carduus
04.11.02, 09:34
Sprawa wygląda następująco: ktoś jest w katastrofalnej kondycji psychicznej
(nie ma w tym ani krzty przesady, zaklinamy los, żeby okazało się, że to
"tylko" bardzo głęboka depresja, a nie początki choroby psychicznej). Osoba
ta zgadza się na terapię, ale jak sama mówi, nie wierzy w jej skuteczność.
Może ktoś z was zna podobną sytuację? Czy można mieć nadzieję, na to, że
terapia jej pomoże? Terapeuta został polecony przez zaprzyjaźnionego
fachowca, więc raczej nie istnieje ryzyko, że trafiliśmy na niedouczonego
krwiopijcę.
Przyznam się, że bardzo liczę na słowa pocieszenia, bo osoba te jest mi
bardzo bliska, a w tej chwili wszystko wygląda jak najgorzej. Ale nie
próbujcie pocieszać za wszelką cenę, proszę.
carduus
przybita