albo_tak
02.01.03, 11:01
Dalam sie nabrac na obiecanki cacanki i wrobic w sytuacje, w ktorej nie
chcialam sie znalezc. I tak w niej tkwie juz od jakiegos czasu, az wreszcie
przyszlo zrozumienie, ze to co mi doskwiera, to rana na milosci wlasnej.
Jak przetrwac do czasu, kiedy znajde nowa prace? Jak nie zgorzkniec, nie
zepsuc sobie watroby ze szczetem, nie ugrzasc w nienawisci i moze nawet
znalezc w sytuacji cos dla siebie?
Bardzo prosze o przemyslenia oparte na praktyce. I ze wspolczynnikiem
humanistycznym.
Pozdrawiam heroicznie,
albo_