Dodaj do ulubionych

konca swiata nie bedzie

07.09.02, 09:30
zatem nie bedzie takze powtornego przyjscia Chrystusa, apokalipsy,
zmartwychwstania, zbawienia, sadu ostatecznego, Nowego Jeruzalem etc.

oprocz Chrzescijan roznej masci glebokiego zawodu z powodu braku konca
swiata doswiadcza zapewne Muzulmanie oraz Zydzi (na ile wiekow jeszcze
starczy im cierpliwosci? czy ulegna pokusie by troche 'pomoc' spelnieniu sie
proroctw?)

jak ty sobie radzisz z mysla, ze konca swiata nie bedzie?

jak odnalezc sie w swiecie bez poczatku i konca?
Obserwuj wątek
    • krzyszt0f Re: konca swiata nie bedzie 07.09.02, 09:39
      fnoll napisał:

      > zatem nie bedzie takze powtornego przyjscia Chrystusa, apokalipsy,
      > zmartwychwstania, zbawienia, sadu ostatecznego, Nowego Jeruzalem etc.
      >
      > oprocz Chrzescijan roznej masci glebokiego zawodu z powodu braku konca
      > swiata doswiadcza zapewne Muzulmanie oraz Zydzi (na ile wiekow jeszcze
      > starczy im cierpliwosci? czy ulegna pokusie by troche 'pomoc' spelnieniu sie
      > proroctw?)
      >
      > jak ty sobie radzisz z mysla, ze konca swiata nie bedzie?
      >
      > jak odnalezc sie w swiecie bez poczatku i konca?

      O Wielki i Natchniony, wieszcz nam i prorokuj, o z jakże niewzruszoną pewnością
      przekazujesz nam tę Prawdę, płynącą ze zdroju Nieprzeniknionej Mądrości!

      Mów do nas, nauczaj, przemawiaj!
      • fnoll nic z tego krzyszt0fie 07.09.02, 09:46
        > Mów do nas, nauczaj, przemawiaj!

        jakos wena sie mi konczy na skonstatowaniu faktu dostepnego poznaniu kazdego,
        iz konca swiata jak nie bylo - tak nie bedzie :)
        • krzyszt0f a skądże Ci to wiadomo, fnollu? 07.09.02, 10:09
          Fnollu, a skądże Ci to wiadomo?

          Wnioskuję, że cały ten temat to jedynie Twoja filozoficzna prowokacja, aby
          zabawić nieco umysłową gimnastyką bywalców forum.

          Nie chce mi się wierzyć, że np. dłubałeś sobie w nosie albo siedziałeś na kiblu
          i nagle zachwycony cudowną bezczelnością ludzkiej myśli o złudzie końca świata,
          która przyplątała Ci się przypadkowo do czachy, pobiegłeś czym prędzej do kompa
          obwieścić tę prawdę w necie.

          A pobawmy się może w ten sposób:

          Krzyszt0f: koniec świata będzie!

          Koniec świata będzie! Oto powróci Syn Człowieczy i będzie sądził sprawiedliwie
          żywych i umarłych! Oto dla jednych chwała, dla innych ogień nieugaszony, płacz
          i zgrzytanie zębów!

          Jak radzisz sobie z myślą o tym, że staniesz przed Bożym Trybunałem?

          Dlaczego nie chcesz odnaleźć się w świecie, gdzie drogowskazy precyzyjnye
          wskazują kierunek?

          ;) moja wersja też niczego sobie


          ...
          • fnoll spiesze krzyszt0fie utulic twe watpliwosci :) 07.09.02, 10:40
            krzyszt0f napisał:

            > Fnollu, a skądże Ci to wiadomo?

            dedukcja, drogi Krzyszt0fie, czysta dedukcja - czyli ten sam proces myslowy,
            dzieki ktoremu, gdy opuszczasz swoje mieszkanie nie wchodzisz w Chaos, tylko w
            ciag wrazen, ktorych sie spodziewales, mniej lub bardziej

            > Wnioskuję, że cały ten temat to jedynie Twoja filozoficzna prowokacja, aby
            > zabawić nieco umysłową gimnastyką bywalców forum.

            nie, to nie jest prowokacja - przekonanie o wystapieniu konca swiata lezy u
            podwalin naszej kultury, jest swego rodzaju podswiadomym dogmatem swiata
            judeochrzescijansko-muzulmanskiego, lecz jednoczesnie jest w sprzecznosci z
            nowozytna, racjonalistyczna mentalnoscia czlowieka zachodu, nie jest poza tym
            uniwersalnym mitem, charakteryzuje kultury o linearnym pojmowaniu czasu, nie
            wystepuje natomiast w kulturach o cyklicznym czy spiralnym pojmowaniu biegu
            rzeczy - czy dostrzeganie tych faktow i zestawianie ich z soba to
            koniecznie 'prowokacja'? gdy widze te trzy elementy obok siebie, to jasnym dla
            mnie sie staje ze Mit o Koncu Swiata jest w ciezkiej sytuacji i byc moze z
            czasem znajdzie sie juz tylko w podrecznikach historii - a wobec tego
            Chrzescijanie, Muzulmanie i Zydzi beda musieli sie jakos na nowo odnalezc w
            swiecie, ktory sie nie skonczy - ciekawe jak? naturalnie mozna bez problemu
            zyc z dwoma systemami w glowie, ktore sie nawzajem wykluczaja, ale zwykle
            takie 'ideowe rozszczepienie' nie jest zbyt trwale i predzej czy pozniej
            prowadzi do wewnetrznych, czy zewnetrznych konfliktow - moze ktos w obliczu
            niekonczacego sie swiata zapragnie jednak go skonczyc w obronie swej wiary?

            > A pobawmy się może w ten sposób:

            czemu nie? :)

            > Krzyszt0f: koniec świata będzie!

            fnoll: aha...

            > Koniec świata będzie! Oto powróci Syn Człowieczy i będzie sądził
            sprawiedliwie
            > żywych i umarłych!

            fnoll: wszystkich??? neandertalczykow tez? eskimosom nie przepusci? ani
            hindusom? aramejczykom, zulusom, dzikusom z ziemi ognistej etc.? dlaczego?

            > Oto dla jednych chwała, dla innych ogień nieugaszony, płacz
            > i zgrzytanie zębów!

            fnoll: co sie kryje za tymi metaforami? czy cos poza intencja postraszenia?

            > Jak radzisz sobie z myślą o tym, że staniesz przed Bożym Trybunałem?

            fnoll: raz mialem kolegium - da sie przezyc :) ale tak na serio: nie radze
            sobie z ta mysla, bo nie potrafie sobie tego wyobrazic, nie wiem co to jest
            Bozy Trybunal i jak dziala, no po prostu niedoinformowany jestem

            > Dlaczego nie chcesz odnaleźć się w świecie, gdzie drogowskazy precyzyjnye
            > wskazują kierunek?

            fnoll: a kto powiedzial, ze nie chce? takim mikro-swiatem, gdzie drogowskazy
            precyzyjnie wskazuja kierunek jest np. hipermarket i ja zdecydowanie CHCE sie
            w nim odnalezc - co do reszty swiata to ronie bywa z ta precyzja drogowskazow


            teraz ty mozesz zdobyc sie na odwage zmierzenia sie ze swiatem bez konca :)
            zapraszam

            fnoll
            • Gość: inka_sama nie na temat (trochę) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.09.02, 11:00
              Fnoll pociesze cię że chyba kościół anglikański odrzucił ideę istnienia
              piekła... Nie ma tu kogos kto by wiedziłą na pewno???

              Zawsze byłoby milej stanąć przed Sądem wiedząc że nie grozi nam najwyższy
              wymiar kary...
              ;))

              Ale ja nie jestem wyznania anglikańskiego... :(
              hihihi
    • mirek_ Bedzie... 07.09.02, 09:49
      Niestety bedzie. Moj kolega fizyk kiedys mi to
      udowodnil:) Ponoc za iles tam milinow albo miliardow
      (sorry za niepamiec:)) lat, nasze slonce stanie sie tzw.
      czerwonym karle, bo taka jest prawidlowosc. Wtedy
      wydzielana przez nie energia bedzie tak wielka, ze spali
      otaczajace je planety - w tym ziemie - i nie ma podobno
      na to silnych!!! Tak to musi byc! Wiec wszystko co tu
      robimy, tworzymy, upamietniamy, kiedys pojdzie w nicosc -
      przestanie istniec po prostu. Taka jest ponoc fizyczna
      prawda panowie! (i Panie oczywiscie, jak mawial jeden z
      moich profesorow w liceum).
      • fnoll za iles tam milionow lat??? 07.09.02, 10:09
        to chyba niezupelnie TEN Koniec Swiata ktory interesuje eschatologow roznych
        wiar - bo horyzont paru milionow lat wobec chwilowego w tym kontekscie bytu
        indywidualnego po prostu sie w pale nie miesci

        poza tym wchodzimy tu w problemy definicyjne - czego konkretnie koncem jest
        TEN Koniec Swiata? czy chodzi o Ziemie, caly Uklad Sloneczny, caly
        Wszechswiat, czy moze wystarczy o wyeliminowanie gatunku homo sapiens,
        ewentualnie wraz z paroma tysiacami innych gatunkow zyjacych na Ziemi?

        to co ja chce powiedziec w slowach "konca swiata nie bedzie" to tylko i az
        tyle, ze w dalszej historii planety Ziemia nie spodziewalbym sie czegos
        szczegolnie odmiennego od tego, co dzialo sie na niej dotychczas, i choc
        gatunek homo sapiens w wyniku swej niebywalej ekspansji w czasie ostatnich
        tysiacleci stanal na krawedzi wyjatkowo niebezpiecznego dla siebie kryzysu, to
        uwazam ze w takiej czy innej formie i liczbie przetrwa kolejne setki tysiecy
        lat :)

        co tez sie zreszta w pale nie miesci...

        pzdr

        fnoll
    • opty13 Swiat to za malo... 07.09.02, 10:29
      ..nie tylko dla Bonda ale jeszcze paru tych, ktorych mysli sa oderwane od
      realizowania sztuki przetrwania w praktyce (nie dla zabawy).

      Za jakis czas siegniemy po wszechswiat (juz to robimy, krok po kroku). Za pare
      milionow lat nasi jajoglowi lub eteryczni prawnukowie nawet nie beda wiedzieli
      co to Ziemia.

      Wszystko pod warunkiem ze sami na siebie nie sprowadzimy apokalipsy (jestesmy w
      tym dobrzy).

      Ostatecznie szczury i insekty poradza sobie bez nas doskonale.

      Tymczasem cieszmy sie zyciem, nie robmy krzywdy innym i nie pozwalajmy jej
      sobie wyrzadzic.

      To tak jakby ubezpieczenie gdyby mial jednak nastapic ten koniec swiata i
      wezwanoby nas na Sad Ostateczny.
    • Gość: inka_sama nie martw się fnoll IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.09.02, 10:55
      :)))
      Co ty sie martwisz że końca świata nie będzie?!
      Kazdy z nas ma wpisany indywidualny koniec TEGO świata w swój zyciorys. Jakoś
      nikt z nas nie umie żyć wiecznie. Przynajmniej w tej rzeczywistości ;)
      A jak juz komuś sie oczy zamkną na wieki... To albo nie będzie juz NIC -
      totalny indywidualny koniec świata, albo - jesli wierzy w życie po śmierci i
      się nie pomylił to juz mu i tak koniec świata lub nie-koniec niestraszny.

      pozdr.
      i_s
      • fnoll Re: nie martw się fnoll 07.09.02, 11:16
        prawde gadocie :)

        ale Koniec Swiata i temu podobne kwestie maja znaczenie nie tylko dla tych co
        odeszli, ale przede wszystkim dla tych co zyja! cos trzeba z tym zyciem
        przeciez zrobic i co sie z nim zrobi nie jest takie znowu oczywiste - i w
        ukladaniu zycia tego doczesnego niebagatelne znaczenie maja nasze poglady na
        to co bylo przed nami i co po nas bedzie, jakos tak juz jest, ze czlowiek jako
        istota stworzona nie tylko przez nature ale i przez kulture by czlowiekiem byc
        potrzebuje sie zwiazac z rzeczami przekraczajacymi jego jednostkowy byt - np.
        z mitem o Koncu Swiata, czasie ktory zakonczy wszelkie cierpienia, bladzenia,
        niepowodzenia, wynagrodzi dobrych i pognebi zlych

        z takim mitem zupelnie inaczej sie zyje niz bez niego, czyz nie?

        pzdr

        fnoll
        • krzyszt0f moje 3 grosze 07.09.02, 13:09
          fnoll napisał:

          > prawde gadocie :)
          >
          > ale Koniec Swiata i temu podobne kwestie maja znaczenie nie tylko dla tych co
          > odeszli, ale przede wszystkim dla tych co zyja! cos trzeba z tym zyciem
          > przeciez zrobic i co sie z nim zrobi nie jest takie znowu oczywiste - i w
          > ukladaniu zycia tego doczesnego niebagatelne znaczenie maja nasze poglady na
          > to co bylo przed nami i co po nas bedzie, jakos tak juz jest, ze czlowiek
          jako
          > istota stworzona nie tylko przez nature ale i przez kulture by czlowiekiem
          byc
          > potrzebuje sie zwiazac z rzeczami przekraczajacymi jego jednostkowy byt - np.
          > z mitem o Koncu Swiata, czasie ktory zakonczy wszelkie cierpienia, bladzenia,
          > niepowodzenia, wynagrodzi dobrych i pognebi zlych
          >
          > z takim mitem zupelnie inaczej sie zyje niz bez niego, czyz nie?
          >
          > pzdr
          >
          > fnoll


          1. przyznaję, że mój post dot. końca świata był małą prowokacją ;)
          2. "z takim mitem zupelnie inaczej sie zyje niz bez niego, czyz nie?" - fnollu,
          zgadzam się w 100% i bez żadnych "ale"!
          3. nie chciałbym wdawać się w tym temacie w głęboką dyskusję, najpierw
          należałoby dokładnie określić pojęcia "koniec", "zbawienie", rozwikłać sprawę
          czasu, przestrzeni i innych wymiarów, na które można mieć różne spojrzenie w
          zależności od tego, czy ktoś jest wierzący czy nie itp itd.
          4. jestem osobą wierzącą i wierzę w zbawienie duszy i ciała, to jest w
          pokonanie śmierci i życie we wspólnocie zjednoczeniu z Bogiem (zauważ, że
          wierzę/czuję, a nie wiem i udowadniam - nie ma tu raczej miejsca na bitwę na
          argumenty) - nie mam najmniejszego pojęcia, czy nastąpi "koniec" w sensie "wali
          się wszystko", czy będzie to "koniec"-ewolucja czy może wcale go nie będzie -
          nia mam najmniejszego pojęcia - ale wierzę w to, że świat, w którym obecnie
          żyje jest "doczesnością" - rozumiem przez to tymczasowość i przemijalność

          wiem, ze tę dyskusję możnaby ciągnąć długo, długo, długo... ale ja wysiadam :).

          to tyle!

          pozdrawiam
    • kamfora Re: konca swiata nie bedzie 07.09.02, 18:30
      fnoll napisał:

      > zatem nie bedzie takze powtornego przyjscia Chrystusa, apokalipsy,
      > zmartwychwstania, zbawienia, sadu ostatecznego, Nowego Jeruzalem etc.

      Ach, Fnollu! :-))

      Czyzbys wstapil w szeregi ludzi wierzacych?

      Wszak teoryja Twoja (a moze nie Twoja) jako ze z dedukcji samej
      wyrosla wymaga wiary, nie jest wszak weryfikowalna...

      Jak sobie z tym radzisz???
      • fnoll eee? 07.09.02, 19:37
        kamfora napisała:

        > Ach, Fnollu! :-))
        >
        > Czyzbys wstapil w szeregi ludzi wierzacych?

        Ach, Kamforo!

        w znaczeniu, ktore nadajesz byciu wierzacym - czy moglem je kiedys opuscic?
        zawsze wszak wierzylem w istnienie Afryki...

        > Wszak teoryja Twoja (a moze nie Twoja) jako ze z dedukcji samej
        > wyrosla wymaga wiary, nie jest wszak weryfikowalna...

        jest 100% weryfikowalna, co trudno powiedziec o konkurencyjnych teoriach
        metafizycznej natury - tylko, ze calosciowe jej zweryfikowanie zajmie
        nieskonczona ilosc czasu (taki maly szkopul), za to bez problemu mozna
        weryfikowac skladajace sie na nia twierdzenia czastkowe (np. "jutro nie bedzie
        konca swiata", "przez najblizszy rok nie bedzie konca swiata" etc.) - takze to
        zgola nie to samo co TEN Koniec Swiata

        moge sie ograniczyc zatem do twierdzenia: ZA MOJEGO ZYCIA NIE BEDZIE KONCA
        SWIATA i bez problemu je zweryfikowac - czego nie jest w stanie ze swym mitem
        Konca Swiata uczynic jego zwolennik

        dlatego Koniec Swiata to mit, a jego brak - empiria


        > Jak sobie z tym radzisz???

        jak widzisz nie musze sobie radzic z 'tym', bo nie tak sprawy wygladaja jak je
        przedstawilas :)


        pzdr

        fnoll
        • kamfora Re: eee? 07.09.02, 22:45
          fnoll napisał:

          > jest 100% weryfikowalna, co trudno powiedziec o konkurencyjnych teoriach
          > metafizycznej natury - tylko, ze calosciowe jej zweryfikowanie zajmie
          > nieskonczona ilosc czasu (taki maly szkopul),

          No tak, pod warunkiem, ze czas tez jest nieskonczony ;-)

          A tak na marginesie - kiedys spytano przeorysze klasztoru
          slynacego z bardzo twardych regul, co by zakonnice zrobily, gdyby sie
          dowiedzialy na 100%, ze Boga nie ma. Odpowiedziala ze zdziwieniem:
          Alez robilybysmy dokladnie to samo, co dotychczas!

          Osobiscie nie zmienilabym rowniez nic ze swojego zycia, gdybym
          WIEDZIALA, ze nie bedzie innej rzeczywistosci, gdyby nagle ktos
          udowodnil, ze to, w co wierze - jest mitem.

          A gdyby Tobie ktos UDOWODNIL, ze to, w co wierza chrzescijanie
          jest prawda - duzo bys musial zmieniac w Twoim zyciu?
          • Gość: Marta Re: eee? IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 07.09.02, 23:00
            kamfora napisała:
            > Osobiscie nie zmienilabym rowniez nic ze swojego zycia, gdybym
            > WIEDZIALA, ze nie bedzie innej rzeczywistosci, gdyby nagle ktos
            > udowodnil, ze to, w co wierze - jest mitem.

            Ale przestałabyś uczęszczać do tego budynku, no tego, ... wiesz?
            W każdym razie tak regularnie? Taka drobna zmiana...
            :-)))
            >
            > A gdyby Tobie ktos UDOWODNIL, ze to, w co wierza chrzescijanie
            > jest prawda - duzo bys musial zmieniac w Twoim zyciu?
            Jak Fnoll, to nie wiem.
            Ja bym musiała zaprzestać mordowania, nieszanowania, cudzołożenia i tych tam,
            no... tych pomniejszych.
            Ale wtedy nie byłabym sobą i Ty przestałabyś mnie lubić :-(

            Jak dobrze, że nie da się udowodnić.
            Możemy spokojnie kontynuować ;-)))
            Marta
            • kamfora Re: eee? 08.09.02, 11:25
              Gość portalu: Marta napisał(a):

              > Ale przestałabyś uczęszczać do tego budynku, no tego, ... wiesz?
              > W każdym razie tak regularnie? Taka drobna zmiana...
              > :-)))

              Chodzi Ci o ten wiezowiec, gdzie trace najlepsze chwile mojego zycia,
              zajmujac sie pieniedzmi, ktore nie sa moje?!? Nie, niestety - chyba bym
              nie przestala...;-)

              A inne budynki...Do zadnego nie uczeszczam z poczucia obowiazku,
              w takim stopniu, jak do wiezowca. :-)))))

              > Jak Fnoll, to nie wiem.
              > Ja bym musiała zaprzestać mordowania, nieszanowania, cudzołożenia i tych
              tam,
              > no... tych pomniejszych.
              > Ale wtedy nie byłabym sobą i Ty przestałabyś mnie lubić :-(

              No, widzisz sama - wszystko opiera sie na "lubieniu" :-)))
              Niczego zmieniac nie musi ten, kto widzi/wierzy w to samo,
              chociaz opisuje innym jezykiem.
    • maly.ksiaze Re: konca swiata nie bedzie 08.09.02, 00:27
      Fnollu,

      Jak wiesz (a wiesz), istnienia badz nieistnienia Boga
      wszechmogacego nie da sie wykluczyc ani udowodnic. Co za
      tym idzie, apokalipsy tez nie jestesmy w stanie wykluczyc
      ani przewidziec.

      Swiat, ten na zewnatrz nas, moze sobie istniec bez
      poczatku i konca. Nasze osobiste swiaty maja jednak
      poczatki i konce. Co wiecej, konce bywaja absolutnie
      niespodziewane. Taka kieszonkowa Apokalipsa. Dlatego tez
      Twoje pytanie jest troche na bakier z realnoscia.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: fila Re: konca swiata nie bedzie IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.02, 11:54
        Znacie wiersz Cz.Milosza pt."Piosenka o koncu swiata"?Podoba mi sie i wiersz i
        wizja konca swiata.Pozdrowionka calkiem jesienne.
      • fnoll Re: do MK 09.09.02, 08:03
        maly.ksiaze napisał:

        > Fnollu,
        > Jak wiesz (a wiesz), istnienia badz nieistnienia Boga
        > wszechmogacego nie da sie wykluczyc ani udowodnic. Co za
        > tym idzie, apokalipsy tez nie jestesmy w stanie wykluczyc
        > ani przewidziec.

        nie bylbym pewien tego znaku rownosci jaki stawiasz miedzy Bogiem i
        Apokalipsa, bo Bog jest boskiej jedynie natury, Apokalipsa natomiast jest
        melanzem Boskiej i Szatanskiej Woli oraz materii doczesnej - i osobiscie
        uwazam, ze ta doczesna materia do Apokalipsy po prostu sie nijak nie nadaje,
        bez wzgledu na istnienie badz nieistnienie Boga

        jesli wnioskuje o tym, ze konca swiata nie bedzie, nie oznacza to wcale, iz
        wnioskuje jednoczesnie o nieistnieniu Boga - jak juz cos, to raczej o jego
        naturze

        > Swiat, ten na zewnatrz nas, moze sobie istniec bez
        > poczatku i konca. Nasze osobiste swiaty maja jednak
        > poczatki i konce. Co wiecej, konce bywaja absolutnie
        > niespodziewane. Taka kieszonkowa Apokalipsa. Dlatego tez
        > Twoje pytanie jest troche na bakier z realnoscia.

        ale ja nie twierdze przeciez, ze jestesmy niesmiertelni! jedyne co stwierdzam,
        ze Apokalipsy, czyli TEGO Konca Swiata nie bedzie - i to jest jak najbardziej
        realne :)

        pzdr

        fnoll

    • vicca Re: konca swiata nie bedzie 09.09.02, 08:35
      A ja już porobiłam zapasy... ;)

      Pozdrawiam ciepło Fnoll :)
      Vicca
      • ha-jo Re: konca swiata nie bedzie 09.09.02, 15:11


        i biblia ma racje, i fnoll.
        nie widze przeciwienstw.
        • fnoll Re: konca swiata nie bedzie 09.09.02, 16:38
          ha-jo napisał:

          >
          >
          > i biblia ma racje, i fnoll.
          > nie widze przeciwienstw.

          - to niemozliwe, zeby obaj mieli racje - rzekl slyszacy to uczen rabina
          - masz racje - odparl rabin (wczesniej przyznawszy racje kazdej ze zwasnionych
          stron z osobna)

          :))))))
    • otryt Głęboki zawód..? Czyżby ...? Fnollu. 09.09.02, 15:49
      fnoll napisał:

      > oprocz Chrzescijan roznej masci glebokiego zawodu z powodu braku konca
      > swiata doswiadcza zapewne Muzulmanie oraz Zydzi (na ile wiekow jeszcze
      > starczy im cierpliwosci? czy ulegna pokusie by troche 'pomoc' spelnieniu sie
      > proroctw?)

      Tak krótki fragment, a tyle nieporozumień i nieznajomości chrześcijaństwa.
      Nie sądzę, żeby którykolwiek chrześcijanin zmartwił się zapowiedzią, że końca
      świata nie będzie, mnie przynajmniej taka wiadomość nie zasmuca w najmniejszym
      stopniu.

      Próbujesz fnollu przekonać do fałszywej tezy jakoby religie chciały pomóc w
      spełnieniu się proroctw. Pamiętam dyskusję w radio swieżo po ataku na WTC, w
      której Monika Olejnik dyskutowała ze specjalistą od terroryzmu i
      fundamentalizmu, w nachalny sposób próbując wmówić specjaliście, że każdy
      fundamentalizm ma charakter religijny.

      A prawda jest taka, co wykazywał gość M Olejnik, że są także fundamentalizmy
      ateistyczne i w imię wyzszych idei fanatycy - ateiści są również gotowi oddać
      swoje życie przynosząc śmierć niewinnym, przypadkowym ludziom.

      Atak na WTC sprawił , że wiele osób i mediów próbuje zjawisko fundamentalizmu
      islamskiego przenosić na religie chrześcijańskie, a niekiedy starają się
      stawiać w tym miejscu znak równości, co jest oczywistą bzdurą.

      Według mnie najczęściej bywa tak, że to polityczne i ekonomiczne interesy
      decydują o wybuchu wojny. Wątek religijny narzuca się świadomie po to , aby
      wciągnąć do wojny bierne i niewykształcone masy wyznawców różnych religii,
      świadomie rozpalając religijne animozje i wskrzeszając historyczne, wymarłe już
      konflikty. Najlepszym tego przykładem jest niedawny konflikt na Bałkanach.
      Nawet nasza propaganda używała zamiast słowa mieszkaniec Bośni - muzułmanin, a
      Serba nazywali chrześcijaninem. A wystarczy zajrzeć do encyklopedii, gdzie
      podają , że ateiści stanowili na terenie byłej Jugosławii ponad 50%.

      Pozdrawiam

    • Gość: Imagine Re: konca swiata nie bedzie IP: *.unl.edu 09.09.02, 15:56
      "zatem nie bedzie takze powtornego przyjscia Chrystusa, apokalipsy,
      zmartwychwstania, zbawienia, sadu ostatecznego, Nowego Jeruzalem etc."

      Oto co nam zakomunikowal fnoll. I ma racje. Zapomnial o 3 rzeczach:

      1. Katastrofach naturalnych badz na samej ziemii badz spoza niej.
      2. Katastrofach ekologicznych (celowa ignorancja badz niewiedza )
      3. Katastrofy spowodowane celowo ( explozje nyklearne itp )

      Jeden, badz kombinacja wszystkich trzech czynnikow predzej czy pozniej
      spowoduje koniec swiata jaki znamy. Moze to nastapic jutro lub za kilka
      milionow lat, ale nastapi.
      Zycze owocnych, dalszych rozmyslan fnollu.
      Wodz Imagine, Poludniowa Nebraska.

    • Gość: Krysia Re: konca swiata nie bedzie IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 09.09.02, 16:11
      Mysle, ze tak naprawde to nikt z nas tego konca swiata nie chce, bo przeciez
      chcemy aby nasze dzieci i wnuki rowniez tego zycia tutaj sprobowaly. Dla
      chrzescijan Jezus zyje i jest wsrod nas .Dlatego wierzymy w to co wierzymy i
      wcale nie spieszy sie nam aby ten piekny, choc niedoskonaly byt na ziemii
      skonczyl sie kiedykolwiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka