Dodaj do ulubionych

Dlaczego ...

21.01.06, 10:45
Pewnie kazdy na coś chory zadaje sobie to pytanie.... Dlaczego ja?? Czy ja nie
moge mieć normalnego życia?? My, chorzy na BED oprócz tego pytamy jeszcze: Czy
moge przezyć chwilke bez strachu ze sie zaraz objem, czy moge choć przez
chwile nie nienawidzieć siebie?? Czy bede kiedyś zdrowa?? Czy kidyś to ja
zawładne jedzeniem a nie ono mną?? Ktos powiedział, Jemy by żyć a nie
odwrotnie...Czy nasza Filozofia powinna tak własnie brzmiec?? Aha i w
końcu...moje najważniejsze pytanie. Czy spełni sie jedno z moich marzen i
będe kiedyś na tyle chuda zeby wejśc w rozmiar 38???? Chłopak mi powiedział ze
zrobiłam go w huja bo sie pocięłam. A co mam robic kiedy sobie z tym wszystkim
nie radze. We wlasnym domu jak w więzieniu, nie widuje własnego chłopaka w
dodatku jedo ciastko ma nade mna władze. Kupiłam sobie opakowanie Etopiryny.
Chociaż to bez widocznych objawów poprawia mi humor. Tabletki przeciwbólowe.
Bo...mam juz kurcze tego dośc!
Obserwuj wątek
    • horlaa Re: Dlaczego ... 21.01.06, 14:24
      za duzo o tym myślisz.
      i wszyscy chorzy na BED.
      pisanie "my chorzy na BED" jest bez sensu i na pewno w niczym nie pomoże.
      poszukaj innej grupy do której byś mogła przynależeć.

      nie ma żadnej filozofii. oprócz chęci zdrowienia.

      ale ty nie wyzdrowiejesz, jeśli będziesz chorobliwie dążyć do ukochanego
      rozmiaru 38 i byciem chuda.... przeczysz sama sobie...

      a więc jednak sie tniesz... wiec twoj chlopak ma racje. i tak wlasnie, robisz
      go w chuja!
      po co sie tniesz. zastanow sie po co! chcesz o czymś zakrzyczeć? a nie lepiej
      powiedziec to swojemu chlopakowi? zaufać mu, zamiast samej się kaleczyć? uwierz
      mi, znam doskonale takie osoby. są takie trudne, że w końcu każdy nie
      wytrzymuje i od nich odchodzi........ a tak nie powinno być....

      sluchaj jestes z duzego miasta?
      chodzisz do szkoly - masz tam fajnego pedagoga?
      moze ktos moglby ci pomoc w znalezieniu dobrego psychologa?
      a moze masz kogos, z kim moglabys po prostu uczciwie pogadac? ktos najlepiej
      starszy, komu ufasz...

      i staraj sie patrzec na to inaczej:
      OK, masz ED ale postaraj sie przejąć nad nim władzę. moze nie nad ED tylko ale
      nad calym swoim życie. to, jak myslisz musi sie zmienić.
      raz w tygodniu widujesz chlopaka? ciesz sie, że w ogóle go masz! raz w tygodniu
      to duzo, jesli sie ten czas dobrze wykorzysta. pogada, poprzytula sie -
      naprawde to moze cie naładować na cały tydzień.
      kupilas sobie tabletki? lepiej kup sobie fajny ciuch. i nie w rozmiarze 38
      tylko takim, jaki TERAZ nosisz.

    • dolly11 Re: Dlaczego ... 21.01.06, 14:42
      Twoje słowa sa mocne i dają do myślenia. Niestety mieszkam w dziurze i gdybym
      poszła do pedagog lub psychologa to byłoby to moim piętenm. mowili by mnie
      wariatka... Pogadałam dzisiaj na gg w Iwwonką z naszego forum. Troche mi się
      poprawił humor. Troche inaczej na to wszystko spojrzałam. Moze ja widze problemy
      tam gdzie ich tak naparwde nie ma?? A co do cięcia masz rację oszukalam go. Ale
      to tylko 5 malutkich kreseczek, prawie ich nie widać. Próbuje zwrócić na siebie
      uwagę?? Możliwe. Bardzo możliwe. Z tą bulimią to nie jest tak, ja tak nie myśle
      nie wiem po co to napisalam. Jak narazie horlaa ty jesteś moim psychologiem.
      Najbardziej się jednak przestraszyłam twoich słow ze od takich osób jak ja
      ludzie szybka odchiodza opuszczaj.a ich. Masz chyba racje. To straszne, ale
      prawdziwe. pytanie czy ja chce się zmienic?? Czy ja naparwde chce sie zmienić.
      Moze mam juz taką pscyhikę kreuje sie zawsze na biedną opuszczoną samotną taka
      okropnie nieszczęsliwą. Co do Mateusza- moje chłopaka....watpie żeby zrozumial
      co mi jest. Już i tak za duzo o mnie wie. Na jego miejscu już bym uciekła. Musze
      to przeczekac. Będzie lepiej.......?
      • horlaa Re: Dlaczego ... 22.01.06, 16:31
        nie mogę być twoim psychologiem i nie myśl w ten sposób, jestem po prostu
        koleżanką, która ma/miała podobne problemy i wie o co chodzi. chociaż ja sama
        ze swoim życiem nie mogę sobie poradzić, potrafię tylko doradzać ;) absolutnie
        nie traktuj mnie jak jakiegoś guru.

        co do cięcia, to powiem wprost:
        1. tniesz się
        2. i nie ważna czy małe czy duże kreski, czy widać je czy nie. tniesz się i już.
        3. facet się martwi, że robisz sobie krzywdę, a ty się wściekasz, że ci nie ufa?
        4. słusznie się martwi, a tym bardziej, że ty go okłamujesz.

        tak, na pewno próbujesz zwrócić na siebie uwagę. sprobuj to cięcie i jedzenie
        zamienić na coś innego. już nawet płacz jest lepszy! szczerość jest najlepsza i
        najtrudniejsza!
        ale nie o to chodzi żeby powiedzieć, że "mam problem, bo się tnę i jem", bo to
        nieprawda. tylko: "mam problem, i nie wiem co z tym zrobić, więc podejmuję
        różne próby rozwiązania go - ale te próby niszczą mnie samą, szkodzą mi".


        piszesz:
        > Moze mam juz taką pscyhikę kreuje sie zawsze na biedną opuszczoną samotną taka
        > okropnie nieszczęsliwą.

        naprawde jesteś nieszczęśliwa i samotna. a na pewno taka się czujesz, i masz do
        tego święte prawo. masz też prawo do tego, żeby probować stać się szczęśliwa i
        nie-samotna. dlatego staraj się robić sobie DOBRE rzeczy, a nie złe. nie
        zasługujesz na te złe, zasługujesz, na najlepsze, bo jesteś fajną, wartościową
        dziewczyną.
        inteligentną, bystrą. a wiesz co jest też dobre? że jesteś tutaj, bo to
        świadczy o tym, że kombinujesz, i probujesz z tego wyjść. ja tylko próbuje ci
        wskazać kierunek z którego masz zrezygnować (cięcie się, dołowanie, kłamanie
        itp) a w którym kierunku warto pójść.

        > Co do Mateusza- moje chłopaka....watpie żeby zrozumial
        > co mi jest. Już i tak za duzo o mnie wie. Na jego miejscu już bym uciekła.
        Musze to przeczekac. Będzie lepiej.......?

        hej, nie myśl o nim źle. skoro za duzo o tobie wie, to może jednak mniej więcej
        rozumie co ci jest? ale jeśli będziesz go odpychać i wystawiać jego uczucia na
        próbę, to w końcu faktycznie się wkurzy.
        skoro jesteście razem, skoro jest wam razem dobrze (jest?) - to pielęgnuj to.
        nie niszcz. nie warto, naprawdę.
        jeśli chcesz się umartwiać, rób wszystko, co ci podpowiada pierwszy impuls: rań
        siebie, innych, walcz, odpychaj, i zwalaj winę na siebie - do niczego to nie
        doprowadzi. no, jedynie do tego, że staniesz się naprawdę samotną osobą którą
        naprawdę przestanie ktokolwiek rozumieć.

        masz 16 lat i masz szansę, żeby do tego nie doszło. niektóre dziewczyny
        odkrywają problem jak mają 25, 30 lat. więc masz dużo czasu i możesz dać radę.

        tak. będzie lepiej.
        tylko w to uwierz!!!!
        i więcej się uśmiechaj...
        • dolly11 Re: Dlaczego ... 22.01.06, 18:35
          Dobra sorki, moze mnie poniosło z tym psychologiem. Wczoraj był u mnie Mateusz,
          przepraszał ze się tak wkurzył za te dziary i prosił zebym tego więcej nie
          robiła. Ale wiesz co jest najgorsze...Ja wiem ze ty masz rację ale nie dociera
          to do mnie tak zebym była zdolna wcielić to w życie! To za trudne! Moze mi jest
          wygodnie z moja chorobą....a sama już nie wiem. Jak narazie jest dobrze, mam
          nadzieje ze ten tydzień będzie lepszy niz poprzedni. a z Mateuszem jest mi
          dobrze głownie dlatego ze jest facetem a dla mnie facet jest jak powietrze. Mój
          kolejny problem :) dobra koniec użalania się. Dzisiaj było dobrze, jutro też
          będzie dobrze. Co do płaczu..ja nie zabardzo umiem płakac, pozatym jem i tne
          się nie tylko w sutuacjach w których się płacze. Często robie to z blachych
          powodów.Ale, co za różnica...czy dobrze jest czy źle. Nawet gdyby moje zycie
          było idylliczne to ja i tak miałam powód do bycia nieszczesliwą. Teraz jestem z
          mateuszem ale juz myśle o tym że jak on mnie rzuci to będzie okropnie. Jestem
          beznadziejnym przypadkiem. nie potrafie się skupić na swoim zaletach. Bo pewnie
          jakieś mam....
          dzięki za odp
          papa
          buziaki
          • horlaa Re: Dlaczego ... 22.01.06, 20:28
            >Ale wiesz co jest najgorsze...Ja wiem ze ty masz rację ale nie dociera
            > to do mnie tak zebym była zdolna wcielić to w życie! To za trudne! Moze mi
            jest
            > wygodnie z moja chorobą....a sama już nie wiem.

            zrób sobie takie fajne psychologiczne ćwiczenie: zastanow sie powaznie, co by
            bylo gdybyś sie NIE CIEŁA I NORMALNIE ODŻYWIAŁA. jakbyś sie czula? jak o tym
            myślisz?
            na mnie zawsze byla paniczna myśl: o rany, żyć normalnie? eee, nudno, bez
            sensu. --> to jest ważne bo zobaczysz jak bardzo twoje myslenie jest chore.
            chorobę postrzegasz jako część siebie, i nie wyobrażasz sobie zycia bez niej.
            tłumaczysz się, że jesteś beznadziejnym przypadkiem, i że tak już masz po
            prostu.
            bzdura. to nie ty tak myśli, to twoja choroba każe ci tak myśleć! to nie ty, to
            Ona!!! postaraj się znaleźć na nią jakiś sposób...
            tylko jest jeden warunek: musisz CHCIEĆ być zdrowa. powinnaś czuc, że bez
            cięcia się, bez nałogowego żarcia i kontrolowania wagi będziesz kimś lepszym.
            nie teraz - tylko potem. że coś zyskasz, a nie stracisz... to jest bardzo
            ważne. inaczej nie ma sensu żebyś w ogóle odwiedzała to forum bo nic to nie
            zmieni...

            Co do płaczu - nie umiesz płakać i tu tkwi jakiś problem. Naucz się. spróbuj.
            nie zmuszaj się do płaczu, tylko jak coś cię naprawdę wkurza albo smuci, NIE
            WSTYDŹ się sobie poryczeć i poszlochać w poduszkę, nie kontroluj się...
            zaręczam ci, że będziesz potem czuła wielką ulgę ;)

            masz zalety, na pewno. masz też wady.
            jesteś fajną, wrażliwą dziewczyną. może trochę zbyt wrażliwą, i zbyt samotna.
            ale dasz rade. musisz tylko chcieć.

            ciesz się tym, co masz, i nie myśl, co będzie potem. ciesz się z Mateusza, i
            nie myśl o tym, że cię rzuci, bo naprawdę tak się stanie i będziesz miala
            kolejny powód zeby sobie mowic, ze wszystko to twoja wina...

            zadanie numer 1: zastanow sie dlaczego chcesz byc zdrowa i co mozesz zyskac. i
            co stracic. i wyciągnij wnioski. to trudne, cholernie trudne zadanie.
            powodzenia.

            ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka