ufać nie ufać

21.09.02, 17:03
Rzadko zawodze sie na ludziach.
Uznaje slowa babci ktora mowila iz nalezy sie po nich spodziewac najgorszego
i wtedy jest wiele milych rozczarowan.Dlatego mam opory z "wywnetrznianiem
sie" z wyjawianiem swoich rozterek i watpliwosci dotyczacych mojego zycia.
Czasem potrzeba "odkrycia swej duszy"podzielenia sie klopotami z kims od
kogo chcialoby sie uzyskac pomoc,rade jest bardzo silna.
Przychodzi moment zalamania "duszenia sie".
Kiedys zwierzylam sie komus,a pozniej...przezylam duzy zawod i wielki zal do
siebie za moment slabosci.Rady praktycznie nie uzyskalam zadnej a prosba o
dyskrecje nie zostala dotrzymana.
Zamiast pomocy otrzymalam swoja "charakterystyke"
Zabolalo i gorzko rozczarowalo
Rzadko zawodze sie na ludziach,jakie dla ciebie te slowa maja znaczenie?
    • kwieto Re: ufać nie ufać 21.09.02, 17:17
      Babcia miala spaczone spojrzenie na swiat.
      Dusisz wszystko w sobie, potem jednej osobie zwierzasz sie jednym
      ciagiem ze wszystkiego co w Tobie naroslo (czasem latami) i dziwisz sie, ze
      ta osoba pozniej patrzy na Ciebie dziwnie...

      wot efekty sluchania rad babci :((
      • kier6 Re: ufać nie ufać 22.09.02, 17:07
        kwieto napisał:

        > Babcia miala spaczone spojrzenie na swiat.
        > Dusisz wszystko w sobie, potem jednej osobie zwierzasz sie jednym
        > ciagiem ze wszystkiego co w Tobie naroslo (czasem latami) i dziwisz sie, ze
        > ta osoba pozniej patrzy na Ciebie dziwnie...
        >
        > wot efekty sluchania rad babci :((
        >
        • kwieto Re: ufać nie ufać 22.09.02, 19:11
          Ja po prostu mowie, jak sie odnosze do takiego patrzenia na swiat (kazdy
          czlowiek to wrog) I nie krytykuje Twojej babci jako takiej, a tylko ten aspekt
          jej patrzenia na swiat.
          Ty chyba tez, skoro piszesz, ze nie jest Ci z tym dobrze?
          • kier6 Re: ufać nie ufać 22.09.02, 21:31
            Kwieto gdzie Ty widzisz jakaś krytykę czy wrogosc do ludzi?a aspekt patrzenia
            na swiat babcia miala bardzo zdrowy.
            Przeczytaj watek jeszcze raz,podzielilam sie po prostu malo przyjemnym
            doswiadczeniem.Spojrz uprzejmie na koniec postu ,widzisz?tam jest zdanie do
            ktorego poprosilam o odniesienie sie.Nie musisz oczywiscie tego robic,a o moje
            samopoczucie sie nie martw.
            • kwieto Re: ufać nie ufać 22.09.02, 21:44
              Ja sobie natomiast pozwolilem skomentowac owa sytuacje ktora opisalas -
              i znalezc domniemana przeze mnie przyczyne tegoz zawodu.

              Jakie ma dla mnie znaczenie to, ze rzadko sie zawodzisz na ludziach?
              Powiedzialbym, ze zadne....
    • kamfora Re: ufać nie ufać 21.09.02, 17:28
      kier6 napisała:


      > Przychodzi moment zalamania "duszenia sie".
      > Kiedys zwierzylam sie komus,a pozniej...przezylam duzy zawod i wielki zal do
      > siebie za moment slabosci.Rady praktycznie nie uzyskalam zadnej a prosba o
      > dyskrecje nie zostala dotrzymana.

      Tak naprawdę, to całe nasze życie jest jednym wielkim zaufaniem.
      Bez zaufania nie zrobilibyśmy praktycznie kroku :-))

      A sprawa zwierzania się...nie robi się tego "byle komu".
      (a tak na marginesie: mam koleżankę w pracy, która dochowuje
      tajemnicy, jeżeli przed powiedzeniem jej czegoś powie jej się,
      żeby "przysięgła" że nikomu nie opowie. Zapomnisz zaprzysiąc -
      możesz być pewna, że za chwilę dowiedzą się wszyscy ;-)
      • kier6 Re: ufać nie ufać 22.09.02, 17:21
        Taa Kamforo i przysiege przypieczetowac krwią koniecznie w razie czego
        bedzie "dowod oskarzenia"w przypadku braku zachowania dowodu
        wezykiem,wezykiem:)))
        • kamfora Re: ufać nie ufać 22.09.02, 19:49
          kier6 napisała:

          > Taa Kamforo i przysiege przypieczetowac krwią koniecznie w razie czego
          > bedzie "dowod oskarzenia"w przypadku braku zachowania dowodu
          > wezykiem,wezykiem:)))

          Prawde mówiąc - nie wiem, o co Ci chodzi...
          O koleżance napisałam zupełnie bez żadnych pretensji, po
          prostu wszyscy wiedza, że ma trochę za długi język, a jak
          się ją "zaprzysięże" to tajemnicy potrafi dotrzymać.
          Dla mnie jest to zabawne, ale...no, nie wszyscy muszą
          mieć podobne poczucie humoru, ot co.
          • kier6 Re: ufać nie ufać 22.09.02, 21:39
            a ja uparcie smiem twierdzic ze z przysiega ale bez przypieczetowania za nic
            tajemnicy nie uchowasz a i jezyk mozna skrocic:)a poczucie humoru chyba mamy
            podobne.
    • zlakobieta Re: ufać nie ufać 21.09.02, 23:53

      Ja nie uwazam, ze babcia nie miala racji. Stosuje ten sposob od lat i musze
      powiedziec, ze czuje sie zdrowa psychicznie. Przeciez slowa babci nie maja nic
      wspolnego z tendencja do zwierzania sie komukolwiek, a dotyczyly jedynie
      ogolnej zasady.
      Na marginesie, ja jestem bardzo otwarta i czesto za duzo o sobie paplam ale
      jednoczesnie nie spodziewam sie, ze nic zlego mnie od ludzi nie spotka (patrz:
      motto babci)a konkretniej - kalkuluje ryzyko, ze ktos moze mnie zle ocenic lub
      powtorzyc to, z czego sie zwierzam i jest Ok.
      Posdroofka
      --------
      W życiu piękne są tylko chwile...
    • erwina Re: ufać nie ufać 22.09.02, 21:57
      Ja też rzadko zawodzę się na ludziach ... a ufam im dla odmiany. Myślę, że
      łatwiej jest żyć w przekonaniu, że ludzie są z natury dobrzy niż w każdym
      doszukiwać się najgorszych motywów. Wierzę, że takim mysleniem przyciągam do
      siebie (choć brzmi to dziwnie) ludzi, którym można zaufać. Owszem, zdarza się,
      że mnie ranią, ale najczęściej dlatego, że sami zostali zranieni i - co
      ważniejsze - z reguły starają się być uczciwi widząc, że mam ich za takich.
      Jeśli ma się jakieś silnie wpojone wyobrażenie o ludziach (np. że nie można im
      ufać) to widzi się tylko przypadki potwierdzające tą regułę. Ja wolę widzieć
      wokół siebie pozytywnych ludzi. Ktoś może powiedzieć, że jestem naiwna, ja wolę
      myśleć, że jestem optymistką.
    • arek_cz Re: ufać nie ufać 23.09.02, 08:28
      Zawiodlem sie juz nie raz ale z mojej winy.
      Zwykle poprostu czuje ze czy komus moge cos powiedziec
      tak od siebie z glebi a komu nie. Ale ze czasami
      zignorowalem ten jakis wewnetrzny glos i za duzo
      powiedzialem tak to sie juz konczylo.
      Ale wiem ze i tak nalezy wierzyc ze sa tacy ktorym mozna
      zaufac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja