ziemiomorze
05.09.05, 13:32
Za ciasno jest, zaczynasz zasiedlac rejony - nawet nie sasiednie, ale w ogole
niedostepne. Zyjesz w przyszlosci, nawet nie planujesz - wiesz, co
bedzie, 'co sie zdarzy, kiedy', albo 'bo oni powiedza'. Oczywiscie nic
fajnego, oni z przyszlosci sa zawsze nielaskawi, a zasadzki maja oczy coraz
wieksze. Nie potrafisz zapomniec o przyszlosci, ktora zawsze jakos
najbardziej klopotliwa jest, najobrzydliwsza, oblepia i nie daje zasnac - bo -
no wlasnie: 'oni powiedza', a kiedy powiedza, to bedzie koniec swiata
przeciez. Bo koniec swiata jest w przyszlosci wszak.
W koncu pakujesz walizki i sie przenosisz tam, emigrujesz znienacka w swiat,
ktorego nie ma - I NIE BEDZIE,