Dodaj do ulubionych

czy można kochać dwóch mężczyzn na raz (długie)

01.11.05, 01:23
proszę pomóżcie mi, bo ja już sama nie wiem co robić.
Mam 27 lat, od pięciu lat jestem sczęśliwą mężatką i mamą 3 letniej córeczki.
Męża kocham bardzo, bezwarunkowo, za wszystko i za nic, jest moim
przyjacielem. Mąż jest starszy o 9 lat. Nigdy mnie nie zdobywał, raczej ja
jego, a właściwie tak po prostu się poznaliśmy i stali parą.
Od zawsze mam kompleksy na punkcie swojego wyglądu i charakteru. Nie jestem
brzydka, ani też piękna, zwykła normalna dziewczyna, nic specjalnego. Za to
zawsze chciałam żeby mnie lubiano, żebym się podobała.
Gdy miałam 12 lat, na moje osiedle, do sąsiedniego bloku przeprowadził się
pewien chłopak, nazwijmy go Marcin. Starszy o 4 lata, zupełnie inny ode
mnie , z "przeszłością". NIe wiem czemu, ale bardzo mi się spodobał.
Przystojny, inteligentny, ale w złym towarzystwie, a na dodatek zupełnie mną
nie zainteresowany.
Ja zawsze miałam kłopot z chłopakami, raczej byłam dla nich koleżanką niż
dziewczyną, w życiu miałam chyba 3-4 chłopaków (ale to gó..arze byli, tak
jak i ja). Przez te cały czas Marcin mi się kręcił po życiorysie. Właściwie
spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, za wszelką cenę chciałam mu się podobać,
szukałam jego komplementów, nie wiem czemu, bo znałam go dość dobrze i nie
chciałam z nim być (chyba.). A ja na pewno w jego typie nie byłam. Myślę, że
było pusto w moim życiu a on mi tę pustkę wypełniał. Robiłam z siebie
idiotkę, żeby go "przypadkowo" spotkać, a on mnie wykorzystywał, czekałam na
niego. Nawet mój pierwszy seks był z nim (nie było to nic przyjemnego, byłam
okropnie zestresowana).
Potem on poznał dziewczynę, nawet nie byłam zazdrosna o niego, raczej o tej
czas spędzany razem, potem ja poznałam swojego męża, zakochałam się.
Wyjechałam na drugi koniec Polski. Obydwoje wzięliśmy ślub i urodziły nam się
dzieci (jemu dwójka).
I mimo, że minęło dobre 6 lat od kiedy się spotykaliśmy (przyjacielsko), ja
ciągle o nim nie mogę przestać myśleć. Ciągle mi się śni, ciągle chcę
żeby...mnie docenił. Żeby mi powiedział jakiś komplement. Boję się, że go
ciągle podświadomie kocham, więc jeśli tak, to co czuję do męża?
Ja tego nie umiem zrozumieć. Mąż daje mi wszystko czego potrzebuję, naprawdę
go bardzo mocno kocham i nie mam zamiaru się rozstawać. Marcin mnie gnoił,
chyba że czegoś potrzebował, potrafił być bardzo niemiły, ale tego nie
pamiętam - pamiętam tylko te nieliczne dobre rzeczy jakie mi powiedział.
Gdy przyjeżdżam odwiedzić rodziców, nawet z moją córeczką, to ciągle mam ten
nawyk patrzenia w stronę jego bloku, czerwienię się jak go spotykam, od czasu
do czasu napisze coś do mnie na gadu gadu a ja się cieszę jak głupia.
O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego tak jest? Czy ktoś mi może wytłumaczyć
albo dać radę jak na zawsze zapomnieć o Marcinie? Ala
Obserwuj wątek
    • jpsi ... --- ... ech. 01.11.05, 06:32
      Nie martw sie... To chyba dosyc normalna sprawa, chyba kazdy musi przynajmniej
      raz przezyc szalona milosc, ktore nie trzyma sie zadnych logicznych zasad.
      Pewnie wcale nie bylabys z nim taka szczesliwa, na dluzsza mete. Wydaje mi sie,
      ze o wiele wazniejsze jest zaufanie i bliskosc niz ta narkotyczne euforia.


      To drugie mozna osiagnac przez substancje chemiczne, prosto, szybko,
      bezbolesnie. Nie mam pojecia, jak przez substancje chemiczne osiagnac zaufanie
      i bliskosc, a mam pewne pojecie o zwiazkach [chemicznych]...

      Mysle, ze rzeczy sa warte tyle ile idealny substytut. To co nie mam substytutu,
      bedzie drozsze. Bo skoro jest idealny, to dlaczego nie zastapic nim oryginalu,
      skoro jest mniej kosztowny? Tak jest z przytoczonymi powyzej przykladami o
      zwiazkach [chemicznych].
    • jpsi ach... 01.11.05, 06:36
      Ty mialas jakies 14-15 lat... Nie no, to chyba jakas zaprogramowana reakcja
      organizmu. Praktycznie wszyscy moi znajomi mieli takie doswiadczenia w tym
      wieku.

      A chlopak zly, jak cie wykorzystywal. uwierz, ze twoj organizm splatal ci
      figla, i zlapal kogo sie dalo, podlaczyl do obwodu w mozgu: "wielka, wielka
      milosc" i odlaczyl ten obwod od wszystkiego. Twoj pech polegal na tym, ze
      podlaczyl ten obwod do niewlasciwego faceta. Najlepiej pamietaj mile chwile, a
      o reszcie zapomnij. Na pewno nie warto poswiecac fajnego meza :). To tak jakbys
      chciala wracac do pijanstwa czy narkotykow, do euforii, bo realna wartosc
      pewnie jest niewielka.

      Co o tym myslisz?
      • blue_a uuuch... 01.11.05, 10:13
        no, kolega ma rację :)
      • ala1978 Re: ach... 01.11.05, 10:54
        Dziękuję za odpowiedzi. To nie jest tak, że ja chcę się z nim związać lub coś w
        tym rodzaju - nie dość że oboje mamy szczęśliwe małżeństwa, mieszkamy na dwóch
        końcach Polski to jeszcze on mnie nie chciał wtedy i tymbardziej nie chciałby
        mnie teraz. Jak już wspominałam, za dobrze go znałam żeby chcieć być z nim w
        związku.
        Dlatego to wszystko mnie nurtuje. Kocham swojego męża, jak już wspominałam, ale
        dlaczego myślę tak często o Marcinie? dlaczego wczoraj nie spałam do 3 w nocy
        myśląc o nim? czego w nim szukam?
        Marcin sprawił, że będąc małolatą (15-18 lat) byłam nieszczęśliwa. Tak bardzo
        chciałam żeby mnie pokochał. Nadal mnie to boli.
        • czarnycharakter bo czlowiek 01.11.05, 11:37
          to takie parszywe i niewdzieczne stworzenie, ktore zawsze pozada tego, czego nie
          ma i miec nie moze (nie powinien)...
          Czyzby jednak bylo zarnko prawdy w tym "pierwszym razie" (chocby nawet
          stresujacym, ale p i e r w s z y m) ?
          czch
          ps
          nie musisz walczyc z tym "dreszczykiem". ale nie rozwalaj tego, co dobre...
          • vvitch Re: A to już o sobie sam wydałeś metrykę,... 01.11.05, 18:00


            .... parszywe i niewdzieczne stworzenie, ktore zawsze pozada tego, czego nie
            ma i miec nie moze (nie powinien)...

            Czyżby z autopsji?
            • czarnycharakter apage wisiu ! noli me tangere ! 03.11.05, 23:31
              czch
              • vvitch Re: Ad maiora natus sum! 04.11.05, 13:10

    • caprissa Re: czy można kochać dwóch mężczyzn na raz (długi 01.11.05, 17:06
      > Męża kocham bardzo, bezwarunkowo, za wszystko i za nic, jest moim
      > przyjacielem. Mąż jest starszy o 9 lat. Nigdy mnie nie zdobywał, raczej ja
      > jego, a właściwie tak po prostu się poznaliśmy i stali parą.

      Mysle, ze to wiel tłumaczy. Nie byliscie z miłosci a tak, bo tak wyszlo. On sam
      Ty sama, potem para, a skoro tak to i slub.
      Przykro mi, ale nie wiesz co to kochać. Lubic kogos to za mało, aby zkims zyc
      byc i brac sluć. Jak sie kocha to człowiek teskni, mysli, martwi sie o te
      sosobe i jest zazdrosny, ale tak noramlnie, niezaborczo. Widac, ze zalezy mu na
      tej osobie. A Ty nie teskniłas za nim jak był z inna tylko za tym czasem, czyli
      ze fajnie by bytło jakby to on z Toba go dzielil, a tak sama siedziałs i sie
      nudziłas. Mysle, ze Marcin dal Ci jakis zaczatek, ale nie miłosc. I Ty nie
      kochasz męża, i szukasz szcześcia gdzieindziej, chodiz o ten poryw serca, o te
      tesknoty, mysli, o cieszenie sie tym, ze ejst blisko. Ale wiesz aby to byla
      miłosc musi byc tak i u niego i u ciebie, a nie tylko u jednej osoby.
      • ala1978 Re: czy można kochać dwóch mężczyzn na raz (długi 01.11.05, 23:30
        dużo racji jest w tym, co piszesz.
        Owszem, może moja miłość z mężem nie jest żywcem wyciągnięta z romansu, ale ja
        kocham męża z całego serca. Naprawdę. To już chyba 8 lat. I bardzo dobrze mi z
        mężem, chociaż czasmi brakuje mi właśnie tego "ognistego" romansu. Na pewno nie
        zamieniłabym męża na Marcina, to dokładne przeciwieństwa.
        Kiedyś, gdy byłam młodsza myślałam że to co czuję do Marcina to była miłość.
        Dopiero jak poznałam męża zrozumiałam czym jest to uczucie. Stąd moja rozterka.
        Wybieram się na długi weekend niedługo do rodziców, Marcin wspominał o
        spotkaniu na drinka...
        Za rekomendację terapii dziękuję bardzo vvitch, te 40 000 euro wolałabym
        przeznaczyć na intensywne odchudzanie, lipsukcję i nowe piersi, wtedy na pewno
        moja samoocena urosła by.
        Dziękuję wszystkim, którzy się zdecydowali do mnie napisać. Ala
    • vvitch Re: Nie mozna kochac dwoch facetow na raz. 01.11.05, 17:58
      Cos ci się poprzekręcało. Poza tym, że masz niskie samopoczucie i poczucie
      własnej wartosci.Powinnaś poszukać terapii, która skoryguje twoje widzenie siebie.
      Porozmawiaj z psychologiem naprawdę warto.
      Mam znajomego z pracy, który wydał 60 000 euro, na najlepszą terapię jaka jest
      na swiecie droga ale ponoć warto było.....

      Warto się po prostu uwolnić od teh dzieciniady. Przecież nie moze się coś
      takiego ciągnąć latami...
    • solaris_38 czemu myslisz że to miłosc 02.11.05, 23:27
      Marcin cię gnoił jak sama piszesz

      to odpowedz

      na pewno go podśwaodomie nie kochasz

      natomiast podśwaidomie szukasz toksycznego związku w kytórym ktoś musi cię
      docenić
      bez tego słąbo czujesz SWOJĄ wartość

      mąż cie docenia
      ale to sie nie liczy
      bo on nie ejst toksyczny

      nei ulegaj toksycznym złudzeniom
      nie warto

      • caprissa Re: czemu myslisz że to miłosc 02.11.05, 23:35
        solaris_38 napisała:

        > Marcin cię gnoił jak sama piszesz
        >
        > to odpowedz
        >
        > na pewno go podśwaodomie nie kochasz
        >
        > natomiast podśwaidomie szukasz toksycznego związku w kytórym ktoś musi cię
        > docenić
        > bez tego słąbo czujesz SWOJĄ wartość
        >
        > mąż cie docenia
        > ale to sie nie liczy
        > bo on nie ejst toksyczny
        >
        > nei ulegaj toksycznym złudzeniom
        > nie warto

        Mysle, ze to nie tak.
        Maz ja ceni, ale ona go nie kocha,. Ciagnie ja do Marcina bo poczula ciepelo
        jak to sie mowi. Ale nie milosc. Raczje ciagnie ja z desperacji, samotnosic
        takiego głodu uczuc. A Marcin jasno mowi, ze lubi a nie kocha. Natomiats ona z
        desperacjitlumaczy sobielubi, ale POKOCHA. I tu jest blad. Sama pakuje sie i to
        swiadomie w klopoty. I wie o tym,ale zaglusza te wiedze.
        Ludzie moga nas cenic, ale nie czujmey do nich nic i mmay to gdzies. Tak
        szczerze mowiac. Poza tym im bardzije Marcin mowi nie tym ona mowi: conie,
        czuje, musiz byc moj. To juz nie tylko sprawa emocji, co tez i dumy. jak to on
        nie moj?Przeciez to i siamto. Itd. psychika ludzka jest złozona. Tylko to, co
        łaczyto powina byc milosc, a nie wiazanie sie z powodu sytuacji zyciowej,
        desperacji..
        • solaris_38 jesteś pesymistką 03.11.05, 00:02
          miłość nie ejst toksycznym stanem i nie mozna kogoś kocha kto nas gnoi bo to by
          było zaprzeczeniem miłosci do nas samych kóra jest najpierwotniejsza
          jak siebie nie umiesz kogchac to za innych się nie zabieraj

          jakie ciepło

          ona pisze wyrażnie że ją gnoił

          GNOIŁ

          dziś buziaczek jutro kopniaczek
          i sadzisz że to jego kocha a nie męża?

          jesteś pesymistką :)
          • laura.palmer30 Re: jesteś pesymistką 03.11.05, 22:47
            To raczej jest tak, że autorka wątku miała negatywne doświadczenie w relacji z
            osobą znaczącą (matką lub ojcem), intuicyjnie wyczuwam, że z ojcem, w której to
            relacji była "gnojona" czy też używając łagodniejszego słownictwa - odrzucana.

            Stąd powstało w jej podświadomości skojarzenie, że "prawdziwa" miłość musi
            łączyć się z bólem. Niewykluczone, że ten przyjemniaczek Marcinek teraz wydaje
            jej się bardziej pociągający od męża, gdyż taką ma nieświadomą matrycę męskości
            - jako raniącej, agresywnej i wrogiej. Facet normalny po prostu jej nie
            bierze... Co więcej wybrała go zapewne dlatego na męża gdyż on nie jest zbyt
            agresywny i czuła się z nim bezpiecznie, aczkolwiek aseksualnie.

            Kochana autorko wątku! Zaobserwowałaś u siebie i na szczęście poddajesz
            refleksji, szkoda, że na forum, a nie ze specjalistą pewnego zespołu swoich
            mechanizmów, które po prostu są potencjalnie destrukcyjne dla Twojego życia.

            Są to mechanizmy narcystyczne: miłość do nieosiągalnego, miłość niemożliwa, przy
            jednoczesnym deprecjonowaniu miłości, która jest dostępna.

            Odpowiem na Twoje pytanie: nie, nie można dwóch mężczyzn kochać naraz, każdy z
            nich jest dla Ciebie kawałkiem ideału, obiektem częściowym, bo najwyraźniej
            trudno Ci się zbliżyć i znieść frustracje związku z jedną osobą.

            • cham.zawsze.ten.sam Re: jesteś pesymistką 03.11.05, 22:49
              co ty pie..sz
          • jan_stereo Re: Do Solaris 08.11.05, 11:46
            solaris_38 napisała:

            "miłość nie jest toksycznym stanem i nie mozna kogoś kochac kto nas gnoi bo to
            by było zaprzeczeniem miłosci do nas samych kóra jest najpierwotniejsza..."

            No widzisz byli tu ponoc tacy na tej Ziemi co to potrafili ( i nadal są jak
            widać) najbardziej znanym chyba był Jezus,kochał swoich wrogów i tych co go
            gnoili na równi z tymi co go miłowali.
            Miłosc do nas samych jest swego rodzaju egoizmem,jesli u kogos ta cecha jest
            słabsza,to smiało moze przystac na swoje krzywdy w zamian za zadowolenie danej
            osoby( krzywdzacej ją).

        • ala1978 Re: czemu myslisz że to miłosc 03.11.05, 20:59
          Caprisso mam takie wrażenie że nie umiesz czytać ze zrozumieniem...
          Ja naprawdę bardzo kocham mojego męża! To, że nie jest to wielce ognista miłość
          to nie znaczy żę jest to miłość niepełna lub nieprawdziwa. To raczej miłość z
          rozsądku.
          Poza tym, tak jak już napisałam wcześniej, ja nigdy nie chciałam i nadal nie
          chcę być z Marcinem, za dobrze go znam, na dodatek on na pewno nie myśli o mnie
          w kategorii "rzucę swoją kochaną żonę i dwójkę dzieciaków dla niej". Ja się w
          nic nie pakuję bo nie ma w co, no chyba że Marcin nagle wyzna mi swoją
          długoletnią miłość...
          Mnie naprawdę nie obchodzi, czy on ma żonę czy nie, powiem więcej - cieszę się
          że jest szczęśliwy.
          Ja po prostu tego nie umiem zrozumieć, dlaczego - zakochana, szczęśliwa kobieta
          jak ja - myśli często o kimś, z którym nie chce mieć wspólnej przyszłości i kto
          ją tak bardzo zranił dekadę temu.
          W każdym razie dziękuję wszystkim jeszcze raz za wypowiedzi.
          • celianka Re: czemu myslisz że to miłosc 04.11.05, 12:52
            Alu, to, co czujesz, może zrozumieć tylko ktoś, kto to przeżył, a właściwie
            przeżywa, bo jeśli uda mu się takie "rozdwojenie" jakoś zwalczyć,
            czy "przegłodzić" , to szybko się zapomina, a może raczej spycha w najdalszy
            kącik. Ja Cię rozumiem, jeśli Ci będzie ciężko, napisz na priv.
            Pozdrawiam serdecznie
            • ala1978 Re: czemu myslisz że to miłosc 04.11.05, 22:01
              dziękuję za Twój post.
              Ja bardzo długo miałam spokój z tymi uczuciami, gdy mój kontakt się urwał po
              przeprowadzce. Ostatnio się kilka razy spotkaliśmy po prostu, przypadkiem, a on
              mi powiedział kilka komplementów i te dziwne uczucia wróciły.
              Nie sądzę, że to miłość, to chyba chęć pokazania mu, co stracił, szukam uznania
              w jego oczach żeby zobaczyć że może jednak nie jestem taka brzydka czy gruba.
              I jeszcze raz powtarzam: kocham swojego męża!!! i nie chcę być z Marcinem, mój
              mąż jest o wiele bardzoej kochany.
              A moi rodzice są nadal razem.
              Celianko - jak chcesz to napisz na priv jak sobie z tym poradziłaś.
              • celianka Re: czemu myslisz że to miłosc 08.11.05, 11:39
                Nie poradziłam sobie, ale napisałam do Ciebie.
                Pozdrawiam
    • jan_stereo Re: czy można kochać dwóch mężczyzn na raz (długi 08.11.05, 11:58
      Och to nic niezwykłego,zwyczajnie odzywa sie niezaspokojona strona Twej
      duszy,ta kobieca która lubi byc doceniona przez docenianych,lekko prózna,bo to
      co zaspokaja rozumny wybór zyciowy ( Twój mąz) nie zawsze zaspokaja rowniez
      mniej rozumną potrzebę swej fizycznosci której celem zyciowym jest sie podobac.

      ps. z takich własnie powodów te wszystkie piekne seriale miłosne i filmy
      typu "Zorro i tajemnicza piekna" maja tylu/tyle zwolenników wsrod ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka