Gość: marti
IP: *.pl / 10.0.1.*
08.09.02, 00:52
Śmiertelnie chory człowiek, umierał bez nadziei i pocieszenia, choć jeszcze
niedawno nic na to nie wskazywało. Dorosły syn, od zawsze na utrzymaniu swego
taty, opuścił go w jego ostatnich chwilach. Pojechał na wakacje. Pewnie się
dobrze bawił. Dostał przecież od ojca wszystko co ma- mieszkanie, studia,
pracę, za mało?
Człowiek ten miał jeszcze żyć kilka miesięcy, ale od tygodnia czekała na
niego trumna, garnitur i buty. Przecież musiał o tym wiedzieć! Na pewno czuł
tą atmosferę, widział zachowanie swoich najbliższych. Biedak- umarł samotnie,
rano, pod kocem. Płakali po nim tylko obcy...
Nie wiedziałem, że tak jest. Myślałem że w tym świecie to właśnie najbliższa
rodzina - dzieci, mąż czy żona są wszystkim co najlepsze. Dzisiaj widzę, że
mogą byc wszystkim co najgorsze.