ddddd17
07.03.06, 19:13
Nie wiem wlasciwie od czego zaczac, szukam porady, bo trudno mi samej
obiektywnie ocenic zaistniala sytuacje i podjac decyzje.
kilka lat temu zmarl moj ojciec, czlowiek z ktorym moglam porozmawiac na
kazdy temat, ktory pokazal mi wszystko, z ktorym rozumialam sie bez
slow....zostalam ja, mama i babcia. Sytuacja w domu byla trudna, ojciec byl
kilka lat bez pracy, byly dlugi jakos uratowalysmy sie przed eksmisja z
mieszkania...sytuacja ciagle jednak byla zla, mama splacala dlugi, ja sie
obraonilam i znalazlam prace kilkaset km od domu rodzinnego, rzucil mnie
chlopak (bylismy ze soba prawie 10 lat) argumentujac ten fakt m.in. tym ze
nie chce swojej rodziny wciagac w to bagno.... (nawet nie skomentowalam).
Poznalam kogos, zakochalam sie i teraz jestem w ciazy, moj chlopak stracil
kilka miesiecy temu prace i pomyslalam ze to dobry czas na zmiany.....
Po wspolnych naradach postanowilismy ze zacznie szukac pracy w rejonie mojej
rodzinnej miejscowosci, ze zamieszkamy razem z moja mama (jest duze
mieszkanie) a ja pojde na urlop wychowawczy i gdzies po roku zaczne szukac
pracy. Prace znalazl, na razie sie wdraza...ja takze jeszcze pracuje, wiec
widujemy sie w weekendy (na razie), zamierzam jednak niedlugo isc na l4 i
bedziemy juz wtedy razem).
Problem polega na tym ze to mieszkanie w ktorym mamy mieszkac jest jeszcze
zadluzone i do kapitalnego remontu. Nie wiadomo czy mama odzyska prawa do
lokalu (praktycznie sie to nie zdarza zeby nie przywrocili praw ale papierka
jeszcze nie mamy). Tylko nie wiem czy podjelismy wlasciwa decyzje, czy
remontowac w ogole to mieszkanie, czy mieszkac z mama. Wiem ze moj chlopak
postapi tak zebym ja byla szczesliwa. Z drugiej str nie chce zeby sie tam
meczyl i w sumie pieniadze na remont sa jego (i tak bedziemy musieli sie
jeszce zadluzyc, a mieszkanie nie jest wlasnosciowe i na razie nie mozna go
wykupic).za pieniadze wlozone w remont mielibysmy nowe mieszkanie
wlasnosicowe.... Ta decyzja bylaby jednak szansa dla mojej mamy, ktora ciagle
mimo ze minelo kilka lat nie moze sie pogodzic ze smiercia taty, ciagle nie
moze o tym mowic i jest jakby w letargu, nie radzi sobie za bardzo z zyciem,
malo zarabia wiec nasz pobyt tam na pewno wyszedl by jej na dobre. Jest
jeszcze kwestia psa ktory mieszka z mama. Nalezy on do "groznej rasy" i nie
mamy go za bardzo gdzie oddac a moj chlopak jest przeciwny zeby dziecko i
pies byly razem - wiec trzebaby go bylo uspic......
nie wiem juz co robic, poradzcie plisss