Dodaj do ulubionych

co zrobić? pomocy

28.04.06, 13:05
Jestem mężatką od 3,5 roku- bywało raz lepiej raz gorzej,z jednym poważnym
kryzysem 1,5 roku temu; kilka razy byliśmy w poradni- mam wrażenie że
niewiele to pommogło; nasz podstawowy problem- a właściwie mój, bo mąż nie ma
z tym najmniejszego problemu- to koledzy i koleżanki mojego męża tworzący
zgraną i zamkniętą grupę znajomych...nie chodzi o to, że np nie jestem
zapraszana na imprezy (choć nie ukrywam, że to boli i bywa że się pokłócimy o
to czy pójdzie sam), ale raczej o to że on przy nich staje się innym
człowiekiem! mamy wszyscy po ok 30 lat, a oni zachowują się jakby mieli po
17 ! pewnie, że nie mając żon/mężów, rodzin, planów można żyć chwilą i
kolejną imprezą, ale czy to nie powinno im się już znudzić? mnie znudziło się
już pod koniec studiów, czyli naprawdę dawno temu...mój mąż poznał to
towarzystwo już po ślubie i mam wrażenie, że bardzo ono na niego
wpłynęło...ale do rzeczy: wczoraj, zupełnym przypadkiem, odkryłam bloga
którego ci wszyscy ludzie razem pisują i znalazłam też wpisy mojego męża; jak
zaczęłam czytać to nie mogłam uwierzyć że to on! komentarze o balangach, za
przeproszeniem dupach, obciąganu, waleniu itp. łzy ciekły mi po policzkach i
nie mogłam nad tym zapanować...a wpisy o mnie: "Pan Żona kazał...", "Pan Żona
nie puścił mnie na impre", "Z moim Panem Żoną to nawet Chuck Norris by nie
wytrzymał" itp...ja nie wiem kim on jest tak naprawdę, bo w domu słyszę
tylko "Koteczku to", "Kochanie tamto" - wiem, że cała ta historia brzmi jak
jakiś kiepski dramat z tv, ale nie wiem co mam robić- kopnąć go w dupę czy
co?
Obserwuj wątek
    • mukowiscydoza Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 14:20
      porozmawiac. blog na szczescie jest publiczny, wiec nie jest to przestepstwo, ze
      przeczytalas jego osobista korespondencje. rozmowa moze bedzie trudna, ale o
      wszystkim trzeba mowic. nie trzymaj tego w sobie, ani nie wyzywaj sie na forum,
      bo to malo da i bedziesz w srodku obolala i zniechecona, a problem bedzoe rosl,
      az za jakis czas sie przeleje, ale wtedy zafundujesz i sobie i jemu olbrzymi
      kryzys. u mnie czekanie i czekanie bylo, teraz wlasnie cos peklo, wylay sie zale
      i nie jest dobrze. zalatw sprawe na biezaco, nie kop w dupe od razu, pogadaj...
      • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 14:50
        No tak, tylko że on przyjął taktykę tzw zdartej płyty tzn powtarza cały
        czas: "ja nic nie zrobiłem, nie mam sobie nic do zarzucenia" i ja mogę płakać i
        krzyczeć i prosić i grozić a on powtarza to samo- mówi że to były tylko głupie
        żarty itd; czuję się ośmieszona i poniżona przez własnego męża (aż wstydzę się
        go tak nazywać)...jestem całkowicie bezradna
        • mukowiscydoza Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 15:01
          nie poczuwa sie nawet, zeby cie przeprosic i uznac, ze to bylo ponizajace i
          wbrew jakomkolwiek zasadom szacunku do twojej osoby? co to za czlowiek? glupi
          zart moze sie zdarzyc kazdemu, ale jezeli twoj "maz" nie ma wrazenia, ze to bylo
          niesmaczne i przykre, cos nie jest w porzadku. albo jest niedojrzaly albo
          niepelnosprawny emocjonalnie. nie ma co grozic i krzyczec, jezeli spokojna
          rozmowa rowniez nic nie daje, moze czas pomyslec jednak o pewnyem remanencie w
          zwiazku albo zgola o rozstaniu. nie pochopnie, ale takie zachowania sa znamienne...
          • hatroha Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 18:11
            kopnij go w dupę!
            brak szacunku-0 tego się nie da nauczyć, nie mozna iśc na kompromis
            jesteś rogaczem kobieto!
            • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 10:21
              Kim jestescie, zeby dawac takie rady? Znacie nas? Znacie mnie? Wiecie co sie
              dzieje miedzy nami? Wysłuchaliscie drugiej strony?
              • ciszaprzedburza Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 10:29
                miguel_migs napisał:

                > Kim jestescie, zeby dawac takie rady? Znacie nas? Znacie mnie? Wiecie co sie
                > dzieje miedzy nami? Wysłuchaliscie drugiej strony?
                Nie, bo druga strona nic na ten temat nie powiedziała, jak dotąd.
    • illona Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 18:35
      Może będę odosobniona w opinii, ale nie przykładałabym do tej "sprawy" tak
      dużej wagi jak Ty.
      Zapytaj samą siebie, czy go kochasz, czy chcesz z nim być, czy czujesz się tak
      w ogóle szanowana?
      Środowisko zawodowe, kumple i kumpelki, to dla każdego żonatego faceta
      możliwość poczucia odrobiny <wolności>, oddechu od domowych pieleszy.
      Każdy z małżonków powinien mieć swój własny "świat", obok świata wspólnego,
      oczywiście z zachowaniem szacunku dla partnera.
      Ty też masz prawo do takiego "świata", który być może jemu też nie będzie
      odpowiadał, ale też powinien go uszanować.
      Jeśli Cię nie zdradził, jeśli Cię kocha i szanuje, to jest najważniesze.
      Zastanawia mnie tylko ten poważny kryzys sprzed 1,5 roku,
      nie wiem, z czego wynikał, ale...
      musiało to być coś poważnego.
      Moje dywagacje są czysto teoretyczne,
      bo męża już nie mam,
      owszem mam partnera, ale razem nie mieszkamy. Może dlatego tak łatwo przychodzą
      mi teksty o dawaniu "wolności", oddechu partnerowi.
      Pozdrawiam i życzę dobrych wyborów.
      Ilona
      • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 18:58
        szczerze mówiąc sama nie wiem co czuję... mam dojmujące poczucie straty- straty
        męża którego kochałam, bo tego co wczoraj przeczytałam nie mogła napisać osoba
        którą kochałam...ja już naprawdę nie wiem kiedy on jest sobą, kiedy mówi to co
        NAPRAWDĘ myśli...nie wiem jak mogłabym mu wierzyć i ufać bez podejrzeń (a cóż
        to za zaufanie z podejrzewaniem ?!?), mam poczucie utraty bezpieczeństwa i
        wsparcia, mam do niego pretensje, że przez to wszystko ja sama zmieniam się w
        osobę podejrzliwą, zgorzkniałą i pozbawioną poczucia wartości...nie, nie czuję
        się przez niego szanowana! czy można się tak czuć dowiadując się że mąż ma
        niezły ubaw z kolegami (i koleżankami) opisując swojego cyt.: "Pana Żonę"?
        wyrzuciłam go z domu, ale powiedział, że nie ma sobie nic do zarzucenia i
        wyprowadzi się dopiero jak mu pokażę pozew o rozwód...sęk w tym, że na razie mu
        nie pokażę bo....rodzę za dwa miesiące i nie mam już siły na kolejny stres!
        wiem, że moje obecne życie to niezły syf, ale uwierzcie mi: zapowiadało się jak
        bajka!
        • illona Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:12
          Słonko,
          wiesz, co jest teraz dla Ciebie najważniejsze:

          >rodzę za dwa miesiące i nie mam już siły na kolejny stres!<

          Skoncentruj się na oczekiwaniu dziecka,
          ono nie jest winne temu, że tatusiowi <odbija>,
          co do tatusia, który zachowuje się jak <dziecko>,
          podejmiesz decyzję później.
          I nie pisz proszę, że Twoje życie to <syf>,
          za dwa miesiące dasz małemu człowieczkowi życie,
          to ma największy sens, pamiętaj o tym i wyluzuj.
          Masz dla kogo. Trzymam kciuki, choć wiem, że sobie poradzisz.
          Notabene określenie Twojego męża: "Pan żona"...
          wskazuje chyba na to, kto w tym związku ... nosi spodnie ;-)
          I tak na to spójrz.
          Powodzenia :-)
          Ilona

    • likeadrum Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:07
      nie jestem mężatką co prawda, ale jestem w 6-letnim podobnym związku i tak mi
      przykro jak to czytam....moje osobiste zdanie jest takie że albo się
      przyłączysz do tego towarzystwa z nim (teraz raczej nie ma na to szans skoro
      niedługo dziecko się urodzi) albo ograniczysz tego jego kontakty do minimum
      użyjąc do tego wszelakiego formu nacisków. Nie daj się!
      • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:43
        strasznie dziękuję a słowa otuchy- tak bardzo są mi potrzebne! o całej tej
        sytuacji po prostu wstydzę się powiedzieć moim znajomym, bo mam wrażenie że
        posądziliby mnie o straszliwą naiwność i pewnie by mi współczuli- a to takie
        przykre! co do przyłączania się do towarzystwa, które się ze mnie śmieje to
        raczej dziękuję... i to nawet nie ze wstydu czy strachu, ale z tego że nie mam
        już o nich ani nawet cienia dobrego zdania! co do form nacisku- nie pozostały
        mi już żadne, bo on twierdząc, że nie moę mu tego zabronić po prostu
        wychodzi...bezradność to najgorsze z odczuć! chyba muszę zacząć godzić się z
        myślą, że będę samotną matką...strasznie smutne to oczekiwanie na mojego skarba!
    • wenus2006 Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:37
      Nie napisze Ci żadnej rady, bo sama jej potrzebuję.Może na marną pociechę
      napiszę,że wiem co to znaczy stracic poczucie bezpieczeństwa i zapaść sie w
      równowadze emocjonalnej.Przez ostatnie 2,5 roku moj mąż też "objawia" mi się
      jako ktoś z innej planety, ciągłe nieszczerości, obłuda , brak szacunku z
      całkowitym irracjonalizmem.Mówię Ci okropność...jestem przeczołgana ,
      zrozpaczona i poniewierana.nie licza się moje potrzeby tylko JEGO zawsze JEGO!!!!
      pozdrawiam Cię, trzymam kciuki za Was.Nadszrpniętego zaufanie w naszym przypadku
      nie udało sie posklejać, życzę więcej szczęścia
    • ewullina Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:40
      Rzuć go, on chyba kompletnie niedojrzały jest. A poza tym dwulicowy,niedobrze mi
      się robi:(
      • realaustin Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:50
        To jego sposob na odreagowywanie stresu i odpowiedzialności za rodzinę, taka walka z czasem, który biegnie do przodu. Jeżeli kategorycznie w to wkroczysz, może zareagować emocjonalnie, czując się zagrożony. Teraz jest potrzebny Wam spokój i powiedz mu o tym, że On dla Ciebie jest ważny szczególnie w ciąży.
        Powoli i spokojnie porozmawiajcie. Na pewno nie może się to sprowadzić do żądania zerwania z towarzystwem bo każdy ma prawo mieć swoje środowisko.
        Powodzenia i zdrówka życzę..:)
        • illona Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:59
          Realaustin :-)
          nieczęsto bywam na Forum,
          ale też nieczęsto mi się zdarza przeczytać tak wyważoną, mądrą opinię.
          Przyłączam się do Twojego zdania.
          Pozdrawiam.:-)
          Ilona
        • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 20:00
          Tak uważasz? ja też mam swoje środowisko, ale ono zaprasza NAS na imprezy czy
          spotkania, a nie tylko mnie... no i nie wyobrażam sobie, żeby którykolwiek z
          moich znajomych śmiał się z mojego męża; co do spokojnej rozmowy- chodziliśmy
          do psychologa i udawało nam się tak rozmawiać, ale jak się okazuje on
          równolegle robił coś całkowicie odmiennego- albo w jednym albo w drugim
          oszukiwał...oddałabym wszystko, żeby ciągle wierzyć, że nie kłamał mówiąc, że
          mnie kocha, ale jakoś już nie bardzo mi się udaje....
        • sarka_farka Re: co zrobić? pomocy 11.05.06, 11:16
          faceci sa jednak tragiczni! kobieta jest w ciazy i jeszcze ma mu mowic, ze
          potrzebuje jego pomocy - jakby to nie bylo oczywiste!!!! gdzie te chlopy?
    • babushka Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 19:58
      kopnąć:)))
      • realaustin Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 20:19
        garbatyaniou - wiem, wiem tłumaczę facetów. Tez mam 30 lat i też czasem zachowuję się jakbym miał 17. Martwi na pewno to, że tak o Tobie pisze a w domu zachowuje się odmiennie. Sprawy może zaszły już za daleko ale uwierz, że warto walczyć o związek choć na pewno utrata zaufania jest bolesna.
        On błądzi i się gubi a to jego sposob na odreagowanie jak już wcześniej napisałem. Faceci są dziećmi w wieku 30 lat także a kobiety sprowadzają ich na ziemię. Współczuję Ci i wierz, że rozumiem ( popełniałem podobne błędy) ale ich żałuję. Jeżeli Go kochasz próbuj to zmienić ale im ostrzej postąpisz tym gorszy będzie efekt-tak sądzę.
    • second_time Re: co zrobić? pomocy 28.04.06, 20:27
      wspolczuje ci takiego meza
      szokuje mnie jego brak szacunku dla ciebie oraz kompletny brak poczucia
      odpowiedzialnosci
      taki wieczny egoistyczny chlopczyk
      znalam kiedys podobna grupe ludzi (tez niestety w pracy)
      zawsze odnosilam wrazenie ze oni nie dojrzali jeszcze do doroslego zycia i
      niewiadomo nawet czy kiedykolwiek im sie to uda
    • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 09:51
      Witam wszystkich

      Jestem tym egositą i szczeniakiem, który ma byc kopniety w dupę. Moze jakies
      pytania do mnie?
      • epiphany Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:19
        miguel_migs napisał:

        > Witam wszystkich
        >
        > Jestem tym egositą i szczeniakiem, który ma byc kopniety w dupę. Moze jakies
        > pytania do mnie?

        Owszem, mam pytanie - skoro już tu jesteś, a więc w pewien sposób okazujesz
        chęć dyskusji.
        Jak Ty to widzisz? Jaka jest druga strona medalu?


        Nie odbierz tego tylko, proszę, jako zachęty do usprawiedliwiania się, nie jest
        to celem mojego pytania.
        • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:53
          jak ja to widzę?
          bardzo kocham moją żonę
          w wielu sprawach opisywanych przez nia na tym forum, delikatnie mówiąc minęła
          się z prawdą
          Ona juz nie chce ze mną być, po prostu
          i widzę, ze nie jestem juz w stanie nic zrobic
          wyrzucany z własnego domu wracałem, przełykałem obrazanie moich rodziców
          problem jest w tym, ze tylko ja chce zapomniec o wszystkich złych sprawach ze
          względu na dziecko - zona juz spisała mnie na straty
          nienawidze siebie za to, ze tutaj z Wami rozmawiam
          nie powinno tak byc

    • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:12
      No co Dobrzy Forumowicze? Nikt nie chce porozmawiac? Jakim prawem w ogóle
      otwieracie Wasze przychylne buzie? Ide o zakład, ze Ci wszyscy, którzy radza
      mojej żonie rozstanie sami są nieszczęsliwi. Najgorsze i najsmieszniejsze jest
      to, ze moja zona zamierza zrobic tak jak jej radzicie. Wielkie dzięki wszystkim.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • wenus2006 Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:28
        Twoja żona zrobi jak uważa, dostała takie rady ,bo tak widac większość to
        widzi.Przeryłeś jej komputer???

        Dziewczyna szuka rady i pocieszenia u wirtualnych ludzi, szkoda,że we własnym mężu
        nie znajduje oparcia i przyjaźni.Dziwisz się,że otwieramy buzie? Od tego jest
        forum, każdy ma prawo napisać....
        ratuj małżeństwo i walcz o rodzinę, 100% bezpieczeństwa psychicznego to dla
        kobiety podstawa !!!Ja nie radziłam Twojej żonie rozstania, nikomu bym tego nie
        poradziła, mogę domniemać co zrobiłabym na jej miejscu...ale zostawiam to dla
        siebie.Każdy sam wie ile jest w stanie znieść i unieść , albo chociaz jakiej
        weryfikacji marzeń jest w stanie dokonać.
        pozdrawiam , trzymaj się i walcz
        • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:40
          nie przeorałem Jej komputera - dostałem od niej link
          walka juz nie ma sensu - moja zona juz zadecydowała
          pozdrawiam
          • ciszaprzedburza Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:42
            Naprawdę sądzisz, że Twoja żona zdecydowała się od Ciebie odejść, bo jacyś
            nieznajomi ludzie tak napisali na forum?
            • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:57
              juz od jakiegos czasu nie chce ze mną byc
              po urodzeniu dziecka mamy sie rozstac
              tutaj szukała osób, które powiedzą: tak! kopnij w dupe szczeniaka!
              i znalazła
              • ciszaprzedburza Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:00
                Słuchaj, przykro mi, ze Wam sie nie układa, ale jeśli nie tutaj, to znalazłaby
                ich gdzieś indziej.
                Ale skoro ona pisze, ze nie wie, co ma robić, to moze rzeczywiście nie jest
                jeszcze pewna?
                • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:04
                  jest pewna
                  tylko do mnie to nie dochodzi
                  i pewnie nigdy nie dojdzie, bo po prostu tego nie rozumiem
                  • ciszaprzedburza Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:08
                    Więc co?
                    Wszystko, co ona napisała w swoim poście to wierutne kłamstwa i Ty kompletnie
                    nie wiesz, co jej nie pasuje?
                    Nie rozmawialiście na ten temat?
          • pipi_bipika Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:43
            Nie uczestniczyłam wcześniej w dyskusji, dopiero trafiłam na ten temat.
            Z decyzjami jest tak, że można je zmienić...
            Widocznie Ty nie masz siły na to, by zatrzymać żonę.
            Ciekawa jestem czy widzisz swój błąd?
            Pytam tylko na podtsawie tego co przeczytałam...
            • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 12:58
              jaki bład?
              • ciszaprzedburza Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:01
                jakikolwiek
                • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:07
                  tak, widzę milion róznych błędów
                  swoich i jej
                  rzecz w tym, ze ja jeszcze chcę a Ona juz nie
                  • pipi_bipika Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:10
                    Jeszcze kilka dni temu pisała, że oddałaby wszystko, by Twoje słowa, że ją
                    kochasz były prawdą. Pokaż ją, że ją szanujes i nigdy nie skrzywdzisz. Nie
                    wierzę, by tak łatwo zrezygnowała z tego związku. Zwłaszcza, że wkrótce będzie
                    matką. Może chce byś jej pokazał, że zrobisz wszystko, by ją uspokoić i zwrócić
                    jej poczucie bezpieczeństwa.
                    • ciszaprzedburza Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:15
                      Trudno coś pisać, kiedy nie zna się sytuacji, ale pipi ma rację.
                      Kończenie w miarę stabilnego związku na dwa miesiące przed narodzinami dziecka
                      to trochę karkołomna operacja, jak by nie patrzeć.
              • pipi_bipika Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:02
                Skoro Twoja żona postanowiła podzielić się z innymi swoimi problemami i
                troskami, to widocznie sprawa nie była przesądzona.
                A błąd... No widocznie twoje zachowanie ją bardzo raniło i krzywdziło. Postaraj
                się zrozumieć. Miała przed oczyma obraz kochanego męża, a po tym, co
                przeczytała trochę opadły jej klapki z oczu. Poczuła się rozczarowana,
                oszukana...
                Oceniam tylko na podstawie tego, co zostało napisane. Może między Wami działo
                się coś więcej. Nie wiem.
                Wiem tylko, że jeśli Ty chcesz to naprawić to wszystko jest możliwe....
                • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:17
                  troche opadły jej klapki z oczu...........
                  poczuła się rozczarowana, oszukana........
                  sprawa była przesądzona
                  powtórzę się, ale na forum szukała tylko potwierdzenia
                  gdyby wszyscy napisali : nie no co Ty, bądzcie razem! Myslcie o dziecku! - nie
                  miałoby to zadnego wpływu na Jej decyzję
    • kryzolia Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:16
      Przeczytanie tego wszytskiego napewno było dla Ciebie szokiem. MOje zdanie jest
      nastepujace: Nie bierz sobie tak tego wszystkiego do serca, bo: co innego sie
      nieraz mysli a co innego pisze. Inne tez sa zachowania wobec osób obcych -
      niektórzy , zwłaszcza bardzo dziecinni tak jak Twój mąż, zmieniają swoje
      zachowania dostosowując sie do tego jak jest przyjete w danym towarzystwie.
      Druga sprawa: nie wchodz w to towarzystwo, bądź konsekwentna, z czasem - myslę
      że jak urodzi sie dziecko Twój mąż powinien wreszcie dojrzeć.
      • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:20
        a skąd wiesz, ze jestem dziecinny?
        znasz mnie?
        spotkalismy się?
        • pipi_bipika Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:23
          Zamiast bez sensu dyskutowac na forum, gdzie i tak nie dowiesz sie niczego
          nowego, zajmij się swoją rodziną. Ona Cię potrzebuje.
          To tyle z mojej strony.
          Powodzenia. Wierzę, że będzie dobrze. Odzyskaj swoją żonę i na każdym kroku
          udowadniaj, że jesteś dla Ciebie wszystkim.
          Pozdrawiam
          • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:38
            no własnie
            nie dowiem się tutaj niczego
            nie dowiem sie jak odzyskać żonę, która juz zadecydowała
            a dyskusji nie zaczynałem, więc nie radź mi proszę jak szczeniakowi
            pozdrawiam
            • ciszaprzedburza Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:39
              Miguel, że tak z czystej ciekawości zapytam, o co Co tak właściwie chodzi?
              • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:49
                KONIEC
          • aga3101 Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 13:58
            moim zdaniem powinniście usiąść i porozmawiac na jakimś neutralnym gruncie
            idzcie do jakiejś knajpki na kolacje poczujcie się jak na randce zapewnij jej
            bezpieczeństwo. Piszecie że będziecie mieć za 2 miesiące dziecko. Będzie to mała
            istota która potrzebuje miłości i rodzinnego ciepła. Porozmawiajcie ze soba tak
            naprawdę szczerze wyjaśnijcie sobie wszystko i prawdopodobnie będzie dobrze. Już
            przeżyliście jeden poważny kryzys i ten powinniście przezwyciężyć. Przecież
            wasze małżeństwo było z miłości czy nie szkoda wam marnować tego wszystkiego
            Może jestem młoda może się komus wydawać że nic nie wiem o życiu ale niech myśli
            sobie co chce. Moim zdaniem powinniście szczerze porozmawiać wyjaśnić sobie
            wszystko. Przeciez dziecko potrzebuje prawdziwego domu a nie mamy na trochę i
            taty raz na jakiś czas!
        • kryzolia Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 14:13
          to ja CIę D..ku w pewnym sensie bronię, mając oczywiście na względzie Twoją
          zoną, a Ty mi sie pytasz skad wiem że jesteś dziecinny? Otóż, jesteś i to
          bardzo. Nawet to że teraz tu szperasz i walczysz z każdą odpowiedzią o tym
          śiadczy, zamiast wymyśleć coś tak konstruktywnego,i być po tamtej stronie ekranu
          i walczyć tam - aby Twoja jeszcze żona na Ciebie spojrzała łaskawiej.... I nie
          pisz że masz na względzie dzoecko, bo to dziecko było w drodze gdy zachowywałeś
          się jak D..ek.
          • realaustin Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 14:22
            Ten wątek to świadectwo naszych czasów, rozmawiamy nie mówiąc - fora, gg.
            Wypowiedziałem się jako jeden z nielicznych mężczyzn i starałem się namówić do
            rozmowy ale widać, że druga strona nie widzi szans na polubowne zakończenie.
            Myślę, że jedyna szansa to zamknąć ten wątek i pozwolić im by dyskusja nie
            toczyła się dalej, o ile mogłaby dostarczać dodatkowych argumentów ( nawet
            podświadomie mogą być przyjęte).
            Radzę i proszę , proszę i radzę nie markujcie kroków drodzy małzonkowie - albo
            w tą albo w tamtą. Powodzenia:)
            • aga3101 Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 14:33
              po pierwsze: kryzolia nie denrwuj sie:) istnieją różni ludzie na tym świecie
              jedni są odpowiedzialni za to co robia inni nie i tym drugim trzeba to czasem
              uświadomić:)bo inaczej tego nie widzą.
              po drugie:realaustin ma rację wiele osób komunikuje sie za pomoca fora albo gg
              znam małżeństwa które prawie ze soba nie rozmawiaja tylko na gg bo jak oni to
              mówią onie maja czasu a będąc w pracy komunikuja się w ten sposób a tak naprawdę
              ich biórka sa od siebie oddalone o 10 metrów ciekawe jak wyglada ich noc:)
              dlatego uważam że powinni porozmawiać.
          • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 14:59
            słuchaj
            po pierwsze nie masz prawa mnie obrażać
            po drugie nie znasz mnie, więc nie moze pisac, ze jestem dziecinny
            i nie mów mi co mam pisac
            nic nie wiesz o mojej walce o Nią, wyrobiłas sobie pogląd po kilku postach
            wszyscy potrafią łatwo oceniać
            jak myslisz, czemu tutaj "szperam i walcze"? po pierwsze dlatego, ze sprawa
            dotyczy mnie i mojej rodziny, po drugie dlatego, ze juz nie mam innej "platformy"
            co chciałas powiedziec pisząc D....ek?
            • trollllllllllllllllllllllllll Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 15:01
              Wtrące sie.
              Nie powinno żadne z was szukać rad u osób trzecich, załatwcie to między sobą.
              • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 15:09
                dokładnie
                dlatego nic juz nie napiszę
                • trollllllllllllllllllllllllll Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 15:11
                  Bo nie ma sensu. Pisząc publicznie na forum musisz spodziewać sie różnych
                  opinii, zarówno tych bardziej, jak i tych mniej korzystnych. Ja ci nie napisze
                  olej czy walcz, bo po pierwsze, to twoje życie, po drugie nie znam ani ciebie
                  ani sytuacji.
                • kryzolia Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 07:34
                  Po pierwsze: to nie zauwałyłam Twojej obecności na forum ( nie sledze wszystkich
                  postów). Po drugie: uważam że wciąż możesz ratowac swoje małżeństwo, ale pomocy
                  nalezy poszukać poza forum a już napewno razem z żoną. Po trezcie: widac że
                  jesteś strzepkiem nerwów i przerażony tym co zrobiłeś, i walczysz nie z tym co
                  potrezba ( czyli z nami) i nie tam gdzie powinieneś byc ( czyli nie tu na forum)
                  - i to m.in. świadczy o tym że jesteś niedojrzały.
            • aga3101 Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 15:09
              moim zdaniem powinienieś z nią pogadać tylko w ten sposób sobie wszystko
              wyjaśnicie i jeszcze zważcie na dziecko bo to ono bedzie przez was potem
              cierpiało miguel_migs nie unos sie złością ludzie maja rózne opinie na dany
              temat maja prawo się wypowiadać ale to nie znaczy że maja rację. Zrób tak aby i
              tobie i twojej żonie było jak najlepiej:)
    • izolatka Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 16:08
      Nie mogę uwierzyć w to co przeczytałam, to jakiś albo kiepski żart, albo to
      dzieje się naprawdę. Nie ma żadnego tłumaczenia dla takiego zachowania!Nie ma!
      Słowa się nie liczą! On cały czas pokazuje, ze Cię nie szanuje i chyba nie
      kocha... nie wiem, tak się żyć nie da, z kims takim pod jednym dachem. On chyba
      nie dojrzał do związku, małżeństwa.
      • facio.z.jajami Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 16:10
        A ty dojrzalas do malzenstwa? Z kazdym szlas majac obraczke i co?
        • izolatka Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 18:11
          Coś się panu w głowce pomyliło. No i po co te zaczepki?
    • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 16:31
      I need a witness
      I need a witness
      can I get a witness
      You're always on my mind
      but you never know
      witness are looking at me
      I want you to know that
      I love you endlessly
      I will never leave you
      not you
      I don't want to be alone tonight (tonight tonight tonight)
      Baby if I call you
      will you turn up before midnight
      I just want to hold you in my arms.. my arms
      and show you my love has no "but"
      to me you'll never were a front
      wanna spend a little time with you
      with you (the time I need you)
      and a little while since we have shield out and a modest
      I just wanna stick on you like glue
      at you
      So tell me baby if you feel it too
      I know we can make it
      if we try
      I'm not get you tried otherwise
      Baby I won't fake it
      no, never, never...
      • aga3101 Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 17:29
        pochwalił się, że zna angielski:) dobra żartowałam:)
        • realaustin Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 18:26
          ładny tekst Sofa Surfers
          • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 18:55
            piekny i swietnie się go słucha w remiksie thievery c
    • ruda_grzywa Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 19:49
      Hmmm bardzo ciekawe podejscie do sprawy. Tylko napadacie na faceta, a żadna nie
      zastanowi się nad poczynaniami Zony, która nie uczestniczy, nie wiedziec czemu,
      nagle w dyskusji??? Pierwsze co mnie irytuje w całej tej systuacji to fakt
      ujawniania, wywlekania tak intymnych rzeczy na forum. Czy nie oznacza to, że
      Garbatyaniou nie ma z kim rozmawiać? Nie ma przyjaciela, który doradzi w tak
      poważnej sprawie, jak rozstanie z mężem, Przyszłym Tatą Mojego Dziecka???
      Mam czasami wrażenie, że siedzą na tym forum same zdesperowane porzucone
      kobiety, które nie potrafiły utrzymać przy sobie mężów, których podobno kiedyś
      tak bardzoo kochały.... Ludzie szczesliwi omijają to forum, które przesiąknięte
      jest nienawiścią. Wiecej obiektywizmu!!! A mniej babskiej solidarności!!!
      A co do samego problemu: nie staje po niczyjej stronie, ale nie wierze też, ze
      to tylko On jest tym złym, beznadziejnym, niedojrzałym w związku ... Wina leży
      zazwyczaj po obu stronach. CZemu tak bardzo przeszkadza Zonie towarzystwo,
      które w Jej oczach zachowuje sie banda dzieciaków. A czy nie przemawia przez to
      przypadkiem wielka zazdrość? Zazdrość, że ma gdzie iśc, z kim pogadać,
      powygłupiać się? A co to, temat obciągania aż tak nam jest obcy??? To może
      dlatego Was mężowie zostawili, bo robiłyscie to tylko po bożemu??? A co złego w
      gadaniu o dupach .. ludzie, czyście juz wszyscy pogłupieli> co wy nie macie
      większych problemów.
      A rada moja do Ciebie kobieto: szanuj dziecko, szanuj to, że przyjdzie na swiat
      cudne maleństwo, maleństwo, które nie dane jest mieć wszytskim!!!!! Nie narażaj
      je na takie stresy w 7 miesiącu ciązy!!!!! Zamiast kochać męża, ustalać kolor
      pokoju, wybierać łożeczko, to siedzisz i szukasz i węszysz, żeby coś znależć.
      Wstydz sie!! Wstydz sie!!! i pamietaj: męzowi nie zagląda sie ani do komórki
      ani do maili, ani nie grzebie w komputerze, własnie po to, żeby pozniej nie
      miec takich problemów. Wstyd by mi było sie nawet przyznać .....

      Pozdrawiam Was Doświadczona z 13 letnim stażem ŻOna, po chyba z 6 roztsaniach,
      nakryciu zdrady .... sama świeta nie jestem i zawsze zaczynam od siebie - a
      może to ja coś złego robię, że łazi na inne baby!!!! ma inne towarzystwo !!!!
      Ruda_Grzywa

      • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 21:34
        nie brałam udziału w dyskusji, między innymi dlatego, że właśnie doradzał mi
        przyjaciel, do którego mogłam się zwrócić; co więcej: przez myśl mi nie
        przeszło, że toczy się jeszcze jakaś dyskusja...czy to forum jest dla
        nieszczęśliwych, zdesperowanych kobiet? być może, ale czy to źle? bywam
        nieszczęśliwa, a nawet zdesperowana- czy to coś tak niesamowicie wyjątkowego i
        wstydliwego? zapewne są kobiety, którym takie stany są obce- zazdroszczę im
        (bez cienia złośliwości); swojego posta napisałam w chwili całkowitego
        zagubienia i smutku i, jak myślę o nim teraz, chciałam chyba usłyszeć kilka
        słów wsparcia od osób, które mogły mieć podobny problem- czy nie po to powstają
        takie fora? Nie "obwiniam" mojego męża za całą sytuację, myślę po prostu że
        jesteśmy (a może staliśmy się z czasem)tak drastycznie różni, że nasze
        wyobrażenia przysłości są nie do pogodzenia- inne mamy priorytety i inne
        plany...nie ma już we mnie takich emocji jak kilka dni temu i mam trochę
        większe rozeznanie w tym czego sama dla siebie chcę- dziękuję wszystkim za
        opinie; Ruda_grzywa: nie szukałam w męża komórce ani w mailu- blog jest ogólnie
        dostępny;całkowicie nie zgadzam się z Twoją opinią: nie szukaj to nie
        znajdziesz i będziesz szczęśliwa! mam chyba jakąś obsesję na punkcie kłamstwa i
        oszustwa: uważam że NIKT na nie nie zasługuje, a już napewno nie osoba bliska!
        nigdy (mówię to z pełną odpowiedzialnością a te słowa) nie oszukałam mojego
        męża i oczekiwałam tego samego; znam dwie kobiety o stażach małżeńskich 30 i
        30kilka, które przyjęły sposób rozumowania który propagujesz: wiedzą o zdradach
        swoich mężów, ale już nawet nie pytają- UDAJĄ że nie wiedzą bo tak jest
        SPOKOJNIEJ, szukały winy w sobie i się doszukały- obie mają bardzo niskie
        poczucie własnej wartości i obie są maksymalnie nieszczęśliwe...gdybyś je
        widziała- jakby nie były zainteresowane życiem/światem, takie jakieś
        zgaszone...i ja się staję do nich podobna, a to ostatnia rzecz jakiej chcę dla
        siebie! podziwiam Cię, ale nie ukrywam, że równocześnie nie rozumiem: jak
        mogłaś ponownie zaufać po odkryciu zdrady? a może nie ufasz? a może Wasze
        małżeństwo nie na tym się opiera? pytam z ciekawości- proszę nie odbierz tego
        jak złośliwości
        realaustin: uświadomiłeś mi jak żałośni jesteśmy z tym internetem- dziękuję; a
        kawałek sofa surfers jest naprawdę piękny...
        • ruda_grzywa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 00:22
          całkowicie nie zgadzam się z Twoją opinią: nie szukaj to nie
          > znajdziesz i będziesz szczęśliwa! mam chyba jakąś obsesję na punkcie kłamstwa
          i
          >
          > oszustwa: uważam że NIKT na nie nie zasługuje, a już napewno nie osoba
          bliska!
          > nigdy (mówię to z pełną odpowiedzialnością a te słowa) nie oszukałam mojego
          > męża i oczekiwałam tego samego; znam dwie kobiety o stażach małżeńskich 30 i
          > 30kilka, które przyjęły sposób rozumowania który propagujesz: wiedzą o
          zdradach
          >
          > swoich mężów, ale już nawet nie pytają- UDAJĄ że nie wiedzą bo tak jest
          > SPOKOJNIEJ, szukały winy w sobie i się doszukały- obie mają bardzo niskie
          > poczucie własnej wartości i obie są maksymalnie nieszczęśliwe...gdybyś je
          > widziała- jakby nie były zainteresowane życiem/światem, takie jakieś
          > zgaszone...i ja się staję do nich podobna, a to ostatnia rzecz jakiej chcę
          dla
          > siebie!

          Czy ja powiedziałam, że udaję, ze nic nie widze? Nie interpretuj wszytskiego po
          swojemu. Czytaj i słuchaj uważniej - może własnie to jest potrzebne. Otwórz
          oczy i uszy!!! ja z wszytskiego doskonale sobie zdaję sprawa, Moja Droga. Ale
          czym jest zdrada w obliczu całego pieknego związku jaki mamy? Czy jedorazowy
          wyskok mojego partnera ma przekreślić nasze życie? Po co, żebym pozniej
          cierpiała (jeśli kocham) tylko dlatego, że moja duma jest urażona?? A czy mi
          sie nie zdarza zgrzeszyć?? Kochamy sie z męzem, z roku na rok coraz bardziej!!!
          I ani nie jestem przygaszona i co ciekawe, mam wysokie poczucie własnej
          wartości! jak mozna sie tak nad soba użalać. A te Panie z 30 stażem niech wezmą
          i sie spakują i wyprowadzą od tych mężów co im tak gaszą te światła!!
          A Ty czemu jestes taka zgaszona? Nakryłas Męża na zdradzie? czy jest jakiś inny
          powód tego stanu?? A czy ty widzisz jakiekolwiek jego zlaety?> czy wszytsko co
          robi jest złe? fajny jest? Przytula Cię? Czy może leje dzień w dzień??
          Obawiam się, że sama nie wiesz czego chcesz ... A może go po prostu juz nie
          kochasz i szukasz usprawiedliwienia dla siebie?
          Straszna szkoda patrzeć na taki upadek związku, gdzie własciwie nie wiadomo o
          co chodzi ... blogi, wyimaginowane kochanki, przyjaciele (zamiast sie cieszyc,
          że ma, bo w tych czasach tak trudno o nich), kłamstwa ....
          straszne, a w brzuchu dzieciak
          Chyba bym męża zabiła jakby mi zrobił coś takiego!!! Publicznie omawiać
          problem. To już wole zdradę!!! Przynajmniej jest pełna dyskrecja!!


          • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 09:30
            nie wiem, czym aż tak bardzo Cię wzburzyłam...jesteś szczęśliwa wiedząc, że mąż
            Cię zdradza-OK, piszesz, że sama nie jesteś święta (czyżbyś odpłacała mu tym
            samym?)-OK, a ja tylko piszę, że w moim przypadku to nie byłoby
            OK...zazdroszczę Ci,że potrafisz ufać mężowi pomimo wiedzy że Cię oszukiwał i,
            że potrafisz wierzyć, że nie robi tego obecnie (a może robi i to nnie ma już
            znaczenia...?); całe szczęście w naszym przypadku do tego nie doszło, bo pewnie
            poczułabym się bardzo słabo... nie zmienia to faktu, że mimo iż mąż przy mnie,
            w domu jest,jak piszesz: "fajny i mnie przytula" to mnie okłamywał (nie tak jak
            Twój Ciebie, ale jednak...); co do "publicznego prania brudów"- znasz mnie?
            ropoznasz mnie na ulicy? a mojego męża? wiesz o mnie cokolwiek ponad to co
            chciałam Ci powiedzieć? a kochanka Twojego męża o Tobie zapewne tak...mój mąż
            pisał o mnie rzeczy bardzo niefajne razem z ludźmi, którzy mnie co najmniej
            kojarzą- wg Twojej rady powinnam go zabić.....
            • ruda_grzywa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 10:05
              Nie znam ciebie, ani twojego męża i powiem ci szczerze, że nie chciałabym Was
              poznać, bo nie lubie patrzeć na ludzi, którzy wzajemnie siebie nie szanują!
              Nie zamierzam z Tobą polemizowć. Ja chciałam Ci tylko otworzyć oczy na pewne
              sprawy, że nie wszytsko jest czarne i białe, są również odcienie ...
              A co do mojego zycia - to nie planuję ci się tutaj tłumaczyć czemu, czy coś
              wiem, czy nie wiem, czy ufam, czy nie ufam, bo to moja sprawa. Pisząc, ze z
              roku na rok kochamy się coraz bardziej, świadczy, że u nas jest wszytsko jak
              najbardziej OK.
              Poza tym zobacz ile złośliwosci, choć za kazdym razem podkreslasz, ze bron boze
              to nie złosliwosc, ale piszesz:
              >fajny i mnie przytula" to mnie okłamywał (nie tak jak
              > Twój Ciebie, ale jednak...);
              Lub:
              że nie robi tego obecnie (a może robi i to nnie ma już
              > znaczenia...?)

              Ile w tym jadu ....
              A co do mojego wzburzenia: zazwyczaj staje po stronie facetów, bo sama jestem
              kobietą i wiem, o jakie potrafię bzdury robić afery, prowokować kłotnie. Faceci
              mają do nas niesamowitą cierpliowść i za to ich kocham!!


              >>>>>wg Twojej rady powinnam go zabić.....
              Matko jak ty wszystko odbierasz dosłownie.

              Ruda_Grzywa
              • ruda_grzywa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 10:20
                Chciałam ci dać ostatnia radę na to wszytsko:
                spróbuj od nowa, spróbuj spojrzeć na mężą jak na faceta, który Ciebie kocha.
                Zapomnij o tym wszytstkim, co wydaje ci sie takie starszne ... Pomysl jak
                fajnie bedzie po urodzeniu dzieciaka ... wiesz ile radosci przynosi taki skrzat
                do domu ...
                Czy warto teraz wszytsko przekreslac???
                Zapomnij o tym.
                Przypominaj sobie nieustannie te najpiekniejsze chwile jakie razem
                spędziliście. Może sie okaże, że jednak da radę to jakoś odkręcić.
                Przeciez to ci zatruwa życie !!!!!!!!


              • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 10:33
                Jeśli zobaczyłaś jad w moich wypowiedziach to przepraszam- nie był
                zamierzony...myślę , że troszkę go "wyprojektowałaś" :); szanowałam mojeo męża
                dopóki wydawało mi się, że go znam, takiego jakim się okazał - nie wiem;
                zazdroszczę Wam, że kochacie się na roku na rok coraz bardziej (co
                przedstawiasz jako pewnik już po raz wtóry), ale powiedz mi: skąd bierzesz tą
                pewność, że tak właśnie jest? i proszę Cię nie odbieraj tego jak złośliwości
                zgorzkniałej baby, tylko odpowiedz kobiecie, która nie wie gdzie ma szukać siły
                aby ponownie próbować zaufać najbliższej osobie...czy tylko "dla dobra
                dziecka"? co do rozkładu zalety cierpliwości w zależności od płci mam zgoła
                odmienne zdanie- większość kobiet które znam wybacza/wybaczała niewyobrażalne
                wręcz historie, a mężczyźni czasem nie wybaczą nawet nadwagi (chyba, że post
                złego_człowieka to jakaś prowokacja) :)
                pozdrawiam i proponuję może już zakończyć...?
                • ruda_grzywa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 10:48
                  Kto jest bez winy, pierwszy niech rzuci kamieniem.


      • winifred Re: co zrobić? pomocy 28.05.06, 21:32
        . A czy nie przemawia przez to
        przypadkiem wielka zazdrość? Zazdrość, że ma gdzie iśc, z kim pogadać,
        powygłupiać się? A co to, temat obciągania aż tak nam jest obcy???

        nie o zazdrość tu idzie moim zdaniem. pomyśl sam/-a jak sie czuje ktos kto
        odkrywa ze kochana osoba z którą dzieli sie zycie i chce byc do konca, w jakimś
        tam towarzystwie zachowuje sie daimetralnie inaczej niz z nami. tej kobiecie
        wali sie "jej świat" wyobrazen o własnym męzu. po tym co przeczytałą o sobie,
        ona nie wie kiedy on jest szczery, kiedy jest z nimi, czy kiedy jest z nią. nie
        wie co naprawdę mysli: "kocham cie kotku" czy "czego pan zona ode mnie znowu
        chce". ona odkryła ze zyje z kimś kogo chyba nie zna, z kimś kto ma podwójną
        osobowość.
        nie sądzę ze zaden mąż nigdy w zyciu nie podśmiewał sie z zony i vice versa.
        ale zarty to jedno, ale to co on prezentował na jakimś tam forum czy blogu, itd
        to jest jego postawa wobec niej, jego opinia. co innego jedno zdanie w zartach,
        a co innego mówienie o ich zyciu osobistym i traktowanie jej jak wroga/ czy
        określanie jej mianem wręcz ?zarządcy niewolników"..
    • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 21:36
      Wybacz... zarówno męzowi, jak i mnie te słowa: jesteście siebie warci
      • garbatyaniou Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 21:37
        obawiam się że to może być prawda....
        • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 21:38
          I niech tak będzie. Amen
    • triss_merigold6 Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 22:11
      Sądząc po wpisach facet jest żałosny.
      Gościu, Twoje teksty są melodramatyczne ale jak na trzydziechę na karku
      cokolwiek niedojrzałe. IMO lepiej być samemu niż kłócić się z człowiekiem z
      którym drogi się rozeszły.
      • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 22:12
        Nie oceniaj ani jednego ani drugiego, pozwól sie im pozabijać, albo on nowa
        pokochać:)
        • triss_merigold6 Re: co zrobić? pomocy 09.05.06, 22:18
          Ale po co? Wiesz... "te rzeczy się przeżywa lecz swoich rzeczy nie przeżywaj
          tu...". Nie przepadam za melodramatami.;)
      • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 10:20
        Znowu zapytam: znasz mnie? Dlaczego uważasz, ze jestem załosny?
        Wiem, ze w ogóle nie powinienem zabierac zdania na tym forum, ale trudno, stało
        się. Sytuacja jest dla mnie bardzo trudna, więc moze z tego powodu pewien
        melodramatyczny wydźwięk moich tekstów. Ale czy od razu musisz mnie nazywac
        żałosnym?
    • adsl1234 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 09:38
      Baby zawsze wybierają imprezowiczów niż tych poukładanych. Ci drudzy wydają się
      nudni i sztywni. A potem narzekają. Trudno, sama wybrałaś. Zostaniesz tą z
      odzysku, którą teraz nawet ten porządny nie weźmie.
      • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 10:04
        I tu sie nie zgadzam,
        na pewno nie zostanie tą z odzysku, ponieważ jest super kobietą.
        A ja, tak naprawdę nie jestem imprezowiczem.
        • teaspoon1 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 11:47
          Miguel - mnie zastanawia jedno, czy gdybyś Ty znalazl lub dowiedział się że
          bliska Ci osoba w pewenym sensie drwi/żartuje (nie wiem jaki czasownik będzie
          najlepszy) sobie z Ciebie, nie byłoby Ci przykro, nie poczułbyś się zdradzony,
          oszukany? moim zdaniem chodzi o zwykłą lojalność. Czy Ty rozumiesz punkt
          widzenia swojej żony?
          • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 12:07
            Tak, rozumiem jej punkt widzenia. Zdaję sobie, sprawę, że mogła tak te wpisy
            zinterpretowac. Mozną je było również zinterpretowac w inny sposób. Nie było
            moim zamierzeniem obrażac żony w jakikolwiek sposób. Poza tym, to, co było na
            owym blogu, to były po prostu jajca. Moze kiepskie, ale jajca.
            • teaspoon1 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 12:18
              czyli nie jest tak, że przyjąłeś strategię zdartej płyty i powtarzałeś że nic
              się nie stało i że Garbatyaniou przesadza, itp? jeśli rozumiesz i dopuszczasz,
              że mogła się tak poczuć i nie zaprzeczasz temu to już połowa sukcesu. nie wiem
              jak wyglądało to całe zajście ale może zamiast się bronić i próbować zlekcewżyc
              kaliber żartów, zabrakło zrozumienia i skruchy......
              • friday133 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 12:24
                Trochę śmieszne jest to, co piszesz. Masz pretensje do żony, że chce odejść? Do
                forumowiczów, że jej tak radzą? Ale przyznajesz, że blog istniał, notatki
                opisane przez nią również? "Pan Żona" także? Nie zaprzeczasz temu, co tu napisała.

                No, to trudno się dziwić, że chce cię kopnąc w dupę. To, co dla ciebie było
                (podobno) żartem, dla niej jest naruszeniem zaufania. Dla mnie by było.
                Zobaczytła twoje drugie (prawdziwe?) ja i mocno to nią wstrząsnęło.

                • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 12:58
                  Mam pretensje do żony i do siebie. Chciałbym zacząc od nowa. Ale tylko ja mam na
                  to ochotę.
                  • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:06
                    Więc uszanuj jej decyzję
                    • teaspoon1 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:12
                      jeśli zrozumiałeś co się stało i chcesz to naprawić to pozostaje staranie...
                      może się uda... życzę powodzenia
                    • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:13
                      może, ale na pewno nie po Twojej prośbie
                      • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:16
                        Przecież ja cie o to nie prosze, coż mnie to obchodzi. Patrząc z własnej
                        perspektywy, tez tę decyzje chciałabym podjąc sama, niezależnie jaka ona by była
                      • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:17
                        to było do nataszyy
                    • dzili Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:15
                      > Więc uszanuj jej decyzję

                      a co z dzieckiem nattaszaa?? Kto je wezmie? Żona czy Mąż?
                      • teaspoon1 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:16
                        po czyjej prosbie?
                      • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:20
                        Ja bym nie dała
                        • dzili Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:25
                          a czemu byś nie dała?
                          • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:27
                            Bo by było moje i już:)
                            A tak BTW, może dziewczyna spokojnie urodzi dziecko, będzie w kontakcie z jego
                            ojcem i może im sie uda. Po co narzucać decyzje, niech sobie spokojnie ciaze
                            donosi, bez sensu stres
                            • dzili Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:41
                              > Bo by było moje i już:)
                              Extra argument !! Typowo babski. Krzyknąć i trzasnąć jeszcze drzwiami ;))
                              Ja sie zastanawiam czemu oni sie zdecydowali na dziecko, jesli ZOna pisze, ze
                              kryzys trwa od póltora roku??? Ze niby co? Dzicko ma im w czyms pomóc?
                              Krzywda dla dziecka! Bedzie patrzyło na mamusie i tatusia kłócących sie calymi
                              dniami. Nie bedzie wiedziało od samego poczatku po czyjej stronie stanąc, bo
                              beda je przekabacac na swoją stronę. Straszne.
                              I łatwo mu nie bedzie ..... gwarantuje. Znam takie przypadki.

                              Swietna decyzja Dorosłych Ludzi podobno!!!!
                              • nattaszaa Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 13:47
                                Można gadać, ale jak już to dziecko jest, należałoby znaleźć najwłaściwsze
                                rozwiązanie.
                                Znam przypadek ludzi, którzy mają dziecko. Nie są razem, ale udział w jego
                                wychowaniu ma każde z rodziców, pomimo, że mają własne oddzielne życie.
                                • kryzolia Pogudźcie się!!!!!!!!!!! 10.05.06, 14:03
                                  Proszę, apeluje do Was. Niecgh każde z Was zrobi krok w stronę drugiej osoby.
                                  Przecież każde z Was miało okazje wygadac się an tym forum, a to juz jest duzo.
                                  Zacznijcie od nowa, to nie kosztuje, spróbujcie. W drodze Wasze dziecko: piękne,
                                  wasze, zdrowe, kochane!!!!!!!!!!! Nie zabierajcie Mu rodziców. POmóżcie sobie
                                  nawzajem. POwód rozstania , który tu był omawiany jest zbyt głupi, zbyt banalny,
                                  aby mógł zawazyć na Waszym życiu. Przed Wami całe życie, z Waszym cudownym
                                  dziekiem, które będzie cudowne pod warunkiem że będzie miało dwoje kochajacych
                                  się nawzajem rodziców. Wierze w Was, i wierze że to tylko kryzys, który sie juz
                                  nie pwtórzy. Trzeba nauczyc sie przebaczać i ponownoie kochać - a to wielka sztuka.
                • geins Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 14:11
                  friday133 napisała:

                  > Trochę śmieszne jest to, co piszesz. Masz pretensje do żony, że chce odejść?
                  Do
                  > forumowiczów, że jej tak radzą? Ale przyznajesz, że blog istniał, notatki
                  > opisane przez nią również? "Pan Żona" także? Nie zaprzeczasz temu, co tu
                  napisa
                  > ła.
                  >
                  > No, to trudno się dziwić, że chce cię kopnąc w dupę.

                  Czy naprawde uważasz, że to może być przyczyną rozstania. To są dojrzali
                  ludzie, wspólnie (zakładam) zdecydowali się stworzyć rodzinę a to wiąże się nie
                  tylko z ciągłym "kochanie", "kotku" ale również z odpowiedzialnością za siebie
                  i dziecko. Nie jestem zwolenniczką tkwienia w związku na siłe czy ze względu na
                  tzw. dobro dziecka, ale podskórnie;) czuję, że Tych ludzi wiele łączy, tylko
                  potrzeba czasu i pracy (z obu stron)by na nowo czuć radość i spełnienie

                  > To, co dla ciebie było
                  > (podobno) żartem, dla niej jest naruszeniem zaufania. Dla mnie by było.
                  > Zobaczytła twoje drugie (prawdziwe?) ja i mocno to nią wstrząsnęło.

                  kurcze...chyba w takim razie jestem nie z tej planety co Ty...Faceci bardzo
                  często właśnie w taki sposób ze sobą rozmawiają, co nie oznacza, że poniżają
                  swoje partnerki ... Nie twierdzę, że to żarty na wysokim poziomie, ale żeby na
                  tej podstawie twierdzić, że to tak naprawde jego prawdziwe ja???? i decydować o
                  rozstaniu??? bosz...
                  Nie zapominajmy, że anioł (może nie taki garbaty;) jest w stresie
                  przedporodowym, potrzebuje czułości, wyrozumiałości stukrotnie więcej niż
                  zwykle. Ja (choć jestem tochę naiwna;) wierzę, że jak razem spojrzą w oczy
                  swojego malucha to wiele zrozumieją....

                  powodzenia;)

                  • friday133 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 14:26
                    To faktycznie chyba jestem z innej planety. Dla mnie informacja, że mój niby
                    ukochany mąż robi ze mnie sobie publicznie wyjątkowo chamskie jaja, w dodatku
                    opisuje "walenie", "obciąganie", czy co tam jeszcze było - z kimś innym, jak
                    zakładam - to jest powód do rozstania, a z całą pewnością do silnego wstrząsu.
                    Nawet jesli to nie jest jego prawdziwe ja, to z pewnoscią ma dwie twarze, a to
                    tez przyjemne nie jest.
                    Kurna - nawet, jesli jedna ze stron ma romans, to litości, uprasza się o trochę
                    szacunku dla drugiej strony.

                    Co do wiary, że niedojrzały koleś się zmieni po urodzeniu dziecka... Taaa. Śmiem
                    podejrzewac, że problemy się jeszcze nasilą. Ona będzie siedziała z dzieckiem
                    sama, a on nadal będzie imprezował bez niej. Z pewnością to doskonale wpłynie na
                    trwałość związku.

                    No, ale powodzenia, anyway.
                    • geins Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 14:42
                      Ustosunkowałam się do stwierdzenia "Pan żona" cytowanego przez Ciebie... o
                      obciąganiu itp. nie czytałam. Jeśli faktycznie jest typem wiecznego imprezowicza
                      (ale tego nie wiemy), to również nie wierzę w zmianę...jeżeli, to na gorsze...

                      pozdrawiam
    • lea3h Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 14:08
      to jakiś koszmar - ta dwulicowść; pewnie w życiu by się do niej nie przyznał,
      porozmawiałabym z nim na twoim miejscu, jak sobie wyobraża tę sytuację, bo nie
      wiedząc o twojej wiedzy, on nie widzi problemu; to taka dzisiejsza moda
      społeczna - kto kogo robi w h... jest trendy
      • miguel_migs Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 15:45
        juz napisałem, ze rozumiem żonę. Jak juz musisz zabierać zdanie, to bardzo Cie
        proszę o mniej agresji. Nie masz nikogo a faceci to ch..e? Przyszłas sobie na
        kogos zwymiotować? Znasz mnie? Znasz moją żonę? Uważasz, że dobrze znasz naszą
        sytucję? Nawet dokładnie nie przeczytałas wszystkich postów, bo musiałem się
        powtarzać. Oczywiscie każdy ma prawo zabrac zdanie, ale jeszcze raz proszę o
        brak agresji. Czy naprawdę niektórych tak emocjonuje ten wątek? Czy moze moja
        osoba zaczęła wzbudzać nienawiść. Na palcach jednej ręki mozna policzyć osoby,
        które może nawet chciałyby pomóc.
        • friday133 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 18:05
          Na moje szczęście pozostaję w tak satysfakcjonującym związku, że każdemu takiego
          życzę. Nie zawsze tak jednak było, stąd wiem z własnego doświadczenia, że czasem
          zamiast cierpiec, naprawdę warto wymienić Piotrusia Pana na lepszy model. Nawet
          majac dziecko.

          Oczywiście nie znam dokładnie waszej sytuacji, bo ty jakoś nie przedstawiłeś
          swojej wersji, albo ja nie umiem czytac między wierszami.
          • friday133 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 18:09
            A - i jeszcze jedno. Wytłumaczyłeś jej, dlaczego tak było? Błagałeś o
            wybaczenie? Czy tak jak tutaj bagatelizujesz sprawę, mówiąc "eee, to takie
            głupie żarty były"?
      • lea3h Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 21:49
        nie chciałam być agresywna, ale zobaczyłeś problem dopiero wtedy, gdy ona
        odkryła twoje nastawienie do sprawy, wdarła się w twoją prywatność i kontakty
        ze znajomymi; chyba nie na tym rzecz polega, by się nawzajem szpiegować;
        bynajmniej, życzę szczęścia

        mój stosunek do h....jest ortograficzny
    • wenus2006 Re: co zrobić? pomocy 10.05.06, 17:14
      Miguel mam nadzieję,że będą z Ciebie jeszcze ludzie, głupi nie jestes może po
      tym kopie od życia przewartościujesz swoje życie i dojrzejesz wreszcie!!!

      Rozumiem Twoją żonę (świetnie o tym napisała Friday133) mi tez po czyms takim
      świat zawaliłby sie na głowę.Tak na gorąco pewnie nie ma sensu przeprowadzać
      rozmowy, pokaż żonie,że sie zmieniłeś, poukładałeś życie wg ODPOWIEDNICH
      wartości , zapewnij ją,że na nią czekasz i może na Ciebie liczyć i polegać na
      Tobie.Udowodnij,że tamto towarzystwo to pomyłka i porażka ,a Twoje dotychczasowe
      działanie juz nigdy sie nie powtórzy.(tylko,że musisz byc tego pewny i z ręką na
      sercu nastawiony na RODZINĘ i godne zycie)

      A swoja drogą to przykre garbatyaniele,że taka smutną masz tę ciążę....Niektórzy
      faceci noszą swoje żony "na rękach" nawet kiedy nie są w ciąży!!!A mam nadzieję
      i szczerze Ci tego życie ,aby Miguelek dojrzał!!!!
      Trzymam za Was kciuki, może to sie jeszcze uda, nie teraz to później.[
      Podoba mi sie to,że jesteś wartościową i mądrą kobietą, cieszy,że zaufanie i
      poczucie bezpieczeństwa to dla Ciebie najoczywistsze normy...
      pozdrawiam pa pa

      jak byście chcieli pogadac piszcie na pocztę......
      • malinowaa miquel 11.05.06, 01:39
        miquel, nikt tu na Ciebie nie chce wymiotować, bo i po co, sam safundowałeś
        sobie ten stan, sam się tak pogrążyłeś a teraz szukasz pomocy? w wątku, który
        załozyła Twoja żona szukając wsparcia bo znalazła się na życiowym zakręcie, Ty
        oczekujesz że ktoś pogłaszcze Ciebie po głowie?? Sorry stary ale trzeba było
        myśleć wcześniej, a nie dać się przyłapać w tak głupi sposób, że tak brutalnie
        powiem ... jak sie chce oszukiwać to trzeba to robić profesjonalnie.
        Uściski dla żonki, wierzę, ze zdecyduje mądrze.
        malinowa
    • dzili Re: co zrobić? pomocy 11.05.06, 10:59
      Miguel, sluchaj, a czemu ty sie tak tłumaczysz? Olej to całe tutejsze
      towarzycho, niezadowolonych z zycia bab, dla których pożywką jest taki o to
      post!!! Nic tak naprawdę nie wiemy!!! znamy jedna stronę! A nikt sie nie
      zastanowił czemu ZOna nie była zapraszana na imprezy, czemu uciekałes do innych
      ludzi!!! Jak jest dobrze w domu to człowieka nie korci, żeby wyskoczyc na
      impreze!! A jesli sie ma super zone, to zabiera się ją ze sobą!!! Mi tutaj coś
      śmierdzi! Nie byłabym taka pewna, że Garbatyaniou taki swiety jest!!! Cos mi tu
      nie gra!!! Czy aby na pewno wszytsko napisała zona, czy moze ma cos do ukrycia?
      a moze to ona Ciebie głownie nie szanuje? co>??? Przyznaj sie? Zaskocz nas
      czymś!!!! Wywlecz jakies syfy??? Może Aniou okaze sie Diabłem co???

      Typ wiecznego imprezowicza ... boże, boże ...... aleś sie wpakował! Stary!
      Moje szczere wyrazy współczucia chłopie

      pozdr.
      cioteczka dziki
      • fusker Re: co zrobić? pomocy 22.05.06, 12:53
        Witam
        To co przeczytałem mnie zszokowało. Fakt - w dzisiejszych czasach media
        elektroniczne służą do załatwiania wielu spraw, ale żeby domowe brudy wywlekać
        na forum i dodatkowo jeszcze prowadzić polemikę pomiędzy zainteresowanymi -
        świadczy to o wyjątkowo dziecinnym podejściu stron i kompletnym zacofaniu w
        komunikacji. Takie sprawy załatwia się w domu. Z tego co przeczytałem Żona
        pokazuje Mężowi, że uskarża się na niego na jakimś forum, po czym on próbuje się
        usprawiedliwiać. Ludzie - jeśli chcecie ratować ten związek, a powinniście to
        robić dla dziecka - proponuję wizytę w jakiejś poradni, bo rozmowa to podstawa.
        Wasz związek pozbawiony jest jakichkolwiek zasad. Nie wiecie czego od siebie
        oczekujecie!
        Skoro dla Żony najważniejsze jest aby Mąż był wyłącznie dla niej i nie miał
        swojego świata, to albo idą na kompromis, albo się rozstają (chociaż taki układ
        "złota klatka" jest chory i prowadzi wyłącznie do frustracji).

        Do Ciebie Mężu - sam jestem facetem i uważam, że powinieneś być na tyle
        odpowiedzialny, żeby doprowadzić ten związek do porządku, ustalić jego zasady i
        sztywno się ich trzymać. Powinieneś, bo będziesz ojcem, a to wymaga poświęceń i
        wytrwałości. I więcej szacunku dla Żony.
        Do Ciebie Żono - daj trochę luzu Mężowi, faceci myślą inaczej niż kobiety i
        zupełnie inaczej zachowują się w towarzystwie kolegów a zupełnie inaczej w domu.
        Sama widzisz do czego doprowadziłaś swoimi zakazami. To nie jest dobra droga.
        Moja żona wyznaje zasadę "Daj psu wolność a wiernym Ci będzie". I tak dokładnie
        jest. Nigdy nie splamię swojej wierności, bo wiem co mam do stracenia. A mam
        towarzystwo które lubi szalone imprezy i to nic nie oznacza, uwierz mi. Mam
        ciężką pracę i czasem potrzebuję się zresetować.

        Proponuję rozmowę i trzymam za Was kciuki!

        • wczorajsza.pietruszka Re: co zrobić? pomocy 22.05.06, 14:35
          "Pranie brudów we własnym domu" to odwieczne hasło domowych tyranów, tchórzy i
          "drobnych podpie..czy" obu płci, a do czego prowadzi, można się dowiedzieć z
          "Moralności pani Dulskiej". Porządny człowiek może oczywiście popełniać błędy,
          ale nie ucieka przed ich nazywaniem i naprawianiem, nie boi się też konfrontacji
          z innymi ludźmi - taka publiczna spowiedź wręcz pozwala uzmysłowić sobie wagę
          błędów.
          Miquel również PUBLICZNIE (blog) demonstrował brak szacunku dla swojej żony.
          Zdajecie sobie sprawę, jak czuje się kobieta, którą jej własny partner seksualny
          nazywa "PANEM Żoną"? Hasła typu "faceci zupełnie inaczej achowują się w
          towarzystwie kolegów a zupełnie inaczej w domu" to dalszy ciąg dulszczyzny.
          Odpowiedzialny i kochający człowiek okazuje szacunek dla swojego partnera i
          broni go w każdych okolicznościach. W innym przypadku prawdopodobnie nie ma dla
          niego szacunku za grosz, a "w domu" kamufluje się dla świetego spokoju. Wcale
          się nie dziwię założycielce wątku, że świat jej się zawalił.
          "Sama widzisz do czego doprowadziłaś swoimi zakazami. To nie jest dobra droga."
          - fantastycznie, wbij ofiarę w poczucie winy i skarć. Dziwię się, że nie
          dorzuciłeś jeszcze "wszystko przez to, że mu nie obciągasz, faceci to lubią".
          Zasada dot. wolności i wierności jest OK, sama ją wyznaję, ale ten facet do niej
          nie dorósł - ZDRADZIŁ, i to w wyjątkowo obrzydliwy i upokarzający sposób.
          • fusker Re: co zrobić? pomocy 22.05.06, 17:34
            Przepraszam bardzo, ale obrażasz mnie. Nie jestem ani tyranem ani tchórzem i
            uważam, że po pierwsze problemy ludzie załatwiają sami a po drugie sięgają po
            pomoc specjalisty a nie wywlekają tego na forum, wciągając w to swojego męża.
            Pisząc, że faceci inaczej zachowują się w gronie kumpli a inaczej w domu nie
            miałem na myśli braku szacunku, ale piana nie pozwoliła Ci tego zrozumieć, sam
            mu doradziłem więcej szacunku dla żony. Jeżeli uważasz inaczej to znaczy że
            bardzo słabo znasz się na facetach, i nie chodzi tu bynajmniej o kamuflowanie się.
            Nikogo nie karcę, tylko radzę - uważam że droga zakazów jest błędem i
            doprowadziła do tego co sama przeczytałaś.
            Odnośnie Twojego stwierdzenia - ZDRADZIŁ, radzę jeszcze raz bez emocji
            przeczytać wątek od początku. Ja nic na ten temat nie znalazłem.


            • wczorajsza.pietruszka mówisz, że to nie jest zdrada? 22.05.06, 19:00
              >> po pierwsze problemy ludzie załatwiają sami a po drugie sięgają po
              pomoc specjalisty a nie wywlekają tego na forum, wciągając w to swojego męża.
              --
              • fusker Re: mówisz, że to nie jest zdrada? 22.05.06, 19:25
                No widzisz i spokojnie i się zgadzamy. Po kolei:
                1. Wciągnięcie męża miało miejsce, bo jak widzisz zaczął się tu ostro udzielać.
                2. Sięganie po pomoc i opinię innych ludzi jak najbardziej, ale tu mamy
                drastyczny przypadek, który potrzebuje ewidentnie poradni.
                3. Doradziłem kobitce aby spojrzała łaskawszym okiem na męski świat, który jest
                nieco inny. I zbędne jest w tym momencie dodawanie czegokolwiek, ponieważ mam na
                myśli normalnych facetów którzy nie szukają w swoim świecie dodatkowych
                "wrażeń". Nie sugerowałem jej bagatelizacji tej konkretnej sprawy a jedynie
                próbę podjęcia tematu "na przyszłość". I proszę, nie wklejaj w moją wypowiedź
                stwierdzeń, które nie padły "to tak jakbyś mówił że nie jest godna szacunku".
                4. Skąd wiesz że ten okrutny Mąż nie próbował rozmawiać w sprawie zakazów?
                Faktem jest jego beznadziejna wypowiedź, ale nie znasz sprawy, aby stawiać pewniki.

                Facet jej nie zdradził, nawet psychicznie, po prostu wykazał się grubym brakiem
                szacunku i powinien ponieść tego konsekwencje (aczkolwiek ani Ty ani ja nie
                znamy sprawy dogłębnie i używanie tak mocnych słów jak zdrada jest moim zdaniem
                grubą przesadą). Słownika nie musisz mi polecać, bo to zbędne.

                Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka