Dodaj do ulubionych

podcinane skrzydełka...

23.09.05, 20:07
Zastanawiam sie wlasnie ile takich kolejnych "razów" zniesc
mozecie...marzycie, myslicie, tesknicie, zyczycie sobie,
oczekujecie...działacie, pracujecie nad tym ...i wszytko wydaje sie ze
sprzyja wokol...efekt?? kolejne "pudla", jakies zdarzenia zewetrzne, wydaje
sie ze zupelnie niezalezne od Was pojawiaja sie, ktore nie pozwalaja ziscic
powyzszego..choc wydaje sie ze wszytko robisz by to wprowadzic w
zycie ...Moze sie nie udac raz, drugi, trzeci...kazde kolejne fiasko dziala
mimo wsyztko mobilizujaco , tlumaczysz sobie - widocznie jeszcze nie
teraz..jeszcze nie ten czas..ciagle jednak wierzysz i masz nadzieje...wczoraj
jednak po raz pierwszy uswiadomilam sobie ze byc moze widocznie to po prostu
nie ten tor..nie ten kierunek..i tylko trace energie???...
Moze lepiej pogodzic sie z mysla ze to widocznie jednak nie to???...Dalej
walczyc czy poddac sie?? spasowac??..i zmienic kierunek??...
Obserwuj wątek
    • solaris_38 Re: podcinane skrzydełka... 23.09.05, 23:23
      hmm .. ni nie wiem ile razy upadałas kiedy uczyłas sie chodzić ..
      :)

      ale sądze że wszystko czego chces trzba traktowac jak naukę chodzenia i miec do
      tego stosunek pragmatyczny a nie emocjonalny

      po prostu sie UCZ

      i kochaj ta naukę

      ten proces uczenia sie

      kochaj swoją wiare nadzieję i niewustanne wstawanie

      to są przepiekne rzeczy ;)

      warte szacunku i miłości

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka