demoniczna27
09.10.02, 11:43
czytam od dłuższego czasu wątki na tym forum i zastanawiam sie czy podstwowym
powodem naszych niepowodzeń są obawy przed zmianami.
Ludzie tkwią latami w nieudanych związkach bo sie boja zmiany, tkwia na
nieciekwych posadach. Czy nie jest tak że w gruncie rzeczy większośc z nas to
pesymiści? Skoro lęk przewyższa nadzieję to znaczy że patrzymy , my dorośli
na zycie w ciemnych barwach.
Osobiście bałam się zmiany pracy, a rzeczywistość okazała się nieoczekiwanie
dobra. Zmiana przysporzyła mi wiele szczęścia. Teraz zaczynam myśleć o tym
czy wyjście z nieudanego związku pozbawi mnie kolejnych problemów.
Jak sądzicie skąd bierze sie w nas tak silna potrzeba stabilizacji choćby
najgorszej z możliwych