wandziaaa
26.02.06, 18:59
Witam. Chciałam się podzielić z Wami moim problemem miłosnym. A więc zacznę
od początku. Trudniłam się najstarszym zawodem świata. Ostatnim miejscem, w
jakim uprawiałam nierząd była agencja towarzyska, z której usług korzystały
również firmy organizujące przyjęcia okolicznościowe i inne. Ja i moje
koleżanki po fachu pewnego razu zostałyśmy najęte jako hostessy przy
prezentacji nowego modelu samochodu. Mowie Wam jakie bajerisze było to auto,
do dziś pamiętam jaką miałam radość mogąc do niego wsiąść. Pierwszy raz
uczesniczyłam w imprezie koktajlowej, na której dojrzałam pewnego Niemca i
jego współpracowników. Nie wiedziałam, jak go zagadać, więc publicznie
zwróciłam uwagę na jego strój i wyraziłam swoje zdanie. Odpowiedział mi po
niemiecku w bardzo delikatny sposób, żebym się usunęła z jego oczu. Oczarował
mnie, dotyczchas panowie zwracali się do mnie -wypie..j-, a tu taka
kultura. Postanowiłam, że musi być mój. Wyglądał do tego oszałamiająco. Tego
samego wieczoru przeproowadziałam wywiad na jego temat i okazało się, że
jeden z jego kolegów bardzo go nie lubi, co więcej był jego szefem hehehe. Co
zrobiłam? Uwiodłam kolegę Niemca proponując mu pomoc w usunięciu go z pracy.
Tak naprawde to chcialam się do niego zbliżyć. Taka byłam cwana, że
doprowadziłam do tego, że ten, który nie lubił mojego ukochanego, moją
najwięszą miłośc, zrobił mnie jego szefową. Bardziej wielki pan nie mógł
poczuć się urażony.
Jednak moje szczęście skończyło się, może za chwilę powiem Wam dlaczego, buuu