Dodaj do ulubionych

do Arka_cz - apropos odległości.....

27.11.02, 09:22
Cześć!
Arku, wiele razy podkreślałaeś w postach, że jesteś z Dziewczyną z innego
miasta i dzieli Was odległośc.
Jeżeli to nie jest jakas wielka tajemnica, to czy mógłbyś poopowiadać mi
trochę o tym jak mimo tego udaje Wam się być razem?
Jak często sie spotykacie? Jak się kontaktujecie ( podejrzewam, że telefon i
Internet - ale czy to wystarczy??)
No i jakie rachunki Wam potem przychodzą?:))
Czy to w ogóle ma sens - nie być z kimś na co dzień?
Przepraszam za tyle pytań, ale właśnie poznałam kogoś z innego miasta i nie
wiem czy mam się w to pakowac? ( nie ukrywam, ze bardzo bym chciała, ale
jednak ta odległość.....nmie przeraża..)
Dzięki.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kredka Re: do Arka_cz - apropos odległości..... IP: *.crowley.pl 27.11.02, 09:52
      Wprawdzie nie jestem Arkiem :-), ale też mam chłopaka, który jest z Wrocławia,
      podczas gdy ja mieszkam i studiuję w warszawie - do tego nigdy nie
      mieszkaliśmy razem - poznaliśmy sie na wakacjach. Spotykamy sie sporadycznie -
      raz w miesiącu na weekend, ale jest dobrze. dzwonimy do siebie codziennie,
      czasem nawet z pracy :-). Jest Internet. Nasze spotkania to całe krucjaty,
      święto - cos bardzo oczekiwanego. Wiemy juz o sobie chyba wszystko, ufamy
      sobie - On szuka pracy w warszawie - chce sie tu przenieść. Wszystko będzie
      dobrze. A odległość? Ja uważam, że w początkowym okresie znajomości to nawet
      lepiej. To taka próba - uczucie albo sie rozwinie (jesli prawdziwe) albo
      wygaśnie (jeśli taki "żart"). U nas jest coraz lepiej. Nie przerazą mnie rok
      czy nawet dwa takiej rozłąki bo to też ma swoje uroki. powodzenia i rezygnuj
      jeśli to coś fajnego. Kredka
      • anx Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 27.11.02, 10:53
        Tak. MAsz rację.
        Ale myśle o takich ludzkich sprawach. Np. gdy maszproblem i potrzebujesz sie
        przytulic. Gdy spotka Cie cos wspanialego i chcialabys to uczcic.
        Gdy jest impreza, na która przychodza same pary....
        Gdy nie mozecie zyc wspolnym zyciem po prostu...
        • krop.ka Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 27.11.02, 11:37
          anx napisała:

          > Tak. MAsz rację.
          > Ale myśle o takich ludzkich sprawach. Np. gdy maszproblem i potrzebujesz sie
          > przytulic. Gdy spotka Cie cos wspanialego i chcialabys to uczcic.
          > Gdy jest impreza, na która przychodza same pary....
          > Gdy nie mozecie zyc wspolnym zyciem po prostu...


          Fakt, są pewnie "niedogodności". Trzeba się do nich przyzwyczaić, to zajmuje
          trochę czasu, ale jest możliwe:)
          Wszystko zależy od tego, na ile poważnie podchodzisz do takiej znajomości.
          Jeśli nie jest to przelotna miłostka, jeśli czujesz, że to może być TO - warto
          angażować się w taki związek.
          Tym bardziej, że przecież odległość nie musi dzielić Was wiecznie... Gdy
          naprawdę chce się być razem, ten problem również da się rozwiązać:) Ja traktuję
          rozłąkę jako stan tymczasowy.

          I mnie osobiście ta myśl daje nadzieję i siłę do wytrwania w takim "układzie" -
          że kiedyś będziemy mogli "żyć wspólnym życiem po prostu..." :)
          • arek_cz Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 27.11.02, 11:51
            krop.ka napisała:

            [...]
            > rozłąkę jako stan tymczasowy.
            > I mnie osobiście ta myśl daje nadzieję i siłę do
            > wytrwania w takim "układzie" - że kiedyś będziemy mogli
            > "żyć wspólnym życiem po prostu..." :)
            Dokladnie :)
            W sile uczucia miedzy mna a moja Ukochana nie bede
            wnikal. Ale to jest wlasnie podstawa - sila, wiarta i
            milosc. Gdyby to byla milostka to pewnie by sie dawno
            skonczyla. Ale ja kazdego dnia gdy sie budze w pustym
            lozku to i tak mysle ze Ona jest i tak obok.
            I wiem ze warto czekac i tesknic - bo wiem dla Kogo :)
            To czy Twoja znajomosc przerodzi sie w milosc nie wiem i
            sama pewnie tez jeszcze nien wiesz. Ale lepiej sprobowac
            i stwierdzic ze to jednak nie to, niz pluc sobie w brode
            ze moze jednak trzeba bylo.
    • siona Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 27.11.02, 11:18
      Jeśli naprawdę będziecie chcieli być ze sobą to odległość nie będzie żadną
      przeszkodą. Tęskni się straszliwie, potwornie brakuje TEJ drugiej osoby,
      tydzień od jednego do drugiego weekendu dłuży się niemiłosiernie, ale za to jak
      cudownie jest w te weekendy spędzane razem :)))
      Od przeszło 3 lat jestem szczęśliwą żoną mężczyzny, z którym przeszło rok
      spotykałam się tylko w weekendy, bo niestety też dzieliła nas duuuża odległość.
      Nadal cieszy mnie niesamowicie to, że nareszcie codziennie jestem z NIM, że
      usypiam przytulona do NIEGO itd. itp :)))
      • werksa Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 27.11.02, 16:49
        byłam z kimś kto nie mieszkał w moim mieście.
        I były to najpiękniejsze chwile mojego życia.. to oczekiwanie na kolejne
        spotkanie, tęsknota... to było coś niesamowitego.
        bardziej doceniałam każdą spędzoną z nim minutę... chłonęłam każdą rozmowę..
        pokochałam go całą sobą.. przede wszystkim czułam, że jest przy mnie.. mimo
        dzielącej nas odległości.

        próbuj... naprawdę warto nawet gdyby się nie udało
        powodzenia
    • vicca Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 27.11.02, 17:02
      Ponieważ to mnie Arek_cz tak pięknie opisuje zabiorę głos ;)
      Rachunki są czasem rzeczywiście niezłe, spotykać się też nie spotykamy tak
      często jakbyśmy chcieli, ale...
      Ale jesteśmy bardzo szczęsliwi z każdego spotkania - mimo ze zawsze trwają za
      krótko. Odległość (358 km w lini prostej) jakoś nas nie przeraża - może dlatego
      że to rozwiązanie czasowe i mocno działamy aby tą "czasowość" skrócić jak
      najbardziej. I uda nam się - prędzej czy później.

      Warto.

      Pzdr ciepło V*
      • Gość: Melba Re: do Arka_cz - apropos odległości..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 18:43
        Ja też byłam w takim związku realcji Warszawa - Kraków i wytrwaliśmy...3
        miesiące. Potem M. rzucił wszystko w cholerę i przyjechał do mnie z walizą. Od
        razu zaczęlismy się kłócić i już się tak ponad 2 lata kłócimy :) Miłość
        korespondencyjna umarła razem z wiekiem wyjazdów na kolonie...wiem, czasem
        inaczej się nie da, ale dążyłabym do jak najszybszego dzielenia nawet
        najpodlejszej, ale wspólnej nory.
        • Gość: Pola Re: do Arka_cz - apropos odległości..... IP: *.extern.kun.nl 27.11.02, 18:53
          Czesc Melbciu kochana, podnioslas mnie na duchu tym
          postem :-)

          Buziaczki
          P.
          • Gość: Melba Poluś kochana moja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 23:35
            Napisz do mnie w końcu maila, to już ja Cię podniosę na duchu, że hej! I adres
            pocztowy zarzuć, bo kartka dla Ciebie już miesiąc po mieszkaniu spaceruje, ale
            jak tu wysłać, jak milczysz...?
            • Gość: Pola Re: Poluś kochana moja IP: *.extern.kun.nl 27.11.02, 23:37
              > Napisz do mnie w końcu maila, to już ja Cię podniosę na
              duchu, że hej! I adres pocztowy zarzuć, bo kartka dla
              Ciebie już miesiąc po mieszkaniu spaceruje, ale jak tu
              wysłać, jak milczysz...?

              ----no tak sie zbieram..wiesz, rozumiesz...:-(
              napisze Melbus i o Twoj adres tez poprosze, bo upatrzylam
              fajne stringi dla M. haha :-)

              • Gość: Melba Re: Poluś kochana moja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.02, 23:47
                Już zakładam wątek o stringach :)
        • arek_cz Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 27.11.02, 20:35
          Wiem ze to jedyne wyjscie i ostatnim razem jak wracalem
          od Niej to wsiadlem do pociagu prawie sila.
          Z kazdym spotkaniem jest trudniej.
          Aktualnie czuje sie niemal na krawedzi mam ochote
          spakowac manele i isc do Niej - ale jeden problem praca :(
          A ciezko utrzymac sie za jedna pensje. To jest ten jedyny
          problem ktory odwleka chwile gdy wreszcie zamieszkamy
          razem, bedzie Dom - ale nie 4 sciany tylko czlowiek
          ktorego sie bardzo kocha i jest sie kochanym, kotek...
          Zrealizujemy nasze wspolne plany.

          Pozdrawiam cieplutko :)
        • krop.ka Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 28.11.02, 08:54
          Gość portalu: Melba napisał(a):

          > Ja też byłam w takim związku realcji Warszawa - Kraków i wytrwaliśmy...3
          > miesiące. Potem M. rzucił wszystko w cholerę i przyjechał do mnie z walizą.

          :)))
          Ja też jestem czasami bliska takiego kroku:) Powitania, pożegnania, planowanie
          weekendów na miesiąc naprzód, zatłoczone dworce, długie godziny spędzone w
          nocnych pociągach... - czasami strasznie to męczące. I chciałoby się już nie
          wyjeżdżać, zostać po prostu i zamieszkać razem tak od zaraz, machając ręką na
          konsekwencje. Niestety, rzeczywistość jest brutalna (praca). Ale będzie dobrze,
          mam nadzieję:)
    • dundee_girl Re: do Arka_cz - apropos odległości..... 28.11.02, 03:00
      Ja co prawda nie jestem Arkiem, ale...
      Przez prawie rok utrzymywalam zwiazek na odleglosc, moj obecny malzonek
      mieszkal w Australii. Bylo ciezko, ale jak ktos chce, naprawde kocha wytrzyma,
      nie powiem ze bardzo nam pomoglo to ze obydwoje wiedzielismy ze to bedzie tylko
      rok:-)))

      Zycze powodzenia
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka