maryjjan
31.03.06, 20:51
Witam!
Chciałem się lekko uzewnętrznić. Jestem alkoholikiem, wódka nie pozwala mi
już żyć. Codziennie muszę strzelić sobie przynajmniej ćwiartkę, ostatnio to
połówka dziennie przestaje wystarczać.
Jeszcze do niedawna miałem na tyle dobrze, że jak pochlałem konkretnie to
miałem damskiego szofera, króry woził mnie do pracy. Przegiąłem jednak
bagiete i już nie jest tak dobrze.
Jak pochleje to mi wali na łeb, zdarzyło mi sie uderzyć kobiety, jedna mi tak
raz walnęła, że chodziłem przez tydzień podpuchnięty, jednej nie odważyłem
sie uderzyć, bo czułem, że jakbym to zrobił, zabiłaby mnie.
Doradźcie proszę
Pozdrawiam