Dodaj do ulubionych

temat filozoficzny

IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 13:15
od zawsze zadaje sobie niezmiennie pytanie czy czlowiek jest wolny gdy ma wybor czy w sytuacji gdy
nie jest zmuszony stanac przed wyborem.
Scena z filmu (nie pamietam tytulu) : matka z dwojgiem dzieci, chlopiec i dziewczynka, zostaja zlapani
przez hitlerowcow ktorzy daja jej wybor : ma wybrac dziecko ktoremu uratuje zycie (i przy okazji samej
sobie), drugie bedzie rozstrzelane na jej oczach. Gdy odmowi dokonania wyboru, zabija oboje i ja
ostatnia.
Od wiekow mnie ta scena przesladuje (co za sadysta to wymyslil !) i mysle, mysle, mysle....
Czy sa okolicznosci w ktorych pojecie wolnosci przestaje istniec ? Jesli tak to jak walczyc z opresja ?
Jesli nie , co do cholery z tym wyborem...????
Obserwuj wątek
    • Gość: orzeszek Re: temat filozoficzny IP: *.gazeta.pl 05.10.01, 13:43
      Widzialam ten film. Obrzydliwa, parszywa scena!!!!!!!
      Zawsze, moim zdaniem, ma sie wybor i w ten sposob jakas wolnosc. Wybor miala
      tez ta matka, tylko, ze wyniki jej wyboru za kazdym razem byly straszne. Czy to
      jej wina? Nie, absolutnie!!!! To mordercy celujac do niej i dzieci z pistoletow
      zmuszaja ja do dzialania, co do skutkow ktorego ona NIE MOZE MIEC RZADNEJ
      PEWNOSCI. Moze wybrac zycie jednego z dzieci i swoje, ale czy moze ufac, ze po
      zamordowaniu drugiego z jej dzieci oprawcy dotrzymaja slowa? Moze rzucic sie na
      karabiny, unikajac wyboru, lecz wtedy jej dzieci zgina napewno, moze odmowic
      wyboru i tez zgina wszyscy. Jesli wybierze ocali 2 zycia. I tu moim zdaniem
      jest sedno. Patrzec na to, co sie ocala, a nie co traci. To wcale nie jest
      latwe. Jesli (posrednio-co podkreslam) na skutek wyboru zginie starszy chlopiec
      matka do konca zycia bedzie zyc z ta swiadomoscia, cos w niej umrze. A przeciez
      jej milosc jest nadal potrzebna corce. O ile pamietam, wybiera inaczej. Ginie
      jej corka, syn przezywa (nie jestem pewna).
      Co dalej przed nia: walka o siebie i dziecko. O siebie, zeby nie zwariowac ze
      swiadomoscia krwi wlasnego dziecka na rekach. Zeby zrozumiec, ze TO NIE ONA JE
      ZAMORDOWALA, tylko jakis parszywy gnojek.
      Jest cos takiego jak wina ocalonych, ptsd (post traumatic stress disorder),
      mase innych pulapek, a wlasciwie ran (takich niewidzialnych) jakie pozostawiaja
      na ocalonych ofiarach ich oprawcy. Mysle, ze nie wolno "kupowac" winy, ktora
      jest po stronie agresorow. Molestowane dzieci nie sa winne temu, ze ktos je
      skrzywdzil. Zgwalcone kobiety nie prosily sie o gwalt, niezaleznie od
      wszystkiego, a kiedy matka ma wybierac ktore dziecko przezyje, bo jesli nie, to
      wszyscy umra dla mnie sprawa jest taka: musi walczyc o zycie. Tyle, ile
      wywalczy tyle ocali. Zycie jest najwyzsza wartoscia i za wszelka cene trzeba je
      chronic. A wolnosc jest atrybutem zycia, nie na odwrot.
      • Gość: Malwina Re: temat filozoficzny IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 14:39
        wolnosc jest atrybutem zycia, wiec kontynuje rozumowanie dywagujac jak zwykle (mysli zwodza na
        manowce ;-) : tnz ze cala kwestia piania o wolnosci w imie ktorej trzeba poswiecic zycie (tysiace zyc)
        jest falszywa kwestia i erzacem pseudofilozoficznego rozumowania zdziecinnialej cywilizacji ktorej w
        rzeczywistosci brak idealu (patrz : afganistan i usa) i ktora sprzedaje nam wzniosle pojecia za trzy grosze
        z przeceny.
        • Gość: fnoll Re: co to jest wolnosc? IP: *.ds.uj.edu.pl 05.10.01, 15:07
          jako ze wyroslem w latach 80-tych slowo wolnosc nie raz przelatywalo kolo mojej
          glowy - nie przykuwalo jednak mojej uwagi, bo go nie rozumialem

          gdy zaczalem szukac jakiejs jego definicji - nie znalazlem nic zrozumialego

          "chlopcy z placu broni" spiewali: "wolnosc kocham i rozumiem, wolnosci oddac
          nie umiem..." - poruszalo mnie to, czulem tak samo, ale nic z tego nie
          rozumialem

          dowiedzialem sie tyle, ze ta wolnosc to po prostu strasznie wazna rzecz, i ze
          jak jest wolnosc, to jest dobrze, a jak jej nie ma - to jest zle

          niezbyt to jasne, takie nieuchwytne

          intuicyjnie pojalem, ze wolnosc nie jest tozsama z wyborem czy swoboda wyboru,
          ze jest czyms bardziej wewnetrznym, czyms wlasnie zwiazanym z "istota" czlowieka

          ale to wcale nie rozjasnia sprawy

          az wreszcie pewnego dnia w ksiazce (a jakze) znalazlem odpowiedz na to, czym
          jest wolnosc! tak, tak!

          wolnosc jest wtedy, gdy jestesmy zmuszani przez srodowisko zewnetrzne do
          robienia rzeczy przyjemnych (przy zalozeniu, ze zawsze nas do czegos zmusza)

          napisal to niejaki Skinner, behawiorysta - i mimo, ze nie jestem wyznawca
          determinizmu, ta definicja mi pasuje i slicznie urealnia romantyczne w zasadzie
          pojecie wolnosci

          jasne, mamy jakis subtelny trudny do uchwycenia wplyw na dzianie sie rzeczy,
          ale i ta definicja Skinnera dotyka pewnej prawdy - tak to czuje

          i kwestiami wolnosci sie juz nie zajmuje

          bo pierwotny wobec niej jest po prostu dobrostan - a wolnosc, jako termin
          wytarty przez roznych politykow i macicieli, nie jest mi do niczego potrzebny

          odnoszac to do sceny z filmu, ktora opisala Malwina - ta kobieta w tym momencie
          nie byla wolna, gdyz byla skazana na same zle doswiadczenia

          tak to widzi moja lewa, analityczna polkola, ktora po mesku mnie dominuje ;-)

          z filozoficznym pozdrowieniem

          fnoll
          • Gość: Z Re: co to jest wolnosc? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 05.10.01, 15:33
            A nie można prościej. Z przyziemną filozofią ludka o wykształceniu
            niehumanistycznym? Bo dla mnie wolność w obecnym wymiarze, abstrahując od
            zjawisk wojny, czy zniewolenia reżimem, to wolność wyboru, swoboda poruszania,
            możliwość czynienia zmian. Chłopcy z Placu Broni, są jak najbardziej O.K., ale
            dla mnie najlepszą sceną do tego jest końcówka filmu "Blade Runner", gdzie
            padają słowa: <A Kto z nas tak naprawdę żyje?>, co można by parafrazować do
            tego tematu w sposób: A kto z nas tak naprawdę jest wolny? Czyż zamachy
            terrorystyczne na drugim końcu tego świata nie ograniczają naszej wolności? A
            bardziej filozoficznie: Czy widmo zmierzających w kierunku Ziemi odłamków
            jakiejś planety po wybuchu nie ogranicza naszego spokoju, a tym samym wolności?
            • Gość: fnoll Re: dla Z IP: *.ds.uj.edu.pl 05.10.01, 15:43
              no to powiedz, czy wolnosc nie jest przypadkiem "doideologizowana" nazwa na
              proste, zwykle dobre samopoczucie?

              pozdro!
              • Gość: Malwina Re: dla Z IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 15:54
                czy mam rozumiec ze sa tacy co zyja naprawde i tacy co na niby ? Tak mi wynika, jesli
                twoja odpowiedz brzmi" nie" tzn musze stwierdzic wedle twego rozumowania zycie=wolnosc, ze
                somalczycy sa wolni, a chyba mi to przez mozg nie przejdzie.
                Nie potrafie utozsamic jednego z drugim, chyba ze mowimy o smierci, a to inna para kaloszy...
                • Gość: orzeszek Re: do Malwiny IP: *.gazeta.pl 05.10.01, 16:11
                  Chodzi mi o to, ze pierwszym pojeciem jest zycie. Jak go nie ma nie ma tez
                  wolnosci. Trup wolny nie jest, tak samo jak kamien. Poprostu wolnosc jest moim
                  zdaniem scisle zwiazana ze swiadomoscia, a konkretnie z jej poziomem. Dla mnie
                  wolnosc jest wtedy, kiedy ide dokad chce, jak chce i z kim chce. W przypadku
                  bohaterki tamtego filmu jej wolnosc zostala w pewnym sensie ograniczona. Tylko
                  w pewnym sensie, dalej mogla dokonywac jakichs wyborow.
                  Jest taka piekna ksiazka "Skafander i motyl" napisana przez umierajacego,
                  sparalizowanego redaktora naczelnego Elle (bodajze). Czlowiek ten wracajac
                  samochodem do domu (mlody koles zreszta) mial udar mozgu. W wyniku tego trafia
                  do szpitala i ostatnie miesiace zycia poswieca na pisanie ksiazki za pomoca
                  mrugania do dziewczyny, ktora te mrugniecia czyta i zapisuje.
                  Ile wolnosci wyboru i swobody decyzji ma ten czlowiek? Przeczytajcie,
                  zobaczycie. Jest on jednak dla mnie przykladem prawdziwie wolnego czlowieka.
                  Jego umysl pozostal wolny i czysty do konca.
                  Czy wolnosc jest dobrostanem? Raczej nie. Moge sobie wyobrazic nacpanego
                  klienta w kajdankach przypietych do rury w starej piwnicy. Czy on jest wolny?
                  Czy w ogole dotyczy go to pojecie? Nie sadze, chociaz przeciez ma niezly odlot.
                  Dobrze mu...
                  Tu jeszcze jeden przyklad, bardziej oblesny, ale wlasnie mi sie skojarzyl.
                  Widzieliscie Hannibala? Polecam ostatnie sceny, kiedy cudowny Hopkins kroi i
                  smazy (potem podajac do zjedzenia) mozg faceta, z ktorym rozmawia. Facet ow
                  wydaje sie byc zupelnie zadowolony z sytuacji, dialogujac posila sie wlasnym
                  mozgiem...
                  Cos za bardzo przypomniala mi sie ostatnia kampania wyborcza.........brrrrr
                  • Gość: Malwina Re: do orzeszka IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 16:17
                    le scaphandre et le papillon, tak czytalam, wolnosc atrybutem zycia ale nie =
                    (ja zrozumialam prosze pani (pana) tylko sobie snuje ciagi dalsze - to takie przyzwyczajenie na cale
                    zycie ktore mi zostalo z psychoterapii bom swirnieta :-))))) )
                    i czekam aby ktos rozwijal, tak jak z tym rysunkiem, ktory kazdy po kawalku, dorzuca, co z tego
                    wyjdzie...????
                    • Gość: orzeszek Re: do orzeszka IP: *.gazeta.pl 05.10.01, 16:20
                      Jak to mowi Wisniewski(Ich Troje), a ja za nim normalna to ja nie jestem....
                      Pozdrawiam zatem serdecznie! Tylko nie rozumiem, co masz na mysli w ostatnim
                      poscie... Mozesz dojasnic?
                    • Gość: Malwina Re: do orzeszka IP: *.abo.wanadoo.fr 05.10.01, 16:24
                      pozniej, pozniej bo brzuszysko mnie boli i goraczka mna szarpie, ide do lekarza (jesli dojde - sil brak)
                      pewnie cos zalapalam....:-((((((((((
                      • Gość: fnoll Re: malwinie IP: *.ds.uj.edu.pl 05.10.01, 18:13
                        Gość portalu: Malwina napisał(a):

                        > pozniej, pozniej bo brzuszysko mnie boli i goraczka mna szarpie, ide do lekarza
                        > (jesli dojde - sil brak)
                        > pewnie cos zalapalam....:-((((((((((

                        heh, to doskonaly konteks do rozmyslan nad wolnoscia czlowieka!

                        zdrowia zycze - czyli wiekszego dobrostanu - czyli wiecej wolnosci!

                        poooozdro! :-)))))))))))
    • Gość: sebo Re: temat filozoficzny IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 17:57
      Wolność to nie to samo co łatwość.
      Myślę, że jednak wolność oznacza możliwość wyboru.
      Jednocześnie wolność nie jest w życiu najwygodniejsza, w każdym razie na pewno
      nie jest tym, czego ja pragnę najbardziej.
      • Gość: renka Re: wolnosc IP: *.sympatico.ca 06.10.01, 08:09
        To strasznie wielki temat. Jak milosc. Na samo brzmienie tego slowa robi mi
        sie jakos pozytywnie i miekko.To reakcja mojego ciala na wolnosc.Wolnosc dla
        mnie to luz, kompletny brak przymusu negatywnego i pozytywnego.Bo nawet
        zmuszanie mnie do dzialania pozytywnego , uwazam za zamach na moja wolnosc.To
        wspanialy stan, czasem czuje sie wolna, ale to trwa krotko.Niestety ma
        granice, jak wszystko.Zbyt jej duzo, tzn , kiedy przestajemy ja kontrolowac,
        moze nas zgubic.Za malo wolnosci- ogranicza nasze cele, kaleczy nasze zycie.
        Nasza wolnosc tez zalezy nie tylko od nas samych.Moze dlatego trwa naprawde
        krotko.Momenty wolnosci.Tak naprawde jestesmy czyjimis niewolnikami, bo
        rzadko robimy to, czego naprawde pragniemy. Wolnosc to SWIADOMA WOLA ,to
        mozliwosc wprowadzenia woli w czyn! Mam na mysli mozliwosc podejmowania
        decyzji, takich, jakie nam odpowiadaja i ksztaltowania naszego zycia w
        sposob, ktory nam odpowiada.Wolnosc ma tyle imion..wolnosc narodu, wolnosc
        slowa, wolnosc kobiety,meza, zony, lekarza, naukowca, sportowca, wieznia
        (tak!),itd Mozna by napisac niejedna ksiazke i pewnie napisano.
        • 1.iza Re: wolnosc 06.10.01, 14:10
          Wybór między większym a "mniejszym" cierpieniem, między śmiercią większej lub
          mniejszej liczby osób nie ma nic wspólnego z wolnością. Podobnie, jak
          determinizm, który jest antytezą wolności. Dlatego absurdem wydaje się
          definiowanie wolności z jego punktu widzenia. Zdumiewają mnie ludzie, którzy
          nie rozumieją pojęcia wolności. "(Subtelny???) wpływ na dzianie się rzeczy"
          to właśnie ludzkie decyzje. W różnej skali, od osobistej do ogólnoświatowej i
          w zależności od wszystkich ograniczeń. Co do mnie, kocham wolność i nie mogę
          bez niej żyć (czy to też jest jakimś paradoksalnym ograniczeniem wolności?
          bzdura!) I biada temu, kto chciałby mnie uszczęśliwić na siłę (nawiązuję do
          Skinnera). Przyjemność wymuszona przez cokolwiek lub kogokolwiek nie jest już
          przyjemnością. Jasne, że limitują mnie różne warunki zewnętrzne, ale jeśli
          wybieram jakąś wolność, robie to z własnej nieprzymuszonej woli. Właśnie
          wybrałam - blask się leje z nieba w to jesienne popołudnie, a ja pędzę
          posmakować znowu what is like to be free (wiem, że mnie oczekują, ale to nie
          przymus). I w ogóle co ja piszę, przecież Iza nie zna angielskiego! No cóż,
          nasze postacie się nam wymykają... A może ma jakieś rozdwojenie jaźni, ale
          przecież właśnie tacy ludzie najbardziej świrują na punkcie wolności (za
          naukową poprawnośc tego ostatniego zdania nie odpowiadam).

          :-)))))))))))))))))) wszystkim świrom
          • Gość: Z Re: Jestem wolny jak taczanka na stepie IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 08.10.01, 09:06
            Nie wiem już w jakim kierunku mają dążyć moje rozmyślania. Z jednej stronym
            zasadniczo ograniczają nas dwie rzeczy: narodziny i stan przeciwny do narodzin.
            Ale chyba dopiero od narodzin możemy zacząć być, wolni czy nie, ale dopiero
            wtedy jesteśmy. I teraz tak: kiedy możemy zacząć czuć się wolni? Niemowle jest
            ograniczone własną bezradnością, ale czy jest zniewolone? To zaczyna przerastać
            moje możliwości ustanowienia granicy filozoficznej.
            Ale odrzucając początek możliwości bycia wolnym, dlaczego Somalijczyk nie może
            być wolnym? Czyż tak naprawdę wolność dla Nas to nie jest możliwość oglądania
            słońca, nieba, innych ludzi, zmierzania w dowolnym, wybranym przez nas
            kierunku? Czy człowiek żonaty/ zamężny nie może być wolny? Jakie ograniczenia
            sprawiają że przestajemy czuć się wolnymi? Od czego tak naprawdę codziennie
            uciekamy i staramy się uwolnić? Po terapi, jestem w stanie twierdzić, że
            ogranicza nas, nasz własny umysł, nasze myśli...
            • 1.iza Re:popychajac taczanke 08.10.01, 13:32
              Ale z ciebie "inteligencik" (twoje słowo z innego watku). Mówi się, że myśli
              biegną, tymczasem mysli niektórych wloką sie, a nawet stoja w miejscu.
              (plagiat świadomy)
              • Gość: Z Re:zatrzymując taczanke IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 08.10.01, 14:21
                1.iza napisał(a):

                > Ale z ciebie "inteligencik" (twoje słowo z innego watku). Mówi się, że myśli
                > biegną, tymczasem mysli niektórych wloką sie, a nawet stoja w miejscu.
                > (plagiat świadomy)

                Nie jest prosto złapać myśli i domyśleć się co one miały na myśli. Nawet jak się
                nad tym dużo myśli.

                • Gość: Iza Re:Może się późno zaczęło (mysleć) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 14:31
    • Gość: kwieto Re: temat filozoficzny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 09:52
      Dla mnie wolnosc jest mozliwoscia swiadomego
      dokonywania wyboru. Swiadomego, to znaczy,
      dokonujac wybor ponosze pelna za niego
      odpowiedzialnosc. Tak zwane czynniki
      zewnetrzne maja znaczenie tylko pozornie -
      na przyklad nie moge "wybrac", zeby zaczac
      latac, bo nie mam skrzydel i taki wybor jest
      niemozliwy. Ale wszystkie wybory w ramach
      istniejacych mozliwosci stanowia pule z ktorej
      wybieram - moge zostac morderca,
      naukowcem, ozenic sie, rozwiesc, wyjechac
      na Thaiti (trudne, bo nie mam pieniedzy - ale
      mozliwe) itd.

      Wolnosc sama z siebie naklada pewne
      ograniczenia - no bo ponosze konsekwencje
      wyboru. Wybierajac jedno, automatycznie
      odrzucam inne (czyli wybierajac wyjazd na
      Thaiti odrzucam wydawanie pieniedzy na cos
      innego, albo wrecz konsekwencja takiego
      wyboru musi byc pojscie do pracy - zeby zdobyc
      pieniadze na wyjazd).

      Wolnosc bez ograniczen staje sie anarchia i
      samowola. Jesli ktos co chwile zmienia zdanie,
      nie patrzac na skutki swoich decyzji - to po
      prostu nie dojrzal do tego zeby byc wolnym.
      Obecnie mamy w Polsce (nie wiem jak gdzie
      indziej) duzo ludzi ktorzy nie dojrzeli do bycia
      wolnym - i to wcale nie tych mlodych, a
      osoby starsze. Przez okres komunizmu byli
      zwolnieni z podejmowania decyzji za swoje
      dzialanie, ponoszenia konsekwencji tych
      decyzji, bo taka robote odwalalo za nich
      panstwo. Panstwo mowilo gdzie maja
      pracowac, co robic, co moga kupic a co nie
      (np. przez kartki) i tak dalej. Dzisiaj, kiedy Ci
      ludzie musza sami podejmowac decyzje za swoje
      zycie, jednoczesnie ponoszac tego wszystkie
      konsekwencje - nie potrafia sie odnalezc!
      Przyklad: Nie tak dawno byl strajk
      pielegniarek - pikietujace kobiety mowily, ze
      zarabiaja zbyt malo. W tym samym czasie
      bodaj Belgia otworzyla granice dla lekarzy i
      pielegniarek - mozna bylo wyjechac do Belgii i
      zarabiac przyzwoite pieniadze. Zadna, lub
      prawie zadna z tych kobiet nie zastanowila sie
      nawet nad mozliwoscia emigracji. Czyli
      pielegniarki mniej lub bardziej swiadomie
      wybraly - "bede pracowac w Polsce, za
      mniejsze pieniadze". Dlaczego wiec
      protestuja? Maja jeszcze mnostwo mozliwosci
      - moga zmienic prace, przebranzowic sie.
      Pikanterii dodaje niewypowiedziana przez
      nikogo, lecz powszechnie znana informacja, ze
      niewielki procent lekarzy i pielegniarek to
      ludzie ktorzy sa tam "z powolania" - czyli
      dlatego, ze chca leczyc. Mamy wiec sytuacje
      - siedze w pracy ktorej nie lubie, malo placa,
      ale nie zrobie z tym NIC, tylko pojde
      pikietowac pod sejm, zeby TO ZA MNIE
      ZMIENIONO, ZA MNIE DOKONANO WYBORU.

      Poza tym, trzeba uwazac, zeby nie
      ograniczyc wolnosci kogos innego - na przyklad
      "wybierajac", ze zabije sasiada ograniczam
      jego wolnosc - a to nie fair w stosunku do
      niego. (oczywiscie mowie tu o sytuacji gdy ja
      jestem agresorem a moje zabojstwo nie jest
      skutkiem obrony przed sasiadem)

      No i na koniec wracam do sceny z filmu (nie
      widzialem go niestety). Ja bym
      prawdopodobnie (bo nigdy nie wiem na pewno,
      zanim nie zostane postawiony w prawdziwej
      sytuacji) odmowilbym wyboru dziecka ktore
      bedzie zabite. Dlaczego? Bo prawdziwym
      wyborem nie jest "ktore?" ale "czy wogole
      wybrac?". Niemiec daje zycie (jak on smie
      mowic, ze oferuje zycie???), ale na pewnych
      warunkach - kobieta ma wybrac kogos, kto
      zginie. Niestety ja takich warunkow nie
      potrafie zaakceptowac. Wcina sie tu moje
      silne poczucie honoru, czy tez dumy (kolejne
      slowka do zdefiniowania, hihihi). Po prostu -
      warunki niemca (przezyjesz, ale ktos kogo
      kochasz zginie) sa dla mnie nie do
      zaakceptowania. Jesli konsekwencja mojego
      wyboru bedzie smierc nas wszystkich, bede sie
      lepiej czul ginac w ten sposob, niz zyjac dzieki
      smierci mojego dziecka. Moze staralbym sie
      aby Niemiec rozstrzelal mnie, ratujac dzieci -
      nie wiem. Kiedys slyszalem genialna
      sentencje na ten temat, ktora przytocze.
      Brzmiala ona mniej wiecej tak: "Codziennie sie
      gole - a to wymaga codziennego patrzenia w
      lustro. I ja lubie to odbicie. Nie chcialbym,
      aby to sie zmienilo". Wracajac do tej scenki -
      gdybym wybral swoje zycie w zamian za smierc
      mojego dziecka, nie moglbym potem patrzec w
      lustro - a bez lustra ciezko sie golic...
      • Gość: dike Re: do kwieto IP: 195.216.121.* 08.10.01, 10:29
        hi hi... mógłbyś ostatecznie iść do cyrulika...
        Kto to napisał
        "Jedno wiem
        i ta świadomość
        nieustannie dręczy mą duszę
        Uczyniwszy wybór na wieki
        W każdej chwili wybierać muszę..."
        Czy jakoś tak.
        Pozdrawiam
        • Gość: Z Re: do kwieto IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 08.10.01, 11:23
          Z Twojej tezy wynika, że kobieta która miała do wybrania śmierć jednego z
          dzieci, dokonała wolnego wyboru. To troszkę kłóci się z moim poglądem na tą
          sprawę. Zacząłbym od stwierdzenia, że samo postawienie takiego pytania matce,
          jest ograniczeniem jej wolnośći. Jak więc można rozważać dalej czy dokonując
          wyboru miała w ogóle jakiś wybór? Wybór, ale znów pytanie czy wolny, byłby
          wtedy gdyby miała jeden lizak dla dwójki dzieci. (bez matematyki!)
          • Gość: kwieto Re: do kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 14:02
            Nie tak - wg mnie nie chodzilo o to ktore z
            dzieci poswiecic, ale czy poswiecic.

            No i nie istnieje cos takiego jak wolny wybor.
            Chocby przez ograniczenia ktore nakladaja na
            nas prawa fizyki. Wolnosc nieograniczona nie
            istnieje! Zawsze jest cos, co w jakis sposob
            determinuje Twoj wybof -godziny kurwowania
            autobosow, ilosc pieniedzy w portfelu, relacje
            rodzinne, ilosc dni urlopu... ZAWSZE!

            W omawianym przypadku po prostu
            ograniczenie zewnetrzne przyjelo forme
            ekstremalna. I wiem, ze ja nie chcialbym zyc
            wiedzac, ze kupilem to zycie za smierc mojego
            dziecka. Wolalbym zginac. Dlaczego? bo bym
            sie z tym zle czul. Dlaczego bym sie zle czul?
            nie wiem. moze dlatego, ze uwazam taka
            rzecz za cos nie w porzadku? Nie wytlumacze
            tego rozumowo. Tak jest i kropka. Dlatego
            ta sytuacja jest (przynajmniej dla mnie) dosc
            prosta i oczywista

            Natomiast o wiele wiekszym problemem jest
            np. taka sytuacja: Twoja zona rodzi. Lekarz
            mowi, ze jest jakas komplikacja, i moze
            uratowac albo ja, albo dziecko. Ona jest
            nieprzytomna, Ty masz wybrac kogo ocalic.Co
            wybierzesz?
            • Gość: fnoll Re: czy bycie swiadomym jest dobre? IP: *.ds.uj.edu.pl 08.10.01, 17:07
              kwieto, popraw mnie jesli sie myle, ale czy tez sklonilbys sie ku temu,
              ze dzialania ktore podejmujemy sa nam niejako narzucone
              przez warunki wewnetrzne i zewnetrzne - a wolnosc jest swiadomoscia
              przyczyny i skutku oraz umiejetnym przyjeciem tego drugiego?
              a czy przyjmiemy skutek tak czy inaczej - to bylby wlasnie nasz subtelny
              wplyw na dzianie sie rzeczy,

              przyjmowanie zas skutku bez zrozumienia/przyjecia istniejacych w naturze
              zaleznosci, czyli bez swiadomosci - przy uzyciu z gory przyjetych sztywnych
              zalozen - nie jest wolnoscia, choc moze mu towarzyszyc zludzenie wolnosci
              gdy zyje nam sie w miare przyjemnie (przypisanie sobie wyborow, ktore de facto
              wynikly z niezaleznych od nas procesow) - w koncu czucie sie wolnym i
              uznawanie milych rzeczy za skutki wlasnej "woli" robi nam dobrze na samopoczucie,
              wzmacnia nasza wole bycia w swiecie, impet z jakim w niego wchodzimy

              stad mozna mowic o dwoch pojeciach wolnosci:
              jedno byloby tozsama z dobrym samopoczuciem, pewnoscia siebie,
              drugie byloby swiadomoscia ograniczen i uzyskania innej jakosci
              przyjmowania przydarzajacych sie rzeczy

              [ale czy ktores z tych pojec robi nam lepiej? czy sa porownywalne?
              z pewnoscia nasza kultura jest oparta na tym pierwszym,
              wschodnie - na drugim,
              z jednej strony potega technologiczna USA,
              z drugiej miliard Chinczykow ;-) ]

              bo jesli chodzi o wolnosc "zewnetrzna", wolnosc czynow, to ta koncepcja stoi w
              sprzecznosci z obserwowalna przewidywalnoscia swiata

              setki regul, procesow, od fizycznych do spolecznych i teorii chaosu, wyznaczaja
              strumieniom naszych zyc dosc konkretne koryta

              nasza swododa to moze tylko tyle i az tyle, ze mozemy sie o ograniczajace nas
              brzegi mniej lub bardziej obijac

              [albo mozemy zidentyfikowac sie z niezaleznymi od nas, poteznymi procesami
              i snic o wszechmocy boga!]

              zobaczyc kraty i stwierdzic - to nie kraty wiezienia, to moj szkielet :)

              moj? nie ma tu miejsca na "ja"

              chyba ze "ja" sniace o Bogu, ktorego szkieletem sa reguly wszechswiata

              pzdr ;-)

              fnoll wschodni
              • Gość: fnoll Re:suplement - jeszcze dwa pojecia wolnosci IP: *.ds.uj.edu.pl 08.10.01, 17:50
                tak w ogole to pojec wolnosci jest sporo

                ale chcialbym wymienic jeszcze dwa istotne ktore pominalem:

                wolnosc polityczna - czyli pojecie wolnosci wprzegniete w
                uzasadnienie, legitymizacje struktury panstwa, a konkretnie
                panstwa demokratycznego, w uproszczeniu jest to idea,
                ze zalozona wolnosc idywidualnego wyboru powinna
                sie przekladac na sposob zarzadzania panstwem, co
                oznacza powszechne wybory parlamentu, ktory znowuz
                sam podejmuje decyzje poprzez glosowanie

                wbrew temu co glosi demokratyczna propaganda taki
                sposob zarzadzania panstwem nie jest gwarantem sukcesu,
                by system dzialal sprawnie najpierw trzeba odpowiednio
                zaprogramowac obywateli poprzez edukacje

                w spoleczenstwach "niedouczonych" zdecydowanie lepiej
                sprawdza sie "oswiecona" dyktatura

                drugim pojeciem wolnosci jest to, ktore lezy u podstaw
                naszego kodeksu karnego - w uproszczeniu z zalozonej
                wolnosci jednostki wyprowadza sie wniosek o odpowiedzialnosci
                konkretnej jednostki za popelnianie przez nia czyny, za ktore
                mozna ja sadzic

                ale ze rzeczywistosc nie jest tak prosta, to zasadzajac wyrok
                bierze sie pod uwage takie rzeczy jak "ograniczona poczytalnosc",
                czy ogolne "czynniki lagodzace" (ukradl, bo byl biedny i zdesperowany
                znaczy cos innego niz ukradl, bo byl chciwy i nie chcial pracowac)

                pzdr

                fnoll analityczny
    • Gość: ona Re: temat filozoficzny IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 08.10.01, 11:47
      Gość portalu: Malwina napisał(a):

      > od zawsze zadaje sobie niezmiennie pytanie czy czlowiek jest wolny gdy ma wybor
      > czy w sytuacji gdy
      > nie jest zmuszony stanac przed wyborem.
      > Scena z filmu (nie pamietam tytulu) : matka z dwojgiem dzieci, chlopiec i dzie
      > wczynka, zostaja zlapani
      > przez hitlerowcow ktorzy daja jej wybor : ma wybrac dziecko ktoremu uratuje zyc
      > ie (i przy okazji samej
      > sobie), drugie bedzie rozstrzelane na jej oczach. Gdy odmowi dokonania wyboru,
      > zabija oboje i ja
      > ostatnia.
      > Od wiekow mnie ta scena przesladuje (co za sadysta to wymyslil !) i mysle, mysl
      > e, mysle....
      > Czy sa okolicznosci w ktorych pojecie wolnosci przestaje istniec ? Jesli tak to
      > jak walczyc z opresja ?
      > Jesli nie , co do cholery z tym wyborem...????

      odpowiadajac bezposrednio na twoje pytanie uwazam, ze czlowiek wolny to taki,
      ktory nie jest zmuszony. do niczego.
      scena z filmu, ktora przytaczasz nie jest pokazaniem wolnosci w zaden sposob.
      kobieta zostala zmuszona do czegos, czegos bardzo strasznego. obojetne jednak co
      by to bylo, ona zostala zmuszona, a wiec nie byla wolna, jej wolnosc zostala
      ograniczona. osobiscie, nie sadze, ze skoro najwyzsza wartoscia jest zycie, to
      nalezy je wybierac za cene zycia, czyli smierci kogos innego. mysle, ze zadna
      matka nie wybralaby w ten sposob. mysle, ze skoro najwyzsza wartoscia jest zycie,
      to kazdy ma prawo do zycia, a jesli jest zmuszony do takiego wyboru, to to jest
      wlasnie ograniczenie wolnosci. ja bym wybrala smierc moja i dzieci liczac na cud,
      albo probujac walczyc. z natury jestem buntowniczka, i strasznie nie lubie jak
      sie mnie ogranicza, w zaden sposob. jesli w tym filmie tak bylo, to ten kto to
      wymyslil sie pomylil, albo cos mocno naciagnal. sa takie sytuacje w zyciu, ze
      nawet nie bedac matka nie wybraloby sie smierci mniejszej ilosci ludzi za cene
      smierci paru innych. daleko szukac nie trzeba aby przyklad znalezc.
      nie ma takich okolicznosci w ktorych pojecie wolnosci przestaje istniec.
      kazdy ma prawo do wybory, to jest jego wolnosc.
      • Gość: Malwina Re: temat filozoficzny IP: *.abo.wanadoo.fr 08.10.01, 11:57

        > odpowiadajac bezposrednio na twoje pytanie uwazam, ze czlowiek wolny to taki,
        > ktory nie jest zmuszony. do niczego.
        > scena z filmu, ktora przytaczasz nie jest pokazaniem wolnosci w zaden sposob.
        > kobieta zostala zmuszona do czegos, czegos bardzo strasznego. obojetne jednak c
        > o
        > by to bylo, ona zostala zmuszona, a wiec nie byla wolna, jej wolnosc zostala
        > ograniczona. osobiscie, nie sadze, ze skoro najwyzsza wartoscia jest zycie, to
        > nalezy je wybierac za cene zycia, czyli smierci kogos innego. mysle, ze zadna
        > matka nie wybralaby w ten sposob. mysle, ze skoro najwyzsza wartoscia jest zyci
        > e,
        > to kazdy ma prawo do zycia, a jesli jest zmuszony do takiego wyboru, to to jest
        >
        > wlasnie ograniczenie wolnosci. ja bym wybrala smierc moja i dzieci liczac na cu
        > d,
        > albo probujac walczyc. z natury jestem buntowniczka, i strasznie nie lubie jak
        > sie mnie ogranicza, w zaden sposob. jesli w tym filmie tak bylo, to ten kto to
        > wymyslil sie pomylil, albo cos mocno naciagnal. sa takie sytuacje w zyciu, ze
        > nawet nie bedac matka nie wybraloby sie smierci mniejszej ilosci ludzi za cene
        > smierci paru innych. daleko szukac nie trzeba aby przyklad znalezc.
        > nie ma takich okolicznosci w ktorych pojecie wolnosci przestaje istniec.
        > kazdy ma prawo do wybory, to jest jego wolnosc.


        Czlowiek nie zmuszany do niczego nie istnieje - czy mam wywnioskowac z tego ze wolnosc nie istnieje ?
        A ten ktory jest postawiony przed wyborem (tzn my wszyscy dzien po dniu 24 g /24) jest zmuszony do
        wybrania tego tamtego albo nawet do nie-wybrania.
        Krece sie jak ten pies za ogonem.

        (Chyba najbardziej podoba mi sie wariant o zmuszaniu wybrania przyjemnych rzeczy).
        • Gość: ona Re: temat filozoficzny IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 11.10.01, 12:50
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          >

          > Czlowiek nie zmuszany do niczego nie istnieje - czy mam wywnioskowac z tego ze
          > wolnosc nie istnieje ?
          > A ten ktory jest postawiony przed wyborem (tzn my wszyscy dzien po dniu 24 g /2
          > 4) jest zmuszony do
          > wybrania tego tamtego albo nawet do nie-wybrania.
          > Krece sie jak ten pies za ogonem.
          >
          > (Chyba najbardziej podoba mi sie wariant o zmuszaniu wybrania przyjemnych rzecz
          > y).

          dlaczego uwazasz, ze: "Czlowiek nie zmuszany do niczego nie istnieje - czy mam
          wywnioskowac z tego ze
          > wolnosc nie istnieje ?"

          ja uwazam, ze istnieje. chyba, ze zalozymy, ze codzienne nasze obowiazki, a nawet
          potrzeby fizjologiczne, to sa rzeczy do ktorych jestesmy zmuszani...

          czlowiek postawiony przed wyborem jest mimo wszystko wolny, bo ma wybor, ale,
          paradoksalnie, moze nie byc wolny, bo moze byc do tego wyboru zmuszany...

          chyba tez sie zaczynam krecic...

          mnie sie podoba wariant mozliwosci wyboru, to jest dla mnie wolnosc.
      • Gość: orzeszek Re: temat filozoficzny IP: *.gazeta.pl 08.10.01, 12:11
        Mimo, ze temat oparty na "brudnym" przykladzie, podoba mi sie to, co ludzie
        pisza.
        Co do poczucia honoru, dumy albo buntu wobec... mimo, ze sama mam wlasnie
        bardzo kawalki "zosi-samosi" rozwiniete, nie kierowalabym sie nimi w tej
        sytuacji akurat. Interesuje mnie nie tylko przezycie w sytuacji extremalnej,
        ale tez pozniejsza walka o jak najlepsze psychicznie i emocjonalnie
        egzystowanie ze swiadomoscia dokonanego wyboru.
        Mysle, ze sa rozne rodzaje bohaterstwa. Te "najlatwiejsze" (ale co ja moge o
        tym wiedziec tak naprawde) naleza do sytuacji: moje zycie za zycie innych.
        Znacznie trudniejsze moim zdaniem sa te, w ktorych moje zycie jest sprawa
        drugorzedna, a wybor, jaki przede mna stoi zaklada zycie ze swiadomoscia
        konsekwencji.
        Czy moge decydowac za innych? Paradoksalnie wybierajac smierc dla siebie i
        dzieci decyduje o braku zycia za wszystkich. To bardziej honorowe,
        jakby "latwiejsze"-nie bedzie mi tu faszysta jeden plul na rodzine.
        Kiedy jednak ide na ten pakt z diablem daje szanse jednemu z dzieci. Ono moze
        zyc. Obchodzic kolejne urodziny, kochac, miec dzieci i starzec sie. Jesli to
        wybiore-cene bede placic do konca zycia. Jak Zofia (przepiekna rola Meryl
        Streep).
        Czy mozna miec wolny umysl nie posiadajac nic wiecej? Nawet czasu? Jakos w
        glebi duszy jestem tego pewna. Cos mi ciagle mowi, ze wolnosc nie polega na
        tym, ze nic mnie nie ogranicza, ale, ze w sytuacji wielu ograniczen potrafie
        decydowac za siebie i nikt nie ma wladzy za mnie tego zrobic.
        Jednym z piekniejszych elementow wiary (mowie za siebie) jest to, ze Bog nie
        interweniuje szanujac wolna wole czlowieka, a modlitwa ma tylko (i az) pomoc w
        zaakceptowaniu tego, co mnie otacza.
        • Gość: Malwina Re: temat filozoficzny IP: *.abo.wanadoo.fr 08.10.01, 13:30
          czy to manipulacja czy nie ? -.chyba tak bo wiedzialam ze temat o wolnosci musi byc "uatrakcyjniony"
          "brudnym" przykladem (dzieki za przypomnienie tytulu "le choix de Sophie"), aby zdobyl jakis odzwiek.
          Natomiast nie wiem (patrz nizej) w czym moje przemyslania sa niebezpieczne ???????
          AAAAaaa, rozumiem, myslenie jest subwersyjne i niebezpieczne....
          Wiec zamanipulowalam (olé !) wami w imie interesujacej dyskusji (mogloby nam dac to nowy temat :
          czy cel uswieca srodki ?), kajam sie kajam :-)
          A nawiasem to temat mnie interesuje naprawde
          • Gość: renka Re: mysli do Malwiny IP: *.sympatico.ca 08.10.01, 14:17
            Twoje mysli nie sa niebezpieczne, to drogi, po ktorych one chodza sa
            niebezpieczne.Jaka wolnosc moze istniec po lewej czy po prawej stronie
            przepasci?
        • Gość: kwieto Re: temat filozoficzny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 14:13
          Gość portalu: orzeszek napisał(a):


          > (...) Cos mi ciagle mowi, ze wolnosc nie
          polega na
          > tym, ze nic mnie nie ogranicza, ale, ze w
          sytuacji wielu ograniczen potrafie
          > decydowac za siebie i nikt nie ma wladzy za
          mnie tego zrobic.

          No i dlatego ja bym wybral smierc (nie
          koniecznie dzieci, ale na pewno swoja) Bo nie
          chce, aby ktos decydowal, ktore z moich dzieci
          przezyje. To ze to ja mam pokazac ktore z
          dwojga, nie zmienia faktu, ze to nie jest moj
          wybor. Wyborem jest czy pokazac, czy nie. I ja
          bym nie pokazal. To jest moj wybor.

          Nie bede tu trul o "wartosciach" (mi samemu
          jezy sie wlos na glowie, gdy slysze "obrona
          wartosci czy cos w tym stylu"). W kazdym
          razie przede wszystkim bronilbym
          CZLOWIECZENSTWA. I moim zdaniem, sytuacja
          byla tak na prawde dylematem czy zostac
          czlowiekiem (za cene smierci) czy sie pozwolic
          zezwierzecic.Bo osoba ktora w tej sytuacji
          pokazuje na jedno z dzieci akceptuje warunki
          agresora, jak potulna owieczka jest posluszna
          jego slowom. Ja tak po prostu nie potrafie.
          Jesli jest cos, z czym sie nie zgadzam, nie bede
          tego akceptowal. Niezaleznie czy mam taka
          akceptacje wytlumaczyc zachowaniem zycia,
          utrzymaniem pracy, czy czyms innym.
    • Gość: dike Re: temat filozoficzny IP: 195.216.121.* 08.10.01, 12:48
      Scena z tego filmu (dzięki Bogu nie oglądałam) to właśnie przykład manipulacji,
      o której mowa w sąsiednim wątku.
      Rzecz nie w tym, co nas spotyka, ale w tym, jak na to reagujemy.
      Manipulacja polega na "przerzucaniu" odpowiedzialności za swoje własne wybory
      na kogoś innego, wmawianiu mu tego. Każdy jednak sam odpowiada za swoje wybory.
      Dorosły, oczywiście.
      • Gość: renka Re: scena IP: *.sympatico.ca 08.10.01, 13:18
        Scena z filmu to terroryzm.To postawienie tej kobiety przed faktem
        dokonanym.Smierc z reki terrorysty.W trzech wariantach : jeden, dwoje lub
        troje. Jaki to ma zwiazek z wolnoscia ? To terror.Ja mysle, ze Malwina poszla
        w swoich przemysleniach szokujao niebezpieczna i stroma sciezka.To tak jak isc
        po grani oblodzonej i pokrytej zdradzieckim sniegiem, wokol wiatr do szpiku
        kosci, a jednoczesnie WOLNOSC(?) , przestrzen , czlowiek czuje sie jak ptak ,
        prawie,( bo jednak nie frunie),a tylko pelza ostroznie,bojac sie spojrzec na
        boki.
        • Gość: renka Re: z zycia wziete IP: *.sympatico.ca 08.10.01, 14:30
          Ta scena to okrutny akt terroru(cos za cos)."Pozwole ci zyc, kiedy oddasz mi
          to, co masz najdrozszego:dziecko".Za komuny bylo:"pozwolimy wam zyc, jak
          oddacie nam WASZA WOLE, wasza WOLNOSC".I tak bylo,robili CO CHCIELI, w naszym
          imieniu, za sprzeciw kulka w leb(45-89), zylismy w zamknietym kraju,
          stlamszeni, BEZWOLNI.Dlatego ten system upadl, poniewaz zostal zlamany wola
          milionow, pragnacych decydowac o sobie , pragnacych byc WOLNYMI.
        • Gość: mariposa wolnosc IP: 195.94.213.* 08.10.01, 14:31
          a dla mnie wolnosc to czysta abstrakcja. zalezy od definicji. ciekawi mnie
          tylko czy jest stopniowalna. czy w sobote jestem bardziej wolna niz we wtorek?
          • Gość: Z Re: wolnosc IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 08.10.01, 14:35
            Gość portalu: mariposa napisał(a):

            > a dla mnie wolnosc to czysta abstrakcja. zalezy od definicji. ciekawi mnie
            > tylko czy jest stopniowalna. czy w sobote jestem bardziej wolna niz we wtorek?

            Musisz sprawdzić w kalendarzu czy spotkanie wtorkowe odwołane, to wtedy we wtorek
            będziesz bardziej wolna...
          • Gość: renka Re: wolnosc wieznia IP: *.sympatico.ca 08.10.01, 14:43
            Ogladalam kiedys dawno film z Dustinem Hoffmanem (Alcatras).Dwoch wiezniow
            ucieka kilka razy bezskutecznie, po latach jeden z nich pogodzil sie z
            sytuacja i ma swoja "wolnosc", maly domeczek na skale z widokiem na WOLNOSC,
            ktora widoczna jest w pogodne dni, hoduje sobie swinki, ma ogrodek.Ale nigdy
            nie moze opuscic tej wyspy. Ten drugi natomiast po latach kalkulacji i prob z
            workami z drewnem (prady morskie) i nieprzrwaengo myslenia jak uciec jednak
            porywa sie na pewna smerc aby dostac wolnosc. Przeplywa te 200 mil i dostaje
            SWOJA wolnosc. Napisal o tym ksiazke i sprzedal scenariusz do filmu.
          • Gość: kwieto Re: wolnosc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 14:45
            Zamontuj predkosciomierz...

            Ja najwolniejszy jestem w poniedzialki, a
            najszybszy we wtorki po poludniu :")))
        • Gość: Z Re: i gdzie doszliśmy? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 08.10.01, 14:33
          Zaczęło się niewinnie od wolnego wyboru, a jesteśmy już przy terrorystach.
          Zaraz nastąpi połączenie hitlerowców z .... I to jest właśnie manipulacja
          terrorystów, że tak czy inaczej myślimy, piszemy, mówimy o nich, niezależnie od
          tego czy ma to sens, czy jest tylko podświadomym ukierunkowaniem.
          Wybór życia żony, czy dziecka w sytuacji sali porodowej jest kolejnym trudnym
          przykładem. Życie niestety nie składa się z samych wyborów np. kolorów zasłon
          do sypialni. Może tu jest sedno, że człowiek ma możliwość wybierania, w
          przeciwieństwie do przedmiotów, czy zwierząt. I teraz w stosunku do zbójcy - on
          wybrał aby być hitlerowcem (czy go zmuszono?), matka miała wybór żyć ze
          świadomością, czy nieświadomie szukać innego rozwiązania?
          • Gość: kwieto Re: i gdzie doszliśmy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 14:53
            Byl taki dowcip zasadzajacy sie na
            stwierdzeniu: "W zyciu kazdego Zyda sa dwie
            mozliwosci"

            Problem w tym, ze z kazdym wyborem jest
            zwiazana pewna cena, ktora MUSISZ zaplacic.
            W opisanej scence po prostu koszt byl
            niewspolmiernie wysoki w stosunku do
            "kupionego towaru" - zycia.Ale stwierdzenie
            "nie mialem wyboru" - czegokolwiek dotyczy,
            jest dla mnie uniknieciem odpowiedzialnosci za
            decyzje. "Nie mialem wyboru" moze powiedziec
            czlowiek, ktory rozbil samochod, bo wjechal w
            plame oleju na drodze. Ale w tym przypadku
            niktnie bedzie rozmawial o jakimkolwiek
            "wyborze" bo jest to bez sensu! Kwestia tylko
            co jest dla nas przy danym wyborze wazne -
            zycie, smierc, zachowanie status quo, pojscie
            "z duchem czasu"? W kazdym razie, jezeli
            podejmujesz jakakolwiek decyzje - zawsze masz
            co najmniej dwie mozliwosci. I to jest
            przestrzen na ktorej znajduje sie Twoja
            wolnosc. Przestrzen raz mniejsza, raz
            wieksza, ale istniejaca przy kazdym wyborze
            • Gość: Z Re: i gdzie doszliśmy? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 08.10.01, 15:12
              A propos dwóch wyjść - w najgorszym przypadku można wyjść przez wejście. Jest
              to też jakieś rozwiązanie. Czyli wracając do Somalijczyka może on być wolny, a
              kobieta z dziećmi przed faszystą mając możliwośc wyboru, choć nie jest to
              logiczny i zdrowy wybór, może go dokonać. No dobra, a koleś za kratkami, może
              wybierać czy założyć ubranko w paski poprzeczne, czy podłużne. I on też ma
              wolny wybór. Staczam się na granicę dokonania wyboru odmanipulowania od
              możliwości pogadania.
              • Gość: kwieto Re: i gdzie doszliśmy? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 16:32
                Wybor goscia za kratkami byl wczesniej - mogl
                po prostu postepowac zgodnie z prawem, i
                wtedy by za kratki nie poszedl...
            • Gość: ona Re: i gdzie doszliśmy?do kwieto... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 11.10.01, 13:00
              dzieki za ten przyklad. lepiej chyba eksponuje to o czym mysle, a (o ja ulomna
              i ograniczona) nie potrafie przekazac...
              podpisuje sie.

              pozdro.
          • Gość: Iza Re: i gdzie doszliśmy? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 14:58
            Nie chciałam pisać rzeczy jak mi sie zdawało, dla wszystkich tutaj oczywistych,
            ale niech juz będzie. Luter stworzył pojęcia wolności "od" i wolności "do",
            rozwiniete póżniej przez Hegla. W mojej swobodnej interpretacji wybór
            subiektywnych pozytywów np. jakiejś przyjemności w sobotę jest wolnością "do",
            wybór czegoś dla mnie korzystnego we wtorek jest wolnością "do", natomiast
            wybór jednej ludzkiej śmierci zamiast trzech jest wolnością "od". Czy wolność
            jest stopniowalna, to też kwestia umowna. Radość, jaką dają różne
            przyjemności na pewno jest stopniowalna.
    • Gość: soso Dzieki malwinie za temat filozoficzny. IP: 195.41.66.* 08.10.01, 15:20
      Takze zawsze mysle o wyborach, ich skutkach i jak to sie ma do wolnoci. Sartre
      mowil, ze wolnosc jest przeklenstwem czlowieka bo musi wybierac nie znajac
      przeslanek, nie wiedzac na czym sie opiera, czy np. Bog istnieje czy nie
      (jezeli istnieje to jest latwiej, ale jezeli nie...). Malo tego, od wyborow nie
      mozemy uciec bo takze ucieczka jest wyborem. Mozemy wybrac smierc i to jest
      jedyny rzeczywisty wybor.

      Ja jednak czesto mysle o czyms innym. Mianowicie o niesprawdzalnosci wyborow.
      Czasu nie da sie cofnac i nie da sie rownolegle przezyc w rozny sposob tego
      samego czasu. Tak wiec nasze wybory sa nieodwolalne i niesprawdzalene. Jak
      pojde ta droga to nigdy juz sie nie dowiem, co bylo za tamtymi drzwiami. To
      bardzo ograniczajace, nieprawdaz?

      Czasami w trakcie meczu ktos kopnie pilke tam a mogl przeciez inaczej. Odtad,
      wszystko co potem sie stanie bedzie juz inne. I tak jest w kazdej sekundzie
      meczu. Wielki ciag przyczyn i skutkow.

      A nasze zycie? Ono jest takie samo. Czy damy komus przelotnie poznanemu numer
      telefonu czy nie to znaczy czasami czy bedziemy malzenstwem czy nie (wlasny
      przyklad). Wyborow dokonuje sie setki razy dziennie i wszystkie one skutkuja
      jakos, mniej lub wiecej.

      Oczywiscie wybierajac patzymy w przyszlosc, realizujemy zamierzenia a wiec
      czyms sie kierujemy. To tak jak bysmy zabierali na swoj statek pewnych
      pasazerow a wysadzali innych kompletujac najbardziej odpowiadajacy nam zestaw.
      Niestety, czesc tych pasazerow wsida i wysiada na wlasna reke i stad zycie jest
      takie ciekawe.

      • Gość: Z Re: Dzieki malwinie za temat filozoficzny. IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 08.10.01, 15:40
        I wszystko sprowadza się do gościa stojącego przed rzeką:
        wejść, czy nie wejść tak padło pytanie.
        Lecz z każdą chwilą przepływająca rzeka zmieniała oblicze
        nie było mu dane wejść do rzeki w wybranym przez siebie momencie,
        gdyż kiedy wreszcie zdecydował się na krok w kierunku wartkiego nurtu,
        rzeka zmieniła się przez te kilka sekund, gdyż nasz bohater stał o jeden krok
        za daleko...
        Co zdarzyłoby się gdyby zdążył, nie dowiemy się już nigdy...
        • Gość: dike Re: Dzieki malwinie za temat filozoficzny. IP: 195.216.121.* 08.10.01, 16:12
          Jeszcze raz ja.
          Każdy człowiek dokonuje w każdej chwili jakiegoś wyboru.
          W zależności od tego, JAKICH wyborów może dokonywać, jego stan nazywa się
          wolnością, albo niewolą.
          Ale pewnego wyboru - wyboru między DOBREM i ZŁEM człowiek dokonuje w każdej
          sytuacji, i jest za ten wybór odpowiedzialny. W tym sensie człowiek jest ZAWSZE
          WOLNY.
          Pozdrawiam
          • Gość: soso hej dike IP: 195.41.66.* 08.10.01, 16:24
            Wszystko fajnie, czlowiek wybiera miedzy dobrem a zlem. Potem za to odpowiada
            przed samym soba i innymi.

            Ale chodzi o cos innego. Skad wiemy, co jest dobre a co zle. Czy lepiej jest
            dobic umierajace zwierze czy dac mu meczyc sie godzinami?
            Czy lepiej siedziec na nudnym wykladzie czy przejsc sie na spacer plantami?
            Powazniej, czy zdecydowac sie na kolejne dziecko czy tez pozostac przy dwojce
            (trojce, czworce)? Czy wszedzie wybierasz miedzy oczywistym dobrem i zlem? A
            moze tego typu wybory sa dla ciebie nieistotne? I jak ocenisz, czy twoj wybor
            byl dobry czy nie? Jak ocenisz, ze zrobiles cos odpowiedzialnie czy nie? To sa
            jednak chyba pytania, na ktore nie ma latwej odpowiedzi.











            ø
            • Gość: mariposa drzewo zycia IP: 195.94.213.* 08.10.01, 16:40

              ja wyobrazam sobie zycie jako bardzo porozgaleziane drzewo. przemieszczamy sie
              od korzeni ku koronie, by w koncu spasc, gdy nasza galaz stanie sie zbyt
              cienka, by nas utrzymac. na kazdym rozgalezieniu mozemy wybrac dwie lub trzy
              galezie, ale nie mozna sie cofac. i chociaz powoduje to wzmozona "gdybologie",
              to tak naprawde chroni nas przed zalowaniem kazdego kroku. niektore galezie sie
              krzyzuja, tak, ze obojetnie, ktora z nich podazymy i tak dojdziemy do danego
              punktu.
            • Gość: dike Re: hej dike IP: 195.216.121.* 08.10.01, 16:47
              Niektórzy mówią na to SUMIENIE. To coś takiego, co pozwala człowiekowi rozeznać
              co DOBRO, a co ZŁO.
              I, żeby już konsekwentnie - to każdy sam decyduje, co jest DOBRE, a co ZLE.
              Bez względu na to, co mu inni "każą" zrobić, bez względu na to, jakie są
              okoliczności, bez względu na to, co jak to inni osądzą. To każdy sam decyduje
              co uzna za DOBRO, a co za ZŁO.
              Co jest "lepiej" dotyczy czegoś innego. To już raczej jest konsekwencją tego
              pierwotnego wyboru. Ale, ponieważ człowiek ma też zdolność przewidywania
              niektórych konsekwencji, więc czasem wybiera ZŁO tłumacząc to "okolicznościami"
              A kiedy przekroczy pewne zakreślone przez innych ludzi granice - może
              wylądować np w więzieniu.
              Bo żyjemy w świecie pewnych norm społecznych...
              Tu przepraszam wszystkich biegłych w "temacie" - tak sobie czasem siądę i
              myślę...
              I pozdrawiam
              • Gość: kwieto Re: hej dike IP: *.ipartners.pl 08.10.01, 18:21
                Przepraszasz ze myslisz? Ciekawe...
                • Gość: dike Re: hej dike IP: *.icpnet.pl 08.10.01, 18:32
                  Gość portalu: kwieto napisał(a):

                  > Przepraszasz ze myslisz? Ciekawe...

                  To była cytata. Z Laskowika. Bez cudzegosłowu, niestety.

                  • Gość: Kiepski Re: Wolnosc IP: *.boston.navipath.net 08.10.01, 22:07
                    Sadze, ze wolnosci nie doswiadczamy w codziennym zyciu, w takim sensie, ze mozemy zrobic co
                    zechcemy. Zawsze istnieje ograniczona liczba opcji do wyboru - zazwyczaj wybieramy opcje tzw.
                    mniejszego zla, lub jakas tam forme kompromisu w danych warunkach.
                    O wolnosci mozemy, wg. mnie, mowic tylko w odniesieniu do mysli, pogladow i przekonan,
                    gdzyz tylko wtedy mamy szanse na uwolnienie sie od realnych faktow codziennego zycia i rutyny,
                    ktore najczesciej zaciesniaja nasz krag "wolnych" wyborow. Myslec, natomiast, mozemy co tylko
                    chcemy (jesli uda nam sie wyzwolic spod wplywow kultury, srodowiska, ideologii, religii itp).
                    Tutaj dopiero mozemy sie scigac z samymi soba i zadawac sobie pytanie jakie sa limity naszej,
                    tak pojetej, wolnosci.
                    To jest przejaw mojej wolnosci, gdy czytajac Wasze dywagacje idace w najrozniejsze strony na tym
                    forum, moge wciaz myslec swoje, lub przylaczyc sie do do takiej lub innej wypowiedz, albo, wrecz
                    - nic nie myslec i olac cala dyskusje!
                    • Gość: renka Re: lekcewazenie wolnosci IP: *.sympatico.ca 09.10.01, 05:49
                      Wypowiedzi w stylu"nie mamy wolnosci na codzien, bo.." oznaczaja godzenie sie
                      z tym stanem rzeczy, a przeciez wolnosc trzeba sobie wywalczyc. Trzeba byc
                      prawdziwie zdecydowanym, aby moc cokolwiek zmienic , czy cos wybrac z tego ,
                      co los nam daje. Jestem zawiedziona tym, ze tak malo ludzi w Polsce ceni sobie
                      wolnosc.Przyklad: wybory. Olanie wyborow przez wiekszosc to lekcewazenie
                      wolnosci. Ktos moze sie ze mna nie zgadzac i filozofowac , ja uwazam ze od
                      czegos zawsze trzeba zaczac i lepiej isc do przodu, nawet bladzac, niz sie
                      swiadomie cofac.Wynik wyborow swiadczy jasno o cofnieciu sie (chyba
                      intelektualnym tez) wyborcow.
                      • Gość: Z Re: opisanie wolności IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 09.10.01, 09:17
                        W jakim sensie lekceważenie? Jakiej wolności? Myslę sobie, że dzisiaj już mogę
                        dokonać pewnej klasyfikacji wolnościowej. a mianowicie, wolność: społeczna,
                        osobista, duchowa. Zacznę od tej najłatwiejszej do opisania. Duchowo czuję się
                        wolny. Może inni powiedzą że prawdziwa wolność duchowa jest wtedy, kiedy ma się
                        przywódcę duchowego, nie neguję, ale ja tego nie potrzebuję (przynajmnie na
                        razie).
                        Osobista. Tu trzeba podejść na dwa sposoby. Filozoficznie wszyscy jesteśmy
                        zniewoleni, bo ograniczją nas czas, przestrzeń, zjawiska itp. Realnie wolność
                        ograniczają nam stworzone przez nas zasady i prawa, ale de facto tracimy
                        wolność po złamaniu ich.
                        Wolność społeczna. Renka tutaj bardzo odwołuje się do sytuacji Polski sprzed
                        paru lat, nakazuje walczyć, a sama (sam) dała nogę. (to nie wolność a jedność
                        społeczna, lub coś innego). Społeczeństwo ograniczone z jednej strony
                        granicami, ale czujące wolność na swym podwórku.
                        Napiszcie czy choć trochę mam rację.
                        Pozdro
                        Z
                      • Gość: kwieto Re: lekcewazenie wolnosci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 09:20
                        Ale to tez jest przejaw wolnosci. Nie pojscie do wyborow w Polsce jest wlasnie przejawem
                        pewnego protestu, walki. Pamieteaj, ze bywaly czasy (przed 1989r) kiedy do wyborow szli
                        wszyscy wyborcy (a nawet wiecej!) i nic to nie zmienialo. Jesli wybrali "cofniecie sie" to
                        jakkolwiek by nnam sie nie podobalo MUSIMY ten wybor uszanowac.
    • Gość: Maja Re: temat filozoficzny IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 19:10
      coz moge powiedziec zycie sklada sie głownie z wyborów czasem waznych czsem
      mniej ważnych.zycie człowieka to jeden problemy,wciaz narastajace.
    • dike Re: znoowu wieersz 09.10.01, 21:42
      NAPIS NA GROBIE POETY
      CAESTIUSA AGRYPY W RAVELLO

      Wiedział, że łatwiej jest żyć
      Chwaląc cesarza
      I schlebiając
      Jego miernym gustom.

      Wiedział, że ludzie
      Szybko zapominają
      O moralnych niedostatkach
      Poetów,
      A przyszłe pokolenia
      Już są nieświadome
      Ich zapobiegliwych kłamstw i upadków.

      Jednak przez całe życie
      Usiłował wybierać
      Rozstrzygnięcia trudne i etyczne,
      Albowiem na przekór logice,
      Łatwiej mu było
      Z nimi żyć
      I łatwiej
      Z nimi
      Umierać.


      • Gość: renka Re: wolnosc wyboru IP: *.sympatico.ca 10.10.01, 05:51
        Zagranica tez glosowala.Nie pojscie do wyborow oznacza, ze sie oddaje glos na
        przeciwnika.To zupelnie tak samo, jak widzimy, ze sasiad bije dziecko i nie
        interweniujemy.Zamykamy drzwi? Jestesmy bierni wobec dziejacego sie zla?
        Dlatego nie moge tego rodakom wybaczyc, ze nie poszli.Oprotestowanie wyborow
        to propaganda , zbierajaca zniwo dla przeciwnikow.Demokratyczna ordynacja
        wymaga pojscia i skreslenia kogos.To jest obowiazek ludzi wolnych, dokonac
        wyboru zgodnego z sumieniem.To nie jest ograniczenie wolnosci, bo nikt nikogo
        do tego nie zmusza, chociaz moze powinien, w imie zmuszania do dobrych
        rzeczy.W przypadku tak dalekiej ignorancji jest to lekcewazenie wolnosci
        (wolnosc wyboru w kierunku wolnosci, poprzez eliminacje kandydatow radykalnych-
        to moja interpretacja osobista). Ale moze sie myle i nie mam prawa wypowiadac
        sie krytycznie, bo MNIE TAM NIE MA? Czas pokaze, kiedy przyjdzie refleksja,
        nad tym co sie zrobilo , a co moglo sie zrobic. A to juz sprawa sumienia.
        • Gość: ona Re: wolnosc wyboru IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 11.10.01, 13:08
          nie, wolnosci.
    • Gość: tomciob Re: temat filozoficzny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.10.01, 11:02
      Witam.
      Wątek zaczął się od sceny z filmu. Mnie z tematem wolności kojarzy się film
      Andreja Konczałowskiego "Uciekający pociąg". Jego ostatnia scena - facet
      zmarznięty, na czole pociągu pędzącego ślepym torem w śnieżniej i lodowatej
      bieli ku śmierci. Dla niego śmierć, a właściwiej moment przed nią daje mu
      dopiero poczucie wolności.
      Z pozdr. (tomciob)
      • Gość: renka Re:dziwna filozofia IP: *.home.cgocable.net 11.10.01, 12:39
        Smierc jako WYZWOLENIE to ucieczka(przynajmniej odwrocenie sie plecami) od
        zagmatwanego zycia.W koncu kazdy z nas ma inny poziom sily wewnetrznej, ktora
        walczy z problemami dnia codziennego.
        Jak ucieczke przed odpowiedzialnoscia mozna skojarzyc z WOLNOSCIA? Wolnosc
        umiejetnie pielegnowana jest pozytywna, rozwija, wzbogaca, wzmacnia.
      • Gość: ona Re: temat filozoficzny IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 11.10.01, 13:07
        Gość portalu: tomciob napisał(a):

        > Witam.
        > Wątek zaczął się od sceny z filmu. Mnie z tematem wolności kojarzy się film
        > Andreja Konczałowskiego "Uciekający pociąg". Jego ostatnia scena - facet
        > zmarznięty, na czole pociągu pędzącego ślepym torem w śnieżniej i lodowatej
        > bieli ku śmierci. Dla niego śmierć, a właściwiej moment przed nią daje mu
        > dopiero poczucie wolności.
        > Z pozdr. (tomciob)

        dlaczego?
    • vesir Re: temat filozoficzny 13.07.02, 17:33

      przepraszam wszystkich wkurzonych wyciaganiem starych wontkow
      ale tak bym chcial jeszcze o tym poczytac.:-)))))))))))))))))

      moze ktos ma jeszcze jakies przemyslenia na ten temat?

      a jak nie, to zawsze mozna olac sikiem prostym ;-)

      irek
    • Gość: mala Re: temat filozoficzny IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.07.02, 00:24
      a ja bym prosila o tytul tego filmu...dziekuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka