Dodaj do ulubionych

porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli)

IP: *.sympatico.ca 16.10.01, 15:43
Mam swoja teorie, ze autorytety tworza sie w sposob niekontrolowany, czyli
spontaniczny. I w koncu kazdy, (komu sie chce) moze sobie takie autorytety
tworzyc .Bo czy mozna nazwac autorytetem srodowisko tworzace ten autorytet?
Hodujace go i glaszczace az do uwierzenia, ze jest on tym PRAWDZIWYM
autorytetem? Bo wtedy dostaje popedu i robi juz wszystko , co chcemy... To
taka marionetka, ktora sie pociaga za sznurki i ona tanczy jak ONI chca.A
tworcy (autorytetu) robia , co CHCA w imie wlasnych , prywatnych
interesow.Przyklad:LUBIMY PODROZE, LUBIMY TOWARZYSTWO, POPITKI, A JAKZE ,
ZABAWY.No , to lup organizujemy klub, fundacje, czyli grupujemy nasze
towarzystwo.Reszta sama sie przylacza i PLACI SKLADKI na nasze bale i zabawy,
podroze i nic nie robienie, poza odczytem od czasu do czasu na poziomie szkoly
sredniej zrobionem na czcigodnym forum z udzialem PODOBNYCH autorytetow
(podobnie zrobionych). Jeden z bylych prezydentow polskich mial tutaj odczyt
niedawno i zainkasowal 20 tys$ za godzine.Za swoj autorytet.
Moja teza to, ze autorytety dzis to bullshit.Nie wierze tez w zadne misje
dobroczynne. To sa zwykle KORPORACJE, nastawione na zyski dla
nielicznych.Soros przekazal miliony na fundusz uniwersytetu. To przeciez
ogromna korporacja, ktora robi odpis podatkowy. Na cele edukacyjne. Nic w tym
niezwyklego, chyba tylko to, ze mogl to byc inny uniwersytet.
Obserwuj wątek
    • Gość: kwieto Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.01, 20:28
      1. Autorytet to nie jest ideal, ale osoba ktorej poglady darze uznaniem,
      szacunkiem
      2. Autorytetow sie nie tworzy jak nowego rodzaju samochodu.

      Nie wiem jak Ty, ale ja sam oceniam KTO stanie sie dla mnie autorytetem. Wiec
      jesli byly polski prezydent dla mnie nie jest autorytetem, to po porostu nie
      pojde na jego wyklad. Jesli zas jest, to moze uznam za stosowne zaplacic 20 K
      USD za to, ze przyjedzie i wypowie sie w sprawie czegos...

      Przez spory czas moim autorytetem byl moj wychowawca z LO. I wierz mi, nie
      inkasowal za to ZADNYCH pieniedzy. Teraz wlasciwie nie mam autorytetow (moze
      szkoda). Ale wezmy na przyklad takiego Pana J. Miodka. Jest nieklamanym
      autorytetem w sprawie poprawnej polszczyzny. Nie czulem sie nigdy zmuszany
      przez niego do placenia za cokolwiek. Albo taki Einstein (autorytet zagadnien z
      fizyki elementarnej (nuklearnej), zagadnien zwiazanych z czasoprzestrzenia) -
      czy gdy uczylas sie teorii wzglednosci w szkole, pobierano za to dodatkowa
      oplate?

      Natomiast z odczytami to jest tak, ze jesli znajda sie ludzie, ktorzy chca
      posluchac co dany czlowiek ma do powiedzenia, i chca za to zaplacic 20 K USD -
      to czemu z tego nie skorzystac?
      Czy gdyby tobie zaproponowano zalozmy 50 K USD za wygloszenie jakiegos referatu
      nie skorzystalabys? Nie wierze, ze nie... Oczywiscie powiesz mi, ze Ty nie
      jestes autorytetem, wiec w Twoim przypadku to tylko kontrakt, umowa handlowa -
      a czy w przypadku bylego prezydenta Polski to nie jest rowniez po prostu
      kontrakt?
    • Gość: dike Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.icpnet.pl 16.10.01, 21:01
      Myślę, że nie ma człowieka, który byłby autorytetem w każdej dziedzinie. Ci,
      którzy uznają np. Papieża za autorytet moralny, nigdy nie będą się upierać, że
      jest on również autorytetem w medycynie czy matematyce...
      A jeśli chodzi o byłego prezydenta, to sądzę, że jest on traktowany jako żywa
      legenda. Można teraz się śmiać, że ten jego "skok przez płot" to nic takiego,
      że teraz to on inkasuje "za nic" takie pieniądze... A ten "skok" to była jego
      inwestycja połączona z wielkim ryzykiem...Tak, jakby dorobek całego życia
      swojego i całej rodziny przeznaczyć na akcje jakiejś firmy. I można splajtować -
      a on wygrał. I teraz ludzie przychodzą słuchać i myślą - jak było łatwo, on
      jest przecież nie lepszy ode mnie... Chyba jednak nie było łatwo...
      • Gość: kwieto Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.ipartners.pl 16.10.01, 22:35
        Poplynac i odkryc Ameryke tez bylo latwo... A jednak nikt sie jakos nie rwal, poki sie nie
        pojawil taki Kolumb.

        A nasz pan byly prezydent mial jedna cenna ceche, za ktora nalezy mu sie szacunek,
        niezaleznie, czy go lubimy czy nie. Potrafil porwac za soba ludzi tak, aby doprowadzic do
        okraglego stolu, i wszystkich przemian ktore nastapily pozniej. Byl jednym z tych, dzieki
        ktorym udalo sie tego dokonac.
        Nie wiem jak wy, ale ja sie z tych zmian ciesze.
        • Gość: renka Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.sympatico.ca 17.10.01, 01:46
          Dyskusja zmierza na slepy tor.Nie chcialam wywrzec wrazenia, ze za autorytety
          trzeba placic.I przeciwnie. Chcialam powiedziec, ze wydaje mi sie, ze
          autorytety staly sie przezytkiem.Kazdy pastuch moze dzis zostac
          autorytetem.Zgoda jesli w paseniu krow, gorzej jesli chodzi o zycie milionow
          ludzi.To bylo moja intencja.Pokazanie tego demoralizujacego zjawiska tworzenia
          autorytetow , po to, aby faktycznie za ich plecami upiec SWOJE PIECZENIE.
          Przyklad:wspolczesne piosenkarki czy piosenkarze pop.Jest setki tysiecy
          utalentowanych rownie dobrych, moze lepszych, wezmy film, sztuke, wszelkie
          dziedziny zycia.Autorytety sie DEWALUUJA.To chcialam powiedziec.Ze to wszystko
          to bullshit i nawet jak sie zjawi ten prawdziwy to nikt mu i tak nie uwierzy,
          bo demoralizacja zniszczyla juz nasza swiadomosc.Najlepszy dowod wypowiedz o
          dawnym prezydencie , ktory rzekomo porwal tlumy do walki z
          niesprawiedliwoscia...ha, ha
          • Gość: volny ludzie dziela sie takze na ignorantow i arogantow IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 17.10.01, 08:10
            ten cytat jest tego dowodem
            <<Najlepszy dowod wypowiedz o dawnym prezydencie , ktory rzekomo porwal tlumy do walki z
            niesprawiedliwoscia...ha, ha >>
            rzekomo ??????????????????????
            ciekawe ciekawe

            Volny
          • Gość: kwieto Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.01, 09:51
            Nie z niesprawiedliwoscia, a komunizmem. Warto sie nauczyc troche historii
            najnowszej (Sierpien '80 i pozniej).

            Zreszta... Ty za to napisalas "jeden z bylych prezydentow". Rozumiem, ze masz
            na mysli czas po roku '89, bo przed tym byl tylko I-szy sekretarz oraz ew. rzad
            na uchodzctwie. No to po roku '89 bylo tylko dwoch prezydentow, z czego ten
            drugi jest obecnie urzedujacym (II-ga kadencja). Wiec nie "jeden z bylych
            prezydentow", a "jedyny byly prezydent".

            Poza tym, zdaje sie ze mylisz pojecia. Piosenkarki POP to GWIAZDY, a nie
            AUTORYTETY. I wlasciwie, to obecnie tego prezydenta tez nalezy na takich
            odczytach traktowac jako gwiazde. Chcesz czy nie chcesz, stal sie on pewnym
            symbolem, nawet jesli tak na prawde nie ma nic do powiedzenia.
          • Gość: dike Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.icpnet.pl 17.10.01, 20:09
            Chyba teraz rozumiem, o co chodzi. To ten nieco niefortunny przykład z
            prezydentem w roli głównej zagmatwał nieco sprawę. Dzisiaj faktycznie
            autorytety się zdewaluowały. I przede wszystkim chodzi o autorytety moralne. Bo
            za nimi wszystkie inne. Człowiek musi dokonywać ciągłych wyborów, począwszy
            od "co dzisiaj zjeść?", przez "w co się ubrać?" aż po "jak wychować własne
            dzieci?"( i mnóstwo innych, oczywiście delematów). I musi się "podeprzeć" w
            tych wyborach. To nieprawda, że sam "wymyśla" co wybrac - człowiek "akceptuje",
            przyjmuje za swoje zdanie tych, co przed nim przeżywali to samo, lub podobne.
            Podpiera się autorytetem. Rodzice nim nie są, nauczyciele w szkole też nie, nie
            mówiąc już o Kościele. Najłatwiej identyfikować się z kimś, kto ma kasę,
            jest "sławny", czyli z gwiazdką pop, sportowcem... A oni wypowiadają się
            (autorytatywnie) na WSZYSTKIE tematy. Gdy tylko pojawi się ktoś uczciwy, mądry,
            dobry - natychmiast pojawiają się też chętni do zmieszania go z błotem, w imię
            wolności.. "Wolność" to teraz po prostu "wszystko wolno". Brak cenzury? super.
            Bo tak naprawdę, kto miałby i według jakiego kryterium ograniczać innych w
            mówieniu, pisaniu co im się żywnie podoba? I w tym sensie każdy może
            sobie "stworzyć" autorytet - mając pieniądze może wydawać nawet poradniki
            typu "jak żyć?".
            A może tak było zawsze, tylko nie było takiego szybkiego przepływu
            informacji?...
            Pozdrawiam.
            • Gość: kwieto Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.ipartners.pl 17.10.01, 22:18
              Nie wiem czy tak bylo zawsze.
              Ale wydaje mi sie, ze kiedys ludzie szukali czegos innego niz teraz. Teraz szuka sie slawy i
              poklasku, kiedys szukalo sie prawdy wolnosci (czyzby dobrodziejstwo komunizmu - rozwoj
              umyslowy, duchowy jego obywateli??). Porownaj sobie chocby w jaki sposob bawil kabaret
              Starszych Panow, albo STS, a w jaki sposob bawi taki Daniec albo OTTO... - ja
              dostrzegam wyrazna roznice klasy. Paradoksalnie cenzura wymuszala wieksza inteligencje,
              hihihi

              A wracajac do autorytetow - autorytety sa potrzebne ludziom slabym. Takim, ktorzy swoje
              decyzje musza podeprzec zdaniem "bo autorytet tak robi". Taka "slabosc" jest zdaje sie
              cecha narodowa. Zwroc uwage, co sie mowi o gospodarce, czy polityce naszego kraju -
              czesciej mowi sie "NASLADUJEMY najlepsze wzorce [autorytety]" a bardzo rzadko
              "wyznaczamy nowy trend". Tak jest tez jesli chodzi o przejawy samodzielnego myslenia.
              Wydawaloby sie, ze po upadku komunizmu cos sie zmieni, ale jakze czesto kaze sie
              kopiowac w czambul "wzorce" nie zastanawiajac sie, czy sa one sluszne w odniesieniu do
              naszego kraju, czy nie.
              Silny czlowiek nie wspiera sie na opiniach innych - on je owszem analizuje, sprawdza, czy
              moga byc mu pomocne, a potem albo akceptuje, albo odrzuca. Ale raczej nie robi czegos bo
              tak zrobil autorytet. Autorytet tez moze byc szajbniety, i robic dziwne rzeczy.

              Wniosek jest dziwny - czyzby ludzie byli na tyle zdezorientowani, na tyle nie potrafili myslec
              samodzielnie, ze autorytet jest im potrzebny, aby moc normalnie funkcjonowac? Aby nie
              wpadac w wieczna rozterke "co robic"? Zycie w mysl tego co robi autorytet jest prostrze - nie
              wymaga myslenia, analizy sytuacji - po prostu myslisz: "on sie rozwiodl, to i ja sie
              rozwiode", "on kupil sobie czerwony samochod, to i ja kupie w takim kolorze" - i juz nie
              musisz myslec, zycie staje sie latwiejsze...
              • Gość: renka Re: dike masz racje w sprawie aurorytetow IP: *.sympatico.ca 18.10.01, 05:40
                Dike zrozumial(a) perfekt moje posty! O to mi chodzi, tempo duze (zycia) i nie
                mamy czasu analizowac sytuacji jak kwieto, ktory jest bezrobotnym , wiec ma
                wiecej czasu.I jest niewatpliwie silnym czlowiekiem, ktory sam dla siebie jest
                autorytetem (ale czy we wszystkim aby napewno?).Ludzie sukcesu(czytaj
                autorytety)gwiazdki, poslowie, prezydenci( a propos: ten byly prezydent, kiedy
                jeszcze byl na swoim pierwszym plocie machal pod napisem: Socjalizm tak,
                wypaczenia nie! On nigdy nie walczyl z komunizmem!On go szczesliwie
                przeprowadzil do stanu obecnego.Dlatego dla mnie jest tragikomiczna postacia.)
                ci ludzie sukcesu wypowiadaja sie na lamach prasy, w TV na rozmaite tematy, a
                narod (szeroko pojeta spolecznosc) stoi z rozdziawionymi gebami i chlonie te
                gadki jak modlitwe. Potem ida do pracy, szkoly i domu i maja recepty
                na "najlepszy obiad, najlepszy ketchup, kolory na jesien w mieszkaniu itd, itp
                bzdury, ktore pilkarzowi czy pisarzowi albo innemu laureatowi "wypsnely
                sie ".Ci bohaterowie , za ktorymi kryja sie pieniadze i zaplecze PRAWDZIWYCH
                GRACZY sa naprawde zwyklymi marionetkami, dzieki ktorym CI GRACZE rozgrywaja
                swoje gry.A tlum sie gapi i slucha i wciela w zycie.To samo tyczy sie pewnych
                ksiazek (szalenie "powaznych" , ktorymi tu ksiegarnie zawalone , a potem
                salvation army ), o autorach ktorych nikt nie slyszal dluzej jak sezon.Sa oni
                cytowani przez przejetych moich rodakow z cala powaga jako
                AUTORYTETY.Oczywiscie uzywam uogolnien, chcac uproscic sprawe.Moj post jest
                wyrazem troski o stan naszej swiadomosci, ktora jest zdemoralizowana niewiedza
                i ignorancja, a takze moze i arogancja (jak zauwazyl volny).
                • Gość: kwieto Re: dike masz racje w sprawie aurorytetow IP: *.ipartners.pl 18.10.01, 10:50
                  Wiekszosc moich przemyslen pochodzi z czasu, kiedy nie bylem bezrobotny (nie pracuje
                  dokladnie od 1-go pazdziernika, czyli jakies 2 tygodnie).
                  Zaslanianie sie "nie mam czasu myslec, bo mam prace" to troche bez sensu...
                • Gość: kwieto Gracze IP: *.ipartners.pl 18.10.01, 11:12
                  Mowiac o GRACZACH zaczynasz wpadac w teorie spiskowe, najlepiej zydo-komuny-
                  masonskiej...

                  Tak na prawde to po prostu slepe sily ekonomiczne - jest popyt na sluchanie co "autorytet"
                  je na sniadanie, bedzie tez i podaz, bo "autorytet" chetnie sie wypowie, szczegolnie ze
                  zainkasuje za to okragla sumke.

                  Problemem nie sa autorytety, gwiazdy, ale samo zapotrzebowanie. Kiedys robiono badania
                  (bodaj w Polsce) i wyszlo, ze tylko parenascie procent spoleczenstwa jest w stanie zrozumiec
                  o co chodzi w instrukcji obslugi telewizora. Statystyczny Polak czyta 1 ksiazke rocznie. Czyli
                  jesli ja czytam tych ksiazek kilkanascie, to sa ludzie ktorzy przez kilkanascie lat nie wzieli
                  ksiazki do reki.

                  Popyt schodzi na psy, to i podaz schodzi na psy. Winni sa ludzie, ktorzy pozwalaja sobie
                  takie rzeczy wciskac. Wiesz, ja na przyklad nie mam w domu telewizora. Bo nie czuje
                  potrzeby. Bylem raz na promowanej reklamami superprodukcji kina polskiego, mianowicie
                  "Qvo Vadis", i po seansie dziekowalem Bogu, ze nie kusilo mnie pojsc na "Pana Tadeusza",
                  albo "Ogniem i Mieczem". Ale mamy demokracje i decyduja gusta wiekszosci.

                  Ktos kiedys wyglosil madra mysl - "Jezeli glos ludu jest glosem Boga, To glos Boga -
                  wolaniem glupoty"
                  • Gość: renka Re: Gracze IP: *.sympatico.ca 18.10.01, 12:15
                    Uwazam, ze trudno jest zakonczyc dyskusje konstruktywnymi wnioskami, kiedy nie
                    ma woli obu stron.Co do teorii masonskich , to za duzo slow o trzy.
                    • Gość: kwieto Re: Gracze IP: *.*.*.* 18.10.01, 12:32
                      "Za duzo slow o trzy"??? Mozesz wyjasnic?
                    • Gość: kwieto Konstruktywne wnioski IP: *.*.*.* 18.10.01, 12:42
                      Gość portalu: renka napisał(a):

                      > Uwazam, ze trudno jest zakonczyc dyskusje konstruktywnymi wnioskami, kiedy nie
                      > ma woli obu stron.Co do teorii masonskich , to za duzo slow o trzy.

                      Zdaje sie, ze chcialas podyskutowac, a nie uslyszec slowa aprobaty Twoich pogladow?
                      Tak sugerowal poczatek tematu "Porozmawiajmy o..."
                      Ty uwazasz, ze autorytety buduja jakies tajemnicze organizacje, ktore maja w tym swoj ukryty
                      cel (Jaki???)
                      Ja uwazam, ze autorytety buduje popyt na takie osoby.

                      Wydaje mi sie, ze argumentuje swoje zdanie wystarczajaco jasno, wiec nie bedzie problemu z
                      obalaniem moich wnioskow. Zamiast wiec zajac sie rozsadna rozmowa, wolisz stwierdzic ze
                      autorytety stwarza jakis ogolnoswiatowy spisek, nie podajac zadnych dowodow, a od rozmowy
                      czy jest to prawda uciekasz zaslaniajac sie "Brakiem woli z obu stron"...

    • Gość: zuza Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.itpp.pl 18.10.01, 12:24
      Ja szukam autorytetow troche blizej siebie. Ktos kto pojawia się 10 razy na
      dzien w telewizorze nie jest dla mnie autorytetem. Mogę podziwiac go za czyny
      ale nigdy nie stanie się moim wzorem bo tak prawdę mówiac to nie wiem kim jest.
      Dla mnie autorytetem jest mój ojciec i mówie to zupełnie swiadomie bo go znam i
      podziwiam w każdym calu.
      • Gość: Z Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.radio.com.pl 18.10.01, 13:59
        Hi Hi. Bezrobotny ma więcej czasu na myslenie! Chyba będę bezrobotnym od 1
        listopada, więc sobie pomyślę.
        Mam inną teorię, to nie autorytety się zdewaluowały, tylko nasze potrzeby
        posiadania autorytetów są mniejsze. Jeżeli chodzi o rodzinę, to autorytetem
        powinni być rodzice, lecz w dobie demokracji, jak rzadko ich słuchamy! Prawda
        taka jest, że autorytet dla każdej dziedziny może być inny.
        Myślę że w pytaniu pierwotnym aczkolwiek przewrotnym, pojawiła się troska o
        osoby które pojawiły się w parlamencie, a tym samym były jakimś autorytetem dla
        wyborców. Wg mnie nie tyle autorytetem, lecz przedstawicielem, I jeśli
        postawimy tu granicę będzie łatwiej. Gwiazdy Pop'u nie są autorytetami tylko
        Idolami co najwyżej. Natomiast z autorytetami jest bardzo różnie. A jak - każdy
        ma swoje, nie ma uniwersalnych autorytetów.
        • Gość: kwieto Re: porozmawiajmy o autorytetach (idealach jak kto woli) IP: *.*.*.* 18.10.01, 14:03
          O! i dokladnie to chcialem powiedziec! Mamy takie autorytety, na jakie jest zapotrzebowanie
          • Gość: renka Re: jeszcze o tych gwiazdkach IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 06:44
            No, wlasnie, kwieto uwaza sie za autorytet w sprawie , bo konczy dyskusje. Ja
            nie podejrzewam spisku swiatowego, tylko demoralizacje swiadomosci za
            przyczyne dewaluacji naszych autorytetow i idei.Gwiadki pop sa autorytetami
            dla mlodych dziewczat!W tysiacach magazynow, w programach TV to One mowia jak
            sie ubierac, jak sie malowac, gdzie chodzic (do jakich klubow)i nawet kiedy
            zaczac zycie seksualne! Z wypowiedzi w tym watku wynika, ze rzeczywiscie
            dyskutuje ze mna niepozorny czleczek w kamizelce w serek...haha
            • Gość: kwieto Re: jeszcze o tych gwiazdkach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 08:35
              Wiesz, ale nikt tym nastolatkom nie broni za autorytet wybrac na przyklad
              Papierza... Albo Herberta, Herlinga-Grudzinskiego, Giedroycia....

              Roznica jest tylko taka, ze wymienieni panowie maja gorsza reklame - dlaczego
              gorsza? bo jest na nich mniejszy popyt...
              • Gość: dike Re: jeszcze o tych gwiazdkach IP: 195.216.121.* 19.10.01, 09:07
                Gość portalu: kwieto napisał(a):

                > Wiesz, ale nikt tym nastolatkom nie broni za autorytet wybrac na przyklad
                > Papierza... Albo Herberta, Herlinga-Grudzinskiego, Giedroycia....
                >
                > Roznica jest tylko taka, ze wymienieni panowie maja gorsza reklame - dlaczego
                > gorsza? bo jest na nich mniejszy popyt...
                .
                Nie broni?... Niechby jakiś nastolatek przyznał się, że jego autorytetem jest
                Papież...Zaraz rzuciłby się na niego cały tłum "postępowych". Kto wytrzyma taką
                presję?
                Pozdrawiam

                • Gość: kwieto Re: jeszcze o tych gwiazdkach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 10:52
                  Ja wytrzymywalem. Fakt bylem nieco wyalienowany z mojej klasy w podstawowce,
                  czy LO, tyle ze po prostu poszukalem sobie towarzystwa w ktorym bylo mi lepiej.

                  A tak na prawde, mam czesto wrazenie, ze wszyscy udaja - Dzieci udaja, ze
                  gwiazda POP jest ich autorytetem, gwiazda udaje ze jest gwiazda, i tak dalej.
                  Dzieci tez mysla, tylko rzadko daja to po sobie poznac. A to juz wina nie
                  dzieci, ale doroslych ("siadaj gowniarzu, co ty mozesz wiedziec" i tym podobne)
                  • Gość: renka Re: dochodzimy do jakiejs konkluzji IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 14:24
                    No wlasnie, tu sie zgadzam, to wszystko to bullshit. Klamstwo.Jednak
                    doczekalam sie , ze kwieto zaczyna rozumiec moj post.I moja teza to
                    demoralizacja swiadomosci.Jezeli sie z nia zgodzicie, to nastepne pytanie:
                    jak jej zapobiec?
                    • Gość: kwieto Re: dochodzimy do jakiejs konkluzji IP: *.*.*.* 19.10.01, 14:27
                      Ciezko bedzie - trzebaby dzieci wychowywac w zupelnie inny sposob niz sa wychowywane
                      teraz...
                      • Gość: Z Re: dochodzimy do jakiejs konkluzji IP: *.radio.com.pl 20.10.01, 13:57
                        Chciałbym wam zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt, w obecnym świecie nie tylko
                        autorytety się zdewaluowały, ale jeszcze gorzej jest z postrzeganiem świata
                        przez dzieci i młodzież, nie będę już wracał do gwiazdek POP, ale sytuacja,
                        kiedy gówniarz idzie i strzela do kogoś bo tak było w grze komputerowej!?
                        Ja też miałem inne autorytety od przeważającej większości moich kolegów, jako
                        pierwszy ze szkoły miałem komputerek (spektrusia), co wcale nie doprowadziło do
                        zakrzywiania moich poglądów na rzeczywistość. Dochodzę do wniosku, że
                        cywilizacja zabiła więzi rodzinne. Kiedyś rodzinnie spędzało się większość
                        czasu, teraz tylko od święta, kiedyś rodzice przekazywali wartości, teraz robi
                        to TV i koledzy, tylko i wyłącznie mobilizacja rodziców może zmienić
                        świaopogląd dzieci, choć jak rodzice mają zająć się dziećmi kiedy oni nie
                        znajdują czasu na dyskusję między sobą, a jak juz dyskutują to o rozwodzie...
                        Przez Was wpadłem w pesymistyczny ton!
                        Niech ktoś napisze że jest lepiej, czekam...
                        • Gość: renka Re: nasladownictwo, zdemoralizowana swiadomosc IP: *.sympatico.ca 21.10.01, 06:46
                          Czesto mysle, ze czlowiek , mimo, ze zyje w roznych epokach, poddawany jest
                          roznym wplywom (wiedzy, mody, przyrody itd), to w sumie jako istota ciagle
                          jest taki sam.Wciaz popelnia te same bledy, robi takie same bledne zalozenia i
                          nastepnie przyjmujac je za podstawe, buduje na nich cale teorie.Juz 2000 lat
                          temu, kiedy jezdzono rydwanami, zyli ludzie, ktorzy nie mogli zrealizowac
                          swoich genialnych wynalazkow (na miare az 21 wieku), zupelnie jak dzisiaj
                          niektorzy nie moga przeforsowac swoich futurystycznych wizji.I mysle, ze mogli
                          miec te same problemy z nasladowaniem innych, czyli wzorowaniem sie na
                          autorytetach.Sama historia Rzymu potwierdzalaby to.Wydaje mi sie tez, ze
                          dlatego w makroskali to w ogole nic nie moznaby zrobic, chyba, ze zniszczyc
                          plany powszechnej globalizacji i wrocic do malych spolecznosci .Bo przeciez
                          zobaczmy, w TV ogladanej przez pol biliona ludzi wystepuje idol, czy grupa. A
                          jutro juz w NYC i w wielu duzych miastach swiata zobaczymy dzieciakow w
                          czapkach z ponczochy , czy cos w tym stylu.Chyba juz nie damy rady , ta powodz
                          falszywych idoli, czy jak ich zwal, autorytetow, czy idealow nas zalewa..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka