Dodaj do ulubionych

Chlod po slubie

IP: *.firma / 192.168.20.* 21.10.02, 15:17
Mieszkamy razem rok, a ze soba ponad trzy. Jest nam ze soba dobrze i pasujemy
do siebie, choc mamy nieco inne charaktery, a zainteresowania zarowno wspolne
jak i kazdy ma swoje fascynacje. Dzielimy miedzy siebie obowiazki domowe,
zona sprzata, pierze, ja gotuje, razem robimy zakupy. Mamy niezla prace, stac
nas na godne zycie, wyjazdy wakacyjne, ciekawe spedzanie czasu, itp. itd.
Wydawalo by sie -idylla. Jednakze po slubie zona ma czeste napady smutku.
Wielokrotnie rozmawialismy - ona zamyka sie w sobie i nie chce mowic o co
chodzi. Po jakims czasie zaczela napomykac, ze nie czuje sie dobrze ze
wzgledu na to, ze mam malo czasu dla siebie, na wyjscia ze znajomymi, na
spotkania z rodzina. Jest bardzo blisko ze swoja siostra, z ktora
telefonicznie rozmawia codziennie, a spotyka sie ze dwa razy w tygodniu. Ma
calkowita wolnosc i wychodzi kiedy zechce. Z drugiej strony dba o dom, ale
czuje ze nie sprawia jej to przyjemnosci, zostawiajac wiele spraw ktore
musimy zalatwic "na pozniej". Po jakims czasie powiedziala, ze nie moze
pogodzic zycia w malzenstwie z "obowiazkami" wobec swojej rodziny. Dodam, ze
rodzina mieszka w tym samym miescie i robimy dla nich sporo, w ramach
mozliwosci, to cos przywiezc, pojezdic po sklepach, zeby wybrac jakies rzeczy
do mieszkania. czuje, ze zwlaszcza samotna siostra jest zazdrosna o nasze
szczescie, a nasze zaproszenia koncza sie czasami przyjeciem, a duzo czesciej
odmowami. Sama tez nas raczej nie zaprasza nas(bylismy razem moze ze dwa
razy), oczywiscie dla siostry jest dom otwart. Dodam, ze poza tym jest nam
dobrze - czulosci, kwiaty, niespodzianki, choc glownie z mojej strony, a z
raz w tygodniu zaczyna sie problem w postaci smutku, ktory wlasciwie jest
nieuzasadniony. Rozmowy przynosza skutek ... na tydzien, dwa, potem powtarza
sie to samo. Przerazajace jest to , ze stalo sie to po slubie, wczesniej bylo
cudownie. Zona przed slubem nie byla osoba zbyt samodzielna, wlasciwie
wiekszosc rzeczy robila mama. Ja, mimo zewiecej pracuje, pomagam sporo w
domu, a gotowanie jest moja domena. Czesto jak trzeba cos zalatwic, czy dla
nas, czy jej rodziny, urywam sie z pracy, wspierajac ja w takich chwilach.
Ludzi, co sie dzieje i jak to zmienic....?
Staram sie zachowac spokoj i mimo bezzasadnych pretensji od czasu do czasu,
wypowiadanych bardzo ogolnikowo, ja staram sie z nia rozmawiac, biorac ja za
reke, przytulajac i probujac dowiedziec, co moglibysmy zmienic. Spotykam sie
wtedy z reakcja raczej odpychajaca lub lzami w oczach i stwierdzeniami, ze:
"Jest mi zle", "To wszystko jest dla mnie za trudne" itp. Jesli jednak chce
sie dowiedziec czegos blizszego, badz zapytac co chcielibysmy zmienic, zeby
bylo jej dobrze, brak jest konkretow. I tak co tydzien czy dwa. Ja zyje juz w
stresie bo nawet jak zona jest w swietnym humorze, boje sie o to co bedzie
jutro, pojutrze, z tydzien.
Co ja mam o tym myslec i jak porozmawiac? Z kim porozmawiac? Doradzcie cos.
Obserwuj wątek
    • dorota-r Re: Chlod po slubie 21.10.02, 15:26
      Przed ślubem mieszkaliście razem czy ten rok wspólnego mieszkania=małżeństwa?
      Rozumiem, że dzielicie się domowymi obowiązkami, ale jeśli wcześniej nic nie
      robiła to uwierz mi że nawet taka ilość może dobić.
      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 21.10.02, 15:37
        Wiele rzeczy robila mama, ale sama tez dbala o dom, chociazby sprzatajac, czy
        robiac zakupy. Na pewno miala wiecej czasu niz w tej chwili, dla znajomych i
        dla rodziny, bo w koncu razem z nimi mieszkala. Problem jest taki, ze chcialaby
        wszystko pogodzic i wszystkich uszczesliwic, a to z wiadomych wzgledow nie jest
        mozliwe, bo nowe obowiazki, wspolnie przez nas spedzany czas, aczkolwiek
        znajdujemy czas na to zeby od czasu do czasu odwiedzic znajomych, pojsc z nimi
        do reatauracji, czy zrobic to niezaleznie, kazdy z osobna czy zalatwic sprawy
        dla rodziny. Ja chcialbym tylko jednego - zeby byla radosna i rozesmiana jak
        dawniej - siedem dni w tygodniu, bo wierzcie, nie mamy powodow do narzekania:
        jest milosc, zdrowie, dobra praca... Albo chcialbym sie od niej dowiedziec co
        zmienic? Zeby sie otworzyla czesto rozmawiamy ze dwie godziny, a i tak
        dowiaduje sie najczesciej ogolnikow.
        Na razie probuje, probuje, ale kiedys .... no coz, musze znalezc dosc sily.
        Jak rozmawiac? Co robic?
    • Gość: mikawi Re: Chlod po slubie IP: 217.153.44.* 21.10.02, 15:29
      jeśli rozmowy z zoną nie przynoszą efektu, może potrzebna jest pomoc
      psychologa, może to forma depresji, trudno cos radzić bo to są zawsze trudne
      sprawy i bardzo indywidualne, ale jesli żona nie potrafi wskazać przyczyny tego
      smutku, to radziłabym udać się do psychologa
      • Gość: Malwina Re: Chlod po slubie IP: *.abo.wanadoo.fr 21.10.02, 15:31
        niechze sie czyms zajmie !
        • dorota-r Re: Chlod po slubie 21.10.02, 16:51
          Problem w tym, że ona ma (za)dużo zajęć.
          Może ona faktycznie czuje się przytłoczona ilością obowiązków?
          Może inaczej wyobrażała sobie Wasze wspólne życie?
          Może potrzebuje czasu na to, żeby przystosować się do nowych warunków? Chociaż
          jeśli to trwa od roku to problem pewnie tkwi gdzie indziej. Jeśli jest osobą
          starającą się uszczęśliwić wszystkich dookoła to zapewne nie uszczęśliwi
          nikogo, a siebie najmniej. Tak bardzo chce zobaczyć się z matką i siostrą a nie
          ma siły/ czasu? Przecież nikt jej nie zmusza.
          Dziwne to trochę jeśli Ty naprawdę jesteś w porządku jak sam piszesz.
          Może ona przed ślubem nie zdawała sobie sprawy z obowiązków? Ja absolutnie nie
          sugeruję bycia kurą domową! Jak zaczęłam mieszkać sama przeraziła mnie ilość
          obowiązków: praca, studia zaoczne, prace w domku i żeby mi się przypadkiem nie
          nudziło sprawiłam sobie drugiego psa :-) całe szczęście że obiady jem u mamy!
          W tej małej dygresji miałam na myśli to, że przy tym wszystkim jest oczywiste,
          że jest się zmęczonym i ma się mniej czasu na kontakty z ludźmi. To jest duży
          szok, może trochę przybić, ale powinien minąć.
          • dorota-r Re: Chlod po slubie 21.10.02, 16:54
            A, jeszcze zapomniałam dodać, że mimo tego wszystkiego niewiele mniej czasu
            poświęcam mojemu chłopakowi (on też ma swoje obowiązki, chodzi pobiegać za
            piłką :-)). Mam wrażenie że gdybyśmy mieszkali razem mielibyśmy więcej czasu
            dla siebie.
            • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 21.10.02, 17:06
              Tez mi sie tak wydawalo. Z drugiej strony mamy weekendy. Wowczas spedzamy sporo
              czasu, ale zona twierdzi ze ma wyrzuty sumienia, bo powinna sie wiecej zajac
              mama i siostra i ich potrzebami. Mimo, ze i w ciagu tygodnia i w weekend
              pomagamy w roznych rzeczach. I po drugie ta zazdrosc siostry, objawiajaca sie
              czesto jej opryskliwoscia i zmianami humorow. A czasem jest znowu slodko i
              wspaniale. A moze to normalne? Jednak moim zdaniem nie bardzo.
              • dorota-r Re: Chlod po slubie 22.10.02, 15:32
                Każdy ma prawo do odrobiny egoizmu, jak napisał też ktoś poniżej. Matka i
                siostra Twojej żony po prostu to prawo wykorzystują, a Twoja żona nie potrafi
                się temu przeciwstawić. Samotna siostra faktycznie może być zazdrosna o jej
                ułożone życie i udawać przed nią bardziej nieszczęśliwą niż jest i wywoływać w
                niej jakieś poczucie winy. Siostra i matka są dorosłe i powinny zająć się sobą.
                Pewnie jeszcze nie dotarła do nich informacja że Twoja żona jest przede
                wszystkim sobą dla siebie a Ty jesteś kimś kogo wybrała żeby spędzić z Tobą
                resztę życia. Gdyby nie miała na to ochoty zostałaby w domu przy mamie...
                Wiem, że o tym wiesz. Piszę dlatego żeby to potwierdzić.
                Może pomysłem jest pomóc jej uwolnić się od tego poczucia obowiązku, winy;
                powiedzieć otwarcie, że ona jest Twoim życiem a nie matki i siostry, że dla
                Ciebie jest najważniejsza, nie dla nich.

                Z moim chłopakiem była podobna sytuacja. Mieszka z rodzicami i dużo im pomaga.
                Jego starsza siostra z mężem przychodzą tylko jeśli czegoś potrzebują, a i tak
                dla rodziców są najlepsi. Przychodził zmęczony, zły, gorycz słodził myślą, że
                robi to wszystko to sam chce... i właśnie to mu powiedziałam co Tobie radzę.
                • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 15:45
                  Widzisz doroto-r, ja o tym mowilem. Niestety reakcja bylo zamkniecie sie w
                  sobie i brak checi rozmowy, albo odpowiedz, ze musi tak robic, bo jej zal, albo
                  jej obowiazkiem jest pomoc. W kazdym razie nie prowadzilo to do zrozumienia
                  problemu. Teraz wspominam o tym czasem w sposob wielce delikatny.
                  Jest jasna sprawa, ze mam zal, jednak w wiekszosci przypadkow staram sie go
                  tlumic. Co powiedzialabys na fakt, ze jest czas na dzien urlopu dla "nich", a
                  nie ma checi poltoradniowego wyjazdu, ktory byl przygotowana przeze mnie
                  niespodzianka. Mile miejsce, hotelik, restauracja, sympatyczny wieczor,
                  spacer ... nie bo moze byc zimno i deszcz. Cieplo ma byc w nas, to powinno byc
                  wystarczajace.
                  Czasem trudno mi cos proponowac: teatr, restauracja, bo slysze:"moze wezmiemy
                  siostre". I wierz mi, ze nie mam nic przeciwko, ale jesli proponuje sie
                  siostrze raz, drugi i nie, bo sie zle czuje, potem korzysta z zaproszenia, sama
                  nie zaprosi, a pare dni pozniej obraza sie, bo nie mamy czasu, to naprawde mnie
                  oslabia.
                  A mozna byloby to tak fajnie zgrac, ze wszyscy byliby szczesliwi i zadowoleni.
                  • dorota-r Re: Chlod po slubie 22.10.02, 16:31
                    Chciałam się upewnić co to tego wszystkiego!
                    Co za ludzie! (polska mentalność): zazdrość, zawiść bo komuś jest dobrze,
                    odrzucanie pomocy bo im nic nie potrzeba, duma i obłuda. I to wszystko po to
                    aby ten kto ma lepiej czuł się gorszy i czemuś winny.
                    Zobacz! przez to Twoja żona zachowuje się jakby bardziej jej zależało na
                    rodzinie niż na Tobie! Dbasz o nią a ona gra płaczącą królewnę, której nikt nie
                    rozweseli. Powinieneś się wkurzyć, walnąć pięścią w stół i oprotestować to całe
                    babskie towarzystwo! Twoja żona powinna wiedzieć że nie jesteś laleczką, którą
                    można odłożyć na półkę, a jak się chce pobawić to można wziąć znowu, zdmuchnąć
                    kurz i nie będzie śladu.
                    Zobacz, to najczęściej kobiety narzekają że mężczyźni je zaniedbują, że
                    usychają jak niepodlewane kwiatki.

                    Ja jestem świadoma że proponuję Ci ryzykowne rozwiązanie. Kobiety są bardziej
                    wyrachowane niż przypuszczasz, uwielbiają gierki, okręcają mężczyzn wokół palca
                    a Ci biedni nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Czemu wspaniali mężczyźni
                    zakochani, zaślepieni dają sobą pomiatać? Moi przyjaciele zawsze tak się łapią.

                    Może troszkę przesadziłam, ale wydaje mi się, że łagodne rozmowy już nie pomogą.
    • Gość: zmiana Re: Chlod po slubie IP: *.acn.waw.pl 21.10.02, 18:02
      Boze, gdzie są tacy mężczyźni jak ty????
      Daj żonie do przeczytania moją historię w wątku "Nowy związek gdy mam dziecko"
      i "jesienne dumanie i podsumowanie". Ja oddałabym wiele, żeby mój mąż był choć
      trochę taki, jak ty...:((
      Pozdr. zmiana
      PS. to smutne, ale często jak kogoś za bardzo kochamy to dostajemy po nosie...
      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 09:31
        Nie czuje sie idealem, ale mam swiadomosc, ze duzo wiecej daje od siebie. I
        moze nie to jest najwazniejsze, bo gdyby za to wszystko byl usmiech, radosc i
        swiadomosc, ze jest sie najwazniejsza osoba - to wystarczyloby. Czytalem Twoj
        watek i bardzo Ci wspolczuje. Wydaje sie, ze warto walczyc o druga osobe, ale
        wiem ze nadchodzi taki moment ze czlowiek mowi sobie "ile mozna?". Jednak nie
        poddawaj sie. Nie chce mowic banalow, ze wszystko sie ulozy, ale powalczyc
        warto. Sam to robie, chowajac ostatnio czesto dume do kieszeni. A ktos
        powiedzial, ze "in the end the love you take is equal to the love you make".
        Nie do konca wsrod dwojga osob, chyba ze w skali globalnej calego wszechswiata.
        • Gość: kret Re: Chlod po slubie IP: *.icm.edu.pl / *.ichf.edu.pl 22.10.02, 09:41
          zmiana ma racje im więcej kochamy tym mniej jesteśmy kochani niestety
    • Gość: erwina Re: Chlod po slubie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.10.02, 09:58
      Problem jest na pewno złożony i wymaga sporego wysiłku, żeby go rozwiązać (może
      rzeczywiście z pomocą psychologa? może ona nie mówi Ci wszystkiego, bo nie chce
      Cię ranić?), ale jednym ze sposobów ulepszenia sytuacji wydaje mi się
      rozejrzenie się wsród kolegów za facetem dla samotnej siostry. Przynajmniej
      część problemów można by tym rozwiązać :)
      Powodzenia!
      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 23.10.02, 09:48
        Masz absolutna racje erwino. Sam tez o tym myslalem. Ale na to jest chyba
        kilkanascie lat za pozno, a i sposob spedzania czasu, czy proby wziecia jej
        gdzies w meskie towarzystwo spalaja na panewce.
      • Gość: Speedy Re: Chlod po slubie IP: 193.0.236.* 24.10.02, 15:28
        Ja wiem ze sporo jest glupich facetow:-)) Ja tez przeciez moge byc tak
        postrzegany. Z tego co mks napisal jego szwagierka to dosc wredna kobieta a od
        takich to nawet kazdy glupi mezczyzna trzyma sie z daleka:-)) Tak ze nie ma
        szans:-)
    • olga03 Re: Chlod po slubie 22.10.02, 10:18
      Wiesz, kiedy przeczytam to co napisałeś to zachciał mi się śmiać. Twoja żona
      jest przemęczona spotkaniami matką i siostrą?? A co będzie za kilka lat kiedy
      urodzi wam się dziecko. Dobry nastrój nie ma nic wspólnego ze zmęczeniem.
      (Oczywiscie w pewnych granicach - ale wszystko wskazuje że nie zostały one
      tutaj przekroczone). Robiłam doktorat spałam po 2-3 godziny dziennie, a mimo
      tośmiałam się i tryskałam energią.
      A teraz poważnie - myślę że problemem jest nie to co Ty robisz - w pewnym
      sensie - ale relacje z rodziną żony. Co to znaczy, że ona musi się opiekować -
      czy matka jest niedołężna, a siostra niespełna rozumu?
      Czy w tej rodzinie jest ojciec, jaka jest jego pozycja. Czy to nie jest tak, że
      twoja żona czuje się podświadomie winna, że jest jaj dobrze, a siostrze i matce
      nie.
      To wygląda tak jakgdyby ona chciała się "wkupić" w łaski rodziny, a co za tym
      idzie kidyś w przeszłości była przez nią odrzucona.
      Mam wrażenie że to jaiś chory układ rodzinnych. Polecam książkę Eichelbergera -
      "Kobieta bez winy i wstydu", albo "zatrzymaj się" tam troche sobie o tym
      poczytasz.
    • Gość: baccar Re: Chlod po slubie IP: 213.231.15.* 22.10.02, 10:46
      Dzieckooooooo!!!!!!, zróbcie sobie dziecko, wtedy przestanie sie zajmować mama
      i siostrą a nieracjonalne smuteczki, czy jak kto woli fochy znikną bez sladu.
      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 11:22
        Rozmawialismy o dziecku.
        Na razie zona nie czuje, ze moze temu podolac, mimo ze wie ze bedzie miala
        absolutne wsparcie z mojej strony. Przed slubem wspominala mi (i razem to
        potwierdzalismy), ze chcemy miec dziecko. Nie czuje na razie ze jest to
        problem, bo w koncu mozemy podjac decyzje za rok, poltora. W tym zakresie musi
        to byc wspolna decyzja, nie zas tylko moja. W koncu mimo wsparcia mezczyzny to
        przede wszystkim kobieta "zmienia swoje zycie".
        Poza tym mysle, ze trzeba sie uporac z dzisiejszym problemem, bo mimo ze jestem
        optymista co do nas obojga, to decyzje o posiadaniu dziecka musimy podjac w
        sposob odpowiedzialny.
        • Gość: inka_sama Re: Chlod po slubie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.10.02, 11:53
          Dziecko w takiej sytuacji?
          Wolne żarty!
          Jak ona teraz nie umie sobie ze soba poradzić - to co potem - gdy bedzie
          dziecko? Depresja murowana. Do rodzicielstwa trzeba byc dojrzałym. A ona
          najwyraźniej czegos szuka. Nie umie okreslic co i kto jest dla niej
          najbardziuej istotne. Ciekawe co by napisała gdyby trafiła na to forum?...
          • Gość: baccar Re: Chlod po slubie IP: 213.231.15.* 22.10.02, 12:07
            Nie przesadzałbym, z tym, że autor watku i jego żona popadli w jakies straszne
            tarapaty, ale na prawdę to dopiero swiadomość, że bedzie się miało dziecko
            odsuwa na dalszy plan problemy sióstr mam cioć i reszty przyległości, stąd moja
            z pozoru tylko, karkołomna propozycja jako jedyne realne i namacalne antidotum.
            Olbrzymi szacunek tutaj dla faceta i rada by nie przesadzał w tej trosce o
            smutki żony, bo nie koniecznie cokolwiek to pomoże.
            • Gość: Malwina Re: Chlod po slubie IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.02, 12:11
              zmeczona pustka swojego zycia jest pewnie....
              (to bardzo meczy)
              • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 12:33
                Zgadzam sie z Inka. Apropos rady Baccara to myslalem o tym, ale stwierdzilem,
                ze trzeba poczekac z "dzieckiem" na rozwiazanie dzisiejszych problemow. Z
                drugiej strony nie twierdze, ze jest to przeogromny problem, dlatego staram sie
                podchodzic do niego spokojnie i rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac... nie
                zachowujac sie jak obrazony chlopiec, aczkolwiek jest mi przykro, ze nie jestem
                tym najwazniejszym. Moze nawet nie chodzi o to bym ja czul sie najwazniejszy,
                ale raczej nasze malzenstwo. Wychodzi to w takich drobiazgach jak "u ciebie"
                (to o naszym mieszkaniu) i "u nas" (to mieszkanie mamy). Zwracalem na to uwage
                i troche sie to zmienia, ale nie do konca. Mam w sobie sporo niepokoju, bo rok
                wczesniej bylo fenomenalnie, a dzisiaj czasem jest smutno, choc wlasciwie
                powinno byc cudnie. Sprawy "rodzinne" co prawda dawaly juz znac o sobie
                wczesniej (przed wspolnym zamieszkaniem), ale zawsze twierdzilem, ze trzeba
                partnerowi zostawic sporo miejsca w zyciu, zeby nie czul sie stlamszony i pomoc
                nie tylko jemu ale tez jego bliskim. Sam zreszta z tego kozrystam spotykajac
                sie czasem na "meskich rozmowach" poza domem. Jedni lubia wyjazdy, inni
                imprezy, jeszcze inni lubia pobyc z rodzina. Dzis wiem, ze taka tzw."dbalosc"
                nienajlepiej wychodzi zwiazkowi dwojga ludzi i na ten temat zaczynamy
                rozmawiac, aczkolwiek spotykam sie wtedy z blokada zony. A potem jest tylko Jej
                smutek lub placz, ze "zawala" sprawy w naszym domu lub sprawy rodzinne. Po czym
                po przytulaniu, tlumaczeniu, nastepnego dnia wszystko wraca do normy ... na
                jakis tydzien.
                Czasem powoduje to, ze ulatuje ze mnie powietrze, na szczescie na chwile, bo
                nie brakuje mi dynamiki, a wrecz przeciwnie. Duzo by jeszcze pisac...
                Troche przynudzilem, ale czasem takie pisanie pomaga. Oczywiscie mi. To taki
                maly egoizm, na ktory sobie pozwalam. A moze nie tylko mi pomaga, moze ktos
                czuje sie czasem podobnie i tez wybierze cos z Waszych rad dla siebie.
                W kazdym razie dzieki, ze sluchacie.
                • Gość: baccar Re: Chlod po slubie IP: 213.231.15.* 22.10.02, 13:47
                  Przepraszam, ale cholera mnie wzięłą, bo gdybyś ty działał jak twoja żona to
                  całe forum by ci powiedziało, ze maminsynkiem jesteś itp, a ty sie musisz
                  głowić, co masz robić i jak załatwić sprawę, żeby nikogo nie urazić....
                  • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 13:59
                    To teraz widzisz baccar jakie to jest trudne. Jedno to "nasz" problem, zwiazany
                    z czasowym smutkiem mojej zony i naszymi przezyciami. Drugi zas to problem
                    koniecznosci zachowania spokoju i tlumienia czasem pewnych "zlych emocji" w
                    sobie.
                    Co z tego, ze sprawiedliwosc mowi ze prawda lezy po mojej stronie. Zona to nie
                    produkt, ktory kupisz w drugim sklepie jesli w pierwszym masz kiepski serwis.
                    Zostaje cierpliwosc, pomoc, rozmowy, kwiaty, niespodzianki, pieszczoty...
                    Najciekawsze jest to, ze oprocz cierpliwosci cala reszta sprawia mi
                    przyjemnosc. Zawsze dzieki temu zalapie sie na jakis ochlap w postaci Jej
                    usmiechu, zartu i radosci, a wtedy jestem jak w niebie. Nie bralem nigdy
                    drugow, ale mam wrazenie, ze milosc jest jak narkotyk...
                    Z tym ochlapem to chyba za mocne slowo, raczej pare plasterkow z kawalka
                    szacownej wedliny. :))
                    • Gość: baccar Re: Chlod po slubie IP: 213.231.15.* 22.10.02, 14:18
                      Czyli co, kwiaty itp to po to by zrozumiała, że twoja cierpliwość jest w iluś
                      tam procentach wyczerpana. Jak sadzisz w ilu procentach twoja żona zdaje sobie
                      z tego sprawę.
                      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 14:26
                        Pewnie nie w stu. Ale jako, ze rozmawiamy o tym jakas swiadomosc problemu
                        posiada. Pytanie tylko, czy chce z tym walczyc. Na razie wychodzi "srednio",
                        albo nawet kiepsko.
                        A kwiaty? To rzecz naturalna - sprawiaja radosc kobietom, a szczerze mowiac w
                        jakis sposob zadowala to rowniez meskie ego, nie mowiac juz o tym, ze dom
                        ladniej wyglada. :))
                        • Gość: baccar Re: Chlod po slubie IP: 213.231.15.* 22.10.02, 14:57
                          Stawiam wniosek: Jeszcze wiecej kwiatów...wtedy o wszym domu będzie mówić "u
                          nas" anie o domu mamy.
                          • Gość: Speedy Re: Chlod po slubie IP: 193.0.236.* 24.10.02, 15:41
                            Eee smiem watpic. Jak juz pisalem wydaje mi sie ze jest to przypadek
                            beznadziejny. Ludzie oczywiscie sie zmieniaja ale musza tego sami chciec.
                            Dopoki zona mksa nie okresli czego chce to nic sie nie zmieni w tym temacie:-)
              • Gość: Speedy Re: Chlod po slubie IP: 193.0.236.* 24.10.02, 15:34
                Hehe no niewatpliwie:-) Mozna sie smiac ale mks faktycznie ozenil sie z
                niedojrzala kobieta no ale nie ma dziwne przeciez nie pojawilo sie nic o tym ze
                ma ojca. Wnioskuje ze pochodzi z niepelnej rodziny, ofkors nie sugeruje ze
                osoby bez jednego czy obojga rodzicow sa niedojrzale (choc sam z takiej
                pochodze i tez jestem niedojrzaly hehe:-) ale jednak to sie jakos odbija na
                psychice.
                Speedy
    • Gość: moi Re: Chlod po slubie IP: 213.25.85.* 22.10.02, 12:13
      Twoja żona jest bardzo, bardzo zagubiona, nie potrafi wytyczyć swojej rodzinie
      żadnych granic pomiędzy swoimi potrzebami a ich potrzebami a jednocześnie czuje
      się z tym żle bo wciąż czuje się winna . Widocznie w domu przyjęła rolę osoby
      do której należy uszczęśliwianie najbliższych a nikt jej nie uświadomił, że
      samotnośc jej siostry to problem siostry a nie Twojej żony, że matka jest osobą
      dorosłą i powinna sama o siebie się zatroszczyć a pomocy oczekiwać tylko w
      wyjątkowych sytuacjach (choroba, poważniejsze problemy itd.). No i jeszcze
      jesteś Ty - kolejna osoba w jej życiu, którą POWINNA się zająć. Dopóki nie
      znajdzie w swoim otoczeniu osoby, która nauczy ją wytyczania granic i
      umiejętności bycia czasami egoistką - nie będzie szczęśliwa a Ty razem z nią.
      Niestety Tobie będzie ciężko ją tego nauczyć, ponieważ możesz zostać
      potraktowany przez nią i przez jej rodzinę jako osoba, która odciąga ją od
      rodziny. Chyba potrzebna jest tu pomoc osoby obcej, postronnej. A teraz coś
      pozytywnego: niezbędnego egoizmu mozna się nauczyć - wiem to z własnego
      doświadczenia. Powodzenia.
      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 12:43
        Sluszna racja. Dlatego tez nie chce ograniczac jej kontaktow, czy wypowiadac
        sie w sposob jednoznacznie negatywny, bo wiem, ze obroci sie to z czasem
        przeciw mnie, a tym samym przeciw nam. Z drugiej strony mam wrazenie,
        ze "rodzina' to wykorzystuje, moze nie w sposob razacy, ale czasem w sposob
        dosc perfidny np. taki, ze potrzebujac pomocy dzisiaj, jesli mamy konkretne
        plany na ten dzien i oferujemy pomoc jutro - konczy sie to opryskliwoscia,
        ktora nastepnego dnia mija jak reka odjal.
        • Gość: podobna Re: Chlod po slubie IP: *.stream.pl 22.10.02, 13:29
          Miałam nie pisać, ale jednak. WIem trochę jak to wygląda z drugiej strony - tj.
          strony kobiety. Też mieszkamy razem (ale nie mamy ślubu) i też czasem miewam
          smutki i to straszne. Jak czasem nad tym myślę to wiem, że jest mi dobrze z
          moją drugą połową, ale tęsknię za rodziną, mimo że mieszkamy w tym samym
          mieście i też ich często widuję, brakuje mi tego, że wiele rzeczy mnie omija bo
          nie jestem z nimi cały czas. Rzeczywiście jak wyprowadziłam się z domu czasem
          jest mi bardzo źle, bo nagle na mnie spadł cały ciężar samodzielnego życia, to
          nie chodzi o dużą ilość obowiązków, ale o to, że już nie na miejscu ma mamy
          która we wszystkim pomoże, ani taty, który na gwałt wszystko załatwi. To jest
          tak jakby chcieć mieć ciastko i zjeść ciastko. Mnie na smutki pomaga częstsze
          jeżdżenie do domku i kontakt z rodzinką. Tak na prawdę wiem, że nie jestem
          jeszcze w stanie odciąć przysłowiowej pępowiny i jeszcze długo nie będę. Poza
          tym jak się pracuje a potem przychodzi do domu i tyle trzeba jeszcze zrobić i
          załatwić to trochę brakuje mi sił.
          Jednym słowem trzymaj się i rozmawiaj, przytulaj, pocieszaj - tak jak to robisz
          do tej pory i tak jak to robi mój mężczyzna, bez tego już dawno nic już nie
          miałoby sensu.
          • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 22.10.02, 13:42
            Dzieki za list.
            Zdaje sobie sprawe z tesknoty za osobami, z ktorymi bylo sie przez wlasciwie
            cale zycie. Powiedz, prosze, czy rozmawiacie o tym ze swoim chlopakiem i czy
            mowisz o tym szczerze i za kazdym razem kiedy pyta Cie o co chodzi, bo ja
            czesto trafiam na blokade z Jej strony.
            Zawsze stwierdzalem, ze nalezy robic dla drugiej osoby wiele, niekoniecznie to
            co sprawia przyjemnosc mnie. W tym wypadku samo sprawienie przyjemnosci Jej
            jest moja przyjemnoscia. Kiedy czasem o tym wspomne mowi, ze wypominam Jej to
            co dla Niej, czy Jej rodziny robie. A tak nie jest.
            Powiedz, prosze, jakie bylyby oczekiwania z Twojej strony i jak rozmawiac, zeby
            nie urazic, a jednoczesnie zwrocic uwage na fakt, ze pielegnowanie malzenstwa
            jest naszym priorytetem. A moze nie jest?
            Pozdrow swojego chlopaka. I glowa do gory - wiecej radosci i usmiechu. To
            naprawde pomaga.
            • Gość: podobna Re: Chlod po slubie IP: *.stream.pl 23.10.02, 10:42
              Często jest tak, że rozmawiamy, ale nieraz a właściwie nawet częściej ja nie
              chcę mówić i udaję, że niby wszystko jest ok, ale to właśnie jest najgorsze.
              Mnie jest czasem trudno powiedzieć coś, aby nie sprawić mu przykrości, żeby nie
              myślał, że robię mu wymówki, że jestem niewdzięczna za to wszystko co dla mnie
              robi. Musi ode mnie wszystko "wyciągać" zanim zdecyduje się poważnie
              porozmawiać. Najczęściej jest tak, że okazuje się, że na pewne sprawy patrzymy
              różnie (ja z mojej on ze swojej strony), nie jest to różnica zdań na jakiś
              temat, ale inny sposób postrzegania pewnych zjawisk. W większości spraw te są
              błahe. Ja wiem, że po części te moje smutki wynikają ze zmęczenia, nadmiaru
              zajęć i wtedy on wie, że trzeba mi kupić ciasteczko i przytulić, pomaga też
              łykanie magnezu i witaminek z grupy B, szczególnie w czasie "depresji zimowej".
              Prawda jest taka, ze nie da się być cały czas radosnym, ani też cały czas
              smutnym. Życie z drugim człowiekiem jest strasznie trudne i wymaga wielkiej
              pracy i wysiłku oraz ogromnej cierpliwości. Kocham mojego mężczyznę i chociaż
              czasem jest mi źle to jest i tak o milion raz lepiej niż byłoby mi bez Niego (i
              on o tym wie). Myślę że podobnie jest z Twoją żoną, mając takiego męża. Życzę
              więc cierpliwości i miłości bo to jest najważniejsze.
              • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 23.10.02, 11:15
                Dzieki za rady - mysle, ze sporo pomoga.
                Sugestia dla Ciebie - usmiechnij sie i przytul do Niego nawet jak bedziesz
                smutna lub poirytowana - to zadziala jak balsam na Was oboje.
    • margot81 wątpliwości 22.10.02, 18:16
      MKS,
      Nie wiem, czy nasze słowa w jakikolwiek sposób będa w stanie Ci pomóc.
      Wiem tylko, jak rozumiem związek i relacje w nim.

      Związek to:
      ja i on.
      To nikt więcej.
      To świadomość samodzielności i przekonanie o własnej wartości, by móc być kimś
      ważnym dla niego.
      To kroki pozbawione niepewności.

      Pozdrawiam,
    • Gość: ula Re: Chlod po slubie IP: *.bsk.vectranet.pl / 10.1.2.* 22.10.02, 22:37
      Tak czytam i jedyne co przyszło mi to głowy to Twoja rozmowa z jej rodziną.
      Może czas już im uświadomić, że powinni przystopować. Może im się wydaje, że
      nic złego nie robią? W moim przypadku podobne zachowanie rodziców i brata
      męża zakończyło się ogromną rodzinną kłótnią i zarzutami o tym jak to chcę
      skłócić męża z nimi. Chłodna atmosfera panowała przez 2 miesiące aż wreszcie
      teściowa umówiła się ze mną na rozmowę i przyznała, że faktycznie nie mieli
      racji. I teraz jestem ukochaną synową (co jest przegięciem w drugą stronę).
      Pozdrawiam.
      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 23.10.02, 09:42
        Taka rozmowa z "tesciowa" byla przed slubem. Wowczas w stosunku do mnie byla
        slodka, a kiedy wychodzilem "obrywalo sie" corce. Wydawalo sie jednak, ze
        bedzie wszystko OK. Tak jak powiedzialem wczesniej, nie dramatyzuje, bo moze
        jest to sprawa przejsciowa. Jednak lekka frystracja narasta i mysle, ze
        niedlugo zrobie to co radzi dorota-r: bede musial "walnac piescia w stol", bo
        dobroc obraca sie przeciwko mnie i naszemu malzenstwu.
        Jest tylko jeden problem: bardzo duze zwiazanie emocjonalne zony z rodzina i
        jej "slaby charakter", a czasem brak zdecydowania. Czasem woli "przeczekac" niz
        odmowic im, albo powiedziec cos przykrego. Ja oczywiscie nie mam takich oporow,
        ale wiem ze nie wybaczylaby mi gdybym wzial sprawy w swoje rece.
      • Gość: smutna Re: Chlod po slubie IP: 195.205.251.* 23.10.02, 10:00
        Ja wlasnie jestem taka smutna zona. Ale chyba wynika to z mojego charakteru, od
        dziecka bylam melancholijna i zamyslona, a im bardziej stawalam sie dorosla,
        tym bardziej dopadal mnie pesymizm. Mam ciagle zwloty i upadki. Z moim mezem
        jestesmy dopiero 1,5 roku po slubie, ale wczesniej bylismy razem 5 lat w
        zwiazku na odleglosc (studiowalam w innym miescie), nieakceptowanym przez moich
        rodzicow, ktorzy wychowywali mnie bardzo surowo. Uwazali ze za wczesnie na taki
        powazny zwiazek, chociaz mielismy po 18 lat... O slubie myslalam z
        przerazeniem, ale jakos dojrzalam sama spokojnie i w gruncie rzeczy jestem
        szczesliwa, co nie przeszkadza mi w ciaglym zamartwianiu sie. W mezu dopatruje
        sie ciagle oznak zobojetnienia,o ktorych tyle sie pisze; nie wyobrazam sobie,
        ze dam sobie rade z wychowywaniem dzieci, czuje podobne a nawet wieksze
        przerazenie niz przed slubem. Moj maz traci juz cierpliwosc do tych moich
        humorow, a u mnie to jest jakies takie niepowstrzymane. Relacja z moimi
        rodzicami mnie meczy wiec chociaz dobrze ze nie mieszkaja w tym samym miescie,
        co my. Maz ma do nich wielki uraz po tych wszystkich latach, kiedy moi rodzice
        nas tepili wiec uklad jest uprzejmy, ale bez czulosci. Tesciowie mieszkaja tez
        w tym samym miescie wiec oczywiscie gdy przyjezdzamy ciagle dostaje mi sie od
        moich rodzicow, ze nie zatrzymujemy sie u nich. A maz nie chce i ja chyba tez
        nie wiedzac jaki ma do nich stosunek. Zreszta mu sie nie dziwie, bo przez ich
        imperatywy moralne wiele przeplakalam. Tesciowie z kolei sa przemili i
        chcieliby nam pomagac na kazdym roku, co tez mi sie nie podoba, bo przez to moj
        maz nie ma w ogole poczucia odpowiedzialnosci za swoje zycie. Slowem, tak sie
        zamartwiam i marudze od rana do wieczora, chociaz nie mam zadnych powaznych
        powodow. Chyba taka juz moja natura. Staram sie to zabic sprzatajac w domu,
        chodzac na aerobik i inne takie. Mysle, ze i tak wszystko wynika z mojego
        charakteru i musze nad tym popracowac.
        U was jest troche inaczej, bo rodzicow macie blisko. Szczerze mowiac nie wiem,
        czy ta relacja miedzy Twoja zona a jej rodzicami zmieni sie kiedykolwiek. U
        mnie jest tak samo, mnie rodzice uwazali zawsze za grzeczna dziewczynke, ktora
        wszystko robi jak to oni sobie wyobraza (stad ich niezadowolenie z
        mojego "wczesnego" zwiazku) a jezeli nie robi to sie ja krytykuje, a moja
        siostra to diabel chodzacy i lepiej na tym wychodzi, wiecej umie sobie
        zalatwic. Pogodzilam sie z tym, ze tak jest i tyle. Moze z czasem wszystko Wam
        sie zalagodzi. Mysle ze powinniscie duzo rozmawiac, az do bolu. To kobiecie
        bardzo pomaga. Tylko nie krzycz jezeli ciagle placze, bo to wywoluje odwrotna
        reakcje. Najwspanialsze jest wlasnie to ze mam u boku takiego meza podobnego do
        Ciebie, ktory ma niezachwiana psychike i potrafi ze mna rozmawiac o tych moich
        smutkach, lekach i obawach. Bardzo mnie uspokaja. Mysle, ze bez niego nie
        dalabym rady psychicznie.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 23.10.02, 10:32
          Chyba rzeczywiscie jestescie troche podobne, ale nie do konca. Na codzien zona
          jest osoba raczej usmiechnieta i wesola, chociaz z drugiej strony daleko Jej do
          optymisty zyciowego, a takim ja jestem. Sa takie chwile jak chociazby teraz,
          kiedy narzeka na brzydka pogode, a ja z usmiechem mowie o zaletach tego okresu,
          kiedy czlowiek moze sie wyciszyc, ma wiecej czasu na czytanie i tzw. domowe
          zycie. Zawsze fascynowal mnie okres monsunu w tropikach, kiedy ludzie co
          bardziej wyciszeni po, czy tez przed pora sucha kiedy zycie toczy sie duzo
          szybciej.
          Smutna - znajduj w kazdej chwili piekno i patrz optymistycznie na zycie.
          Najwazniejsze to zdrowie i otrzymywanie i dawanie milosci. Masz bliska osobe,
          ktora Cie wspiera. To naprawde pelnia szczescia. A melancholia nie jest niczym
          zlym, to piekne chwile kiedy wpada sie w taki stan. Smutek jest uczuciem nieco
          innym, bo pozbawia czlowieka usmiechu, nawet tego wewnetrznego.
          • Gość: smutna Re: Chlod po slubie IP: 195.205.251.* 23.10.02, 13:28
            Jak mi milo, ze tak osobiscie do mnie napisales.
            Tak sobie jeszcze rozmyslam na Wasz temat. Mysle, ze ta relacja miedzy Twoja
            Zona, a jej siostra i Mama nie do konca jest zdrowa. Nie chodzi o to, zeby po
            slubie zrywac ze soba kontakt oczywiscie, ale zalozyliscie przeciez wlasna
            rodzine, macie wlasne sprawy, sami musicie sie zgrac i dotrzec. Nalezaloby jej
            to delikatnie przekazac.
            Dla mnie to akurat jest oczywiste, ale i latwiejsze do przejscia, bo rodzice sa
            daleko, ale moze przez to ze mialam specyficzne relacje z nimi i ma do dzis, to
            jestem za oderwaniem pepowiny. Dzieki studiom calkowicie sie usamodzielnilam,
            od 3 roku wynajmowalam mieszkanie z kolezanka i od tego czasu
            wlasciwie "prowadzilam" dom w pelnym tego slowa znaczeniu (w odroznieniu od
            stereotypowej studentki, gotowalysmy obiady, sprzatalysmy itd, a takze
            robilysmy przyjecia dla znajomych) wiec slub nie byl dla mnie szokiem, poza tym
            jeszcze mieszkajac z rodzicami robilam w domu bardzo wiele. Osobiscie uwazam,
            ze z tymi obowiazkami sprawe trzeba wywazyc, moze Twoja Zona przesadza i jest
            perfekcjonistka, ciagle chce miec czysto, porzadnie i idealnie? My tez niby
            dzielimy obowiazki, chociaz moj maz wykazuje calkowity brak zainteresowania
            niektorymi sferami typu sprzatanie, ale wymusilam na nim odkurzanie. Nie
            przesadzam tez z gotowaniem, robie co trzeba i tyle, poniewaz nie wyznjae kultu
            jedzenia w odroznieniu od mojego meza... Zrezygnowalam z perfekcyjnej
            czystosci, bo to nie ma sensu, staram sie nie robic tragedii z lekkiego
            balaganu, a w chwilach strategicznych (wizyta VIPow) potrafimy wszystko
            uporzadkowac w 15 minut. Rozumiem jednak, ze dla Twojej Zony to moze byc zmiana
            i jeszcze sobie wszystkiego nie uporzadkowala. Na pewno robi sie ciezko, gdy
            pojawia sie dziecie, ale o tym jeszcze sie nie przekonalam.
            PS Ja tez lubie deszczowa pogode w gruncie rzeczy, bo mam wtedy szczegolne
            poczucie bezpieczenstwa w swoim zaciszu domowym u boku meza.
            • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 23.10.02, 15:03
              Apropos perfekcyjnej czystosci - moja zona jest perfekcjonistka w tym zakresie
              i czulaby sie zle, gdzyby na podlodze pozostal przyslowiowy pylek. To
              rzeczywiscie powoduje, ze proceder sprzatania wymaga czasu. Z drugiej strony
              brak tegoz pylka sprawia Jej duzo radosci, wiec cos za cos. A jedzenie? Posilek
              jest uczta nie tylko kulinarna (wzrok, zapach) ale wzrokowa, a przy okazji
              okazja do spedzenia uroczego wieczoru. Nie musi byc obficie, ale koniecznie
              kolorowo, ze smakiem, oryginalnie, ladnie podane, rytualnie, czerwone wino,
              swiece i duzo czasu... To cos czego Jej nauczylem. Czytalas kiedys ktoras z
              ksiazek Frances Mayes z serii toskanskiej, lub "Cnym rozkoszom", ktorego autora
              nie pomne? Jesli tak, bedziesz wiedziala o co chodzi, jesli nie, polecam. To
              moze wplynac na Twoje postrzeganie tego tematu.
              Czytam tak sobie niektore powyzsze posty i stwierdzam, ze mimo ze ludzie sa
              rozni to sa w nich takie skrawki podobienstw, ze wydaje sie ze pisze to sam lub
              czytam e-maila od bliskiej osoby. Dzieki Wam wszystkim.
              • Gość: smutna Re: Chlod po slubie IP: 195.205.251.* 24.10.02, 09:43
                Ja tez bym chciala nauczyc mojego meza takiej kultury spozywania posilkow, ale
                on jest urodzonym prosiaczkiem! I wiekszosc mezczyzn, ktorzy mnie otaczaja tez
                niestety. Wiec chyba jestes ewenementem. Moj maz, mimo ze na niego krzycze, je
                na stole zawalonym roznymi niepotrzebnymi rzeczami, brudzi sie jak dziecko
                (naprawde!) i je po prostu tak, ze mnie sie odechciewa. A kolacji przy swiecach
                to nigdy nie mielismy niestety. Owszem bywalo ze wybralismy sie do restauracji,
                ale sporadycznie. Za to robimy wiele innych milych rzeczy wspolnie, przeciez
                nie moge zmuszac ukochanej osoby do robienia czegos co go nudzi.
                Poszukam tej ksiazki, ktora polecasz.

                Moze w wolnym czasie napisz jeszcze cos o swoim malzenstwie, bo bardzo mnie
                interesuja doswiadczenia innych mlodych par.
                • malwinamalwina Re: Chlod po slubie 24.10.02, 10:26
                  Pigmalion, ot co mi do glowy przyszlo ...
                  • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 10:38
                    Chyba nie do konca. Uczymy sie nawzajem i pochlaniamy dobre wzorce lub raczej
                    te ktore obu stronom odpowiadaja, a odrzucamy te, ktore nie gwarantuja
                    kompromisu, mimo ze sa dobrymi wzorcami. Pigmalion mial zadanie latwe. On mial
                    monopol na wlasciwe zachowania.
                • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 11:11
                  Pozostaje przy temacie kulinarnym. Byc moze mozesz wziasc Go sposobem. Kup mu
                  upominek - ksiazke Isabel Allende "Afrodyta". To ksiazka, ktora moze pomoc
                  zrozumiec, ze posilek to sztuka. Wiele tam slow o afrodyzjakach, o zachowaniach
                  kochankow, ale i o zwyklych, niezwyklych przepisach kulinarnych i tym jak wiele
                  mozna czerpac ze wspolnego zasiadania przy stole, czy spozywaniu posilkow w
                  miejscach bardziej niezwyklych. "Sposob" polega na tym, ze jest to ksiazka
                  przesiaknieta erotyzmem i rytualami kulinarnymi. Trafi nawet do czlowieka,
                  ktory za szczyt romantyzmu i orgii kulinarnej uznaje zaproszenie kobiety do
                  McDrive'a.
                  A swiece na stole i muzyka sprawiaja, ze posilek trafi do zoladka i do serca.
                  Oczy kobiety w blasku swiec maja inny odcien i widac w nich blysk. Czy u
                  mezczyzny rowniez? Nie wiem, bo nie mamy lustra w kuchni. :))
                  OK, rozmarzylem sie. Na szczescie dzisiaj tez jest wieczor.
                  O kolejnych doswiadczeniach napisze bardzo wkrotce. Znowu jest wspaniale, mimo
                  ze czasu za malo...
                  • malwinamalwina Re: Chlod po slubie 24.10.02, 11:34
                    bedzie zgrzyt na tle postow ktore otrzymales no ale trudno : dobre zarcie to swietna rzecz - wiem o czym
                    pisze- atmosfera tez, ale czy ty aby nie przesadzasz ?
                    ta historia pt przez zoladek do serca juz troche zasniedziala...
                    i ta biedna dziewczyna ma sie z tego wywiazywac ?
                    a gdyby tak sobie jakies zajecie poza zyciem malzenskim znalazla ? moze by jej zle humory przeszly ?
                    • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 12:03
                      Cale szczescie, bo chyba bylo juz za slodko, ale ... chyba jednak nie bedzie
                      zgrzytu, bo Ona takie podejscie do "kulinariów" uwielbia.
                      A poza malzenskim zyciem to mamy troche zajec, nie koniecznie wspolnych. Jesli
                      mialbym wrocic do sedna sprawy to glowny watek brzmi "rodzina vs malzenstwo -
                      czy mozna zadowolic wszystkich", albo "dlaczego czasem chlodno jesli jest
                      milosc". A cala reszta to tematy poboczne, ale przy okazji warto sie im
                      przyjrzec, bo ludzie maja bardzo rozne podejscie do roznych spraw. Mysle, ze to
                      co zaproponowala Smutna - pisac o doswiadczeniach "mlodych malzenstw" to
                      calkiem dobry pomysl. Warto uslyszec jak sobie radza inni z problemami
                      docierania sie, zeby czegos nie przeoczyc.
                      Jednak mimo wszystko, dzieki Malwina, za sprowadzenie na ziemie, bo wiem ze
                      czasem odlatuje w kosmos. Zwlaszcza gdy wraca optymizm i zbliza sie weekend.
                    • Gość: smutna Re: Chlod po slubie IP: 195.205.251.* 24.10.02, 12:25
                      Malwino! Przeciez MKS mowi o tym, ze to on organizuje takie kolacje, prawda?
                      Wiec jego zona nie ma przez to dodatkowych nie wiadomo jakich obowiazkow.

                      A do MKS - Twoja Zona to jaki znak zodiaku? Nie zebym mocno wierzyla w
                      horoskopy, ale tak tytulem informacji. A wracajac do mojego Prosiaczka - z
                      ksiazka bedzie ciezko, bo on czyta tylko ksiazki prawnicze a nie rusza zadnych
                      innych. Ale jak ja bym chciala sobie cos takiego przeczytac. Moze przygotuje
                      mojemu Prosiaczkowi taka niespodziewanke i nakryje ladnie do stolu kiedys, moze
                      to doceni i chociaz raz na jakis czas tez cos takiego dla mnie zrobi. Bo jak
                      wyglada kolacja, kiedy wlaczone jest radio i leci program o polityce, a maz
                      lapie za gazete? Ja wtedy wstaje i wychodze z kuchnii. To chyba wynika z
                      wychowania, tesciowie tez jedza gdzie popadnie, aby bylo duzo. Jezeli masz
                      sprawdzone pomysly to z gory dziekuje, bo nie wiem jak szybko dotre do tych
                      Twoich ksiazek. Musze przyznac, ze maz i tak bardzo sie "wyrabia". Swieczki
                      zaczal lubic tak samo jak ja wiec gdy mamy gosci, to robimy taka super kolacje
                      przy swiecach i wszystkim bardzo to sie podoba. Moze wlasnie i Wy powinniscie
                      zapraszac znajomych, a nie tylko rodzine?

                      Moze dla Twojej Zony slub to w ogole bylo tak ogromna metamorfoza zycia, ze
                      dopiero dociera do niej wszystko stopniowo... A jak wygladalo Twoje zycie
                      przed? Byles sam, czy z rodzicami? Bo nic o tym nie piszesz. Napisz jezeli
                      chcesz oczywiscie.

                      • Gość: mks Re: Chlod po slubie IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 14:48
                        WODNIK. Tez nie wierze w horoskopy, ale ...
                        Co do zapraszania, to czesciej de facto sa u nas znajomi niz rodzina. Moze to
                        blad. Choc czasem wynika to z faktu, ze oni odmawiaja, a znajomi nigdy.
                        Co do sprawdzonych pomyslow to napisz, prosze, na priva: mks7@op.pl , z
                        przyjemnoscia sie nimi podziele.Dzialaja – to wiem na pewno. Nie chcialbym,
                        zeby to forum stalo sie stricte "kulinarnym", czy "literaturowym", bo jak widac
                        wyzej, nie wszystkim to odpowiada.
                        Idac dalej w odpowiedziach.
                        Od bodaj czterech lat mieszkalem sam, choc oczywiscie korzystalem z
                        dobrodziejstw pomocy rodziny. To obiad u mamy, to jakies pranie czy prasowanko.
                        Od dluzszego czasu bylem na wlasnym utrzymaniu, rowniez dlatego, ze dobrze mi
                        sie powodzilo w pracy i do tego wczesniej sporo bywalem poza domem, czasem
                        nawet po kilka tygodni. Zona - wrecz przeciwnie. Dlatego tez jest to dla niej
                        teraz troche szokiem. Wiesz jak to jest - miec na wyciagniecie reki wszystko,
                        rowniez kochane osoby, a nagle z dnia na dzien zmiana miejsca, przyzwyczajen,
                        itp. Dla mnie metamorfoza jest oczywiscie fakt, ze nie moge sie dzis spakowac i
                        jutro wyjechac, tak jak to mialo czasem miejsce za czasow kawalerskich. Ale
                        chyba mi jest duzo latwiej niz Jej. Dodam, ze przed slubem troche, choc niezbyt
                        dlugo ze soba mieszkalismy, ale trudno bylo to do konca nazwac "wspolnym
                        gospodarstwem domowym". Jednakze czasem rozmawialismy na temat tego jak z
                        jednej strony bedzie fajnie, ale jak beda czyhac na nas pulapki w formie "prozy
                        zycia" i " standardu malzenstwa". Staram sie przed tym bronic, a niewatpliwie
                        moze pomoc w tym mily wieczor, wyjazd, wyjscie z domu, nieprzewidziana
                        niespodzianka.
                        Choc nie zgdadzam sie z tym co pisala Olga03, to w jednym musze przyznac Jej
                        racje. Nie mozna kogos uszczesliwiac na sile. Po co robic niespodzianke w
                        postaci luksusowego Caribbean Cruise, komus kto boi sie wejsc na statek. Nawet
                        jesli codzien podadza ulubione karczochy, ktorych w domu na codzie brakuje, czy
                        zagra ukochany kwartet smyczkowy. Wazne sa intencje. Wszystko robic z milosci,
                        nie zas z zaspokojenia swojego ego i udowodnienia jakim jest sie wspanialym. Tu
                        punkt dla Olgi-swieta racja. Do tego, trzeba pamietac, ze druga strona te
                        intencje moze odebrac zgola inaczej. Znam to uczucie jak cos zrobisz
                        perfekcyjnie - bliska osobe moze to przygnebic, bo poczuje sie gorsza. Niby
                        absurd, ale cos w tym jest. Szczesciem, ludzie sa rozni sa dobrzy w roznych
                        aspektach zycia - dlatego warto mowic o zaletach drugiej strony, a uslyszy sie
                        o swoich i wtedy bedzie i radosc i ego zaspokojone. Przez krotka chwile rzecz
                        jasna, ale zycie sklada sie z chwil wlasnie.
                        To sobie poteoretyzowalem. Przyznam, ze nie zawsze wychodzi czlowiekowi
                        wdrazanie tych teorii w zycie.
                        Chwala tym co dotrwali do konca.
    • olga03 a może jest odwrotnie? 24.10.02, 12:56
      Cały czas skupiamy się na problemach z teściami i współczująco radzimy jak i ch
      odseparować od was, ale im dłużej czytam tym bardziej mam wrażenie, że problem
      może leżeć gdzie indziej..
      Nie obraź się, ale czy to nie jest tak że problem teściów jest drugorzędny i
      tak naprawdę to ona jest zmęczona tobą i waszymi relacjami. Narzuciłeś jej
      bardzo ambitny plan - jeśli faktycznie stara się codziennie mieć mieszkanie na
      błysk, a ty na dodatek codziennie organizujesz jej te kolacje ona nie ma nawet
      chwili czasu dla siebie.
      Przyznam się szczerze, że byłam kiedyś w związku z kimś kto był podobny do
      ciebie, bardzo dużo z siebie dawał (kolacje, spacery, wyjazdy itp..). Ja przez
      bardzo długo starałm się mu sprostać (nie znam kobiety która powiedziałby TAK
      gotującemu mężczyźnie - nie gotuj kochanie, mam dość, pozatym wszystko było
      idealnie, więc czegio się czepiać), nie mając chwili dla siebie. Może to
      dziwne, ale często wolę w średnio czytstym mieszkaniu zjeść kromkę z serem na
      kolację i wyciągnąć się na kanapie z herbatą czytając książkę.
      Byłam coraz bardzie zdołowane i sfrustrowana nie umiałm sama ze sobą dojść do
      ładu.
      Z perspektywy czasu widzę, że ten związek był nieautentyczny - facet starał się
      bardzo ale tak naprawdę nie po to żeby mi zrobić przyjemność, ale dlatego żeby
      mi całemy światu pokazać - PATRZCIE JAKI JESTEM CZUŁY I WSPANIAŁY.
      • Gość: mks Re: a może jest odwrotnie? IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 13:38
        Moja Droga,
        To nie ja narzucilem taki plan. Po prostu podzielilismy sie obowiazkami i kazdy
        z nas robi to co umie i lubi. Tak, lubi, bo Ona lubi sprzatac , a ja gotowac. Z
        drugiej strony nie ma przymusu. Jak wracam czasem z pracy o osmej to jedyne o
        czym mysle to - spac. Oboje nie narzekamy na to, ze trzeba cos zrobic w domu.
        Problem naprawde lezy w tym, zeby zadowolic wszystkich, z jednej strony i
        starac sie okreslic priorytety co jest wazniejsze, czy malzenstwo i rzeczy
        ktore chcemy robic wspolnie lub musimy zrobic wspolnie, czy tez dogadzanie
        rodzinie. Ja zdaje sobie sprawe z Jej tesknoty, bo to w koncu my przebywamy ze
        soba wieczorami, w nocy, w weekendy wiekszosc czasu.
        Co do kolacji, to nie mysl, ze codziennie jest uczta z kelnerem stojacym przy
        stole, czy zmiatanie kazdego pylka z czystj podlogi. Pod tym wzgledem jest
        zdrowo, bo zadnej stronie to nie przeszkadza, a pewne rzeczy wynikaja po prostu
        z charakteru, czy moze wychowania. Wychodzimy na zewnatrz, zapraszamy znajomych
        do siebie, bo w weekend mamy szczescie nie pracowac. I dlatego pisze raz
        jeszcze - prawie idylla.
        Jeszcze raz dodam - nie widze na razie duzego problemu, opisalem
        raczej "chwile", ktore wydaja mi sie smutne i problemy, ktore w potoku radosci
        czasem spedzaja sen z powiek. Bo dlaczego ktos sie smuci jak jest wszystko na
        miejscu. Otoz wlasnie dlatego, ze byc moze teskni za kims innym lub czyms innym.
        A co do wspanialosci faceta i pokazywania na zewnatrz - nie wysylam na to forum
        oferty ze zdjeciem i nie taka jest moja intencja. Mam problem, dziele sie z nim
        i oczekuje podzielenia sie doswiadczeniem. Musze przyznac, ze tych parenascie
        postow juz mi wiele dalo, czlowiekowi otwieraja sie oczy na niektore rzeczy.
        Najwazniejsze, ale i najtrudniejsze jest spojrzec oczami drugiej osoby. W
        Smutnej czy Podobnej widze to czego byc moze nie chcialem zauwazyc w zonie. Bo
        w koncu wszystko jest relatywne - jeden powie, ze juz przezyl polowe, a drugi,
        ze jeszcze polowa przed nim. Niby maja to samo, a jednak jeden jest
        przygnebiony, a drugiego przepelnia euforia.
        Tak jak mnie w tej chwili. Moze dlatego, ze po kilku szarych dniach, znowu jest
        slonce... tym razem mowie o pogodzie na zewnatrz!!!
      • Gość: Malwina na temat rodziny... IP: *.abo.wanadoo.fr 24.10.02, 13:40
        dorzuce uwage zasadnicza (lata minely zanim do tego doszlam, moze wy sobie oszczedzcie tego
        zmarnowanego czasu...) : rodzina to ona i ty + ewentualne dzieci jak bedzie na nie czas.
        To jest teraz WASZA rodzina i o nia priorytetowo trzeba dbac.
        mamyojcowietesciowiebraciasiostry to wasze b y l e rodziny (nie mowie ze nie wazne ale nie
        najwazniejsze)
        • Gość: mks Re: na temat rodziny... IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 13:50
          Swieta prawda. Ten tekst jest jakbym sam go napisal. Chyba wydrukuje, oprawie w
          ramki i powiesze przed wejsciem do NASZEGO mieszkania. Niektorym zrozumienie
          tego zabiera wiecej czasu, ale jak sie bedzie powtarzac do znudzenia, to
          powinno przyniesc taki efekt jak reklama coca coli - niewielu ja lubi, ale
          (prawie) wszyscy pija.
          Mam nadzieje, ze zwolennicy coli wybacza.:))
      • Gość: Speedy Re: a może jest odwrotnie? IP: 193.0.236.* 24.10.02, 16:56
        Bardzo celna uwaga i bardzo prawdopodobna:-) Mierz zamiary podlug sil:-) A moze
        mks zrobcie sobie odmiane zrobcie dzien lenistwa albo zamiencie sie
        obowiazkami:-) Chyba za bardzo sie starasz, owszem czasem trzeba sie starac
        ale trezba tez umiec sie wyluzowac:-) Sam mowisz ze nie masz chwili spokoju
        nawet gdy jest OK bo myslisz co bedzie jutro a powiedz sobie "Walic to co
        bedzie utro dzisiaj jestem szczesliwy i .. "nic mi wiecej nie p[otrzeba oprocz
        blekitnego nieba" hehe:-))
        • Gość: mks Re: a może jest odwrotnie? IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 17:00
          Slusznie. Dzisiaj jest OK.
          • Gość: mks Re: a może jest odwrotnie? IP: *.firma / 192.168.20.* 24.10.02, 17:07
            Aaaaa... Zapomnialem dodac. Uwielbiamy czasem lezec na kanapie i lenic sie.
            Speedy, uwierz mi, my nie jestesmy pracoholikami. Przynajmniej w domu.
            • Gość: Speedy Re: a może jest odwrotnie? IP: 193.0.236.* 25.10.02, 17:25
              > Aaaaa... Zapomnialem dodac. Uwielbiamy czasem lezec na kanapie i lenic sie.
              > Speedy, uwierz mi, my nie jestesmy pracoholikami. Przynajmniej w domu.

              No to tyle dobrze:-) Hehe pozdrufka i zeby wiecej bylo dni na OK:-)
    • Gość: Speedy Re: Chlod po slubie IP: 193.0.236.* 24.10.02, 15:21
      No coz chcesz latwego rozwiazania ktore by zadowolilo wszystkich:-)
      Otoz takie nie istnieje.
      Twoja zona sama nie wie czego chce. Wiekszosc kobiet dala by sie pewnie zabic
      zeby ich mezowie byli podobni do Ciebie:-)
      Nie pasi jej no to niech sama zdecyduje czy nie interesuje jej ktores z
      rozwiazan ponizej:-)
      Ja sugeruje 3 sposoby rozwiazania problemu:
      1. Badzcie dalej malzenstwem ale na dochodzenie tzn niech Twoja zona dalej
      mieszka u swojej mamy:-) I wroca czasy slodkiego bujania w oblokach hehe:-)
      2. Rozstancie sie jezeli jej na Tobie zalezy to wreszcie do Niej to dotrze
      jezeli nie, to wczesniej bedziecie wolni:-) (aha nie wspomniales nic o
      dzieciach znaczy sie nie macie:-)
      3. Bardzo radykalne i ryzykowne:-) Postarajcie sie w koncu o potomstwo czasem
      to budzi w kobietach nowe poklady uczuc, poza tym dodaj poczucie obowiazku
      wobec dzieci.
      No i trzym sie pozdrufka Speedy
    • saana Re: Chlod po slubie 24.10.02, 17:25
      kobieca psychika jest inna niz meska to co Ciebie jest naturalne i to co Ty
      myslisz i jak obierasz wasza sytuacje wcale nie oznacza ,ze tak odbiera ja
      Twoja Zona. panowie zawsze mysla, ze wystraczy dzialac a kobiety potrzebuja
      slow. Moze robisz duzo dla jeje rodziny ale moze ONa potrzebuje czuc sie
      zrozumiana, moze potrzebuje zebys wiecej z nia rozmawial. Zazxwyczaj po roku
      pojawia sie pierwszy kryzys. Macie wiec go. Prawdopodobnie Twoja zona
      oczekiwala czegos innego od tego malzenstwa i jest rozczarowana. abierz ja
      gdzies na pobyt tylko we dwoje...mam na mysli z dala od jej rodziny od Waszego
      miasta. I niech Ona sie w koncu otworzy. Bo nikt Ci na tym forum poza nia nie
      wytlumaczy o co chodzi. A listu wynika ,ze Ona sie skarzy a Ty nie rozumiesz i
      sluchasz. A to nie rozmowa....sprobuj z nia porozmawiac, to pomoze Ci ja
      poznac. Bo z litu wynika ,ze jej chyba nie rozumiesz i nie znasz.
      • Gość: smutna Re: Chlod po slubie IP: 195.205.251.* 25.10.02, 10:37
        O wodnikach wiem tylko tyle, ze sa niesamowitymi indywidualistami i nic poza
        tym, nawet nie ma ich wielu wokol mnie wiec niestety nie doje do nowych
        tworczych konkluzji w tym temacie. Ja jestem panna wiec to inny swiat.
        Wczoraj wpadlam do ksiegarnii i przypadkiem natrafilam na ksiazke-poradnik dla
        narzeczonej i mlodej zony i wyobraz sobie ze naukowo stwierdzono cos takiego
        jak depresja poslubna wystepujaca u mlodych zon (Heinrich chyba, musze
        sprawdzic), wynikajaca z tego, ze opada cala radosc zwiazana z przygotowaniem
        do slubu, panna mloda ktora wszyscy sie zachwycali staje sie zona i musi stawic
        czola codziennosci. Wg tej teroii, cale to zamieszanie i zgielk przygotowan
        sprawiaja, ze przyszla zona nie mysli o tym, co ja czeka potem (nawet jezeli ma
        obawy). A po slubie wszystko wraca ze zdwojona sila. Ja nawet plakalam, ze
        musze zmienic nazwisko! I chyba tez troche mnie ta depresja dopadla, bo slub
        minal bardzo szybko, poza tym nie do konca bylo tak, jak chcialam (moi rodzice
        sie rozchorowali na tydzien przed wiec musialam ich pielegnowac, jakos wiec nie
        widzialam z ich strony, zeby przezywali to wydarzenie, a zeby bylo smieszniej
        to dzien przed slubem ja sie rozchorowalam i skladalam przysiege z
        goraczka!!!), co nie zmienia faktu oczywiscie, ze bylo to dla mnie przezycie
        mistyczne wrecz i nie do opisania od strony duchowej. Slub slubem, ale
        najwazniejsze to, co potem... Mimo, ze znalismy sie tak dlugo, i tez czasami
        pomieszkiwalismy np w weekendy, to przez pierwsze miesiace jakos nie moglam sie
        dostosowac i znalezc sobie miejsca. Teraz jest juz duzo lepiej. Tez sobie
        czasami lezymy na kanapie albo ogladamy filmy siedzac pod kocykiem, i to jest
        naprawde wspaniale. Wtedy mysle, ze odnalezienie bliskiej osoby to prawdziwe
        szczescie. Twojej Zonie na pewno sie ulozy w glowie stad tez absurdalne sa
        propozycje niektorych zebyscie sie rozstawali, czy na gwalt mieli dziecko. Ja
        popieram opcje czekania i cierpliwosci.
        Wczoraj wieczorem to mnie dopadl juz totalny dol przez to, ze moimi rodzicami
        jest tak sztywno i ja to bardzo mocno przezywam. Oni nie sa zlymi rodzicami, sa
        po prostu bardzo surowi i wymagajacy. Maz mnie pocieszyl kolejny raz biedaczek
        i chyba troche mi opadl ten smutek wiec chyba zapowiada sie mily weekend.

        NADAL PODTRZYMUJE WNIOSEK O WYMIANIE DOSWIADCZEN MLODYCH MALZENSTW NIE WIEM
        TYLKO CZY POZOSTAJEMY TU CZY TEZ ZROBIC NOWY WATEK?


        • mks7 Re: Chlod po slubie 25.10.02, 11:10
          To ja - ten sam mks. Dobry pomysl co do nowego watku. Zaraz go zakladam pod
          nazwa: Mlode Malzenstwa-jakie doswiadczenia?
          Do Smutnej - w weekend w calej Polsce wiecej slonca i cieplej. I jak tu sie nie
          cieszyc, prawda?
          • Gość: smutna Re: Chlod po slubie IP: 195.205.251.* 25.10.02, 11:16
            Ale chyba na tym nowy watku pzostane smutna albo smutna niesmutna, bo jak
            inaczej mnie poznasz?
            • mks7 Re: Chlod po slubie 25.10.02, 11:20
              Jak sobie zyczysz, niech tak bedzie. Chociaz dla mnie bardziej - melancholijna -
              a to ma posmak pozytywny.
          • dorota-r Re: Chlod po slubie 25.10.02, 11:19
            Dzisiaj od rana świeci słońce- przynajmniej u mnie.
            Piątkowe popołudnie to znakomity czas na spacer we dwoje!
            (Mnie czeka we czworo-12 nóg :-))) ale też będzie miło)
            • johana13 Re: Chlod po slubie 25.10.02, 15:35
              rozpieszczona księżniczka szukająca dziury w całym.
              Tak to jest , kiedy komuś jest za dobrze i nie wie co to znaczy kopniak od
              życia.....
              Pzdr
              • mks7 Re: Chlod po slubie 25.10.02, 15:40
                Troche przesadzasz Johano. Mimo, ze trudno niektore zachowania zrozumiec, to
                warto czasem wglebic sie w powody tych zachowan. A niektore mozliwe powody
                wyjasnilo w tym watku pare innych osob plci zenskiej.
                • johana13 Re: Chlod po slubie 25.10.02, 15:49
                  wyrażam tylko swoją opinię :)
                  zobaczyłam w Twojej żonie trochę siebie sprzed 5 lat. Teraz z moim życiu trochę
                  się zmieniło i widzę jak dojrzałam.Żałuję, że nie doceniałam tamtych chwil...
                  • mks7 Re: Chlod po slubie 25.10.02, 15:56
                    Wazne slowo - dojrzalosc. Ciekawa sprawa, ze nie zalezy ona od wieku.
                    A co do zony, to odzywa sie we mnie instynkt obronny i jak ktos mowi o Niej w
                    taki sposob to rzucam sie do gardla. :-))
                    Niemniej, dzieki za opinie.
    • usenetgazeta Re: Chlod po slubie 31.10.02, 12:21
      nie znam Was ale z tego co pisales to albo Twoja zona jest bardzo wrazliwa i
      rodzina to wykorzystuje albo nie do konca czuje ze jest ta osoba, ktora Ty
      kochasz (i ucieka do rodziny gdzie kochaja ja taka, jaka jest).
      W pierwszym przypdku - czuje sie zle bo jest szczesliwsza niz jej rodzina, chce
      jakos zrobic zeby i oni byli szczesliwi, tylko ze jest to niemozliwe... to jest
      problem, z ktorym musi sama sobie poradzic. Ja nie sluchalabym rad - krzyknac i
      fanaberie maja minac, czy przytulac, glaskac, pocieszac. To drugie na pewno
      przynosi jej ulge ale jak widzisz jedynie tymczasowa. Czas + literatura, moze
      psycholog - cos/ktos co uswiadomi jej ze to jest jej zycie i ona przede
      wszystkim odpowada za siebie a nie za to, ze jej najblizsi nie maja udanego
      zycia. Nie licz ze jej rodzina w tym pomoze - wiedza ze ona jest wrazliwa i
      nawet nieswiadomie beda to zawsze wykorzystywali. Ty badz zawsze w poblizu
      gotowy na porozmawianie/przytulenie ale pokazuj ze to Ciebie rani i jestes
      smutny. To ona ma do Ciebie przyjsc, w zadnym przypadku odwrotnie. Daj jej
      poczucie bezpieczenstwa ale pokaz ze to nie jest w porzadku w stosunku do
      Ciebie.

      W przypadku, gdy czuje ze troche nie dorasta do Twoich wyobrazen do niej, daj
      jej wolnosc, nigdy nie neguj, nie krytykuj, mow co Ci sie w niej podoba. Nie
      narzucaj swojego bycia dobrym dla niej, daj jej przejac inicjatywe. Jak nie
      podoba jej sie co Ty zorganizowales, popros zeby pomyslala o czyms, na co ona
      ma ochote. Ustalcie ze raz robicie co Ty lubisz raz co ona.
      Gdy cos odklada na pozniej a nie jest to wazne - powiedz jej ze jest OK tak jak
      bylo i jak nie ma ochoty to niech nic nie robi (chyba ze bardzo Cie to drazni -
      wiec zrob to sam). Gdy jest to wazne zaproponuj ze to zrobisz, ale niech widzi
      ze robisz to kosztem czegos, np masz mniej czasu zeby pomoc jej rodzinie, kupic
      kwiaty itp.
      heh, duzo gdybania, zycze powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka