24.02.06, 19:59
Poczytałam sobie co napisałyście i mi jakos lepiej na duszy.Juz dawno nie
zagladalam, jakies 3 tygodnie, wiecie- nauka i te sprawy.Jestem
pracoholikiem , kiedys padne na pysk od tej roboty.Tylko z eja to
lubie,kocham ta satysfakcje z bycia the best w jakiejs dziedzinie.Dazenie do
pefekcji znowu sie odzywa...czuje potrzebe udowadniania,ze jestem kims,ze
mimo wszystko cos znacze...wiecie co mi psycholog powiedziala?ze najgrubsza
jestem w sobote.to prawda,wtedy postrzegam siebie najgorzej, bo nie ma nic
takiego co koniecznie musze zrobic, wtedy moge oddawac sie rozmyslaniom,
wrecz rozkoszowac sie mysla jaka to ja jestem okropna, pouzalac sie ze ionni
maja lepiej.Ostatnie tygodnie spedzilam w sposob w jaki zawsze chcialam
zyc,tzn.aktywnie, duzo zajec,energii, otwarcie sie na ludzi, troche rozrywki
(w moim wypadku ambitne kino:)i fajnie bylo.cwiczylam rano, lae nie
przyslanialo mi to radosci zycia, a poza tym czulam sie lekko.Mam nadzieje ze
ten zapal i checi troche jeszcz epotrwaja.Fajne uczucie.Niestety do tej pory
zawsze sie konczylo.trzymajcie sie i piszcie chetnie poczytam bo madre
jestescie (ja mam ciagle odskoki, niekoniecznie dotyczace jedzenie)pozdrawiam
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka