'Jestem samcem...'

22.10.02, 12:05
...nie, ja nie jestem samcem. Jestem samicą tego "samca". Od prawie 17 lat.
Niewiarygodne, co, panowie? I panie, of korz. Że można tyle wytrzymać z jedną
samicą?! Ale jak sie pewnie domyślacie nie będzie to historia zakończona "i
zyli długo i szczęśliwie." Dzisiaj mój mąż powiedział "Jestem samcem i mam
pokusy. Ciebie kocham, jestes dla mnie oparciem, przystania i bez ciebie bym
zginął, podobasz mi sie, pożądam ciebie, ale mam pokusy, jestem samcem i
czasami chciałbym kogoś (jakąs panienkę) ot, tak po prostu przerżnąć, nie
kochac sie - tak jak z tobą, ale zwyczajnie dla seksu przrżnąć".
Nie piszcie, żebym mu zaproponowała, że założe worek na głowę i niech mnie
tak przerżnie, jak bym była obcą osobniczką. Nie załamałam się, bo mam
depresję sytuacyjna i biorę seroxat, więc żadnych palpitacji, leków, ino
refleksja. Ale jeszcze jej nie moge wyartykułować, bo strasznie duzo różnych
mysli mi sie kłębi w głowie i ... ale bez agresji. Całe szczęście. Napiszcie
mi cos, pliiz. Cokolwiek.
    • Gość: Malwina Re: 'Jestem samcem...' IP: *.abo.wanadoo.fr 22.10.02, 12:07
      musisz go zrozumiec ! koniecznie ! i w tym celu przerznij samca jakiegos !
    • Gość: inka-sama Re: 'Jestem samcem...' IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.10.02, 12:14
      Cokolwiek.

      No nie, nie wiem co napisać. Przecież ręce opadaja.
      Wcześniej nie przejawiał swojej "samczości"? Dopadł go kryzys czterdziestki?
    • olek13 Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 12:25
      Wybacz mu, że jest samcem.
      A dla siebie znajdź człowieka ;-).

      Pozdrawiam seredecznie
      • Gość: Sol Re: 'Jestem samcem...' IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.10.02, 12:37
        tak ni z tego ni z owego wyartykuowal swa samczosc?
        Moglby zaspokoic potrzebe meskosci kupujac nowe samochody, nowe komorki, nowe
        zegarki. Ale to pewnie za malo...
        I co druga strona ma zrobic wobec takiej deklaracji? No co? Bo to jest
        deklaracja...to nie jest rozmowa ("wiesz...tak jakos czuje sie malo
        meski...kocham Cie itd ale....") - to jest postawienie przed faktem niemalze
        dokonanym.
        Przeciez nie jest na tyle ograniczony (chyba) by nie wiedziec, nie widziec ze
        sprawia Ci bol.
        I co? powiedziec mu - ja sie rowniez czuje malo kobieca choc jestes dla mie
        ostoja, wiec dam sie przerznac jakiemus amor latino by sprawdzic czy nadal
        jestem kobieta? Czy to jest wyjscie?
        Powiedziec mu - albo ja albo Twoje testery samczosci? Powie "Ty" ale tester
        jest taki maly, latwo go ukryc w kieszeni i udawac, ze go tam nie ma...
        Skad ten pomysl u niego? Co sie dzieje z nim? Co sie dzieje z Wami, miedzy
        Wami? Skad ta bezposredniosc w wyrazaniu mysli egocentrycznych bez dbalosci o
        druga osobe?
        To sie nie dzieje nagle...
    • fnoll Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 12:35
      sadzac z czasu jaki jestescie z soba twoj partner moze znajdowac sie wlasnie
      w "kryzysie wieku sredniego", a i ciebie moze wlasnie dotykac ten czas
      refleksji, podsumowan i napadow leku przed przemijaniem

      roznie sobie ludzie z tym radza, czasem nieco na oslep, raniac tym swoim
      sposobem radzenia innych

      nie ma co udawac przed soba - zycie mija, podjetym decyzjom nie da sie
      zaprzeczyc, zmienic, a ich konsekwencje sa jakie sa

      porozmawiajacie o tym, zrobcie sobie wspolnie bilans, nawet jeslibyscie w
      efekcie mieli sie rozstac - to przynajmniej bedziecie wiedziec co was rozbilo i
      bedziecie mogli sie zdobyc na wzajemne wybaczenie

      bo trudno wybaczyc nie rozumiejac

      powodzenia!
    • fruttis_scythe Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 13:13
      Nooo, ręce opadają jak liście... Myslę, że tak. Kryzys wieku średniego - yes,
      of korz. Lekkie znudzenie, poza tym chęć doznania czegos nowego, jakiegos skoku
      adrenaliny. Ok, rozumiem, ale nie pojmuję. Jak ja mam sie w tym znaleźć? Nie
      był przypadkowym facetem, i nie jestem z nim, bo dziecko... bo
      przyzwyczajenie.. bo majątek... bo rodzina itd. Przez tyle lat nie spotkałam
      faceta, który wzbudziłby żywsze bicie mojego serca. Ma wady, ale dla mnie jego
      zalety przeważają. Żaden inny samiec nie wchodzi w grę, bo jestem starej daty,
      monogamiczna, lojalna i wierna... cholera, tylko co z tego? Wychodzi na to, że
      złe podejmowałam wybory, za duzo siebie dałam, ale to pewnie dlatego, że kiedys
      byłam stachuromanką "Jesli dasz troche, ja dam więcej, jesli dasz więcej, ja
      dam jeszcze więcej... Życie to nie siekierezada. I nie jestem jakaś maszkara,
      nie jestem super laską, ale nie jest ze mna najgorzej -wiem, wiem, nie o to
      chodzi. Dzieki Bogom za seroxat.
      • Gość: Bodo Re: 'Jestem samcem...' IP: *.orlen.pl 22.10.02, 15:23
        Nie wiem co to jest ten seroxat. Ale lepiej wypić ze dwa mocne piwa. Moja żona
        tak robi jak ma kryzys, potem mnie bije i kopie. Mnie to i tak nic nie robi -
        za duża różnica masy, a jej to chyba pomaga.
    • proo Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 15:29
      fruttis_scythe napisała:

      > ...nie, ja nie jestem samcem. Jestem samicą tego "samca". Od prawie 17 lat.
      > Niewiarygodne, co, panowie? I panie, of korz. Że można tyle wytrzymać z jedną
      > samicą?! Ale jak sie pewnie domyślacie nie będzie to historia zakończona "i
      > zyli długo i szczęśliwie." Dzisiaj mój mąż powiedział "Jestem samcem i mam
      > pokusy. Ciebie kocham, jestes dla mnie oparciem, przystania i bez ciebie bym
      > zginął, podobasz mi sie, pożądam ciebie, ale mam pokusy, jestem samcem i
      > czasami chciałbym kogoś (jakąs panienkę) ot, tak po prostu przerżnąć, nie
      > kochac sie - tak jak z tobą, ale zwyczajnie dla seksu przrżnąć".

      Ależ fruttis_scythe!
      Twój mąż jest kwintesencją mężczyzny w kryzysie wieku średniego. On jest samcem
      i tego faktu nie da się zmienić! Oni wszyscy TO przezywają! Twój różni się od
      innych mężczyzn w swoim wieku tym że ma odwagę o tym Ci powiedzieć a co
      bardziej pocieszające .. wiedział że MOŻE Ci o tym powiedzieć. Stań na
      wysokości zadania. Bądź z nim , to dla niego ciężki czas , pomóz mu przez ten
      czas przejśc.
      Przeciez jeszcze tego nie zrobił bo gdyby tak było - nie mowiłby o swoich
      rozterkach. On Ci zaufał i powiedzial "GDZIE" go boli! To świetny gość.
      Życzę sobie zeby mój mężczyzna zachował się tak jak Twój kiedy najdzie go
      ochota "ot tak po prostu , przerżnąć jakąś panienkę". Lepsze to od sytuacji
      kiedy tę "panienkę przerżnie" po cichu a w domu jest słodki jak cukierek ,
      badawczo patrząc i w mysli porównując Twoje i jej walory!

      Główka do góry , kobieto prawdziwego faceta! :-)))
      proo

      • Gość: proo Re: 'Jestem samcem...' IP: 213.231.15.* 22.10.02, 15:34
        Zastanawiam się proo, gdzie i kiedy można kupić bilety na twoje ukrzyżowanko...
        facet pluje jej w twarz a ty chcesz wmówić, że to ciepły deszczyk.
        • Gość: Imagine Re: 'Jestem samcem...' IP: *.unl.edu 22.10.02, 15:41
          Gość portalu: proo napisał(a):

          > Zastanawiam się proo, gdzie i kiedy można kupić bilety na twoje
          ukrzyżowanko...
          > facet pluje jej w twarz a ty chcesz wmówić, że to ciepły deszczyk.

          Typowe zakonczenie iluzji zwanej MILOSCIA. Kiedy wreszcie ludzie zmadrzeja
          i przestana sie oszukiwac. My nie kochamy, my rabiemy jeden drugiego, myslac ze
          to milosc.
          Pozdr, Imagine.
          • Gość: baccar Re: 'Jestem samcem...' IP: 213.231.15.* 22.10.02, 15:52
            (Odpowiadajac proo zamiast swój wpisałem jej nick za co przepraszam)
            Po jakich doświadczeniach życiowych doszedłeś do takich wniosków. Pytam z
            ciekawości, bo już któryś raz czytam twoje wypowiedzi w podobnym duchu i nie
            wiem wyczuwam czy jesteś uduchowiony jak mnich tybetański, czy cyniczny jak
            Leszek Miller
            • Gość: maly.k To idzie w parze IP: *.BrockU.CA 22.10.02, 16:35
              Uduchowienie i cynizm oczywiscie, nie Miller i mnisi.

              Pozdrawiam,

              mk.
        • Gość: Marlena Re: 'Jestem samcem...' IP: *.ipt.aol.com 22.10.02, 15:45

          A ja bym wolala zeby to zrobil po cichu ,jak juz musialby to zrobic, nie ma dla
          mnie nic bardziej niemoralnego niz spowiadanie sie przed Bogu ducha winna i jak
          widac kochajaca zona ze swoich spelnionych lub nie ciagot ,to bardzo
          upakarzajace i moze jeszcze nasz wspanialy samiec czeka na pelne wyrozumienia
          pozwolenie malzonki na malutki skok w bok dla ratowania zwiazku.Zastanawia mnie
          dlaczego to kobieta zawsze ma rozumiec ,cierpliwie czekac na lepsze dni i
          wybaczac?
          • sellma Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 15:51
            Gość portalu: Marlena napisał(a):

            >
            > A ja bym wolala zeby to zrobil po cichu ,jak juz musialby to zrobic, nie ma
            dla
            >
            > mnie nic bardziej niemoralnego niz spowiadanie sie przed Bogu ducha winna i
            jak
            >
            > widac kochajaca zona ze swoich spelnionych lub nie ciagot ,to bardzo
            > upakarzajace i moze jeszcze nasz wspanialy samiec czeka na pelne wyrozumienia
            > pozwolenie malzonki na malutki skok w bok dla ratowania zwiazku.Zastanawia
            mnie
            >
            > dlaczego to kobieta zawsze ma rozumiec ,cierpliwie czekac na lepsze dni i
            > wybaczac?

            A co, trzasnie drzwiami po 17 latach malzenstwa?
            • Gość: Marlena Re: 'Jestem samcem...' IP: *.ipt.aol.com 22.10.02, 16:19
              sellma napisała:

              > Gość portalu: Marlena napisał(a):
              >
              > >
              > > A ja bym wolala zeby to zrobil po cichu ,jak juz musialby to zrobic, nie m
              > a
              > dla
              > >
              > > mnie nic bardziej niemoralnego niz spowiadanie sie przed Bogu ducha winna
              > i
              > jak
              > >
              > > widac kochajaca zona ze swoich spelnionych lub nie ciagot ,to bardzo
              > > upakarzajace i moze jeszcze nasz wspanialy samiec czeka na pelne wyrozumie
              > nia
              > > pozwolenie malzonki na malutki skok w bok dla ratowania zwiazku.Zastanawia
              >
              > mnie
              > >
              > > dlaczego to kobieta zawsze ma rozumiec ,cierpliwie czekac na lepsze dni i
              > > wybaczac?
              >
              > A co, trzasnie drzwiami po 17 latach malzenstwa?

              Czemu nie ,lepiej samemu niz w zlym towarzystwie
        • proo Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 15:49
          Gość portalu: proo napisał(a):

          > Zastanawiam się proo, gdzie i kiedy można kupić bilety na twoje
          ukrzyżowanko...
          > facet pluje jej w twarz a ty chcesz wmówić, że to ciepły deszczyk.

          Przede wszystkim nie loguj sie moim nickiem bo ktos gotow pomyslec że to moje
          zdanie a nie jest ono absolutmie spójne z tym co ja myslę na ten temat!
          Twój następny problem to utożsamianie się ze mna nie tylko nickiem ale takze
          proba utozsamienia się z moimi pogladami.
          One są moje i takimi pozostaną.

          Ty , każ fruttis_scythe wnieść sprawę rozwodową lub wynająć płatnego mordercę
          żeby ustrzelił jej męża z nienacka gdyż to ze facet dał do zrozumienia kobiecie
          swego zycia że ma problem i szuka jej wsparcia to według Ciebie plucie w twarz-
          wystarczajacy powod żeby rozgnieść to plugastwo , tego robaka ktorego kochała
          przez 17 lat i ktory ją kochał i kocha nadal! Na szafot z nim!

          proo

          PS.
          Ukrzyżowanko mi nie grozi , wierz mi! :-))


          • Gość: firanka Re: 'Jestem samcem...' IP: 212.244.188.* 22.10.02, 15:55
            A swoja droga, niezywkle empatyczny facet - zona ma depresje, a ten jej funduje takie wyznania.
          • sellma Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 16:02
            proo napisała:

            > Gość portalu: proo napisał(a):
            >
            > > Zastanawiam się proo, gdzie i kiedy można kupić bilety na twoje
            > ukrzyżowanko...
            > > facet pluje jej w twarz a ty chcesz wmówić, że to ciepły deszczyk.
            >
            > Przede wszystkim nie loguj sie moim nickiem bo ktos gotow pomyslec że to moje
            > zdanie a nie jest ono absolutmie spójne z tym co ja myslę na ten temat!
            > Twój następny problem to utożsamianie się ze mna nie tylko nickiem ale takze
            > proba utozsamienia się z moimi pogladami.
            > One są moje i takimi pozostaną.
            >
            > Ty , każ fruttis_scythe wnieść sprawę rozwodową lub wynająć płatnego mordercę
            > żeby ustrzelił jej męża z nienacka gdyż to ze facet dał do zrozumienia
            kobiecie
            >
            > swego zycia że ma problem i szuka jej wsparcia to według Ciebie plucie w
            twarz-
            > wystarczajacy powod żeby rozgnieść to plugastwo , tego robaka ktorego kochała
            > przez 17 lat i ktory ją kochał i kocha nadal! Na szafot z nim!
            >
            > proo
            >
            > PS.
            > Ukrzyżowanko mi nie grozi , wierz mi! :-))
            >

            Proo, trudno Ci nie przyznac racji. Nie bardzo znam sie na instytucji
            malzenstwa i pewnie nie bardzo ja szanuje, ale rowniez denerwuje mnie, kiedy
            ludzie lekko i latwo daja porady typu "wez i rzuc chama", kobiecie, ktora jest
            z tym "chamem" od 17 lat.
            A ze facet wybral odpowiedni moment (kiedy zona jest znieczulona lekami), by
            powiedziec, co czuje, to juz inna sprawa...
          • Gość: baccar Re: 'Jestem samcem...' IP: 213.231.15.* 22.10.02, 16:05
            Pomyłke z nickiem wyjaśniam wyżej, jeszcze raz przepraszam.

            Do niczego takiego jej nie namawiam, a raczej współczuje tej kobiecie, bo
            wyobrażam sobie że cierpi ,a moja odpowiedź tyczy tylko i wyłącznie twojego
            podejścia do sprawy. W jaki sposób ma wesprzeć i pomóc swojemu mężowi kobieta
            która dowiaduje sie że ten z rozkoszą i dla zaspokojenia jedynie tylko własnego
            popędu zapragnął rąbnąć jak pisze Imagine kogoś zupełnie innego. Ot tak, po
            porostu

      • Gość: Wenus hm....... taaaa IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.10.02, 15:57
        proo napisała:

        > Ależ fruttis_scythe!
        > Twój mąż jest kwintesencją mężczyzny w kryzysie wieku średniego. On jest
        samcem
        >
        > i tego faktu nie da się zmienić! Oni wszyscy TO przezywają! Twój różni się od
        > innych mężczyzn w swoim wieku tym że ma odwagę o tym Ci powiedzieć a co
        > bardziej pocieszające .. wiedział że MOŻE Ci o tym powiedzieć. Stań na
        > wysokości zadania. Bądź z nim , to dla niego ciężki czas , pomóz mu przez ten
        > czas przejśc.
        > Przeciez jeszcze tego nie zrobił bo gdyby tak było - nie mowiłby o swoich
        > rozterkach. On Ci zaufał i powiedzial "GDZIE" go boli! To świetny gość.
        > Życzę sobie zeby mój mężczyzna zachował się tak jak Twój kiedy najdzie go
        > ochota "ot tak po prostu , przerżnąć jakąś panienkę". Lepsze to od sytuacji
        > kiedy tę "panienkę przerżnie" po cichu a w domu jest słodki jak cukierek ,
        > badawczo patrząc i w mysli porównując Twoje i jej walory!
        >
        > Główka do góry , kobieto prawdziwego faceta! :-)))
        > proo
        >

        Boże! co za bzdury wypisujesz..... Jakiego prawdziwego faceta????? Egocentryzm
        do potęgi n-tej nazywasz PRAWDZIWĄ MĘSKOŚCIĄ???? To ma być twoja rada dla tej
        kobiety???? Pozwolić mu jak malemu dziecku sie wyplakac na jej ramieniu, bo ma
        ochotę kogoś przerżnąć, ale nie ją? Ona ma jeszcze go wspierać bo jak mu jakas
        nie bedzie odpowiadac, to przeżnie inną? Jeszcze biedaczek w depresję wpadnie!

        Brak mi słów. Żenujące i chore jest to co jej proponujesz.....

        właściwie nie jestem zaskoczona....
    • heti Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 16:18
      Tego typu relacje po raz kolejny mnie utwierdzaja w
      przekoniu ze milosc to puste slowo. Lepiej od razu sie
      tak zaprogramowac zeby po ilus tam latach spedzonych
      razem nie cierpiec, i nie mialo sie do siebie pretensji,
      ze zaufalo sie niewlasciwej osobie.
      • tusiaz Re: 'Jestem samcem...' 22.10.02, 17:32
        heti napisała:

        > Tego typu relacje po raz kolejny mnie utwierdzaja w
        > przekoniu ze milosc to puste slowo. Lepiej od razu sie
        > tak zaprogramowac zeby po ilus tam latach spedzonych
        > razem nie cierpiec, i nie mialo sie do siebie pretensji,
        > ze zaufalo sie niewlasciwej osobie.

        tak ,tak milość to rzeczywistośc w krainie fantazji........,
    • fruttis_scythe Re: Kochani 22.10.02, 16:20
      Dziękuję Wam za to, że odpowiedzieliście mi cokolwiek. Powoli mi sie klaruja
      jakieś wnioski - na pewno nie jest tak różowo, jak sugeruje proo (ale dzieki za
      optymistyczne podejście), ani tak czarno, jak pisze Imagine (chociaz
      podejrzenia typu "nie ma miłosci... nie ma czulości ani oddania, jest tylko
      SEKS" tez chodza mi po głowie, ale nie chę w to wierzyć - dzieki za pozdr.).
      Znając mojego Samca (małżenśtwem jesteśmy od 12 lat, znamy sie od 17) to
      powiedział mi o tym, bo chce, żebym podjęła jakieś działania werbalne lub
      pozawerbalne, żebym na przykład wrzasnęla nań wielkim głosem (?) albo w jakis
      inny sposób wyraziła swoje niezadowolenie albo żebym zachowała sie jakos głupio
      i dała mu pretekst "no bo z toba to nie da sie..." . Zresztą nie wiem sama...
      może dzisiaj wieczorem z nim po prostu pogadam o tym.
      • opty13 Chlopa trzy grosze.. 22.10.02, 17:24
        ...dorzuce jesli pozwolisz.
        Nie lubie nazywac tego kryzysem wieku sredniego. Tez zblizam sie do 40-tki.
        Takie mysli jak u Twojego meza, kolacza sie w glowie niejednego mazcztzny.
        Powiedzial Ci o tym, to jeszcze nie przestepstwo. O pewnych rzeczach mozna
        rozmawiac, o swoich jakby to nazwac marzeniach...i w tym wypadku wcale ich nie
        realizowac. Ogladam sie za wieloma kobietami i moja Pani o tym doskonale wie,
        czasem nawet o tym rozmawiamy. Nie robi z tego tragedii, chociaz czasem sadze,
        ze ja to boli, zazdrosc kluje (moze). Nie zgodze sie, ze jesli juz czynu sie
        dokona, trzeba leciec i spowiadac sie z tego malzonce, partnerce. Sa przygody i
        Przygody. Twoje 17 lat chyba nie poszlo na marne i nie jest stracone. Nie
        wierze, zeby zalezalo mu na zdradzie. Byc moze, skoczy w bok, moze nie. Nie
        musi to oznaczac, ze opusci, ze nie kocha. Nie mam zamiaru usprawiedliwiac
        mezczyzn z nim wlacznie. Czasami natura bierze gora. Czy bedzie porownywal Cie
        do innych kobiet? Zawsze tak bylo i bedzie, ale jesli przetrwaliscie 17 lat,
        sadze, ze rezultat porownan wychodzil zawsze korzystny dla Ciebie i chyba tak
        dalej bedzie.
        Nie poddawaj sie paskudnym myslom. Na pewno jest Ci ciezko, to nowe przezycie.
        Jak sie skonczy trudno powiedziec, ale podobno.....
        krowa, ktora duzo ryczy malo mleka daje (moze po prostu gadal...)
        Trzymaj sie
    • maly.ksiaze Moze chcial sprawdzic, co odpowiesz? (n/t) 22.10.02, 18:00
    • Gość: weronika Re: 'Jestem samcem...' IP: *.kopernik.gliwice.pl 22.10.02, 18:26
      ten twój mąż to jakiś palant! Ja też mam ochote nie raz (w myslach)przerznąć
      jakiegos przygodnego faceta, albo mysle sobie o tym jak rżnie mnie w kanciapie
      mój podwładny, ale zeby od razu z tym leciec do męża?? Kretynizm.
      Nie zgadzam sie tez z Imagine, instynktu nie da sie zabic ale mozna go
      opanowac ; miłośc i pozadanie nie wykluczaja sie wzajemnie tylko współworzą
    • Gość: Luk Kazdy (no wiekszosc) samcow tak mysli... IP: *.com / 10.10.233.* 24.10.02, 18:49
      ...tylko wam tego nie mowia na dziendobry, bo:

      przez pierwszy rok, dwa kochaja Was nieprzytomnie i chca miec tylko dla
      siebie, potem chemia opada i pojawia sie okres po roku-dwoch , kiedy to samiec
      jest szczesliwy ze swoja samica, ale patrzy tez na inne. po latach okolo
      czterech samiec zaczyna widziec wdzieki innych samic i ma marzenia o innych
      samicach takze w czasie seksu ze swoja samica. Po latach 6-8 samiec traktuje
      swoja obecna samice jako swojego najwiekszego przyjaciela, ktorego nie opusci,
      ale juz mysli powaznie o seksie z inna samica, wiec dzieli sie ze swoja samica-
      przyjacielem tymi myslami, a ona...daje mu w leb i wpada w depresje...no i
      glupio sie robi samcowi i juz nie wspomina o tamtych innych i o jeszcze innych
      sprawach ktore by chcial zrobic, bo sie boi jej reakcji i tak oboje zamykaja
      sie przed soba i staja sie oboje zgorzkniali na starosc. AMEN.

      SZCZEROSC jest wazna! Twoj przynajmnie Ci o tym mowi a inni udaja.
      • Gość: eva07 Re: Kazdy (no wiekszosc) samcow tak mysli... IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 19:27
        Madry jest ten list Luka. Nie wpadaj w depresję. Słowo ci daje, nie warto.
        Przeciez chyba nie myślałaś, ze jestes jedyna kobieta godną pożądania na
        świecie? Ja go rozumiem, choc jestem kobietą. Tez czasem miewam chętke na
        innych facetów. I nawet się z tym głupio nie czuję. Gorzej, gdyby to sie
        zmieniło w czyn... ale i to można przezyć. Mówcie, że jestem cyniczna, zbyt
        nowoczesna, zgorzkniala i td. Nie, ja jestem jak najbardziej tradycyjna i
        normalna, tylko najbardziej na świecie cenie prawdziwą przyjaźń i przywiązanie.
        Bardziej niż popędy i pokusy, która sa i nawet warto je akceptowac,czasem je
        trochę oswajać,schlebiac im, ale nie stawiac na ołtarzu i z ich powodu strzelac
        sobie w łeb.
    • Gość: Jedrek Re: 'Jestem samcem...' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.10.02, 22:21
      Moja Mama zawsze mówiła:
      ..."Jak Bozia chce kogoś pokarać, to mu najpierw rozum odejmnie."

      Jedyne lekarstwo - LAĆ!!!
      I patrzeć czy równo puchnie.
      Najprawdopodobniej tego mu potrzeba.

      Jak komuś brakuje adrenaliny, to najlepiej mu ją dostarczyć. Bokiem mu wyjdzie.

      Pozdrawiam
      Jedrek
      też samiec ;)
      • Gość: X Re: 'Jestem samcem...' IP: *.chello.pl 24.10.02, 23:53
        Gość portalu: Jedrek napisał(a):

        > Moja Mama zawsze mówiła:
        > ..."Jak Bozia chce kogoś pokarać, to mu najpierw rozum odejmnie."
        >

        tobie juz odebrała.
    • Gość: Lolita Re: WSZYSCY JESTESMY ISTOTAMI SEKSUALNYMI.... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 25.10.02, 02:33
      No ale dlaczego on ci to mowi????? Jak naprawde chcialby rznac te panienki to
      chyba by to zrobil a nie dyskutowal tego z toba? Mysle ze on jest po prostu
      szczery az do bolu. Pewnie ze cie to boli, ze o tym mowi, ale on pewnie nigdy
      cie nie zdradzil i dlatego tak mu sie ta odmiennosc marzy. A dlaczego ty to
      tak do serca bierzesz? Chcialabys zeby raczej swierszczyki ogladal w ubikacji
      zamiast kochac sie z toba? A moze problemem jest wlasnie zbyt rzadkie zycie
      seksualne w waszym zwiazku ? W powody nie wnikam, odpowiedz sobie sama. Moja
      rada: kup sobie jakies sexi ciuchy do sypialni( czarne koronki itp), nie rob
      zadnych manewrow w jego kierunku. Zobaczysz jak go tym zaitrygujesz. Powiedz
      ze to od kochanka. Nigdy nie zapewniaj go tak zawziecie o swojej dozgonnej
      wiernosci. To dziala bardzo odpychajaco ( nie musisz go oczywiscie zdradzac,
      to wcale nie musialoby byc az takie cudowne).
    • Gość: p Re: 'Jestem samcem...' IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.10.02, 07:44
      jeśli to dla Ciebie nie jest problem moralny to proponuje postawić go w
      podobnej sytuacji, chociażby pozory
      • neell Re: 'Jestem samcem...' 05.11.02, 21:16
        faceci!
        jak Was może tak rąbnąć żeby powiedzieć o tym żonie?
        Masz ochotę to przerżynaj panienkę ale lecieć z tym do żony??
        Papla. Jak baba , jak bum cyk cyk! Tego normalny mężczyzna nie mógł zrobić.
        Komu sprawił radość tym idiotycznym wyznaniem?
        Sobie popsuł plany , żonie zepsuł na długo humor ... idiotyzm.
        Zachwiał 17 letnim związkiem!
        No jeśli już to zrobił to trzeba go (solidarnie , bo to człowiek) ratować
        co tu wykonano w kilku postach ale idea powiedzenia żonie była grzecznie
        mówiąc , całkowicie błędna i idotyczna.
        Gdybym była żoną podejrzewałabym go już zawsze.
        Kretyn. Tak zwyczajnie.
    • bambi_ Powiedz mu, że ty co prawda 05.11.02, 22:07
      ... jestes samicą, ale to nie wyklucza faktu, że tez masz swoje popędy. Tyle,
      że TY nie sugerujesz mu, że przestał byś dla ciebie atrakcyjny.
      Kobieta też ma prawo do tego, by podobał sie jej inny facet, oprocz jej męża.
      Może nawet mieć swoje skryte malutkie marzenia na jego temat. Ale ona
      przeważnie siedzi cicho na ten temat, bo nie chce, by ego jej męzczyzny pękło
      jak przekłuty balonik.
      Ale poniewaz on tak cudownie otwarcie mówi o swoich uczuciach, to "szczerośc za
      szczerość"...
      • proo nie judźcie! 05.11.02, 23:01
        Dlaczego dokładacie mu w oczach żony?
        W życiu popełniamy błędy , nikt nie jest od nich wolny. On jest słaby
        i potrzebował oparcia.
        Trzeba im obojgu pomoc przez to przejść bo stało się co się stało.
        Wystarczająco cierpią oboje.

        proo ;-)
        • Gość: carduus Ale o co chodzi??? IP: proxy / 10.30.1.* 06.11.02, 08:29
          Słuchajcie, po co te tyrady, wielkie słowa, biadolenie i lamenty? Dla części z
          dyskutantów najwiekszym przestępstwem rzeczonego samca nie był fakt, że małe
          rżnięcie (bez emocjonalnych zawirowań) chodzi mu po głowie, ale to, że osmielił
          się powiedzieć o swoich myslach żonie! Toż to czystej wody hipokryzja! Lepiej
          byłoby, gdyby w cichości poszedł do agencji i załatwił sprawę, bez babrania się
          w szczerość i inne takie? Gratuluję uczciwości?
          Moim zdaniem chyba właśnie po to ma się żonę, męża, żeby móc z nimi porozmawiać
          o tym co czujemy? A że czasem są to sprawy trudne? Cóż, nikt nam nie obiecywał
          że będzie słodko i miło, czyż nie?
          A poza tym, ludzie, przecież on powiedział wyraźnie: chodzi tylko o seks. Jakie
          to ma znaczenie wobec miłości i uwielbienia, jakie ma ów samiec dla swojej
          żony. Nie dla żony jako dla ciała, ale dla osoby, ducha, intelektu, osobowości,
          charakteru.
          Mam nadzieję, że mój mąż kiedy go to dopadnie będzie na tyle uczciwy, żeby
          otawrcie mi o tym powiedzieć, a nie mamic, że ogbejrzał się za tą panną z
          wielkim dekoldem tylko dlatego, że miała taki brzydki pieprzyk na szyi.
          Proo, staję po Twojej stronie barykady! A wy hipokryci dalej, śmiało rzucajcie
          kamieniami!

          carduus
          rozbawiona
    • fruttis_scythe Re: 'Jestem samcem...' 06.11.02, 11:36
      Jestem. Dzieki za odzew. Powiem tak: wszyscy macie troche racji. Co do mnie...
      na pewno nie zrobie nic takiego jak rozwod, separacja - kocham mojego samca :-)
      i w pewnym sensie jestem mu wdzieczna, ze mi o swoich rozterkach powiedzial.
      Acha, ja NIE wpadlam w depresje, bo on mi zapodal taki tekst. Ja cierpie na
      depresje od ubieglego roku, teraz juz powoli odstawiam leki i szukam
      psychoterapeuty. Wierze, ze calkiem wyzdrowieje. Ale depresja ma z cala sprawa
      taki zwiazek, ze z jej powodu mam mniejsza chcice i moj partner moze z tego
      powodu cierpiec. Ostatnio duzo rozmawiamy - mozna powiedziec, ze nieustannie, o
      naszym zwiazku, uczuciach i jakie mamy pokusy. Wiem, ze jemu na mnie zalezy.
      Ale jest tylko mezczyzna (bez obrazy, panowie!).
      Jeszcze raz dzieki za dobre slowo i pozdroofka dla wszystkich

Inne wątki na temat:
Pełna wersja