syrtaki
19.11.05, 18:16
Jestem nauczycielka, wykończoną przez strach i leki. Zaczęło się dziesięć lat
temu, kiedy dostawalam takich napadów lęku, że nie moglam stanąć przed klasą,
pójść na zakupy, czy wogóle otworzyć komuś gdy bylam sama w domu. Trafilam do
lekarza, pół roku zwolnienia i terapia xanaxem.Poprawilo się. Teraz
funkcjonuję niby normalnie, nikt sie chyba niczego nie domyśla, a ja zyję na
xanaxie. Przez dziesieć lat muszę zarzyć 2 mg, żeby pojść do pracy, spotkać
sie ze znajomymi i wieść na pozor normalne zycie.Czy ja jestem jeszcze
normalna, czy juz jestem narkomanką?Chcialabym odstawić ten paskudny lek, ale
nie wyobrażacie sobie przez jakie męki przechodzę, kiedy nie wezmę na czas!
Lęki straszliwe, napady potu, uczucie , że za chwilę sie przewrocę.Dlatego
odwiedzam wszystkich znajomych lekarzy i zebrzę choć o jedno opakowanie.
Gdybym nie miala zapasu, to bym nie zasnęła.Niech mi ktoś pomoże, tylko
blagam, nie doradzajcie mi, zebym szla na odwyk.Nie chcę iść do szpitala, a
poza tym, jako nauczycielka, bylabym skończona.Pomóżcie, moze ktoś przeezywal
podobne męki.