Dodaj do ulubionych

Jak objawia sie dojrzalosc???

IP: proxy / *.ppp.lrz-muenchen.de 27.11.02, 20:20
Bylem i jestem tego bardzo ciekawy. Tak prywatnie mysle, ze dojrzalosc
objawia sie poczuciem humoru w stosunku do siebie, zdolnoscia kochania i
cierpienia, no i moze jeszcze - moze nawet najbardziej - wielkim dystansem do
siebie. A wy Drodzy Forumowiczki i Wicze jak myslicie???
Pozdr- T.
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 27.11.02, 20:22
      Gość portalu: taliser napisał:

      > Bylem i jestem tego bardzo ciekawy. Tak prywatnie mysle, ze dojrzalosc
      > objawia sie poczuciem humoru w stosunku do siebie, zdolnoscia kochania i
      > cierpienia, no i moze jeszcze - moze nawet najbardziej - wielkim dystansem
      do
      > siebie. A wy Drodzy Forumowiczki i Wicze jak myslicie???

      Dojrzałość to odpowiedzialność.

      Pozdrawiam
      • talisker do Kamfory 27.11.02, 20:24
        A gdzie milosc, moja droga, he)))
        Ja tez ))) T.

        kamfora napisała:

        > Gość portalu: taliser napisał:
        >
        > > Bylem i jestem tego bardzo ciekawy. Tak prywatnie mysle, ze dojrzalosc
        > > objawia sie poczuciem humoru w stosunku do siebie, zdolnoscia kochania i
        > > cierpienia, no i moze jeszcze - moze nawet najbardziej - wielkim dystansem
        >
        > do
        > > siebie. A wy Drodzy Forumowiczki i Wicze jak myslicie???
        >
        > Dojrzałość to odpowiedzialność.
        >
        > Pozdrawiam
        • kamfora Re: do Taliskera 27.11.02, 20:26
          talisker napisał:

          > A gdzie milosc, moja droga, he)))

          Dzieci też potrafią kochać :-)
          • talisker do Kamfory 27.11.02, 20:28
            I to jak. Ale jednak one jeszcze nie wiedza o najtrudniejszym. I dlatego nie
            chcialbym juz nigdy byc dzieckiem.A ty?
            T.
            kamfora napisała:

            > talisker napisał:
            >
            > > A gdzie milosc, moja droga, he)))
            >
            > Dzieci też potrafią kochać :-)
            • kamfora dziecko 27.11.02, 20:33
              talisker napisał:

              > I to jak. Ale jednak one jeszcze nie wiedza o najtrudniejszym. I dlatego nie
              > chcialbym juz nigdy byc dzieckiem.A ty?
              A ja?
              Ja chyba wciąż, tam w środku, pozostałam w jakimś stopniu dzieckiem :-)
              (Bo jeszcze nie wiem, co jest NAJTRUDNIEJSZE ;-)
              • talisker do Kamfory 27.11.02, 20:36
                Oczywiscie cierpienie, najbardziej samotnosc... no dla mnie, ma sie czytac

                kamfora napisała:

                > talisker napisał:
                >
                > > I to jak. Ale jednak one jeszcze nie wiedza o najtrudniejszym. I dlatego n
                > ie
                > > chcialbym juz nigdy byc dzieckiem.A ty?
                > A ja?
                > Ja chyba wciąż, tam w środku, pozostałam w jakimś stopniu dzieckiem :-)
                > (Bo jeszcze nie wiem, co jest NAJTRUDNIEJSZE ;-)
                >
                >
                >
                • kamfora dojrzałość 27.11.02, 20:45
                  talisker napisał:

                  > Oczywiscie cierpienie, najbardziej samotnosc... no dla mnie, ma sie czytac

                  Widzisz - zdolność cierpienia nie jest w żaden sposób oznaką dojrzałości.
                  Dopiero świadomy wybór cierpienia, w jakimś celu, na przykład
                  dla ratowania czyjegoś życia - wtedy tak.

                  Tak mi się wydaje, że dojrzałość zaczyna się wtedy, gdy
                  drugiego człowieka przestaje się traktować jak przedmiot służący
                  do jakiegoś celu. Gdy dostrzega się jego potrzeby. I gdy się nie budzi
                  próżnej nadziei słowami bez pokrycia i tzw "słomianym zapałem" w czynach .
                • Gość: dodo dojrzalosc? IP: 209.226.65.* 27.11.02, 20:46
                  jakos mi nie pasuje ten rzeczownik bez dodatkowego pytania "do czego?".
                  nie przypuszczam by ktokolwiek z nas osiagal jakis stopien jednoznacznej
                  dojrzalosci "w ogole i w szczegole".
                  bywamy dojrzali do... podejmowania decyzji, brania na siebie odpowiedzialnosci,
                  radzenia sobie z czyms tam itd. ale bywamy tez kompletnie niedojrzali...
                  emocjonalnie, duchowo czy jeszcze na 100 innych sposobow - wielokrotnie
                  dokladnie w tym samym momencie, gdy demonstrujemy dojrzalosc w innej sprawie.
                  dla mnie z dojrzaloscia to jak z pogoda - zawsze jakas jest ale deszcze
                  przychodza i odchodza a po burzy jest szansa na slonce ;-)
                  • talisker do Kamfory 27.11.02, 20:56
                    Nie zgadzam sie totalnie. Jesli piszesz o swiadomym wyborze cierpienia,to zdaje
                    sie jeszcze nigdy doglebnie nie ciepialas. Moja przyjaciolka od jakiegos czasu
                    slepnie. Ona NIC nie chce wybierac!!! Chce normalnie czytac... i widziec swoje
                    dzieci. Nie moze...
                    NIe zgadzam sie totalnie, a nawet pachnie mi to,co piszesz jakas mala (?)
                    ideologia. Bo jestem przekonany: cierpienie nie ma zadnego sensu. Sens maja
                    wartosci, ktore cierpienie znosza i ukazuja ínnny i prawdziwy sens.
                    • talisker Do Dodo 27.11.02, 20:59
                      Troche moze abstrachujesz od zycia - a to Ci wolno, naturalnie.
                      Jesli kiedys spotkales niedojrzalego nauczyciela, rodzica, polityka, ksiedza -
                      to wiesz o czym pisze. Wtedy nie mysli sie "do czego on jest dojrzaly" - wtedy
                      czlowiek klnie i sie pyta: a po cholera nauczycielem zostawal...
                      Pozdrowionka - T.
                      P.S. Znasz Dido? Cudowna!!!
                      • Gość: dodo Re: od Dodo IP: 209.226.65.* 27.11.02, 21:34
                        talisker napisał:

                        > Troche moze abstrachujesz od zycia - a to Ci wolno, naturalnie.
                        > Jesli kiedys spotkales niedojrzalego nauczyciela, rodzica, polityka, ksiedza -

                        > to wiesz o czym pisze. Wtedy nie mysli sie "do czego on jest dojrzaly" -
                        wtedy
                        > czlowiek klnie i sie pyta: a po cholera nauczycielem zostawal...
                        > Pozdrowionka - T.
                        > P.S. Znasz Dido? Cudowna!!!

                        nie znam dido :-(
                        staram sie nie oceniac dojrzalosci innych ludzi poza kontekstem okreslonych
                        zachowan w konkretnych okolicznosciach.
                        albo jest ktos dojrzaly do prowadzenia lekcji z rozbrykanymi 7-latkami, albo
                        nie jest. co wcale nie znaczy, ze np. nie jest dojrzaly do malzenstwa
                        i posiadania wlasnych dzieci.
                        czy jest to abstrahowanie od rzeczywistosci - bo ja wiem... raczej sprowadzanie
                        abstrakcji pt. "dojrzalosc" na matke ziemie pelna bardzo kokretnych wypadkow,
                        przypadkow, okolicznosci i sytuacji, z ktorymi mozna sobie radzic mniej lub
                        bardziej dojrzale.
                        ja jestem prosta kobieta i abstrakcje to lubie wylacznie w wykonaniu piet
                        mondrian. no moze byc jeszcze kandinsky...
                    • kamfora ???? 27.11.02, 21:05
                      talisker napisał:

                      > Nie zgadzam sie totalnie.

                      Cóż - można i tak.
                      Ale może zanim zaczniesz się totalnie nie zgadzać - dokładnie przeczytaj.
                      Zwykła przyzwoitość tego wymaga.
                  • kamfora Re: dojrzalosc? 30.11.02, 10:17
                    Gość portalu: dodo napisał(a):

                    ale bywamy tez kompletnie niedojrzali...

                    Czy dojrzałość to stan, na który nie mamy wpływu, czy kwestia woli?
                    Ja myślę, że to drugie.

                    Mówienie o drugim człowieku, że "on jest taki niedojrzały do...
                    bo taka jest jego uroda" to według mnie pomniejszanie tego człowieka,
                    odbieranie mu podstawowego prawa do wolności wyboru i odpowiedzialności
                    za ten wybór.

                    (ale to oczywiscie moje zdanie)
                    • kwieto Re: dojrzalosc? 30.11.02, 10:58
                      Sama wola nie wystarczy. Trzeba do tej woli dorzucic troszke czysto psycho-
                      fizycznych mozliwosci. Jesli nie potrafisz zrozumiec pewnych mechanizmow
                      rzadzacych swiatem, to chocbys nie wiem jak "wolala" nic z tego nie wyjdzie.
                      • kamfora Re: dojrzalosc? 30.11.02, 11:00
                        kwieto napisał:

                        > Sama wola nie wystarczy. Trzeba do tej woli dorzucic troszke czysto psycho-
                        > fizycznych mozliwosci. Jesli nie potrafisz zrozumiec pewnych mechanizmow
                        > rzadzacych swiatem, to chocbys nie wiem jak "wolala" nic z tego nie wyjdzie.


                        W jakim sensie "nic"?
                        • kwieto Re: dojrzalosc? 30.11.02, 15:17
                          No bo co z tego, ze chce postepowac "dojrzale" skoro np. moje emocje biora
                          gore? Albo nie mam pojecia na czym by to "dojrzale" zachowanie sie polegalo?
                          Teoretycznie "dojrzalosc" powinno sie nabywac z wiekiem, ale jak widac w wielu
                          przypadkach, to sie nie sprawdza.

                          Poza tym, czy mozna o kims powiedziec, ze jest dojrzaly w ogole? Owszem,
                          zrozumiem stwierdzenie, ze ktos zachowal sie dojrzale (choc ten termin sam w
                          sobie jest wg mnie bez sensu), ale stwierdzenie, ze ktos jest dojrzaly jako
                          taki jest zwyczajnie absurdalne.
                          Dlatego, ze zawsze sie znajdzie sytuacja do ktorej "nie dorosl".
    • talisker do Kamfory 27.11.02, 21:14
      Przczytalem raz jeszcze. Dalej sie nie zgadzam. Oczywiscie, nie mozna traktowac
      czlowieka jako srodka do celu. Ale znoszenie cierpienia -upieram sie- jest
      oznaka dojrzalosci. Pomysl tylko Kochana, ilu ludzi glosiloby dalej swoje
      poglady,gdyby musialo cos za nie wycierpiec. Ilu....
      • kamfora nie rozumiem 27.11.02, 21:55
        talisker napisał:

        > Ale znoszenie cierpienia -upieram sie- jest
        > oznaka dojrzalosci.
        Czy ktoś, kto cierpi bo się świadomie skaleczył i "dobrze znosi to
        cierpienie" - też jest według Ciebie dojrzały?
        Cierpienie dla samego cierpienia jest bez sensu - dopiero cel
        nadaje sens cierpieniu. To starałam się napisać.


        Pomysl tylko Kochana, ilu ludzi glosiloby dalej swoje
        > poglady,gdyby musialo cos za nie wycierpiec. Ilu....

        Tego też nie rozumiem.
        Każde poglądy głoszone publicznie wymagają jakiegoś poświęcenia
        od "głosiciela", czyli "cierpienia" właśnie.
        (Czym się mierzy wielkość cierpienia?)
        • talisker Re: nie rozumiem 27.11.02, 22:22
          kamfora napisała:

          > talisker napisał:
          >
          > > Ale znoszenie cierpienia -upieram sie- jest
          > > oznaka dojrzalosci.
          > Czy ktoś, kto cierpi bo się świadomie skaleczył i "dobrze znosi to
          > cierpienie" - też jest według Ciebie dojrzały?
          > Cierpienie dla samego cierpienia jest bez sensu - dopiero cel
          > nadaje sens cierpieniu. To starałam się napisać.
          >
          Jezeli podejesz skaleczenie sie jako przyklad cierpienia, to ja sie poddaje))))
          >
          > Pomysl tylko Kochana, ilu ludzi glosiloby dalej swoje
          > > poglady,gdyby musialo cos za nie wycierpiec. Ilu....
          >
          > Tego też nie rozumiem.
          > Każde poglądy głoszone publicznie wymagają jakiegoś poświęcenia
          > od "głosiciela", czyli "cierpienia" właśnie.
          > (Czym się mierzy wielkość cierpienia?)
          Wielkosc cierpienia nie mierzy sie wcale. Ono sie czasem znosi. Czasem ono
          czlowieka przekracza, a czasem.. ono objawia sie niezrozumieniem...
          dyskutanta)))
          Pa - T.
          >
          >
          >
    • Gość: Magdalenka Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 27.11.02, 21:20
      Gość portalu: taliser napisał:

      > Bylem i jestem tego bardzo ciekawy. Tak prywatnie mysle, ze dojrzalosc
      > objawia sie poczuciem humoru w stosunku do siebie, zdolnoscia kochania i
      > cierpienia, no i moze jeszcze - moze nawet najbardziej - wielkim dystansem do
      > siebie. A wy Drodzy Forumowiczki i Wicze jak myslicie???
      > Pozdr- T.
      ======
      To zespol zachowan, chyba nie ma calkowitej dojrzalosci czlowiek rozwija sie na
      roznych poziomach i przez cale swoje zycie i to ponoc nigdy do konca.
      Dojrzaloscia moze byc wiele rzeczy np: umiejetnosc znalezienia swoich
      wszystkich "kawalkow"- byc caly i jednolity jako osobowosc, byc indywidualsta,
      umiejetnosc kochania i wyboru swej osobistej wolnosci jako nadrzednego celu
      zycia. Dojrzalosc to takze dystans do swoich bliskich
      uczuc,takich jak: egoism, falszywe ambicje a zwlaszcza do tego pustego,
      samolubnego" ego"z ktorym czlowiek walczy przez cale swoje zycie.

      I wiele, wiele innych cech ktorych doskonalosc - ksztalcimy i ksztalcimy ale
      tylko nieliczni z nas sa tymi prawdziwymi artystami zycia,
      ktorzy wrecz w niespotykany sposob potrafia
      osiagaja swoj zamierzony cel. I chwala im!

      Pozdrawiam
      M
      • talisker Do Dodo 27.11.02, 21:38
        No nawet mnie troche przekonujesz - masz racje, trzeba distinctio - rozrozniac.
        Ale i tak mysle, ze sa ogolne oznaki dojrzalosci - pisalem.
        Szkoda, ze nie znasz Dido - Irladzka piesniarka - urocza i naturalna. A to
        znaki prostej kobiety (choc Ty to piszac sobie pochlebiasz, kochana))))
        T.
        • trzcina Spotkałam kiedyś ludzi dojrzałych? 28.11.02, 00:44
          Tak,tak, są ogólne oznaki dojrzałości, co nie oznacza przygotowania do
          pełnienia wszystkich mozliwych ról życiowych.
          O dojrzałości c.a. mówię, bo takiej na 100% jakoś nie widzę. Niedojrzałość,
          tak, taka istnieje.
          I taka dojrzałość nie zaprzecza istnieniu dziecka w człeku, umie się do tego
          dziecka uśmiechnąć, pobawić się z nim, ale i do niego zdystansować.
          Do wzmiankowanych tu już oznak dodałabym parkę.
          Odróżnianie Ważnego od piardów.
          Zgoda na trudne.

          A cierpienie?
          Nie ma przedwiedzy na temat własnej zdolności znoszenia cierpienia. CZyli, nie
          ma nigdy wystarczającej dojrzałości? Nawet "ile nas sprawdzono" w cierpieniu
          mało jest użytecznym, następnym razem mozemy się "nie sprawdzić". Moze być
          tylko znoszenie go, kiedy wyboru brak, nie uciekanie przed nim, kiedy wybór
          mamy, a istnieje konieczność przyjęcia go. To drugie ma już coś wspólnego z
          w.w.dojrzałością.

          A teraz siadam myśleć, czy znam ludzi dojrzałych (o sobie nawet nie zacznę, bo
          przyjdzie mi się załamać;)
          Zaraz się okaże, ze nie spotkałam, może są oni jak te owocki, dojrzewają, a w
          chwili osiągniecia pełni w.w.stanu spadają z życia?

          zdrowienia
          t.))

    • cyntia1 Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 28.11.02, 01:00
      A ja tam całe życie byłam niedojrzała, ale teraz już mam swoje dzieci, więc
      proszę im tego nie mówić, dopóki nie urodzą swoich dzieci i nie zobaczą jak to
      jest kiedy się jest tak niedojrzałym a jest się matką i żoną z własnego,
      świadomego wyboru.

      Ostatnio pogadałam sobie przez ułamek sekundy szczerze ze swoim Starszym (60
      lat ma mój kochany Tatko) i on też ma około 17, 18 czyli gołowąs i jestem mu
      wdzięczna, że właśnie dopiero teraz mi o tym powiedział, ale powiedział.

      Myślę więc, że dojrzałośc to coś co możemy widzieć w innych, a w sobie chwała
      Bogu na szczęście nie.
      Pzdr:)
    • Gość: ela Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 28.11.02, 08:46
      Gość portalu: taliser napisał:

      > Tak prywatnie mysle, ze dojrzalosc
      > objawia sie poczuciem humoru w stosunku do siebie, zdolnoscia kochania i
      > cierpienia, no i moze jeszcze - moze nawet najbardziej - wielkim dystansem do
      > siebie.

      Zgadzam się ze wszystkim oprócz zdolności cierpienia. Ja bym zamieniła na
      zdolność do empatii/współodczuwania. Jeżeli przyjmiemy, że cechą dojrzałości
      jest pozytywny obraz siebie (i innych) to cierpienia jako "wartość" sama w
      sobie będzie w jakiś sposób "trzymało" nas przy tym odczuciu, więc w pewien
      sposób ciągnęło w kierunku pesymizmu (braku nadziei itp). Śmierć. choroba,
      kalectwo, samotność, wszelkiego rodzaju straty/rozczarowania to niezaprzeczalne
      fakty (w mniejszym lub większym stopniu) w życiu każdego z nas czy naszych
      bliskich. Każda z tych sytuacji powoduje czasem lawinę wewnętrznych upadków
      różnego rodzaju konstrukcji na których zbudowaliśmy obraz naszego życia i
      samych siebie. Jednak gdybyśmy cierpienie (a nie np. chęć odczuwania miłości i
      szczęścia) uznali za naszego przewodnika życiowego to już po paru krokach nie
      mielibyśmy motywacji do działania. Jestem więc za walką z cierpieniem na rzecz
      podejmowania takich decyzji by móc cieszyć się życiem. I właśnie takie decyzje
      (czasem bardzo trudne bo w pewien sposób "kłócące" się z faktami) kojarzą mi
      się z dojrzałością.
      • malwinamalwina Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 28.11.02, 10:44
        kamfora napisala : "Widzisz - zdolność cierpienia nie jest w żaden sposób
        oznaką dojrzałości. Dopiero świadomy wybór cierpienia, w jakimś celu, na
        przykład dla ratowania czyjegoś życia - wtedy tak."

        i nikt z was na to nie odpowiedzial :-(
        wniosek ? nie czytacie
        ja przeczytalam natomiast ale nic mi ciekawego do glowy na ten temat nie
        przychodzi. Moze dlatego ze nie jestem mocna w temacie ;-)

        Malwina (16 lat)
      • Gość: inka_sama Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.11.02, 11:31
        Gość portalu: ela napisał:
        > Jestem więc za walką z cierpieniem na rzecz
        > podejmowania takich decyzji by móc cieszyć się życiem. I właśnie takie
        decyzje
        > (czasem bardzo trudne bo w pewien sposób "kłócące" się z faktami) kojarzą mi
        > się z dojrzałością.

        Alez tak! Cieszmy się życiem! Nie chodzi przecież o umartwianie się.
        Ale można się cieszyć życiem - i cierpieć. Jedno drugiego nie wyklucza. Np.
        Nieuleczalnie chory człowiek pogodzony ze swym losem i - czasem bardziej
        szczęśliwy i pogodny od zdrowych. bo on poczuł jak to jest utracić coś. I
        docenił wszystko co MA.
        Co nie znaczy ze ten człowiek nie chciałby być zdrowy. Bo nienormalny to on nie
        jest. :))
        A co do wyboru cierpienia - można wybrac oddanie swojej nerki czy części
        wątroby dziecku. to wiąże się z cierpienim czy nawet zagrozeniem własnego życia.
        Można wybrać urodzenie dziecka - gdy lekarze mówią że to niebezpieczne dla
        zdrowia matki. Mozna wybrać odrzucenie przez innych za głoszone poglądy
        (cierpienie ale bycie w zgodzie z własnymi przekonaniami, z sobą samym).
        No i co?

        inka_sama_stale_siedemnastoletnia
        • talisker Proponuje zalozyc nowy watus o cierpieniu, bo ten 28.11.02, 21:06
          jest o dojrzalosci. Co inni na te dojrzalosc, please???
    • ta_mar_ta Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 29.11.02, 21:39
      Proszę o sprecyzowanie pytania. Chodzi ci o dojrzałość :
      -płciową
      -emocjonalną
      -intelektualną
      -czy jaką?
      -czy człowieka?

      Tak tylko pytam... ;)
    • Gość: pom Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.02, 22:03
      Umiejętność podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. W każdej
      sferze życia.
      • proo Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 29.11.02, 22:27
        Gość portalu: pom napisał(a):

        > Umiejętność podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności. W każdej
        > sferze życia.

        Także , a może przede wszystkim , wówczas kiedy się podjęło złą decyzję
        albo zabrnęło za daleko.
        proo
    • talisker Do Tamary - nastolatki 29.11.02, 22:31
      A co to jest dojrzalosc intelektualna, ze ta sprecyzuje???
      Ja mysle, ze to jest zdolnosc rozumienia i zadawania pytan)))
      • ta_mar_ta Re: Do Tamary - nastolatki 29.11.02, 23:25
        talisker napisał:

        > A co to jest dojrzalosc intelektualna, ze ta sprecyzuje???
        > Ja mysle, ze to jest zdolnosc rozumienia i zadawania pytan)))

        Już precyzuję, choć pytanie nie do mnie ;)

        Dojrzałośc intelektualną można posiąść wpierw nauczywszy się czytać.
        Kto czyta, ten widzi, żem tamarta nie tamara.
        Dla pocieszenia autora reprymendy : można być mimo tego braku doskonale
        dojrzałym emocjonalnie:), ale można nie mieć przy tym poczucia humoru,
        niestety...
        • talisker Do tej 40. letniej 29.11.02, 23:28
          Troche czepiania - malo wyjasniania.
          P.S. Dojrzalosc mozna tez rozumiec jako wyrozumialosc - a ona duzo wyjasnia)
    • niepokorna_ Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 30.11.02, 00:21
      Pytasz? Nie TY prowokujesz . Mysle , ze mozna to okrelic jednym zdaniem - to
      zdolnosc do samooceny . I nie ma tu nic do rzeczy zdolnosc kochania , czy
      cierpienia , ani to czy umiemy w sobie odnalzc dziecko . Wazne zebysmy umieli
      we wlasciwym momencie zdystansowac sie do sytuacji w jakiej sie znajdziemy .
      Tak to rozumiem , ale moge sie mylic . Pozdrawiam .
      • Gość: talisker Do Niepokornej IP: proxy / *.ppp.lrz-muenchen.de 30.11.02, 01:09
        Mylisz sie, ja pytam)))
      • ta_mar_ta Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 30.11.02, 01:44
        niepokorna_ napisała:

        ...
        > Wazne zebysmy umieli
        > we wlasciwym momencie zdystansowac sie do sytuacji w jakiej sie znajdziemy .
        > Tak to rozumiem , ale moge sie mylic . Pozdrawiam .

        Taaa, święta racja :))
        Dlatego dystansuję się całą sobą od sytuacji, gdzie moje poczucie humoru mija
        się zdecydowanie z poczuciem bliźniego mego ta_lis_ker'a .
        Umykam podwinąwszy ogon.

        Bywaj_który_minąłeś_się_ze_mną
        • ta_mar_ta Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 30.11.02, 01:48
          Literówka w Twoim nicku po to byś i ty miał się czego "przyczepić" ta_lisku :)
          To tak dla dania satysfakcji. Uciekam, już uciekam !
    • kwieto Dziwne pytanie 30.11.02, 11:54
      Dojrzalosc objawia sie zanikiem zielonego koloru i spadnieciem z drzewa :")

      A tak naprawde, to pytanie jest dziwne. Szczegolnie, ze dojrzalosc to takie
      pojecie ktore mowi wszystko i nic. Nic nie wnosi dla zrozumienia kogos czy
      czegos, a nadaje tylko latke, troche na zasadzie "lepszy" i "gorszy". Choc ani
      tej lepszosci ani gorszosci nijak sie nie da okreslic.

      Mnie osobiscie smieszy, gdy wspominam sobie swoje poglady sprzed kilku lat,
      wowczas uznawane przeze mnie za dojrzale (z zatchnieciem na "jestem dojrzalszy
      od moich rowiesnikow").
      Smiesza mnie rowniez czasem rozmowy, w ktorych ktos np. ktos zarzuca mi
      niedojrzalosc. Zwykle ja mam podobnie powatpiewajaca postawe w stosunku do
      dojrzalosci mego rozmowcy...

      Dojrzalosc jako zdolnosc do cierpienia? A czy w takim razie przyslowiowa zona
      znoszaca bez slowa protestu latami meza pijaka, jest osoba dojrzala? Baaaaardzo
      watpie.
      • talisker Do Kwieto 30.11.02, 12:03
        Wrzucasz moj drogi wiele do jednego worka. Ktos celnie zauwazyl, ze istnieja
        rozne odmiany dojrzalsci i nie zasze jedna (np. emocjonalna) musi isc w parze z
        druga (np. moralna). Przyznasz, ze w zachowaniach ludzi mozna wyroznic
        zachowania dojrzale (np. zrozumienie argumentow oponenta, choc nie zgadzasz sie
        z nimi) i niedojrzale (np. agresja, ataki "ad personam" itp).
        Co do cierpienia: jego odcieniem moze byc znoszenie z godnoscia sytuacji,
        ktorych nie moge zmienic.
        A co do dosc banalnego przykladu z zona: to nie nalezy mylic naiwnosci, sleoty
        z cierpliwoscia i z cierpieniem, ktore samo w sobie wartosci nie ma ale zwykle
        pokazuje nasze granice one Ci baaaaaardzo wazne.
        No to tyle na poludnie, hej
        • ta_mar_ta Poważnie ! 30.11.02, 14:00
          Dojrzałość to:
          -zgoda na przemijanie ( i godne temu sprostanie)
          -świadomość swoich ograniczeń ( fizycznych, mentalnych i innych)
          -tolerancja
          -wielkoduszność
          -spokój

          temat- rzeka, nie sprostam w krótkim poście wyjaśnić o co mi dokładnie chodzi-
          takie mam ograniczenie ;).
          • talisker Do-tej-mar-ty 30.11.02, 14:31
            No bardzo dziekuje za zachety, bo i sprawy ida jak chca. Mam slaba pamiec i
            napisz mi ty Pannic, czy mysmy juz kiedys w innym wcieleniu nickowym z soba
            nie pisali. Wtedy bylas Marta, he?
            Ciesze sie, ze troche popuscilas tego czepiania sie. Ech, wielkie ograniczenia
            owocuja malymi, cirpkimi, choc pozywnymi owocami radosci. Odiorek
        • kwieto Re: Do Kwieto 30.11.02, 15:10
          1. Co z tego, ze jest poszeregowanych tyle rodzajow dojrzalosci, skoro z zadnej
          nic nie wynika?

          2. Powiedz mi, czy potrafisz ze 100% skutecznoscia odroznic "znoszenie
          cierpienia z godnoscia" od naiwnosci?
          Bardzo watpie, chyba ze jestes Bogiem.
          • Gość: Talisker Do kwieto IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.02, 15:24
            Drogi Kwieto,
            wyzszosc swojej filozofii udowadnia sie wyzszoscia swojej filozofii, czyli
            swoich argumentow. A Ty moj drogi ich nie podajesz. Wspomniej: stosujac
            metodyczhne watpienie musisz czasem i w nie zwatpic. Jednym slowem nie
            Sceptycy (czy sceptycyzm) ale Platon (czyli theoria).
            Pa - T.
            • kwieto Re: Do kwieto 30.11.02, 16:03
              Drogi Taliskerze,

              O tym, ze z pojecia "dojrzalosci" nic nie wynika, pisalem juz post wczesniej.
              Jedyna Twoja polemika bylo stwierdzenie ze co innego dojrzalosc np. emocjonalna
              a co innego moralna. Wspomniales tez, ze mozna powiedziec o kims ze jest
              niedojrzaly lub dojrzaly.

              Ja podtrzymuje swoj sad, bo z tego ze sa rozne dojrzalosci nic nie wynika,
              oprocz tego, ze mozesz ich kilka wyroznic i sobie posegregowac. Mozesz wyroznic
              snieg jako taki, mozesz wyroznic kilkanascie rodzajow sniegu, i kazdy nazwac.
              Tylko co to zmienia w istocie czegos takiego jak snieg? Absolutnie nic...
              Co do zachowan niedojrzalych a dojrzalych - tak samo mozna powiedziec, ze ktos
              sie zachowuje "ladnie" lub "brzydko". Co to wlasciwie wnosi? znowu nic...
              Szczegolnie, ze pojecie zachowania "dojrzalego" jest wzgledne, jest tyle
              dojrzalosci ilu ludzi na ziemi. Dla jednego cos szalenie dojrzale, bedzie
              szczeniackim zachowaniem dla drugiego, patrzac z jego perspektywy...

              Co do naiwnosci a dojrzalosci w cierpieniu - pytalem czy potrafisz odroznic
              jedno od drugiego. Ja nie potrafie, i dlatego nie jestem w stanie odroznic w
              tym przypadku dojrzalosci od naiwnosci. Bo moze owa mezatka czeka az maz
              wykonczy sie na marskosc watroby? A moze maz jest milionerem, a ona w ten
              sposob zapewnia byt swojemu potomstwu? A moze ow pijak jest jej szefem i
              odejscie od niego oznaczaloby pozostanie bez srodkow do zycia...
              Nigdy nie wiesz co stoi za czyjas taka a nie inna decyzja, wiec nigdy nie
              jestes w stanie powiedziec, czy ktos postapil dojrzale czy nie...
              Dlatego dyskusja o dojrzalosci jest wg mnie bez sensu.

              Czy teraz jasniej?
              • Gość: Talisker Re: Do kwieto nr n. IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.02, 18:51
                Drogi Kwieto,
                uscislajac: nie pytam o pojecie "dojrzalosci" - bo z tym jest dosc -
                szczegolnie z psychologicznego punktu widzenia - krucho. Pytam: czym sie
                dojrzalosc objawia. A to znaczy, ze przyjmuje jej istnienie.
                Twoja krytyka na tyle moze pomoc, ze wskazujesz na problem z pojeciem - dobre
                to, ale mnie nie o to chodzi.
                Nie zgadzam sie natomiast - co sugerujesz posrednio - z dojrzalosci nic nie
                wynika. Ano jak widziales kiedys rodzice walacego kilkulatka w twarz, to
                przyznajsz, ze przykro byc dzieckiem takiego niedojrzalego tatki. A jesli
                kiedys spotkales ludzi, ktorzy pozostali dzecmi na zawsze (przykladow wiele),
                to raczej tez jest czlowiekowi smutno, ze nie dojrzeli a z drzew pospadali.
                Podsumowujac:
                - nie trzeba dyskutowac o dojrzalosci i szukac jej przejawo, ale ja to robie,
                bo ciekaw jestem bardzo
                - dyskusja o dojrzalosci wymaga - przynajmniej minimalnie - przyjmowani
                istnienia pewnych wartosci (niektorzy w oparciu o to mowia o moralnosci) - ale
                tego tez nie trzeba i Ty zaje sie nawet tego nie lubisz (vide adreanalina)
                - nie mozna natomiast zamykac oczu na przejawy niedojrzalosci, chcac pozostac
                myslac i wrazliwym czlowiekiem.
                Moze nie jest to dla Ciebie jasne, ale oprocz wyliczen i rozroznien ma troche
                wiecej substancyjiiii - przynajmniej tak mi sie zdaje.
                No to dobranoc - T.
                • kwieto Re: Do kwieto nr n. 30.11.02, 19:29
                  Juz gdzies wyzej pisalem - nie ma wg mnie dojrzalosci jako takiej, mozna ew.
                  zachowac sie dojrzale lub nie w danej sytuacji. zatem mowiac o dojrzalosci,
                  nalezaloby ciagle brac pod uwage jakis kontekst, sytuacje do ktorej sie to
                  odnosi.

                  Co do bijacego po buzce tatusia - wszystko zalezy od kontekstu. Musialbys znac
                  calosc relacji ojciec-syn, by wiedziec czy postepowanie ojca jest dojrzale.
                  (powodow dla ktorych ojciec postepuje dojrzale bijac syna mozna wymyslic z
                  dziesiec na poczekaniu, bez specjalnego wysilania sie). A nie jestes w stanie
                  znac calosci tych relacji, dlatego nie jestes w stanie stwierdzic czy dane
                  zachowanie jest dojrzale czy nie.

                  Jeszcze nalezaloby wziac pod uwage cechy osobowosciowe, wiekowe, itd (bo dane
                  zachowanie u lokalnego glupka ocenilbym jako dojrzale, ale takie samo u
                  autorytetu moralnego wrecz przeciwnie, albo zachowanie 8 latka moge ocenic jako
                  dojrzale, ale to samo robione przez 40 latka juz nie).
                  W zwiazku z tym, nie da sie stwierdzic, czym sie objawia dojrzalosc. Bo
                  dojrzalosc bedzie sie objawiac zupelnie czym innym w zaleznosci od:

                  A) osoby (wiek, wyksztalcenie itd)
                  B) sytuacji
                  C) kontekstu spolecznego

                  Zbyt duzo zmiennych, by cokolwiek powiedziec
                  • Gość: talisker Re: Do kwieto nr n. IP: proxy / *.ppp.lrz-muenchen.de 30.11.02, 21:04
                    kwieto napisał:

                    > Juz gdzies wyzej pisalem - nie ma wg mnie dojrzalosci jako takiej, mozna ew.
                    > zachowac sie dojrzale lub nie w danej sytuacji. zatem mowiac o dojrzalosci,
                    > nalezaloby ciagle brac pod uwage jakis kontekst, sytuacje do ktorej sie to
                    > odnosi.
                    Jezeli zachowanie zalezy od zawsze od kontekstu to znaczy... ze nie ma zachowan
                    zasze zlych. To sie nazywa relatywizm. I jako taki jest pogladem na swiat
                    uprawnionym, ale szalenie oglupiajacym i nie pomagajacym praktycznie i - wg
                    mojego skromnego zdanka - niedojrzalym!

                    >
                    > Co do bijacego po buzce tatusia - wszystko zalezy od kontekstu. Musialbys
                    znac
                    > calosc relacji ojciec-syn, by wiedziec czy postepowanie ojca jest dojrzale.

                    Pisalem o kilkuletnim dziecku. Jezeli jest tak jak mowisz, to relatywizm jest
                    okrutny. Przyklad: ojciec wali dziecko po pysku a ty pytasz: wiek,
                    wyksztalcenie ... Dziecinada i brak wszelkiej odpowiedzialnosci.

                    > (powodow dla ktorych ojciec postepuje dojrzale bijac syna mozna wymyslic z
                    > dziesiec na poczekaniu, bez specjalnego wysilania sie). A nie jestes w stanie
                    > znac calosci tych relacji, dlatego nie jestes w stanie stwierdzic czy dane
                    > zachowanie jest dojrzale czy nie.
                    >
                    To, ze ktos czegos nie wie do konca, nie znaczy, ze nie WIE co jest wlasciwe. I
                    tak lanie po pysku malego dziecka jest zawsze zle!!!!

                    > Jeszcze nalezaloby wziac pod uwage cechy osobowosciowe, wiekowe, itd (bo dane
                    > zachowanie u lokalnego glupka ocenilbym jako dojrzale, ale takie samo u
                    > autorytetu moralnego wrecz przeciwnie, albo zachowanie 8 latka moge ocenic
                    jako
                    >
                    > dojrzale, ale to samo robione przez 40 latka juz nie).
                    > W zwiazku z tym, nie da sie stwierdzic, czym sie objawia dojrzalosc. Bo
                    > dojrzalosc bedzie sie objawiac zupelnie czym innym w zaleznosci od:
                    >
                    > A) osoby (wiek, wyksztalcenie itd)
                    > B) sytuacji
                    > C) kontekstu spolecznego
                    >
                    > Zbyt duzo zmiennych, by cokolwiek powiedziec
                    >

                    Drogi Kwieto,
                    bardzo madry Gosc, choc kolaborant, M. Heidegger, napisal: istota mowy jest
                    mowa istoty.
                    Belkot to inna kategoria.
                    Gosc byl madry, choc nie dojrzal do warunkow II. wojny swiatowej.
                    Z mojej strony dyskusje koncze... bo za malo nie zmiennych, a nowych po twojej
                    stronie.
                    Pa - T.
                    >
                    • talisker Z mojego doswiadczenia))) forumowego 03.12.02, 16:16
                      wynika, ze czlowiek dojrzaly reaguje na bledy drugiego wyrozumiale, nie kopic
                      przy tym lezacego, nie poprawiajac sobie humoru i mysli przy tym: i mnie moze
                      sie to zdarzyc.
                      • Gość: S Talisker, ales ty denerwujacy.... IP: 144.138.251.* 03.12.02, 22:13
                        zwlaszcza, ze taki licealno, akademicki...

                        A niech mi tam bedzie, za ad personam... z tym sie juz nawet dyskutowac nie da

                        "Relatywizm ..."( wszak to poglad tylko, sposob postrzegania swiata)"...jest
                        perzejawem niedojrzalosci ...."

                        Wot, i po co ta cala dyskusja. To moze wyjasnij co byloby jedynie slusznym i
                        dojrzalym pogladem filozoficznym/ zalozeniem od ktorego mozna zaczac definiowac
                        dojrzalosc jako taka???
                        Bo juz nic nie rozumiem..
                        • talisker Re: Talisker, ales ty denerwujacy.... 03.12.02, 22:16
                          A widzisz, i doszedles do poziomu Sokratesa)))))))))
                          A tak na powazniej: relatywizm nie jest do utrzymania, bo musi zrelatywizowac
                          siebie. I dlatego uwazam, ze sa sprawy i czyny zawsze zle, np. bicie malego
                          dziecka, czy tez zabojstwo (nie smierc we wlasnej obronie). T.
                          • Gość: S Re: Talisker, ales ty denerwujacy.... IP: *.prem.tmns.net.au 04.12.02, 05:17
                            talisker napisał:

                            > A widzisz, i doszedles do poziomu Sokratesa)))))))))
                            > A tak na powazniej: relatywizm nie jest do utrzymania, bo musi zrelatywizowac
                            > siebie. I dlatego uwazam, ze sa sprawy i czyny zawsze zle, np. bicie malego
                            > dziecka, czy tez zabojstwo (nie smierc we wlasnej obronie). T.


                            Pytanie 1: A zatem i kara smierci, i aborcja, i zabijanie zwierzat sa zle.
                            Popelnianie zla jest oznaka niedojrzalosci, jesli dobrze rozumiem. Niedojrzali
                            sa wobec tego np. niewegetarianie, czy tak???

                            Pyt2: ktory z "izmow" jest wg Ciebie dojrzaly ( skoro relatywizm
                            jest "niedojrzaly")

                            S
                            • talisker Re: Talisker, ales ty denerwujacy.... 04.12.02, 19:07
                              Gość portalu: S napisał(a):

                              > >
                              > Pytanie 1: A zatem i kara smierci, i aborcja, i zabijanie zwierzat sa zle.
                              > Popelnianie zla jest oznaka niedojrzalosci, jesli dobrze rozumiem.
                              Niedojrzali
                              > sa wobec tego np. niewegetarianie, czy tak???

                              T. Zabijanie zwierzat a zabijanie ludzi to dosc rozne sprawy. Co nie znaczy, ze
                              zabijanie zwierzat to "takie nic". Co do zabijania roslin - tez jestem
                              milosierny: obcinam drzewka jesienia)))
                              Aborcja (byly o niej watki) - przy rozumieniu cierpienia kobiet pozostawionych
                              sobie to inna sprawa niz kara smierci (nie popieram, choc rozumiem argumenty
                              ludzi, ktorzy ja dopuszczaja).
                              Jeszcze z innej beczki: czlowiek dojrzaly wie, ze od pewnego rodzaju cierpienia
                              nie ucieknie i to akceptuje. Czlowiek niedojrzaly nie probuje tego nawet
                              przemyslec - cierpienie jest dla niego bzdura i juz. Osobiscie sadze, ze do
                              pewnych tematow dojrzewa sie z wiekiem (nie wyjasniaj nastolatkowi problemu
                              wychowani dzieci, nie tlumacz dwudziestolatkowi problemu starzejacej sie
                              kobiety - bo to szkoda i czasu i nerwow
    • fnoll Re: Jak objawia sie dojrzalosc??? 04.12.02, 05:26
      tak, zgadzam sie z Toba

      dojrzalosc to umiejetne wyrzucenie do kosza idealow mlodosci, zdolnosc do
      zintytucjonalizowanego cierpienia i przystepnego dla wiekszosci kochania

      jesli sie w mlodosci nie mialo rzeczonych idealow dojrzalosc staje sie jakby
      nieco pozbawiona smaku, bo nie za bardzo jest sie do czego dystansowac i w
      opozycji do czego stosowac towarzyskich bon motow zwanych poczuciem humoru



      wolna czeczenia! wolna czeczenia!

      smierc ludzkim zwierzetom!


      albo:


      chce sie pieprzyc z toba mamo!
      • talisker A ja sie nie zgadzam z fnolem 04.12.02, 06:19
        bo zeby pisac dobre biale wiersze, trzeba byc poeta))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka