Dodaj do ulubionych

Kochać 'po swojemu'

13.11.02, 09:01
Wiadomo- jesteśmy różni, także uczucia wyrażamy różnie.
Ich intensywność i barwa też są nieporównywalne.
Jednak opisując jakieś uczucie wskażemy na kilka, kilkanaście głównych cech
koniecznych, by to uczucie uwiarygodnić. I tak zapewne jest z miłością.
Jest pewien zespół zachowań ( uwarunkowany zapewne kulturowo i biologicznie),
który stan miłości prezentuje i potwierdza.

Znam jednak wiele osób, których zachowanie dalece odbiega od moich wyobrażeń
o przeżywaniu, braniu i dawaniu miłości; mówią, że kochają "po swojemu" i
czują się rozgrzeszone z niedblastwa , nieczułości i innych występków przeciw
miłości i człowiekowi.
Bywa i tak, że kobiety mówią : on mnie kocha "po swojemu", bo wolą takie
oszustwo, niż prawdę o tym , że nie kocha.

Tak sobie myślę, że pięknie jest kochać "po twojemu", czego Wam i sobie życzę.

Ta_

Obserwuj wątek
    • krop.ka Re: Kochać 'po swojemu' 13.11.02, 17:17
      ta_mar_ta napisała:

      > Tak sobie myślę, że pięknie jest kochać "po twojemu", czego Wam i sobie życzę.


      Bardzo ładnie to ujęłaś:)
      Pozdrawiam
    • vicca Re: Kochać 'po swojemu' 13.11.02, 17:29
      Hmm... po takiemu byś czuł że jesteś kochany. Ważny. Wyjątkowy. Niezwykły.
      Jedyny.

      Pzdr ciepło Vicca
      • ta_mar_ta Re: Kochać 'po swojemu' 14.11.02, 13:03
        vicca napisała:

        > Hmm... po takiemu byś czuł że jesteś kochany. Ważny. Wyjątkowy. Niezwykły.
        > Jedyny.

        Ot co ! Ciepło, ciepło, gorąco :)))

        Pozdrawiam serdecznie
        Ta_


    • Gość: Imagine Re: Kochać 'po swojemu' IP: *.unl.edu 13.11.02, 18:16
      ta_mar_ta napisała:

      > Wiadomo- jesteśmy różni, także uczucia wyrażamy różnie.
      > Ich intensywność i barwa też są nieporównywalne.
      > Jednak opisując jakieś uczucie wskażemy na kilka, kilkanaście głównych cech
      > koniecznych, by to uczucie uwiarygodnić. I tak zapewne jest z miłością.
      > Jest pewien zespół zachowań ( uwarunkowany zapewne kulturowo i biologicznie),
      > który stan miłości prezentuje i potwierdza.
      >
      > Znam jednak wiele osób, których zachowanie dalece odbiega od moich wyobrażeń
      > o przeżywaniu, braniu i dawaniu miłości; mówią, że kochają "po swojemu" i
      > czują się rozgrzeszone z niedblastwa , nieczułości i innych występków przeciw
      > miłości i człowiekowi.
      > Bywa i tak, że kobiety mówią : on mnie kocha "po swojemu", bo wolą takie
      > oszustwo, niż prawdę o tym , że nie kocha.
      >
      > Tak sobie myślę, że pięknie jest kochać "po twojemu", czego Wam i sobie życzę.
      >
      > Ta_
      >
      Hola, hola, nie tak szybko. To jakies bzdury. Ja moge kochac tylko tak jak caly
      zespol, ciala i umyslu zwany Imagine jest w stanie kochac. I Ty, jesli chcesz
      kochac mnie, kochac mnie musisz takiego jaki jestem. Jesli ja mam kochac "po
      twojemu", to przestaje byc soba i jesli kochasz takiego kogos, to kochasz
      fantom, cien, zlude, nieprawde, wyobrazenie, mit czy jakby to tam nie nazwac.
      To co opisalas to ewidentna bzdura, prowadzaca do i rozbudzajaca konflikt
      miedzy ludzmi. Czy to teatr ? Mam grac klasycznych kochankow po to by zadowolic
      Ciebie i Twe wyobrazenie o idealnej milosci ? Cos tu nie tak.
      Pozdr, Imagine.
      • krop.ka Re: Kochać 'po swojemu' 14.11.02, 08:31
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > To co opisalas to ewidentna bzdura, prowadzaca do i rozbudzajaca konflikt
        > miedzy ludzmi. Czy to teatr ? Mam grac klasycznych kochankow po to by
        zadowolic Ciebie i Twe wyobrazenie o idealnej milosci ? Cos tu nie tak.
        > Pozdr, Imagine.

        Przecież nie w tym rzecz, żeby odgrywać przedstawienie na użytek drugiej
        strony. Myślę, że Autorka wątku chciała powiedzieć, że szczęśliwy jest ten,
        kogo druga połowa odczuwa i wyraża miłość w podobny sposób. Nie chodzi tutaj o
        to, żeby dostosowywać się do oczekiwań partnera, rezygnując z siebie. Piękne
        jest to, gdy czujemy, myślimy podobnie i dzięki temu tworzymy ze swoim
        wybrankiem/ką harmonijny związek - bo spełniamy nawzajem swoje oczekiwania.
        Nie wyobrażam sobie, żebym mogła być z mężczyzną, który nie potrafi wyrażać
        swoich uczuć - słowem i czynem. To dla mnie bardzo ważne, zdaję sobie sprawę,
        że nie byłabym szczęśliwa z kimś zamkniętym w sobie, oszczędnym w czułych
        słowach i ciepłych gestach. Dlatego też nie wiążę się z takimi osobnikami. :)
        A fakt, że niektórzy jednak angażują się w takie układy wynika chyba z tego, że
        nie są do końca świadomi swoich potrzeb lub tak rozpaczliwie potrzebują
        miłości, że gotowi są zrezygnować z części siebie, żeby otrzymać chociaż jej
        iluzję, namiastkę.
      • ta_mar_ta Re: Kochać 'po swojemu' 14.11.02, 12:36
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Hola, hola, nie tak szybko. To jakies bzdury. Ja moge kochac tylko tak jak
        >caly zespol, ciala i umyslu zwany Imagine jest w stanie kochac. I Ty, jesli
        >chcesz kochac mnie, kochac mnie musisz takiego jaki jestem. Jesli ja mam
        >kochac "po twojemu", to przestaje byc soba i jesli kochasz takiego kogos, to
        >kochasz fantom, cien, zlude, nieprawde, wyobrazenie, mit czy jakby to tam nie
        >nazwac. To co opisalas to ewidentna bzdura, prowadzaca do i rozbudzajaca
        >konflikt miedzy ludzmi. Czy to teatr ? Mam grac klasycznych kochankow po to by
        >zadowolic Ciebie i Twe wyobrazenie o idealnej milosci ? Cos tu nie tak.
        ______________________________________________________________________________

        Zdumienie mnie ogarnęło jak dalece NIE zrozumiałeś tego co napisałam :))
        Widac wina w niejasnym sformułowaniu moich przemyśleń a twoja odpowiedź zbyt
        impulsywna.

        Kochać "po twojemu" to bez naruszania własnej godności i w miarę swoich
        możliwości zaspokajanie potrzeb emocjonalnych ( i innych) swojego partnera. To
        chęć i umiejetność ich naprzód rozpoznania, co wymaga skierowania swej czułej
        uwagi na partnera. To dawanie mu tego , czego on potrzebuje i pragnie a nie
        tego tylko, co ja sądzę , że dostać powinien. To uwaga skierowana na partnera
        dlatego, że go kocham a nie dlatego (broń Boże ! ) , że chcę grać jakiś
        teatr !!! Udawanie w miłości ??? Tfu!
    • Gość: volny zawsze i zawsze i przez caly czas to jest milosc IP: 67.120.188.* 14.11.02, 09:18
      wiem ze ja i moja zona przez ostanie 27 lat jestesmy
      zakochani w sobie i to od pierwwzej godziny w taki sposob
      jak by czas sie dla nas zatrzymal.
      A z drugiej strony codzienie wicej i wiecej nic dzien
      wczesniej. Tak to prawda nie pisze tego pod publiczke,
      ale tak u nas jest.
      Wiem ze milosc moze byc wieczna i sie nigdy nie komczy.
      Jest to wbrew pogladowi glupich ludzi ktorzy powtarzja ze
      wszystko co dobe to sie konczy.
      ___ NIE I JUZ ___ TO NIE PRAWDA ___
      To czego bardzo oczekujemy i bardzo tego checmy to moze
      sie rrealizowac.
      ALE musi byc dobre dla nas i dla tej drugiej osoby tego
      nie da sie oszukac.
      Nie ma prawdziej milosci na pokaz.
      TO MUSI BYC OBSOLUTNA PRAWDA.
      Musi sie spelnaic pewne warunki
      1. 100 % zaufanie.
      2. wspolna odpowiedailnic za to co sie robi i MYSLI O
      DRUGIEJ OSOBIE. tak mysli wtedy kiedy jestesmy sami a jej
      nie ma przy nas, wtedy szczerosc jest najwniejsza.
      Bo nie jest na pokaz tylko jest przed nami samymi.
      To takie kilka uwag z naszego zycia.
      10 listpada 1975 o godzinie 19:00 wszystko co dobre i
      piekane w milssci do kobiety-parnera zyciowego zaczelo
      sie dla mnie.
      Wtedy wlasnie spelnily sie moje bardzo silne chlopiece
      marzenia o idelanej kobiecie.
      Mimo ze w okolo slyszlem ze milosc odealena nie istnieje.
      JA WIEZYLEM ZE NA PEWNO U MNIE BEDZIE WYJATEK.
      Nigdy jako mlody chopak nie dopusilem innej mysli do siebie.
      I tak sie stalo teraz po latach wiem ze to bardzo silne
      uczucie marzen i nie pozwolenie w mysalch na rzeczy zle
      typu "a przeciez jest to nie mozliwe", "inni tak nie maja
      dlaczego ty masz miec" i tego podobne glupie mysli
      podsycane przez niby zyczliwych kolegow czy zmajowych ze
      to czy tamto nie ostnieje.
      Moje marzenia byly tylko dla mnie i dla tej mowej osoby
      ktora sie pojawila w moim zyciu.
      Potem okazazlo sie ze ONA moaj cudoena zona jako mloda
      dziewczyna miala bardzo podobne marzenia i stalo sie
      musielismy sie spotkac.
      Zycze wam takiego samego cudoenego uczucia milsci jakiego
      ja zaznaje przez otanienie 27 lat

      Witold

      ta_mar_ta napisała:

      > Wiadomo- jesteśmy różni, także uczucia wyrażamy różnie.
      > Ich intensywność i barwa też są nieporównywalne.
      > Jednak opisując jakieś uczucie wskażemy na kilka,
      kilkanaście głównych cech
      > koniecznych, by to uczucie uwiarygodnić. I tak zapewne
      jest z miłością.
      > Jest pewien zespół zachowań ( uwarunkowany zapewne
      kulturowo i biologicznie),
      > który stan miłości prezentuje i potwierdza.
      >
      > Znam jednak wiele osób, których zachowanie dalece
      odbiega od moich wyobrażeń
      > o przeżywaniu, braniu i dawaniu miłości; mówią, że
      kochają "po swojemu" i
      > czują się rozgrzeszone z niedblastwa , nieczułości i
      innych występków przeciw
      > miłości i człowiekowi.
      > Bywa i tak, że kobiety mówią : on mnie kocha "po
      swojemu", bo wolą takie
      > oszustwo, niż prawdę o tym , że nie kocha.
      >
      > Tak sobie myślę, że pięknie jest kochać "po twojemu",
      czego Wam i sobie życzę.
      >
      > Ta_
      >
      • krop.ka Re: zawsze i zawsze i przez caly czas to jest mil 14.11.02, 09:47
        Gość portalu: volny napisał(a):

        > wiem ze ja i moja zona przez ostanie 27 lat jestesmy
        > zakochani w sobie i to od pierwwzej godziny w taki sposob
        > jak by czas sie dla nas zatrzymal.
        > A z drugiej strony codzienie wicej i wiecej nic dzien
        > wczesniej. Tak to prawda nie pisze tego pod publiczke,
        > ale tak u nas jest.

        Tylko pozazdrościć takiej Miłości, naprawdę:)
        Przyjemnie przeczytać, że taka Miłość przez duże "M" istnieje - i mam nadzieję,
        że ja będę kolejnym wyjątkiem od reguły pod tytułem: "to się przeciez nie może
        wydarzyć". :)
        Pozdrawiam ciepło!
        • Gość: volny kropka jezeli tylko odgrodzisz sie od myslenia ... IP: 67.120.188.* 14.11.02, 10:00
          kategoriami TLUMU i bedzies sobie powtarzala czesto w
          myslach ze moze to dla innych jest prawda ALE DLA MNIE
          BRZIE INACZEJ TO POWINNO SIE ULOZYC.
          Pisze o tym bo teraz po latach wiem ze byly to nie
          swiadomie powtarzane przezzemnie pozytywane afirmacje.
          Nestery w duga strone to tez pracuje
          JA sie powatarza ze to i to mi sie na pewno przydarzy to
          jak stare powidzienie "nie wywoluj wilka z lasu"
          Ludzie sie z tego snieja nie widzac zo czynia.

          w inny sposob o mysach pisze L Hay w swojej ksize
          "Mozesz uzdrowic swioje zycie"

          Pozdawiam goraco
          Witold
          ps mozesz do mnie pisac jak zechcesz


          krop.ka napisała:

          > Gość portalu: volny napisał(a):
          >
          > > wiem ze ja i moja zona przez ostanie 27 lat jestesmy
          > > zakochani w sobie i to od pierwwzej godziny w taki sposob
          > > jak by czas sie dla nas zatrzymal.
          > > A z drugiej strony codzienie wicej i wiecej nic dzien
          > > wczesniej. Tak to prawda nie pisze tego pod publiczke,
          > > ale tak u nas jest.
          >
          > Tylko pozazdrościć takiej Miłości, naprawdę:)
          > Przyjemnie przeczytać, że taka Miłość przez duże "M"
          istnieje - i mam nadzieję,
          >
          > że ja będę kolejnym wyjątkiem od reguły pod tytułem:
          "to się przeciez nie może
          > wydarzyć". :)
          > Pozdrawiam ciepło!
          • krop.ka Re: kropka jezeli tylko odgrodzisz sie od mysleni 14.11.02, 11:11
            Gość portalu: volny napisał(a):

            > kategoriami TLUMU i bedzies sobie powtarzala czesto w
            > myslach ze moze to dla innych jest prawda ALE DLA MNIE
            > BRZIE INACZEJ TO POWINNO SIE ULOZYC.
            > Pisze o tym bo teraz po latach wiem ze byly to nie
            > swiadomie powtarzane przezzemnie pozytywane afirmacje.
            > Nestery w duga strone to tez pracuje
            > JA sie powatarza ze to i to mi sie na pewno przydarzy to
            > jak stare powidzienie "nie wywoluj wilka z lasu"
            > Ludzie sie z tego snieja nie widzac zo czynia.

            Czytałam kiedyś nawet naukowe uzasadnienie tego zjawiska, omówionego na
            przykładzie piłkarza wykonującego rzut karny - wcześniej w myślach przetwarzał
            wiele razy sytuację, gdy nie udaje mu się trafić w siatkę, gdy noga uderza w
            piłkę nie pod takim kontem jak powinna. Niejako "programował" swój mózg na
            wykonanie działania kończącego się porażką.
            Na tej samej zasadzie nie powinno się np. mówić "Tylko nie ZAPOMNIJ o..." - bo
            w ten sposób sugerujemy swojemu umysłowi właśnie proces zapominania. Powinniśmy
            mówić "PAMIĘTAJ o..." :)

            Coś w tym chyba musi być. A jeśli nawet się mylę, to o ileż przyjemniej jest
            wizualizować swoje sukcesy niż martwić się na zapas potencjalnymi przyszłymi
            porażkami:))

            Pozdrawiam :)
            • Gość: volny do kopki.......................................... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 14.11.02, 17:16
              Tak oaczywiscie masz racje.
              Dokadnie nie da sie opisac wszyskich aspektow z tym
              tenatem zawiazanym na forum w jedenej notatce.
              Ale krotko mala czesc
              Pierwszym etapem jednorazowym przechodzimy przez to tylko
              jeden raz to: ze akcepujemy to ze mamy jakis problem
              wyorazamy go sobie raz. I nigdy juz nie powinnismy go
              wyobrazac jezeli przyjdzie nam na mysl to powinnismy go
              jak by skreslic i mozna sobie wyorazic duze czerwone X.
              Drugim eatapem jest wyobrazenie efektu koncowego tego
              opyumalnego dla nas w naszym zyciu.
              A dopiero potem prazowniem nad planem jak to zrobic jezli
              taki jest konieczy lub robic np. cwiczenia sportowe.
              I juz nigdy nie warac zo premu z taka mysla a
              cobedzie jak mi nie wujdzie bo to jest eamcja negatywna i
              za tym idzie negatywny obraz.
              -------------------
              Tu podam pewne mysli Emile Coue
              Wola I Wyobraznia.
              W slownikach znajdziemy wytlumaczenie slowa 'wola" mniej
              wiecej w ten sposob: "Zdolnosc swobodnego postanowienia
              jakiejkolwiek czynnosci" Przyjmujemy te definicje jako
              zupelnie ustalona prawde, tymczasem jest ona z gruntu
              falszywa: bowiem ta wola stale ulega, skoro wchodzi w
              konflikt z nasza wyobraznia. Jest to prawo bardzo
              rygorystyczne i nie ma wyjatkow.
              W kazdej sytuacji w naszym zyciu jezli zachodzi konflikt
              miedzy wola i wobraznia ZAWSZE WYOBRAZNIA OPANOWUJE WOLE..
              Progrmowanie polega wlasnie na kontolowanej wyobazni.
              Wlasnie to jest jedyny klucz do swiadomego kierowania
              "niby przypadkami w naszym zyciu"
              W zyciu nie ma przypadkow!!!!!!!!!!!
              To my przy pomocy wyorazni programujemy to co nas spotka.
              Nietety w wkiekszoasci przypadkow robimy to nieswiadomie.
              I elekty zaleza tylko wtedy od tego czy to byla mysl
              pozytywna czy negatywna.

              Witold@volny.com



              krop.ka napisała:

              > Gość portalu: volny napisał(a):
              >
              > > kategoriami TLUMU i bedzies sobie powtarzala czesto w
              > > myslach ze moze to dla innych jest prawda ALE DLA MNIE
              > > BRZIE INACZEJ TO POWINNO SIE ULOZYC.
              > > Pisze o tym bo teraz po latach wiem ze byly to nie
              > > swiadomie powtarzane przezzemnie pozytywane afirmacje.
              > > Nestery w duga strone to tez pracuje
              > > JA sie powatarza ze to i to mi sie na pewno przydarzy to
              > > jak stare powidzienie "nie wywoluj wilka z lasu"
              > > Ludzie sie z tego snieja nie widzac zo czynia.
              >
              > Czytałam kiedyś nawet naukowe uzasadnienie tego
              zjawiska, omówionego na
              > przykładzie piłkarza wykonującego rzut karny -
              wcześniej w myślach przetwarzał
              > wiele razy sytuację, gdy nie udaje mu się trafić w
              siatkę, gdy noga uderza w
              > piłkę nie pod takim kontem jak powinna. Niejako
              "programował" swój mózg na
              > wykonanie działania kończącego się porażką.
              > Na tej samej zasadzie nie powinno się np. mówić "Tylko
              nie ZAPOMNIJ o..." - bo
              > w ten sposób sugerujemy swojemu umysłowi właśnie proces
              zapominania. Powinniśmy
              >
              > mówić "PAMIĘTAJ o..." :)
              >
              > Coś w tym chyba musi być. A jeśli nawet się mylę, to o
              ileż przyjemniej jest
              > wizualizować swoje sukcesy niż martwić się na zapas
              potencjalnymi przyszłymi
              > porażkami:))
              >
              > Pozdrawiam :)
    • Gość: Martyna Re: Kochać 'po swojemu' IP: *.proxy.aol.com 16.11.02, 20:21
      ta_mar_ta napisała:

      > Wiadomo- jesteśmy różni, także uczucia wyrażamy różnie.
      > Ich intensywność i barwa też są nieporównywalne.
      > Jednak opisując jakieś uczucie wskażemy na kilka, kilkanaście głównych cech
      > koniecznych, by to uczucie uwiarygodnić. I tak zapewne jest z miłością.
      > Jest pewien zespół zachowań ( uwarunkowany zapewne kulturowo i biologicznie),
      > który stan miłości prezentuje i potwierdza.
      >
      > Znam jednak wiele osób, których zachowanie dalece odbiega od moich wyobrażeń
      > o przeżywaniu, braniu i dawaniu miłości; mówią, że kochają "po swojemu" i
      > czują się rozgrzeszone z niedblastwa , nieczułości i innych występków przeciw
      > miłości i człowiekowi.
      > Bywa i tak, że kobiety mówią : on mnie kocha "po swojemu", bo wolą takie
      > oszustwo, niż prawdę o tym , że nie kocha.
      >
      > Tak sobie myślę, że pięknie jest kochać "po twojemu", czego Wam i sobie życzę.
      >
      > Ta_
      >


      Zgadzam sie z Toba w 200 stu procentach i przykladow chyba niekoniecznie
      trzeba szukac daleko bo chyba wiekszosc z nas przezyla taki zwiazek gdzie druga
      strona mimo zapewnien o milosci "kochala po swojemu".
      Dla mnie takie kochanie po swojemu to jeszcze jedna wymowka aby nie komunikowac
      sie w zwiazku, nie szukac kompromisow a nawet ignorowac czy zaprzeczac
      problemom czy wiele innych przykladow w zaleznosci od zwiazku jak np:
      zdradza ale kocha, jest agresywny ale kocha, klamie ,kontroluje ale kocha.

      I tak mozna w nieskonczonosc .

      Wlasnie teraz czytam swietna ksiazke amerykanskiej psycholog ( nazwiska nie
      pamietam) o zwiazkach, dobieraniu sie w pary i powodach dlaczego wybieramy
      takich facetow a nie innych facetow .Pisze ona rowniez o tym jakich cech
      powinnismy szukac i wymagac od partnera/ki a sa to:

      1. Gotowosc do pracy nad soba i zwiazkiem - czyli wypracowanie kompromisow ,
      praca nad , wspolne szukanie rozwiazan i problemow
      2.Otwartosc emocjonalna a ja bym nawet powiedziala psychiczna
      3. Odpowiedzialnosc i dojrzalosc czyli praca, bycie niezaleznym, kontrola nad
      finansami a nawet prozaiczne sprzatanie po sobie
      4.Prawosc - facet czy kobieta powinni wierzyc w pewne wartosci i to nie tylko w
      kontaktach z nami ale rowniez w kontaktach z innymi ludzmi i w zyciu
      5. Poczucie wartosci
      6. Uczciwosc do samego siebie, do partnera


      Mi jednak nasuwa sie pytanie czy milosc wystarcza do tego aby stworzyc
      szczesliwy zwiazek ?



      • ta_mar_ta Re: Kochać 'po swojemu' 16.11.02, 22:22
        Gość portalu: Martyna napisał(a):

        > Dla mnie takie kochanie po swojemu to jeszcze jedna wymowka aby nie
        >komunikowac sie w zwiazku, nie szukac kompromisow a nawet ignorowac czy
        >zaprzeczac problemom czy wiele innych przykladow w zaleznosci od zwiazku jak
        >np:zdradza ale kocha, jest agresywny ale kocha, klamie ,kontroluje ale kocha.
        > I tak mozna w nieskonczonosc .

        O to mi chodziło, tak właśnie tłumaczy się pozostawanie w związku z
        człowiekiem, który popełnia różne niegodziwości, a oszukiwany partner gotów
        jest sam sobie powtarzać tę czarodziejska mantrę : przecież on/ona kocha
        mnie "po swojemu". Wielkie oszukiwanie, oszukuje ten , który "kocha po swojemu"
        i ten, który chce w to wierzyć.

        > Mi jednak nasuwa sie pytanie czy milosc wystarcza do tego aby stworzyc
        > szczęśliwy zwiazek ?

        Nie wystarcza, bo wiele przykładów par, niegdyś zakochanych w sobie ( trudno im
        nie wierzyć) rozstaje się , bo nie byli w stanie szczęsliwego związku stworzyć.

        Z drugiej strony znam osobiście przykład pary, która weszła w związek małżeński
        bez miłości ze strony kobiety i mężczyzna o tym wiedział ( pogmatwane powojenne
        czasy). Stworzyli szczęśliwe stadło, niedawno obchodzili 50-lecie pożycia
        małżeńskiego. Oboje posiadają większość cech wymienionych przez ciebie jako
        potrzebne do stworzenia szczęśliwego związku.

        Kamień z serca mi spadł, że choć jedna istota mnie zrozumiała :)))

        pozdrawiam
        Ta_

        • Gość: dodo Re: Kochać 'po swojemu' IP: *.sympatico.ca 17.11.02, 16:42
          uprzejmie donosze, ze tez cie marto zrozumialam i sie staram od 30 lat
          stosowac do twoich zalecen ;-)
          ale tak na boku tego "po swojemu" kochania to mi sie jeszcze pomyslalo
          o kochaniu "inaczej".
          jako dziewczynka pytalam wielokrotnie moja mame, kogo kocha bardziej - mnie
          czy brata. i zawsze dostawalam te beznadziejna odpowiedz "kazde z was kocham
          inaczej". jak ja tego nienawidzilam - jak bardzo chcialam uslyszec, ze mnie,
          mnie i tylko mnie kocha bradziej... albo chociaz, ze kocha nas dokladnie tak
          samo. a moze nie tyle chcialam to uslyszec, co poczuc...
          i tak mysle sobie, ze to "po swojemu" czy "po twojemu" albo i nawet "po
          mojemu" powinno byc po prostu bardzo, bardzo mocno - ze wszystkich sil i mimo
          wszystko. bo jesli milosc jest... to ona juz tam naprostuje nasze wlasne "po
          jakiemus", byle tylko byla...
    • ta_mar_ta Re: Kochać 'po swojemu' 17.11.02, 20:02
      O to to, dodo, o to to :)))
      Serdeczności ciepłe jak dzisiaj u nas słońce - posyłam
    • kamfora Re: Kochać 'po swojemu' 17.11.02, 21:12
      ta_mar_ta napisała:
      > Znam jednak wiele osób, których zachowanie dalece odbiega od moich wyobrażeń
      > o przeżywaniu, braniu i dawaniu miłości; mówią, że kochają "po swojemu" i
      > czują się rozgrzeszone z niedblastwa , nieczułości i innych występków
      przeciw miłości i człowiekowi.

      Tak sobie myślę, że prawdziwa miłość w sensie relacji między dwojgiem
      jest naprawdę czymś rzadkim. Ale jednocześnie każdy z nas bardzo jej
      potrzebuje, i nieraz zadawala się namiastką, byleby nie być postrzeganym
      jako nieudacznik, niekochany przez nikogo.
      To stąd chyba te "zapewnienia' że "on/ona mnie kocha po swojemu.
      Żeby uciec od stwierdzenia, że może i kocha, ale...nie mnie! :-(
      I tak samo z "zapewnieniami" że "ja kocham po swojemu". Bo trudno
      przyznać się do pomyłki, trudno się przyznać, że się nie odróżniło
      prawdziwej miłości od zauroczenia.

      A może mi się zdaje?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka