ika2005 31.08.05, 11:43 Czy może istnieć miłość bez namiętności? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
triss_merigold6 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 11:47 Rodzicielska, do ojczyzny, idola/autorytetu, Boga, siostrzana, braterska... Jeśli chodzi o związek partnerski to w wypadku miłości bez namiętności predzej czy później jedna ze stron odwiedzi forum "brak seksu w małżeństwie". Odpowiedz Link Zgłoś
dagula84 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:00 Tak,pewnie,ale nie do kobiety.Mozesz kochać kwiatki,zwierzaki to nie potrzebujesz namiętności.Ale gdy w grę wchodzi kobieta...to juz zupełnie inna sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:00 na pewno może istnieć namiętność bez miłości ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:13 Co jest silniejsze miłość, czy namiętność? SYTUACJA:Jest facet i są dwie kobiety. Jedną kocha (miłość). Drugą też kocha (namiętność).Wydaje mu się, że kocha dwie na raz. Tak, ale każdą kocha inaczej. Którą wybierze??? W przypadku drugiej kobiety namiętność jest silniejsza, ale miłości nie ma wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
cirri Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:17 Obawiam ię, że wybierze tą od namiętności, a w chwilach doła będzi się wypłakiwał w rękaw tej od miłości:( Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:25 Namiętność sama jest chora!! W ogóle nie powinno jej być!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cirri Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:29 Ale jest. I często straszliwie nami rządzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:38 Przecież on byłby taki szczęśliwy z tą od miłości... Tam też była namiętność. Zdrowa namiętność, dobra namiętność. Zdrowa, ale słabsza................ A ten związek z namiętną szybko się rozpadnie. On będzie chciał do niej wrócić. A ona.... Już nie będzie tak pięknie.... FACECI ODRÓŻNIAJCIE MIŁOŚĆ OD NAMIĘTNOŚCI!!!!!!!!!!!!!!! Wy tego nie umiecie... Odpowiedz Link Zgłoś
cirri Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:46 Pewnie masz rację, że z tą od namiętności prędzej czy później się rozpadnie (chyba, że rozwinie się i miłość między nimi z czasem - i to możliwe). Ale pewnie z tą od miłości też by się rozpadło (skoro nie było tam namiętności). Bo miłość bez namiętności jest możliwa, ale po 70-tce. Wcześniej nie bardzo... Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:51 ika2005 napisała: > Zdrowa namiętność, dobra namiętność. namiętność jest jedna. > A ten związek z namiętną szybko się rozpadnie bardzo możliwe, ale namiętność często nie słucha zdrowego rozsądku. a bardzo czasem szkoda, prawda :[ Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 13:00 nabij_faje napisała: > namiętność jest jedna. Z tym masz rację. Ale to my powinniśmy nią kierować nie ona nami. Jak nmiętność sobie powędruje do jakiejś ladacznicy to trzeba jej pokazać właściwe miejsce... Rozum w tym wszystkim musi być. Realizacja pragnień??? Podzieliłabym je na krótkofalowe i długofalowe. Które są ważniejsze????? Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 13:19 ika2005 napisała: Ale to my powinniśmy nią kierować nie ona nami. Jak nmiętność > sobie powędruje do jakiejś ladacznicy to trzeba jej pokazać właściwe miejsce... > Rozum w tym wszystkim musi być. A JEŚLI ROZUM ŚPI?? ;] > > Realizacja pragnień??? > Podzieliłabym je na krótkofalowe i długofalowe. > Które są ważniejsze????? ZALEŻY JAK DALEKO SIĘGA WZROKIEM Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 13:26 > A JEŚLI ROZUM ŚPI?? ;] To trzeba się napić kawy > ZALEŻY JAK DALEKO SIĘGA WZROKIEM Jak nie sięga tak daleko jak powinien to musi zakupić okulary. Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 13:39 muszę zapamiętać : KAWA I OKULARY. a gdzie kupię tą KAWĘ, co obudzi (też mój) rozsądek?? "LEPIEJ ŻAŁOWAĆ ZA GRZECHY POPEŁNIONE, NIŻ ZA TE NIE..." WW. OKULARY spotkałam tylko raz : w radzieckiej bajce z morałem dla dzieci, ale to było dawno... :) Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 13:50 A na rozsądek jak żadna kawa nie działa , to może jakieś ćwiczenia.... (Spójrz na tę panią od miłości i obudź w niej taką namiętność jakiej pragniesz. Naucz się żądzić namiętnością.. To nie kobieta wzbudza namiętność w Tobie tylko Ty wzbudzasz w sobie namiętność do kogo chcesz..) Opowiedz tą bajkę.... Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 14:04 ale to bardzo trudne czasami. jest coś takiego, jak niedopasowanie w seksie, niestety, i co wtedy począć? to zbyt silne namiętności, by móc nimi dowolnie sterować. to "górny rejestr"(nie moje określenie) naszych pragnień. z tym się rodzimy. oczywiście - możemy próbować je schować gdzieś głęboko(zapomnieć, wyrzec się, oszukiwać samego siebie) ale nie chcę myśleć, gdzie nas to zaprowadzi. pozostaje : być lojalnym i odejść od miłości(jeżeli inne próby zawodzą) i co wtedy pozostanie? ta ZŁA NAMIĘTNOŚĆ ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 12:44 jak to?? dlaczego?? :( a realizacja naszych pragnień!! gdzie ją upchniesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
blue_as_can_be Re: miłość/namiętność 31.08.05, 14:04 ika2005 napisała: > SYTUACJA:Jest facet i są dwie kobiety. Jedną kocha (miłość). Drugą też kocha > (namiętność).Wydaje mu się, że kocha dwie na raz. Tak, ale każdą kocha inaczej. oj, Iko. facet kocha tylko jedna z tych kobiet - mianowicie te od namietnosci. te druga moze lubic, szanowac, podziwiac, przyjaznic sie z nia, ale to nie jest o milosci. miloscia miedzy mezczyzna i kobieta zawsze rzadzi Eros. czy tego chcemy, czy nie... Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 14:08 i tu muszę się z Blue zgodzić. eros to wielka siła - tak jak śmierć. są równe. Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 14:42 Nie wierzę w to co piszecie i obym nigdy nie uwierzyła. Bo z tego by wynikało, że miłość jest zła. On nie kocha tej od namiętności, bo taka namiętność nie znosi miłości. A Eros może robuić tak, ak mu podyktuje.... BZDURY BZDURY BZDURY BZDURY BZDURY BZDURY BZDURY BZDURY BZDURY BZDURY a JEDNAK....... CZY KOBIETY KOCHAJĄ SERCEM, A FACECI... NO WIECIE??????? Odpowiedz Link Zgłoś
cirri Re: miłość/namiętność 31.08.05, 14:52 Wierzysz czy nie... to nie zmienia postaci rzeczy. A co do tego "czym kochają" faceci, a czym kobiety... Myślę, że wcale aż takiej radykalnej różnicy nie ma - to wszystko chemia. I obie strony tak samo poddają się namiętności. Chemicznemu szleństwu w naszych organizmach. Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 14:55 TO PO CO LUDZIE WCHODZĄ W STAŁE ZWIĄZKI???? Kto to wymyślił???? Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 14:59 Gra mi na nerwach ten cały Eros... Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 16:25 > Gra mi na nerwach ten cały Eros... biologia. ludzie to ssaki :D Odpowiedz Link Zgłoś
seerena Re: miłość/namiętność 31.08.05, 15:05 Cywilizacja :))) Ludzie wchodzą w związki z nadzieją, że kiedyś on się przeobrazi w rodzinę. Rodzina zapewnia każdemu z jej członków zaspokojenie różnych potrzeb życiowych, (finansowe, bytowe, uczuciowe, bezpieczeństwa, posiadania dzieci) których w pojedynkę nie da się zaspokoić lub jest to bardzo utrudnione. Przede wszystkim zapewnia stabilność, co daje poczucie bezpieczeństwa - a to jest jedna z podstawowych ludzkich potrzeb. Wszyscy członkowie rodziny zależą od siebie nawzajem, coś sobie dają i coś otrzymują w zamian. Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 16:24 TO PO CO LUDZIE WCHODZĄ W STAŁE ZWIĄZKI???? to wygodne.a człowiek dąży do przyjemności :) Odpowiedz Link Zgłoś
hsirk Re: miłość/namiętność 31.08.05, 15:00 dziewczynki maja c i p k i, a chlopcy s i u s i a k i i tymze kochaja Odpowiedz Link Zgłoś
ika2005 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 15:04 Tym też, ale powiedz, że nie tylko............. Odpowiedz Link Zgłoś
maya2006 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 16:04 namietnosci towarzyszy emocja. silna emocja. taka emocja karmi sie chwila: chwilowym nastrojem, zachwytem cialem drugiego czlowieka, jego innoscia, zakazanym owocem, jakims fetyszem emocjonalnym lub fizycznym. a milosc to cos takiego co zbliza, i zbliza, i jak juz sie tak bardzo blisko jest, to wtedy sie zauwaza, ze znikla emocja, bo nic obcego w tym drugim czlowieku nie ma, nic odrebnego. bo jak nas ma podniecac cos, co wyglada jak stary, cieply znoszony kapec. owszem, bez tego kapcia nie chce zyc, ale nie jestem w stanie miec tyle emocji w stosunku do tego kapcia, jak do tych cudownych sandalkow na wystawie sklepu obuwniczego.... sandalki sa sliczne, nowe, ekscytacja...nie zdaje sobie sprawy z tego, ze sandalki po pierwszym zachwycie, po paru minutach zaczynaja byc niewygodne, pija, obcieraja nogi. jako ze nie nosze ich codziennie, zachwycaja mnie ciagle na nowo, i rania moje stopy. a jezeli juz mam to szczescie i one zaczynaja byc wygodne (i stare i takie moje), wtedy przestaja mnie podniecac, pojawia sie nastepna para: kozaczki, skorzane sliczne, ekscytujace NOWE mmmmm itd, itp.... polecam zachowanie w zwiazku rownowagi. niedpusczzenie, zeby kapec stal sie rozdeptany...:-) szacunek, odrebnosc zainteresowan, rozwoj. wtedy z tego czaru moze duzo pozostac. no i ile inwestycji czlowiek uniknie, bo za nowe buty trzeba slono placic lol z szewskim pozdrowieniem Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 16:26 przede wszystkim tym, co im w sercu gra. Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 16:19 > z tego by wynikało, że miłość jest zła. NIGDY W ŻYCIU!! > On nie kocha tej od namiętności, bo taka namiętność nie znosi miłości. SKĄDŻE ZNOWU!! PO PROSTU NAMIĘTNOŚĆ MOŻE ISTNIEĆ "SAMODZIELNIE" ALE JEŚLI IDZIE Z MIŁOŚCIĄ POD RĘKĘ ... ... ...NIE KAŻDY DOSTĘPUJE TEJ ŁASKI, NIESTETY :((( Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 16:21 ja jestem kobietą. kocham całym ciałem :) Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: miłość/namiętność 31.08.05, 16:22 A Eros może robuić tak, ak mu podyktuje.... POBOŻNE ŻYCZENIA, MOJA MIŁA!! Odpowiedz Link Zgłoś
maya2006 Re: miłość/namiętność 31.08.05, 21:30 prawie kazda milosc na poczatku jest zwiazana z namietnoscia. sztuka jest namietnosc utrzymac. bo ja mysle, ze jak sie ja straci, to juz sie nie odzyska... nie zaprzeczam, ze sa okresy, kiedy ona cichnie, ale po to by znow wybuchnac sila... ale pod warunkiem, ze nie zgasla nigdy. nie zasypana zostala popiolem codziennosci orat tej zludnej pewnosci "ja go znam" "on jest taki" "ona jest taka". ktos napisal, ze na poczatku znajomosci jestesmy blizej prawdy o danym czlowieku niz po paru latach zwiazku. cos w tym jest. czesto spotyka sie wartosciowych ludzi, ktorzy przez malzonkow nie sa doceniani... i jak tu ma byc namietnosc, jezeli sie nazwajem nie szanuja? szacunku wzajemnego i namietnosci zycze, bo o te trudno...:-) Odpowiedz Link Zgłoś