paulia
01.03.06, 14:04
Witam,
Chcialabym zasiegnac waszych opini o pewnym zachowaniu. Prosze tylko o
powazne odpowiedzi.
Moja przyjaciolka jest od poltora roku ze swoim facetem. Z tego co widze i z
ich opowiesci jest im super. Dogaduje sie na wszystkich plaszczyznach.
Wszyscy o nich mowia, ze dobrali sie jak w korcu maku. Jednym slowem jest
bardzo dobrze.
Kilka dni temu moja przyjacilka powiedziala mi, ze jej facet nagle stad ni z
owad, wypalil, ze potencjalnie beda razem ze soba przez nastepne 50 lat (!) i
ze byloby cool jakby tak od czasu do czasu mogli miec maly skok w bok bez
zobowiazan. Tzn. jesli okazja sie nadazy to zeby nie nabawic sie frustracji.
Bo jak powiedzial nie mozna jesc tej samej pizzy przez cale zycie. Ale tylko
i wylacznie kocha ja (moja przyjaciloke) i basta! Zaproponowal takze, ze moga
to robic wspolnie z jakas inna para. Dodam, ze obydwoje maja juz takie
doswiadczenia, choc ona juz nie chce wiecej experymentowac.
Troche sie tym podlamala, bo ona nie ma na to ochoty. Owszem moze sie zmusic,
ale...
Tak sobie myslalam o tym przez pare dni i nic szczegolnego nie przyszlo mi do
glowy, poza tym, ze moze on nagle sie przerazil wizja bycia z kims przez
najblizsze dziesiat lat. Choc jak do tej pory nie rozmawiali o malzenstwie.
Dobrze jest jak jest. Z tego co wiem, sa dosc dograni pod wzgledem lozkowym.
Oboje z duzymi temperamentami. Z tego co go wyczulam to on chyba jeszcze
troche niepowazny, choc 31 na karku.
Pomozcie. Co o tym myslicie?
Dzieki za jakiekolwiek powazne opinie.
Pozdrawiam
p