Dodaj do ulubionych

dylemat w zwiazku

16.03.06, 17:40
poznalismy sie poprzez internet.Nie jestesmy tacy mlodzi.Ja po 40-ce ona przed.
Kazde z nas ma dziecko na wychowaniu.Moja corka jest dorosla, jej syn ma 10 lat.
Obojgiem kierowala chec wspolnego zycia, nowego.Nie chodzi nam o jakies
spotykanie sie tylko zalozenie nowej rodziny To bylo jasne od poczatku.
Dzieli nas "tylko" odleglosc.Ja czasowo mieszkam i pracuje w osciennym kraju,
ona jest w Polsce.
Po krotkim okresie znajomosci, wspolnych wczasach, stwierdzilismy ze to jest
to.Ja przynajmniej na pewno, ona mowila ze tez.I nadszedl moment, ze ona musi
podjac decyje o przeprowadzce do mnie.Wszystko bylo dobrze, dopoki....
No wlasnie pierwsza porazka byla jej rozmowa z synem.Histeria, placz.
Potem dolozyl swoje jej byly maz, pewnie i otoczenie.I ona juz nie jest taka
pewna.Nawet powiedziala, mi, ze nie wie co zrobi.Ze nie jest pewna.Dobrze, ze
dzieli sie tymi watpliowsciami, sam chcialem, ale co tu mowic, zaskoczyla
mnie.Co wiecej mowi teraz ze czuje sie osaczona.Ze ja zaplanowalem wszystko na
rok z gory, a ona teraz boi sie, ma watpliwosci.Ze jest inna, bardziej
spontaniczna. Nawet jak piszemy do siebie, ochlodla, bo proslem ze jak nie
jest pewna ze mnie kocha, to niech mi nie pisze.
I nie wiem doprawdy co mam teraz o tym myslec.
Czy ona byla tylko mna oczarowana, a nie kochala tak na prawde, chce sie teraz
wycofac, czy tez ma prawo miec watpliwosci i takie zachowanie jak ostatnio
wynika tylko ze zwyklego ludzkiego strachu???
Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 18:27
      jeżeli jej były mąż i syn mają za nią decydować co zrobi ze swoim życiem, to
      ona nie jest dorosła i szkoda na nią czasu.
      • nattasza Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 18:29
        Prawda
        • on691 Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 18:58
          powiedzcie tak szczerze, rzucilybyscie wszystko i przeprowazily sie do faceta
          znajac go 1,5 miesiaca?
          • nattasza Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 19:00
            Skoro facet wymaga tego po 1,5 miesiecznej znajomosci intenetowej, jest
            niepowazny
            • on691 Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 19:34
              bylismy ze soba.Ale ja uwazam, ze mozna znac sie i pare lat a tak na prawde nie
              znac.Malzenstwa rozpadaja sie, ludzie po kilkumiesicznej znajomosci nie potrafia
              podjac decyzji.A u nas od razu wiedzielismy ze to jest to, tyle ze teraz nie
              jestesmy razem, a na nia aszly watpliwosci.Dodatkowo "pracuja" nad nia nie
              zawsze zyczliwi ludzie.
              • nattasza Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 19:37
                Nie da sie od razu wiedziec ze to jest to, zapewniam
                • on691 Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 19:47
                  byc moze masz racje.Mialem kolege, ktory "chodzil" z dziewczyna piec lat-od
                  matury do konca studiow.Byla wielka milosc, a potem on poszedl do
                  wojska.Wiadomo, po studiach to zadne wojsko, wiec mogli sie widywac.Mimo to ona
                  po 3 tygodniach powiedziala, ze ma innego i wyszla za maz.
                  Ja swoja przyszla zone znalem 2 tygodnie i juz sie oswiadczylem.Bylismy razem 18
                  dobrych lat.I tylko przez glupote rozeszlismy sie.Uwazam, ze "takie rzeczy" sie
                  wie niemal od razu i tylko trzeba nad tym pracowac.
                  • nattasza Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 19:50
                    Byc moze warto poniesc sie emocjom? Nie wiem, wazne zeby nie prosic o rade
                    zyczliwych, bo później ma sie do siebie pretensje
      • mary32 Re: dylemat w zwiazku 17.03.06, 12:14
        nie masz racji.
        Zarówno były mąż jak i syn są na pewno w jej życiu niezwykle ważnymi osobami.
        Nic dziwnego, że przy podejmowaniu decyzji kieruje się ich opiniami, zważa na
        uczucia, zwłaszcza dziecka. W przeciwnym wypadku byłaby egoistką, która patrzy
        nie dalej, niż koniuszek swojego nosa.
        To, że ogarnęły ją wątplwiości wcale nie znaczy, że decyzje podejmują za nią
        inne osoby. Nie zawsze podjęcie decyzji (zwłaszcza życiowej) jest łatwe jak
        pstryknięcie palcami. Są chwile wahania i kwestie do rozważenia.
        Ryzykuje nie tylk swoim życiem, ale także życiem swojego dziecka, które ze sobą
        wmontuje w nowy związek. To wszystko wymaga rozwagi i przemyślenia.

        A na pewno nie jest szkoda czasu na osobę, którą się kocha tylko dlatego, że
        ona sama potrzebuje czasu na podjęcie decyzji. Miłość to także cierpliwość.
        Nowe małżeństwo to nie jest kupowanie hamburgera.
        • on691 Re: dylemat w zwiazku 17.03.06, 12:19
          bardzo podoba mi się co napisałaś.Mam małe zastrzeżenie co do jej byłego męża i
          jego opini.On wolałby żeby ona siedziała w domu i wychowywała syna, a
          najprościej wg. niego, będzie tak, jeśli nie zwiąże się z żadnym innym
          mężczyzną.Podjudza także syna, niestety.
        • maureen2 Re: dylemat w zwiazku 17.03.06, 12:24
          10 letnie dziecko nie ma nic do powiedzenia w sprawie życiowych planów rodzica,
          i wyboru partnera życiowego, dziecko taką decyzję podejmie dopiero za 10 lat,z
          kim będzie chciało się związać,a były partner jest już tylko "były".
    • solaris_38 Re: dylemat w zwiazku 16.03.06, 22:26
      czasem tak jest jak sie pokocha lękliwa kobietę
      to sa jej minusy ze zcasem lęki mogą uniemożliwiac wieloe spraw
      może być też domieszka wygody i pozostawania pod wpływem innych

      musisz sie zastanowić

      i daj jej sie zastanowić

      to nie zawsze chodzi o miłośc
      bo tu rózne miłości mogą stawać przeciw sobie

    • jmx Re: dylemat w zwiazku 17.03.06, 03:50

      No cóż... Trudno powiedzieć czy ona Cię kocha (zresztą o jakiej miłości moze
      być tu mowa po 1,5-miesięcznej e-znajomości? ale o to mniejsza). Natomiast z
      Twojej strony ja nie widzę miłosci wobec niej. Żądasz wszystkiego - zmiany
      kraju zamieszkania, pracy, zostawienia bliskich, o dziecku piszesz, ze
      dostało "histerii" - ??? A gdzie wsparcie, wyrozumiałość, cierpliwość?
      zrozumienie jej racji? a szczególnie dziecka - które zmieni otoczenie, szkołę,
      bedzie się musiało uczyć w innym języku. Myślałeś o tym?? Równie dobrze, ona
      mogłaby Ci powiedzieć, ze skoro się nie przenosisz do Polski to jej nie
      kochasz.

      "Jak nie kochasz to nie pisz" - to z kim ona ma rozmawiać o swoich rozterkach
      czy obawach - z tym nieżyczliwym wg Ciebie otoczeniem? i jak będzie wyglądało
      wasze wspólne życie z pojawiającymi się problemami, z codziennością, rutyną...
      Przecież tak jak sobie radzicie (albo nie radzicie) z kryzysami teraz podobnie
      będzie sobie radzić w przyszłości.

      Nie widzę powodu do pośpiechu w waszej sytuacji. Daj się poznać jej rodzinie,
      jej dziecku. Daj jej poznać, że zalezy Ci na niej i na jej dobru, że jesteś
      odpowiedzialny, że się troszczysz o nią i jej dziecko - przecież chcecie być
      rodziną. A nie tylko oczekujesz spełnienia swoich oczekiwań. Wątpliwości nie
      świadczą o braku miłości, to zależy co się z tymi wątpliwościami robi. Jeśli
      się je potrafi rozwiać - czynami, postępowaniem, to miłość się obroni nawet
      przy niesprzyjających okolicznościach.
      • maureen2 Re: dylemat w zwiazku 17.03.06, 04:07
        małżeństwo to nie jest związek terapeutyczny, udzielanie nieustawiczne wsparcia
        podtrzymywnie na duchu,pomoc w rozwiązywniu kryzysów.To jest związek psycholog
        -klient/pacjent.
      • on691 Re: dylemat w zwiazku 17.03.06, 08:13
        braliśmy to wszystko pod uwagę, tj.te niedogodności.
        Ale jak wróciła z urlopu ze mną, gdzie stwierdziła że było cudownie, wystarczył
        tydzień i presja znajomych(tak myślę), żeby nagle pojawiły się kalkulacje, a
        nawet niepewność co do uczucia.Zniknęły słowa kocham,mówi że nie wie co
        zrobi.To się wyczuwa.Mówi nawet, że tu gdzie teraz mieszka moze spróbuje z
        koleżanką podjąć jakąś działalność.Nawet celowość mojego obecnego przyjazdu w
        celu odwiedzin stawia pod znakiem zapytania.
        Nie wiem, czy można tak raptownie zmienić zdanie?A może ona walczy ze sobą?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka