Gość: KAMILA
IP: 195.94.218.*
22.12.02, 20:23
korzystając z miejsca i okazji, żeby pożalić się na psychoterapię, jaką w
stosunku do mnie zastsowano w związku z żalem do matki; przytaczam w
przybliżeniu:
JA: moja matka codziennie urządzała karczemne awantury z najgorszymi z
mozliwym obelgami (włącznie w tekstem następującym: żebyś zdechła); gdy
potrzebowałam pieniędzy, nawet na najpotrzebniejsze rzeczy wyzywała mnie od
chcących bahorów, do tego stopnia, że gdy potzrbowałam nowego długopisu (coś
się złamało itp), nie prosiłam mamy o pieniędze, lecz obklejałam "łysy" wkład
plasteliną i całość oblepiałam papierem prokurując długopis własnej roboty,
nigdy ze mną rozmawiała, cały czas krzyczałą w najlepszym wypadku mówiła
tonem rozkazującym, były to wyłącznie teksty dotyczące stroju, tzn, co mam na
siebie włożyć, co mam w szafie nie poukładane i teho typu rzeczy, trudno było
mi przwidzieć, co ją wkurzy, gdy miałam pierwsze okresy, podpaski pakowałam
do worka i magazynowałamw swojej szafie z ciachami starając się je jakoś
ukryć, lub w szufladzie, gdy to zobaczyłao pczywiście natychmiast robiła
awanturę zupełnie nie pieprząć się z tym, czy słyszy to cała wieś (balkon) i
cała rodzi9na (brat, ojcie siostra - o tych podpaskach), nie wolno było mieć
kluczyka w łazience, bo "to przecież w rodzinie", grupo po tym, jak zaczęły
mi rosnąc piersi i włoski, musiałam kąpać się razem z bratem (oszczędność
wody), który następnie dzielił się swoimi wrażeniami z tych kąpieli z
chłopcami z miejscowości, w której mieszkałam, gdy się o tym dowiedziałam
poskrażyłam się mamie, która spojrzała na mnie z dogłębną pogardą i
stwierdziła: NO TO CO!??! Od tego dnia do dnia dzisiejszego czuję się
przerażająco samotna i czułabym sie tak nawet, dgyby wokół mnie przewijały
sie całe tabuny (nawet stosunkowo życzliwych) ludzi.
PANI PSYCHLOG: może Pani mam miała wtedy klimakterium?
JA (w myślach): a co to mnie kurwa obchodzi?
SESJA Z GRUPĄ terapeutyczną, w której było kilka matek:
PPANI PS.: co uważacie za najcenniejsze w macierzyństwie? a za co jesteście
wdzięczne swoim matkom? Pani Kamilo???
JA: swojej matce zwawdzioęczam to, że jestem ciekawym przypoadkiem
psychiatrycznyM
Pani PSYCHLOG (do grupowych matek): widziecie? szczęście dla matki, ale i
oskarżenia też dla matki!!!! (poczułam się jak wstrętny oskarżyciel, oprawca
biednych matek)
OSTATNIA SESJA PSYCHOTERAPII, KTÓRA ZDANIEM MOJEJ PANI PSYCHOLOG BYŁA Z MOJEJ
WINY NIEUDANA:
PANI PSYCHOLOG: za co pani jest wdzięczna swojej matce?
JA: za podstawy materilane??? (bałam si.ę powiedzieć, że uważam, aby coś
takiego za co p;owinnam byc jej wdzięczna istniało)
Pani P. ( z irytacją): no i może na troskę, co???
WNIOSKI MOJE: NIE MAM PRAWA DO ŻALU, PRZESADZAM, W KOŃCU NIC TAKIEGO SIĘ NIE
STAŁO, TO, ŻE CZUJĘ TO, CO CZUJĘ TO MÓJ PROBLEM I MOJA WINA
Odpowiedz