blue_a 30.09.05, 16:01 Słyszałam "smutek trzeba zaakceptować". Jak? Co wtedy robić? Nie chciałabym, aby mi się przestało chcieć, "bo mi smuuutno". Jak..? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
alaaa6 Re: Być smutnym 30.09.05, 16:07 blue_a napisała: > Słyszałam "smutek trzeba zaakceptować". Jak? Co wtedy robić? > Nie chciałabym, aby mi się przestało chcieć, "bo mi smuuutno". > > Jak..? pomysl ze akur@t, dla odniany masz ochote na smutek:) Odpowiedz Link Zgłoś
getting_better Re: Być smutnym 30.09.05, 17:53 Też się czasem nad tym zastanawiam. Ciekawi mnie też czemu człowiek nie ma czasem wpływu na takie stany? Czemu jak smutas przyłazi to skopuje na śmierć cały entuzjazm i nie potrafimy go już uratować przed sadystą...? Czy są tacy ludzie, którzy mają entuzjazm we krwi 24 h na dobę, a jak przychodzi Buka to oni dzielnie ją zwalczają? Po prostu się nie dają? Bo ja znam całą jedną osobę, która własnie tak ma. Czasem na smutek pomaga ulubiona piosenka, ale to też zależy od natężenia... Chyba najlepszy sposób to smutasa przeczekać. Może z nim jest jak z kichnięciem? Po prostu musisz? Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: Być smutnym 30.09.05, 18:26 Trzeba myśleć ze może juz jutro problem sie skończy a do jutra juz niedaleko. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Być smutnym 30.09.05, 18:46 zalezy w jakim kontekscie jest czas na radosc i czas na smutek wielu ludzi nie chce czuc smutku bo np. szkoda im czasu nie chca innych obarczac swoim smutkiem a smutek jak przychodzi tak odchodzi pozwala przezyc, przetrwac to co trudno pojac rozumem pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: Być smutnym 30.09.05, 21:53 Staram się nie być Buką, naprawdę. Ludzie się dziś do mnie uśmiechali, nie jest więc tragicznie. Śpiewać nie umiem, słoń mi nadepnął na struny głosowe, więc odpada. Co się wtedy robi? Przyczynę znam. Nie jest ani błaha, ani znowu bardzo poważna. Ale smutek nie minie zaraz. Pomogą ludzie. Wy JUŻ pomogliście... Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Być smutnym 30.09.05, 21:56 smutek przychodzi i odchodzi i bycie smutnym wcale nie powowduje że nie umiemy sie uśmiechać powiedziec dobre słowo dostrzec piekno wokół naprawdę :) Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: Być smutnym 30.09.05, 22:28 Dziękuję Ci. Boję się...przygnębienia. Banał. Cierpi ambicja, bo "nie dzwoni" ;) Jak smutek uczynić ładnym, uroczystym, pozwalającym normalnie żyć. Jak zrobić z niego "background"? Jak nie stracić poczucia własnej wartości, a może raczej uczynić go niezależnym od takich przyczyn? Nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Być smutnym 01.10.05, 15:21 zmądrzeć :) heh, ja iwem ż ełątwo sie mówi niektórym świetnie robi jak naprawde życie da im kopa.. przemieli i dopiero zrozumieja o co chodzi i ż ewarto cieszyc sie drobnymi rzeczami nawet gdyu tęslno za kims lub czymś :) inni maja tak dane z natury większość chyba tak pół na pół coś tam wie i przeczuwa a do wprawy dochodzi jak .. musi :) 3m się Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 22:36 ja sie otwieram na smutek jak na deszcze niech pada słucham go uwaznie wsłuchuję sie wszystkimi zmysłami daje mu czas i przestrzen przebywam z nim póki tego chce niekoniecznie interpretuję raczej pozwalam mu być i słucham Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 22:43 a...jeśli brak mi na to sił, bo...mi smutno? Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 22:55 Wyjdź do bliskich ludzi chociaż na chwile zapomnisz o smutku i szybciej rozejdzie sie on "po kościach" Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 22:58 niestety, konkluzja, że Ty bliskich ludzi nie ma... mówię o bliskich, którym można zaufać (nie o znajomych) Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 22:59 Ty na pewno ma bliskich ludzi :)) miało być "tych" Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:21 Nie masz bliskiej koleżanki, przyjaciółki, sąsiadki z ktorą mogłabyś porozmawiac chociaz przez tel. lub GG? To najlepszy sposob by pozbyć sie smutku. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:25 tel. i gg to, ściagając ;) z Solaris, jednak substytuty rozmawiam z ludźmi, zwierzać się z problemu nie chcę i nie mogę wróć...próbowałam nie zrozumiała, że sprawa jest dla mnie ważna Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:44 Nie rozumiem Cię bo ja w chwilach smuku dzwonie do przyjacioł oni zresztą podobnie i zawsze się wzajemnie wspieramy. Częściej łatwiej o substytut czyli tel, niz o spotkanie szczegolnie jesli mieszka się w dużej odleglości od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:46 szkoda, że nie rozumiesz nie mam przyjaciół Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:50 Jaka masz cechę charakteru która odstrasza ludzi od Ciebie? Jesteś nieszczera, zła, niesympatyczna... itp ? Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:53 n-i-e :) nie odstraszam :) podobno "przyjaźń to rzadki ptak" codzienne pogawędki, niekoniecznie o bzdurach, są prze- lub sympatyczne ale to nie to, czego dusza pragnie Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 01.10.05, 00:08 Nie potrafiłabym zyć bez przyjaźni. Nie musza to być domownicy ani osoby "pod ręką". Nie mieszkałaś wcześniej w Polsce? A przyjaciele z dawniejszyćh lat, co się z nimi stało. Nie potrafie Cię zrozumieć. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 01.10.05, 00:16 nie gniewam się :) nie mieszkam poza Polską (skąd pomysł, ciekawe...) przyjaźń zdarza się rzadko Chwin to samo powiedział o miłości i ja też tak myślę śpij dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 01.10.05, 00:22 Podejrzewałam ze przyjechałaś do Polskie z innego kraju i tam zostawiłaą przyjacioł. Skoro cały czas mieszkasz w Polce, to nie rozumiem Twojego problemu. Jeszcze raz dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 01.10.05, 00:24 wiem, że nie rozumiesz :) pisałaś już o tym 2 razy; teraz jest 3. :) nie szkodzi Odpowiedz Link Zgłoś
jula09 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:52 Preparaszam nie chce Cię obrażać tylko zasatnawiam dlaczego nie masz osób ktore Cię znaja i chetnie porozmawiaja z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:54 patrz: godz. 23:53 już napisałam Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 22:59 no własnie to jest dobre że do tego nie trzeba siły :) tylko się gapić na smutek i .. czekac co POWIE możesz sobie nawet wyobrazic że jest on jakimś zwierzęciem i .. pogadać z własnym smutkiem on gada :) :) :) posłuchaj jak znajdziesz z nim KONTAKT to tak jakbys wrzód przecięła będzie taka ulga ze jeszcze zatęsknisz za tym mokrym delikatnym uczuciewm Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a ...ciary 30.09.05, 23:13 "mokre delikatne uczucie" a jeśli nie gada? naprawdę nie torpeduję, on po prostu milczy twardo nie podsuwa pomysłów jak z niego wyjść on nawet nie dał wejść Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: ...ciary 01.10.05, 00:56 on to ty czasem jak jest bardzo zasuszony (mało płaczesz) to trzeba dłużej poczekac ale to oblubieniec na kórego warto czekac ale czekaj całym sercem i patrz całym sercem w końcu ON wziął się z .. nie-patrzenia i niewidzenbia CZEGO ? nie bój się bólu to wirtualny ból on niesie zawołanie do otwarcia CZEGO ? Ś Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: ...ciary 01.10.05, 00:59 za dużo widzisz (ale, proszę, nie "widź" mniej) tak, zasuszony domyśl się, jak i czym, bo nie chcę pisać głośno smutek wziął się z nakarmienia się substytutem (?) głodna jestem... Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: ...ciary 01.10.05, 01:04 ale ty tez widzisz tylko jeszcze nie wiesz co z tym zrobić twoje szczescie jest kwestią czasu Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: ...ciary 01.10.05, 01:06 Biorę to sobie ponosić. Czas zniknąć na dłużej. Bądź zdrowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: ...ciary 02.10.05, 01:34 czasem trudno NIE powiedzieć czegoś na koniec :) :) ja zwykle lubię mieć ostanie słowo :) spotkałam kogos podobnego i to wyszło miała zasnąć a tymczasem nie moglismy skończyc z powodu tego że na koncu zawsze jeszcze każde musiało coś dodać męczyliśmy się i smieliśmy z samych siebie ale w sumie usmiechac się można chyba nieskończenia no nie ? Odpowiedz Link Zgłoś
rybolog Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 30.09.05, 23:16 trzeba interpretowac, zawsze trzeba interpretowac...takie zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: dac czas i pzrestrzen bez interpretacji 01.10.05, 01:05 trzeba i nie trzeba naraz jest czas interpretowania i patrzenia z otwartą gębą bez słów myśli Odpowiedz Link Zgłoś
mmax20 może to już żal 01.10.05, 05:39 bo taki głęboki i nieustanny jakby był już sobą samym? bowiem smutek kojarzy mi się z melancholią i deszczem, czymś przejściowym i naturalnym można zrezygnować na dłużej i być smutnym, nie móc rozwinąć skrzydeł, być zmuszonym do dłuższego pobytu w jednym miejscu, niekoniecznie z własnej "winy" - taki jakiś los -, można by pomyśleć, że umiesz śpiewać, ale nikt nie wymaga tego od ciebie, więc to nie brak "tej" przestrzeni czyni cię smutną, ale jest tysiąc innych powodów, np. pragnienia, niezliczona ilość, form, barw... Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: może to już żal 02.10.05, 01:15 ładne... za dużo może wymagam, ale brakuje mi "know how" rodzaju vademecum, otwieram i wylatuje rada. w tej konkretnej sytuacji przydałaby się pierwsza rada, co z tym fantem mam zrobić, dalej by poleciało Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a toooo... 02.10.05, 13:06 może powinnam kontynuować pisanie? Zawsze trochę tego smutku uleci, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
alaaa6 Re: toooo... 02.10.05, 14:19 blue_a napisała: > może powinnam kontynuować pisanie? tak najlepiej jakis romans z przygodami... ale koniecznie z happym endem:) > Zawsze trochę tego smutku uleci, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: toooo... 02.10.05, 18:44 taka niska półka? zaraz mi się zrobi znów smutno ;) Odpowiedz Link Zgłoś
getting_better Wyperswadować go sobie 03.10.05, 19:04 Wczoraj spotkało mnie coś dziwnego. Wracałam późnym wieczorem do domu i miałam tak potężnego doła, że najchętniej po prostu ulżyłabym sobie łzami, ale te jak na złość, wcale nie chciały przyjść. Szłam więc tak ze ściśniętym gardłem i czułam się jak pies ze schroniska. Nawet nie chodziło o powód smutku, tylko sam fakt, że idę sama, jest wieczór, a ja tak bardzo chcę do kogoś zadzwonić i wszystko opowiedzieć, a nie mam do kogo. Nie mam do kogo? W tym roku otworzyły mi się oczy i wszyscy "przyjaciele" przeszli selekcję. Wyciągnęłam telefon. Nie odważyłam się zadzwonić do nikogo. Pomyślałam, choć przyszło mi to z trudem, że dobrze byłoby znów lepiej się poczuć. Wiadomo, w chwilach smutku człowiek nawet nie chce czuć się inaczej. A może po prostu zapomina jak to jest? A ja po prostu wyparłam tego dziada! Zaczęłam myśleć o wszystkich miłych rzeczach, które mogą mnie jeszcze spotkać w tym tygodniu, jak sama się o nei postaram... Ta moc wzbudziła we mnie nowe nadzieje i powoli gardło się rozluźniło... Poczułam się zdeterminowana do walki, z jakąś dziwną otuchą jakby ktoś mi w tym pomagał... a to wszystko zaczęło się tu, w umyśle. Trzeba chcieć! Odpowiedz Link Zgłoś
blue_a Re: Wyperswadować go sobie 03.10.05, 19:19 Nie, czasem nie wystarczy chcieć. Udało się, już jestem pogodna, ale jeśli zapoluje na mnie znowu, nie wiem, czy ... Nic nie wiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
getting_better Re: Wyperswadować go sobie 03.10.05, 19:22 A właśnie że się udaje jak się chce. Mnie się nigdy nie chciało, bo wydawało mi się że się nie da. Wczoraj pierwszy raz pokonałam Bukę Odpowiedz Link Zgłoś
jmx (wtrącam się :) 04.10.05, 01:02 Ładnie i co ważniejsze (? w sumie...) mądrze, ludzie tu prawia o smutku, o próbach jego przezwyciężenia, przeczekania czasem, wykorzystania (bo z każdego negatywu może płynąc pozytyw). A ja myślę, że przede wszystkim to zależy od powodu smutku... I generalnie należy wyeliminować przyczynę a nie skutek. Oczywiście nie zawsze to możliwe, nawet ludzie pełni radości i pogody miewają chandry. Ale własnie - miewają a nie doświadczają permanentnego stanu zasmucenia... Odpowiedz Link Zgłoś
korniz Re: Być smutnym 04.10.05, 10:03 Też jestem ostatnio smutna.Wiem też że nikt nie odpowie mi na te pytanie ,toteż sama musze sobie z tym uporać.Moim sposobem na smutek jest pójść połazić po sklepach wtedy o tym co mnie gryzie choć na chwile zapominam.Ale niestety problem powraca,staram się czyms zajac,nie mysleć o tym ,staram sie pocieszac .Ale to tez zawodzi.Ostatnią deską ratunku dla mnie jest rozmowa z Bogiem.Rozmawiam z Nim jak z przyjacielem ,proszę Go żeby pomógł mi podjąc decyzję ,wyjść z tego dołku,cieszyć się zyciem,docenić to co mam.On jako jedyny jeszcze mnie nie zawiódł,zawsze poda mi reke ,pocieszy.Może tez warto żebyś porozmawiała z Bogiem ,wierze że Tobie też pomoze ,bo jest najlepszym lekarzem naszych dusz.Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś