Dodaj do ulubionych

Milosc i obelgi razem

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.02, 15:26
hey, mam taki klopot i czuje sie zatrzasniety nie mogac wykonac ruchu.
Mianowicie znam od kobiete ktora kocham. Wiem (hmmm tak mysle:)ze ona mnie
tez. Jednak nasze relacje zaklocaja ostatnio ogniste klotnie. Zaczyna sie o
jakis ledwo wyczuwalny niuans, potem sie rozkreca, potem madrzelismy,
przepraszalismy itd. Ostatnio z niewatpliwa agresja w oczach poszarpalem ja
za rece i uzylem epitetow ze ho-ho:( To poszarpanie to najwieksza "przemoc
fizyczna"jaka kiedykolwiek zaszla. O zadnym trzasnieciu w policzek z mojej
strony itp MOWY NIE MA. Jednak kobieta moja odizolowana sie kompletnie
twierdzac ze sie mnie boi i ze wtedy widziala za ja moglbym ja
uszkodzic..Podobno pokazalem prawdziwa twarz. Nie wiem co robic bo
bezskutecznie probuje to wyprostowac a nie chce w ogole sluchac. Kocham ja
cala z szykiem, myslami, jezykiem, blaskie ale i wadami i zaletami. Probuje
odwolac sie do przeszlosci, tlumaczac jaki normalnie jestem, co mowie, jak
sie traktuujemy. Przypuszczam tez ze ona takze w glebi ducha mnie kocha i
cos znacze dla niej. Teraz przy okazji niemocy porozumienia ani chociazby
dotarcia ze slowem, irytuje sie strasznie, bo wstyd mi za awanture a nie
moge sie przebic. Irytuje mnie to tak ze znowu czasem pozwole sobie na
jakies uogulnienie (epitet tfu) wyslany pod jej adresem a przeciez i ona i
ja dobrze wiemy, ze to tylko wyraz chwilowych emocji i nic wiecej. Ze rdzen
i prawdziwe uczucie po obustronach jest calkiem inne. Nie wiem jak to
przeskoczyc?
Obserwuj wątek
    • arek_cz Re: Milosc i obelgi razem 06.12.02, 15:44
      Oj kiepsko zrobiles :(
      Moze byc teraz tak ze ona zbyt mocno emocjonalnie odczula
      to co sie stalo i zamknie sie przed toba. Tym bardziej ze
      jak piszesz o jej uczuciu to urzywasz przypuszczen. Czy
      nigdy nie rozmawialiscie o tym co jest miedzy wami czy
      powiedziales jej ze ja kochasz?
      Przypuszczam ze chcesz sie z nia zwiazac - a czy
      zastanawiales sie jak to bedzie wygladalo - scysje,
      klutnie a pozniej przepraszanie, odkrecanie wszystkiego?
      Czy tak powinno to wygladac?
    • Gość: carduus Re: Milosc i obelgi razem IP: proxy / 10.30.1.* 06.12.02, 15:47
      Trochę to dziwne. Co to znaczy "poszarpałem ją za ręce"? Jakoś trudno mi to
      sobie wyobrazić. Ale to chyba nie takie ważne. Ważne, że zrobiłeś to jak sam
      piszesz "z agresją w oczach". Użyłeś przemocy. Co oznacza, że straciłeś
      panowanie nad sobą. Co oznacza, że w sytuacjach kryzysowych (a to przecież była
      tylko kłótnia) jesteś agresywny. Co oznacza, że na jej miejscu trzymałabym się
      od Ciebie z daleka. Ktoś kto w emocjach reaguje używając przemocy dla mnie jest
      osobą chyba lekko niezrównoważoną emocjonalnie. I niebezpieczną. Może ktoś wie
      czy i gdzie to się leczy?

      carduus
    • joanna_1 Re: Milosc i obelgi razem 06.12.02, 16:03
      Ajajaj! Szarpanko się zaczyna, niedobrze. Wiesz, patrząc z boku też bym się
      wystraszyła i przemyslała sprawę, co bedzie gdy dojda wieksze problemy.
      Cóz za duzo testosteronu chłopie, brak umiejetności panowania nad emocjami, to
      w telegraficznym skrócie.
      Na spalanko testosteronu polecam siłownię, biegi aż padniesz jak pies pluto,
      sport , sport , sport - dla faceta to rozsądne rozwiazanie. I całkiem dobre na
      stres-udowodnione naukowo i rozsądkowo.
      Co do emocji, a weź Ty sobie kilka głębokich oddechów zanim wybuchniesz, pięć
      razy sie zastanów zanim będziesz sie imał eskalacji uczuć. I myśl, myśl, myśl.
      Analizuj, generuj konstruktywne rozwiazania, dystansuj się do
      nienatychmiastowych reakcji, które być może byś oczekiwał od partnerki, to
      tylko czlowiek tak samo omylny jak Ty.
      Wyjdziesz z tego, ale musisz nad soba dużo pracować, i bądź konsekwentny w
      stosunku do samego siebie.
    • matrek Jeśli mam być szczery... 06.12.02, 16:05
      to uważam, że dobrze robi. "Poszarpałeś ją" w sytaucji, gdy nawet nie jesteście
      pewni swoich uczuć. Za jakiś czas ją uderzysz - to pewne. To nawet nie kwestia
      czy, lecz kiedy.
    • Gość: A. Re: Milosc i obelgi razem IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.12.02, 16:13
      Wiem, jak wylada takie poszarpanie za rece bo ponad trzy miessiace temu podczas
      klotni zrobil to moj przyjaciel. Po prostu bardzo mocna zlapal mnie za
      przedramiona (ja waze 45 kg on 85 i ma 186 wzrostu). Chyba nie musze tlumaczyc
      z jaka sila to nastapilo - wcale nie potrzebowal mnie uderzyc.I tak przez
      tydzien mialam posiniaczone rece. Cale zdarzenie mialo miejce podczas awantury
      podczas ktorej zaczal byc strasznie agresywny - miedzy nami dochodzilo oraz
      czesciej do spiec poniewaz zaczal unikac mojej osoby, odmawiac spotkan, nie
      mial dla mnie czasu.Ja plakalam, dzwonilam, prosilam o spotkanie - jednym
      slowem ponizalam sie, ale uwazam ze mialam prawo znac prawde.
      gdy wreszcie sam zaproponowal spotkanie po wspolneym obejrzeniu filmu
      powiedzialam mu, ze albo zacznie traktowac mnie tak jak kiedys, albo konczymy
      to wszsytko bo nie chce - nazwijmy to - resztek. On dostal szalu - biegl przede
      mna, rozbil o ziemie moj prezent na jego imieniny (skakal po plycie CD),
      w domu wyrzucal do kosza inne rzeczy ktore kiedys mu dalam, wrzszeszczal,
      oskarzyl mnie o cos zblizonego do chroby psychicznej, po czym oznajmil mi ze to
      koniec a potem zaczzal krzyczec cos w stylu "jestem w tobie slepo zakochany
      itd."
      Mnie az poderwalo, a on wtedy zlapal mnie za przedramiona i wyciagnal zza
      krzesla do przedpokoju - popchnal mnie na sciane.Kiedy zbieralam sie z podlogi
      ochlanal na tyle zeby powiedziec mi "ja cie nie uderzylem".
      Dodam, ze jest to osoba na stanowisku, odpowiedzialna, mila itd. itd.
      tylko tyle, ze w chwilach stresu mu totalnie odbija - ja moge powiedziec ze
      mimo to kocham tego czlowieka, ale sie go bardzo teraz boje.
      Boje sie, ze jesli powiem cos nie tak to
      sie wscieknie i po prostu mnie pobije. Troche twoja zone rozumiem - po prostu
      sie boi, a pamietaj ze kobieta nie ma wielkich szans w starciu z mezczyzna.
      ja nawet nie mailam szansy zeby sie obronic - po pierwsze jestem za slaba, po
      drugie to bliska mi osoba i nie potrafilabym go kopnac czy cos takiego co
      praktykuje sie w tzw. szarpaninie.
      Pszepraszam ze tak sie rozpisalam. Dodam tylko ze bardz cierpie.


      • Gość: mmmore Re: Szufladka: bandyta IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.12.02, 21:19
        dzieki za rady ale czy nie za duzo diagnozowania na odleglosc i to po jednej
        wypowiedzi? co do sportu- mam duzo 5x a week - takze nie w tym rzecz. Nie
        dobrze mnie rozumiecie. Czuje na 110% pewna granice przyzwoitosci. Wiem na
        100% ze nie zrobilbym nic wiecej. Nie mam nawet najmniejszych watpliwosci.
        Potrzsniecie za rece mialo charakter raczej uspokojenia. Tzn nie byla to akcja
        pfensywna ale przypieczetowanie powtarzanego kilkanascie razy USPOKOJ SIE-
        unieruchomienie rak przy tulowiu i powtorzone jeszcze raz. Mysle tez ze
        przesadzacie z tym opanowaniem. Nie dajac sie nigdy ponosic bylibysmy zimni
        jak ryby. Kazdy ryknie, stuknie i zlapie za reke jak mu na to przyjdzie ochota
        i pomimo calego szacunku dla madrych wywodow, nie robcie z siebie bezplciowych
        ameb, zyciowo madrych i opanowanych. Caly sek polega na tym ze ja jestem
        pewien siebie na 100% a ona mi wciska ze nie:( Ludzie jak sie pozbyc tej geby
        jakiegos bandyty jaka zostala mi przypieta, pomimo ze tak nie jest, nie bylo i
        nie bedzie
          • Gość: Kinga Re: Szufladka: bandyta IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.02, 00:05
            Chcesz aby znikla twarz kogos kto uzywa przemocy? To sie zmien i czekaj
            cierpliwie az dziewczyna sie przekona ze to byl tylko incydent. Uzyles
            przemocy fizycznej i slownej w stosunku do niej,wiec sie nie dziw ze ona
            odsuwa sie od ciebie. Mysle ze nie ma w tobie prawdziwej skruchy. Chcesz na
            sile wymusic na innych zachowanie podporzadkowane tobie, nawet tu na forum
            gdzie nikt sie ciebie bal nie bedzie. Od ciebie tylko zalezy do jakiej
            szufladki sie wlozysz.
        • joanna_1 wyewoluowana ameba :) 07.12.02, 21:15
          Nikt nie stawia sobie tutaj priorytetu zaszyfladkowywania kogokolwiek.
          Mam jeszcze wystarczająco dużo wiary w człowieka, by nie kasować osoby pod byle
          podejrzeniem i ufać, że człowiek jest z gruntu dobry. Niestety ta dobroć czasem
          niebezpiecznie ewoluuje do stanu, w którym ma miejsce brak kontroli nad
          emocjami, i więcej jest impulsywnych reakcji niż przemyslanych.
          Tej kontroli ( =umiejętności) uczy sie każdy z nas, każdy chce chyba płynnie
          porozumiewać się z partnerem, chce być wysłuchany, zrozumiany. Na pewno takiego
          płynnego stanu nie osiągnie się rzucając obraźliwymi epitetami, o czym z resztą
          wspomniałeś, i innymi zachowaniami godzącymi w godnośc kogokolwiek. O
          rękoczynach nie będę tu celowo nadmieniać, bo nie mam ochoty na retrospekcję
          akurat, natomiast wiem gdzie tkwi geneza takich zachowań i jakie są motywy.
          Obys nigdy nie należał do tej niechlubnej "elity"!
          Nie rozumiem dlaczego dla Ciebie wzorcem porozumiewania sie z ludźmi jest
          wysoka ekspresja i emanacja tego co akurat się w Tobie kotłuje? Dziwisz się, że
          ktoś się nazwyczajniej w świecie przestraszył? I nie chce dać szansy? I na
          dodatek uparcie tkwi w swoim przekonaniu o Twojej nadpobudliwości?
          Nie zgadzasz się z tym - to udowodnij, ze sie myli. Przekonaj nie jedynym
          gestem, a całym uruchomionym mechanizmem naprawczym i może dorzuc do tego
          skruche, nie zawadzi. Cieszę się natomiast, że uważasz iż nie posuniesz sie
          dalej do ww rękoczynów, Ty już wiesz, pozwól dowiedzieć sie Jej.
          Takie etapy czasem troche trwają, niewątpliwie chyba nadszarpnąłes trochę Jej
          zaufania, czas na odbudowywanie i nie stanie się to z dnia na dzień.
          I uwierz mi, mozna rozmawiać nawet na kontrowersyjne tematy nie prowadząc do
          żadnej scysji konfrontując przy tym swoje stanowiska, prowadząc do otwartego
          dialogu, szanując przy tym uczestników konwersacji - to całkiem prosty aparat
          i hula aż miło! Tak to odbywa się w moim gronie, takie to już z nas
          wyewoluowane ameby :-))
          Kształtuj w sobie gentelmena i bądź daleki od kolesia spod budki z piwem, a na
          pewno miło będzie sie przebywało w Twoim towarzystwie.
          • sellma Re: wyewoluowana ameba :) 07.12.02, 21:51
            joanna_1 napisała:

            > Nie rozumiem dlaczego dla Ciebie wzorcem porozumiewania sie z ludźmi jest
            > wysoka ekspresja i emanacja tego co akurat się w Tobie kotłuje? Dziwisz się, że
            >
            > ktoś się nazwyczajniej w świecie przestraszył? I nie chce dać szansy?

            Problem w tym, ze mozesz wpasc w prawdziwa frustracje w zwiazku z
            nieumiejetnoscia opanowania emocji. A tego ani Tobie, ani Twojej
            partnerce nie zycze. Zycze Ci natomiast duuuuzo DYSTANSU do
            wszystkiego a przede wszystkim do samego siebie.

            pzdr,
            sellma
    • Gość: kilkno Re: Milosc i obelgi razem IP: *.localdomain / 80.48.229.* 07.12.02, 17:49
      wyobrażam co moze czuć osoba tak potraktowana. Mnie nikt nie poszarpał ale
      mimo to czuję, że nie chce małzeństwa w którym co jakiś czas dostaję
      psychiczny policzek w postaci kilku epitetów. Na pozór dobrana para, jakies
      róznice zdań na różne tematy, to wszystko mogę przeżyć, ale słowa które
      usłyszałam doprowadziły do sytuacji,że coraz częściej myślę o
      rozstaniu.Przemyśl swoją reakcję zwizualizuj najbardziej denerwującą cię
      sytuację i odpowiedz sobie "czy mógłbym to zrobić jeszcze raz". Jeśli nie to
      udowadniaj swojej dziewczynie jak ci na niej zależy.
      • Gość: mmore "prawdziwa twarz" IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 17:55
        jeszcze apropos tego co mowicie i mojego problemu nurtuje mnie uzyty wobec
        mojego, bardzo sporadycznego i zlego zachowania termin "prawdziwa twarz"jaka
        rzekomo pokazalem. Czy to znaczy ze czlowiek przylapany na gniewie, skrajnych
        emocjach to prawdziwy ja? W takim razie "udawanie"przez reszte zycia jest
        milej widziane i akceptowane niz "pokzanie prawdziwej twarzy"? Zreszta
        dlaczego czesto uzywa sie tego terminu "prawdziwa twarz"wlasnie w stosunku do
        ludzi przylapanych na czyms nienormalnym, nadzwyczajnym, goracym ze tak powiem
        i wmawianie jakoby to byla ta kwintesencja, prawdziwosc danej osoby. Dlaczego
        nie pokazauje sie prawdziwego ja bedac milym, czulym, rozmawiajac, sprzatajac,
        scielac lozko czy bedac w lazience? z tego rozumiem ze wszystkie te czynnosci
        wykonuje jakis manekin ktory sie za nas podaje
    • ladyblue Re: Milosc i obelgi razem 07.12.02, 18:54
      ach, co za brutal! ;)
      mnie sie tak wydaje, ze to bardziej chodiz o to co powiedziałeś/wykrzyczałeś w
      chwili gniewu, a nie o przytrzymanie rąk (no chyab ze miałą kobietka siniaki na
      rękach, to zmienia postac rzeczy). złe słowa potrafią bardzo wryc sie w pamięć,
      zaboleć i długo boleć po samej kłótni. takie mam wrażenie, ze ona potrzebuej
      zapewnień o tym, ze to co powiedziałes to nieprawda, ale mówi o tym eni wprost.
      to "pokazałeś prawdziwą twarz" może znaczyć "jeszcze ci nei wybaczyłam tego co
      powiedziałeś". i to nie o przemoc fizyczna tu chodzi. spróbuj pogadać,
      wyjaśnić, dac do zrozumienia ze wcale tak nie myslisz jak mówiłeś. moze
      zadziała, moze nie...
    • neutralny_nick Re: Milosc i obelgi razem 07.12.02, 19:11
      mi jednak wydaje się że to nie wróży dobrze. U mnie własnie całe pasmo
      nieudanego życia zaczeło sie do takiej szarpaniny. Jesli doszło do czego s
      takiego to msi byc nagromadzone miedzy wami juz sporo negatywnej energii.
      Musicie sporo przemyslec i zaczac panowac na soba bo pewnych zachwoan i pewnych
      wypowiedzianych zdan nie da sie zapomniec
      • Gość: Melba A ja wierzę i widzę rozwiązanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 19:46
        A ja Ci wierzę mmmore. Jestem pewna, że żałujesz i chcesz naprawić to, co
        nawywijałeś. Ale kobiety bardzo boją się przemocy i wolą zwiewać gdzie pieprz
        rosnei przed potencjalnymi brutalami. I bardzo dobrze zresztą. Co Ty możesz
        zrobić? Poproś ją o rozmowę na neutralnym gruncie i omów to wszystko.
        Przeanalizujcie awanturę - jak się zaczęła, co ją wywołało, co wzbudziło jej i
        Twoją agresję (skoro musiałeś ją uspokajać, to albo też zachowywała się
        agresywnia, albo histerycznie). Pomyślcie, co mieliście w kolejnych chwilach w
        głowie - jakie obrazy, odczucia. Często te nasze nieracjonalne zachowania biorą
        się z jakichś zafiksowanych drobiazgów, nad którymi naprawdę można pracować.
        Przeanalizujcie to, ale nei naciskaj na nią, żeby Ci zaufałą. Musi zobaczyć,że
        się tym przejąłeś i masz zamiar pracować. Może zresztą Ci nie wybaczy, nie
        wiem. Ale Ty możesz dowiedzieć się, dlaczego tak zareagowałeś. I albo nauczysz
        się reagować inaczej i opanowywać się, jeśli włożysz w to pracę (może pójść do
        terapeuty na konsultację, może ona zgodzi się na taką wspólną rozmowę?), albo
        zareagujesz tak ponownie, jeśli sprawę "przyklepiesz". Tego jestem pewna. Jeśli
        chcesz krótkiej konkretnej romowy na ten temat, możesz zgłosić się do
        Niebieskiwj Linii. Znam tych ludzi i to nei jest tak, że oni pracują tylko i
        wyłącznie z "totalnymi"przemocowcami. Myślę, że osoba z takim "drobnym"
        problemem jak Ty, znajdzie tam pomoc nawet w ciągu jednej konsultacji. Może
        oburzysz się, że ich Ci polecam, bo to takie...piętnujące, ale ja myślę, że
        warto po prostu pogadać ze specjalistą na ten temat. Bo pamiętaj, możesz takie
        zachowanie powtórzyć. A czy warto?
    • Gość: Jedrek Re: Milosc i obelgi razem & c.d. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.12.02, 21:38
      Moje spojrzenie na tzw "szarpanie":
      Kilkakrotnie zdarzyło mi się "szarpać" moją dziewczynę (obecnie żonę).
      Zazwyczaj sprawa przebiegała wg następującego schematu:
      1. spór,
      2. kłótnia,
      3. awantura,
      4. szarpanie,
      5. wyrzuty sumienia i strach,
      6. stabilizacja z poczuciem winy...
      I to nie prawda, że na 100% nie przekrtoczy się granicy: któregoś razu
      skończyło się na uderzaniu jej głową w ścianę.
      Zagadnienie nie leży w tym, że facet-drań leje żonę "bo zupa za słona", bo nie
      o takim przypadku chyba tu mówimy. O ile dobrze rozumiem mówimy o sytuacji, w
      której między Tobą a nią dochodzi do wzajemnej eskalacji uczuć. A za eskalację
      uczuć odpowiedzialne są obie strony. Niewątpliwie brzmi to dla niejednej
      kobiety wstrętnie, bo nie dość że gość leje żonę, to jeszcze uważa że ona jest
      temu winna...
      Granice leżą po obu stronach - Ty nie powinieneś "szarpac", ale
      ona też musi wiedzieć, że nie jesteś maszyną która wszystko zniesie i może
      nagadać Ci wszystko co zechce.
      Niewątpliwie jej niedostępność na Twoje przeprosiny nie jest jedynie wynikiem
      strachu. Przypuszczam, że częściowo chce abyś był bardziej gotów do ustępstw.
      Plecam Ci lekturę książek psychologicznych takich jak "Wywieranie wpływu na
      ludzi" i coś z psychoanalizy. Ich lektura niewątpliwie pomoże Ci łatwiej
      manewrować w sytuacjach różnego rodzaju konfliktów, ale również zrozumieć
      własne emocje i motywy (niejednokrotnie sami nie chcemy przyznać się do
      własnych odczuć). Będziesz wówczas umiał wytłumaczyć swojej partnerce dlaczego
      coś tam Ci się nie podoba i co Cię denerwuje bez stawania się "amebą"
      czy "manekinem".

      Ja i moja żona dogadujemy się jednak i cieszę się z tego ogromnie. Życzę Ci,
      abyście i Wy się dogadali.

      Pozdrawiam
      Jędrek
      • procesor Re: Milosc i obelgi razem & c.d. 07.12.02, 23:22
        Gość portalu: Jedrek napisał(a):
        >(...) I to nie prawda, że na 100% nie przekrtoczy się granicy: któregoś razu
        > skończyło się na uderzaniu jej głową w ścianę.
        > Ja i moja żona dogadujemy się jednak i cieszę się z tego ogromnie. Życzę Ci,
        > abyście i Wy się dogadali.

        Włos mi dęba stanął na głowie!
        Jesteś pewien że twoja żona jest tego samego zdania co ty?????
        Czy tylko jest potulna bo nie chce znowu bliskiego spokania ze ścianą.
        Naweet gdybym takiego drania kochała - zwiałabym od niego gdzie pieprz rośnie.
        Zanim mnie "niechcący" zabije.
        W afekcie oczywiście.
    • walewska Re: Milosc i obelgi razem 08.12.02, 01:12
      Czesc;
      To z epitetami moze okazac sie gwozdziem do trumny, ktory zakonczy wasza
      relacje.
      Niestety ale uwazam, ze epitety i wulgarne wyzwiska sa taka sama "chlosta na
      cialo" jak kazda inna przemoc fizyczna. Czasem lepiej nie kochac az tak
      bardzo!?) moze zacznij od zwyklego lubienia i dystansu do jej osoby. Milosc to
      piekna sprawa ale przemoc, moze na zawsze zranic i zakonczyc uczucia u osoby
      kochanej-nawet ta njmniejsza przemoc moze osobe wystraszyc i oziebic jej
      uczucia.
      Rozumiem jak ciezko jest kontrolowac, swoje emocje ale moze w takiej burzliwej
      i wybitnie emocjonalnej sytuacji -staraj sie byc obserwatorem. Nie angazuj sie
      w cos co pozniej i tak bedziesz zalowal.

      Pzdr.
      Walewska
      • Gość: mmore Re: Milosc i obelgi razem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 16:02
        dzieki za wszystkie wypowiedzi:)
        nie chce zapeszc ale pojawily sie pierwsze oznaki normalnej rozmowy.
        Tak-normalizacja, przekonywanie, przepraszanie, zapewnianie, kwiaty,
        telefony...idzie jak po grudzie ale cos sie wylania :)))
        Hmm czy myslicie ze aby na pewno takiopanowany mecizna jest pozadany przez
        kobiety? Ostatnio w polityce czytalem raport o preferencjach kobiet i wniosek
        mam taki ze WY kobiety same nie bardzo wiecie kogo chcecie. Ma byc
        miekki/twardy cieply/szorstki brutalny/delikatny duzo zarabiac/malozarabiac :)
        Mam na mysli oczywiscie reakcje wsytuacjach "podbramkowych"i oczywiscie nie
        wobec wlasnej kobiety. I czy w takim razie lepiej widziany jest facet ktory w
        razie czego powali celnym strzalem przeciwnika czy do konca bedzie
        negocjowal,negocjowal,negocjowal az mu ktos glowe rozwali?
        Cos mi mowi ze jednak WY kobiety wolicie wilczka niz negocjatora-
        intelektualiste....?
        • Gość: mmore Re: Milosc i obelgi razem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 16:13
          chcialbym dodac jeszcze cos na temat genezy calego zajscia. Mianowicie
          njabardziej rzucajaca sie w oczy przemoca jest przemoc fizyczna. Niestety
          istnieje takze przemoc psychiczna i toksycznosc. Poszkodowana w zajsci
          babeczka to naprawde swietna osobka, problem tylko w tym ze czasem wpada (z
          czego sama zdaje sobie sprawe) w strasznie toksyczne stany. Pomimo prob
          asertywnego komunikowania i nie-raniacego jej rozladowywania emocji spirala
          nakreca sie tak bardzo ze robi sie ona po prostu NIEZNOSNA. Przykro mi to
          powiedziec ale sytuacja w ktorej kazde slowo, oddech, spojrzenie, kazda
          konkluzja, kazda propozycja jest niemilosiernie kwitowana przez druga strone
          zrodzilo w koncu poczucie bezsilnosci i stad wyszlo stanowcze USPOKOJ SIE
          wlacznie ze zlapaniem za rece, przytryzmaniem w pionie i glebokim spojrzeniem
          w oczy.Po prostu czulem ze nawet wyjscie i zapadniecie sie pod ziemie nie
          przerwie echa tego beznadziejnego biadolenia
            • Gość: carduus Re: Milosc i obelgi razem IP: proxy / 10.30.1.* 10.12.02, 14:00
              No własnie. Melba ma rację. A mnie się najbardziej podobało w tej Politycetakie
              zdanie, że my kobiety szukamy teraz mężczyzn do życia, a nie do obsługi. No. A
              faceci jakos nie mogą tego pojąć. Biedne żuczki.
              A do autora wątku mam jeszcze parę słów. Nie ma nic bardziej pociągającego niż
              facet z kamienną twarzą. Na wierzchu zero emocji, a w środku wulkan miłości. Do
              mnie rzecz jasna.

              carduus
              pogrążona w tęsknocie
    • capa_negra Re: Milosc i obelgi razem 09.12.02, 10:04

      Dziś ją "tylko" poszarpałeś....nie ma żadnej gwarancji, że jutro
      jej "przypadkowo" nie walniesz, bo cie "poniosły chwilowe emocje"
      Dobrze zrobiła - powinna trzymać sie jak najdalej od ciebie









      Gość portalu: mmmore napisał(a):

      > hey, mam taki klopot i czuje sie zatrzasniety nie mogac wykonac ruchu.
      > Mianowicie znam od kobiete ktora kocham. Wiem (hmmm tak mysle:)ze ona mnie
      > tez. Jednak nasze relacje zaklocaja ostatnio ogniste klotnie. Zaczyna sie o
      > jakis ledwo wyczuwalny niuans, potem sie rozkreca, potem madrzelismy,
      > przepraszalismy itd. Ostatnio z niewatpliwa agresja w oczach poszarpalem ja
      > za rece i uzylem epitetow ze ho-ho:( To poszarpanie to najwieksza "przemoc
      > fizyczna"jaka kiedykolwiek zaszla. O zadnym trzasnieciu w policzek z mojej
      > strony itp MOWY NIE MA. Jednak kobieta moja odizolowana sie kompletnie
      > twierdzac ze sie mnie boi i ze wtedy widziala za ja moglbym ja
      > uszkodzic..Podobno pokazalem prawdziwa twarz. Nie wiem co robic bo
      > bezskutecznie probuje to wyprostowac a nie chce w ogole sluchac. Kocham ja
      > cala z szykiem, myslami, jezykiem, blaskie ale i wadami i zaletami. Probuje
      > odwolac sie do przeszlosci, tlumaczac jaki normalnie jestem, co mowie, jak
      > sie traktuujemy. Przypuszczam tez ze ona takze w glebi ducha mnie kocha i
      > cos znacze dla niej. Teraz przy okazji niemocy porozumienia ani chociazby
      > dotarcia ze slowem, irytuje sie strasznie, bo wstyd mi za awanture a nie
      > moge sie przebic. Irytuje mnie to tak ze znowu czasem pozwole sobie na
      > jakies uogulnienie (epitet tfu) wyslany pod jej adresem a przeciez i ona i
      > ja dobrze wiemy, ze to tylko wyraz chwilowych emocji i nic wiecej. Ze rdzen
      > i prawdziwe uczucie po obustronach jest calkiem inne. Nie wiem jak to
      > przeskoczyc?
      >
    • Gość: baccar Re: Milosc i obelgi razem IP: 213.231.15.* 09.12.02, 11:52
      Macie furiackie i choleryczne usposobienia nad którymi nie potraficie panować.
      Aby uniknąć nieszczęść należy sobie uświadomić co powoduje wybuchy dzikiej
      złożci i chamstwa i samemu znaleźć na to sposób lub ewentualnie co również nie
      jest łatwe zasięgnąć rady psychologa. Innym sposobem jest również
      rozładowywanie emocji w pasjach np sporcie gdzie agresja pewnych granicach jest
      akceptowana. Folgowanie takim zachowaniom wobec partnera, dziecka
      itp.doprowadzi do tego, że próg wkurwienia będzie sie obniżał, a siła furii
      powiększać. Z tego nic dobrego nie wyniknie na pewno.
      • Gość: mmmore Re:Spokojnie + tolerancja dla toxycznosci IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 18:46
        spokojnie-pukac sie nie bede bo nie mialem na mysli wyboru pomiedzy byciem
        brutalem wobec wszystkich bez roznicy!co za konkluzja?

        i jeszcze jedno: jak wspomnialem mialem swoj napad rownoelegle z napadem
        toksycznosci u kobiety. Jak Waszym zdaniem radzic sobie z ekstremalnym
        przypadkiem wobec ktorego zawiodly wszystkie skuteczne przedtem formy
        neutralizacji?? Czy zaklejac usta plastrem? Przeciez nie reagowanie i
        milczenie to nic innego jak dawanie niszczyc siebie a z kolei sytuacja wcale
        nie jest taka aby mialo to decydowac o zerwaniu badz nie, bo jest jeszcze
        calamasa innych zalet i wad.To jest problem. A jesli ktos pisze ze stac mnie
        na wiecej bo...to niech sobie daruje te antycypacje.
        • Gość: mmore Re:+granice IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 18:55
          czytajac pare watkow na tym forum plus odpowiedzi na moj widze taka rzecz:
          kazdy sie brzydzi przemoca fizyczna wobec kobiet. Ja tez.zaluje tego co
          zrobilem i cale szczescie ze dosc lekko. Ale nasuwa mi sie takie pytanie.
          Gdzie jest granica zwyklej, naturalnej obrony wlasnej czlowieka gdy konczy sie
          juz toleroanie niuansow i obyczajowosci. Czy zona-sadystka (co tez sie zdarza)
          maltretujaca meza psychicznie, fizycznie itp pewnego dnia gdy stanie w progu z
          siekiera przygotowana do ataku na faceta, dalej ma prawo byc traktowana jak
          dama czy moze jednak wychodzimy tu poza bon-ton i konweanse i przyznajemy ze
          zasluguje na normalne fizyczne unieszkodliwienie lacznie z podbitym okiem?
          Wiem, wiem - zaraz sie odezwa tacy ktory sypna na mnie gromami, pytam po to by
          znac wasze zdanie. nie jestem zabojca kobiet
          • Gość: carduus Re:+granice IP: proxy / 10.30.1.* 10.12.02, 14:13
            Ja myślę sobie tak: czasem fakycznie człowiek nie zdzierży i odpowie. Ja sama
            też odpowiadam, święta nie jestem.
            Ważne jest jednak, żeby odpowiedź była "z tego samego gatunku" co zaczepka.
            Ktos Cię rani słowem i Ty słowem w niego. Ktoś jest zimny jak głaz, Ty bądź jak
            lód. Ktoś utrudnia ci życie, bądź mu kulą u nogi. Ktos Cię wali w pysk, wal i
            Ty (pamiętając jednak, że jesli to słaba fizycznie osoba, to ona Ci wielkiej
            krzywdy nie zrobi, a Ty ją możesz pozbawić połowy uzębienia).

            carduus
            z nutką sympatii
            coby nie było, że Cię mam za bandytę
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka