Dodaj do ulubionych

Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyznami?

IP: *.dip.t-dialin.net 21.10.02, 19:04
Znalazlam sie w trudnej sytuacji. Moj maz chce sie przeprowadzic do innego
kraju, tzn chce wrocic do swojego kraju (pochodzi za Stanow) no i oczywiscie
wziac mnie ze soba. Jestem przerazona bo nie chce nigdzie jechac, nie
wyobrazam sobie tam zycia, mieszkalam w Stanach przez jakis czas i zycie w
ogole mi tam nie odpowiada, czasami mysle ze jedynym rozwiazaniem jest
rozwod. Ale z drugiej strony rozwod tez mnie przeraza, nie potrafie tak po
prostu rozwiesc sie. Jak wy byscie postapily w takiej sytuacji? Wiem ze
decyzje musze podjac sama ale ciekawa jestem waszych opinii.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jolka Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.10.02, 19:13
      Napisz jak dlugo zyliscie razem w Polsce i dlaczego on sie chce przeprowadzic?
    • anx Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna 21.10.02, 19:16
      Wydaje mi się, ze jedna kwestia to to, że musisz zastanowić się czy idziesz za
      nim i godzisz się na tzw. zycie kury domowej tzn. on pracuje, ty czekasz, czy
      jedziesz za nim i organizujesz sobie jakoś zycie TAM.
      Martwi mnie inna rzecz w Twojej wypowiedzi: dlaczego zastanawiasz się nad
      rozwodem? Wolisz się rozwieśc niz tam jechać? A może chodzi o to, że nie
      kochasz męża i dlatego tak bardzo przeraża Cię wyjazd z nim? A czy rozmawiałaś
      o tym z męzem? czy on wie że masz takie dylematy?
      Jakoś nie mogę sobie wyobrazić tego, że kochasz kogoś a jednocześnie ze strachu
      przed czymś chcesz się go "pozbyć" . Nie uważasz?
      • Gość: dodo Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: 209.226.65.* 21.10.02, 19:34
        najprostsza odpowiedz jest - tak.
        za tym, ktorego kocham poszlabym wszedzie. i poszlam :-)
        on zreszta za mna poszedlby tez dokadkolwiek gdybym o to prosila. i nieraz juz
        szedl :-)
        czy nie wydaje ci sie, ze twoj dylemat pojawia sie leciutko za pozno?
        gdy wiaze sie ze soba dwoje ludzi z roznych krajow, warto wczesniej omowic
        mozliwosci mieszkania tu czy tam, mieszkania troche tu i troche tam, mieszkania
        jakis czas tu i jakis czas tam itd.
        nie kazdy moze sie zdecydowac na taki uklad i tez nie kazdy powinien. ale skoro
        sie zwiazalas z kims spoza polski, to juz w momencie slubu powinnas byla wziac
        pod uwage, ze ktoregos dnia moze zaistniec koniecznosc, potrzeba lub ochota
        przeprowadzki do jego kraju. jezeli to taki problem, nie nalezalo sie z nim
        wiazac. nie rozumiem jak moglas sobie nie zadac tych pytan przed(!!!) slubem.
        • Gość: Imagine Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: *.unl.edu 21.10.02, 21:37
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > najprostsza odpowiedz jest - tak.
          > za tym, ktorego kocham poszlabym wszedzie. i poszlam :-)
          > on zreszta za mna poszedlby tez dokadkolwiek gdybym o to prosila. i nieraz
          juz
          > szedl :-)
          > czy nie wydaje ci sie, ze twoj dylemat pojawia sie leciutko za pozno?
          > gdy wiaze sie ze soba dwoje ludzi z roznych krajow, warto wczesniej omowic
          > mozliwosci mieszkania tu czy tam, mieszkania troche tu i troche tam,
          mieszkania
          >
          > jakis czas tu i jakis czas tam itd.
          > nie kazdy moze sie zdecydowac na taki uklad i tez nie kazdy powinien. ale
          skoro
          >
          > sie zwiazalas z kims spoza polski, to juz w momencie slubu powinnas byla
          wziac
          > pod uwage, ze ktoregos dnia moze zaistniec koniecznosc, potrzeba lub ochota
          > przeprowadzki do jego kraju. jezeli to taki problem, nie nalezalo sie z nim
          > wiazac. nie rozumiem jak moglas sobie nie zadac tych pytan przed(!!!) slubem.

          To nie ma znaczenia dodo, czy ona sobie zadala pytania czy nie.
          Ona nie chce wyjechac do Stanow, bo zna ten kraj. Poza tym nie kocha swego meza,
          bez wzgledu co na ten temat mowi. Jej sie wydaje ze kocha, zreszta jak prawie
          nam wszystkim. Po co ma sie ciagnac gdzies, gdzie nie chce jechac ? Kto na tym
          straci, ze sie rozwioda ? A zreszta, jemu tez sie nie dziwie, ze nie chce dalej
          byc w Polsce.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: dodo imagine :-) IP: 209.226.65.* 21.10.02, 21:51
            ale widzisz imagine (imagine that :-D), ja nienawidze tego powiedzonka "madry
            polak po szkodzie". po prostu diabli mnie biora gdy po raz kolejny czarno na
            bialy ktos pisze cos takiego, z czego jasno wynika, ze sobie nie przemyslal...
            ja rozumiem, ze sa wypadki, tragedie, nagle szanse itd. i wtedy trudno
            cokolwiek przewidziec ale slub? slub to sie bierze bo doglebnym rozwazeniu
            wszelkich za i przeciw a jak sie go bierze z facetem z obcego kraju to po
            podwojnie doglebnym. albo i potrojnie ;-)
            i pewnie masz racje, ze im juz pozostalo tylko rozstac sie - chocby na chwile
            ale to sa takie kompletnie niepotrzebne doswiadczenia...
            moze chociaz ktos sie jednak poduczy czegos na takich bledach, eh...
            • Gość: Imagine Re: imagine :-) IP: *.unl.edu 21.10.02, 22:41
              Gość portalu: dodo napisał(a):

              > ale widzisz imagine (imagine that :-D), ja nienawidze tego powiedzonka "madry
              > polak po szkodzie". po prostu diabli mnie biora gdy po raz kolejny czarno na
              > bialy ktos pisze cos takiego, z czego jasno wynika, ze sobie nie przemyslal...
              > ja rozumiem, ze sa wypadki, tragedie, nagle szanse itd. i wtedy trudno
              > cokolwiek przewidziec ale slub? slub to sie bierze bo doglebnym rozwazeniu
              > wszelkich za i przeciw a jak sie go bierze z facetem z obcego kraju to po
              > podwojnie doglebnym. albo i potrojnie ;-)
              > i pewnie masz racje, ze im juz pozostalo tylko rozstac sie - chocby na chwile
              > ale to sa takie kompletnie niepotrzebne doswiadczenia...
              > moze chociaz ktos sie jednak poduczy czegos na takich bledach, eh...

              Napewno sie nie nauczy. Gdybysmy jako ludzie uczyli sie na bledach, dzisiejsza
              planeta bylaby rajem. Nie jest i nie bedzie tak. Chocbym nie wiem jak daleko
              chcial odejsc od doktryny karmy i osobniczej ewolucji czlowieka poprzez kolejne
              inkarnacje, musze po chwili wrocic, gdyz to jest jedyne wytlumaczenie, ktore
              zdaje probe czasu i zwyklego common sense. Piszesz o kompletnie nie potrzebnych
              doswiadczeniach. Dla Ciebie dodo. Oni tego potrzebowali. Moze inaczej. Oni
              nie mieli innego wyjscia.
              Pozdr, Imagine.
          • arek_cz W zaslepieniu zyjemy ?? - Nie 22.10.02, 12:49
            Imagine napisałaS:

            [...]
            > bez wzgledu co na ten temat mowi. Jej sie wydaje ze
            > kocha, zreszta jak prawie nam wszystkim....

            Czemu twierdzisz ze sie wydaje?? Czy wszystko dookola
            jest uluda, milosc, uczucia... ?
            Co Cie sklania do takiego twierdzenia?
    • Gość: weronika Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.10.02, 22:10
      dodo czemu od razu zakładasz że maja nic nie uzgodniła?
      Nie wiemy na ile autorka ma wpływ na decyzje męża, a może jest tak ze on wyjedzie do stanów bez
      względu na jej uczucia. Poza tym czy można powiedziec ze kogos sie kocha tylko wtedy jesli sie
      poswieca dla niego bez reszty nie zostawiajac nic dla siebie?
      Na pewno są dzieci, wyjazd wiaze sie z bardzo duzym stresem, z rezygnajca z otoczenia i przyjaciol.
      Problem wydaje sie byc bardzo zlozony.
      Ja powiem tak: NIE, nie poszłabym wszedzie za mężem jesli miałoby to godzic w interesy moje i dziecka.
      teraz mam swietna prace, grono znajomych, pania w sklepie z ktora lubie pogadac. Nie
      przeprowadziłabym sie do innego kraju ktorego nie lubie tylko dlatego ze mąż tak zarządził. Za to wydaje
      mi sie , ze mysl o rozwodzie jest przedwczesna, poczekaj na rozwoj wydarzen, pewnie sie jakos ulozy i
      nie trzeba bedzie posuwac sie do tak drastycznych srodkow
      • Gość: dodo weronika IP: 209.226.65.* 21.10.02, 22:23
        zakladam, ze sobie tego nie przemyslala na podstawie tego, co napisala. gdy
        wychodzila za maz za amerykanina mogla sie spodziewac, ze ktoregos dnia on
        zapragnie pomieszkac w swoim kraju. gdyby wtedy zadala sobie pytanie "czy bede
        gotowa jechac z nim?", dzis nie byloby problemu.
        co zas do waznosci dzieci, szkoly, pani w sklepie i innych dodatkow w zyciu to
        oczywiscie kazdy ma swoje kryteria wartosci i preferencje. ja dzis wiem, po 30
        lat razem z takim jednym, co sie jaka, ze to my dwoje wobec swiata. wszystko
        inne przemija, dzieci dorastaja i odchodza, panie w sklepach sie zmieniaja,
        adresy tez ale na dzis i na jutro, na dzien i na noc, na dobre i na zle -
        jestesmy my dwoje.
        dlatego jesli on mnie jutro rano obudzi i powie, ze idziemy to ja sie nawet nie
        spytam dokad, bo to nie ma zbyt wielkiego znaczenia. a gdyby mi przyszlo do
        glowy powiedziec mu wieczorem, ze pora w droge, on po prostu pojdzie ze mna, bo
        tak sobie to we dwoje wymyslilismy tych 30 lat temu... ze jestesmy dla siebie
        na wzajem. i juz. nic mniej, nic wiecej.
        ale jesli nie ma tej wspolnoty, no to jej nie ma. i nic sie na to nie da
        poradzic. ale w takim wypadku nie nalezalo sie ze soba wiazac. na dobre czy na
        zle...
        • Gość: weronika do dodo IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.10.02, 22:31
          bardzo to białe, ale nie zawsze tak jest w życiu. Rozumiem o czym mówisz, ja
          przeprowadzałam sie juz trzy razy, tyle razy musiałam sie zaaklimatyzować i
          wiem że nie lubie takich zmian. Oczywiście praca niby nie jest najważniejsza,
          ale jesli np. w stanach nie mogłabym robic tego co lubie wątpie że byłabym
          szcześliwa. Myslę że powinnismy jak najbardziej oddac sie ukochanej osobie ale
          w granicach normy. Maja pisze że była tam, spróbowała, nie zapiera sie nogami
          zeby nawet nie spróbowac. Zmiana kraju to ciężka decyzja i nie mieszałabym do
          tego miłości bo nie każdego zadowoli w życiu sam fakt istnienia miłości jesli
          reszta nie gra.
          • Gość: maly.k Oddanie w granicach normy... IP: *.BrockU.CA 21.10.02, 22:37
            Milosc w granicach normy.
            Zadowolenie w granicach normy.
            Szczescie w granicach normy.

            Pozdrawiam w granicach normy,

            mk.
            • Gość: weronika Re: Oddanie w granicach normy... IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.10.02, 22:42
              wiesz co, znam takie co oddały sie bez reszty i sprzątaj kible w stanach a w
              Polsce miały szanse na rozwijającą prace i teraz nie widze szczescia w ich
              oczach tylko łzy
              • Gość: maly.k Spojrz, Weroniko IP: *.BrockU.CA 21.10.02, 23:03
                Pania ze sklepu jutro moze przejechac samochod. Albo i dzis nawet. Moga sklep
                zamknac. Masz swietna prace. Gratuluje. Ale zwaz, ze jutro mozesz nie miec - bo
                swiat jest pelen niespodzianek. I tak ciagle.
                Od nieszczesc staramy sie ustrzec, szukajac oparcia w rodzinie, wsrod
                przyjaciol. Szkoda tylko, ze czasem zapominamy do tych przyjaciol dolaczyc meza
                czy zone. Przyjazn zreszta tez w granicach normy...

                Oddanie sie tylko w granicach normy nie oznacza, ze sie nigdy tych
                przyslowiowych kibli nie bedzie sprzatac. Ani wyjscie poza granice, ani
                pozostanie w tych granicach nie pomoze tym, ktorzy boja sie wyjsc poza prog
                swojego mieszkania.

                Pozdrawiam w granicach normy,

                mk.

                PS. Niedawno zaczelo mi switac, ze - tak, jak napisala dodo - dwoje przeciw
                swiatu. Ale ja jestem bardzo mlody i krotko zonaty.
            • Gość: Imagine Re: Oddanie w granicach normy... IP: *.unl.edu 21.10.02, 22:43
              Gość portalu: maly.k napisał(a):

              > Milosc w granicach normy.
              > Zadowolenie w granicach normy.
              > Szczescie w granicach normy.
              >
              > Pozdrawiam w granicach normy,
              >
              > mk.
              A czy ty przypadkiem nie pracowales w Instytucie Normalizacji i Miar ?
              NORMAlnie ludzie tak nie pisza. Przyznaj sie no mk.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: maly.k Re: Oddanie w granicach normy... IP: *.BrockU.CA 21.10.02, 22:55
                Wyobraz sobie, ze zajmuje sie normalizacja (ale nie w sensie Instytutu Miar i
                Wag). Ale masz racje: normalni ludzie tak nie pisza. Kajam sie.

                Pozdrawiam,

                mk.
              • Gość: Przypadkiem Jak pisza normalni? IP: proxy / *.net195-132-226.noos.fr 21.10.02, 23:03
                Pytam, bo doprawdy mnie to ciekawi.
                P_
                • Gość: maly.k A kogo obchodza normalni? (n/t) IP: *.BrockU.CA 21.10.02, 23:08
      • proo Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna 21.10.02, 22:29
        Nikt z nas nie może powiedziec jednoznacznie ze Maja nie kocha męża ale ..
        na podstawie tego co mowi w swoim poscie , należy przypuszczac że tak może być.
        Można negocjować , ewentualnie grozic rozstaniem , uzyc mozliwości rozstania
        jako argumentu przekonywujacego do swojej racji w czasie rozmowy.. ale Maja
        rozważa je (rozstanie) niejako poza uszami męża , mysli więc o tym realnie a to
        może znaczyć ze nie kocha go. Jesli tak jest - wybór jest jeden! Co wowczas
        może ją przekonać do pozostawienia tego co kocha?! Przyjaciół , rodziny no i
        miłej pani w sklepie (traktujmy ten powód jako przykład w cudzysłowie)? Dla
        kogo ma sie wyrzec siebie? Jesli Cię nic nie sklania do wyjazdu i jeśli nasze
        podejrzenia co do uczuć do męża sa trafne ... , Maju? Wybor jest prosty!

        pozdrawiam
        proo
    • Gość: nie wazne IP: *.dip.t-dialin.net to nie Polska, mili rozmowc IP: *.dip.t-dialin.net 21.10.02, 22:21

      a ja ja rozumiem, w USA jest ciezko,
      niestety nie moge dac zadnej rady,
      tylko tyle, rob to co tobie serce dyktuje.
    • roseanne tak (ntx) 21.10.02, 22:45
      • Gość: dodo dwoje wobec swiata nie przeciwko :-) n/txt IP: *.sympatico.ca 22.10.02, 00:08
        • Gość: maly.k no dobra! wobec, nie przeciwko IP: *.BrockU.CA 22.10.02, 00:20
          Wyszlo mi cos innego, niz mialo wyjsc. A mowila ciocia, zeby cytowac dokladnie,
          albo wcale. I mam za swoje.

          Pozdrawiam,

          mk. (co ma za swoje i przez to jeszcze siedzi w pracy)
          • Gość: inka_sama ktos za kimś na pewno IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.10.02, 00:27
            No ja za moim na pewno pójdę.

            Tylko pytanie kiedy??? ;))

            Wisielczy humor chyba mam?
            Może po prostu czarny.

            Książe męcz się męcz a ja zaraz ide papatki!
            pozdrawiam!
            i_s
    • optymistka Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna 22.10.02, 09:02
      Przykro, ale nie widzę uczucia miedzy wami. Co to znaczy, ze maz chce cie
      wziac ze soba? Nie przedyskutowaliscie tej ewentualnej przeprowadzki razem?
      To jest jego decyzja, a ty masz sie podporzadkowac?
      Sorry, tak wazne decyzje na ogol podejmuje sie we dwoje, jezeli ty masz
      sie tylko podporzadkowac, to....... sama zdecyduj. Zdaje sie, ze na potulna
      kure domowa nie nadajesz sie.

      • Gość: Malwina Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.02, 11:10
        to nie jest dobre pytanie.
        ja poszlabym wszedzie z mezczyzna czy bez bo lubie zmiany i nowe panie ze sklepow.
        problem w tym ze to nie TWOJ mezczyzna tylko facet z ktorym podpisalas jakis kontrakt. On teraz zaklada
        filie przesiebiorstwa na obczyznie a ty musisz podjac decyzje : idziesz za nim lub nie.
        smutek....
    • Gość: moi Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: 213.25.85.* 22.10.02, 11:24
      ZA mężczyzną bym nie poszła, ale Z NIM tak. Musiałyby być spełnione jednak
      pewne warunki: przeprowadzka musiałaby być uzgodniona a nie narzucona no i
      przede wszystkim musiałabym kochać i ufać mu, że w nowym środowisku będę miała
      w nim oparcie.
      • Gość: loka Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: *.schenker.pl / 10.217.1.* 22.10.02, 11:39
        Spytaj siebie jak bardzo go kochasz i czy ufasz mu na tyle, żeby zostawić tu wszystko i zacząć tam od
        nowa. Spytaj siebie czy jest tego wart i czy Ty jesteś na tyle silna, żeby stawić czoło nowej rzeczywistości.
        Spytaj też siebie co on zrobiłby dla Ciebie, gdyby okazało się, że nie potrafisz się przystosować do życia
        na obczyźnie. Człowiek jest tylko człowiekiem i nikt nie ma prawa ganić Cię za decyzję jaką podejmiesz.
        To bardzo skomplikowany problem, gdzie trzeba rozważyć mnóstwo aspektów praktycznych, a przede
        wszystkim głębiej wniknąć w swoją psychikę i osobowość. Zanim się zdecydujesz upewnij się, że znasz
        samą siebie wystarczająco dobrze.
        • tusiaz Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna 22.10.02, 11:52
          Gość portalu: loka napisał(a):

          > Spytaj siebie jak bardzo go kochasz i czy ufasz mu na tyle, żeby zostawić tu
          ws
          > zystko i zacząć tam od
          > nowa. Spytaj siebie czy jest tego wart i czy Ty jesteś na tyle silna, żeby
          staw
          > ić czoło nowej rzeczywistości.
          > Spytaj też siebie co on zrobiłby dla Ciebie, gdyby okazało się, że nie
          potrafis
          > z się przystosować do życia
          > na obczyźnie. Człowiek jest tylko człowiekiem i nikt nie ma prawa ganić Cię
          za
          > decyzję jaką podejmiesz.
          • Gość: kasia Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: proxy / *.bresa.com.pl 22.10.02, 12:28
            Życie jest pełne wyborów i niespodzianek... a co za tym idzie trudnych decyzji
            dla obojga... lecz musisz pamiętać o tym co dla Ciebie jest najważniejsze... bo
            Bycia razem, prawdziwa miłość i uczucia jej towarzysząca wymagają kompromisów i
            cierpliwości oraz zrozumienia... podstawą jest rozmowa - postarajcie się
            wyciągnąć wszystkie za i przeciw i pamiętaj ... nie warto walczyć o coś, aby
            coś ważniejszego i istotnego w Twoim życiu stracić.
            Powodzenia...
            • Gość: A27 Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: *.proxy.aol.com 23.10.02, 00:46
              Ja bym jeszcze poszla wszedzie za swoim mezem. Pod warunkiem, ze on mialby
              nagrana swietna prace i mnie utrzymywal.
    • dundee_girl Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna 22.10.02, 11:38
      Ja przeprowadzilam sie do kraju mojego meza. Poczatki byly fatalnie, ale kocham
      go tak bardzo ze nie wyobrazam sobie nie byc z nim:-))

      Pozdrawiam
    • wredna2 Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna 22.10.02, 11:49
      Gość portalu: maja napisał(a):

      > Moj maz chce [...]chce wrocic do swojego kraju (pochodzi za Stanow) no i
      oczywiscie wziac mnie ze soba.



      Wiesz...w tym zdaniu, na moj wredny nos , zawarta jest wlasciwie cala prawda
      o Was, o relacjach w Waszym zwiazku...o kiepskich relacjach...

      Ale mam nadzieje, ze to tylko Twoje przejezyczenie bo jesli nie , to niech
      Bogowie maja Cie w opiece.



      Jestem przerazona bo nie chce nigdzie jechac, nie
      > wyobrazam sobie tam zycia, mieszkalam w Stanach przez jakis czas i zycie w
      > ogole mi tam nie odpowiada,


      Czy to znaczy , ze zylas w Stanach " na probe"? i ewentualnosc zamieszkania
      tam byla brana pod uwage przed slubem?????
      I czy Twoj Amerykanin wiedzial, ze Tobie to nie odpowiada?
      Czy rozmawialiscie o tym?




      czasami mysle ze jedynym rozwiazaniem jest
      > rozwod. Ale z drugiej strony rozwod tez mnie przeraza, nie potrafie tak po
      > prostu rozwiesc sie.


      Rozwod z takiego powodu???


      Nie mam wiecej pytan....




      Jak wy byscie postapily w takiej sytuacji? Wiem ze
      > decyzje musze podjac sama ale ciekawa jestem waszych opinii.



      Jezeli ta decyzja Twoj maz podstawil Cie pod przyslowiowa sciana, to rowniez
      niezbyt dobrze swiadczy to o komunikacji miedzy Wami....

      Ale popatrz na to z innej strony! Ile osob marzy o wyjezdzie do Stanow, ubiega
      sie o zielone karty, a potem zyje tam dlugo i szczesliwie.... to znaczy ze
      chyba tam tez sie da zyc:))

      Ale pod warunkiem, ze chcecie byc razem, ze kochasz meza, a on Ciebie...
      Ale z tego co piszesz / alternatywa wspolnego wyjazdu jest rozwod!!!!/ wydaje
      mi sie, ze wyszlas za niewlasciwego czlowieka....


      wredna
    • Gość: weronika Re: Czy poszlybyscie wszedzie za swoimi mezczyzna IP: *.kopernik.gliwice.pl 22.10.02, 17:07
      każdy oczywiscie pisze na podstawie swoje własnego doświadzczenia i swojej wiedzy i odczuc, ale
      spytam sie Malwiny ile razy całkowicie zmieniała otecznie i razem z tym prace i jej charakter. Ja jak juz
      pisałam 3 razy majac u boku meza. I jakos nie wspominam tego mile bo z natury nie lubie az tak
      gwałtownych zmian i do tego nie wyobrazam sobie zeby ktos zadecydowal za mnie ze mam sie gdzies
      przeniesc.
      Wracajac do pani ze sklepu, owszem moze ja ktos przejechac ale męża też może cos przejchac i co
      wtedy? Jesli całkowicie wyzbede sie siebie w imie milosci i nie bedzie mnie interesowac to ze ja jako ja,
      mam tu i teraz super prace, dzialam w samorzadzie lokalnym, pomagam w oraganizajach miescowych
      wlasnie tu i teraz to co wtedy bedzie.Zostane z niczym i nie bede miala sie nawet czego uczepic zeby zyc.
      Pojade za nim wszedzie i moze juz mi nie starczy sil zeby w kolejnym juz 4 miejscu na ziemi ukladac
      wszystko na nowo. Ciekawe ze w zyciu nie wszystko jest taki oczywiste jak wy mowicie
      Pewne rzeczy wynikaja tez z charakteru a to wcale nie wyklucza tego ze ja np kocham swojego męża.
      Moja miłośc jest tak ważna jak wszystkie inne rzeczy na swiecie.
      .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka