on691
16.03.06, 17:40
poznalismy sie poprzez internet.Nie jestesmy tacy mlodzi.Ja po 40-ce ona przed.
Kazde z nas ma dziecko na wychowaniu.Moja corka jest dorosla, jej syn ma 10 lat.
Obojgiem kierowala chec wspolnego zycia, nowego.Nie chodzi nam o jakies
spotykanie sie tylko zalozenie nowej rodziny To bylo jasne od poczatku.
Dzieli nas "tylko" odleglosc.Ja czasowo mieszkam i pracuje w osciennym kraju,
ona jest w Polsce.
Po krotkim okresie znajomosci, wspolnych wczasach, stwierdzilismy ze to jest
to.Ja przynajmniej na pewno, ona mowila ze tez.I nadszedl moment, ze ona musi
podjac decyje o przeprowadzce do mnie.Wszystko bylo dobrze, dopoki....
No wlasnie pierwsza porazka byla jej rozmowa z synem.Histeria, placz.
Potem dolozyl swoje jej byly maz, pewnie i otoczenie.I ona juz nie jest taka
pewna.Nawet powiedziala, mi, ze nie wie co zrobi.Ze nie jest pewna.Dobrze, ze
dzieli sie tymi watpliowsciami, sam chcialem, ale co tu mowic, zaskoczyla
mnie.Co wiecej mowi teraz ze czuje sie osaczona.Ze ja zaplanowalem wszystko na
rok z gory, a ona teraz boi sie, ma watpliwosci.Ze jest inna, bardziej
spontaniczna. Nawet jak piszemy do siebie, ochlodla, bo proslem ze jak nie
jest pewna ze mnie kocha, to niech mi nie pisze.
I nie wiem doprawdy co mam teraz o tym myslec.
Czy ona byla tylko mna oczarowana, a nie kochala tak na prawde, chce sie teraz
wycofac, czy tez ma prawo miec watpliwosci i takie zachowanie jak ostatnio
wynika tylko ze zwyklego ludzkiego strachu???