pinia38
04.05.06, 09:56
ma 40-che i zmarnowane zycie...nikt i nic nie interesuje sie mna i moimi
problemami i potrzebami...Siostra byla zawsze jako ta mlodsza traktowana z
większa milośćia i poblazliwościa niz ja . Do tej pory istnieje dla rodziców
tylko ona ,jej rodzina i jej problemy.. Ona jest biedna (mąż wojskowy na
misji),ona jest najwazniejsza,wychowuja jej dziecko,są jak 2 piski na każde
jej skinienie i w zamian mają ubliżanie,pyskowanie,brak szacunku i olewanie
gdy nie są potrzebni..Ona sie na nich drze jak opętana...
Teraz ja ..zawsze obsztorcowana,musząca sobie radzić sama,wychowywana oschle
i bez uczuć ("nie chcialaś zeby Cie calować"-jak male dziecko moze nie
chcieć??),lana pasem,obwiniana za niepowodzenia siostry itp Uczylam się
dobrze ,mam studia znam język ang,siostra nie zdała matury -moja wina bo
mieszkalam z nia w pokoju,bylam w ciąży i teściowa wyrzucila mnie z domu. W
małżeństwie mi sie nie uklada,mąż nie daje na życie ,muszę utrzymać się sama
i córke ale to siostra jest ta biedna..Gdy się żalę że mam problemy z mężęm
slyszę "co Ci poradzę..?" Oni zyja tylko siostrą i jej zyciem.Ja opowiadam o
sobie a matko odpowiada mi mówiąc o sistrze..tak siedzi im w glowach
W tym tygodniu byliśmy na weselu u bliskiej rodziny. Byłam sama z
córką ,rodzice i siostra z mężem i dzieckiem.. Bawiłam się b.dobrze..Po
poprwinach sisotra obraziła gospodarzy,nie chciala spać u sąsiadów obok
którzy udostępnili swoje mieszkanie na ten cel,w srodku nocy wyniosla sie ..
I tym razem jestem w szoku bo rodzice znowu staneli po jej stronie..gdy w
wyniku afery która wybuchla kuzynka stanela po mojej stronie,że nie znaja
mnie i moich potrzeb,problemów, stwierdzili że buntuje i nagaduje na rodzinę
i siostre..a przecież każdy widzial jak jest to siostra siedziala nadęta i
strzelala miny ja staralam sie pomóc i ew dobrze bawić ..
Teraz sytuacja jest taka: sisostra ma wszystko w dupie ,ja jestem skłócona
znowu z nie zmoijej winy z rodzicami i jest mi cholernia wstyd przed
goispodarzami owego wesela..
Jak postępować oni mnie zabijaja...casami chciala bym popełnić
samobójstwo ..moze by mnie zauwazyli i to że potrzebuję psychicznego
wsparcia..
Mam 40lat i wiem jedna nie warto być dobrym dzieckiem i nie stwarzać
problemów...bo rodzice kochaja te "gorsze dzieci"""