Dodaj do ulubionych

dwie na raz

10.02.06, 10:29
co byś zrobiła, gdyby się okazało, że Twój ukochany, do tej pory w Tobie
zakochany, obiecujący ślub itp, oświadczył, że tak na prawdę, to kochał Cię
tylko miłością rodzicielską i chciał tylko pomóc w życiu i przez to kłamał.
Bo tak naprawdę do zycia, to zawsze chciał inną
Obserwuj wątek
    • aga3101 Re: dwie na raz 10.02.06, 10:33
      walnełabym go w twarz i znalazła bym sobie innego chłopak wyraźnie sie tobą bawił
      • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 10:41
        wiesz, to chyba gorsze niż zabawa, bo jak się okazało on to wszystko zaplanował
        i zawsze to tak miało być. Było mu mnie żal, że w życiu sobie nie radzę, ale od
        początku wiedział, że do życia z nim się nie nadaje, chociaż sam namawiał mnie
        do dzieci, do ślubu, mieliśmy tylko trochę poczekać, zeszło się cztery lata. I
        po czterech latach uznał, że już mni nie musi pomagać, więc teraz skoncentruje
        się na tej drugiej, bo to ją kocha naprawdę.
        • varia1 Re: dwie na raz 10.02.06, 10:43
          kretyn
        • ala-a Re: dwie na raz 10.02.06, 10:44
          to musi byc dla Ciebie straszne..;)
          ale z drugiej strony ,powinnas sie cieszyc ze zrobil to teraz,a nie po slubie
          kiedy na swiat przyszloby dziecko,wtedy cierpialabys podwojnie..

          przeczekaj..i pozwol aby czas zagoil rane..
          pozdrawiam.
          • 1zeus1 Re: dwie na raz 10.02.06, 10:48
            Alu-u ty tylko piejesz o milosci o ty slowiczku:)
          • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 10:58
            nie wiem czy zagoi czy nie, ja już nie chce miec dzieci, zresztą to był jego
            wymysł, nie mój i nie chce miec już żadnego faceta.
            Najgorsze jest to, że pod wpływem tych obietnic, podejmowałam decyzję, których
            nigdy w życiu bym sama nie podjęła i nie wiem jak się z tego wyplątać. Zostawił
            mnie wtedy, gdy wszystko inne się zawaliło.

            • 1zeus1 Re: dwie na raz 10.02.06, 10:59
              Czyzby szlag trafil wszystkie inne meskie opcje?:)
              • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 11:04
                przecież ja go jeszcze kocham, jak można myśleć o innych. Zresztą nikt nie jest
                w stanie go zastąpić, to zawsze byłyby tylko zastępca. To dla mnie było
                niespodzianką, dla niego rola mojego ojca była wcześniej zaplanowana. Tylko, że
                ja o niczym nie wiedziałam
    • iwanowna Re: dwie na raz 10.02.06, 10:57
      Chyba nie wierzysz w te brednie, które sama wypisujesz... Naprawdę.
      • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 11:00
        uważam się za osobę raczej poważną i to niestety jest prawda, z którą nie
        potrafię sobie poradzić.

        • iwanowna Re: dwie na raz 10.02.06, 11:09
          Ale dupek... Bez klasy i smaku... Jakby nie mógł normalnie powiedzieć, że sobie
          znalazł nową. Przynajmniej miałoby to ręce i nogi. Ja nie dziwię Ci się, że
          sobie nie możesz poradzić, na pewno smutno jest uświadomić sobie, że się tyle
          czasu było z debilem...
          • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 11:20
            on jej nie znalazł, on ją cały czas miał, działał na dwa fronty. Mi coś
            obiecywał, komuś coś obiecywał. Jak się okazało, mnie okłamywał. Mniejsza z
            tym. Znacznie gorzej będzie się wyplątać z innych sytuacji, prawdopodobnie
            stracę pracę, wrócę do pewnego nałogu, ale to juz nie ważne. Zabrakło miłości,
            wszystko wraca na swoje miejsce.
            Chciałabym się tylko dowiedzieć czy to normalne a może komuś o tym opowiedzieć
            • iwanowna Re: dwie na raz 10.02.06, 11:25
              "prawdopodobnie wrócę do pewnego nałodg" - Boże, dziewczyno co Ty piszesz?
            • aga3101 Re: dwie na raz 10.02.06, 11:26
              dziewczyno nie załamuj sie z powodu takiego dupka on nie jest tego wart zabawił
              sie tobą obiecywał a potem co znudziło mu sie tak jak dziecku z czasem nudzi sie
              zabawka to wyrzuca ją na to wygląda
            • ala-a Re: dwie na raz 10.02.06, 11:30
              natasza88 napisała:

              > on jej nie znalazł, on ją cały czas miał, działał na dwa fronty. Mi coś
              > obiecywał, komuś coś obiecywał. Jak się okazało, mnie okłamywał. Mniejsza z
              > tym. Znacznie gorzej będzie się wyplątać z innych sytuacji, prawdopodobnie
              > stracę pracę, wrócę do pewnego nałogu, ale to juz nie ważne. Zabrakło
              miłości,
              > wszystko wraca na swoje miejsce.


              > Chciałabym się tylko dowiedzieć czy to normalne a może komuś o tym opowiedzieć


              owszem..idz do psychologa..


              nie wolno uzaleznaiac swojego zycia i dzialania od innych ludzi..wszystko jedno
              kim oni sa..
              tutaj brakuje Ci wiary w siebie..sama jestes odpowiedzialna za swoje zycie,nikt
              inny..
              i nie szantazuj otoczenia ,ze wrocisz do nalogu..
              Twoj nalog i to Ty bedziesz cierpiala..masz wybor zadbac o siebie..
              • iwanowna Re: dwie na raz 10.02.06, 11:32
                Wszystkich wysyłasz na terapię? Oszalałaś czy co?
                • ala-a Re: dwie na raz 10.02.06, 11:34
                  iwanowna napisała:

                  > Wszystkich wysyłasz na terapię? Oszalałaś czy co?

                  nie..raczej dbam o to..aby specjalisci zahamowali szalenstwo..

                  ;))
              • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 11:42
                tak jak byłam lub nie byłam zanim go poznałam.
                Nikogo nie szantażuję. Przez pierwszy rok walczyłam z nałogiem dla niego, bo
                obiecał coś najważniejszego w życiu.
                Teraz już wiem, że nie warto było tego robić, bo dla mnie samej nie wiele to
                wszystko znaczyło. To się kręciło wokół niego. Mam dobrą pracę, wysokie
                stanowisko, to też było dla niego. Dla mnie samej to za dużo, mam nadzieję, że
                jeśli nawet stracę tą pracę i przez jakiś czas wrócę, to tego co było, to już
                napewno nigdy w życiu nie będę naiwna.
                nie przepraszam nikogo, że to piszę, bo tu można pisać różne rzeczy.
                Brak mi wiary, my już nawet ustaliliśmy imiona dla naszych dzieci
                Tak wezmę odpowiedzialność za tyle za ile mogę wziąźć i ani nawet trochę więcej
                • ala-a Re: dwie na raz 10.02.06, 11:49
                  natasza88 napisała:

                  > tak jak byłam lub nie byłam zanim go poznałam.
                  > Nikogo nie szantażuję. Przez pierwszy rok walczyłam z nałogiem dla niego, bo
                  > obiecał coś najważniejszego w życiu.
                  > Teraz już wiem, że nie warto było tego robić, bo dla mnie samej nie wiele to
                  > wszystko znaczyło. To się kręciło wokół niego. Mam dobrą pracę, wysokie
                  > stanowisko, to też było dla niego. Dla mnie samej to za dużo, mam nadzieję,
                  że
                  > jeśli nawet stracę tą pracę i przez jakiś czas wrócę, to tego co było, to już
                  > napewno nigdy w życiu nie będę naiwna.
                  > nie przepraszam nikogo, że to piszę, bo tu można pisać różne rzeczy.
                  > Brak mi wiary, my już nawet ustaliliśmy imiona dla naszych dzieci
                  > Tak wezmę odpowiedzialność za tyle za ile mogę wziąźć i ani nawet trochę
                  więcej
                  >

                  nie od Ciebie pierwszej i nie ostatniej odszedl facet..
                  mialam kiedys znajoma ktora miala ustalona date slubu,zaproszonych gosci i
                  slubna suknia za mase pieniedzy wisiala w szafie..
                  Bylo ciezko ale przezyla..i ma sie zupalnie dobrze dzisiaj..
                  A okazalo sie ze ta milosc dla ktorej ja rzucil ,przetrwala tylko rok..
                  Nie wiesz co jutro Cie spotka,i tutaj jest nadzieja..ze moze to byc szczesie o
                  ktorym nawet dzisiaj nie pomyslalabys..
                  A wizyte u psychologa polecam,jak najbardziej,nauczy Cie zycia dla samej
                  siebie..I zapomnienia o tym czlowieku..

                  Imiona dla dzieci sobie zachowaj..przydadza sie..I przestan myslec dlaczego on
                  to zrobil..po co Ci to..
                  • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 12:03
                    A Ty byś chciała żyć tylko dla samej siebie?
                    Nie wiem co mnie spotka jutro, ale wiem co tracę. Tym bardziej, że przed nim
                    wiele było bezsensownych związków w moim życiu.
                    Twoja wypowiedź - rada dla mnie, ocena mnie samej. No cóż sama tego chciałam,
                    mogłam tego nie pisać. Na pewno jest w tym co piszesz jakiś sens, tylko jaki,
                    nie potrafię tego ocenić ani się do tego odnieść, bo czuję ból.
                    • ala-a Re: dwie na raz 10.02.06, 12:09
                      natasza88 napisała:

                      > A Ty byś chciała żyć tylko dla samej siebie?

                      ja zyje dla siebie samej..

                      > Nie wiem co mnie spotka jutro, ale wiem co tracę. Tym bardziej, że przed nim
                      > wiele było bezsensownych związków w moim życiu.
                      > Twoja wypowiedź - rada dla mnie, ocena mnie samej. No cóż sama tego chciałam,
                      > mogłam tego nie pisać. Na pewno jest w tym co piszesz jakiś sens, tylko jaki,
                      > nie potrafię tego ocenić ani się do tego odnieść, bo czuję ból.

                      chcialam Cie zmobilizowac a nie urazic..
                      • ala-a a mam pytanie- 10.02.06, 12:13
                        co by bylo ,gdyby on umarl?
                        jak wyobrazasz sobie swoje dalsze zycie?
                        • natasza88 Re: a mam pytanie- 10.02.06, 12:21
                          a jak byś sie poczuła, gdyby ktoś zaproponował Ci pewien system motywacyjny z
                          pewną nagrodą na końcu, że jak przejdziesz przez wszytskie etapy, to dostaniesz
                          nagrodę, przechodzisz z wielkim trudem i na końcu okazało się, ze nagrody nie
                          ma. Uwierzyłabyś jeszcze komuś. Tu nie chodzi o to, że po jakimś czasie, tak
                          sie okazało, że nam nie wyszło, tu chodzi o to, że o na początku poznając mnie,
                          on wiedział, że przyjdzie czas, kiedy mnie zostawi
                          • ala-a Re: a mam pytanie- 10.02.06, 12:59
                            natasza88 napisała:

                            > a jak byś sie poczuła, gdyby ktoś zaproponował Ci pewien system motywacyjny z
                            > pewną nagrodą na końcu, że jak przejdziesz przez wszytskie etapy, to
                            dostaniesz
                            >
                            > nagrodę, przechodzisz z wielkim trudem i na końcu okazało się, ze nagrody nie
                            > ma. Uwierzyłabyś jeszcze komuś. Tu nie chodzi o to, że po jakimś czasie, tak
                            > sie okazało, że nam nie wyszło, tu chodzi o to, że o na początku poznając
                            mnie,
                            >
                            > on wiedział, że przyjdzie czas, kiedy mnie zostawi
                            >

                            dziwny z niego czlowiek..
                            i sex tez z Toba uprawial,myslac ze Cie rzuci?
                            za to dalabym mu w gebe..
                            ale..
                            tak jest czesto w zyciu ze robisz cos dla nagrody,a nie dostajesz nic w zamian..

                            a swoja droga ,czy Ty chcialbys byc z kims,o kim wiesz ze jest z Toba tylko
                            dlatego ze jest slaby,ze oczekuje od Ciebie nagrod?

                            moze ta druga dama ,wiedziala o Tobie i Twoich slabosciach..przetrawala
                            poradzila sobie..moze teraz jest dla niego czas aby splacic u tamtej dlugi..
                            moze tamta jest tez slaba ?

                            A co z nim,i z nagrodami dla niego..?
                            Czemu myslisz tylko o tym co Ciebie spotkalo i co Ciebie boli..

                            A poszukaj dokladnie ,moze od Ciebie tez ktos czegos oczekiwal i sie zawiodl..

                            nie krytykuje Ciebie..tylko staram sie pomoc..
                            • natasza88 Re: a mam pytanie- 10.02.06, 13:27
                              wiesz co cztery lata temu spotkałam wyjątkowego człowieka. Wtedy jak się
                              poznaliśmy, nie mogłam uwierzyć w to, że taki ktoś mi się trafił, że mógł mnie
                              pokochać. Kilka miesięcy trwało zanim uwierzyłam mu w to, że mnie kocha, że
                              jestem dla niego najpiękniejsza i najważniejsza. Przez te kilka misięcy mówiłam
                              mu, że nie podołam temu, że nie wierzę, że ja mogłabym mu dać jakieś szczęście.
                              Dostawałam miliony zapewnień, ze tak. No i uwierzyłam i szybko poszło, ze
                              wszystkim, bo przecież ktoś dał mi szansę, a najważniejsze, że kocha, to było
                              najważniejsze, że kocha. No cóź ale po co ja to piszę. Faktycznie piszę o
                              sobie, nie rozumiem tego, czuję straszny zamęt w głowie.
                              Tamta wiedziała o mnie i przetrzymała to? Ja gdybym wiedziała o tamtej, to bym
                              odeszła mimo wszytskich moich słabości
                              wiesz, chyba nikt mi nie pomoże, oprócz mnie samej, ale dzięki, ze poświęciłaś
                              mi połowę swojego dnia
                      • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 12:14
                        wiem, potrzebuję, tylko trochę odwagi, żeby zejść te parę stopni niżej, bo tu
                        gdzie jestem bez niego mi się nie widzi, a imiona dla dzieci, nie, nie
                        przydadzą się, przynajmniej nie te.


              • squirrel22 Re: dwie na raz 10.02.06, 18:05
                Facet Cię wykorzystał, to fakt. Ale nawet jeśli poznasz kogoś kto Cię pokocha
                naprawdę, to będzie mu ciężko z tą Twoją nieporadnością. Najpierw musisz umieć
                sobie radzić sama, nabrać szacunku do samej siebie, wtedy inni też będą CIę
                szanowali i nie pozwolisz sobą manipulować.
                • 1zeus1 Re: dwie na raz 10.02.06, 18:07
                  A dla mnie ta historia nie ma nic wspolnego z prawda.
    • hellaa Re: dwie na raz 10.02.06, 11:25
      Gdyby rzeczywiście przez długi czas był dla mnie kochający jak dobry rodzic,
      opiekował się mna, pomagał, wspierał, nie domagał się żadnych swiadczeń - i
      tylko poleciał za daleko z deklaracjami ślubnymi, ale zdążył się zreflektować i
      wyjaśnił mi szczerze, co czuje - to pewnie byłoby mi smutno, że to jednak
      nie "druga połówka", ale byłabym wdzięczna losowi, że dał mi na jakiś czas
      kogoś tak dobrego, kto wiele mi dał - zupełnie bezinteresownie. To jakiś
      fenomen, żeby mężczyzna tak kochał, po rodzicielsku..! Piękne to!
      • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 11:32
        no cóż dla mnie to były cztery lata ciężkiej pracy, żeby poradzić sobie z
        pewnym problem, który był wcześniej. Taki układ, ja sobie z tym poradzę, on
        dotrzyma słowa. Ja sobie poradziłam, on słowa nie dotrzymał.
        Wolałabym, żeby wtedy cztery lata temu powiedział mi prawdę. Pokazać tak wielką
        miłość i na końcu powiedzieć, że jak ją chcesz, to sobie poszukaj. Nawet
        zadeklarował, że jest mi w stanie nawet w tym pomóc.
        • aga3101 Re: dwie na raz 10.02.06, 11:51
          i z tego powodu że cięzkon na to pracowałaś powinnaś utzrmać to dla samej siebie
        • iwanowna Re: dwie na raz 10.02.06, 11:57
          GŁUPOTA, GŁUPOTA... IDIOTYZM!!!! Wróć do nałogu, rzuć pracę - skoro "nima"
          chłopa...
          Jasne, to teraz już wiadomo, dlaczego ten biedak dał takie "wytłumaczenie"
          swojego odejścia, pozronie idiotyczne. I nie dziwię się też, że odszedł. To nie
          Ty marnowałaś czas, tylko On!!! Przykro mi, uważam, że takiej głupoty nie da
          się wyleczyć!
          • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 12:10
            tak tego też nie potrafię wytłumaczyć, czemu marnował swój czas dla mnie, skoro
            nawet nie kochał. Może przez te czery lata moje życie ułożyłoby się inaczej,
            przecież to też cztery lata mojego życia. Byłam głupia, że wiele rzeczy robiłam
            dla niego. Pryszedł czas to wszystko wyprostować i zejść na własny poziom.
            Ale czy żyć tylko dla samej siebie. Przykre to i smutne!
            • aga3101 Re: dwie na raz 10.02.06, 12:22
              jejlu kobieto wiesz ile jest facetów na tym świecie nie tylko ten jeden ten
              okazał sie dupiem na tym świecie juz tak jest że na każ dą kobiete czeka ten
              człowiek
            • hellaa Re: dwie na raz 10.02.06, 14:59
              Natasza, prawdopodobnie masz typowego doła, który każe ci mówić: "Skoro nie mam
              miłości, to wracam do najgorszych układów, jakie zdarzyły mi się w życiu - nie
              walczę, poddaję się!.."
              Patrzysz w tej chwili z perspektywy straty. Pewnie najbardziej zależy ci w
              życiu na miłości, a nie na radzeniu sobie, byciu porządną itd.
              Wydaje mi się, że nie dostałaś miłości w domu i stąd twoje późniejsze problemy.
              Kiedy zjawił się ktoś, kto ci pokazał, że można cię kochać - dla takiego kogoś
              i dla bycia w miłości zrobiłabyś wszystko - i zrobiłaś jedną trudną i wielką
              rzecz - wyszłaś z nałogu, który marnował ci życie.
              Twój facet dał ci taka miłośc, jaką powinni dać ci rodzice. Ty tego bardzo
              łaknęłaś, ale to jest coś, co właściwie może się zdarzyć tylko w dzieciństwie -
              taka pełna akceptacja, opieka, nastawienie na kogoś... Ale to jest też
              zależność, a nie partnerstwo. Ty "żyjesz" i rozkwitasz wtedy, kiedy ten ktoś
              wspaniały trzyma cię za rękę, jest blisko...
              Ale ten ktoś wspaniały też może być słaby, potrzebować oparcia i trzymania za
              rękę. Może twój chłopak poczuł się zmęczony i przytłoczony rolą opiekuna. I
              potrzebuje partnerki - dojrzałej kobiety, będącej oparciem dla samej siebie i
              mogącej wesprzeć jego. Kobiety, która nie będzie taka "zawieszona" na nim jak
              mała dziewczynka na tacie i nie będzie mu mówić: Jesli nie spełnisz moich
              próśb - zrobię sobie coś złego! Bo to jest taki szantaż emocjonalny. On chyba
              ma tego dość.
              A może pokaż mu, że jesteś juz dojrzałą i silną kobietą? Że potrafisz być dla
              siebie oparciem, kochać siebie i nie robić sobie krzywdy?
              Może weź to dobre, co ci się zdarzyło w związku z tym mężczyzną, a że nie
              poszło całkiem po mysli - wybacz? To by było dojrzałe i tak byś okazała miłość
              i szacunek samej sobie - której przecież jesteś najblższą przyjaciółką!
              • natasza88 Re: dwie na raz 10.02.06, 15:52
                Według mnie nie ma definicji dojrzałej kobiety. To wszystko takie
                podręcznikowe, a jak się ma to do naszego trudnego życia. Byłaś w takiej
                sytuacji?
                Ostatnią rzeczą, do jakiej chciałabym wrócić jest mój dawny nałóg. Wolabym
                utracić dobrą pracę, niż do tego wrócić. Więc, jeśli coś stracę, to pracę,
                która zresztą z penwych powodów będzie zawsze mi się z nim kojarzyła, więc może
                to i lepiej.
                Nie jestem już od dawna na nim zawieszona, idę obok niego.
                Zranił też kobietę. Nikomu niczego nie będę pokazywać, jestem załamana i
                zmęczona tą sytuacją, jeśli nawet miałby zobaczyć mnie w mniej korzystym
                stanie, to niech tak będzie. Najgorzej wedłum mnie jest pokazywać, że nic się
                nie stało, jak się stało i w środku człowiek kona.
                Wybaczyć pewnie kiedyś tak, wszak mam na to całe życie
                • hellaa Re: dwie na raz 10.02.06, 17:52
                  Niestety, nigdy nie byłam w takiej sytuacji, żeby jakiś mężczyzna przez 4 lata
                  kochał mnie jak najczulszy rodzic, opiekował się mną i sprawiał, że czułabym
                  się niesamowicie szczęśliwa przez taki kawał czasu - i dlatego jakoś tak na to
                  patrzę, że dobrze choć i przez 4 lata mieć taka niesamowitą sprawę!
                  I rozumiem, ze trudno to utracić i że to straszne, ale osobiście wolałabym
                  przezyć coś tak wspaniałego i to stracić niż nic podobnego nie przeżyć. Ja to
                  tak widzę. Doceniłabym te 4 lata i szła dalej.
                  Fajnie, że nie chcesz sobie niszczyć życia przez odejście twojego faceta, a co
                  do pracy, to też uważam, że stracić ją - nie koniec świata. I masz rację, że z
                  tymi obietnicami to przeholował i masz prawo uczciwie mu powiedzieć, jak się
                  czujesz. Ucieszyłam się, ze nie myslisz o jakiejś destrukcji, tylko po prostu
                  piszesz, że masz mnóstwo żalu i chcesz to okazać.
    • iwona334 palant 10.02.06, 15:09
      natasza88 napisała:

      > co byś zrobiła, gdyby się okazało, że Twój ukochany, do tej pory w Tobie
      > zakochany, obiecujący ślub itp, oświadczył, że tak na prawdę, to kochał Cię
      > tylko miłością rodzicielską i chciał tylko pomóc w życiu i przez to kłamał.
      > Bo tak naprawdę do zycia, to zawsze chciał inną

      Co nawet dobrego klamstwa sprzedac nie umie :)
      Gdyby troche pomyslal, to powiedzialby, ze nie daje sobie psychicznie rady
      z nadmiarem uczuc w stosunku do Ciebie, a w ogole jestes dla niego za dobra
      i on nie jest Ciebie godzien.

    • solaris_38 Re: dwie na raz 11.02.06, 05:18
      MYSLAŁABYM ZE JEST BARDZO ZAGUBIONY I SAMNIE WIE O CO MU CHODZI

      chyba nie marze o tak zagubionym partnerze
      i nie życzę nikomu bo to wielki ciezar niepweność i brak perspektyw
      ciesz sie zatem że juz wiesz z kim masz do czynienia

      :)
      • renkaforever Re: dwie na raz 11.02.06, 06:59
        A ja mysle, ze to byl rodzaj terapii i on byl "terapeuta".Oddawal siebie na
        oltarzu milosci i obiecal siebie na zawsze.Jak jest takim altruista, to moze
        nie tylko tobie siebie obiecal. (swoja droga musial byc to soczysty uklad)Moze
        musial klamac, zeby osiagnac cel: uratowac cie.Chcial uratowac twoje zycie, bo
        jest warte tego.Pokazal ci milosc, zebys wiedziala czego w zyciu masz szukac.
        Jestes niewatpliwie wspaniala dziewczyna, ktora przeszla trudne etapy z jego
        pomoca. Mimo to czujesz sie oszukana, zawiedziona i masz poczucie krzywdy.
        Spojrz na rezultat tej terapii. Kim bylas, kim jestes, gdzie bylas, gdzie
        jestes.Wyglada na to, ze terapia skonczona, terapeuta powiedzial "zegnam pania".
        Ciesz sie :)Zawsze mozesz znalezc innego terapeute.
    • kotarbynsky qrrrrrrrrrrrrrrwa 11.02.06, 11:45
      pewien bylem, ze bedzie o rypaniu dwoch na raz, a ona z jakas miloscia
      rodzicielska wyjezdza. Oj durna ty, durna.
      Kiedy napiszecie cos do przeczytania?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka