Dodaj do ulubionych

Między zależnością a niezależnością

05.11.05, 21:53

Napisałaś, Solaris, że z czasem (czyli nie w bardzo młodym wieku) przychodzi
właśnie taka umiejętność. Napiszesz coś więcej, "jak to się robi"?

Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • solaris_38 Gry zalezności 05.11.05, 23:18
      taka umiejętność niezalezności nie do kazdego przychodzi
      choć przychodzi sama bardzo tezreba się naprawcowac aby zechciała przyjść
      tylko kiedy jeteśmy dizecmii rozwój przydarza sienam ot tak
      sam z siebie
      później trzeba pracowac
      (czasami jak twierdzi wielu mistyków najcieższa praca polega na nie-działaniu)

      ja przez większość życia wypatrywałam innych na horyzoncie jak statków
      niosących ludzkość
      zapraszałam te statki budowałam porty przytułki kluby dyskusyjne koła
      wzajemnej adoracji wreszcie bardziej intymne ekskluzywne porty dla jednej czy
      dwóch osób :)

      co ja sie napracowałam

      nie żebym żałowała czegokolwiek
      ale z czasem zrozumiałąm że TO czego chcę i portrebuję od ludzi, nie jest tym
      czego oczekuję i o co zabiagam
      to tak jakby potrzebny ci było chleb ale ty myslisz ze wata cukrowa

      okazało sie ze tak naprawde nie potrzebuję ludzi do SPĘDZANIA CZASU
      Bbo PZRESTAŁAM SIE BAĆ
      tego czasu , tego przemijania , tej pustki

      kiedy ten swiat zaczyna być miejscem DLA CIEBIE
      NIE MUSISZ SZUKAĆ JUŻ NIKOGO Z KIM BYŁOBY CI RAŹNIEJ

      bardzo doceniam to co dostaję od ludzi a czego inni nawet nie widzą
      doceniam ze ludzie wybudowali mi drogi, szpitale , zrobili lekarstwa ,
      tkaniny, narty, baseny, autobusy kórymi kiedują
      piszą dla książki i układają muzykę
      że mogę pogadać o kocie ze sprzedawczynią w sklepiku
      że mogę poczytac co fizycy wymyslili w sprawie ciemnej materii, albo o
      rozprzestrzenianiu sie wszechśwaiat
      albo jak się robi operację rozdwojonej aorty (fajny artykuł w ostatnim świecie
      nauki)

      ci sami ludzie także zagrażają mi jako przestępcy a także "dewastanci"
      przyrody kórej jak wielu jestem żarliwa fanką :)

      chcę być dobrym obywaltelem , dobrą sąsiadką, dobrą matką siotrą człowiekeiem
      chcę coś z siebie dać

      pisze o tym dlatego ze potrzebuję brać i dawac wiec w tym sensie nie chcę
      dążyć do samodzielnosci
      i nie o tej niezależności pisze
      przeciwnie
      własnie chcę dac i brać
      :)
      ale teraz wiem czego porztebuję i biorę to
      okazuje sie że własnei to jest coś co inni chetnie dają

      Równoczesnie jest jednak we mnie miejsce niepodległe zalezności od ludzi

      ono daje ci dystans
      cisze
      radość i owocne czerpanie z samej siebie

      czuję sie jak niewyczerpany w swej nieskończonosci ogród kórego głębi nie
      wyczerpię wszystko jest tajemnica a ja to zgłębiam

      jesli chcesz coś naprawde zgłębić , musisz zacząć SAMA obserwować
      eksperymentować siebie i swiat

      musisz opuścić (na chwile) ludzi i zaszyć sie w swoistym labotatorium siebie
      gdzie jesteś tylko jednym z obserwowanych i szanowancyh lecz jednak obiektów
      ten szacunek jest bardzo wazny jesli masz traktowac siebie ajko obiekt
      albowiem wychodzac poza siebie łatwo samego sie zranić nadużyć

      W każdym razie niezalezność o któej pisze jest tylko dla tych kórzy mają na to
      ochotę
      apetyt
      chętkę
      dla kórych życie będące powieleniem wzorów schematów i bezpiecznych ścieżek
      jest .. smiertelnie wyczerpujace

      Jest w nas dziki duch kóry mówi - zobacz co jest za tą scieżką
      za tą planeta ukłądem słonecznym

      Nie ma czasu na zależność której szuka wiekszość ludzi

      To co ludzie robią jest jak nieustanne poklepywanie sie upewnainei o własnym
      istnienu i twałosci poglądów zasad, tworzenie rytuałów aby tylko fajnie minał
      czas
      Rutuały sa ok
      ale trzeba wyruszyć na poszukiwanie nowych rytuałów

      czas dla większoći ludzie jest jak coś co ma minąć - i niech tylko nie
      bedzie żle

      a dla innych czas to nieograniczone pole mozliwości które bynajmniej nie sa
      bezpieczne i na pewno będzie na nich bywac źle


      Nie wiem czy ja to potrafię powiedzieć
      Chodzi mi o to że kiedy życie staje sie dla ciebie przygodą i potrafisz robić
      rzeczy dziwne
      nie masz czasu ani ochoty na ten rodzaj zależnosci który każe krakac wronom
      jako wrony i prowadzi do tego że świat umarłby jako wrona

      Ilu ludzi byłoby w stanie wyjść do parku i połozyć się na uroczo wyglądajacym
      trawniku
      albo sobie podskoczyć czy zaśpiewac wobec innych (a ja bym chcetnie
      posłuchała:) )
      nie wypada
      co ludzie powiedzą

      nie chodzi mi o to żeby robić na pzrekór i wbrew
      ale aby zauwazyć jak bardzo mocno jeteśmy zależni i schematyczni w swej
      zalezonosci

      prawie w niej zdychamy
      jak w samo-stworzonym zoo ((polecam nota bene fajna książkę ludzkie zoo,)

      kiedy życie staje się ciekawe i doceniasz to dostajesz od ludzi - przestajesz
      mieć ochotę na neurotyczne upewnianie sie czy ktoś chcę byc z tobą na zawsze
      (co to polisa ubezpieczeniowa?) i czy będzie ci dogadzał i dawał to czego
      chcesz

      śwait jest wielkim miejscem i jest w nim wiele możliwości karmienia sie

      jak ktoś sie uzaleznia od jednego karmnika i ten karmik ma u zaspokoic
      wszystko to nic dziwnego że tylu jest nieszczeslwych i swój karmik wrecz
      NIENWIDZĄCY
      ani matka ani maż ani syn nie dadza ci tego co sama mozesz wziąść ze swiata
      i wcale nie mam na myśli zdrad czy jakiejś innej konsumpcji

      mam na myśli rozwój
      bo TO jest człowiekowi potzrebne do szczescia
      popatrzmy na dzieci
      one sie rozwuijają
      biegają po trawniku 'czemu my nie biegamy ?
      czemu my przrestajemy sie rozwijac i próbujemy tylko przetrwac własne życie
      aby tylko nie padało
      aby nie było trzesienia ziemi i złej pogody

      a życie jest jedną wielką zmienną

      pożądac stałosci jako warunku szczęscia to jakieś rozpaczliwe nieporozumienie

      Badzmy bardziej plastyczni , aktywni i nastawieni na rowzój a nie na
      przetrwanie i to jeszcze w warunkach sielankowych


      mała larwa planula bez zadnego domu pływa po bezkresnym morzu i jej życie ma
      na pewno sens

      a my uraciliśmy aspekt raju w kórym kataklizm i wyzwanie sa niezwbędnym
      elementem ZYCIA

      człowiek który wyrusza w swiat po jego przygodę , nie szuka GIER ZALEŻNOŚCI
      bo ... ma inną zabawę
      a ludzie grają ostro w zaleznosci

      sama gram w grę zaleznosci od słodyczy
      ach ile ona budzi emocji
      samoponiżania się wygrywania (czasem jestem szczupła) walczenie zjeść czy nie
      poczucia winy i radosci
      małe zycie w zyciu
      serial
      coś sie dzieje i to mocno
      ale ja wiem że to tylko gra

      nie mam nic do gry

      po prostu szukam gry ciekawszej

      (kto lubi śledzić ludzkie gry emocjonalne pewnie czyłał Berne w co grają
      ludzie, ja to tylko w nieco innym ujęciu pokazuję)

      Kurczę wielki chaos i już się wstydze tego co napisałąm
      ale prosze weźcie to tylko hjako garść myśli osoby ułomnej i niedoskonałej
      aczkolwiek myślącej

      dzielę sie moimi myślami i odczuciami

      mnie realiacja tych myśli przynosi wiele pogody ducha i odwagę w ciężkich
      chwilach
      cieszę sie że nie biegam za ludzmi aby mnie kochali ale za to daję siebie
      innym
      daję egoistycznie szczerze i widze że ... oni sobie to cenią
      bo nie z litości daję
      nie z samotnosci daję
      przy okazji
      za darmo
      i tylko tym co NA TO mają smak - to wazne
      niech inni się karmią u innych karmników i z czego innego czeroią radość i
      wyzwanie
      i są tacy co biora
      a ja sam tez biorę chetnie

      od razu przykład
      BARDZO inspirują mnie ludzkie losy o kórych tu czytam
      i pytania kóre mi ludzie zdają
      czasem także czyjś brak odpowedzi lub rodzaj reakcji czesto nieprzyjazej

      czuję się teraz nakarmiona przez Blu
      czuję się tu karmiona

      a przecież Blu może powiedziec kobieto co ty pieprzysz (jasne że to czasem
      słysze i to jest OK)
      nie ejstem zależna od jej aprobaty ani ona od mojej

      własnei dlatego się często nawzajem inspirujemy a nie tylko sobie
      przyklaskujemy jaki to my mądre i wrażliwe

      fajnei usłyszec że dla kogoś to jest inspirujące
      ale to jest przy okazji
      a sens jest podjęcie wyzwania
      nagroda lezy w podjęciu sie napisania
      to wyzwanie

      dac wszystko z siebie
      nie martwić jeśli moje wszystko to dla kogoś nic
      bo to tylko względnośc rzeczy i rodzaj wyobraxni i staz doswaidczeń

      cudowne jest to że czasem ktoś z pierszej klasy potrafi zadac pytanie
      trafiające w fundamenty
      a złośliwy maruda potrafo zobaczyć w swe
      • blue_a ojej... 05.11.05, 23:21

        n a m a s t e ...

        wiesz? dałaś mi sporo dużego czasu, aby tyle napisać...

        biorę to sobie teraz do poczytania, jeszcze pewnie o tym pogadamy, bo parę
        pytań pewnie będę mieć...

        a teraz: namaste i uśmiechy




        • blue_a łzy... 05.11.05, 23:29

          i odczucie, że moje ciało naprawdę żyje...

          czuję teraz świat...

          kurde, warto było przebijać się dziś przez słowa, aby Ciebie przeczytać

          poprawię literówki :P
          jestem purystką językową i wydrukuję...

          moje

          już jest moje

          tym bardziej, że odnalazłam tam siebie i wcale nie chodzi o wspomnienie mojego
          nicka

          pytania będą, ale póżniej

          wreszcie mam energię do robienia czegoś, co odkładam od ponad miesiąca na
          później

          dziś

          • blue_a ... 05.11.05, 23:31

            n a m a s t e za końcowe akapity...

            trwaj chwilo
          • solaris_38 synchronia nawet przez chwile jest cudem 05.11.05, 23:32
            który warto przezyć

            czy to nie wspaniałe że potrafimy się nawzajem wkurzac zachwycac i rozmilczać ?
            • blue_a tak 05.11.05, 23:35
              dobrej nocy, szukałam i znalazłam :)
              • solaris_38 a ja na tańce :) już czas ...:) nt 05.11.05, 23:46
                • blue_a jakie? jakie? 05.11.05, 23:49

                  ja myślałam o "w kręgu", ale mój czas jeszcze nie nadszedł ;)
                  • solaris_38 Re: jakie? jakie? 06.11.05, 00:01
                    kręgi sa fajne ..
                    ale ja chodze od młodości co tydzień na tańce
                    taniec to dla mnie trans

                    a ludzie działają jak wzmacniacze

                    i .. bardzo ich lubię
                    bez względu co o mnie myśla kiedy odjeżdzam
                    • solaris_38 Re: jakie? jakie? 06.11.05, 00:02
                      taksówka czeka znikam dziękuję i dobranoc niebeiskie światełko
                    • blue_a :) 06.11.05, 00:18

                      ha ha ha ha :)

                      pieprz to, co myślą :))

                      • cyria Re: :) 06.11.05, 00:27
                        Chyba pieprzy..i juz wysiada z taksówki na parkiet;)
                        • solaris_38 Cyria - zycie za kaucję 06.11.05, 03:07
                          Własnei sobie uzmysłowiłam ze masz bardzo egzotyczny nik
                          Co znaczy Cyria ?

                          dziś na tańcach było fajnie :)
                          nota bene
                          lubię nie tylko tańce ale i takie różne rzeczy ktore się tam dzieją
                          np jak wchodziłam wychodziła jakiś facet i odbierał kaucję która musił
                          wpłacić za wejscie i jak się zacząął wkurzac do bramkarza:
                          że ten go obraził że chciał od niego kaucję
                          że on tu jest włascicielem większosci knajp i że on jakby chciał to ich
                          wykupi ... i tak się wkurzał i wkurzał i wkurzał az zrobił sie czerwony na
                          twarzy
                          i tak sobie pomyśłałam
                          że gośc zaraz umrze albo coś mu się złego stanie
                          i dlaczego umrze?
                          bo JEST WŁĄSCIECIELEM WIĘKSZOSCI KNAJP
                          ale powód
                          jakby był zwyczjnym człowiekiem to by dał kaucje bez obrazy

                          ale on nie
                          jego waznośc została naruszona
                          oddac życie za ważność

                          życie za kaucję
                      • solaris_38 Blu ( juz jestem : po) 06.11.05, 02:58
                        nie chce pieprzyć ale tez nie chce aby to na mnie wpływała negatywnie
                        czyli nie piepre bo w pieprzeniu jest coś ,,, pogardliwego

                        natomiast chcę robić to co jest mi potrzebne
                        wierze ze ejstem dobrym człowiekiem i że się obronię
                        np na początku jak przyjechałam do zakopnego to koleżanki miały mi bardzo za
                        złe że chodze na tańce
                        bo to ejst dla młodzieży
                        a stateczna kobieta NIE POWINNA
                        ale teraz widze że patrzą życzliwszym okiem

                        może czegoś sie nauczyły np że tak też MOŻNA

                        kiedyś ale to jeszcze w krakowie kiedy tanczyłąm jaksa młoda do mnie na cała
                        salę "starość nie radość" widziała we mnie coś czego sie pewnei bała czylui
                        starośc
                        a ja czułam własnei radość
                        i życzyłam jej z całego serca w duchu żeby poczuła choć trochę tej radosci
                        jaką ja mam
                        w jej słowach było tyle jadu strachu
                        nei czułam do niej złosci
                        byłam w stanie radości i moja radośc ją obejmoiwała czukle choc ona tego nie
                        czuła
                        pewnie nawet nie chciała żeby ją obejmowała jakś stara

                        a ja zapamietałam tą chwile
                        chcialabym aby ludzie potrafili czuć więcej radosci

                        jak byłam młoda też nie czułam 'byłam zbyuntowana i pełna pogardy
                        dojrzałam do radosci
                        i wielu młodych nie czuje
                        chciałabym aby jak ja dojrzeli do radości
      • jmx Re: Gry zalezności 06.11.05, 01:12
        > To co ludzie robią jest jak nieustanne poklepywanie sie upewnainei o własnym
        > istnienu i twałosci poglądów zasad, tworzenie rytuałów aby tylko fajnie minał
        > czas
        > Rutuały sa ok ale trzeba wyruszyć na poszukiwanie nowych rytuałów

        aaa, czyli uzależniamy się od poczucia niezależności...
        wiedziałam, że gdzieś tkwi hak ;)

        Sekret poczucia nie- zależności jest ukryty w akceptacji - tego kogoś (jednego
        albo wielu ktosiów) i swojej...
        • solaris_38 akceptacja niezalezności 06.11.05, 02:50
          ja ludziom nie mam za złe .. może to brzmi trochę protekcjonalnie . Po prostu
          mnie z tym gorzej. Wolę tego typu niezależność. I własnei sie zastanawiam czy
          jestem od niej uzalezniona ... hmmm... może i tak
          źle zniosłabym odstawienie , gdybym np wyjechała gdzies do Turcji gdzie SAMA
          nie mogłabym iść na tańce
          Byłabym wieczną żebraczką o czyjąś asystę lub przestałabym chodzic
          wszyscy chcemy wyjść z Turcji i mieszkac w krajach ofiarującyh wiecj
          niezaleznosci

          Co do akceptacji jako sekretu niezależności to czuję coś w tym jest i
          przemawia to do mnie
          my kochając natychmiast tracimy wolność
          wręcz chcemy ja tracić
          NIE chcemy zaakceptowac własnej i cudze niezlezności jakby groziła
          zwiększonym prawdopodbieństwem rozpadu
          ale jak sie to głębiaj przezyjrzeć i pobserwać skutki to jest dokłądnie
          odwrotnie

          np kobiety lubią SiĘ oddawać
          oddać SIĘ znaczy oddać niezależność
          ale to coś jak narkotyk
          korzyści sa ale straszliwa cena odstrasza
          i kobiety SA w strasznym stanie

          na nieustannym głodzie facetów którzynby wzięli to ich oddanie
          niech biją kopia nie sznują - byle by byli
          jest w tym coś pięknego ale bardziej mnie te akty oddania przerażają
          i nie ma z tego szczęscia
          tylko niewolnictwo

          • blue_a straszliwa cena? 06.11.05, 11:59

            aha...

            tak się tylko zastanawiam, czy w tym tkaniu niezależności wraz z zależnością
            pojmowaną na "Solarisowy (solarny?) sposób" jest miejsce na związek

            (to nie jest pytanie, czy Ty jesteś w związku, nie :) to Twoja prywtaność)

            czy tylko na niezależność i odrębność

            a może na spotkanie (spotykanie się) Dwóch Niezależności?

            • solaris_38 dobra zalezność 06.11.05, 23:22
              dla mnie to tak ja z cząseczkami elementarnymi
              jedna jest proton a druga elektron
              MAJĄ mają być inne i minus nie ma narzekac na plusa że odwrotny tylko z
              nim wspólpracowac na rzecz atomu

              musi być niezalezność bo kazdy ma swoje zadanie i swoją jakośc
              i własnie odmienności sprawiają że staje się cud
              połączone sprzeczności dają coś .. wiekszego

              a ludzie w miłosci często oczekują że trzeba zatracić własne granice
              i to ma być dowodem miłości

              a tu własnei odwrotnie

              stracić siebie to stracić prawo do miłości
              elektron wymaga protonu a nie jakiegoś elektro-podległego ducha

              małżeństwo jest zaleznością
              rodzina jest zaleznością
              bycie wspólmieszkańcem jest zaleznością
              bycie wspól-pracowkiniek też

              ja to szanuję

              ale musimy mieć siłę być sobą

              jednym słowek dobra zaleznośc jest oparta na niezalezności
              • blue_a uśmiecham się... 07.11.05, 00:29

                d z i ę k u j ę :)
                • solaris_38 uśmiecham się...też 07.11.05, 00:53
                  Bluetko ty jeteś tak chłonna
                  lubisz czytac przemyślenia innych ludzi

                  ja też
                  to ciekawsze słuchac ludzi niż książki O ludziach
                  dobranoc
      • malluszek Re: Gry zalezności 07.11.05, 12:34
        Solaris to madre co piszesz - zdrowe podejscie do zycia...powiedz a jak w sobie
        pielegnujesz te niezaleznosc? :-)
        • solaris_38 Re: Gry zalezności 08.11.05, 02:11
          trudne pytanie

          kiedys kiedy tego nie umiałam nie wiedziałam czemu nie umiem
          a teraz nie wiem czemu umiem ani jak pielęgnuje ale jednak faktycznei
          pielęgnuję
          ty mi to uswiadamiasz :)

          dziekuję za pytanie

          myśle że podstawa pielęgnowania niezalezności jest pielęgnowanei radości

          polowanie na radość i szczęście

          nei na zadowolenie ale na szczescie

          nieustannie poluję
          patrze na swiat i patrzę
          wacham go i smakuję

          to jest ostre , to słodkie a to kwasne
          ale radoiść to nie znalezienie słodkiego
          to węszenie
          nieustanne węszenie
          aktywność
          kiedyś nawet pod kamien zaglądałam bo jeszcze mi było mało tego weszenia
          węszysz nie dla znalezienia ale dla szukania i badania
          ale przy oazji znajdujesz tysiące rzeczy ktore ci sprawiają radość
          a wtedy znajdujesz

          jak tak robisz to w końcu masz tyle zasobów szczęcia
          że nie mozesz cierpieć

          a tylko cierpiący się uzależni bo .. nie można żyć bez szcęscia

          ale obarczanie drugiego istnienia obowiązkiem uszczęsliwniania jest totolną
          zaleznością
          a te jakos nei kończą sie NIGDY szczesliwie choc zanurzeni w nich ludzie poi
          uracie granić nawet skopani czują sie winni tak sie identyfikują z dawcą
          szcześcia (choćby czasem ale neichc bedzie ... to jak straszliwy nałóg)
          • solaris_38 przeprośka 08.11.05, 02:13
            sory pisąłam list i samo mi go wysłało

            ale nei mam siły już dziś pisac skro mi wysłało to neich to będzie znakiem że
            trzeba iśc spać (a ile to radości przynosi zmęczonemu węszeniem - sen)

            jak chcesz to napisze jakoś lepiej jutro

            dobranoc

            i buziaczki
            • malluszek Re: przeprośka 08.11.05, 10:44
              Zgadzam sie ze nie mozna uzalezniac swojego szczescia od szczescia innych,
              zachowac pewien dystans gdzie nie zatraca sie wlasnej granicy...tylko
              zastanawiam sie w jaki sposob to mozna utrwalic?Zeby ta nasza granica nie
              byla "ruchoma" w stosunkach z naprawde bliskimi nam osobami,np rodzina?
              • blue_a wydaje się, że 08.11.05, 11:14
                nie mieć poczucia winy, że np. potrzebujemy samotności i pozwalać Tej Drugiej
                Osobie na to samo
                (gdybam :)

                znów się zaczytałam, nawet w "uciętym" poście
                miłego wtorku dla Was i czekam na ciag dalszy, obiecuję współudział w rozmowie,
                jeśli będę miała coś do dodania.
                • malluszek Re: wydaje się, że 08.11.05, 11:57
                  blue_a napisała:

                  > nie mieć poczucia winy
                  W tym sęk! Czytałam ostatnio "Szantaż emocjonalny" Susan Forward i ona porusza
                  ten temat.Znasz może jeszcze jakies lektury na ten temat?
                  • blue_a nie... 08.11.05, 19:43
                    ale tu ciekawie o balansowaniu między zależnością i zdrowym pragnieniem
                    samotności

                    www.ipsi.pl/cudowny_stan_odosobnienia.html
                    (za eichelbergerem nie przepadam, ale co tam ;)
                    • blue_a chce mi się śmiać... 08.11.05, 19:47


                      to taka "psychologiczna" odpowiedź na pytanie z tematu
                      szukałam i mam :)

                      ale rozmawiamy dalej

            • malluszek Re: przeprośka 09.11.05, 10:44
              Wydaje mi sie ze wg tego artykulu (i ja sie z tym zgadzam)przelomowym momentem
              zycia jest kiedy wychodzimy z domu rodzinnego to chyba najlepszy czas zeby tak
              naprawde poznac siebie: swoje uczucia pragnienia zainteresowania, bo wchodzac w
              kolejny zwiazek znowu sie uzalezniamy...

              solaris, chce :o)
              • solaris_38 niewyspana ale zdolna napisac coś od serca - 09.11.05, 23:55
                myślę że pielęgnowac niezalezność moża ucząc sie radości w tym co się robi
                samemu

                robić obiad z kims jest pieknie
                ale robić go samemu dla siebiue też
                ale .. tego się trzeba nauczyć

                jest w przyrodzie druga zasada termodynamiki która mówi ze każdy proces w
                przyrodzie musi zachodzić ze zwiększeniem entropii
                czyli chaosu wynika z tego bezpoednio że COKOLWIEK chcesz zbudowac choćby
                własną niezależność - musisz w to wkłądac energię
                jesli nie robisz nić to nawet z wysokim stanem wuyjściowym każdego dnia
                tracisz niezaleznosc !
                niezależność wymaga stałęgo dopływu energii
                a najpiękniejszym jej żródłem jest RADOŚĆ

                czyli np ja chciałabym polowac we włąsnym życiu na najdrobniejsze chwile
                radości kiedy jestm sama
                patzeć kiedy się zdarzają
                zwiększać ich prawdopodobieństwo
                nie polzwolić ulecieć ani kropli radosci w chwilach kiedy jeteśmy sami

                takze radość w przebywaniu z przyjaciółmi pomaga w nie uzależnianiu się od
                stałego partnera
                radość z e stosunków z ludzmi jako=takimi - tez !
                radosc ze stosunków ze zwierzętami, wszelkie pasje tez

                dla równowagi jedne rzeczy chronią nas przed innymi

                potzrebne jest bogactwo i subtelność

                szczęscie moze leżeć w niezauważanym centymetrze tuż przed oczami :)

                buziaczki

                (dziekuję z inspirację , odczułam ja mocno)



                • malluszek Re: niewyspana ale zdolna napisac coś od serca 10.11.05, 12:23
                  dzieki, bardzo mi pomogłaś :)
                  • solaris_38 bardzo 11.11.05, 01:34
                    ciesze sie kochana :)
    • komandos57 a co cie tarpi,kobylo? 05.11.05, 23:23
      blue_a napisała:

      >
      > Napisałaś, Solaris, że z czasem (czyli nie w bardzo młodym wieku) przychodzi
      > właśnie taka umiejętność. Napiszesz coś więcej, "jak to się robi"?
      >
      > Dziękuję.
      ccccccccccccccccccccccccccccccccccc
      serwuje ci tymczasem
      gumowy ogor i klap z buta w siedzisko!
      • mica1 Re: a co cie tarpi,kobylo? 06.11.05, 02:53
        I tego mi tu brakowalo komandos.
        • blue_a Re: a co cie tarpi,kobylo? 06.11.05, 12:00
          mi, przyznam bez żalu, nie
          ale jeśli Tobie smakuje łyżka z dziegdźciem, to ok, smacznego :)
    • solaris_38 życiodajna zależność 12.11.05, 18:13
      to tak na podsumowanie watku

      dbajmy o niezaleznośc bo jest podstawą zdrowej zalezności
      • fleuret Re: życiodajna zależność 12.11.05, 19:57
        dobrze Solaris, że sie wpisałaś, bo jużem się martwiła
    • hubkulik Re: Między zależnością a niezależnością 12.11.05, 18:28

      Po prostu podejmuje sie WLASNE decyzje i zaspokaja sie WLASNE potrzeby. A wiec
      jest sie szczesliwym.

      Pozdrawiam Hubert
      • fleuret Re: Między zależnością a niezależnością 12.11.05, 20:05
        a Tyżeś gdzie był jak tu nie bywałeś?
        • hubkulik Re: Między zależnością a niezależnością 12.11.05, 20:13
          A no zem byl tu i tam.
          • solaris_38 czyli nowy a stary :) nt 13.11.05, 23:04
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka