Dodaj do ulubionych

Dr Jakość i Mr. Cham

23.03.06, 15:04
Dr Jakość i Mr. Cham
Dr Jakość, biznesmen w dużej firmie korporacyjnej, był wielce szanowanym
człowiekiem. Doszedł do czegoś. Zawsze chodził w dobrze skrojonym garniturze,
dostojny, wypachniony perfumami najlepszych marek. Wszyscy kłaniali mu się w
pas, w końcu to gość. W kościele siadał w pierwszym rzędzie. Na koncertach
zresztą też. Otrzymał wiele nagród i dyplomów. Bywał na najlepszych salonach
świata i brał udział w prestiżowych balach charytatywnych. Urlop spędzał albo
na Hawajach, albo na Majorce. W zimie w Alpach lub Dolomitach. Ciężko
pracował. Gdy przychodził do domu, lał żonę, gdy ta mu źle podała obiad,
potem obracał się na pięcie i szedł do kochanki. Lubił też młodych chłopców,
których znajdował w obcym mieście. Miał trzecią żonę, poprzednie
to „niewypał” i jedną córkę, której zapewnił najlepszą opiekę różnych drogich
specjalistów, bo sam przecież nie miał dla niej czasu. Praca. Córka ta,
chodziła do najlepszych szkół. Wzorem ojca, czas spędzała na młodzieżowych
bankietach. Jako nastolatka, poszła na ulicę. Dr Jakość, jak już wspomniałem,
miał firmę i luksusowego mercedesa. Nie wspomnę o kierowcy, wielu
sekretarkach i prawniku, który umiał omijać prawo podatkowe. Do firmy tej
doszedł, płacąc łapówki różnym pośrednikom, ale któż o tym wiedział. Był
kryształowo czysty. Prócz fachowców i specjalistów, zatrudniał w niej na
czarno Pana Chama, który sprzątał plac za marne grosze. Czasem dostał
kopniaka w tyłek od Dr, tak dla hecy. Pewnego dnia Dr Jakość zwolnił Pana
Chama, bo wyczuł od niego woń alkoholu. Oszczędził przy tym pieniądze na
wypłatę dla Chama i w to miejsce zatrudnił następnego bezrobotnego, których
nie brakowało na rynku. Dr Jakość lubił otaczać się ludźmi. Z kręgu
najbliższej rodziny lub z tzw. wyższej sfery. Reszta to był dla niego plebs.

Pan Cham, miał pięcioro dzieci, wierną żonę i kilka zwierzaków. Ludzie pluli
na niego, bo był lumpem i alkoholikiem. Zbierał puszki, makulaturę, a za
zarobione pieniądze kupował dzieciom cukierki. Często zabierał je na plac
zabaw, a wieczorem opowiadał im bajki. Wszyscy pięcioro wyrośli na porządnych
ludzi. Czasem nie wrócił do domu, przysnął w kartonach, popiwszy za dużo.
Bywał też na izbach wytrzeźwień, za, które trzeba było słono płacić. Był
uczuciowym chłopem, przerażał go niesprawiedliwy świat, brak pracy i lęk o
przyszłość. Zawsze jednak dzielił się ostatnim papierosem z kompanami od
kieliszka i rzucił jakiś grosz na tacę. Chodził w łachmanach z Caritasu lub
ktoś mu podarował starą kurtkę. Zgred, bo tak na niego mówili, był od
przynieś, podaj, pozamiataj. Nie żalił się jednak nigdy na swój los. W domu
nie brakowało jedzenia. Jak trzeba było, to wstawał w nocy i szedł stróżować
na czarno. W dzień imał się różnych zajęć, a to komuś wsypał węgiel do
piwnicy, a to pozamiatał podwórko. Pan Cham pił tylko za swoje pieniądze i
tylko za tzw. zaskórniaki. W domu nie szedł spać bez umycia się, a z żoną do
łóżka bez kąpieli i to zawsze na trzeźwo. Do posiłku siadali całą rodziną, a
przed jego spożyciem zmawiali pacierz. Co dwa tygodnie się spowiadał, choć
nie zarzekał się, że skończy z piciem. Nikt w życiu nie cierpiał z jego
powodu, nikomu nie zrobił krzywdy, ale był wyrzutkiem społeczeństwa. Cham był
wrażliwy na ludzką biedę i nieszczęście mimo, iż sam był nędzarzem. Zawsze
ruszał z pomocą, gdy trzeba było kogoś ratować, nie oszczędzał zaś krytyki
złodziejom. Był naiwniakiem, dawał się okradać, ale żona nie musiała
pracować. Był lumpem, bo nie miał szkoły. Był gnojem, bo dawał sobą pomiatać.
Pan Cham był z gorszej gliny, ale nigdy nikomu nie zazdrościł.

Pewnego dnia, tego samego, obaj umarli. Dr Jakość na zawał, a Pan Cham zapił
się na śmierć. Spotkali się na sądzie ostatecznym. Dr Jakość usiadł z przodu,
Pan Cham skrył się w kącie. Zapadły wyroki. Pięknie wyglądasz, ale serca nie
masz i jednym ruchem ręki strącił Sędzia Najwyższy Dr Jakość do Szeolu. Pan
Cham stanął przed Sędzią Najwyższym skuliwszy głowę, a ten rzecze do niego:
strasznie cuchniesz, ale duszę masz czystą i wtem zawyły syreny, a aniołowie
porwali go na łono Abrahama.
Grzegorz Niedźwiecki
grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Dr Jakość i Mr. Cham 23.03.06, 15:09
      niezłe, choc za dużo w tym myślenia życzeniowego i usprawiedliwania alkoholizmu.

      P:)
    • maureen2 Re: Dr Jakość i Mr. Cham 23.03.06, 15:18
      różnie się ludziom w życiu układa.
    • jonaszkowalski Re: Dr Jakość i Mr. Cham 23.03.06, 18:09
      a wtem , zawyły syreny i wilkołaki
      i porwali go aniołowie na łono abrahama .
      i stało się , to co miało się stać w zaklętym kręgu życia .
      menela przebrali w garnitur . teraz taki będziesz niósł
      krzyrz . niech się wypełni przeznaczenie . doświadczaj i żyj .
      wybieraj i rządź .
      to był tylko szept , drżenie liści i szelest ...
      ale zrozumiał , nie był głupi

    • solaris_38 Re: Dr Jakość i Mr. Cham 23.03.06, 23:56
      obie te postacie sa takie podobne
      podobnie jak bóg co to sadzi is strąca do szeolu

      wszystkie postacie sa kapryśne i dramatyczne i niezadowolone
      jak autor
      • jonaszkowalski Re: Dr Jakość i Mr. Cham 24.03.06, 12:09
        no , fakt
        ale fajny western , taki bardzo czarno biały
        i konkretny i z przesłaniem i z zakończeniem ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka