
                                                    Podsumowujac,
                                                    na twoje pytanie udzielilam bardzo wyczerpujacej odpowiedzi. Ty natomiast wciaz zbaczasz w innym kierunku zamiast udzielic konkretnej odpowiedzi albo potwierdzic zarzut. Jasne, ze niczego nie musisz. Ale ja tez nie.
                                                    Nie bede wdawac sie w twoje gierki.
                                                    Wobec tego koncze dyskusje z toba, bo jest jalowa.
                                                    I jeszcze raz zaznaczam, iz nie czuje do ciebie wrogosci tudziez nienawisci. Te uczucia sa mi obce.

                                                  • zalozylam_nowe Re: luty, ostatni raz na tym watku 24.08.05, 09:49
                                                    myga napisała:

                                                    > Podsumowujac,
                                                    > na twoje pytanie udzielilam bardzo wyczerpujacej odpowiedzi. Ty natomiast
                                                    wciaz
                                                    > zbaczasz w innym kierunku zamiast udzielic konkretnej odpowiedzi albo
                                                    potwierd
                                                    > zic zarzut. Jasne, ze niczego nie musisz. Ale ja tez nie.
                                                    > Nie bede wdawac sie w twoje gierki.
                                                    > Wobec tego koncze dyskusje z toba, bo jest jalowa.
                                                    > I jeszcze raz zaznaczam, iz nie czuje do ciebie wrogosci tudziez nienawisci.
                                                    Te
                                                    > uczucia sa mi obce.
                                                    >

                                                    Jak na neutralny stosunek do postaci, uzywasz szokujacych slow...
                                              • zalozylam_nowe Melanio... 24.08.05, 09:47
                                                Szuja i smiec to ten sam kaliber inwektywy. Kiedy ktos pisze, ze 'takich slow
                                                nie uzywam' a propos smiecia i post nizej nazywa rozmowce szuja, sprawia
                                                wrazenie bedacego naprawde na bakier z logika.
                                                • hawronia Re: Melanio... 24.08.05, 09:52
                                                  droga girl, dobrze wiesz o co chodzi. Bylas od poczatku. Rozumiem, ze masz inne zdanie. Gotowam przyznac, ze nie znam sie na takich zartach. Nie mam twojego polotu i zmyslu Textu. Dla mnie oszukanie kogos, a pozniej mowienie, ze sie zartowalo pozostaje oszukaniem. Co do tlumaczenia slowek, nie jestem filologiem. Na skros techokrata. Bardzo konkretny zawod uprawiam. I w bardzo konkretnym znaczeniu uzylam tego slowa.
                                                  • zalozylam_nowe Re: Melanio... 24.08.05, 09:56
                                                    hawronia napisała:

                                                    > droga girl, dobrze wiesz o co chodzi. Bylas od poczatku. Rozumiem, ze masz
                                                    inne
                                                    > zdanie. Gotowam przyznac, ze nie znam sie na takich zartach. Nie mam twojego
                                                    p
                                                    > olotu i zmyslu Textu. Dla mnie oszukanie kogos, a pozniej mowienie, ze sie
                                                    zart
                                                    > owalo pozostaje oszukaniem. Co do tlumaczenia slowek, nie jestem filologiem.
                                                    Na
                                                    > skros techokrata. Bardzo konkretny zawod uprawiam. I w bardzo konkretnym
                                                    znacz
                                                    > eniu uzylam tego slowa.


                                                    Niestety musze Cie poinformowac, ze nie ma roznych znaczen slowa 'szuja'. Nikt
                                                    Cie tez nie oszukal, choc bedziesz sie przy tym, jak sadze, upierala.
                                                  • hawronia Re: Melanio... 24.08.05, 10:01
                                                    naprawde sie nie upieram. Przeciez wcale mnie to nie boli. Nie przeszkadza mi luty, przeciwnie. Jest swoista gwiazda naszego foro. Nigdy go nie zaczepiam, ani mu nie dokuczam. Niech sobie bedzie. Zgodna jestem. A ze nie interesuje mnie dyskusja z nim? Nie lubie przelewania pustego w prozne. Czy musze z nim dyskutowac? Odpowiadam grzecznie, kiedy mnie niejako wywoluje do odpowiedzi. Z grzecznosci. O co ci chodzi?
                                                    Czy musze lubic i podziwiac go tylko dlatego, ze jest dla ciebie kims wazny?
                                                  • zalozylam_nowe Re: Melanio... 24.08.05, 10:10
                                                    hawronia napisała:

                                                    > naprawde sie nie upieram. Przeciez wcale mnie to nie boli. Nie przeszkadza mi
                                                    l
                                                    > uty, przeciwnie. Jest swoista gwiazda naszego foro. Nigdy go nie zaczepiam,
                                                    ani
                                                    > mu nie dokuczam. Niech sobie bedzie. Zgodna jestem. A ze nie interesuje mnie
                                                    d
                                                    > yskusja z nim? Nie lubie przelewania pustego w prozne. Czy musze z nim
                                                    dyskutow
                                                    > ac? Odpowiadam grzecznie, kiedy mnie niejako wywoluje do odpowiedzi. Z
                                                    grzeczno
                                                    > sci. O co ci chodzi?
                                                    > Czy musze lubic i podziwiac go tylko dlatego, ze jest dla ciebie kims wazny?

                                                    Zauwazylam, ze masz specyficzny sposob dyskusji. Nie lubisz odnosisc sie do
                                                    meritum czyjegos posta, za to lubisz kierowac dyskusje na ogolniejszy tor. Otoz
                                                    nie, nie ma mowy o lubieniu i podziwianiu. Miedzy nazywaniem kogos szuja (nota
                                                    bene luty odniosl sie do twojej niekonsekwenncji na przykladzie tej inwektywy,
                                                    a nie zajmuje sie inwektywa, co nalezaloby podkreslic w ramach ogolnej
                                                    uczciwosci) a lubieniem i podziwianiem jest, przyznasz, daleka droga. Nie chce
                                                    mi sie tez szukac linkow potwierdzajacych, ze nie masz racji z tym wywolywaniem
                                                    do odpowiedzi, bo mnie to nudzi - kto ma dobra pamiec, ten pamieta, reszta do
                                                    widzenia.

                                                    Pozwol, ze wroce do meritum. Jesli 'szuja' jest wyrazem neutralnego stosunku,
                                                    to jestem w szoku.
                                                  • myga Re: Melanio... 24.08.05, 10:16
                                                    > Zauwazylam, ze masz specyficzny sposob dyskusji. Nie lubisz odnosisc sie do
                                                    > meritum czyjegos posta, za to lubisz kierowac dyskusje na ogolniejszy tor.
                                                    ___________
                                                    A to juz chyba projekcja. Bo mi tego nie zarzucisz. To jest domena lutego, a teraz widze ze i twoja.
                                                    Skoro ci sie nie chce szukac, to prosze nie robic zarzutow bez potwierdzenia faktami.
                                                    Co do doszukiwania sie znaczenia slowa szuja.
                                                    Droga girl. Ty nie powinnas tego czynic. Bo tyle agresji i obrzydliwych slow, ktore wypowiedzialas do swoich adwersarzy, to nie powiedzial nikt na tym forum.
                                                    Zaluje, ale chyba nie chce juz z toba gadac.
                                                  • zalozylam_nowe Re: Melanio... 24.08.05, 10:27
                                                    myga napisała:

                                                    > > Zauwazylam, ze masz specyficzny sposob dyskusji. Nie lubisz odnosisc sie
                                                    > do
                                                    > > meritum czyjegos posta, za to lubisz kierowac dyskusje na ogolniejszy tor
                                                    > .
                                                    > ___________
                                                    > A to juz chyba projekcja. Bo mi tego nie zarzucisz.


                                                    Zarzuce. W tym wypadku nie trzeba sie cofnac dalej niz o pare minut, wiec
                                                    prosze uprzejmie. Ja do Ciebie, ze wbrew Twojej tezie 'szuja ma jedno
                                                    znaczenie' i ze luty Cie nie oszukal, a Ty na to ze a/gwiazda b/nie zaczepiasz
                                                    c/nie dokuczasz d/niech sobie bedzie i nie bedziesz dyskutowala e/o przelewaniu
                                                    w prozne z lutym f/o braku obowiazku dyskusji g/o rzekomym wywolywaniu do
                                                    odpowiedzi jako wylacznej przyczynie twojego nim zainteresowania h/ o tym, ze
                                                    nie musisz go lubic i szanowac. Obok, obok, obok.

                                                    To jest domena lutego, a te
                                                    > raz widze ze i twoja.

                                                    Akurat pudlo. Luty tak nie dyskutuje. Jako jeden z nielicznych.



                                                    > Skoro ci sie nie chce szukac, to prosze nie robic zarzutow bez potwierdzenia
                                                    fa
                                                    > ktami.

                                                    Fakty sa na tym serwerze i w pamieci czytelnikow. Ufam, ze i w Twojej. Jak nie,
                                                    to tym fatalniej.


                                                    > Co do doszukiwania sie znaczenia slowa szuja.
                                                    > Droga girl. Ty nie powinnas tego czynic. Bo tyle agresji i obrzydliwych slow,
                                                    k
                                                    > tore wypowiedzialas do swoich adwersarzy, to nie powiedzial nikt na tym forum.
                                                    > Zaluje, ale chyba nie chce juz z toba gadac.


                                                    O, nawet w jednym i tym samym poscie sobie zaprzeczasz. Jak ta uwaga ma sie do
                                                    meritum tego, o czym piszemy? Znow obok, obok, obok.
                                            • luty10 Re: luty, ostatni raz na tym watku 23.08.05, 20:36
                                              myga napisała:

                                              > luty, zarzucasz mi cos, czego nie zrobilam. Czy ze mna jest tak, czy tez nie
                                              ta
                                              > k, nie to jest tematem mojego postu. Poprosze o dowod, kiedy nazwalam cie
                                              smiec
                                              > iem i szmata.

                                              mnie na Twoich przeprosinach nie zalezy, bo i nie obrazilas mnie wcale...
                                              wiec sama sobie szukaj...
                                              czy z Toba jest tak, czy tez nie tak, jest tematem mojego postu...

                                              ciekawe, czy zdarzy sie teraz to, czego sie spodziewam...zobaczymy...:)

                                              a poza tym twierdzisz, ze zarzucam Ci cos, czego nie zrobilas, i co ?
                                              przyjemnie Ci...?
                                              innym tez moze byc nieprzyjemnie, kiedy zarzucasz im cos, czego nie zrobili...
                                              zapamietaj to sobie po prostu i zapamietaj sobie slowa de Mello...
                                  • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:55
                                    luty10 napisał:

                                    > myga napisała:
                                    >
                                    > > Stawilam bym sie. Bez adwokata. I wygralabym. Albowiem cie nie zniewazyla
                                    > m.
                                    > >
                                    >
                                    > zatem poczekajmy, az zrozumiesz, co znaczy zniewazyc kogos...
                                    > czyzbys nie miala przyjaciol?... innymi slowy, Twoimi przyjaciolmi sa tylko
                                    > tacy, ktorym schlebiasz?
                                    > moze teraz tez, zrozumiem wreszcie, Twoja wrogosc..


                                    veritas odium parit, obsequium amicos

                                    a dla pelnego zrozumienia, powyzsze zdanie znaczy:

                                    schlebianiem zdobywamy przyjacol,
                                    prawda - wrogow
                                    • myga Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 13:57
                                      > prawda - wrogow
                                      ___________
                                      Ladnie to przetlumaczyles. O ten kawalek chodzilo. Nie chcialam ciac zlotej
                                      mysli.
                                      Prawda byla moja. Ktora ty nazywasz znieslawieniem.
                                      • luty10 Re: jak jest miłość to ludzie sie ze soba nie męc 23.08.05, 14:04
                                        myga napisała:

                                        > > prawda - wrogow
                                        > ___________
                                        > Ladnie to przetlumaczyles. O ten kawalek chodzilo. Nie chcialam ciac zlotej
                                        > mysli.
                                        > Prawda byla moja. Ktora ty nazywasz znieslawieniem.

                                        radzilas w watku, zeby takiego kogos, kto znieslawia wziac do sadu...
                                        a co, jesli jest to jego prawda...?
    • mathias_sammer Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 12:12
      Nie, niemozliwe, z czasem mozemy tylko kogos lepiej poznac, z czasem spadaja
      maski, ktore wklada sie na okolicznosc prezentacji przed lustrem ludzkich oczu.
      M.S.
      • fleuret Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 12:34
        smutne jest życie przypominające bal maskowy...
        • mathias_sammer Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 12:50
          ...........:-D

          M.S.
          • ika2005 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 13:05
            Zmieniają.. Najbardziej zmienia ich samotność (albo uwolnienie z samotności),
            choroba i czysta miłość(na krótko, bo czysta miłość trwa krótko, potem jest
            brudna).
    • j_ar Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 14:57
      jasne, ze moze.. wszystko moze... tylko musi chciec badz musiec ;)
      • poszukiwaczka4 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 15:56
        Normalny... mam wrażenie ze piszesz o mnie... wiec zajme stanowisko kobiety
        dojrzałej, która zdradziła męża i ofiarowała siebie samą z tymi zaletami jakie
        wymieniasz i wadami jakie niewątpliwie mam mężczyżnie który, na tyle kurczowo
        trzymał sie "swojego kodeksu norm" , że zapomniał, że związek dwojga ludzi to
        wzajemne dopasowanie, wzajemne wspieranie i wzajemne zrozumienie. Wieczorem
        opowiem wam tą samą historię ze swojej strony... tymczasem pozdrawiam cieplutko
        • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 16:09
          Droga Poszukiwaczko,
          Moja dziewczyna tez sie bardzo stara, ja nie mowilem, ze tego nie widze. Oboje
          wlozylismy wiele staran w nasz zwiazek. Moje pytanie o czyjas zmiane wynikalo z
          tego, ze mimo tych wszystkich staran kolejne, straszne klamstwa z jej strony
          sprawiaja ze ciagle sie cofamy, niszczymy to co juz osiagnelismy. Powiedz jak
          mam wierzyc, jak mam ufac, ciezko mi z tym.
          Pozdrawiam Serdecznie,
          D.
          • hasanet Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 17:22
            normalny123 napisał:

            > jak
            > mam wierzyc, jak mam ufac, ciezko mi z tym.
            A kto/co Cię zmusza?! Daj żyć sobie i kobicie.
            asa

            • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 18:28
              nikt mnie nie zmusza. Tylko kobita mnie prosi, żebym dał jej szansę. To
              wszystko.
              • hasanet Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 21:12
                Skoro jej rozum odjęło, Ty zachowaj się zgodnie z jego wskazaniami.
                asa
          • poszukiwaczka4 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 18:29
            Zapytam czy znasz różnicę pomiędzy kłamstwem, oszustwem, przemilczeniem,
            fantazjowaniem. Czy kłamstwem jest to, że Twoja dziewczyna chce być z Tobą, czy
            oszukuje Cię w kwestiach uczuć do Ciebie, czy zmyśla mówiąc, że jest jej z Tobą
            dobrze, czy wreszcie przemilcza ten cudowny fakt, że zdradziła męża właśnie z
            Tobą i to nie dlatego, że on był zły... okrutny ... ale właśnie dlatego, że to
            Ty jesteś taki cudowny.Czy zastanawiałeś się dlaczego jej ciało nie kłamie i
            czy wyraz jej oczu kiedy patrzy na Ciebie jest jakąś "inscenizacją" ?
            Jeśli myślisz, że ktoś o nieprzęciętnej wrażliwości potrafi kłamać dla
            siągnięcia jakiegoś celu to jesteś w błędzie. Nikomu kto kocha kłamstwo nie
            przychodzi łatwo, okłamuje sie wtedy z poczuciem winy i wstydu ale ze złudną
            nadzieją, że kłamstwo jest własnie tym co chcialaby ulyszec druga strona. Nie
            wiem jak byś zareagowal na początku znajomości gdybyś dowiedzial sie, że jej
            mąż to facet "w porzo" jest spokojny, czuły i troskliwy... i na dodatek
            doskonały w łożku? No tylko ten mały drobiazg... ona nie chce być z nim...a
            wlasnie z Tobą.
            • normalny123 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 18:45
              Droga Poszukiwaczko,
              Muszę to trochę uścislić. Nie zdradziła męża, tylko faceta który był czyimś
              mężem:):):)Wiem, że jest jej ze mną dobrze. Za kilkanaście godzin lecimy na
              długie wakacje bardzo daleko stąd żeby odpocząć od tego wszystkiego, żeby
              zostawić tą całą przeszłość. Zresztą cała nasza historia jest trochę za długa,
              żeby tu o niej pisać. Chodzi mi tylko o kilka rzeczy które zawsze były dla mine
              święte: szczerość, uczciwość względem drugiego człowieka, rodzina(rozbijanie
              czyjejś rodziny i włażenie do niej z butami jest dla mnie nie do przyjęcia),
              wierność i lojalność. Dziwczyna z którą jestem, nie rozumiała tych rzeczy lub
              dalej nie rozumie. A kłamstwo dla niej to chleb powszedni: czy to w sprawach
              związku, czy w najdrobniejszych codziennych rzeczach ona kłamie!!! Nie wiem
              dlaczego? Czy można to zmienić?
              • poszukiwaczka4 Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 23.08.05, 18:57
                Drogi normalny:) Moze wspolne wakacje pomoga wam spokojnie o tych
                przyczynach "klamstwa" porozmawiac. Wierzę w to ze uda się i jej zrozumieć, że
                opierając się na "ściemnianiu" sama sobie tą szanse ( o którą Cię prosi)
                odbiera, a Tobie może uda cię dociec dlaczego ona kłamie. Zrozumienie przyczyny
                pozwoli ci wybaczyć i spróbować zaufać ponownie. Jesli bedziesz nadal miał
                wątpliwości...a ona nadal będzie kłamać...to i ja pewnie straciłabym wiarę... a
                budowanie związku opartego na braku zaufania ...to niestety droga do nikąd
    • outoutout przestancie sie LUDZIC 23.08.05, 15:53
      wy chcecie wierzyc, ze ktos sie moze zmienic.
      ale sama wasza wiara w kogos naprawde go nie zmieni!

      przestancie sie ludzic.

      nie, wasza milosc nie ulecza.
      nie, wasza madrosc nie sprawi, ze ta osoba cos zrozumie.
      nie, wasza sila nic tu nie pomoze.
      (nie neguje tu potegi waszej milosci, madrosci, sily. byc moze macie ich wielkie
      zasoby.)

      ale zmienic mozna tylko siebie. a to jest kosmicznie trudne.
      to sa lata ciezkiej pracy!
      trzeba miec ogromna sile ducha, zeby tak pracowac nad soba.
      trzeba ogromnej motywacji, trzeba nielada odwagi!

      wydaje sie wam, ze ktos chce sie zmienic?
      racja, wydaje sie wam!
      ktos stara sie?
      jak sie stara?
      co robi? od pol roku nie pije? a poszedl na AA?

      troche realizmu!
      • j_ar Re: przestancie sie LUDZIC 23.08.05, 15:55
        a ktos powiedzial, ze to dzieki nam ma sie ktos zmieniac?..
        e tam, on tak sam, dla siebie sie tylko zmienia
      • poszukiwaczka4 Re: przestancie sie LUDZIC 23.08.05, 18:48
        ja jednak bede sie upierala, ze zmiany czlowieka sa mozliwe...a w szczegolnosci
        w zwiazku na ktorym jednej i drugiej stronie na nim zalezy. Szczegolnie jesli
        gotowosc tych zmian wychodzi z obu stron.
        • ineess Re: przestancie sie LUDZIC 23.08.05, 20:48
          Pytania (bez odbioru oczywiście):
          __________________________________

          Kto kogo utrzymuje?

          Na ile jesteście partnerami (w rozmowach, wieku, zakupach, zainteresowaniach),
          czy robicie coś wspólnie (w sensie tworzenia), jak wspolna praca, projekty...?

          Na ile się uzupełniacie (oprócz tego, że jak piszesz jesteście jak piękna i
          bestia - na czym polega owa obleśność - się zastanawiam ;))))?

          PS.
          3 zdrady + kłamstwa... niezła kolekcja.

          Ale... kiedy bylam mała byłam podobno straaaaszną skarżypytą.
          Wyleczyłam się, kiedy ciotka zwróciła mi uwagę.
          Teraz (wbrew pozorom) trudniej mi się pracuje nad sobą.... Eeeech.

          Trzymaj się i nie narób głupstw na tej wycieczce.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

    • shiftit Re: Czy ludzie sie zmieniaja? 25.08.05, 11:19
      Ludzie sie zmieniaja, ale nie dlatego ze chca (to jest, jak ktos napisal na tym
      forum: "kosmicznie trudne"), tylko dlatego, ze to zycie ich zmienia. Kazdy
      problem, kazda porazka, kazde szczescie, kazdy kopniak jak rowniez mily gest od
      zycia, sprawia, ze znajdujemy sie w nowej sytuacji, ktorej sprostamy lub nie -
      ale doswiadczenie pewne zyskamy. To przypadki zyciowe - a raczej to jak do nich
      podeszlismy, sprawiaja, ze albo stajemy sie cyniczni, zgorzkniali itd, lub w
      tej samej sytuacji nabywamy otwartosci, zrozumienia, itd. Tak samo jest z
      pozytywnymi niespodziankami: mozemy je "wykorzystac" w naszym rozwoju
      osobowosciowym na korzysc lub wrecz odwrotnie. Jest to, wydaje mi sie,
      uwarunkowane pewnymi predyspozycjami danej osoby, ale jak wiadomo, nawet te, w
      wielu przypadkach, niewiele znacza.
      Temat ciekawy, moznaby dlugo pisac o tym, celowo nie odnosze sie do konkretnego
      przypadku opisywanego lub nie na tym forum.
      pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka