Dodaj do ulubionych

Arka Noego

IP: 62.29.248.* 19.09.02, 14:52
Robiąc wczoraj porządek w mojej torebce
(hmmm...problem bałaganu pojawiającego się w niej
to temat na osobny wątek ;-)
znalazłam wyciętą kiedyś przeze mnie
z rubryki "Arka Noego" w GW modlitwę...
Tak sobie pomyślałam - może ktoś przeczyta?

:-))
Ba.


Św. Franciszek Salezy
Modlitwa na starość

Panie, Ty wiesz lepiej ode mnie, że starzeję się z dnia na dzień
i że nadejdzie chwila, kiedy będę stary.
Nie dopuszczaj do mnie myśli, że powinienem zawsze
i wszędzie wypowiadać się na każdy temat.
Chroń mnie przed nieprzepartą chęcią porządkowania
spraw swoich bliźnich.
Naucz mnie być roztropnym i chętnym, by nieść pomoc,
nie usiłując przy tym potępiać i rozkazywać.
Wydaje się, że szkoda nie dzielić się nadmiarem mądrości,
ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zatrzymać przy sobie
kilkoro swoich przyjaciół.
Naucz mnie, bym umiał w milczeniu znosić swoje zmartwienia
i choroby. Coraz to ich przybywa i chęć mówienia o nich
rośnie z roku na rok..
Nie ośmielam się prosić, abyś ofiarował mi dar
wysłuchiwania z radością bliźnich, kiedy mówią o swoich
dolegliwościach, ale naucz mnie znosić to bez zniecierpliwienia.
Nie odważam się także prosić o lepszą pamięć, lecz jedynie
o trochę więcej skromności i mniej pewności siebie,
gdy moja pamięć nie zgadza się z pamięcią innych.
Naucz mnie tej zadziwiającej mądrości: umieć się mylić.
Podtrzymuj mnie i wspieraj, abym był - na ile to możliwe
- życzliwy i wyrozumiały. Stary zrzęda to koronne dzieło diabła.
Naucz mnie odkrywać w bliźnich niespodziewane talenty
i ofiaruj mi piękny dar, bym nie wzdragał się o nich mówić.
Mam zmarszczki i siwe włosy. Nie chcę się uskarżać,
ale Tobie, Panie, to wyznam: boję się starości.
Czuję się tak, jakby zbliżał się czas pożegnania,
nie mogę powstrzymać czasu.
Czuję, jak z dnia na dzień opuszczają mnie siły i tracę dawną urodę.
Byłem dumny z tego, że wciąż mogę mierzyć się z młodymi.
Teraz czuję i przyznaję, że nie jestem już do tego zdolny.
Byłbym śmieszny, gdybym podejmował takie próby.
Ale Ty, Panie, powiadasz:
“Kto we mnie wierzy, temu niczym orłu wyrosną skrzydła”
Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś.
Nie zrzędliwie, nie żałośnie, nie w przygnębieniu, nie jako
odchodzący, ale jako wdzięczny i przygotowany na wszystko,
do czego mnie jeszcze powołasz.
I abym temu sprostał, daj dość siły mojemu sercu.
Amen.
Obserwuj wątek
    • Gość: kalinowska Re: Arka Noego IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 15:07
      Gość portalu: kamfora napisał(a):

      > Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
      > tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś.
      > Nie zrzędliwie, nie żałośnie, nie w przygnębieniu, nie jako
      > odchodzący, ale jako wdzięczny i przygotowany na wszystko,
      > do czego mnie jeszcze powołasz.

      kamforo -
      dziekuje
    • pastwa Arka Noego 19.09.02, 15:21
      Facet miał rzeczywiście sporo życzeń, nie rozumiem tylko, dlaczego miast samemu
      wziąć się za ich wcielanie w życie, chciał zrzucić to wszystko na Boga,
      wygodniś ;o)
      • Gość: kalinowska Re: Arka Noego IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 16:02
        moze ten facet mial na tyle pokory, zeby nie myslec o sobie ze jest
        wszechmocny...?

        pozdrawiam
        • pastwa Re: Arka Noego 19.09.02, 16:17
          Gość portalu: kalinowska napisała:

          > moze ten facet mial na tyle pokory, zeby nie myslec o sobie ze jest
          > wszechmocny...?

          Gdyby te życzenia oznaczały pokorę, to pewnie większość ludzi na swiecie
          chetnie by spokorniało, tylko nie wiem, czy liczenie na to,ze sam Bog weźmie
          się za spełnianie życzeń tego świętego jest wyrazem pokory, czy raczej dużych
          wymagań.

          Uszanowanie
          • Gość: dodo Re: Arka Noego IP: 209.226.65.* 19.09.02, 16:31
            ee... nie... pastwa - to tylko taka figura poetycka, zeby bylo kokieteryjnie
            skromnie. tak naprawde zamiast "daj mi boze" powinno byc "musze sie nauczyc"
            albo "postaram sie" itd. ale to sie odnosi do kazdego w kazdym wieku i brzmi
            tak wzniosle.
            cudow nie ma - bog nie zdejmie z nas krzyza jakim jest bycie "zrzedliwym
            staruszkiem" - to sie prozaicznie nazywa praca nad soba.
            cos okropnego - chyba musze zjesc jakas czekoladke na pociesznie, bo juz mnie
            dobija wizja wysilku jaki musze wlozyc w prace nad starzejaca sie paskudnie
            dodo ;-)
          • Gość: gb Re: Arka Noego IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.09.02, 16:31
            Ten facet jak to określasz prosi tylko o to by mógł zachowac godność. To dużo
            i mało. Dużo gdy wiesz o czym mówisz, a on wiedział. Mało, gdy jest to dla
            ciebie abstrakcją.
            • pastwa Re: Arka Noego 19.09.02, 17:03
              Gość portalu: gb napisał(a):

              > Ten facet jak to określasz prosi tylko o to by mógł zachowac godność. To dużo
              > i mało. Dużo gdy wiesz o czym mówisz, a on wiedział. Mało, gdy jest to dla
              > ciebie abstrakcją.

              Kiedy juz dla mnie, to było dużo, mimo że sugerujesz ze nie wiem o czym mówił,
              zatem dla niego to musiało byc hoho ...i jeszcze hoho.

              A tak powazniej, ten mężczyzna napisał:

              Nie ośmielam się prosić, abyś ofiarował mi dar
              wysłuchiwania z radością bliźnich, kiedy mówią o swoich
              dolegliwościach, ale naucz mnie znosić to bez zniecierpliwienia.

              ***On jest zwyczajnie zakłamany, nie ośmiela się prosić, a jednoczesnie prosi,
              po co wymienia to wszystko, co by chciał, skoro nie chce tego.
              Każdy by swoją droga wolał nieodczuwać zniecierpliwienia gdy ktoś inny
              przynudza.

              Nie odważam się także prosić o lepszą pamięć, lecz jedynie
              o trochę więcej skromności i mniej pewności siebie,
              gdy moja pamięć nie zgadza się z pamięcią innych.

              ***Podobnie jak wyżej, ale w następujący sposób, "jak dasz Boże rade to
              najchetniej reflektowałbym na lepsza pamięć, a jak nie da rady, to wystarczy mi
              w ostateczności świadomość, że w danym momencie się mylę, bo to tez bardzo
              pomocne w zyciu.

              Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
              tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś.

              ***Inaczej mówiąc nie chce się przejmowac smutkami i problemami, które dotykają
              innych, najlepiej więc abyś Ty Boże mi je darował.


              Czy to pokora ? Raczej widac, że to człowiek z krwi i kości, przy czym mało
              bezpośredni i wstydzący się powiedzieć, ze chciałby mieć święty spokój, stąd
              zawoalowane formy życzeń.

              • fnoll o, pastwo! (wolacz) 19.09.02, 18:27
                jestes najgorszym koszmarem kazdej dobrze ulozonej polonistki :)

                oby tak dalej! :D

                pzdr

                fnoll
              • Gość: gb Re: Arka Noego IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.09.02, 18:46
                pastwa napisał:

                > > Kiedy juz dla mnie, to było dużo, mimo że sugerujesz ze nie wiem o czym
                mówił,
                > zatem dla niego to musiało byc hoho ...i jeszcze hoho.

                > Nie ośmielam sie sugerować niczego, to Twój problem, że tak osobiście to
                odbierasz.

                > A tak powazniej, ten mężczyzna napisał:
                >
                > Nie ośmielam się prosić, abyś ofiarował mi dar
                > wysłuchiwania z radością bliźnich, kiedy mówią o swoich
                > dolegliwościach, ale naucz mnie znosić to bez zniecierpliwienia.
                >
                > ***On jest zwyczajnie zakłamany, nie ośmiela się prosić, a jednoczesnie
                prosi,
                > po co wymienia to wszystko, co by chciał, skoro nie chce tego.
                > Każdy by swoją droga wolał nieodczuwać zniecierpliwienia gdy ktoś inny
                > przynudza.

                No właśnie, sam stwierdzasz, że człowiekowi potrzebna jest akceptacja innych
                ludzi. Słuchanie ludzi z radością a słuchanie bez zniecierpliwienia to istotna
                różnica.

                >
                > Nie odważam się także prosić o lepszą pamięć, lecz jedynie
                > o trochę więcej skromności i mniej pewności siebie,
                > gdy moja pamięć nie zgadza się z pamięcią innych.
                >
                > ***Podobnie jak wyżej, ale w następujący sposób, "jak dasz Boże rade to
                > najchetniej reflektowałbym na lepsza pamięć, a jak nie da rady, to wystarczy
                mi
                >
                > w ostateczności świadomość, że w danym momencie się mylę, bo to tez bardzo
                > pomocne w zyciu.

                Nie sądzę aby problem dotyczył sklerozy.
                >
                > Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
                > tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś.
                >
                > ***Inaczej mówiąc nie chce się przejmowac smutkami i problemami, które
                dotykają
                >
                > innych, najlepiej więc abyś Ty Boże mi je darował.
                >
                >
                > Czy to pokora ? Raczej widac, że to człowiek z krwi i kości, przy czym mało
                > bezpośredni i wstydzący się powiedzieć, ze chciałby mieć święty spokój, stąd
                > zawoalowane formy życzeń.

                Tak jest to pokora wobec losu. Wydaje mi się że tak to właśnie pojmują
                wierzący.
                Fatalnie znoszę rozbieranie tekstu na części pierwsze. Odbiera mu to poezję.
                >
                • niedzwiedziczka Oj, pastwa to na pewno bedzie starym zgrzędą! ntx 19.09.02, 21:40

              • Gość: inka_sama Re: Arka Noego IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.09.02, 23:27
                pastwa napisał:
                > ***On jest zwyczajnie zakłamany, nie ośmiela się prosić, a jednoczesnie
                >prosi, po co wymienia to wszystko, co by chciał, skoro nie chce tego.
                > Każdy by swoją droga wolał nieodczuwać zniecierpliwienia gdy ktoś inny
                > przynudza.

                Oj , Pastwo! Czemuz zaraz taka nieufność do bliźnich??? Wymienia - żeby było
                wiadomo że wie co byłoby bardzo miłe - ale stwierdza że potrafi zadowaloć
                się "małym"... Tez bym chciałą cierpliwie znosic marudzenie... jak każda
                matka! :)))

                > ***Podobnie jak wyżej, ale w następujący sposób, "jak dasz Boże rade to
                > najchetniej reflektowałbym na lepsza pamięć, a jak nie da rady, to wystarczy
                >mi w ostateczności świadomość, że w danym momencie się mylę, bo to tez bardzo
                > pomocne w zyciu.

                Nie, nie... Jak wyżej - świadomość co jest naprawdę POŻĄDANYM DAREM - ale nie
                bycie namolnym w prośbach. Może Bóg ma inne plany? :)) CZyli w przekładzie na
                matkę z dzieckiem - mamo bardzo bym chciała lalke Barbie - ale ucieszę sie
                nawet ze szlacianej laleczki... (tak naprawdę to moja córa prędzej wywaliłaby
                Barbie niz szmacianą laleczkę która jej kiedys uszyłam....).

                > ***Inaczej mówiąc nie chce się przejmowac smutkami i problemami, które
                dotykają innych, najlepiej więc abyś Ty Boże mi je darował.

                To brzmiało: "Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
                tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś." Gdzie tu jest prosba by darował
                kłopoty?! To raczej zaufanie że On nie skrzywdzi, że nie da ciężaru nie do
                zniesienia. I prośba by dał siłę ZAUFAĆ. Zobacz - jak trudno nam zaufać! Ilu
                osobom ufasz bezgranicznie?... Często nasz strach przed związkeim z kims jest
                właśnie strachem by komus zaufać - tak bardzo boimy się zawieść!

                > Czy to pokora ? Raczej widac, że to człowiek z krwi i kości, przy czym mało
                > bezpośredni i wstydzący się powiedzieć, ze chciałby mieć święty spokój, stąd
                > zawoalowane formy życzeń.

                Jak wynika z moich powyższych wymęczonyh przemyśleń - moim zdaniem sie bardzo
                mylisz :))
                Raczej ktoś kto doskonale zdaje sobie sprawę z tego co jest IDEALNYM
                rozwiązaniem, szczytem marzeń - ale nie ma postawy roszczeniowej - daj , daj mi
                to koniecznie Boże! - ale pochyla głowę z pokora i ufnością, że to co otzryma
                będzie dla niego najlepsze.
                Czyli wracając do rodzinki- dziecko uwierzy że mama ma rację gdy nie pozwala
                jeść czegoś co jest pyszne ale może spowodować np. reakcję uczuleniową. dziecko
                się na tym nie zna ale wierzy że mama dba o niego. :)
                Jestem młoda a i za dewotke nikt by mnie nie wziął. Z modlitwami różnie bywało,
                nie wierzyłam że można się modlić sie i dostać odpowiedź... I wiesz doszłąm do
                wniosku że zwykle mamy postawę "ja wiem lepiej czego mi trzeba więc mi Boże
                DAJ!" A czasem trzeba zaufać, takie " niech sie dzieje wola nieba". I starając
                się żyć normalnie - wszystko układa sie pomyślnie choć zupełnie inaczej niż w
                pierwszej chwili MY wymyśliliśmy. To wersja dla tych co wierzą w Boga.

                Dla mnie ta modlitwa jest przede wsztskim włąśnie wyrazem zaufania.
                • pastwa Re: Swieta polemika Inko 20.09.02, 09:30
                  INKA:

                  >Oj , Pastwo! Czemuz zaraz taka nieufność do bliźnich??? Wymienia - żeby było
                  >wiadomo że wie co byłoby bardzo miłe - ale stwierdza że potrafi zadowaloć
                  >się "małym"...

                  PASTWA:
                  ###To jak pójsc do szefa i powiedziec, najchetniej chciałbym zarabiac tyle ,
                  ale zniose również nizsza pensje, a każdy sobie mysli ale skromny, skoro
                  powiedział ze zadowoli się od biedy mniejszymi zarobkami.

                  Zauwaz Inko, ze jemu wcale nie chodzi o to by przekazać Bogu wiedzę, iż wie co
                  najlepsze dla niego, bowiem on własnie chciałby o to najlepsze poprosic
                  wprost, ale się „nie osmiela”. Czyli tylko brak odwagi go powstrzymuje, ale
                  dobry i przenikliwy Bóg przeciez powinien się domyslić prawdziwych intencji,
                  więc można sobie tak poetycko nawet prosić.
                  __________________________________________________________________________


                  PASTWA:

                  >***Podobnie jak wyżej, ale w następujący sposób, "jak dasz Boże rade to
                  >najchetniej reflektowałbym na lepsza pamięć, a jak nie da rady, to wystarczy
                  >mi w ostateczności świadomość, że w danym momencie się mylę, bo to tez bardzo
                  >pomocne w zyciu.

                  INKA:

                  >Nie, nie... Jak wyżej - świadomość co jest naprawdę POŻĄDANYM DAREM - ale nie
                  >bycie namolnym w prośbach. Może Bóg ma inne plany? :))

                  PASTWA:
                  ###Już wyjasniałem, ze nie chodzilo mu o swiadomosc ze..., natomiast co do
                  namolnosci, to tez nie prawda, bo namolnym się jest bez względu o co się prosi
                  ( skoro już samo proszenie to namolnosc), a wrecz bardziej jest ci on namolny
                  teraz, bo mógł skrócic swa modlitwe gdyby ograniczył się tylko do tego ,co
                  naprawde jest POŻĄDANYM DAREM.

                  ___________________________________________________________________________

                  PASTWA:

                  >***Inaczej mówiąc nie chce się przejmowac smutkami i problemami, które
                  >dotykają innych, najlepiej więc abyś Ty Boże mi je darował.

                  INKA:
                  >To brzmiało: "Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
                  >tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś." Gdzie tu jest prosba by darował
                  >kłopoty?!

                  PASTWA:

                  ###Nim odpowiem zobacz wpierw o co on jeszcze prosi:

                  „Nie zrzędliwie, nie żałośnie, nie w przygnębieniu, nie jako
                  odchodzący, ale jako wdzięczny i przygotowany na wszystko,
                  do czego mnie jeszcze powołasz.

                  I abym temu sprostał, daj dość siły mojemu sercu”

                  ### Czyli co, on chce znieść kazde nieszczescie, które najlepiej byłoby znosic
                  bez przygnebienia, z wdziecznoscia, i zawsze przygotowanym( zawsze byłas
                  przygotowana na problemy ?)którym można zawsze byłoby sprostać, czyli tak sobie
                  z nimi poradzic, by było OK.

                  Znasz Ty Inko takie miłe dla ludzi problemy, bo ja nie( a jeśli Bóg robi komus
                  tak, ze problem się staje jak nie problem, to sama rozumiesz).


                  ___________________________________________________________________________

                  INKA:

                  >Jak wynika z moich powyższych wymęczonyh przemyśleń - moim zdaniem sie bardzo
                  >mylisz :))
                  >Raczej ktoś kto doskonale zdaje sobie sprawę z tego co jest IDEALNYM
                  >rozwiązaniem, szczytem marzeń - ale nie ma postawy roszczeniowej - daj , daj
                  >mi to koniecznie Boże! - ale pochyla głowę z pokora i ufnością, że to co
                  >otrzyma będzie dla niego najlepsze

                  PASTWA:

                  ### Z pokora, to pochylałby się gdyby zrobił miejsce w swej głowie, ze to, co
                  otrzyma może być dla niego najgorsze.
                  ____________________________________________________________________________

                  INKA:

                  >I wiesz doszłam do wniosku że zwykle mamy postawę "ja wiem lepiej czego mi
                  >trzeba więc mi Boże
                  >DAJ!" A czasem trzeba zaufać, takie " niech sie dzieje wola nieba".
                  >Dla mnie ta modlitwa jest przede wsztskim włąśnie wyrazem zaufania.

                  PASTWA:

                  ### Gdyby była wyrazem zaufania, nie przypominał by się ten SWIETY ze swoimi
                  prosbami Bogu, ale załozyłby, ze Bog dobrze wie co najlepsze ( bo oczywistym
                  jest ze wie) i powiedziałby TYLKO to, co Ty „niech sie dzieje wola nieba ufam
                  Ci Boze ".

                  I PAMIETAJ ZE TO PROSIŁ ŚWIETY A NIE JA CZY TY ;o)


                  Pastwa
                  • Gość: kamfora do Pastwy IP: 62.29.248.* 20.09.02, 09:44
                    pastwa napisał:
                    > I PAMIETAJ ZE TO PROSIŁ ŚWIETY A NIE JA CZY TY ;o)

                    Tak tylko na marginesie, chciałabym poinformowac, że tekst
                    przeze mnie przepisany pochodzi z szesnastego wieku.
                    Napisany został nie przez świętego, ale przez zwykłego
                    człowieka, który dopiero po śmierci, z powodów przeróżnych
                    (i tutaj chyba nieistotnych) został świętym ogłoszony.

                    Właściwie nie chodziło mi o wszczęcie jakiejkolwiek
                    dyskusji, po prostu chciałam, żeby ktoś jeszcze przeczytał
                    coś, co wydało mi się warte przeczytania.

                    Cieszę się, że tyle aż osób to zrobiło... :-))

                    :-))
                    Ba.
                    • pastwa Re: do Kamfory 20.09.02, 09:50
                      Mój gosc: kamfora napisała:

                      > pastwa napisał:

                      > > I PAMIETAJ ZE TO PROSIŁ ŚWIETY A NIE JA CZY TY ;o)


                      > Tak tylko na marginesie, chciałabym poinformowac, że tekst
                      > przeze mnie przepisany pochodzi z szesnastego wieku.
                      > Napisany został nie przez świętego, ale przez zwykłego
                      > człowieka, który dopiero po śmierci, z powodów przeróżnych
                      > (i tutaj chyba nieistotnych) został świętym ogłoszony.

                      To pytam,czy wedlug Ciebie był to ŚWIETY, czy przecietny człowiek, jak my
                      wszyscy tutaj( bo moze nie wszyscy swięci tacy znowu świeci) ?


                      > Cieszę się, że tyle aż osób to zrobiło... :-))

                      Och niektórzy, to nawet bardzo wnikliwie ;o))

                      Pozdrawiam
                      • Gość: kamfora święty IP: 62.29.248.* 20.09.02, 10:09
                        pastwa napisał:

                        > To pytam,czy wedlug Ciebie był to ŚWIETY, czy przecietny człowiek, jak my
                        > wszyscy tutaj( bo moze nie wszyscy swięci tacy znowu świeci) ?

                        Zależy, co kto rozumie przez "święty" :-))
                        Według mnie każdy człowiek jest tylko człowiekiem.
                        Nawet ten, który został uznany po śmierci świętym -
                        miał w swoim życiu okresy (dłuższe czy krótsze) kiedy zdarzało
                        mu się popełniać błędy, głupoty gadać czy...zbić szybę, albo
                        urwać karnisz ;-)
                        Obraz "świętego" jako kogoś w pozycji wiecznie klęczącej,
                        bez własnego zdania...
                        taki obraz faktycznie może przyprawić o mdłości...
                        Nie ja taki obraz jednak utrwaliłam w ludziach...
                        Cóż - dużo tu krzyku na temat stereotypów, ale są pewne
                        stereotypy, od których nawet Pastwa nie jest w stanie
                        się uwolnić :-))

                        :-))
                        Ba.

                        • pastwa Re: święty 20.09.02, 10:24
                          Gość portalu: kamfora napisała:


                          > Cóż - dużo tu krzyku na temat stereotypów, ale są pewne
                          > stereotypy, od których nawet Pastwa nie jest w stanie
                          > się uwolnić :-))

                          Kiedy własnie wyjatkowo po "ludzku" ( uwalniajac sie od stereotypów) podchodze
                          do tego swietego, stad własnie cała ta polemika się zrobiła zauwaz prosze,
                          widac blizszy jest ludziom jednak świety "kleczacy", niz "łajdak" o słabej woli
                          i zachciankach próznych, którego ja ( i Fnoll zapewne) widziec wolałbym ;o)
    • fnoll analiza wiersza 20.09.02, 01:04
      poczulem sie zazdrosny, ze Pastwa tak zgrabne rozebral podmiot liryczny a ja
      przeszedlem mimo, zostawiajac go ubranym

      czasem sie nie chce... ale, no coz, spojrze co pod ta maska sie kryje:

      > Św. Franciszek Salezy
      > Modlitwa na starość
      >
      > Panie, Ty wiesz lepiej ode mnie, że starzeję się z dnia na dzień
      > i że nadejdzie chwila, kiedy będę stary.

      podmiot liryczny (zwany dalej PL) wolalby nie widziec niedowladu swych miesni,
      niechcianych gazow i spadku potencji - pozostawia ta wiedze w gestii wyzszej
      instancji

      > Nie dopuszczaj do mnie myśli, że powinienem zawsze
      > i wszędzie wypowiadać się na każdy temat.

      PL i tak bedzie to robil, ale lubi poza wymadrzalstwem takze kokietowac :)
      gdyby tego nie robil - nie mialby takiego zyczenia

      > Chroń mnie przed nieprzepartą chęcią porządkowania
      > spraw swoich bliźnich.

      PL ma nieprzeparta chec porzadkowania spraw swoich bliznich, ktora przyprawia
      go jednak o wyrzuty sumienia (widac dali mu odczuc, ze sie im to nie podoba)

      > Naucz mnie być roztropnym i chętnym, by nieść pomoc,
      > nie usiłując przy tym potępiać i rozkazywać.

      PL wie jak potepiac i rozkazywac, gorzej mu jednak wychodzi bycie roztropnym i
      chetnym do niesienia pomocy

      > Wydaje się, że szkoda nie dzielić się nadmiarem mądrości,
      > ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zatrzymać przy sobie
      > kilkoro swoich przyjaciół.

      kumple PL zupelnie nie rozumieja jego jazd "proroczych", wobec czego PL
      calkiem przytomnie rozumuje, ze aby zachowac jakiekolwiek kontakty spoleczne,
      musi sie ogranicyc w dzieleniu sie z bliznimi swoimi receptami na wszystko

      > Naucz mnie, bym umiał w milczeniu znosić swoje zmartwienia
      > i choroby. Coraz to ich przybywa i chęć mówienia o nich
      > rośnie z roku na rok..

      dylemat emeryta w kolejce do lekarza - o czym tu gadac jak nie o swoich
      chorobach? jak jest inna sfere wspolna z bliznimi w tym miejscu i czasie?

      > Nie ośmielam się prosić, abyś ofiarował mi dar
      > wysłuchiwania z radością bliźnich, kiedy mówią o swoich
      > dolegliwościach, ale naucz mnie znosić to bez zniecierpliwienia.

      sam chialbym pogadac - a nie sluchac marudzenia innych, rozumiem jednak, ze
      aby moc wyrzucic swe zale musze wczesniej dac wypaplac sie innym, i obym mogl
      to zniesc - kombinuje PL

      > Nie odważam się także prosić o lepszą pamięć, lecz jedynie
      > o trochę więcej skromności i mniej pewności siebie,
      > gdy moja pamięć nie zgadza się z pamięcią innych.

      mam dosc klocenia sie ze swoimi wnukami, ktorzy zupelnie nie rozumiejac etosu
      budowania trasy W-Z

      > Naucz mnie tej zadziwiającej mądrości: umieć się mylić.

      bo zawsze dotad mialem racje - az tu nagle okazalo sie, ze nie potrafie
      nauczyc sie obslugi word'a i surfowania po necie, wobec czego po prostu leze

      > Podtrzymuj mnie i wspieraj, abym był - na ile to możliwe
      > - życzliwy i wyrozumiały. Stary zrzęda to koronne dzieło diabła.

      PL jest dzielem diabla - ale nie chce byc jego "koronnym dzielem", na koniec
      swego zycia chce zrobic nie taki znow zaskakujacy zwrot w strone dewocji

      > Naucz mnie odkrywać w bliźnich niespodziewane talenty
      > i ofiaruj mi piękny dar, bym nie wzdragał się o nich mówić.

      czyli jak poradzic sobie z wnukami grajacymi w nintendo - bo samo ich
      potepianie nie robi PL dobrze, wiec chce zmienic strategie i sie jakos
      przypodobac, zeby znowu na ciasto i herbatke przychodzily

      > Mam zmarszczki i siwe włosy. Nie chcę się uskarżać,
      > ale Tobie, Panie, to wyznam: boję się starości.

      PL predko porzucil rozterki wieku dojrzewania, wobec czego musi z powrotem
      wrocic do lawki i przerobic lekcje pod tytulem "sens zycia"

      > Czuję się tak, jakby zbliżał się czas pożegnania,
      > nie mogę powstrzymać czasu.

      a kto, kurdebele, moze?

      > Czuję, jak z dnia na dzień opuszczają mnie siły i tracę dawną urodę.

      w kontekscie tego wersu trudno okreslic wiek PL - takie wyznanie moze zlozyc
      rownie dobrze nastolatka przekraczajaca magiczna granice lat dwudziestu

      > Byłem dumny z tego, że wciąż mogę mierzyć się z młodymi.

      trudno odcyfrowac sens tej deklaracji - czy PL byl pewien, ze wciaz moze
      wygrac w kapsle z dziewieciolatkami?

      > Teraz czuję i przyznaję, że nie jestem już do tego zdolny.

      PL zupelnie nie kuma tego, ze trzymanie sie stolka produkuje mlodych
      bezrobotnych - i jako pracoholik nie jest w stanie cieszyc sie emerytura

      > Byłbym śmieszny, gdybym podejmował takie próby.

      PL boi sie smiesznosci, dlatego zachowuje sie jakby polkna kij od miotly

      > Ale Ty, Panie, powiadasz:
      > “Kto we mnie wierzy, temu niczym orłu wyrosną skrzydła”

      dziwnego Pana ma PL... czy PL nie padl aby ofiara jakiegos sekciarksiego guru?

      > Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie,
      > tak jak Ty je dla mnie przygotowałeś.

      PL probuje cala wine zwalic na swego Pana - wszystkie skutki swoich wyborow

      > Nie zrzędliwie, nie żałośnie, nie w przygnębieniu, nie jako
      > odchodzący, ale jako wdzięczny i przygotowany na wszystko,
      > do czego mnie jeszcze powołasz.

      PL wie, ze jest zrzedliwy i zalosny, ale nie jest w stanie tego zaakceptowac,
      mimo najlepszych checi

      > I abym temu sprostał, daj dość siły mojemu sercu.

      a jak nie dasz - kombinuje PL - to nie miej do mnie pretensji jak cos mi nie
      wyjdzie



      podsumowanie:

      PL ma wiele cech wspolnych z hipokryta, czyli czlowiekiem o podwojnej
      moralnosci, ktorego czyny sa takie sobie, ale ktorego sadzenie o sobie jest o
      wiele wyzsze w wyniku przekonania, ze jest uprzywilejowany do obcowania z
      istota doskonala, ktorej blask pada na niego

      psychologizujac - PL nie uniezaleznil sie od swych rodzicow, zastepujac ich
      absolutny opiekunczy autorytet Istota Wyzsza


      howgh

      fnoll
      • Gość: kalinowska Re: analiza wiersza IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.09.02, 08:36
        fnoll, swietnie sie to czyta,
        ale czy ty musisz sobie ze wszystkiego jaja robic?

        juz chyba wszyscy wiedza ze MASZ to poczucie humoru!
      • Gość: gb Re: analiza wiersza IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 20.09.02, 11:34
        fnoll, różne są upodobania różnych ludzi i nie ma sensu nakłaniać ich na siłę
        by dzielili nasze. Odpowiem Ci świetnym cytatem z dobrego filmu
        "The Commitments" - .." Moglibyśmy mieć forsę ale to by było banalne, a tak
        mamy poezję". Czego u Ciebie więcej?
        • fnoll Re: analiza wiersza 20.09.02, 15:04
          Gość portalu: gb napisał(a):

          > fnoll (..) Czego u Ciebie więcej?

          zdecydowanie poezji, ale ze lepiej odnajduje sie w prozie, to i poezja w
          ktorej jestem zanurzony jest dosc prozaiczna

          i wyznam, ze wole makaron z metafora sosu bolonskiego od plaskiej pizzy :)

          pzdr

          fnoll
      • Gość: inka_sama starość fnolla... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.09.02, 23:41
        fnoll napisał:
        " Nie dopuszczaj do mnie myśli, że powinienem zawsze i wszędzie wypowiadać
        się na każdy temat."
        > PL i tak bedzie to robil, ale lubi poza wymadrzalstwem takze kokietowac :)
        > gdyby tego nie robil - nie mialby takiego zyczenia

        Hehehe, fnoll nawet na starość nie czeka - fnoll już w młodości dopuścił mysl
        że moze zawsze i wszędzie wypowiadąc się na każdy temat... :))))

        "Chroń mnie przed nieprzepartą chęcią porządkowania spraw swoich bliźnich."
        > PL ma nieprzeparta chec porzadkowania spraw swoich bliznich, ktora przyprawia
        > go jednak o wyrzuty sumienia (widac dali mu odczuc, ze sie im to nie podoba)

        Hihihi! Znowu PL ma sporo wspólnego z fnollem... (jemu tez daja odczuc!)

        "Naucz mnie być roztropnym i chętnym, by nieść pomoc, nie usiłując przy tym
        potępiać i rozkazywać."
        > PL wie jak potepiac i rozkazywac, gorzej mu jednak wychodzi bycie roztropnym
        i chetnym do niesienia pomocy

        No tu nie jestem pewna al eteż pewnie da sie dojrzeć podobieństwa, czyż nie?

        "Wydaje się, że szkoda nie dzielić się nadmiarem mądrości ale Ty, Panie, wiesz,
        że chciałbym zatrzymać przy sobie kilkoro swoich przyjaciół."
        > kumple PL zupelnie nie rozumieja jego jazd "proroczych", wobec czego PL
        > calkiem przytomnie rozumuje, ze aby zachowac jakiekolwiek kontakty spoleczne,
        > musi sie ogranicyc w dzieleniu sie z bliznimi swoimi receptami na wszystko

        Hichot zgoła szatański mnie ogarnął... Zrozumienie "jazd" fnolla czasem wymaga
        od nas sporego samozaparcia, nie wiem jak tam w realnym świecie ;)

        "Naucz mnie, bym umiał w milczeniu znosić swoje zmartwienia i choroby. Coraz to
        ich przybywa i chęć mówienia o nich rośnie z roku na rok"
        > dylemat emeryta w kolejce do lekarza - o czym tu gadac jak nie o swoich
        > chorobach? jak jest inna sfere wspolna z bliznimi w tym miejscu i czasie?

        Tu - brak bliższych danych.

        "Nie ośmielam się prosić, abyś ofiarował mi dar wysłuchiwania z radością
        bliźnich, kiedy mówią o swoich dolegliwościach, ale naucz mnie znosić to bez
        zniecierpliwienia."
        > sam chialbym pogadac - a nie sluchac marudzenia innych, rozumiem jednak, ze
        > aby moc wyrzucic swe zale musze wczesniej dac wypaplac sie innym, i obym mogl
        > to zniesc - kombinuje PL

        To zupełnie tak jak fnoll. Chetnie gada, ze słuchaniem marudzenia wychodzi mu
        jeszcze nieźle. I jakoś to znosi...

        "Nie odważam się także prosić o lepszą pamięć, lecz jedynie o trochę więcej
        skromności i mniej pewności siebie, gdy moja pamięć nie zgadza się z pamięcią
        innych."
        > mam dosc klocenia sie ze swoimi wnukami, ktorzy zupelnie nie rozumiejac etosu
        > budowania trasy W-Z

        Zobaczymy co będzie jak fnoll dorobi się wnuków. Czy zrozumieją jego
        młodzieńczą pasję forumowania??? Hoho, tak tak, dziadek fnoll jeszcze dobrze
        pamieta jak to dawnie na forum o poważnych rzeczach rozprawiano, a nie o takich
        bzdetach jak teraz!... :))))

        "Naucz mnie tej zadziwiającej mądrości: umieć się mylić bo zawsze dotad mialem
        racje"
        > - az tu nagle okazalo sie, ze nie potrafie nauczyc sie obslugi word'a i
        surfowania po necie, wobec czego po prostu leze

        Nie jestem jasnowidzem wiec nie wiem jakiego programu fnoll nie bedzie sie
        kiedyś umiał nauczyć... Szkoda.

        "Podtrzymuj mnie i wspieraj, abym był - na ile to możliwe - życzliwy i
        wyrozumiały. Stary zrzęda to koronne dzieło diabła."
        > PL jest dzielem diabla - ale nie chce byc jego "koronnym dzielem", na koniec
        > swego zycia chce zrobic nie taki znow zaskakujacy zwrot w strone dewocji

        To byc może jeszcze przed fnollem - ta dewocja. A czyim on jest dziełem - tego
        to ja nie wiem....

        "Naucz mnie odkrywać w bliźnich niespodziewane talenty i ofiaruj mi piękny dar,
        bym nie wzdragał się o nich mówić."
        > czyli jak poradzic sobie z wnukami grajacymi w nintendo - bo samo ich
        > potepianie nie robi PL dobrze, wiec chce zmienic strategie i sie jakos
        > przypodobac, zeby znowu na ciasto i herbatke przychodzily

        Eee, tu jakos nie chce mi sie doszukiwac analogii.

        "Mam zmarszczki i siwe włosy. Nie chcę się uskarżać, ale Tobie, Panie, to
        wyznam: boję się starości."
        > PL predko porzucil rozterki wieku dojrzewania, wobec czego musi z powrotem
        > wrocic do lawki i przerobic lekcje pod tytulem "sens zycia"

        Fnoll włąśnie przerabia na bieżąco.

        "Czuję się tak, jakby zbliżał się czas pożegnania, nie mogę powstrzymać czasu."
        > a kto, kurdebele, moze?

        Zadziwiajaca jedność odczuć... Al erychłego rozstania nie życze. :)

        "Czuję, jak z dnia na dzień opuszczają mnie siły i tracę dawną urodę."
        > w kontekscie tego wersu trudno okreslic wiek PL - takie wyznanie moze zlozyc
        > rownie dobrze nastolatka przekraczajaca magiczna granice lat dwudziestu

        Fnoll ile ty masz właściwie lat? No ale to przeciez nieistotne, sam stwierdzasz
        że zdanie to jest "ponadwiekowe".

        "Byłem dumny z tego, że wciąż mogę mierzyć się z młodymi."
        > trudno odcyfrowac sens tej deklaracji - czy PL byl pewien, ze wciaz moze
        > wygrac w kapsle z dziewieciolatkami?
        "Teraz czuję i przyznaję, że nie jestem już do tego zdolny."
        > PL zupelnie nie kuma tego, ze trzymanie sie stolka produkuje mlodych
        > bezrobotnych - i jako pracoholik nie jest w stanie cieszyc sie emerytura

        Inwencja mi nie dopisuje. Moż efnoll sam skomentuje jak to odczytac :)

        "Byłbym śmieszny, gdybym podejmował takie próby."
        > PL boi sie smiesznosci, dlatego zachowuje sie jakby polkna kij od miotly

        A nie, to zupełnie nie jak fnoll.

        (...)

        "Daj sercu mojemu dość siły, bym przyjął życie, tak jak Ty je dla mnie
        przygotowałeś."
        > PL probuje cala wine zwalic na swego Pana - wszystkie skutki swoich wyborow

        Na niektóre skutki trzeba poczekać. Ale chyba fnoll ni ejest taki "zwalajacy"
        (chyba że z nóg, wypowiedziami...) :)

        "Nie zrzędliwie, nie żałośnie, nie w przygnębieniu, nie jako odchodzący, ale
        jako wdzięczny i przygotowany na wszystko, do czego mnie jeszcze powołasz."
        > PL wie, ze jest zrzedliwy i zalosny, ale nie jest w stanie tego zaakceptowac,
        > mimo najlepszych checi

        Hmm.... ............................................................... :)

        "I abym temu sprostał, daj dość siły mojemu sercu."
        > a jak nie dasz - kombinuje PL - to nie miej do mnie pretensji jak cos mi nie
        > wyjdzie
        > podsumowanie:
        > PL ma wiele cech wspolnych z hipokryta, czyli czlowiekiem o podwojnej
        > moralnosci, ktorego czyny sa takie sobie, ale ktorego sadzenie o sobie jest o
        > wiele wyzsze w wyniku przekonania, ze jest uprzywilejowany do obcowania z
        > istota doskonala, ktorej blask pada na niego
        > psychologizujac - PL nie uniezaleznil sie od swych rodzicow, zastepujac ich
        > absolutny opiekunczy autorytet Istota Wyzsza
        > fnoll

        Autoanaliza? Tylko ni ewiem co zrobic w przypadku toższamości fnolla z PL
        (podmiotem lirycznym)...

        uff, ale się naredagowałam...

        podrówki dla fnolla :)))
        i_s
        • fnoll Re: starość fnolla... 23.09.02, 10:09
          inko!

          jestem pod wrazeniem - szczegolnie, ze przeczytawszy wczesniej swa analize
          wiersza mialem podobne do twoich odczucia!

          coz, to jest wlasnie poezja - odnajdujemy w niej siebie :)

          coz na to poczac? po prostu jestem jak ten swiety - z ta roznica, ze jeszcze
          nie sniety...

          pzdr

          fnoll
    • Gość: Ola Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemijanie IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 20.09.02, 17:38
      Ostatnio uczestniczylam w dwoch pogrzebach i to zrodzilo we mnie jakis taki
      irracjonalny bunt przeciwko smierci. Do tej pory bylo to dla mnie jakies takie
      odlegle i naturalne, ze sie umiera. Ale teraz najwyrazniej chcialabym tej
      przykrosci uniknac a wychodzi na to ze w zaden sposob nie da sie tego zrobic.
      Nie wiem czy wiaze sie to z tym , ze zmarli to byli mlodzi ludzie pelni
      zycia, planow i tacy potrzebni jeszcze tu na ziemii. Czy to jest w porzadku ze
      maly chlopczyk idzie za trumna swojego taty zamiast isc z nim pograc w pilke?
      Napewno spojrzenie na smierc i choroby i w ogole akceptacja starzenia sie jest
      inna jak sie ma 20 lat inna jak sie ma 35, a jeszcze inna jak sie ma 70. Czy w
      was rowniez pojawia sie bunt przeciwko umieraniu i znikaniu z mapy swiata
      calych pokolen???
      • Gość: gb Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 20.09.02, 18:52
        Podoba mi się określenie............chciałabym tej przykrości uniknąć.....
        • Gość: J.S. Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.hemocleanse.com 20.09.02, 19:57
          Chyba nie uniknieesz tej przykrosci i nie doczekasz sie niesmiertelnosci.
          Zostaje tylko jedna rada. Planuj i rob wszystko tak abys mogla umierac
          pogodnie. Moze sie uda. Ja na przyklad chcialbym umrzec zdrowy.
          J.S.
          • Gość: gb Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 20.09.02, 20:39
            A ja na przykład chciałabym tak umieć żyć, by w każdej chwili móc umrzec.
            • Gość: J.S. Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.hemocleanse.com 20.09.02, 22:37
              Wiem o co ci chodzi ale co z obowiazkami lub zobowiazaniami. Wiec nie kazda
              chwila jest dobra.
              J.S.
              • Gość: gb Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 20.09.02, 23:53
                NIw rozumiesz, życ tak żeby każdy dzień zamykał Twoje problemy.
                • Gość: J.S. Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 22.09.02, 06:11
                  Gość portalu: gb napisał(a):

                  > NIw rozumiesz, życ tak żeby każdy dzień zamykał Twoje problemy.
                  ********
                  Jesli mialo byc w twoim watku "NIE" to z pokora przyjmuje brak akceptacji a
                  raczej zrozumienia moich mysli, bowiem kilka watkow wyzej radzilem starc sie
                  umierac pogodnie, co jednoznacznie wskazuje na uporzadkowanie wszystkich spraw
                  przed naszym ostatecznym doswiadczeniem.
                  Jesli pisalem o swoich oczekiwaniu, "by umrzec zdrowym" to nie byla to tylko
                  mala prowokacja, bo akurat ze zdrowiem kiepsko i czesto na pytania znajomych
                  jak sie czuje odpowiadam coraz lepiej pewno umre zdrowszy, ale rowniez wynik
                  doswiadczenia. Ktos z najblizszych konal w strasznych meczarniach przez wiele
                  miesiecy. Stad gdybym mogl mialbym zyczenie by dokonalo sie to nagle i szybko.
                  Co znaczy ze staram sie byc przygotowany na taka ewentualnosc.
                  I jeszcze przypomnialo mi sie nie zupelnie w nurcie naszej wymiany watkow ale w
                  temacie smierci. Gdy jeden z najznakomitszych polskich psychiatrow Prof.
                  Kepinski umieral na nowotwora szpiku kostnego ostatni rok zycia "mieszkal" we
                  wlasnej Klinice. Odwiedzal go kolega ksiadz i kilka dni przed smiercia
                  Profesora powiedzial cos co gleboko we mnie zapadlo. Nie mowil o Bogu ani
                  wiecznym zyciu, powiedzial "Nie idziesz ta droga pierwszy, idziesz droga
                  wydeptana". Ten ksiadz dwadziesicia lat pozniej powoli odchodzi od nas chory na
                  raka krtani. Do konca aktywny, z dystansem do choroby, pogodny i ufny. Moze
                  dlatego tak bardzo sobie cenie jego ostatnia ksiazke napisana juz na sali
                  szpitalnej.
                  J.S.
                  • Gość: gb Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 06:23
                    Gościu, akurat na śmierć sę nie szykuję, jestem okazem zdrowia ale nie wiadomo
                    co komu pisane. Z moją śmiercią na pewno skończy się świat. Bo jak mógłby trwać
                    beze mnie?
                    • kwieto Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi 22.09.02, 08:28
                      Twoj swiat - tak. Ale moj dotad radzil sobie bez Ciebie, to i pozniej sobie
                      poradzi :")
                      • Gość: gb Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 22.09.02, 15:53
                        Kwieto nie mam aspiracji, by istniec we wszystkich światach ale Ty musisz
                        koniecznie zaznaczyc, że w Twoim nie istnieję. Masz taka potrzebe?
                  • Gość: inka_sama juz Bułhakow... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.02, 23:31
                    Gość portalu: J.S. napisał(a):
                    > Jesli pisalem o swoich oczekiwaniu, "by umrzec zdrowym" to nie byla to tylko
                    > mala prowokacja, bo akurat ze zdrowiem kiepsko i czesto na pytania znajomych
                    > jak sie czuje odpowiadam coraz lepiej pewno umre zdrowszy, ale rowniez wynik
                    > doswiadczenia. Ktos z najblizszych konal w strasznych meczarniach przez wiele
                    > miesiecy. Stad gdybym mogl mialbym zyczenie by dokonalo sie to nagle i
                    > szybko. Co znaczy ze staram sie byc przygotowany na taka ewentualnosc.

                    Widzisz sek w tym że ci co choruja MOGĄ się przygotować do śmierci. Choroba ich
                    zatrzymuje w miejscu - daje czas na chwile zastanowienia - a co jeśli?... To
                    trudne doświadczenie ale ten kto przezył utrate bliskiej osoby w nagły
                    niespodziewany sposób doceniłby możliwość tego przygotowania.
                    Bułhakow w Mistrzu i Małgorzacie napisał (wypowiedź Wolanda) że problem nie
                    leży w tym że człowiek jest śmiertelny - ale w tym że nie wiadomo KIEDY okaże
                    się śmiertelny...
                    Stąd wypowiedz gb - że stara sie by każdy dzień był tak dobrze przeżyty jakby
                    miał byc ostatnim - bo może?... Kto wie? Ilez młodych osób i dzieci odchodzi
                    nagle , potwornie nagle!
                    Kłania się średniowieczne "memento mori" - tylko z bardziej optymistycznej
                    perspektywy by się przydało.

                    > I jeszcze przypomnialo mi sie nie zupelnie w nurcie naszej wymiany watkow ale
                    > w temacie smierci. Gdy jeden z najznakomitszych polskich psychiatrow Prof.
                    > Kepinski umieral na nowotwora szpiku kostnego ostatni rok zycia "mieszkal" we
                    > wlasnej Klinice. Odwiedzal go kolega ksiadz i kilka dni przed smiercia
                    > Profesora powiedzial cos co gleboko we mnie zapadlo. Nie mowil o Bogu ani
                    > wiecznym zyciu, powiedzial "Nie idziesz ta droga pierwszy, idziesz droga
                    > wydeptana". Ten ksiadz dwadziesicia lat pozniej powoli odchodzi od nas chory
                    > na raka krtani. Do konca aktywny, z dystansem do choroby, pogodny i ufny.
                    > Moze dlatego tak bardzo sobie cenie jego ostatnia ksiazke napisana juz na
                    > sali szpitalnej.
                    > J.S.
                    Przepraszam - ale ten Ksiądz juz odszedł, czyż nie?...

                    I życze dalszego dreptania po drodze życia - jeszcze po TEJ stronie.
                    i_s
                  • Gość: gb Re: Czy jestescie pogodzeni ze smiercia i przemi IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 23.09.02, 09:59
                    To, co napisałam poprzednio jest żałosne. Prawda jest taka, że chciałabym
                    ominąc temat śmierci szerokim łukiem. Muszę żyć, bo chcę się dowiedzieć
                    dlaczego zajmuję miejsce na tym świecie, chcę jak najdłużej patrzeć na to jak
                    żyją ludzie których kocham, a także dlatego że bardzo chcę żyć, bo warto. I
                    mocno wierzę w to, że dopóki moja wiara w sens życia będzie silna, będe żyła.
                    A uważam,że w moim przypadku siłą napędową życia jest ciekawość. Gdy nie będę
                    chciała już niczego wiedzieć - umrę.
    • Gość: wania Re: Arka Noego IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 23.09.02, 15:35
      A ja dowiedziałam sie dziś, że moja koleżanka dwa tygodnie temu miała wypadek
      samochodowy i leży w szpitalu. Była w śpiączce. Dopiero zaczyna odzyskiwać
      przytomność... I pomyślałam (a właściwie przypomniałam sobie), że wszystko
      wokół nas jest niezwykle kruche i w każdym momencie możemy stracić coś cennego -
      czasem miłość, czasem przyjaźń, czasem ktoś odchodzi z życia... Szkoda, że
      dopiero takie sytuacje każą przystanąć i zastanowić się: O co tu właściwie
      biega? Dlaczego nie doceniamy życia takim, jakie ono jest? Dlaczego nie
      cieszymy się drobiazgami, przyjaciółmi, partnerami, rodziną...? Przecież za
      chwilę możemy tego nie mieć?
      Moje "powaźne" problemy wydały mi się strasznie małe i nieistotne...
      • Gość: J.S. juz Bułhakow IP: *.hemocleanse.com 23.09.02, 16:39
        inka_sama napisala:

        "Widzisz sek w tym że ci co choruja MOGĄ się przygotować do śmierci."
        ****
        Tak ale wielu z nich ma jakas irracjonalna wiare ze to jeszcze nie koniec,
        jeszcze nie teraz, ze ich to ominie przynajmniej na jakis czas. Dlatego by
        mentalnie byc przygotowanym stan zdrowia jest sprawa drugorzedna.

        "Przepraszam - ale ten Ksiądz juz odszedł, czyż nie?..."
        *****
        Tak stosunkowo niedawno, ale to juz kilka lat. Jak ten czas leci.
        Pozdrawiam,
        J.S.

        'Co by poczelo dobro gdyby nie bylo zla, i jak by wygladala ziemia, gdyby
        zniknely z niej cienie'.
        To rowniez z tej ksiazki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka