04.05.06, 14:46
Pare miesiecy temu zerwalam zareczyny. Spanikowalam, przestraszylam sie, a
moze zaczelam watpic w pewnosc moich uczuc do narzeczonego. Na dodatek od
jakiegos czasu zaprzyjaznilam sie z B. i coraz mocniej serducho zaczelo mi bic
w jego kierunku. Po zerwanych zareczynach zaczelam spotykac sie z B. Jestesmy
para od paru miesiecy, rozumiemy sie swietnie, ale problem w naszym zwiazku
polega na tym, ze ja mam zupelnie inne potrzeby i spojrzenie na zwiazek niz
moj partner (moze przez to, ze juz prawie bylam mezatka, albo poprostu
przyszedl na mnie czas). B. jest mlodszy ode mnie i tak naprawde jeszcze
glodny wolnosci, a z drugiej strony odpowiedzialny i madry. B. bardzo na mnie
zalezy i pokazuje mi to na kazdym kroku, jednak od jakiegos czasu czuje sie
bardzo niepewnie. Zaczelo sie od tego kiedy napomknelam mimochodem, ze moze
moglibysmy ze soba zamieszkac (obecnie mieszkamy w roznych miastach i widujemy
sie tylko w weekendy), ale B. przestraszyl sie moim pomyslem, powiedzial, ze
na to nie jest jeszcze gotowy, ze bardzo by chcial, ale z czasem. Tesknie za
nim i nie wystarczaja mi weekendy. Poza tym mam silna potrzebe zmiany w zyciu
i chcialabym zeby moja zmiana przyblizyla nas do siebie, a nie oddalila.
Chcialabym zebysmy o zwiazku mowili MY, ale on wciaz nas rozdziela na ON i JA,
moje szczescie i jego szczescie, moje potrzeby i jego potrzeby. Przez taka
reakcje B. stracilam poczucie bezpieczenstwa i stabilizacji w zwiazku.
Probowalam nawet chwilowej “separacji” zeby wszystko przemyslec i zastanowic
sie co robic. Coraz czesciej w moich myslach pojawial sie dawny narzeczony,
przy ktorym czulam sie bezpiecznie i ktory chcial dac mi stabilizacje i
szczescie. A przede wszystkim mial takie same potrzeby i wizje zwiazku co ja.
Staralam sie “wyrwac” z siebie uczucie do B., ale kiedy zadzwonil i
przeprowadzilismy pare rozmow, uczucie wrocilo. B. bardzo chce mnie odzyskac,
mysli caly czas nad swoim wyborem, potrzebami, chce zebym na niego poczekala,
ale ja nie chce go zmieniac na sile, nie chce zeby robil cos wbrew sobie.
Teraz troche “uciekam” od tej milosci bo sie boje cierpienia.
Moze jestem idealistka ale chcialabym naprawde stworzyc udany zwiazek. Wiem,
ze ludzie czesto wiaza sie z przypadku, a potem zyja obok siebie a nie ze
soba. Jaka jest recepta na szczesliwy zwiazek. Co sie liczy najbardziej.

Kiedy mysle glowa to “wygrywa” byly narzeczony, kiedy mysle sercem – B., gdy
mysle o przyszlosci, pracy, poczuciu bezpieczenstwa, spelnieniu w tym co chce
robic – byly narzeczony, kiedy mysle o milosci – B. Co to do licha jest milosc
i czemu tak sie rzadzi w naszym zyciu?
Chcialabym sie Was zapytac co tym wszystkim myslicie …….
I jeszcze jedno, czy uwazacie, ze lepiej mocniej kochac w zwiazku czy byc
mocniej kochanym…..
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Wybor 04.05.06, 14:47
      najlepiej wybrac ...tego trzeciego ktory pojawi sie na horyzoncie :-)
      • mar977 Re: Wybor 04.05.06, 17:18
        Eeeee tam, trzeci nie wchodzi w rachube :), ale dzieki za dobry humor. To chyba
        bardziej wybor pomiedzy wartosciami.....
        • znowuzagubiona Re: Wybor 04.05.06, 17:56
          Wiesz, gdybym była na miejscu B,
          to po tym jak zerwałas zaręczyny,
          też nie czułabym sie zbyt pewnie :-)
    • hellee Re: Wybor 04.05.06, 18:04
      czasem lepiej coć przerwać niż potem żałować, że się jest nieszczęśliwym w
      związku...
      a co do wyboru to może powinnaś się zastanowić czego Ci w życiu brakuje:
      miłości czy partnerstwa?... i daj sobie czas, nic na siłę...:)))


      ------------------------------------------------------
      GG 3721019
      Sposób dawania jest ważniejszy od tego, co się daje...
      • realaustin Re: Wybor 04.05.06, 18:07
        hellee - będąc idealistami, nigdy wybór nie będzie doskonały
        • hellee Re: Wybor 05.05.06, 06:52
          realaustin napisał:

          > hellee - będąc idealistami, nigdy wybór nie będzie doskonały


          ale może warto do tej doskonałości dążyć?...:)))
          przecież po to żyjemy... żeby być szczęśliwym, czyż nie?...



          ------------------------------------------------------
          GG 3721019
          Sposób dawania jest ważniejszy od tego, co się daje...
      • mar977 Re: Wybor 05.05.06, 16:42
        Dzieki Hellee, tez tak myslalam i postanowilam zrobic sobie “przerwe” aby
        przemyslec czego wlasciwie chce od zycia, bo zwykle duzo dzialam nie
        zastanawiajac sie nad konsekwencjami, ale teraz wreszcie przystanek i chyba
        przez to, ze mysle za duzo i chce podjac najlepsza decyzje zadreczam sie i mam
        metlik w glowie poza tym jestem dusza niezdecydowana. Jak mam jedno chce
        drugie…….. jak mam milosc potrzebuje partnerstwa a jak partnerstwo naraz
        wazniejsza staje sie milosc. Brak stabilizacji emocjonalnej (?)…..
        • hellee Re: Wybor 05.05.06, 18:00
          mar977 napisała:

          > Dzieki Hellee, tez tak myslalam i postanowilam zrobic sobie “przerwe̶
          > 1; aby
          > przemyslec czego wlasciwie chce od zycia, bo zwykle duzo dzialam nie
          > zastanawiajac sie nad konsekwencjami, ale teraz wreszcie przystanek i chyba
          > przez to, ze mysle za duzo i chce podjac najlepsza decyzje zadreczam sie i mam
          > metlik w glowie poza tym jestem dusza niezdecydowana. Jak mam jedno chce
          > drugie…….. jak mam milosc potrzebuje partnerstwa a jak partnerstwo
          > naraz wazniejsza staje sie milosc. Brak stabilizacji emocjonalnej (?)…..


          ... słuszna decyzja z tym przystankiem...:)))
          i jeszcze jedno... w związku, obojętnie jaki by on nie był, najważniejsze
          jest... mieć w drugiej stronie przyjaciela, czyli kogoś, na kim możemy
          polegać... i tu ani nie miłość ani nie rozsądek jest najważniejszy, tylko
          zaufanie i świadomość stabilności emocjonalnej, o której wspominasz ...
          ... i chyba to powinno być celem poszukiwań nas wszystkich...:)))

          pozdrawiam...:)))


          ------------------------------------------------------
          GG 3721019
          Sposób dawania jest ważniejszy od tego, co się daje...
    • mskaiq Re: Wybor 05.05.06, 11:59
      Wedlug mnie zawsze nalezy isc za tym co podpowiada serce. Zwykle kiedy pojawia
      sie milosc, pojawia sie rowniez lek.
      Znasz go, potrafi ograniczyc, wyperswadowac ze lepszy jest zwiazek bez milosci
      bo nie bedziesz cierpiala jesli pojdzie cos zle.
      Prawda jest rowniez ze bedac w takim zwiazku, bedziesz samotna. Ciagle bedziesz
      kochala nie tego z ktorym jestes. Taki zwiazek jest bardzo trudny dla Ciebie
      ale wybor nalezy do Ciebie.

      • mar977 Re: Wybor 05.05.06, 16:18
        mskaiq napisał:

        > Wedlug mnie zawsze nalezy isc za tym co podpowiada serce. Zwykle kiedy pojawia
        > sie milosc, pojawia sie rowniez lek. >

        A nie wydajne Ci sie, ze jedna rzecza jest pojsc za glosem serca, a druga byc
        szczesliwym i spelnoinym w zwiazku…... Czy rzeczywiscie sama milosc wystarczy?
        • kopalinka Re: Wybor 05.05.06, 17:01
          o ile młodszy jest od ciebie B. ?
          i czy już kiedyś był w tak zwanym poważnym związku z inną kobietą ?
          • mar977 Re: Wybor 08.05.06, 10:17
            O 2 lata mlodszy.
            Byl raz w zwiazku, z dziewczyna przez 2 lata. To bylo jakies 4 lata temu.
    • solaris_38 tylko lekcja 06.05.06, 11:39
      ani jeden ani drugi

      ale wiedza którą obie sytuacje ci ujawniły moze stać sie przyczyną twojego
      samopoznania i być podstawa do przyszłego sensownego i dobrego zycia

      nie badz niecierpliwa


      jesli koniecznie juz teraz musisz miec zwiazek to ... moze wejdziesz na
      ściezki które cie dorowadzą do nikąd (strata czasu, kóry dla kobiety moze miec
      znaczenie )

      albo gorzej . na manowce 9gdzie zapłącisz cenę za swoją niecierpliwosc i odmowę
      nauczenia sie czegoś

      to lekcja a nie meta
      • olcia029 Re: tylko lekcja 06.05.06, 20:38
        radziłabym wyjechać na jakiś czas i to bez powyżej wymienionych facetów, tam
        przemyśleć, i przekonac si, za którym bardziej sie tęskni....
      • mar977 Re: tylko lekcja 08.05.06, 15:35
        Solaris ciesze sie z moich lekcji zyciowych i doceniam je i choc nie zawsze
        potrafie wyciagac z nich wnioski to jednak uwazam, ze kazdy ich potrzebuje zeby
        stac sie lepszym i bardziej oswieconym czlowiekiem.
        Nie szukam zwiazku na sile, nie chce byc w zwiazku tylko dla “bycia z kims”, To
        fakt ze jestem niecierpliwa i to w roznych aspektach zycia, ciagle chce czegos
        na juz i nie cieszy mnie ta droga do zdobycia celu…. Ale pracuje nad tym i chce
        to zmienic.

        Poza tym Ci dwaj faceci w moim zyciu sa dla mnie najbardziej wartosciowi ze
        wszystkich jakich znam. Ostatnio poznaje tylko takich “desperatow”, dla ktorych
        nie liczy sie dziewczyna, jej osobowosc, sposob bycia, nawet nie chca jej blizej
        poznac, wazne jest tylko, ze w miare wyglada, bo oni poprostu chca byc w
        zwiazku. Bleeee, niedobrze mi sie robi.

        Podziwiam Twoj stan ducha.

        Pozdrawiam serdercznie
        • solaris_38 Re: tylko lekcja 08.05.06, 18:38
          w życiu własciwie to nie ma nic ciekawszego niz uczenie sie siebie i świata
          wiec jak masz nastawienie na kolejna lekcję to pewnie czekają cię prądy
          wstepujące
          :)

          a ja ci bardzo bardzo zycze żeby ta wiedza pomogła ci być szczesliwą
          niezaleznie jak potoczą sie twoje losy

          :)



          • mar977 Re: tylko lekcja 09.05.06, 11:47
            Dzieki Solaris

            Mam ochote na kolejna lekcje, tym razem zwiazana ze zmiana miejsca (po raz piaty
            chyba i nowe zycie od nowa), ale ja tych lekcji juz troche mialam i ciagle
            czuje, ze doswiadczam cos innego, bezposrednio lub posrednio z opowiadan i
            przezyc ludzi z mojego srodowiska. Czasem mam ochote na przystanek, wziac
            gleboki oddech, rozgladnac sie w miejscu, moze wreszcie zdecydowac sie na jakas
            okreslona droge w zyciu....

            Powodzenia i zycze duzo szczescia

            Ps. Czy Ty znalazlas juz droge w swoim zyciu?
            • solaris_38 i znów pies co biega i macha ogonem 09.05.06, 22:32
              ja znalałam że moja droga to sama droga

              nie wazne skad i dokąd idę - zawsze stanę pod księżycem i doznam ciszy
              nie wazne co zrobię zawsze póki jestem bede czuć smak gorączki na ustach , lek
              pzred śmiercią i radość z tego ze mojej skóry dotyka wiatr

              moja droga jest w rzeczach zwyczajnych

              zwyczajnośc
              taka za darmo co to kazdy mzoę ją miec syci mnie i karmi
              jem z wdzięcznoscią

              biegam i macham ogonem bo LUBIĘ
    • second_time Re: Wybor 07.05.06, 15:03
      tez musze dokonac jakiegos wyboru.... wlasciwie to juz w pewnym sensie cos
      wybralam tylko dalej nie jestem do konca pewna czy bedzie to dobry wybor
    • mar977 Re: Wybor 08.05.06, 15:37
      A moze z tymi wyborami to jest tak, ze jezeli juz cos sie postanowi to trzeba
      zapomniec o przeszlosci i nie patrzec sie na alternatywy, tylko dazyc do
      szczescia w dokonanym wyborze i spelnic sie w nim jak najlepiej…….bo kazdy wybor
      w jakis sposob jest dobrym wyborem, bo cokolwiek wybierzemy to oczywiscie, ze
      bedziemy sie starac w tym w czym tkwimy……
      Second_time – powodzenia!!!

      Zgadzam sie z Hellee, ze trzeba dac sobie czas i wszystko przemyslec i dazyc do
      idealu, jednak pelnego idealu osiagnac sie nie da, czy w takim razie lepiej jest
      cieszyc sie z tego co sie ma czy szukac nadal….., a co jak nigdy nie znajdzie
      sie tego najlepszego…… To propos roznych zyciowych wyborow, pewnie z miloscia
      jest inaczej, tego jeszcze nie zglebilam, wlasnie poznaje i czuje sie jak uczen
      ktoremu jeszcze wiele wiedzy potrzeba……
    • alfika Re: Wybor 09.05.06, 20:09
      a tyyyylu jeszcze mężczyzn na świecie poza tymi dwoma
      i pomyśleć, że gdzieś tam czeka ten naj... naj...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka