Gość: jola
IP: *.wardynski.com.pl
21.09.01, 12:02
jestem zmeczona...
ktos mnie kocha, ale ja Go nie chce
nie byloby w tym nic specjalnego, historia jakich wiele - ale On wciaz mnie
straszy, ze popelni samobojstwo
nie, nie uzywa do tego bezposrednich slow
pisze mail'e, dzwoni, wciaz mowi o smierci (a miedzy wierszami sugeruje, ze
gdybym z nim byla to zmienilby decyzje, mial cel w zyciu)
a na moje sugestie, ze powinien isc do psychologa, odpowiada, ze to Jego
przeznaczenie
jestem mezatka, bycie z Nim nie wchodzi w gre, a w dodatku nie chcialabym byc z
kims z litosci
powiedzialam mu juz o tym
to nie zmienia Jego zachowania
a ja... juz nie mam sily
lubie Go, ale w sposob jaki by chcial - nie moge mu pomoc
latwo powiedziec - odpusc sobie, zignoruj Go, niech zrobi co zechce (a moze
tylko straszy?), ale wiem, ze On autentycznie cierpi i bardzo mnie to boli
i maz - najukochanszy czlowiek pod sloncem - nie wie o niczym, boje sie
powiedziec, zeby meza nie zranic...
czy komus sie to przydarzylo...