garbatyaniou
28.04.06, 13:05
Jestem mężatką od 3,5 roku- bywało raz lepiej raz gorzej,z jednym poważnym
kryzysem 1,5 roku temu; kilka razy byliśmy w poradni- mam wrażenie że
niewiele to pommogło; nasz podstawowy problem- a właściwie mój, bo mąż nie ma
z tym najmniejszego problemu- to koledzy i koleżanki mojego męża tworzący
zgraną i zamkniętą grupę znajomych...nie chodzi o to, że np nie jestem
zapraszana na imprezy (choć nie ukrywam, że to boli i bywa że się pokłócimy o
to czy pójdzie sam), ale raczej o to że on przy nich staje się innym
człowiekiem! mamy wszyscy po ok 30 lat, a oni zachowują się jakby mieli po
17 ! pewnie, że nie mając żon/mężów, rodzin, planów można żyć chwilą i
kolejną imprezą, ale czy to nie powinno im się już znudzić? mnie znudziło się
już pod koniec studiów, czyli naprawdę dawno temu...mój mąż poznał to
towarzystwo już po ślubie i mam wrażenie, że bardzo ono na niego
wpłynęło...ale do rzeczy: wczoraj, zupełnym przypadkiem, odkryłam bloga
którego ci wszyscy ludzie razem pisują i znalazłam też wpisy mojego męża; jak
zaczęłam czytać to nie mogłam uwierzyć że to on! komentarze o balangach, za
przeproszeniem dupach, obciąganu, waleniu itp. łzy ciekły mi po policzkach i
nie mogłam nad tym zapanować...a wpisy o mnie: "Pan Żona kazał...", "Pan Żona
nie puścił mnie na impre", "Z moim Panem Żoną to nawet Chuck Norris by nie
wytrzymał" itp...ja nie wiem kim on jest tak naprawdę, bo w domu słyszę
tylko "Koteczku to", "Kochanie tamto" - wiem, że cała ta historia brzmi jak
jakiś kiepski dramat z tv, ale nie wiem co mam robić- kopnąć go w dupę czy
co?