Dodaj do ulubionych

Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 22:25
Witam!
Mam problem, bo chciałąbym mieć dziecko. Wszystko jest ok, facet, ja... Ale
ja mam dopiero 21 lat. Uczę się a normy mówią, żze najpierw kariera. Poza tym
rodzice. Nie mieszkam razem z nimi--mieszkam sama. Mój facet nie jest z tego
miasta co ja. Boję sie że kiedyśnie będę chciałą mieć dziecka. Teraz tego
pragnę. WIem że jestem gotowa. I co zrobić?
Obserwuj wątek
    • Gość: Michał Mieć IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 22:46
      Ale najpierw mieć pewność, że facet też tego chce !
      A reszta to szczegół !
    • wredna2 Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 29.10.02, 23:09
      Ja mysle, ze skoro juz teraz w wieku 21 lat chcesz miec dzidziusia,
      to znaczy ze Twoj instynkt macierzynski juz sie "byl rozwinal"
      i raczej Ci to juz nie przejdzie...
      Nawet jestem pewna, ze i kariera nie stanie temu na przeszkodzie

      Wazne tylko, by dziecko mialo oboje rodzicow

      Pozdrawiam przyszlą mamuskęe ;)

      • Gość: dodo Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.sympatico.ca 29.10.02, 23:36
        a tak od praktycznej strony to gdzie bedziecie mieszkac
        wszyscy troje i za co bedziecie zyc? jesli twoj ukochany
        mieszka daleko, ty sie uczysz i rozumiem, ze nie masz
        zadnego zrodla utrzymania, to...
        • Gość: bajsarka Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 10:33
          I właśnie o to chodzi... Kasa, dom, praca... Przeraża mnie to że musze czekać
          tylko dlatego, że nie mam pracy. Poza tym gdzie matka w moim wieku znajdzie
          pracę?
        • Gość: bajsarka Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 10:34
          I właśnie o to chodzi... Kasa, dom, praca... Przeraża mnie to że musze czekać
          tylko dlatego, że nie mam pracy. Poza tym gdzie matka w moim wieku znajdzie
          pracę?
        • Gość: bajsarka Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 10:35
          I właśnie o to chodzi... Kasa, dom, praca... Przeraża mnie to że musze czekać
          tylko dlatego, że nie mam pracy. Poza tym gdzie matka w moim wieku znajdzie
          pracę?
        • Gość: bajsarka Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 10:36
          I właśnie o to chodzi... Kasa, dom, praca... Przeraża mnie to że musze czekać
          tylko dlatego, że nie mam pracy. Poza tym gdzie matka w moim wieku znajdzie
          pracę?
        • Gość: bajsarka Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 10:36
          I właśnie o to chodzi... Kasa, dom, praca... Przeraża mnie to że musze czekać
          tylko dlatego, że nie mam pracy. Poza tym gdzie matka w moim wieku znajdzie
          pracę?
    • arek_cz Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 30.10.02, 08:15
      Witam :o)
      Twoja chec posiadania malenstwa jest calkiem normalna i
      zrozumiala ale...
      No wlasnie jest ale:
      czy w wypadku gdy juz sie zdecydujecie macie mozliwosc
      wychowania malenstwa w odpowiednich warunkach (dom,
      fundusze, brak zagrorzenia niepewnym jutrem) niepisze o
      uczuciach bo to chyba zrozumiale ze jest ono miedzy wami.
      Pamietaj ze swiadoma decyzja posiadania dzieciatka
      zobowiazuje obie strony bo musisz pamietac ze to nie
      zwiarzak ktory gdy sie znudzi jest oddany do schroniska,
      tylko jest to malutka istotka ktora potrzebuje wiele
      ciepla, milosci, oparcia i ze nalezy je wychowywac przez
      wiele lat.

      Nie zaleznie od waszej decyzji zycze wam jak najlepiej :)
    • Gość: Anna Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.met.pl 30.10.02, 08:50
      Ja ten dylemat roztrząsam dopiero teraz, a mam pod trzydziestkę. Gdy miałam
      tyle lat co ty, też miałam ochotę, ale życie było o wiele zbyt intesywne i
      ciekawe żeby zakopywać się w pieluchach i życiu rodzinnym. Zresztą mężczyzna
      też okazał się być nie tym. Teraz, gdy decyzja może być dojrzała i poparta
      finansowymi warunkami, myślę, że ewentualne dziecko byłoby o wiele
      szczęśliwsze. Problem w tym, że boję się. Samego fizjologicznego procesu.
      Ciąży, która nie jest najprzyjemniejszym okresem w życiu kobiety. A co dopiero
      poród? Mam koszmary czasami na ten temat. Boję się strasznie. CZekam aż
      instynkt macierzyński to przezwycięży, ale jakoś słabnie, nie wzrasta.
      • arek_cz Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 30.10.02, 09:08
        A czy naprawde pragniesz malenstywa? Czy poprostu
        stwierdzilas - "no teraz juz mozna. "
        • Gość: Anna Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.met.pl 30.10.02, 09:58
          Wiesz, że chyba trafiłeś. Kiedyś może i chciałam, a teraz chyba wiem, że bym
          mogła... i już nie bardzo chcę. Oboje nie bardzo chcemy. Mamy świetną pracę,
          którą oboje lubimy, dobrze nam z wolnością, której się z trudem
          dopracowaliśmy, jeździmy na szalone wyprawy gdy tylko nam to wpadnie do głowy.
          Zycie zrobiło się wreszcie takie, jakie miało być, o jakim zawsze marzyliśmy.
          To idealny moment na posiadanie dziecka, ale... tyle by się zmieniło. Jeszcze
          się chcemy tym nacieszyć.

          Może wyjściem jest jednak rodzenie dzieci wcześnie, gdy tyle się o tym nie
          myśli, a potem układanie sobie życia z dzieckiem. Tyle, że to jest o wiele
          trudniejsze, a młodzi ojcowie rzadko kiedy są jednocześnie dobrymi partnerami
          życiowymi. Szkoda.
      • Gość: baccar Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: 213.231.15.* 30.10.02, 09:30
        To cięzki okres dla kobiety, a poród w Polsce często bywa niezbyt przyjemny,
        ale o jego przebieg itp również należy zadbać. Najważniejsze jest to, że
        kobiety szybko zapominaja o tych niezbyt przyjemnych aspektach . Wiem to, bo to
        o czym napisałaś było dylematem mojej żony. Dlatego mówię ci trzymaj się i nie
        pękaj i niech ci w tym wszystkim twój facet pomoże. Od tego on jest.
        • Gość: niezdecydowana Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.agros.com.pl 30.10.02, 09:56
          Ja Ci zazdroszcze tej pewnosci. Mam 25 lat, od 1,5 roku jestem mezatka, ale
          posiadanie dziecka przeraza mnie pod kazdym wzgledem. Kiedys to bylo odlegla
          sprawam a teraz wiem, ze predzej czy pozniej (wolalabym pozniej) trzeba bedzie
          sie zdecydowac i strach mnie ogarnia. Owszem dzieci to cudowna sprawa, ale ja
          tego sobie w ogole nie umiem wyobrazic. Obecnie moja maz zarabia duzo mniej od
          mnie i za jego pensje nie bylibysmy w stanie wynajmowac naszego obecnego
          mieszkania, a ja przeciez musialabym przestac pracowac. Tego tez sobie nie
          wyobrazam - siedzenia w domu nie wiadomo ile. Do tego dochodzi sama ciaza.
          Bardzo nie lubie swojego ciala, za to jakie jest, zle czuje sie we wlasnej
          skorze, a gdy jeszcze pomysle ze sie roztyje i bede slonica to przerazenie
          siega zenitu. Porod zapewne tez czeka mnie nieciekawy, bo mam dzua wade wzroku
          wiec w zwiazku z ryzykiem odklejenia siatkowki nie wiem, czy nie beda mnie
          operowac. Pewnie sa to oznaki niedojrzalosci mojej zyciowej i lekliwego
          charakteru.
          Wiec jezeli Ty chcesz i On chce i macie sprzyjajaca sytuacje zyciowa
          (finansowa) to nie ma nad czym sie zastanawiac.
          • Gość: Anna Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.met.pl 30.10.02, 10:23
            Ha, dokładnie! To jest jeszcze jeden aspekt! Po wielu latach pracy nad sobą
            nareszcie lubię swoje ciało! Nie jestem już pulchna i miękka, nareszcie mam
            kondycję i mięśnie i czuję się z tym doskonale. Wiadomo, że na czas ciąży
            trzeba by ograniczyć ćwiczenia, roztyłabym się w tempie ekspresowym. Nie wolno
            by trzymać diety 1500 kalorii - rezultatów wolę sobie nie wyobrażać. NIby są
            to banalne problemy, ale wyobraźcie sobie, że całe życie byliście lekko
            pulchną ofiarą, a w końcu osiągacie wymarzone wymiary i macie mięśnie jak ze
            stali, które się mnie słuchają. To uczucie, którego nie jestem nawet w stanie
            opisać. Rewelacja. Jeszcze nie umiem z tego zrezygnować.
            • Gość: roxi Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: 5.2.1R1D* / *.gt.saix.net 30.10.02, 11:40
              Nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie, ja mam wszystko oproca zgody meza.
              Mamy jedno dziecko ktore sama zaplanowalam i prawie ze "sama" zrobilam. Maz gdy
              dowiedzial sie o mojej ciazy a powiedzialam dopiero w 3 miesiacu-szalal.
              Teraz wszystko jest w porzadku on ubostwia swego potomka - ja mam dziecko o
              ktorym marzylam. Swej decyzji nie zaluje ale tez pozegnalam sie z marzeniem o
              drugim ze wzgledu na meza.
            • Gość: Joanka Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.cersanit.com.pl 30.10.02, 12:13
              Jeśli tak się boisz - to nie miej dzieci ! Faktem jest , że dziecko totalnie
              zmienia życie. Przez kilka dobrych lat wszystko jest mu podporządkowane,
              dosłownie wszystko.
              Ale to jednocześnie olbrzymia radość, satysfakcja, po prostu często nadaje
              życiu inny sens.
              A twoje obawy co do ciązy, porodu i zmiany wyglądu są przesadzone.
              Znam wiele dziewczyn, które po ciąży pozostały "niezmienione" jeśli chodzi o
              wygląd, a nawet takie, które po ciązy schudły, sam poród - no cóż - do
              przeżycia, a ponadto jest przecież znieczulenie zewnątrzoponowe.
              Ja w ciązy czułam się doskonale , lepiej niż przed, urodziłam zupełnie
              naturalnie i na prawdę nie było to coś strasznego.
              Teraz przezywam dramat, bo nie udaje mi się donosić drugiej ciąży - i to
              wszysto nauczyło mnie jednego - że w życiu nie można wszystkiego przewidzieć i
              sobie zaplanować.
              Obyś któregoś dnia ( kiedy będzie za późno) nie stwierdziła, że szkoda....
              Albo żeby ni stwierdził tego Pani mąż....
            • olga03 Po to właśnie ma się dziecko 30.10.02, 15:02
              Wiesz kiedy to czytam to chce mi się śmiać - kiedyś miałam takie same problemy -
              a fuj, takie zaniedbane te matki z wózkami, roztyte itp. Jak można wstawać w
              środku nocy po kilka razy ??? - To tortury.
              Teraz kiedy mam już dziecko (klasyczna co tu mówić wpadka) to wiem, że są to
              żeczy ABSOLUTNIE NIEISTOTNE. Radość z posiadani dziecka jest tak ogromna, że
              nie da się tego opisać. Nie da się prowadzić wózka po parku w szpilkach i mini
              a poza tym kiedy masz małe dziecko wali cię dokładnie co myślą na twój temat
              inni, dziecko staje się odnośnikiem wszystkich twoich działań - to doskonały
              lek na kompleksy.
              A z tym ograniczeniem wolności to jest tak, że zauważa się to tylko czasami -
              jeśli będziesz chciała to zrobisz dokładnie to samo tylko w inny sposób. Z
              małym dzieckiem objechaliśmy całą Europę, byłam na stypendium, zrobiłam
              doktorat, nigdy nie byłabym w tylu ciekawych miejscach gdyby nie mój syn.
              Tyjąc w ciązy 18kg (patologiczna, nie wychodziłam z domu przez 3 miesiące i
              żarłam) karmiąc i chodząc z małym na spacery zrzuciałm wszystko po 7 misiącach.
              Wiem, że dopóki nie ma dziecka to wszystko wydaje się kosmicznie trudne, ale
              później to się zmienia.
              Brak dziecka zubarza, to jak klapki na oczach - to tak jakbyś nigdy nie
              pracowała, albo nie uprawiała seksu - trudno to sobie wyobrazić jak to jest,
              czymkolwiek zastąpić i zrozumieć o czym mówią inni ludzie.
    • kara13 Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 30.10.02, 12:06
      Ja ma 24 lata a mąż 28. Od trzech jesteśmy małżeństwem a prawie od roku
      mieszkamy już sami. Ja zaczynam mieć coraz częstsze myśli o baby ale...
      Niestety warunki finansowe i praca nas ograniczają. Mamy do spłaty parę
      kredytów a z pracą niewesoło. I niestety decyzję musimy cały czas odkładać. A
      ja tak chciałam urodzić dziecko w wieku ok.25 lat. :( Nową pracę też ciężko
      znaleść bo jak to mężatka ma 24 lata to przyjmiemy do pracy i zaraz zajdzie w
      ciąże. Nikt nie potrafi zrozumieć,że jeśli dostałabym pracę to napewno na rok
      odłożyłam mysli o dziecku na bok.
      Jeśli chodzi o męża to tez już by chciał ale oprócz kłopotów finansowych boi
      się jeszcze, że urodzi się chore. Ma jeszcze większy lęk przed tym niż ja.
      Życie nie jest takie łatwe jak się myśli. Cały czas trzeba wybierać coś za coś.
    • Gość: Marych Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: proxy / 62.233.166.* 30.10.02, 14:34
      pomijajac fakt, ze przyszly tatus tez powinien miec tu cos do powiedzenia wraz
      z dzieckiem tracisz czesc swego zycia.
      I to juz na poczatku.

      pozyj jeszcze.
      naciesz sie tym ze jestes mloda.
      naciesz sie przespanymi nocami.
      naciesz sie ciszą.
      naciesz sie pieknymi niepodrazonymi oczami w lustrze.
      naciesz sie facetem.

      daj sobie czas, bo potem bedziesz _musiała_ cieszyc sie _tylko_ dzieckiem.
      ----------------------------------------------
      jako prezent dolaczam szybki kurs dla rodzicow;
      dla tych potencjalnych ku przestrodze,
      a dla faktycznych w celu weryfikacji rzeczywistości;-)) :

      Oto dziesięć sposobów na sprawdzenie, czy jesteś już gotowy,
      by zostać dobrym rodzicem.

      1.
      Kobiety:
      aby przygotować się do macierzyństwa:
      włóż szlafrok i przymocuj sobie na brzuchu worek z grochem.
      Noś go przez 9 miesięcy.
      Po tym czasie wyjmij z worka 10% grochu.

      Mężczyźni:
      aby przygotować się do ojcostwa,
      pójdź do najbliższej apteki,
      wyłóż całą zawartość portfela na ladę i oddaj aptekarzowi.
      Następnie pójdź do supermarketu i załatw,
      by cała Twoja pensja była co miesiąc
      przelewana bezpośrednio na konto sklepu.

      2.
      Aby przekonać się, jak będą wyglądały Twoje noce:
      chodź po pokoju od 17:00 do 22:00
      nosząc mokry tobołek o wadze ok. 5 kg.
      O 22:00 odłóż tobołek,
      nastaw budzik na północ i idź spać.
      O północy wstań i chodź po pokoju z tobołkiem na rękach
      do godziny pierwszej.
      Nastaw budzik na 3:00 rano.
      Ponieważ nie możesz zasnąć, wstań o drugiej i weź coś do picia.
      Wróć do łóżka o 2:45.
      Wstań o trzeciej, gdy zadzwoni budzik.
      Przy zgaszonym świetle śpiewaj piosenki do godz. 4:00.
      Ustaw budzik na 5:00. Wstań. Zrób śniadanie.
      Postępuj tak przez pięć lat i sprawiaj wrażenie zadowolonego z życia.

      3.
      Wydrąż melon, robiąc mu z boku mały otwór o średnicy piłeczki pingpongowej.
      Zawieś go na sznurku u sufitu i rozbujaj.
      Weź miseczkę wodnistej papki
      i za pomocą łyżeczki spróbuj przełożyć jej połowę
      do wnętrza bujającego się melona,
      udając przy tym, że jesteś samolotem.
      Drugą połowę papki wylej sobie na kolana.
      Jesteś już gotów karmić roczne niemowlę.
      4.
      Aby przygotować się na karmienie raczkującego dziecka,
      rozsmaruj dżem na kanapie i wszystkich zasłonach.
      Ukryj paluszek rybny za szafą i zostaw go tam na parę miesięcy
      5.
      Ubieranie maluchów nie jest wcale takie trudne.
      Kup ośmiornicę i siatkową torbę.
      Spróbuj włożyć ośmiornicę do torby tak,
      by żadne jej ramię nie wystawało.
      Czas przeznaczony na to zadanie: całe przedpołudnie.
      6.
      Przygotuj się do wyjścia rano z domu.
      Czekaj pół godziny przed drzwiami do ubikacji.
      Wyjdź z domu. Wróć. Wyjdź ponownie.
      Wróć. Wyjdź i odejdź kilkanaście metrów.
      Wróć. Wyjdź i oddalaj się bardzo powoli.
      Po drodze zatrzymuj się, by dokładnie obejrzeć każdy
      niedopałek na chodniku, każdą gumę do żucia,
      każdy papierek i każdego martwego owada.
      Wróć pod dom.
      Krzycz głośno, że masz już tego dosyć,
      aż sąsiedzi staną w oknach i z zaciekawieniem zaczną się na Ciebie gapić.
      Teraz jesteś już gotów, by zabrać swojego malucha na spacer.
      7.
      Pójdź do supermarketu, zabierając ze sobą cokolwiek,
      co przypomina dziecko w wieku przedszkolnym.
      Najlepiej nadaje się do tego celu dorosły kozioł.
      Jeśli chciałbyś mieć więcej niż jedno dziecko, weź ze sobą kilka kozłów.
      Nie spuszczając ich z oczu ani na chwilę, zrób zakupy na cały tydzień.
      Zapłać za wszystko, co kozły zjadły lub zniszczyły.
      8.
      Naucz się na pamięć imion bohaterów dobranocek.
      Kiedy zorientujesz się, że podczas kąpieli śpiewasz
      "Ja jestem pan Tik-Tak", jesteś już gotów, by zostać rodzicem.
      Pamiętaj, aby wszystko to, co mówisz, powtarzać przynajmniej pięć razy.
      9.
      Pamiętaj, że Twoje dziecko najchętniej "robi" podczas zmiany pieluch,
      a już wprost pasjami, gdy jest całkowicie niezabezpieczone,
      a Ty właśnie stoisz na trasie "strzału".
      10.
      Zanim dorobisz się potomstwa,
      poszukaj ludzi, którzy mają już dzieci.
      Krytykuj ich bezustannie za brak konsekwencji i cierpliwości,
      za to, że nie uczą swoich pociech dyscypliny i pozwalają im na wszystko.
      Doradzaj im bez przerwy, co powinni zrobić, by dzieci wcześniej szły spać,
      jak mają nauczyć je dobrych manier i zachowania przy stole.
      Naciesz się tym okresem.
      Nigdy później nie będziesz już takim ekspertem w wychowywaniu dzieci.
      ---------------------------------------------------------------------

      majac dwoje dzieci, w tym jedno "dzieki" ktoremu zwiazalem sie z kobieta i
      drugie ktore bylo "utrzymaniem" zwiazku na sile wiem co mowie.
      niestety.

      pomysl co masz w tej chwili do zaoferowanie swemu dziecku oprocz milosci..

      pozdrawiamm
      marek

      • Gość: baccar Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: 213.231.15.* 30.10.02, 14:57
        Biedny Mareczek i biedne jego dzieci...
      • olga03 Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 30.10.02, 15:05
        Niedobrze mi jak czytam opinie ludzi takich jak ty. Dzięki tkim
        martyrologicznegu podejściu ludzie faktycznie zastanawiają się mieć - dzieci
        czy nie. Lepsze momenty też się chyba zdarzały.
      • roseanne Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 30.10.02, 15:27
        Gość portalu: Marych napisał(a):

        > pomijajac fakt, ze przyszly tatus tez powinien miec tu cos do powiedzenia
        wraz
        > z dzieckiem tracisz czesc swego zycia.
        > I to juz na poczatku.
        >
        > pozyj jeszcze.
        > naciesz sie tym ze jestes mloda.
        > naciesz sie przespanymi nocami.
        > naciesz sie ciszą.
        > naciesz sie pieknymi niepodrazonymi oczami w lustrze.
        > naciesz sie facetem.
        >
        > daj sobie czas, bo potem bedziesz _musiała_ cieszyc sie _tylko_ dzieckiem.
        > ----------------------------------------------


        no ,nie - od takiej wypowiedzi to nie tylko rece opadaja ,nawet biust.
        czlowieku!!!!!


        co za glupota - cieszyc sie tylko dzieckiem - a co zamknie sie z nim w klatce?
        przestanie myslec?
      • Gość: Michał Nie strasz ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 21:10
        Jako świeży ojciec ( córka - 11 miesięcy ) wiem, że przesadzasz.
      • agniecha3 Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 31.10.02, 12:48
        Gość portalu: Marych napisał(a):

        > majac dwoje dzieci, w tym jedno "dzieki" ktoremu zwiazalem sie z kobieta i
        > drugie ktore bylo "utrzymaniem" zwiazku na sile wiem co mowie.
        > niestety.

        Marku, jaa sam piszesz, Ty nie chciales tych dzieci, wiec nie dziw sie, ze to
        dla Ciebie meczarnia. I Ty widzisz temat dziecka przez pryzmat wlasnych,
        niezbyt pozytywnych doswiadczen.

        Ale niektorzy maja inne podejcie, bo CHCA miec dzieci. bo wiedza, ze beda je
        KOCHAC. Bo dziecko to PRZEDE WSZYSTKIM radosc, a dopiero pozniej nieprzespane
        noce czy podkrazone oczy.

        Ale jesli nie ma milosci miedzy rodzicami, to chyba trudno kochac takie dziecko
        i widziec w nim iskierke szczescia...
    • Gość: agat1 do bajsarki IP: 195.116.92.* 30.10.02, 15:14
      Wiesz, dla Ciebie chyba jeszcze za wcześnie, chyba, ze facet stanie na
      wysokości zadania i znajdzie sposób, aby was utrzymać. Poza tym lepiej skończyć
      szkołę teraz, bo potem wszystko odbywa sie kosztem dziecka, które matki
      potrzebuje jak nikogo na świecie i nikt nie jest w stanie jej zastąpić (może
      tylko oddany i troskliwy tata).
      Natomiast jeśli chodzi o samopoczucie, wygląd i kondycję po porodzie, to wcale
      nie jest tak, jak pisała tu jakaś dziewczyna (która w zasadzie nie ma prawa o
      tym pisać, bo nie była w ciąży i nie przeżyła porodu), że jesteś gruba i
      czujesz się nieatrakcyjna. Ja jestem w ciąży po raz drugi i przeżywam to jako
      cudowny stan, pełen radosnego oczekiwania, a poród wspominam całkiem dobrze,
      chociaż odbył sie w zwykłym szpitalu w niewielkim mieście, żaden z lekarzy ani
      żadna z położnych nie byli oplaceni, a zachowali się bardzo w porządku. Poza
      tym kiedy tylko tulisz w ramionach tę małą istotkę, nie myślisz już o niczym
      innym.
      Ja, podobnie jak ty, zawsze chciałam mieć dziecko, odkąd skończyłam 16 lat,
      męczyłam rodziców o młodsze rodzeństwo (miałam tylko jedną starszą siostrę) i
      opiekowałam się wszystkimi maluchami w rodzinie i sąsiedztwie. Ale na swoje
      dziecko przyszło mi trochę poczekać, bo pierwsze urodziłam mając 29 lat, a
      drugie urodzę w wieku 33 lat. Skończyłam przedtem studia, znalazłam pracę i
      przepracowałam kilk alat przed pierwszym urlopem amcierzyńskim, dlatego też
      mogłam wrócić do pracy (mój mąż ma klopoty ze znalezieniem stałej pracy i to ja
      utrzymuję rodzinę), tylko tęsknię bardzo za synkiem, kiedy go nie widzę.
      Także wszystko przed Tobą, najpierw szkoła, a potem przyjdzie czas na dziecko.
      Życzę Ci, żeby Twoje marzenie spełniło się jak najszybciej
      • agniecha3 do agat1 31.10.02, 12:55
        agat, mozesz sie tylko cieszyc, ze Ci sie to wszystko tak pieknie ulozylo.
        Poglaskaj ode mnie i starsze dziecko, i brzuszek :) Prawde mowiac szczesciara z
        Ciebie...

        Ale prosze, nie stwierdzaj autorytarnym glosem, ze to za wczesnie. Ja sobie tez
        kilka lat tlumaczylam, ze to za wczesnie, bo szkola, bo praca... A jak juz
        wreszcie uznalam, ze juz pora, to nagle sie okazuje, ze nie tak szybko, bo
        teraz moj organizm ma cos do powiedzenia. Mam skonczona szkole, od kilku lat
        pracuje, od ilus lat mam obok wspanialego mezczyzne, ale na dziecko czekamy juz
        od roku - i nie wiadomo, ile jeszcze bedziemy czekac. Niestety, zegar
        biologiczny...

        pozdr
    • Gość: maly.k Dwie uwagi IP: *.BrockU.CA 30.10.02, 18:09
      Z wlasnego doswiadczenia:
      Zwyklym ludziom zawsze przydaloby sie wiecej pieniedzy, zawsze jest cos fajnego
      do kupienienia, cos czego sie nie ma, a chcialoby sie miec.

      Z obserwacji:
      Z czasem utrzymanie sprezystych miesni staje sie niemozliwe. Urodzenie dziecka
      staje sie niemozliwe znacznie wczesniej.

      Pozdrawiam,

      mk.
    • re_ne Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? 30.10.02, 22:09
      Witaj Bajsarko!

      Jesli bardzo chcesz miec dzidziusia, to znaczy ze jakas duszyczka upatrzyla juz
      sobie Twoje gniazdko, i radze Ci odwaz sie na to!!! Masz 21 lat, wiec pod
      wzgledem biologicznym jestes teraz w najlepszym do tego okresie, i nie przejmuj
      sie cala reszta. Po prostu nie mysl o tym! Wszystko na pewno jakos Ci sie ulozy.
      Im wczesniej urodzisz - tym lepiej! Bobasek predko sie odchowa, i jesli
      bedziesz chciala, jeszcze zdarzysz zrobic kariere! A pozniej z wiekiem juz tego
      dziecka tak bardzo sie nie chce! Czlowiek robi sie wygodnicki, mysli bardziej
      swoich przyjemnosciach i calkiem na zimno zaczyna karkulowac czy dziecko wogole
      oplaca sie miec!?

      Pozdrawiam, i zycze Ci wiele radosci z malenstwa!!! :)))))

      Rene
      • Gość: A27 Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.proxy.aol.com 31.10.02, 05:16
        Czytam i czytam i proponuje zeby autorka poczekala z pare lat. Moze fajnie
        byloby najpierw ustabilizowac sie rodzinnie, zeby dziecko mialo oboje rodzicow
        a nie tylko mame. Podejrzewam, ze instykt macierzynski nie przechodzi -
        gorzej - on sie wzamcia. Bajsarka pewnie na swoje 25 urodziny bedziesz albo w
        ciazy albo mloda matka.
      • Gość: ida Re: Dylemat-mieć czy nie mieć dzidziusia? IP: *.csk.pl / *.csk.pl 31.10.02, 08:37
        re_ne napisał:

        > Witaj Bajsarko!
        >
        > Jesli bardzo chcesz miec dzidziusia, to znaczy ze jakas duszyczka upatrzyla
        juz
        >
        > sobie Twoje gniazdko, i radze Ci odwaz sie na to!!! Masz 21 lat, wiec pod
        > wzgledem biologicznym jestes teraz w najlepszym do tego okresie, i nie
        przejmuj
        >
        > sie cala reszta. Po prostu nie mysl o tym! Wszystko na pewno jakos Ci sie
        ulozy
        > .
        > Im wczesniej urodzisz - tym lepiej! Bobasek predko sie odchowa, i jesli
        > bedziesz chciala, jeszcze zdarzysz zrobic kariere!

        Rene, Twój optymizm jest porażający... Nie mysl o tym??? Wszystko się ułoży?
        Może i tak, ale tylko jesli Bajsarka ma jakieś zaplecze fiannsowe i co by się
        nie działo bedzie mogła liczyć na pomoc.
        W przeciwnym wypadku, niestety obawiam się, że ma spore szanse zostać
        zaganianą, znerwicowaną kobietą


        A pozniej z wiekiem juz tego
        >
        > dziecka tak bardzo sie nie chce! Czlowiek robi sie wygodnicki, mysli bardziej
        > swoich przyjemnosciach i calkiem na zimno zaczyna karkulowac czy dziecko
        wogole
        >
        > oplaca sie miec!?

        Znów się nie zgodzę. Jesli ktos bardzo, bardzo chce mieć dziecko, to myślę, że
        to pragnienie tak szybko nie wygasa, lub nie wygasa w ogóle. Ci co tak na zimno
        kalkulują, czy im sie dziecko opłaca czy nie, tak naprawdę pewnie nigdy go nie
        chcieli mieć, tylko w pewnym momencie poczuli, że może powinni...

        Poza tym, to juz tak na marginiesie, czy wygodnicto i myslenie o swoich
        przyjemnościach jest aż takie naganne? Oczwiście, jeśli nie odbywa sie ono
        kosztem innych, ale jest wynikiem
        pewnego "przereformowania" swojego zycia. Po co sobie urabiać ręce po łokcie,
        skoro można zyć dużo przyjemniej duzo mniejszym kosztem?
        • Gość: dodo odpowiedzialne rodzicielstwo IP: 209.226.65.* 31.10.02, 16:14
          nie o to chodzi zeby bylo "jakos".
          chodzi o to zeby bylo madrze i dobrze.
          a zeby bylo dobrze i madrze, sporo warunkow musi byc spelnionych procz
          prostego "bardzo juz chce". jak cos jest "jakos" to najczesciej jest "byle jak"
          a konsekwencje owej bylejakosci ponosi nie tylko ta, co bardzo chciala ale
          calkiem spora grupa wokol niej - uszczesliwiony lekko na sile tatus, poczete
          z wielkiego chcenia dziecko, rodzice obojga coraz mniej szczesliwych rodzicow,
          jakies rodzenstwo, jacys litujacy sie przyjaciele, czesto tez instytucje
          spoleczno-koscielne "bo przeciez trzeba pomoc mlodym" itd. znacie te schematy?
          po co powielac kolejne "jakos", jesli mozna przygotowac sie do tego aby bylo
          jak nalezy?
        • re_ne Do Idy 31.10.02, 17:50
          Ido, ja wiem jak te poczatki sa trudne! Ale wychodze z zalozenia, ze jesli
          czlowiekowi na czyms bardzo zalezy, i zapatruje sie na to optymistycznie, to
          potrafi gory przenosic!!!
          Bo pozytywne myslenie, uwalnia umysl od obsesji niepowodzenia, i pozwala
          wykorzystac wyobraznie, do sukcesywnego myslenia, ktore jest niestety
          niemozliwe przy tragizowaniu, i wyszukiwaniu tego co negatywne. A poza tym
          jestem przekonany, ze myslac optymistycznie, wytwarzamy wokol siebie pozytywna
          energie, ktora sprzyja szczesliwym zbiegom okolicznosci.
          • Gość: ida Re: Do Idy IP: *.csk.pl / *.csk.pl 31.10.02, 18:20
            Sorry, Rene, ale po paru dobrych latach obserwacji twierdzę, że to pozytywne
            myslenie to jakas bzdura. Ja mam tendencje do takiego wyszukiwania co to sie
            może nie udać/ na pewno się nie uda... No i co? Ano nic. Nie ma zadnej reguły.
            Rzeczy, co do których jestem własnie tak negatywnie nastawiona, udaja sie
            śpiewająco, a cos co do czego jestem wewnetrznie bardzo przekonana, pewna, i do
            każdej próby zdobycia tego czegos podchodzę z optymizmem, że tym razem to juz
            musi się udać(no bo niby dlaczego miałoby się nie udać)- nie udaje sie ani za
            5, ani za 10, a dopiero za 25 próbą... No to jak to jest?
            Niepowodzenia nie biorą sie z tego, że umysł jest owładniety jakąś obsesją, ale
            dlatego, że aby cos się udało muszą być spełnione pewne konieczne ku temu
            warunki (często bardzo wymierne, nie cos z gatunku "łutu szczęścia"...). I jak
            nie są spełnione- pojawia się, niestety, ale porażka... Choćbyś nie wiem jak
            optymistycznie był nastawiony...

            Puszczanie spraw na totalny żywioł w nadziei, że same się ułoża, pieniądze sie
            same zarobią, dziecko się samo odchowa... no nie wiem... Kurcze, przecież w grę
            wchodzi powołanie na ten padół jeszcze jednego człowieka, człowieka, którym non-
            stop trzeba sie opiekować i ponosic za niego odpowiedzialność... Dlatego nie
            mogę zgodzic sie z taką beztroską...
            Za to wszystkimi swoimi kończynami podpisuje sie pod tym co napisała Dodo.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka