Dodaj do ulubionych

mama,tata,siostra....ja

04.05.06, 09:56
ma 40-che i zmarnowane zycie...nikt i nic nie interesuje sie mna i moimi
problemami i potrzebami...Siostra byla zawsze jako ta mlodsza traktowana z
większa milośćia i poblazliwościa niz ja . Do tej pory istnieje dla rodziców
tylko ona ,jej rodzina i jej problemy.. Ona jest biedna (mąż wojskowy na
misji),ona jest najwazniejsza,wychowuja jej dziecko,są jak 2 piski na każde
jej skinienie i w zamian mają ubliżanie,pyskowanie,brak szacunku i olewanie
gdy nie są potrzebni..Ona sie na nich drze jak opętana...

Teraz ja ..zawsze obsztorcowana,musząca sobie radzić sama,wychowywana oschle
i bez uczuć ("nie chcialaś zeby Cie calować"-jak male dziecko moze nie
chcieć??),lana pasem,obwiniana za niepowodzenia siostry itp Uczylam się
dobrze ,mam studia znam język ang,siostra nie zdała matury -moja wina bo
mieszkalam z nia w pokoju,bylam w ciąży i teściowa wyrzucila mnie z domu. W
małżeństwie mi sie nie uklada,mąż nie daje na życie ,muszę utrzymać się sama
i córke ale to siostra jest ta biedna..Gdy się żalę że mam problemy z mężęm
slyszę "co Ci poradzę..?" Oni zyja tylko siostrą i jej zyciem.Ja opowiadam o
sobie a matko odpowiada mi mówiąc o sistrze..tak siedzi im w glowach
W tym tygodniu byliśmy na weselu u bliskiej rodziny. Byłam sama z
córką ,rodzice i siostra z mężem i dzieckiem.. Bawiłam się b.dobrze..Po
poprwinach sisotra obraziła gospodarzy,nie chciala spać u sąsiadów obok
którzy udostępnili swoje mieszkanie na ten cel,w srodku nocy wyniosla sie ..
I tym razem jestem w szoku bo rodzice znowu staneli po jej stronie..gdy w
wyniku afery która wybuchla kuzynka stanela po mojej stronie,że nie znaja
mnie i moich potrzeb,problemów, stwierdzili że buntuje i nagaduje na rodzinę
i siostre..a przecież każdy widzial jak jest to siostra siedziala nadęta i
strzelala miny ja staralam sie pomóc i ew dobrze bawić ..
Teraz sytuacja jest taka: sisostra ma wszystko w dupie ,ja jestem skłócona
znowu z nie zmoijej winy z rodzicami i jest mi cholernia wstyd przed
goispodarzami owego wesela..
Jak postępować oni mnie zabijaja...casami chciala bym popełnić
samobójstwo ..moze by mnie zauwazyli i to że potrzebuję psychicznego
wsparcia..
Mam 40lat i wiem jedna nie warto być dobrym dzieckiem i nie stwarzać
problemów...bo rodzice kochaja te "gorsze dzieci"""
Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 10:00
      może lepiej się czymś zajać, a nie takimi drobiazgami.
      • ciszaprzedburza Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 10:16
        maureen2 napisała:

        > może lepiej się czymś zajać, a nie takimi drobiazgami.
        Dokładnie.
        Masz 40 lat,zajmij sie wreszcie swoim życiem.
        • pinia38 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 10:48
          dla mnie to nie drobiazg..

          dziekuje za "dobre" slowo i zrozumienie..spróbujcie zyć cale życie bez
          akceptacji najblizszych zobaczymy..Przepraszam i znikam
          • caroll5 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 11:11
            Rozumiem Cię. U mnie nie jest może tak drastycznie, ale...Ja też jestem w opini
            matki winna 80% problemów mojej 5 lat młodszej siostry!!Tylko ja się staram tym
            nie przejmować i Tobie też tak radzę. No chyba, że czujesz się winna. Jeżeli
            tak to nie powinnaś bo to dziecko Twoich rodziców a nie Twoje.Kiedyś
            usłyszałam, że siostrze się nie ułożyło (nieskończone studia, nie pracuje, nie
            chce sie uczyć ma 23 lata)bo ja będąc 10 - letnim dzieckiem powiedziałam jej,
            że (tutaj uogólnie bo to skomplikowane, ale sens bedzie taki sam) ojciec jej
            nie kocha...I od tej pory ona to strasznie przeżyła i nie może dojść do siebie!
            Dobre, nie?
            Nie wiem jak to jest u Ciebie, bo u mnie generalnie rodzina w porzadku, ale jak
            rozmowa schodzi na temat życia siostry to zawsze mni o coś matka obwinia. No
            ale moja mama ma taki charakter ze zawsze ktoś jest winny nie ona więc się do
            tego przyzwyczaiłam, i nie reaguje juz tak emocjonalnie.
          • ciszaprzedburza Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:41
            pinia38 napisała:

            > dla mnie to nie drobiazg..
            >
            > dziekuje za "dobre" slowo i zrozumienie..spróbujcie zyć cale życie bez
            > akceptacji najblizszych zobaczymy..Przepraszam i znikam
            Droga Pinio!
            Liczyłaś na "dobre słowo"?
            Czyli na co? Na to, aby ktoś pogłaskał Cię po głowie i powiedział "biedne
            malutkie skrzywdzone kurczątko"? Tylko po co?
            Może warto wreszcie zamknąć tamten rozdział i zacząć żyć normalnie?
            Dla Twojej wiadomości, jak też byłam (jestem?) dzieckiem niekochanym, no, może
            mniej kochanym.Przez wszystkie lata mojego dzieciństwa skupiałam się głównie na
            tym, żeby zwrócić na siebie uwagę i w jakiś sposób zaskarbić sobie miłość
            najbliższych. W podstawówce przeszłam przez wszystkie z możliwych klasy, bo
            nikt nie mógł ze mną wytrzymać. Z dwóch liceów zostałam wylana (w jednym, o
            zgrozo, mój wielki, starszy brat przez cztery lata był gwiazdą i
            przewodniczącym samorządu szkolnego ;)).
            Przez wszystkie te lata robiłam sobie paskudne rzezczy. Przeszłam przez okres
            samookaleczania oraz innych dośwadczeń, o których nie będę teraz pisać, bo to
            zbyt osobiste.
            I wiesz co?
            Pewnego pięknego dnia zrozumiałam, że nie można nikogo zmusić do miłości. I
            postanowiłam po prostu zamknąć drzwi za moim dzieciństwem. Dorosnąć.Bo tak
            naprawdę nikt nie przeżyje życia za Ciebie. Masz je tylko jedno, a żyjąc tak,
            jak teraz - rozpamiętując krzywdy - marnujesz je.
            Jesteś dorosłą kobietą i tylko od Ciebie zależy jak dalej potoczy się Twoje
            życie - czy wyzwolisz się od przeszłości i będziesz szczęśliwa, czy skończysz
            jako zła, zgorzkniała kobieta.
            Moim zdaniem nie ma się nad czym zastanawiać.
            • procesor Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 23:11
              pieknie napisane
              i mądrze

              to właśnie to co chciałabym sama jej napisac :)
              tylko czy ona jest gotowa żeby to usłyszeć?
    • ela282 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 10:55
      A ja Cię rozumiem. Łatwo mówić , że to są drobiazgi i żeby zająć się swoim
      życiem. Owszem jest jedno ale. Nikt nie zrozumie osoby, która od małości była
      odsuwana na boczny tor, obwiniana za wszystko co złe. Tak to jest jak rodzice
      nie traktują równo swoich dzieci a dzielą na gorsze i lepsze. I choć ma się
      parędziesiąt lat to brak miłości ze strony rodziców tkwi w człowieku jak zadra.
      Może przez to, że czujesz się niedowartościowana nie układa się Tobie życie.
      Jak to zmienić? Chyba próżny Twój trud. Jeżeli sama sobie radzisz, to ogranicz
      kontakty z rodzicami, bo każde spotkanie będzie źle wpływać na Twoja psychikę.
      Znajdź sobie znajomych, z którymi będziesz mogła normalnie porozmawiać. Staraj
      się mysleć pozytywnie i nie myśl o tym co przeżyłaś. Musisz dać sobie z tym
      radę. Pozdrawiam.
    • procesor Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 11:11
      gdybys nie napisała ile masz lat - nie zgadłabym

      wciaz jestes małym skrzywdzonym dzieckiem
      czas zaczac dorastac??
      • maureen2 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 11:41
        szczególnie,że jest się żoną i matką :DDDDD
        • pinia38 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 11:51
          nie ironizuj..jestem samodzielna,pracuję ,szlifuje angielski,mam wielu
          przyjaciół,poswięcam się dziecku-jemu daje milość jakiej nie zaznałam. Radzę
          sobie sama bez pomocy męża..Nie siedze i nie rozczulam się nad sobą..jest mi
          ciężko i czasami brak sił po takich aferach jak ostatnia..
          ..ale obojętność i brak akceptacji ,psychicznego wsparcia ze strony rodziców
          tkwi we mnie jak zadra..
          • bez.wyksztalcenia Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 11:58
            ja tez cie rozumiem: dziecinstwo warunkuje nas na przyszlosc. rodzicow ani
            siostry nie zmienisz. mozesz tylko sobie pomoc: isc do dobrego terapeuty,
            psychologa - zebys umiala zyc bez wsparcia (i milosci?) rodziny.
            • maureen2 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 13:45
              oczywiście iść do psychologa,na dluga wspierajaca terapię, zeby był tylko
              przystojny.
              • malvvina Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:15
                tez myslalam ze to post osiemnastolatki. Moze zadaj sobie pytanie dlaczego
                kilka osob ktore go przeczytaly widza cie jak "smarkule".
                Co do tresci nie wypowiem sie bo otchlan miedzy twoim metrykalnym wiekiem a
                problemami ktore poruszasz i sposob w jaki to robisz zupelnie mnie roztraja.
                Nie bardzo wiem jak sie do ciebie zwracac ...jako do doroslej osoby czy
                rozmazanej nastolatki.
                (sam tytul : mama tata siostra i ja ...o rany)
                • procesor Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:20
                  malvvina napisała:
                  > tez myslalam ze to post osiemnastolatki. Moze zadaj sobie pytanie dlaczego
                  > kilka osob ktore go przeczytaly widza cie jak "smarkule".

                  ajajaj! Malwina jak zawsze ostra kobieta :) ale o dobrym sercu jednak
                  ja nie jak smarkule - jak dorosłą kobiete z problemem niezakończonego dzieciństwa..

                  Malwino - nie każdy taki twardy jak ty :)
                  • malvvina Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:23
                    ale ja nie chcialam dotknac ...:-( Tylko obudzic ...

                    (no i wcale nie jestem twarda ale na uzytek forum moze byc ...:-)
                • pinia38 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:44
                  o rany...jesteś zlośliwa ..
                  nie jestem rozmazaną nastolatka ,co więcej nigdy nia nie moglamn być bo zbyt
                  duzo ode mnie wymagano,nie mogłam byc dzieckiem bezradnym i w czymś nie
                  radzącym sobie ,dlatego teraz radzę sobie ..ale mam depresję..
                  Moj post to nie jedyny moj problem,opisalam jedną z tysiąca sytuacji w jakich
                  nsie znajduje zyjąc z moja rodziną.Wychowano mnie w poczuciu obowiązku i
                  konieczności uczestniczenia w rodzinnych uroczystościach,świętach itp ktore
                  zawsze kończą sie draką z winy siostruni a ja jestem winna!
                  Chciualam zeby ktoś spojrzal z boku i poradził jak z nimi postepować,jak nimi
                  wstrząsnąć żeby zauważyli ze ja tez jestem i też czuję i mam potrzeby..
                  To ja pomagam i lece jak coś potrzeba to ja siedze sama gdy potrzebuje
                  wsparcia,to ja dostaje po dupie za wyskoki siostruni i wiek nie ma tu nic do
                  rzeczy,,Mimi wszystko mama to dla mnie mama a nie matka,tata a nie
                  ojciec..dziecinne ? moze ..
                  Próbowalam olewać nie dzonilam nie odwiedzalam ...i nawet nie zauwazyli..
                  Myslicie ze to takie dziecinne i błache?? Wiecie ile bym dala żeby mama wsparła
                  mnie psychicznie i zauważyla jak mi jest ciężko i jak się motam w zyciu
                  codziennym..i jak się staram być dobrą córką ..??
                  Jestem dziecinna i głupia ok,ale juz dlużej nie mogę ..brak mi sił na zycie
                  rodzinne tymbardziej że w małżeństwie też beznadzieja i tak bym poszła do mamy
                  (Matki) na kawke pogadać jak kobieta z kobieta ,poradzić się,pouzalać...Ja juz
                  nie mam siły byc dzielan i silna!!!!
                  • maureen2 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:48
                    to jest jednak zapotrzebowanie na gwiazdorstwo, polecam udział w jakimś progra
                    mie tv i po problemie. Zapewne wszyscy się zainteresują i sukces murowany.
                  • ciszaprzedburza Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:51
                    pinia38 napisała:

                    > o rany...jesteś zlośliwa ..
                    > nie jestem rozmazaną nastolatka ,co więcej nigdy nia nie moglamn być bo zbyt
                    > duzo ode mnie wymagano,nie mogłam byc dzieckiem bezradnym i w czymś nie
                    > radzącym sobie ,dlatego teraz radzę sobie ..ale mam depresję..
                    > Moj post to nie jedyny moj problem,opisalam jedną z tysiąca sytuacji w jakich
                    > nsie znajduje zyjąc z moja rodziną.Wychowano mnie w poczuciu obowiązku i
                    > konieczności uczestniczenia w rodzinnych uroczystościach,świętach itp ktore
                    > zawsze kończą sie draką z winy siostruni a ja jestem winna!
                    > Chciualam zeby ktoś spojrzal z boku i poradził jak z nimi postepować,jak nimi
                    > wstrząsnąć żeby zauważyli ze ja tez jestem i też czuję i mam potrzeby..
                    > To ja pomagam i lece jak coś potrzeba to ja siedze sama gdy potrzebuje
                    > wsparcia,to ja dostaje po dupie za wyskoki siostruni i wiek nie ma tu nic do
                    > rzeczy,,Mimi wszystko mama to dla mnie mama a nie matka,tata a nie
                    > ojciec..dziecinne ? moze ..
                    > Próbowalam olewać nie dzonilam nie odwiedzalam ...i nawet nie zauwazyli..
                    > Myslicie ze to takie dziecinne i błache?? Wiecie ile bym dala żeby mama
                    wsparła
                    >
                    > mnie psychicznie i zauważyla jak mi jest ciężko i jak się motam w zyciu
                    > codziennym..i jak się staram być dobrą córką ..??
                    > Jestem dziecinna i głupia ok,ale juz dlużej nie mogę ..brak mi sił na zycie
                    > rodzinne tymbardziej że w małżeństwie też beznadzieja i tak bym poszła do
                    mamy
                    > (Matki) na kawke pogadać jak kobieta z kobieta ,poradzić się,pouzalać...Ja
                    juz
                    > nie mam siły byc dzielan i silna!!!!
                    Pinio, ale sama piszesz, że jak przestałaś szukać z nimi kontaktu, to nawet nie
                    zauważyli. Więc po co to robisz?
                    Dlaczego nadal starasz się być dobrą córką?
                    Dlaczego na własne życzenie ustawiasz się w pozycji chłopca do bicia i
                    koniecznie chcesz im pomagać?
                    A na kawę i zwierzenia umów się z koleżanką.
                    • pinia38 Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 14:57
                      ciszaprzedburza napisała:
                      > Pinio, ale sama piszesz, że jak przestałaś szukać z nimi kontaktu, to nawet
                      nie
                      >
                      > zauważyli. Więc po co to robisz?
                      > Dlaczego nadal starasz się być dobrą córką?
                      > Dlaczego na własne życzenie ustawiasz się w pozycji chłopca do bicia i
                      > koniecznie chcesz im pomagać?
                      > A na kawę i zwierzenia umów się z koleżanką.

                      Bo mam taki glupi charakter ,bo mama jak sobie przypomni lub jak odmówię to
                      wpada w histerię ,krzyczy ,wygaduje glupoty aż do bólu....
                      Bo ciągle slysze że jestem wredna ,niedobra,nigdy mnie nie pochwalili ,bo
                      zawsze tego ode mnie wymagano itp
                      bo...sama nie wiem...

                      bo..
                      • ciszaprzedburza Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 15:02
                        bo...
                        im na to pozwalasz. To, co robi Twoja matka, to klasyczna forma szantażu
                        emocjonalnego. Tak długo, jak będziesz jej ulegać, tak długo będziesz tkwić w
                        tej chorej sytuacji. Dlaczego sama dajesz im prawo do obarczania Cię winą za
                        czyjeś (czytaj Twojej siostry)błędy życiowe???
                        Z powodu wychowania? Nie żartuj - jesteś dorosłą kobietą, czy naprawdę taki
                        model rodziny pragniesz przekazać Twojemu dziecku?
                        • malvvina Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 15:05
                          inwestujesz od lat w rodzine rodzicow. A twoja ? maz dziecko (dzieci ?)
                          dlaczego ja zaniedbujesz ?
                          a ty w tym wszystkim ?
          • procesor Re: mama,tata,siostra....ja 04.05.06, 13:42
            pinia38 napisała:
            > ..ale obojętność i brak akceptacji ,psychicznego wsparcia ze strony rodziców
            > tkwi we mnie jak zadra..

            to co napisałaś na końcu - to właśnie to dzieciństwo
            które nadal tkwi w tobie

            nie mam czasu teraz pisać - ale bynajmniej nie chodzi mi o kpienie z ciebie

            w wielu z nas tkwia takie zadry z przeszłości
    • saksalainen Wydaje mi sie ze wazniejsze jest 04.05.06, 14:58
      ...Twoje malzenstwo. Byloby Ci duzo latwiej, gdybys miala oparcie w mezu. Mysle ze z tym powinniscie cos zrobic: Nie wiem dlaczego Wam sie nie uklada, ale sprobuj porozmawiac z mezem, moze zaciagnac go na terapie rodzinna...

      Strategie wyobrazam sobie tak: Najpierw ukladasz sobie sprawy z mezem, potem z siostra, a potem, przy pomocy siostry, z rodzicami.

      Poza tym moze warto byloby poczytac cos na temat: Poszukaj w sieci Susan Forward (albo zapytaj w ksiegarni), napisala kilka dobrych (podobno dobrych, nie czytalem) ksiazek o toksycznych rodzicach.
      • horpyna4 Re: Wydaje mi sie ze wazniejsze jest 04.05.06, 16:37
        Pinio, to, co opisałaś, jest prawidłowością. Jeżeli jedno dziecko jest pyskate,
        stawia się rodzicom i nie daje wchodzić sobie na głowę, to oni wręcz boją się
        podnieść na nie głos i odreagowują na tym drugim, bardziej potulnym i bardziej
        się z nimi liczącym. I nie licz na zrozumienie z ich strony, że postępują
        niesprawiedliwie. Jedyny sposób, to ograniczenie kontaktów i nieprzylatywanie
        na każde kiwnięcie palcem. Po pierwsze, to na ogół skutkuje, bo dociera do nich,
        że nie zamierzasz być "chłopcem do bicia". A po drugie, trzymając się daleko
        zmniejszasz częstość odczuwanych podczas kontaktów z nimi przykrości.
    • belladyna Re:Oj jak Ciebie zal..... 04.05.06, 20:50
      Twoja sytuacja rodzinna jest wyjatkowa. I pewnie taka bedzie jak dlugo bedziesz
      utrzymywac kontakt z tymi obcymi tobie ludzmi. Zerwij z nimi kontakt! Oni nie
      sa warci nazywania rodzicami! szkoda jedynie zdrowia i ich nie zmienisz widac
      taka mentalnosc....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka