Dodaj do ulubionych

Małżeństwo bez seksu??

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 13:06
Moi drodzy, sledzę Wasze wypowiedzi już jakiś czas, choć nigdy nie zabierałam
głosu. Proszę o pomoc w następującej kwestii: czy związek w którym kobieta ma
dużo większy temperament od mężczyzny ma sens? Jesteśmy razem prawie 5 lat,
jeśli nie inicjuję niczego ja, to nic nie dzieje się między nami 2-3 miesiące
(tak było od początku w zasadzie). Myślę o seksie, ale nie ma u nas również
nawet jakiejś bliskości: przytulania, spojrzeń itp. Kiedy pytam, czy mogę
wieczorem obok poleżeć przed telewizorem, po kilku minutach słyszę, że już
jest zbyt ciasno.... Już nie mam siły tłumić wszystkiego w sobie. Bielizna,
świece, kolacje - nic nie działa. Na pewno go też nie odstraszm, bo jestem
bardzo ładna i zgrabna. Wiem, ze on ... sam dba o siebie w tej kwestii i nie
chodzi mi tu o inną kobietę. Chciałam pomóc - prosi o czas już od 4 lat....
Czy czekać na cud? Proszę, poradżcie co robić. Nie wyobrażam sobie takich
następnych lat...
E.
Obserwuj wątek
    • arek_cz Re: Małżeństwo bez seksu?? 27.11.02, 13:24
      Sadze ze rady innych nie na wiele sie zdadza. W tym
      przypadku moze lepiej zasiegnac rady specjalisty
      seksuologa lub w poradni malzenskiej.
      • monia76 Re: Małżeństwo bez seksu?? 27.11.02, 13:27
        zajrzyj na watek 'nietypowy ja na mezczyzne problem' na forum 'mezczyzna'. i
        badz dzielna w walce o swoje malzenstwo!
    • kkk30 Re: Małżeństwo bez seksu?? 27.11.02, 13:36
      Gość portalu: Elle napisał:

      > Moi drodzy, sledzę Wasze wypowiedzi już jakiś czas, choć nigdy nie zabierałam
      > głosu. Proszę o pomoc w następującej kwestii: czy związek w którym kobieta ma
      > dużo większy temperament od mężczyzny ma sens? Jesteśmy razem prawie 5 lat,
      > jeśli nie inicjuję niczego ja, to nic nie dzieje się między nami 2-3 miesiące
      > (tak było od początku w zasadzie). Myślę o seksie, ale nie ma u nas również
      > nawet jakiejś bliskości: przytulania, spojrzeń itp. Kiedy pytam, czy mogę
      > wieczorem obok poleżeć przed telewizorem, po kilku minutach słyszę, że już
      > jest zbyt ciasno.... Już nie mam siły tłumić wszystkiego w sobie. Bielizna,
      > świece, kolacje - nic nie działa. Na pewno go też nie odstraszm, bo jestem
      > bardzo ładna i zgrabna. Wiem, ze on ... sam dba o siebie w tej kwestii i nie
      > chodzi mi tu o inną kobietę. Chciałam pomóc - prosi o czas już od 4 lat....
      > Czy czekać na cud? Proszę, poradżcie co robić. Nie wyobrażam sobie takich
      > następnych lat...
      > E.




      Myślę, że tu seksuolog tu niewiele pomoże. Bo rzecz dotyczy nie tylko seksu,
      ale zwyczajnej bliskość, a raczej jej braku. Być może to kwestia uczuć - od
      tego chyba zwykle się zaczynają tego typu problemy?
      Życzę Ci, by tak nie było i pozdrawiam,
      K.
    • Gość: Wenus Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.lodz.dialog.net.pl 27.11.02, 13:42
      Myślę, droga Elle, że Arek ma rację! Forum to nie to samo co specjalistyczna
      pomoc. Nie wiem czy ktokolwiek odpowiedzialny podejmie się tu udzielania Ci
      porad co zrobić w takim przypadku jak twój. Chyba, ze ktos mial identyczny
      problem, ale kazda sytuacja chocby nie wiem jak podobna - jest INNA. Różnica
      temepramentów to dość powszechny problem, często podejmowany przez seksuologów.
      Może być kłopotliwy z tego co mi wiadomo, szczególnie jesli ta różnica w
      temepramentach jest znaczna. To co opisujesz wygląda jednak dość niepokojąco i
      najlepiej nie zwlekaj z tym problemem tylko udaj się do specjalisty.

      pozdrawiam
    • diabe Re: Małżeństwo bez seksu?? 27.11.02, 14:03
      a ja polecam książkę "Marsjanie i Wenusjanki (nie pamiętam czy tak się
      odmieniało) w sypialni"
      książka jest tego samego autora co "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus"

      nie mówię, że rowiąże Twój problem, ale na pewno choć troszkę pomoże; może
      nawet Twój mąż się nią zaintersuje i przeczyta?
      książka jest na prawdę bardzo ciekawa, moim zdaniem również dla osób które nie
      mają problmów w łóżku,

      pozdrawiam ciepło,
    • Gość: Elle Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 14:05
      Moi drodzy, nie dodałam, ze ja przez fakt, że ta sytuacje trwa już tak długo,
      zupełnie sie pogubiłam. On już teraz chce coś z tym robić (specjalista), ale ja
      nie chcę. Niewiele do niego czuję. Te lata to było jak pastwienie sie świadome
      nade mną. Prosiłam abyśmy się ratowali i .. byłam odpychana. Zamknęłąm sie w
      sobie, to nas bardzo oddaliło. Jest dziecko, tylko dlatego zastanawiam się, czy
      pozostać i walczyc. Przyznam się Wam, ze nie mam zbyt wiele siły ani energii...
      • arek_cz Re: Małżeństwo bez seksu?? 27.11.02, 14:37
        Ale nadal jak widze chcesz - sam fakt ze napisalas o tym.
        Moze przydala by sie terapia malzenska - gdzie oboje
        malzonkow uczestniczy w spotkaniu i wspolnie stara sie
        przezwyciezyc problem.
        • Gość: Imagine Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.unl.edu 27.11.02, 15:44
          arek_cz napisał:

          > Ale nadal jak widze chcesz - sam fakt ze napisalas o tym.
          > Moze przydala by sie terapia malzenska - gdzie oboje
          > malzonkow uczestniczy w spotkaniu i wspolnie stara sie
          > przezwyciezyc problem.
          >
          To moj ulubiony temat, wiec wchodze. Po raz kolejny zreszta. O czym Wy tutaj
          radzicie ? O lekarzach ? O terapiach ? To jest zwykle wykorzystywanie drugiego
          czlowieka do swoich celow. Ci ludzie powinni sie rozejsc lub zrezygnowac ze
          swoich dazen. Rozumiem, ze to drugie nie jest najszczesliwszym wyjsciem dla
          kobiety, ale wszystkie inne podejscia niczego nie poprawia. Dlaczego ?
          Bo potrzeby tego mezczyzny sa zupelnie inne niz jego drogiej malzonki.
          Powtarzam slowo INNE. Ani gorsze ani lepsze, choc w kontekscie tego zwiazku,
          moglyby sie wydawac ze gorsze. Jak mozna kogos do czegos zmuszac ? O jakim
          wspolnym przezwyciezeniu tu mowa ? Czy my jestesmy zaprogramowanymi chomikami,
          raz wpuszczonymi do swej karuzeli i krecacymi sie az do upadlego wedlug
          dawno ustalonego scenariusza ? Tak, bralem udzial na forum Mezczyzna w podobnej
          wymianie opinii. Nie ma nic zlego w kobiecej potrzebie ciaglego przytulania,
          wytwornych kolacji, zasypianiu w ramionach i zapalonych swiecach ale tylko pod
          jednym warunkiem: ze ten ktos po drugiej stronie stolu, na drugiej polowie
          lozka, ma ochote brac w tym udzial. A ten ktos w sposob oczywisty NIE CHCE brac
          udzialu w tym. Czy ma do tego prawo ? Czy musi sie nagiac w imie utrzymania
          malzenstwa ? Nie ma nic gorszego jak naginanie sie do seksu, ktorego sie nie
          chce. Wlasnie kobiety moglyby sluzyc swa ekspertyza jesli chodzi o ta sprawe.
          Tak latwo zapomnialy swa role niewolnicy seksualnej, zdanej na widzimisie
          i oblesne apetyty swych wladcow ? Widze jak role sie zmieniaja, widze jak nasze
          kochane samice zamieniaja sie niepostrzezenie w "automaty do lodow", w automaty
          do kochania sie wszedzie i zawsze. Kim my, biedne zuczki zostajemy w tych
          zwiazkach ? Czy nasza iluzoryczna sila nie byla tylko sila w konfrontacji z
          czyjas slaboscia ? Tak mi to wyglada na dzisiaj.
          Pozdr, Imagine.
      • Gość: Wenus Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.lodz.dialog.net.pl 27.11.02, 17:14
        Gość portalu: Elle napisał:

        > Moi drodzy, nie dodałam, ze ja przez fakt, że ta sytuacje trwa już tak długo,
        > zupełnie sie pogubiłam. On już teraz chce coś z tym robić (specjalista), ale
        ja
        >
        > nie chcę. Niewiele do niego czuję. Te lata to było jak pastwienie sie
        świadome
        > nade mną. Prosiłam abyśmy się ratowali i .. byłam odpychana. Zamknęłąm sie w
        > sobie, to nas bardzo oddaliło. Jest dziecko, tylko dlatego zastanawiam się,
        czy pozostać i walczyc. Przyznam się Wam, ze nie mam zbyt wiele siły ani
        energii...
        >

        To co teraz napisalas, diametralnie zmienia postac rzeczy..... Widac, ze
        przezywacie kryzys. Zaczynam odnosic wrazenie, ze jestes zaskoczona checia meza
        by sie poddac konsultacji specjalistycznej. Pewnie myslalas, ze mu tak
        kompletnie przestalo na Tobie zalezec, ze kategorycznie odmowi, a Tobie
        bedzie "latwiej" (kolejny powod) przeciac ten wezel gordyjski. Maz sie jednak
        zgodzil pojsc do specjalisty, czym Cie chyba zaskoczyl. Czyzbys wiec juz
        wczesniej decyzje podjela co do przyszlosci swego zwiazku (odejscie) i jego
        zgoda "pokrzyzowala" twe plany? Ewo, mysle, ze za dlugo cierpialas w
        samotnosci, to ultimatum, ktore mu postawilas jest o pare lat za pozno. Dlatego
        Ty czujesz sie kompletnie wypalona wewnetrznie i tak naprawde nie chce Ci sie
        walczyc juz o ten zwiazek. Rozumiem, ze jest jeszcze dziecko, ktore najlepiej
        gdyby mialo pelna rodzine. Utrzymywanie jednak zwiazku na sile, w ktorym oboje
        bylibyscie nieszczesliwi - dziecku szczescia rowniez nie da. Sytuacja jest
        skomplikowana. Widac, ze terapie powinniscie przejsc z mezem wspolnie, ale ma
        ona sens, gdy oboje partnerzy tego chca. Czy Ty tego chcesz - musisz sama sobie
        odpowiedziec. Zycze Ci wszystkiego dobrego i trafnych wyborow.

        pozdrawiam
      • Gość: Wenus Sorry..... IP: *.lodz.dialog.net.pl 27.11.02, 17:17
        Przepraszam Elle, ze przez pomylke zrobilam z Ciebie Ewe :-)

        pozdrawiam
    • lizwal Re: Małżeństwo bez seksu?? 27.11.02, 17:30
      sadze tak jak ti madrze i rzeczowo okreslil Imagine,
      Twoje malzenstwo, ma male szanse na przetrwanie.Te roznice
      pomiedzy Wami beda sie jedynie poglebiac z biegiem lat. A to czy terapia jest
      w stanie pomoc twojemu mezowi to jest dosc trudne do przewidzenia.
      Musisz w samotnosci podjac wlasciwa decyzje.
      pozdrawiam
      L
    • Gość: starszapani Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.pool.mediaWays.net 27.11.02, 17:50
      gwarantuje,ze nic sie nie zmieni (z doswiadczenia).Jakbys opisala podpatrzone u
      mnie.Bedziesz sfrustrowana,zakompleksiona(mimo urody i innych wartosci).Albo
      dobry,dyskretny kochanek,ktory dowartosciuje(moja psychika na to nie
      idzie),albo ciecie generalne i to(tez z doswiadczenia)im predzej,tym
      lepiej.Zycze abys sie w tym ze swoja decyzja szybko i wlasciwie odnalazla -
      pozdrowienia.
      • Gość: Imagine Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.unl.edu 27.11.02, 18:23
        Gość portalu: starszapani napisał:

        > gwarantuje,ze nic sie nie zmieni (z doswiadczenia).Jakbys opisala podpatrzone
        u
        >
        > mnie.Bedziesz sfrustrowana,zakompleksiona(mimo urody i innych wartosci).Albo
        > dobry,dyskretny kochanek,ktory dowartosciuje(moja psychika na to nie
        > idzie),albo ciecie generalne i to(tez z doswiadczenia)im predzej,tym
        > lepiej.Zycze abys sie w tym ze swoja decyzja szybko i wlasciwie odnalazla -
        > pozdrowienia.
        Racja prosze starszejpani. Zastanawia mnie jedna rzecz w tym wszystkim.
        Te porady typu: "jakis dyskretny kochanek" przypominaja mi sytuacje, w ktorych
        jacys zamozni homoseksualisci podaja sobie z ust do ust informmacje gdzieby
        tu mozna podlapac jakiegos swiezego mlodzienca. Nie mozna juz byc czlowiekiem
        bez tego "wibratora ludzkiego". Tak jakby tlenu nagle zabraklo. Musi byc ten co
        ukluje, bo jak nie to deprecha. Posluchajcie. Mam wrazenie, ze jakis procent
        kobiet i mezczyzn zyje tylko po to by miec seks. Jest to jedynym celem ich
        zycia. Bez tego, zycie nic nie warte. Te porady niezaspokojonym kobietom,
        przyprawiaja mnie o niepokoj. O co w tym wszystkim chodzi ? Wiem, nazywacie
        to samorealizacja w tym maglu zyciowym. Odstresaczem, rozluzniaczem czy jakby
        to nie nazwac. Ale jest to rowniez jakas zebranina nigdy niezaspokojonego
        alkoholika. Ja lubie szybko chodzic i dzieki temu spacer po zdrowie ze mna ma
        sens. Gdy probowalem dostosowac sie do moich towarzyszy spacerowania, ni stad
        ni zowad zaczelismy isc coraz wolniej, az do kompletnego zwolnienia i
        staniecia. Spojrzelismy sobie w oczy i zaczelismy sie smiac. Sprawa ma sie
        odwrotnie jeslli chodzi o seks. Jesliby popuscic cugli i udac sie w rozkosze
        z liderka (kobieta)to jej pragnienia bylyby wieksze i wieksze. Tempo i zasieg
        bylby tak niesamowity, ze nikt nie wytrzymalby tego. Nie musicie mnie
        przekonywac, ze kobieta ma jakies limity, bo ich nie ma. Ci wszyscy, ktorzy
        postepuja tak jak malzonek autorki postu, podswiadomie czuja owa nieograniczona
        dominacje kobiety i dlatego chowaja sie w cien, unikajac stosunkow jak tylko
        moga. Chce rowniez podpowiedziec kobietom, ze pewien odsetek mezczyzn,
        nieswiadomie stara sie ograniczyc utrate nasienia, gdyz z jakichs glebokich,
        nie calkiem uswiadamianych przyczyn, uwaza ze w ten sposob traci to co ma
        najwazniejsze w samym sobie. Problem jest o wiele bardziej zlozony i najprosciej
        nazwac to lenistwem. Tu chodzi jednak o cos znacznie wiecej.
        Pozdr, Imagine.
    • cyntia1 Re: Małżeństwo bez seksu?? 28.11.02, 00:51
      A ja mam problem zupełnie odwrotny. I może to co ja czuję Ci pomoże.
      Temperament mam tylko przez pierwsze dwa lata bycia z partnerem (miałam
      dwuch), potem mi wysycha. Zaczyna mi wysychać powoli kiedy się orjentuję, że
      powinnam tego chcieć. I mamy ( nie śmiejcie się, proszę) dwie córki i nie
      śpimy ze sobą (tzn śpimy ze sobą bardzo żadko, bo ja nie mam na to ochoty).
      Ale uwierz naprawdę bardzo Go kocham i jest też moim największym przyjacielem.
      Czy mnie pociąga? Powiem tak: nie wyobrażam sobie siebie w łóżku z KIMKOLWIEK
      innym. Wiem, że jemu to nie wystarcza, ale on wie, że to nie jego wina ta moja
      oschłość, to ja mam z tego powodu poczucie winy, ale obiecałam sobie, że nic
      nie będę przed nami udawać, bo wtedy zupełnie straciłabym do nas szacunek.
      Aha i mam nadzieję, że zanim on znajdzie sobie kochankę ja stanę sie "ryczącą
      czterdziestką" i nie będzie mógł się ode mnie opędzić.
      Nie wierzę niestety natomiast w żadne terapie małżeńskie, bo one mogą pomóc
      kiedy ludzie się już nie lubią, a my się lubimy bardzo.

      Uwierz mi nie wiem co gorsze Twoje napalenie czy moja oziębłość, pzdr:)
      • Gość: Elle Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.11.02, 09:41
        Moi Drodzy, bardzo dziekuje za wszystkie opinie. Każda jest dla mnie ważna i
        każdą przeczytałam z ogromna uwagą.
        Szczególne dzieki za glosy doswiadczonych kobiet, StarszaPani - czekalam na
        opinie wlasnie kogos, kto przezyl cos podobnego, więc postokroć dziekuje. I
        zgadzam sie z Pania w 100%. Tak wlasnie sadzilam, ze jesli to bedzie trwac, to
        nic dobrego z tego, dla nas obojga, nie wyniknie. Mysle, ze mam racje sadzac,
        ze ludzie tak naprawde sie nie zmieniaja (taka "metamorfoza" bez wzgledu na to
        czy z mojej czy tez z jego strony moze byc jedynie na chwilke). Czy nie
        sprawiloby Pani klopotu, gdybym odezwala sie do Pani na priv? Mialabym jeszcze
        kilka drobnych pytan.
        Imagine - mysle, ze moj problem Ty postrzegasz przez 1000-krotnie powiekszające
        okulary. Ani ja nie zamierzam robic z mojego partnera "chomika na karuzeli" ani
        tez nie jestem kobieta, ktora domaga sie czegos na sile. Nie podciagaj kazdej z
        nas pod jakis swoj wymyslony obraz "maszynki seksulanej". Wyobraz sobie, ze
        oprocz "niewyzytych" sa rowniez (a ja powiem, ze przede wszystkim) bardzo
        subtelne i wrazliwe kobiety, ktore - zupelnie odmiennie niz w Twoich
        wyobrazeniach - nie szukaja lekarstwa na to, co zrobic, aby robic to czesciej,
        a chca tylko porozmawiac o tym z zyczliwymi ludzmi, ktorzy cos o sytuacji
        wiedza.
        Dziekuje i bardzo cieplo pozdrawiam wszystkich.
        Elle.
    • rohin Re: Małżeństwo bez seksu?? 28.11.02, 15:12
      Gość portalu: Elle napisał(a):

      > Moi drodzy, sledzę Wasze wypowiedzi już jakiś czas, choć nigdy nie zabierałam
      > głosu. Proszę o pomoc w następującej kwestii: czy związek w którym kobieta ma
      > dużo większy temperament od mężczyzny ma sens? Jesteśmy razem prawie 5 lat,
      > jeśli nie inicjuję niczego ja, to nic nie dzieje się między nami 2-3 miesiące
      > (tak było od początku w zasadzie). Myślę o seksie, ale nie ma u nas również
      > nawet jakiejś bliskości: przytulania, spojrzeń itp. Kiedy pytam, czy mogę
      > wieczorem obok poleżeć przed telewizorem, po kilku minutach słyszę, że już
      > jest zbyt ciasno.... Już nie mam siły tłumić wszystkiego w sobie. Bielizna,
      > świece, kolacje - nic nie działa. Na pewno go też nie odstraszm, bo jestem
      > bardzo ładna i zgrabna. Wiem, ze on ... sam dba o siebie w tej kwestii i nie
      > chodzi mi tu o inną kobietę. Chciałam pomóc - prosi o czas już od 4 lat....
      > Czy czekać na cud? Proszę, poradżcie co robić. Nie wyobrażam sobie takich
      > następnych lat...
      > E.
      Nic się nie zmieni. Kobiety zawsze będą chciały więcej i więcej, więc żaden
      facet nie jest w stanie zaspokoic kobiety. Proponuję, więc optymalne
      rozwiązanie twego problemu, kup sobie wibrator. On na pewno nigdy Cie nie
      zawiedzie, w ciagu dnia mozesz uzywac go bez oporu z jego strony kilka
      razy ,nigdy nie będzie się czuł zmuszony. A mąż bedzie szczesliwy, że żona jest
      w końcu zaspokojona.
      • Gość: awin Do Imagine i Rohina! IP: *.bratniak.krakow.pl 29.11.02, 01:25
        Jest Imagine, jest i Rohin. I znów kobiety czytają, że są niewyżyte seksualnie,
        że terroryzują mężów etc. Czy Wy Panowie I. i R. musicie pisać w każdym wątku
        to samo? Pewnie większość kobiet tu goszczących już zdążyła przeczytać "Wasze"
        wątki. Drażniące dla mnie są uogólnienia Imagine, frustracje Rohina, który
        usilnie stara się nas obrazić.Wasz pogląd na temat seksu małżeńskiego i roli
        kobiety w tym "czymś" jest tylko jednym z wielu poglądów prezentowanych przez
        mężczyzn. Nawet po dwudziestu kilku latach małżeństwa facet może mieć ochotę na
        seks ze swoją żoną i niekoniecznie czuje się molestowany przez żonę inicjującą
        zbliżenia. Nie chce mi się o tym pisać, bo i po co. Wy i tak wiecie lepiej!
        A Elle przepraszam, że wykorzystałam jej wątek. Pozdrawiam.
        • Gość: Elle Re: Do Awin IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.11.02, 08:52
          Awin, dzieki, ze napisalas tym panom to co ja zamierzalam im napisac.
          Pozdrawiam cieplo.
        • rohin Re: Do Imagine i Rohina! 29.11.02, 10:35
          Gość portalu: awin napisał(a):

          > Jest Imagine, jest i Rohin. I znów kobiety czytają, że są niewyżyte
          seksualnie,
          >
          > że terroryzują mężów etc. Czy Wy Panowie I. i R. musicie pisać w każdym wątku
          > to samo?
          A zapewne nie drażnią cie ciagle te same rady w watkach dotyczacych
          niezaspokojonych kobiet, typ: " wloz seksowna bielizne, idziecie do seksuologa"
          Tego typu rady na pewno nie pomoga, czego sama autorka watku doswiadczyla, to
          raczej odrzuci mezczyzn nie pomoze, ale wy ze swojego kobiecego punktu widzenia
          wiecie lepiej.
          Jedynym skutecznym rozwiazaniem w tym wypadku moze byc wibrator.Maz bedzie mial
          spokoj, a kobieta moze wreszcie poczuje sie zaspokojona.
          Pewnie większość kobiet tu goszczących już zdążyła przeczytać "Wasze"
          > wątki. Drażniące dla mnie są uogólnienia Imagine, frustracje Rohina, który
          > usilnie stara się nas obrazić.

          Nie zalezy mi na obrażaniu nikogo, raczej na tym, żeby niektore z was pomyslaly
          zanim zaczna po raz kolejny molestowac faceta o seks i zdaly sobie sprawe z
          tego, ze meski i kobiecy seksualizm nie jest ze soba "kompatybilny".

          Wasz pogląd na temat seksu małżeńskiego i roli
          > kobiety w tym "czymś" jest tylko jednym z wielu poglądów prezentowanych przez
          > mężczyzn. Nawet po dwudziestu kilku latach małżeństwa facet może mieć ochotę
          na
          >
          > seks ze swoją żoną i niekoniecznie czuje się molestowany przez żonę
          inicjującą
          > zbliżenia. Nie chce mi się o tym pisać, bo i po co. Wy i tak wiecie lepiej!
          > A Elle przepraszam, że wykorzystałam jej wątek. Pozdrawiam.
          • Gość: awin Rohinie ! IP: *.bratniak.krakow.pl 29.11.02, 16:03
          • Gość: awin Rohinie! IP: *.bratniak.krakow.pl 29.11.02, 16:21
            Szkoda, że nie ustosunkowałeś się do tego, co powiedziałam na końcu, to było
            sedno! Piszesz: "Tego typu rady na pewno nie pomogą ..., to raczej odrzuci
            mężczyzn, nie pomoże". A skąd wiesz, co jest dobre dla innych? Znam mężczyzn po
            40., którzy są zachwyceni, gdy ich kobieta wkłada sexy bieliznę, doceniają, że
            się stara. Dlaczego generalizujesz? Faceci są różni, mają różne potrzeby, różne
            oczekiwania w stosunku do kobiet. Znam i takich, którzy , by ratować swoje
            małżeństwo chodzili z żonami do seksuologów, choć z pewnością takie wizyty nie
            należą do najprzyjemniejszych, i to nie tylko dla facetów. Może to dla Ciebie
            zaskoczenie, ale naprawdę "świat, to nie tylko Ty". A Elle znów przepraszam.
            Pozdrawiam.
            • rohin Re: Rohinie! 02.12.02, 08:29
              Gość portalu: awin napisał(a):

              > Szkoda, że nie ustosunkowałeś się do tego, co powiedziałam na końcu, to było
              > sedno! Piszesz: "Tego typu rady na pewno nie pomogą ..., to raczej odrzuci
              > mężczyzn, nie pomoże". A skąd wiesz, co jest dobre dla innych? Znam mężczyzn
              po
              >
              > 40., którzy są zachwyceni, gdy ich kobieta wkłada sexy bieliznę, doceniają,
              że
              > się stara.
              Jesli tak jest to nie ma wtedy problemu, jesli pragan tego obie strony. Ale
              tutaj mowimy o sytuacjach kiedy to facet nie chce i wtedy seksowna bielizna
              faktycznie odrzuca partnera.
              Dlaczego generalizujesz?
              Czy genearlizuje tego nie jestem pewny. Dokladnie zobaczyc skale problemu jest
              niemozliwe, sadzac jednak powypowiedziach zdesparowanych pan, a takze na moim
              przykladzie i kilku znajomych, moge sie tak wypowiadac.
              Faceci są różni, mają różne potrzeby, różne
              >
              > oczekiwania w stosunku do kobiet. Znam i takich, którzy , by ratować swoje
              > małżeństwo chodzili z żonami do seksuologów, choć z pewnością takie wizyty
              nie
              > należą do najprzyjemniejszych, i to nie tylko dla facetów. Może to dla Ciebie
              > zaskoczenie, ale naprawdę "świat, to nie tylko Ty".
              Nie to nie jest dla mnie zadnym zaskoczeniem. Mecza mnie tylko streotypy.
              A Elle znów przepraszam.
              > Pozdrawiam.
    • Gość: Mika Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.02, 16:42
      Elle,

      Wydaje mi się, że żadne terapie tu nie pomogą, bo problem jest taki, jak
      piszesz - po prostu pewni ludzie mają większy popęd seksualny a inni mniejszy.
      Przeżyłam ten problem i z jednej i z drugiej strony. Najpierw to ja byłam
      napaloną nimfomanką (mając ochotę na seks raz w tygodniu) a teraz ja jestem tą
      czasami oziębłą. Wynika to z różnic w naturze danego człowieka, czego nie
      zmieni żadna terapia małżeńska - bo co ona pomoże, czy Twój partner będzie
      sobie aplikował Viagrę, żeby mieć ochotę na seks z Tobą?

      Strasznie jest być tą napaloną nimfomanką, której facet wiecznie nie ma ochoty.
      Ja czułam się jakbym była jakaś nienormalna i nieczysta, a to przecież biologia
      wołała.

      Teraz jestem tą stroną, która ma trochę mniejszą ochotę, ale pamiętając swoje
      doświadczenia, staram się dać swojemu partnerowi wszystko, czego on potrzebuje.
      Po prostu z miłości i po to, żeby był szczęśliwy.

      Jak to dobrze mieć faceta, który lubi się przytulać i kochać z Tobą. Przecież
      to jest czysta miłość, a nie jakieś zwyrodnienie, jak próbują to określić
      imagine i rohin. Życzę wam, żebyście znaleźli sobie jakieś oziębłe lodowe
      królowe, które będziecie mogli podziwiać ale nie będziecie ich mogli dotknąć,
      to chyba o tym marzycie, drodzy panowie.

      Pozdrawiam
      Mika
      • Gość: Dora Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 29.11.02, 19:03
        Na twoim przykladzie widac droga Miko ze ta sama kobieta moze czuc sie raz jak
        tredowata, drugi raz jak piekna i atrakcyjna kobieta. Ta sama buzia, te same
        nogi, te samo cialo i dusza.
    • Gość: Dora Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 29.11.02, 18:56
      Twoj maz zgodzil sie na specjaliste dla samego siebie a nie dla ciebie. Jemu
      ten uklad odpowiada, a specjalista ma tylko cie uspokoic ze on cos chce zrobic
      z ta sytuacja( niewygodna dla ciebie tylko a nie dla niego). Imagine ma racje
      to jest wykorzystywanie drugiego czlowieka, bo twoj maz nie dba o twoje
      potrzeby. Ktos tu napisal ze za bardzo jestesmy nastawieni na sex. Ale to w
      tym przypadku totalna bzdura. Sex jest wyrazem milosci, potrzeba bliskosci,
      dowartosciowania, poczucia sie pieknym, atrakcyjnym i potrzebnym. Jest w koncu
      i fizyczna potrzeba sexu, ktory rozladowuje nasze napiecia, frustracje i daje
      zadowolenie, przyjemnosc. Kochanek? Nie jest tak latwo o kogos z kim moznaby
      miec niekrepujacy uklad na dluzej. Poza tym predzej czy pozniej we wspanialym
      i czulym kochanku kobieta sie zakocha, a wowczas klopot dla wszystkich. Jest
      jeszcze inny aspekt posiadania kochanka. Dlaczego kobieta ma czuc sie ze robi
      cos zlego z kochankiem, skoro ma meza i chcialaby aby to on ja zaspokajal i
      pozadal? On cacy, bo nie zdradza, ona bebe, bo ma kochanka. Facet ktory
      zamiast isc do lozka z zona idzie do lazienki i sam sie zaspokaja to zwykly
      oszust. To byloby OK gdyby byl sam albo zona by nie chciala sexu, ale w tej
      sytuacji to podlosc. Rozumiem cie ze oddalilas sie od niego i czujesz do niego
      niechec. Stalej poprawy nie spodziewaj sie nigdy. Facet jesli nawet pojdzie
      do specjalisty to moze z raz albo dwa przespi sie z toba kryjac niesmak.
      Bedzie dzialal na popych. Jak zobaczy ze juz nie wyrabiasz sie bez sexu to
      moze sie poswieci raz potem dlugo , dlugo nic, potem znowu twoju frustracja
      osiagnie zenit, pozniej znowu jeden raz sex itd. To cie czeka.
    • Gość: kasia Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.11.02, 23:14
      witam cie Elu..
      czytajac twoja historie...widzded siebie sprzed lat...
      u mnie to samo bylo w zwiazku.
      brak jakiejkolwiek czulosci ze strony meza.
      zapomnialam co to przytulenie pocalunek ,,a jednak twierdzi ze mnie kocha.
      trwalo to latami /wstyd sie przyznac ile/
      tak zylam bez tego co kazda kobieta potrzebuje.
      my pragniemy okazywac swoje uczucie...
      dopiero wtedy mozemy poznac pelnie milosci gdy uda nam sie polaczyc to
      wszystko w calosc..milosc duchowa i fizyczna..
      .ja bylam tego pozbawiona.
      tak cierpialam w ciszy..czulam sie odepchnieta ponizona jako kobieta.boli bardo
      boli zakompleksiona istota.. bardzo trudno sie zyje w takim zwiazku.
      lacza nas tylko sprawy bytowe i dzieci.przykro jest jak czlowiek jest zmuszony
      przez meza do tego zeby w nim widzial tylko bratnia dusze a nie moze widizec
      mezczyzny.po kolejnym odrzyceniu..przestalam o to zabiegac.zamknelam sie w
      sobie......
      elu zastanow sie zanim bedzie za pozno im dalej w las tym ciemniej....
      pozniej jest coraz trudniej wyjsc z takiego zwiazku..ja probuje sie od
      tego uwolnic.
      pozdrawiam cie..
      wiem jakie to trudne decyzje i bolesne .
      • Gość: Elle Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 13:17
        Cześć Kasiu,
        ten smutek, który strasznie mocno przebija się przez Twoją wypowiedź mówi sam
        za siebie. To wszystko, co napisałaś czytałam tak, jakbym sama to jakiś czas
        temu napisała...
        Bardzo dziękuję Kasiu. Trzymam za Ciebie kciuki, życze Ci odwagi i wytrwałości.
        Jestem z Tobą :)
    • Gość: Krysia Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: 213.25.85.* 03.12.02, 13:25
      Czytając Twój list przypomniałam sobie moje małzeństwo, całkiem udany seks
      przez pierwsze lata- później gdy mój temperament osłabł potrzebowałam więcej
      czułości, pieszczot a tego nie otrzymywałam. Całkowite odrzucenie mnie-kobiety
      budzącej zainteresowanie innych mężczyzn. Poznałam kogoś, odeszłam od męża. Z
      tamtym mężczyzną nic mnie już nie łączy a ja od kilku dni mieszkam w wymarzonym
      domku na wsi z mężczyną, który mi daje tyle miłości, czułości, zainteresowania,
      że pomimo tego,że widzimy się tylko kilka dni w miesiącu - tak rzadki seks nie
      jest dla mnie problemem bo nie jest on wyznacznikiem jego miłości. Nigdy nie
      żałowałam odejścia od męża. A on...od 1,5 roku żałuje, że mnie tak zaniedbał i
      stracił.
      • Gość: Elle Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 14:00
        Krysiu, dzięki bardzo za Twoj wątek.
        Sporo masz już "za sobą", podziwiam Twoją odwagę. Wiesz, ja często mam
        wrażenie, że jestem tak silnie uwikłana w ten związek, że nie zdołam się już
        wyplątać. Przeraża mnie to chwilami. Agrumenty jego są dla mnie dość mocne "nie
        daję mu szansy, uginam się pod ciężarem kryzysu małżeńskiego etc". Widzisz, ja
        czekałam (nie biernie) bardzo długo, kilka lat, nic się nie zmienia, nie
        znajduję podstaw do ..nadziei. Faktem jest, że ma tez swoje mocne dobre strony:
        obowiązkowy, pracowity, poukładany, inteligentny. Ja to doceniam, ale... to nie
        wystarcza.
        Mam teraz bardzo trudny okres, biję się z myślami, mieszkamy pod jednym dachem
        ale oddzielnie naprawdę już prawie rok. Nie chcę się cofać. Teraz muszę już
        podjąć ostateczną decyzję. Jak zrobić to, zeby nie żałować? Żeby to była dobra
        decyzja?
        Pozdrawiam serdecznie
        • maryskam Re: Małżeństwo bez seksu?? 12.12.02, 15:27
          Jestem w podobnym punkcie. Walczę z myślami, powiedziałam żeby się wyprowadził
          a następnego dnia się strasznie poryczałam i przytuliłam szczęśliwa, że zgodził
          się zostać. Inteligentny, solidny, odpowiedzialny, a nawet czuły. A mnie nie
          podnieca, nie oczarowuje. Nie odbieram jego sygnałów, nawet gdy się stara. Np.
          gdy siedzę w nim na kolacji przy świecach, oboje zjadamy i koniec. Żadnego
          bicia serca, patrzenia w oczy i uczucia radości z bycia razem. nie wiem, jak to
          jest że kiedyś mnie interesował, a teraz nudzi. Jego ciało chwilami mnie
          brzydzi. Małżeństwo bez seksu! Nigdy nie było wiele rozkoszy, często ból i
          obcieranie, więc się zniechęciłam. Teraz oboje mamy problemy - ostatnio ja
          udawałam, on nie miał wytrysku. A ja nie chcę odchodzić z powodów religijnych,
          choć nie mam już nadziei na poprawę. nasze małżeństwo trwa już ponad pięć lat...
    • fnoll Re: Małżeństwo bez seksu?? 04.12.02, 06:39
      sposobu wyrażania uczuć, bliskości, uczymy się od rodziców w najmłodszych
      latach - jeśli ktoś był chowany "na zimno" musi w młodości czy w dojrzałym
      życiu uczyć się tego, co inni potrafią od niemowlęctwa

      czasem niełatwo nadrobić takie zaległości

      oprócz "zimnego chowu" naturalne odruchy bliskości mogą wypaczyć jakieś złe
      doświadczenia związane z kontaktem fizycznym - takie rany też nie goją się
      zwykle same z siebie

      jeśli nie radzicie sobie we dwoje z tym problemem - a to jest problem - to może
      moglibyście skorzystać z pomocy psychoterapeuty, najlepiej oboje, bo skoro
      jesteście parą, to jest to wasz wspólny problem

      powodzenia!
      • Gość: Kasia Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: 213.17.147.* 04.12.02, 14:01
        Ja mam podobny problem, z tym, ze to ja jestem ta "nienormalna, oziębła". Dla
        mnie wystarczy raz na tydzień albo i dwa i dobrze mi właściwie z tym, ale mój
        mąż zarzuca mi, że ze mną jest cos nie w porządku, ze to nienormalne, ze on
        już nie wierzy, by kiedykolwiek przezył przesyt seksem ze mną. Te jego żale
        ogromnie mnie bolą, gdy pojawiła sie propozycja pójścia do specjalisty, mąż
        skwitował to krótko:" To twój problem idź sama, ja nie mam po co. Ze mną jest
        o.k". I tak żyję z poczuciem winy od paru lat. Przez jakiś czas udawałam dość
        skutecznie, ale zaczęłam wpadać w depresję, wydało się w końcu, miał żal,
        ustaliliśmy, ze będę to robić gdy naprawdę mam ochotę i robię, tyle, ze nie
        tak często jak on by chciał. Jest nam coraz ciężej ze sobą, on niezaspokojony,
        a jednocześnie tak wychowany, ze nie zdradzi, ja z poczuciem winy, z
        poczuciem, ze jetsem nienormalna. I zastanawiam się tylko czasem kto ustala te
        limity? Kiedy jest nienormalnie a kiedy nie? Dlaczego to, ze mnie wystarczy
        raz w tygodniu i jest mi z tym dobrze jest nienormalne?
        Elle poruszyła też sprawę czułości. Mnie tego bardzo brakuje. Od początku mój
        mąż gdy tylko się do niego przytuliłam od razu chciał iść do łóżka, a ja
        czasem chciałam tylko się przytulić, pocałować go, chciałam by mnie objął,
        pogłaskał, ale on odbierał to jako sygnał do seksu. Gdy mu odmawiałam obrażał
        się, w końcu przestał mnie przytulać, okazywać czułość. Ostatnio nawet nauczył
        się przytulać mnie i całować i odmawiać sobie seksu po tym, ale obwinia przy
        tym mnie za to, ze musi się tak męczyć. I znów mam poczucie winy. I nie mam
        już siły, oddalamy sie od siebie, kochamy coraz rzadziej, bo jego zachowanie
        zupełnie ostuził mój i tak "mały zapał". Doszło do tego, ze zapomniałam jak to
        jest kochać się, gdy dochodzi do tego czuję się jak kilkanaście lat temu, gdy
        robiłam to po raz pierwszy i tak samo boli (fizycznie). I myślałam o tym, by
        zrobić to z innym mężczyzną, żeby sprawdzić, czy jestem zdolna do uprawiania
        miłości, czy już nadaję się na śmietnik. To bardzo trudne. Nie wiem jak czuje
        się mąż Elli, ale czasem takie żale i wymuszanie na drugiej osobie seksu czy
        czułości wywołuje takie uczucia jak u mnie. Ja się czuję źle, wyobcowana,
        nienormalna, samotna, niekochana, boję się o swoje małżeństwo. Bardzo kocham
        mojego męża, nie wyobrażam sobie życia z innym mężczyzną, ale nie czuję chęci
        częstego kochania. I dla mnie nie jest problemem, ze ja chcę tak rzadko, mnie
        z tym dobrze, bo tak żyje mój organizm. Źle jest z tym w moim związku, bo mój
        mąż chciałby co najmniej co drugi dzień. Albo zaczniemy zyć jak przyjaciele,
        albo ja do końca życia będę udawać. Nie wiem co gorsze.

        Kasia
        • Gość: Renka Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.home.cgocable.net 06.12.02, 06:34
          Istnieja malzenstwa bez seksu i jakos im to nie przeszkadza, bo jak maja
          temperamenty raczej chlodne, zadna ze stron nie cierpi.
          Ja mysle, ze unikanie kontaktu z zona, takiego blizszego, typu przytulanie,
          pieszczoty itp swiadczy o jakims urazie psychicznym meza.Moze cos mu sie
          przypomina, moze ma jakies zle wspomnienia.Mysle takze, ze bez pomocy
          psychoterapeuty nic sie nie poradzi.
          Tobie Elle wspolczuje.Przykre to jest.Masz prawo czuc sie niedowartosciowana
          jako kobieta i to musi byc okropne.Prawdziwa kobieta potrzebuje prawdziwego
          mezczyzny, a nie smetnego "szopa pracza".
          • Gość: she trzy grosze IP: 12.41.204.* 06.12.02, 20:37
            czytam wszystkie watki i... daja mi paradoksalnie nadzieje. mam 20-pare lat i
            jestem w zwiazku poltorarocznym z wspanialym mezczyzna. niestety pojawil sie
            problem niedopasowania seksualnego. jest czuly i kochany, daje mi az za duzo
            czulosci i zrozumienia, nie mam prawa sie uskarzac pod tym wzgledem. problem
            jest tez taki ze nasza milosc w lozku tez jest taka. a ja chcialabym czasem i
            mocniejszego uderzenia. i jak to juz wiele osob przede mna powiedzialo, to nie
            jest ani zle, ani dobre takie pragnienie. on tez by chcial, ale nie potrafi.
            jego stresujaca praca wplywa na jego seksualna interakcje. na poczatku
            zalagodzalam sytuacje, ale teraz jestem sfrustrowana, gdy milosc zaczyna i
            konczy sie tylko na pocalunkach. cala sytuacja doprowadzila do tego ze od kilku
            tygodni nie probowalismy nawet byc blisko. kazde pojscie do lozka jest stresem:
            czy dzisiaj to sie stanie? ciazy mi ta jego niemoc, prob przezwyciezenia
            niemocy bylo wiele, lacznie z wizyta u specjalisty. opinia: wszystko jest w
            porzadku, problem tkwi w psychice. raz jest lepiej raz jest gorzej, tyle ze jak
            podsumuje to nasze poltoraroczne wspolzycie, to moge powiedziec ze dwa razy
            bylo mi satysfakcjonujaco dobrze. a czlowiek jest dla mnie idealem pod kazdym
            innym wzgledem... mysle o priorytetach... nie chce dopuscic by to zawazylo na
            naszym byciu razem, na moim odsuwaniu sie od niego, zostawaniem po godzinach w
            pracy i buszowaniem w internecie w poszukiwaniu zrozumienia. nie wiem ile
            jeszcze wytrzymam i ile szans mu dam. pzdr. she
            • Gość: Imagine Re: trzy grosze IP: *.unl.edu 06.12.02, 23:06
              Postanowilem napisac cos jeszcze o tym "problemie" z seksem. Dla mnie obraz
              staje sie coraz jasniejszy. Mezczyzni maja inne temperamenty i potrzeby
              seksualne. Facet okolo 40-tki zaczyna odczuwac spadek zainteresowania seksem
              i jest to tak naturalne jak siwiejace wlosy czy zmarszczki na twarzy. Dlaczego
              nie zostawic tego tak jak jest, skad ta nagla potrzeba robienia z kogos na sile
              kochanka, pakowanie go viagra, podpowiadanie seksuologa jak to robic ...
              Przeciez to nienaturalne. Dlaczego mezczyzni musza byc poddawani takim
              zabiegom ? Nie chca, wiec nie chca. Dlaczego nazywa sie to problemem
              malzenskim ? Zareczam Wam, ze nie ma w tym zadnej konspiracji, czy celowego
              dzialania przeciwko zonom. Nam sie nie chce !!!!!!!!!!!!!! Czy to ze komus sie
              nie chce czegos w pewnym okresie zycia, to trzeba to na sile naprawiac ?
              To absurd. Przeciwko naturze, przeciwko wolnosci. Problemem sa kobiety a nie
              mezczyzni. Powtarzam, nie mam nic przeciwko seksowi tylko przeciwko zmuszaniu
              do niego. I glupio brzmi argumentacja: "Skoro sie zeniles to teraz wypelniaj
              swe obowiazki". Traci mi to jakas tyrania.
              Pozdr, Imagine.
              • Gość: samaka Re: trzy grosze i do autorki postu IP: *.214.121.180.Dial1.Boston1.Level3.net 11.12.02, 22:53
                Gość portalu: Imagine napisał(a):

                > Postanowilem napisac cos jeszcze o tym "problemie" z seksem. Dla mnie obraz
                > staje sie coraz jasniejszy. Mezczyzni maja inne temperamenty i potrzeby
                > seksualne. Facet okolo 40-tki zaczyna odczuwac spadek zainteresowania seksem
                > i jest to tak naturalne jak siwiejace wlosy czy zmarszczki na twarzy.
                Dlaczego
                > nie zostawic tego tak jak jest, skad ta nagla potrzeba robienia z kogos na
                sile
                > kochanka, pakowanie go viagra, podpowiadanie seksuologa jak to robic ...
                > Przeciez to nienaturalne. Dlaczego mezczyzni musza byc poddawani takim
                > zabiegom ? Nie chca, wiec nie chca. Dlaczego nazywa sie to problemem
                > malzenskim ? Zareczam Wam, ze nie ma w tym zadnej konspiracji, czy celowego
                > dzialania przeciwko zonom. Nam sie nie chce !!!!!!!!!!!!!! Czy to ze komus
                sie
                > nie chce czegos w pewnym okresie zycia, to trzeba to na sile naprawiac ?
                > To absurd. Przeciwko naturze, przeciwko wolnosci. Problemem sa kobiety a nie
                > mezczyzni. Powtarzam, nie mam nic przeciwko seksowi tylko przeciwko zmuszaniu
                > do niego. I glupio brzmi argumentacja: "Skoro sie zeniles to teraz wypelniaj
                > swe obowiazki". Traci mi to jakas tyrania.
                > Pozdr, Imagine.

                Kochany, Ty uogolniasz!!! To Tobie sie nie chce!!!!(albo nie mozesz, ...albo
                wolisz inaczej)
                Moj maz jest dobrze po 50 i..on chce zawsze, rozumiesz? ZAWSZE!!!!
                Moze czasem nie miec sil, ale ochote ma zawsze!!!!
                I to jest normalne
                I tak powinno byc
                I wspaniale jest zaczac dzien od milosci, wspaniale tak go konczyc
                (od milosci - nie seksu)
                :-))

                teraz do autorki watku:

                Poza tym, wracajac do watku glownego, to co piszesz, bardzo przypomina mi moje
                pierwsze malzenstwo.
                Tyle razy odrzucona....Potem juz ja nie mialam ochoty
                (no, ale u mnie byly tez inne powody - mysle....)
                Choc czasem, probujac to wszystko zrozumiec, wpadam na taka mysl:
                - Moj pierwszy maz ukrywal sam przed soba (a moze tylko przede mna?) swoje
                homoseksualne sklonnosci
                To bylo powodem jego picia (?)
                Piszesz Eli, ze "radzi sobie sam" i nie obawiasz sie "zdrady"
                Ja tez nigdy nie obawialam sie zdrady, on zupelnie nie interesowal sie innymi
                kobietami, a seks zdarzal sie...(dyskusyjny bardzo) moze raz na miesiac...
                Natomiast mial w sobie jakas dziwna nienawisc do kobiet (co widzialam, gdy
                np.komentowal ogladany film, mowil o kobietach)
                Nie wiem, jak sytuacja wyglada u Ciebie, to Ty wiesz najlepeij
                Ale......malzenstwo bez milosci, czulosci, pieszczot (zwlaszcza ,gdy jedna
                strona go potrzebuje), nie bedzie egzystowac
                Wiesz mi
                Decyzja odejscia jest bardzo trudna...
                Ale...im szybciej, tym lepiej, tym masz wieksze szanse na ulozenie sobie zycia
                pozdr
                :-)))
          • Gość: Imagine Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.unl.edu 06.12.02, 23:14
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Istnieja malzenstwa bez seksu i jakos im to nie przeszkadza, bo jak maja
            > temperamenty raczej chlodne, zadna ze stron nie cierpi.
            > Ja mysle, ze unikanie kontaktu z zona, takiego blizszego, typu przytulanie,
            > pieszczoty itp swiadczy o jakims urazie psychicznym meza.Moze cos mu sie
            > przypomina, moze ma jakies zle wspomnienia.Mysle takze, ze bez pomocy
            > psychoterapeuty nic sie nie poradzi.
            > Tobie Elle wspolczuje.Przykre to jest.Masz prawo czuc sie niedowartosciowana
            > jako kobieta i to musi byc okropne.Prawdziwa kobieta potrzebuje prawdziwego
            > mezczyzny, a nie smetnego "szopa pracza".
            Renka, to mi pachnie "sowietyzmem". Wylania sie jakis model "pionierki
            bohaterki" symbolu czlowieczenstwa i wyrzutka, ktory nie jest w stanie zadowolic
            potrzeb Pani. Co to jest ta "prawdziwa kobieta" ? Z rozbuchanym libido, caryca
            zmieniajaca kochankow kilka razy w nocy, to Twoj ideal ? A ten kto sie nie
            sprawdzil, na szafot ? Pomocny ma byc psychoterapeuta ? W sowietach tez leczyli
            tych, co to nie chcieli sie podporzadkowac. Cos mi tu nie gra.
            Pozdr, Imagine.
            • Gość: Malwina Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: proxy / *.w.club-internet.fr 06.12.02, 23:17
              Imagine ! co ty gadasz ? wrzuc dwojke i hamulec bo znow bede w kostke kroic !
              • Gość: Imagine Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.unl.edu 06.12.02, 23:27
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                > Imagine ! co ty gadasz ? wrzuc dwojke i hamulec bo znow bede w kostke kroic !
                Nic nie gadam Malwinko, Ciebie kocham, to wiesz i krojenia sie nie boje,
                z Twojej raczki wszystko przyjme.
                Pa, Imagine.
            • Gość: Renka Re: do Imagine IP: *.home.cgocable.net 07.12.02, 06:43
              Ostatnio, Imagine, chyba przesadziles z tym "nam(mezczyznom) sie po prostu nie
              chce".
              Mnie o nic innego nie chodzi, jak tylko o to, ze zarowno kobieta jak i facet
              maja prawo do radosci w lozku !
              Jezeli mezczyzna zgrywa leniwego krolewicza, ktoremu sie nie chce wysilic
              mozgownicy w celu wziecia udzialu w efektywnej grze milosnej, w wyniku ktorej
              oboje doznaja halucynacji godnych prawie smiercionosnynej dawki kokainy, to ja
              uwazam, ze to nie jest w porzadku w stosunku do jego partnerki. W koncu naszym
              slodkim obowiazkiem jest w ukladach malzenskich (czy podobnych) sprawiac sobie
              nawzajem radosc, czyli czynic nasze szare zycie bardziej rozowym :))
              A on idzie do lazienki i z zacieciem szopa pracza sprawia sobie przyjemnosc,
              pozostawiajac spragniona pieszczot kobiete w samotnosci :(( To swiadczy o jego
              egoizmie i dla mnie taki facet nie jest prawdziwym mezczyzna.
              Nie wiem dlaczego mieszasz seks z sowietyzmem. Dla mnie prawdziwa kobieta to
              kobieta spelniona we wszystkich dziedzinach zycia i DLATEGO potrzebuje ona
              dobrego partnera, a nie nieudacznika. TO chcialam powiedziec.
    • calusna Re: Małżeństwo bez seksu?? 06.12.02, 23:20
      Właśnie skończyłam czytać Twoje wypowiedzi na temat seksu na forum mężczyzna.
      Wiesz Imagine , w Twoim szaleństwie jest jakaś metoda.
      Zaczynam Cię rozumieć choc długo nie mogłam.
      Przyznaj jednak że Ty i Tobie podobni faceci nie jesteście regułą , spora część
      z Was kocha seks do końca. Seks i swoją kobietę a to już owocuje porozumieniem
      i 'jakimśtam' radzeniem sobie w tej dziedzinie. Może to się nazywa miłość?
      calusna
      • Gość: Imagine Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.unl.edu 06.12.02, 23:33
        calusna napisała:

        > Właśnie skończyłam czytać Twoje wypowiedzi na temat seksu na forum mężczyzna.
        > Wiesz Imagine , w Twoim szaleństwie jest jakaś metoda.
        > Zaczynam Cię rozumieć choc długo nie mogłam.
        > Przyznaj jednak że Ty i Tobie podobni faceci nie jesteście regułą , spora
        część
        >
        > z Was kocha seks do końca. Seks i swoją kobietę a to już owocuje
        porozumieniem
        > i 'jakimśtam' radzeniem sobie w tej dziedzinie. Może to się nazywa miłość?
        > calusna
        Nie przyznaje, ze nie jestesmy regula, tacy jak ja i mi podobni. Ja tylko
        sie do tego przyznaje a inni woleliby sobie maly palec dac odciac, by nie
        powiedziec co naprawde mysla o "wieloletnim seksie z zona". Ja tez kocham seks,
        nie znosze RUTYNY i faktu, ze ktos mnie moze traktowac instrumentalnie.
        Nie, milosc to zupelnie cos innego. To nie ma nic wspolnego z "dziadzieniem
        pod jednym dachem, w zgodzie".
        Pozdr, Imagine.
        • calusna Re: Małżeństwo bez seksu?? 06.12.02, 23:42
          Ale może wyrazem miłości jest chęć zrozumienia partnera , sprawienia mu
          przyjemności może to własnie miłość powoduje że mężczyzna CHCE swojej kobiecie
          ofiarować tę energię którą Ty egoistycznie zostawiasz dla siebie twierdząc
          że kobieta chce ją z Ciebie wyssać i jak wampir żyć Twoją siłą życia?
          • procesor Re: Małżeństwo bez seksu?? 06.12.02, 23:57
            imagine napisał:
            "Facet okolo 40-tki zaczyna odczuwac spadek zainteresowania seksem
            i jest to tak naturalne jak siwiejace wlosy czy zmarszczki na twarzy. Dlaczego
            nie zostawic tego tak jak jest, skad ta nagla potrzeba robienia z kogos na sile
            kochanka, pakowanie go viagra, podpowiadanie seksuologa jak to robic ...
            Przeciez to nienaturalne. Dlaczego mezczyzni musza byc poddawani takim
            zabiegom ? Nie chca, wiec nie chca."

            Hmmm.
            I ten spadek zainteresowania seksem jest powodem tylu zdrad małeńskich w tym
            okresie życia mężczyzny?
            Słyszałam teorie głoszącą - facet może coraz mniej, żona chce więcej, facet się
            wstydzi, szuka młodej kochanki bo ona ma temperament na niskim poziomie i w
            dodatku patrzy w niego jak w obrazek (on taki doświadczony, ja taka malutka ;)).

            Skoro mężczyzn nie zmuszac po czterdziestce - to może wprowadzic systtem
            ochronny na dzieweczki nieletnie które ulegaja rozbuchanym kolegom pod wpływem
            propagowanych (za czyim poduszczeniem?) wzorców? W imie czego? Jak to kiedys
            było ślicznie nazywane "dowodu miłości" a teraz "dowodu nowoczesnosci"?

            Młodym facetom zawiązać na supełek!!!
            Niech gadziny oszczędzaja energie na stare lata!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Dla ślubnych partnerek!
            Hough!
            Jak mawiaja Indianie.
            Tak Wodzu?
            ;)) prawe nawiaski jakby nie było widac.... i oczko przymruzone!
            • Gość: ryba Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 07.12.02, 01:39
              Procesor, Bzdury piszesz, poniewaz mysle ze zycia nie znasz!!!! Seks z zona
              po ....ilus tam latach? Naprawde trzeba byc upartym, albo seks
              maniakiem....Moze to wspaniala zona powinna troszke sie tym swoim mezem zajac i
              stworzyc jemu odpowiedni dom i opieke, jaka powinien miec mezczyzna, zanim
              zacznie narzekac na brak seksu....?
              • procesor Re: Małżeństwo bez seksu?? 07.12.02, 23:13
                Gość portalu: ryba napisał(a):
                > Procesor, Bzdury piszesz, poniewaz mysle ze zycia nie znasz!!!! Seks z zona
                > po ....ilus tam latach? Naprawde trzeba byc upartym, albo seks
                > maniakiem...Moze to wspaniala zona powinna troszke sie tym swoim mezem zajac i
                > stworzyc jemu odpowiedni dom i opieke, jaka powinien miec mezczyzna, zanim
                > zacznie narzekac na brak seksu....?

                Tak - wspaniała żona zarobi na dom, poprowadzi ten dom, będzie sexy, da mężowi
                opiekę, zajmie się nim.
                Czy ten facet to ma być inwalida?
                Wszystko zalezy od tego z kim ten facet się żeni.
                A facet czasem żeni się ze ślicznym CIAŁEM - i jak po latch CIAŁO isę zmieni to
                ma pretensje że nie jest taka żona jak dawniej.
                Gdyby się ożenił ze wspaniałą KOBIETA, ukochana kobieta - to po latach
                budziliby niechętne spojrzenia - tacy starzy i jeszcze za raczkę sie
                prowadzaja?? Może jeszcze i uprawiaja jeszcze seks?! Zgroza!!! A fe.
                Hehehe!
                Myślisz z enie znam życia.
                Hmmm, to ty tak myślisz.
                A ja obserwuje to co sie dzieje wokół mnie, po prostu.
    • Gość: przeciętny polak Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.12.02, 22:06
      a ot kilka dobrych rad

      2.Nie ważne czy już i ile razy, jeśli tylko możesz to bierz znów bo nigdy nie
      będzie tak jak było.
      3.Nigdy nie mów nigdy.
      4.Zawsze możesz powiedzieć "Czy ja wiem?" - i niech kombinuje.
      5.Sex to ujemne kalorie.
      6.Nic tak nie wzmaga seksu jak więcej seksu.
      7.Sexappeal jest w połowie tym co masz, a w drugiej tym co inni myślą,
      że masz.
      8.Nigdy nie śpij z bardziej napalonym od siebie.
      9.Dlaczego to zawsze nie ten dzień miesiąca ?
      10.Jak najprościej zatrzymać mężczyznę ? - w ramionach kobiety
      11.Wszystkie kobiety są piękne - kiedy światła gasną.
      12.Młodsze są lepsze.
      13.Zanim znajdziesz księżniczkę musisz obcałować kupę żab.
      14.Jest kilka rzeczy lepszych od seksu, kilka rzeczy gorszych od seksu
      ale nic innego go nie przypomina.
      15.Miłość to chemia, seks to fizyka.
      16.Jeżeli już to robisz, rób to najlepiej jak potrafisz
      17.Nigdy nie okłamuj kobiety która ma więcej problemów od ciebie.
      18.Precz z winem, kobietami i śpiewem - zwłaszcza śpiewem.
      19.Kobiety nie zapominają mężczyzn, których miały - mężczyźni kobiet,
      których nie mieli.
      20.Mężczyzna jest szczęśliwy z kobietą dopóki jej nie pokocha.
      21.Seks jest jedną z dziewięciu rzeczy potrzebnych do reinkarnacji,
      pozostałe osiem nie ma znaczenia.
      22.Nie zaczynaj jeśli myślisz, że możesz nie skończyć
    • Gość: przecięty polak Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.12.02, 23:01
      1. Cała forsa (jeśli takową posiadasz) jest twoja i tylko twoja .
      2. Zero kłopotów ze spadkiem - wszystko zapiszesz na Rzeczpospolitą, kościół
      lub fundację wspierania psów.
      3. Twoja stara nie wyśle cię do domu starców.
      4. Wszystkie kobiety (przynajmniej w teorii) będą twoje.
      5. Żadna z tych kobiet nie zabroni ci sięgnąć po drugą kobietę.

      6. Możesz codziennie pić (niekoniecznie mleko).
      7. Nie masz teściowej.
      8. Możesz dorobić sobie, wypożyczając kolegom mieszkanie na godziny.
      9. Nie musisz myć rąk przed obiadem.
      10 Nie musisz jeść obiadu.
      11. Nie musisz zmywać po obiedzie.
      12. Żonaci koledzy ci zazdroszczą.
      13. Zawsze będziesz atrakcyjny dla partnerek Żonatych kolegów.
      14. Zawsze znajdzie się kobieta , która cię samotnego faceta przytuli.
      15. Nikt nie zabierze ci twojego pilota telewizyjnego.
      16. Nie zmarnujesz pieniędzy na wieczór kawalerski.
      17. Będziesz mógł, zostać starym bywalcem wieczorów kawalerskich.
      18. Nie musisz nikomu niczego ślubować.
      19. Nie musisz się rozwodzić.
      20. Zawsze (np. z nudów) możesz się ożenić.
    • Gość: Elle Re: Małżeństwo bez seksu?? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 24.03.03, 14:30
      Pamiętacie mnie jeszcze?
      Spakowałam walizki. Wynajęłam mieszkanie. Już nie dałam rady dłużej.
      I cieszę się bardzo i smutno mi bardzo...
      e.
      • fibin Re: Małżeństwo bez seksu?? 24.03.03, 16:42
        Gratuluje odwagi i życzę nowego, lepszego związku, również pod względem
        seksualnym:)
        Ja żyję w związku bez seksu już prawie 25 lat i... nie chce mi sie już chyba o
        tym mówić. Pogodziłem się z losem, choć może jeszcze nie do końca. Zwłaszcza na
        wiosnę jest ciężko:(
        Kocham żonę, ale potrzebuje kobiety. Żonie wystarczy przytulenie się i koniec.
        Jak czytam takie wypowiedzi jak Twoja to chce mi sie płakac i wyć na przemian.
        Czemu życie jest takie niesprawiedliwe a zasoby tak nierówno rozdzielone?
        Wiem, wiem, inni mają jeszcze gorzej, wojny, głód, przemoc, ale dlaczego moja
        kobieta nie chce się ze mną kochać? Chciałbym jej dać tak wiele, a ona tego po
        prostu nie chce. A z innymi, zgodnie z zasadami psa ogrodnika, nie wolno bo ja
        należę przecież do niej. Czasem żyć sie już nie chce...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka