Dodaj do ulubionych

Wizyta u wróżki.

IP: proxy / 204.48.22.* 02.01.03, 12:01
Kochani,

Mam straszny dylemat uczuciowy. Nie umiem sobie sama z nim poradzić.
W związku z tym chciałabym pójść do wróżki. Niech ona mi wskaże jakiś
kierunkowskaz. Mam pytanie, czy ktoś z Was korzystał kiedyś z usług wróżki ?
Czy żałowaliście póżniej, że wybraliście się do wróżki, bowiem wprowadziła
Wam ona zamęt w głowie i usłyszeliście coś, czego nie chcielibyście nigdy
usłyszeć ?
Czy ktoś z Was zna jakąś dobrą, sprawdzoną wróżkę, którą mogłby mi polecić.
Proszę o namiary i dziękuję z góry.

Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Wizyta u wróżki. IP: *.abo.wanadoo.fr 02.01.03, 13:24
      buuuuu :-(
    • tintin Re: Wizyta u wróżki. 02.01.03, 13:52
      Hmmmm, po pierwsze to nie wierzę we wróżki i nie sądzę żeby wizyty u nich coś
      dawały.
      Po drugie dwa razy w życiu byłem i się niesamowicie sprawdziło i zmieniło moje
      życie (nic z tych rzeczy że czeka cię daleka podróż, czy wielka miłośc). Była
      to bardzo konkretna wrózba łącznie z datą kiedy to coś ma się wydarzyć
      (oddaloną w czasie o poł roku od dnia wróżby). I spełniło się. Nie mam pojęcia
      jak, jako racjonalista natomiast wiem, że szansa na to żeby był to przypadek
      była zerowa bo było to niezależne od moich działań.
      Potem byłem drugi raz i spełniło się również, własciwie to moge powiedzieć że
      uratowało życie i też niezależnie od moich działań.
      Cóż więc mam powiedzieć? Nie wierzę we wróżki sądzę że 99 proc. z nich to nawet
      nie oszustki (choc czesto tez) ale rodzaj psychoterapeutek które mówią klientom
      to co oni chcą usłyszeć. Natomiast wiem że te dwie wizyty to było cos
      niezwyklego co zmieniło wszystko i nie było przypadkiem. Jeśli jestes z
      Warszawy moge dac namiar. Aha, nie ma rozy bez ognia. Potem poszla tam moja
      przyjaciolka i kompletnie nic jej sie nie sprawdziło. Ale cóż, pewnie tak jak
      nie ma lekarzy którzy wyleczą każdego, tak nie ma wróżek o 100 proc.
      skuteczności :))
      • Gość: Aga Re: Wizyta u wróżki. IP: 213.195.142.* 02.01.03, 14:07
        Titini czy mozesz podac namiary na ta wróżkę
        Pozdrawiam
        P.S. ja jestem z Wawy
      • Gość: Alicia Re: Wizyta u wróżki. IP: proxy / 204.48.22.* 02.01.03, 14:19
        tintin napisał:

        > Hmmmm, po pierwsze to nie wierzę we wróżki i nie sądzę żeby wizyty u nich coś
        > dawały.
        > Po drugie dwa razy w życiu byłem i się niesamowicie sprawdziło i zmieniło
        moje
        > życie (nic z tych rzeczy że czeka cię daleka podróż, czy wielka miłośc). Była
        > to bardzo konkretna wrózba łącznie z datą kiedy to coś ma się wydarzyć
        > (oddaloną w czasie o poł roku od dnia wróżby). I spełniło się. Nie mam
        pojęcia
        > jak, jako racjonalista natomiast wiem, że szansa na to żeby był to przypadek
        > była zerowa bo było to niezależne od moich działań.




        > Potem byłem drugi raz i spełniło się również, własciwie to moge powiedzieć że
        > uratowało życie i też niezależnie od moich działań.
        > Cóż więc mam powiedzieć? Nie wierzę we wróżki sądzę że 99 proc. z nich to
        nawet
        >
        > nie oszustki (choc czesto tez) ale rodzaj psychoterapeutek które mówią
        klientom
        >
        > to co oni chcą usłyszeć. Natomiast wiem że te dwie wizyty to było cos
        > niezwyklego co zmieniło wszystko i nie było przypadkiem. Jeśli jestes z
        > Warszawy moge dac namiar. Aha, nie ma rozy bez ognia. Potem poszla tam moja
        > przyjaciolka i kompletnie nic jej sie nie sprawdziło. Ale cóż, pewnie tak jak
        > nie ma lekarzy którzy wyleczą każdego, tak nie ma wróżek o 100 proc.
        > skuteczności :))

        Tintin, proszę daj mi namiary. Jestem z Warszawy. Dzięki.
        Korzystając z okazji chcę podkreślić, iż ja również jestem trochę sceptycznie
        nastawiona do tego typu wizyt u wróżek. Ale mam nadzieję, że taka wizyta mi nie
        zaszkodzi.
        Malwina, jeśli chodzi o Twoje "buuuuuu" to jest to sądzę nie na miejscu. Wiele
        znanych ludzi w Polsce przyznaje się do korzystania z takiego rodzaju pomocy.
        Do telewizji zapraszana jest sławna wróżka-wizjonerka AIDA, która przynaje się,
        iż z jej usług korzysta wiele znanych/nieznanych osób.
        Pozdrowienia
        • Gość: Wenus Re: Wizyta u wróżki. IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.01.03, 14:46
          AIDA to wizjonerka - woli zeby ja tak nazywac - a nie wrozka. Mialam te
          przyjemnosc spotkac sie z nia...... hm..... spotkanie bylo nawet dosc ciekawe,
          choc pewne rzeczy sie nie sprawdzily, pewne zas niestety tak. Cena jaka sobie
          ona jednak winszuje za wizyte troche powala z nog...... ze tez kazdy w
          dzisiejszych czasach, nawet Ci co maja troche oleju w glowie i umiejetnosci, sa
          zzerani od srodka przez chciwosc....
          • Gość: Alla Re: Wizyta u wróżki. IP: *.a2000.nl 05.01.03, 22:14
            Wenus, uchyl rabka tajemnicy, ile wziela od ciebie Aida??

        • Gość: Malwina Wizyta u wróżki. IP: *.abo.wanadoo.fr 02.01.03, 15:19
          czas nauki pobierac (u wrozki czy nie) : jak ktos cos napisze tzn ze jest na
          miejscu !!!! czy ci sie podoba czy nie. Co do argumentu znanych ludzi ktorzy
          chodza do ...jest smieszny !
          a co mnie to obchodzi ?
          Jesli cie takie rozrywki bawia to dlaczego nie. Ale isc do wrozki przed
          podjeciem "waznej decyzji zyciowej" ???? zartujecie ???
          • Gość: Wenus Re: Wizyta u wróżki. IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.01.03, 15:45
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > czas nauki pobierac (u wrozki czy nie) : jak ktos cos napisze tzn ze jest na
            > miejscu !!!! czy ci sie podoba czy nie. Co do argumentu znanych ludzi ktorzy
            > chodza do ...jest smieszny !
            > a co mnie to obchodzi ?
            > Jesli cie takie rozrywki bawia to dlaczego nie.

            Hej, Malwino, daj spokoj - to ze dla Ciebie to kupy sie nie trzyma nie znaczy
            jeszcze, ze to stek bzdur! A argument ze takich porad zasiegaja ludzie znani,
            mozna rozumiec dwojako: tak jak ty to rozumiesz lub akurat odwrotnie - skoro
            ktos powazny na stanowisku radzi sie ezoterykow przed podjeciem waznej decyzji
            znaczy, ze ma taka potrzebe i dla osoby "przecientnej" stojacej z boku moze byc
            to akurat argument przekonywujacy!

            > Ale isc do wrozki przed podjeciem "waznej decyzji zyciowej" ????
            zartujecie ???

            Nie sadze, zeby ktos tu zartowal. Moze chwalic sie tym akurat nikt nie bedzie
            na prawo i lewo (zawsze byly to tematy tabu i takie pozostana, bo to magia, a
            wiec sprawdzic sie tego nie da), ale zartu tu nie dostrzegam - aczkolwiek -
            dystans jest pozadany ze wszech miar, bo jak sie przepowiednia nie sprawdzi to
            moze sie nam zrobic przykro...... i stad byloby dobrze trafic na osobe, ktora
            faktycznie ma dar do tego (wieksze prawdopodobienstwo trafnosci), a nie wyciaga
            pieniadze, za to ze Cie przez krotka chwile tylko poslucha......

            Zycie to jakby dwa swiaty: ten racjonalny i ten magiczny, ktore sie wciaz ze
            soba przeplataja....... i dobrze, ze tak jest..... przynajmniej dla mnie.

            pozdrawiam

            • Gość: Malwina Re: Wizyta u wróżki. IP: *.abo.wanadoo.fr 02.01.03, 15:53
              dlaczego raz na dobre nie nauczysz sie mowic za siebie ? "stek bzdur" i "kupy
              sie nie trzyma "to twoje slowa. A jesli uwazasz ze slowa nie sa wazne -
              rozmawiaj na migi !
              mnie smuci poprostu ze ludzie powierzaja wlasne zycie innymi, ze potrafia byc
              tak ufni we wlasnej naiwnosci aby podporzadkowac wazne decyzje zabobonom i
              magii.
              Jakze trzeba sie czuc aby nie moc okreslic co dobre co zle dla wlasnego zycia ?
              (tlumaczenie dla obcojezycznych : buuuu oznacza : placz, jak znajde odpowiednik
              na "stek bzdur" to podam)
              • Gość: Wenus Re: Wizyta u wróżki. IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.01.03, 16:10
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                > dlaczego raz na dobre nie nauczysz sie mowic za siebie ? "stek bzdur" i "kupy
                > sie nie trzyma "to twoje slowa. A jesli uwazasz ze slowa nie sa wazne -
                > rozmawiaj na migi !
                > mnie smuci poprostu ze ludzie powierzaja wlasne zycie innymi, ze potrafia byc
                > tak ufni we wlasnej naiwnosci aby podporzadkowac wazne decyzje zabobonom i
                > magii.
                > Jakze trzeba sie czuc aby nie moc okreslic co dobre co zle dla wlasnego
                zycia ?
                > (tlumaczenie dla obcojezycznych : buuuu oznacza : placz, jak znajde
                odpowiednik
                >
                > na "stek bzdur" to podam)

                Mam wrazenie, ze sie rzucasz a calkiem niepotrzebnie - oczywiscie ze "stek
                bzdur" i "kupy sie nie trzyma" to MOJE slowa, ale wlasnie tak zinterpretowalam
                twoje slowa, to co myslisz na ten temat - po prostu dosadniej okreslilam twoje
                odczucia na poruszony temat. Widze, ze moj abstrakcyjny umsyl Cie porazil i
                wolisz "prostsze" okreslenia ;-) - ok - od tej pory bede cytowac cie slowo w
                slowo! ;-)
                Widac ze jestes wielka racjonalistka ;-) Inni moze nie tyle, nie wiedza gdzie
                prawda a gdzie falsz, co od wielkiego czasu do czasu potrzebuja takich
                konsultacji, co nie oznacza ze zaprzedali dusze diablu i od tej pory juz
                przestali zyc wlasnym zyciem tylko zyja od spotkania do spotkania z wrozka
                (coz, bywaja i tacy i to dobre nie jest). Tak wiec smucic Cie to nie powinno.
                Po prostu sa ludzie, ktorzy troche inaczej patrza na swiat od Ciebie!....
                Ty do wrozki nie pojdziesz bo Ci to niepotrzebne (zarzekac sie jednak moze nie
                ma co, bo nigdy nie wiadomo) - inni pojda i im to pomoze, zwlaszcza jak trafia
                do osoby, ktora jest "urodzonym magiem" i ma do tego talent! A tacy sa! Coz nie
                bez przyczyny nawet slawni prezydenci, krolwie wielkich mocarstw w dziejach
                historii radzili sie spirytystow, jasnowidzow - wiec chyba tak zupelnie
                smieszne (interpretacja twojego "zartujecie"?) to nie jest......

                pozdrawiam
                • Gość: Malwina Re: Wizyta u wróżki. IP: *.abo.wanadoo.fr 02.01.03, 16:14
                  taaak ,jestem wielka racjonalistka i co ? jest miejsce dla mnie ?
                  na tym pewnie zakonczymy osobista wymiane bo moze nudzi innych....
                  • Gość: Wenus Re: Wizyta u wróżki. IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.01.03, 16:18
                    wedle zyczenia.
                  • Gość: Weronika Re: Wizyta u wróżki. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 21:57
                    Gość portalu: Malwina napisał(a):

                    > taaak ,jestem wielka racjonalistka i co ? jest miejsce dla mnie ?
                    > na tym pewnie zakonczymy osobista wymiane bo moze nudzi innych....

                    Żal mi racjonalistów. Parafrazując Sain-Exupery'go :"Najwazniejsze jest
                    niewidoczne dla szkiełka i oka"...
                    • Gość: Malwina Re: Wizyta u wróżki. IP: *.abo.wanadoo.fr 10.01.03, 09:24
                      no i znajdujesz to u wrozki ....:-(
                      ubostwo
    • tintin Re: Wizyta u wróżki. 02.01.03, 14:20
      To on :)))
      Wróz Krzysztof tel 823 71 01
      Ale się zrobił wątek psychologiczny :)))
      No cóż, jak pisałem. To co powiedział mi było zupełnie niezwykłe, poszedłem do
      niego nie wierząc że może mi coś powiedzieć i nie powiedziałem nic o sobie żeby
      nie mógł z tego skorzystać. A od powiedział i do dziś mnie to zadziwia jak to
      było mozliwe i to z taką dokładnością. Ale caveat emptor. Przypominam, że
      przyjaciółce nic się nie sprawdziło, więc reklamacji nie uznaję, ale w
      przypadku sukcesu będę się czuł współtwórcą :))))
      • Gość: Wenus Re: Wizyta u wróżki. IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.01.03, 14:49
        tintin, czy to aby nie twoje namiary? :-))))))))))))))
        • tintin Re: Wizyta u wróżki. 02.01.03, 14:59
          Niestety to nie ja :))) Ale nie mam jak tego udowodnic! Wlasciwie troche
          zaluje. Tyle kobiet by do mnie przychodzilo. I jeszcze by płaciły! Ja co prawda
          też często rzepowiadam znajomym co sie wydarzy i mam dużą skuteczxnośc, ale
          niestety nie ma w tym krztyny magii. Tylko czysta inteligencja :)))))
          • Gość: Wenus Re: Wizyta u wróżki. IP: *.lodz.dialog.net.pl 02.01.03, 15:17
            a tak na marginesie: z czego ten wroz Krzysztof wrozy? z kart tarota,
            klasycznych, aury, fusow herbaty.......?


            P.S. Na forum "wrozbiarstwo" jest calkiem niezly wroz "tassman" ;-), ktory daje
            czadu (czytaj wrozy) za pomoca kuli nabytej na bazarze w Celestynowie (jak sam
            twierdzi) po cenie promocyjnej - tak wiec widac ze zdecydowanie licza sie
            umiejetnosci, a nie "jakosc" rekwizytu! :-))))))))))
            • Gość: tintin gusła i guśliki IP: *.itpp.pl 02.01.03, 17:24
              Tak a propos dyskushji jaka sie wywiązała... (to zwłaszcza do Malwiny).
              Jak napisałem: generalnie nie wierzę, pewnie że ogromna większośc wróżow to
              naciągacze. Ale tu uwierzyc musiałem. Nie wiem jak to wytłumaczyc i wiem że
              naturalnie nie można. Ale mimo to zupełnie nie zgadzam się z toba Malwino.
              Przykład pierwszy z brzegu: ostatnio chodziłem z dzieckiem do kilku lekarzy
              alergologów. Każdy z nich stawiał inne diagnozy. Żadna z kuracji nie pomagała,
              każda wizyta (razem z testami) kosztowała kilkaset złotych. Co to jest? otóż
              według mnie to po pierwsze przykład na to, że lekarze są niekompetentni albo
              też że alergia jest rodzajem czrnej magii. Albo zaklęcie trafi albo nie. Ja
              kiedyś mało nie zszedłem bo czterech lekarzy po kolei nie rozpoznało u mnie
              powszechnej bądź co bądź salmonelli i leczyło ja aspiryna i witamina C
              (schudłem 15 kilo).Piarty lekarz dal antybiotyk. Ale gdybym poprzestał na
              drugiej powiedzmy diagnozie i po prostu umarł?
              Nie jestem wcale pewny że znachor by mnie wyleczył. Ale gdybym poszedł do
              pieciu po kolei szamanów i znachorów to może jednak tak.
              Z dzieckiem nie pójdę do szamana, choć może powinienem, bo moze przynajmniej za
              moje pieniądze mnie wysłucha a nie odeśle po 5 minutach jak lekarz.
              Zaś co do podejmowania decyzji po wizycie u wróżki to nie widzę w tym nic
              niezwykłego. Nie dlatego - zastrzegam - ze uważam że wrózki przewidzą
              przyszłość. Tylko dlatego że tak się robi w życiu - podejmuje decyzje bo ktoś
              COŚ POWIEDZIAŁ. Jesli ktoś podejmuje decyzje np. o rozwodzie pod wpływem
              rozmowy z kolegą, decyzję o małżenstwie bo sąsiadka była za, albo decyzje o
              rozstaniu bo ktoś na Forum tak radzi - to dlaczego dziwić się że ktoś taką
              decyzję podejmuje pod wpływem wizyty u wróżki?
              Bardzo mało jest ludzi którzy ważna decyzję potrafią podjąc sami. Ludzie radzą
              się i podejmuja decyzje pod wpływem sąsiadki, mamy, księdza, koleżanki,
              psychoterapety. I nikt się temu nie dziwi. Dlaczego dziwić się wróżkom? Ksiądz
              radzi nam bo wierzy że to co radzi jest słuszne, zgodne z prawem boskim. Ale
              przecież nie wiemy czy Bóg istnieje, tak jak nie wiemy czy mozna przewidzieć
              przyszłość.
              Możemy w Boga wierzyć. Możemy wierzyć, że ktoś zobaczy coś w szklanej kuli. I
              nie chcę nikomu odbierać tej wiary, nikomu zabierać ścieżki którą szuka prawdy.
              Więc Malwino - nie śmiej się z tego.
      • pacio Re: Wizyta u wróżki. 06.01.03, 11:03
        tintin napisał:

        > To on :)))
        > Wróz Krzysztof tel 823 71 01

        A czy ww. upoważnił Cię do udostępnienia nr telefonicznego na forum ?

        Zanim coś zrobisz pomyśl, to NIE BOLI !
        • Gość: Lidka Re: Wizyta u wróżki. IP: proxy / 204.48.22.* 06.01.03, 11:15
          pacio napisał:

          > tintin napisał:
          >
          > > To on :)))
          > > Wróz Krzysztof tel 823 71 01
          >
          > A czy ww. upoważnił Cię do udostępnienia nr telefonicznego na forum ?
          >
          > Zanim coś zrobisz pomyśl, to NIE BOLI !

          Po to jest wróż, żeby do niego chodzić. Tak jak do lekarza. Zanim coś zrobisz,
          pomyśl to NIE BOLI !!!
          • pacio Re: Wizyta u wróżki. 06.01.03, 11:28
            Gość portalu: Lidka napisał(a):

            > pacio napisał:
            >
            > > tintin napisał:
            > >
            > > > To on :)))
            > > > Wróz Krzysztof tel 823 71 01
            > >
            > > A czy ww. upoważnił Cię do udostępnienia nr telefonicznego na forum ?
            > >
            > > Zanim coś zrobisz pomyśl, to NIE BOLI !
            >
            > Po to jest wróż, żeby do niego chodzić. Tak jak do lekarza. Zanim coś
            zrobisz,
            > pomyśl to NIE BOLI !!!

            Ok, podaj na forum prywatny nr telefonu, wtedy mnie przekonasz.
            Poczytaj netetykiete i pomyśl jeżeli jesteś w stanie, choć troche.
    • witek28 telepatia. 02.01.03, 19:23


      ja myślę, że ona jest wytłumaczeniem "sprawdzalności" wróżb.
      "dobra" wróżka czyta w myślach klienta, a on przecież
      myśli tylko o przyszłości.
      potwierdzenie najskrytszych myśli i uwierzenie w nie -
      to więcej niż połowa sukcesu.

      gorzej, gdy do wróżki idzie się z obawą, że coś się nie uda,
      a ona potwierdzi to - nic, tylko się powiesić.

      zycie znane do końca - coś okropnego.

      największa przyjemność życia - to podejmowanie ryzyka.

    • Gość: Malwina cytuje bom leniwa ;-) IP: *.abo.wanadoo.fr 03.01.03, 11:17
      ot do pomyslenia... :


      z serii: SEKTY, NOWE RUCHY RELIGIJNE I INNE ZAGROŻENIA
      “Odpukać w niemalowane...”
      (zabobony i przekonania)

      Czytając wywiady ze znanymi postaciami świata nauki, kultury czy polityki,
      niejednokrotnie spotkałam się z banalnym na pozór pytaniem dziennikarza,
      skierowanym do swojego rozmówcy: -“Czy jest pan, pani przesądna?”
      Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu większość pytanych odpowiadała, że owszem, nawet
      bardzo. Myślę, że gdyby tak zapytać wielu z nas, to odpowiedź na to pytanie
      byłaby również twierdząca.
      Czy żyjemy zatem w świecie zabobonów, przekonań i przesądów? Czy w czasach
      takiego postępu i osiągnięć nauki, gdy ceni się racjonalne myślenie,
      rzeczywiście wielu ludzi wierzy w pechową trzynastkę? Okazuje się, że tak.
      Zabobony sięgające zamierzchłych czasów i wywodzące się z pogańskich rytuałów,
      wierzeń czy praktyk, są tak mocno sprzężone z naszym codziennym życiem, że
      stały się czynami zupełnie normalnymi.

      Większość panujących przesądów dotyczy m.in.: zawierania związków małżeńskich,
      okresu ciąży, a co za tym idzie narodzenia i wychowania dziecka, spraw szkoły,
      egzaminów, dawania prezentów, zwiastunów szczęścia lub nieszczęścia. Można by
      wymienić jeszcze wiele aspektów życia, w których zabobony zakorzeniły się na
      dobre. Niektórzy traktują je co prawda z przymrużeniem oka, są jednak i tacy
      (znam wiele takich osób), którzy wierzą bezgranicznie w konieczność ich
      przestrzegania, gdyż w przeciwnym razie może stać się nieszczęście. Największą
      grupę stanowią osoby kierujące się regułą: “lepiej tego przestrzegać na wszelki
      wypadek”.

      Nasuwają się zatem kolejne pytania – Czy zabobony są groźne? Czy człowiek
      wierzący może sobie pozwolić na kierowanie się w swoim życiu przesądami?
      Odpowiedź na pierwsze pytanie można skwitować ironicznym stwierdzeniem: “cóż
      jest winien biedny kot, który akurat w tym momencie pojawił się na naszej
      drodze”. Problem jest jednak nieco bardziej złożony. Aby go przybliżyć, choćby
      po części, należy nieco uważniej przeanalizować samo pojęcie zabobonu.
      Większość encyklopedii, słowników relatywizuje samą definicję zabobonu czy
      przesądu. Tak czy inaczej pojęciem określa się wiarę w nadprzyrodzone znaki,
      zachodzące pomiędzy zjawiskami, a wykonywaniem określonych praktyk magicznych,
      celem zapobieżenia nieszczęściu, lub przeciwnie, aby zapewnić sobie szczęście.
      Inne definicje poszerzają samo pojęcie, mówiąc jeszcze o powziętym naprzód
      zdaniu, czy przekonaniu, często zupełnie bezzasadnym, pozbawionym jakichkolwiek
      racjonalnych przesłanek. Czyli, wierzymy w to, w co chcemy wierzyć. Widzimy to,
      co chcemy widzieć. Niebezpieczeństwo wiary w zabobon, z pozoru wydaje się
      niewielkie. Wbrew pozorom może być jednak groźne, zwłaszcza jeżeli jesteśmy
      podatni na irracjonalne sugestie. Wtedy naszym życiem zamiast rządzić
      racjonalnie i logicznie myślenie, będą rządziły uprzedzenia i beztroskie
      przekonania. Od przesądów możemy się tak uzależnić, że staną się one
      podświadomym kryterium w naszym życiu, do którego będziemy się odnosić,
      podejmować takie, czy inne decyzje. O tym niebezpieczeństwie wspomina już
      dziewiętnastowieczna encyklopedia Meyera, która mówi że: “dwa uczucia rodzą
      przesąd, mianowicie strach i łapczywość, kierujące wyobraźnią i zniewalające
      rozum”.

      Nie sposób w tym momencie, choćby po części przybliżyć podłoże zabobonu i
      przesądu. W terminologii funkcjonuje nawet pojęcie: “psychologia przesądu”.
      Z przeprowadzonych badań wynika, że:
      Po pierwsze, bardziej przesądne są kobiety, niż mężczyźni. Być może dlatego, iż
      kobiety są bardziej drobiazgowe i w swoim myśleniu kierują się przede wszystkim
      emocjami, a dopiero później przesłankami racjonalnymi, czy logiką.

      Po drugie, bardzo często lubimy dopatrywać się “podtekstów”, a także zależności
      przyczynowo – skutkowej nawet wtedy, gdy zbieżność danych wydarzeń jest
      zupełnie przypadkowa i nie ma ze sobą nic wspólnego.

      Po trzecie, potrafimy sobie sami “wykrakać” niemiłą dla nas sytuację, czy
      zdarzenie. Psychologia nazywa to mechanizmem samo -spełniającego się proroctwa,
      choćby i po to, aby samemu sobie przyznać rację i powiedzieć: Wiedziałem, że
      tak będzie!

      Po czwarte, badania dowiodły, że do magii (a zabobon jest to taki rodzaj magii)
      i przesądów uciekamy się wtedy, gdy czujemy się zagrożeni. A więc – jak mówią
      psycholodzy - jest to dążenie do zredukowania lęku i niepewności. Wtedy
      przesady dają człowiekowi złudne poczucie przewidywalności i kontroli nad swoim
      życiem.

      Oczywiście tych przyczyn zabobonu wynikających z samej psychiki człowieka jest
      o wiele więcej. Wymienienie choćby kilku jest konieczne ze względu na samą
      istotę problemu, jak również pozwala na zrozumienie podłoża ich funkcjonowania
      w świadomości, czy podświadomości człowieka, ciekawą rzeczą jest fakt, że
      przesądni są ludzie w różnym wieku, różnym wykształceniu, poziomie inteligencji
      oraz wierzący i niewierzący.

      Na koniec dotykamy bardziej delikatnej strefy ludzkiego jestestwa, a mianowicie
      uczuć i przekonań religijnych. Tym samym, czas odpowiedzieć na drugie pytanie
      dotyczące zabobonów – wiara w Boga. Jak już wspomniałam na wstępie zabobony
      wywodzą się ze świata pogańskich praktyk i rytuałów. Np. przed tysiącami lat
      ludzie wierzyli, że bogowie żyją w drzewach. Gładzili je więc, by zjednać sobie
      bóstwa. Dzisiaj niektórzy dotykają drewna na szczęście lub odpukują w
      niemalowane drewno, by czegoś nie zapeszyć. Inny przykład dotyczy Anglii, gdzie
      dwieście lat temu wieszano za pospolite przestępstwa. Gdy tylko pętla oplotła
      szyję skaranego, wykopywano drabinę po której wspinał się na górę. Ponieważ
      drabiny jakby symbolizowały takie egzekucje, zabobonni ludzie uważali, by nie
      przechodzić pod nimi.

      Nie w tym, skąd wywodzą się zabobony jest jednak największy problem. Jako
      ludzie wierzący, musimy sobie zdawać sprawę z faktu, że nie można wierzyć
      jednocześnie w opatrzność Bożą i uzależniać losowego wypadku do feralnego dnia.
      Długość naszego życia nie zależy przecież od tego, czy postawimy buty na
      podłodze, czy też na stole, tak jak pomyślność naszego życia w związku
      małżeńskim nie zależy od tego, czy w dniu, w którym bierzemy ślub pada deszcz,
      czy też świeci słońce. Życie jest niezapisaną księgą i to od nas w dużej mierze
      zależy, co się w niej znajdzie.

      Kościół jednocześnie sprzeciwia się takim praktykom, nazywając to “wypatrzeniem
      postawy religijnej”. Katechizm kościoła Katolickiego mówi, że zabobon może
      także “dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na przykład, gdy
      przypisuje się magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub
      koniecznym. Popaść w zabobon – oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków
      sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, pominięciem dyspozycji
      wewnętrznych, jakich one wymagają.” [KKK 2111]

      Wgłębiając się bardziej w problem przesądów Nauczycielski Urząd Kościoła w
      osobie papieża i biskupa przestrzega, że przesądem jest także m.in.:
      przecenianie siły zła lub niedocenianie tej siły, irracjonalna wiara w naukę,
      głoszenie tezy, że nie ma rzeczy niepoznawalnych i niewyjaśnionych.
      Dotyczy to także radykalnego twierdzenia, że nie ma duchów, gdyż ich istnienia
      nie można udowodnić. Skoro nie można udowodnić, że są nie można również
      udowodnić, że ich nie ma. Istotą wszystkich definicji przesądu – jak twierdzi
      Magisterium Kościoła jest twierdzenie czegoś lub wiara w coś, co nie posiada
      dostatecznego uzasadnienia. Tak więc może się zdarzyć, że zabobonem będziemy
      nazywać to, co nim nie jest, jak również hołdować czemuś, co wcale nie wydaje
      nam się przesądem.

      A oto niektóre zabobony i przesądy z którymi spotykamy się najczęściej:
      Odpukanie w niemalowane, aby nie zapeszyć
      13 piątek – feralny dzień
      Czarny ko
      • Gość: tintin Re: cytuje bom leniwa ;-) IP: *.itpp.pl 03.01.03, 11:38
        I ja własciwie sie z tym zgadzam co przytoczyłaś :)))
        Różni nas chyba tylko jedna rzecz. Otóż ja generalnie nie wierzę w nic (choć
        są wyjatki). W moim poprzednim poscie podałem kilka przykładów - dlaczego nie
        wierzę. Nie wierzę w zabobony, ale nie wierze też w Boga i nie wierzę w naukę -
        przynajmniej w medycynę. Albo ujme rzecz inaczej. Uważam że cała masa lekarzy,
        ksieży czy wróżek to szarlatani. Kiedy idę do lekarza to wierzę oczywiście ze
        mnie uzdrowi, ale to tak samo iracjonalna wiara jak gdybym szedł do szamana -
        bo nie spotkałem dobrego lekarza. Więc dla mnie istnienie dobrych lekarzy to
        akt wiary. Wierzę oczywiście że istnieją - ale nie spotkałem. Spotkałem
        natomiast jednego autentycznego wróża. Co nie znaczy że wierzę we wszystkich.
        Natomiast jeszcze a propos tego co przytoczyłaś: zgodzę się z tym, jesli
        dodam, że ślepa wiara w cokolwiek jest zła. Oczywiście ślepa wiara w przesądy
        również. Ale tak samo zła jest ślepa wiara w to że mój kraj jest najlepszy, ze
        moja wiara jest jedyna słuszna.
        Szanuje ludzi którzy wierzą w Boga - jakiegokolwiek. Przestaję jesli ta wiara
        zmusza ich do uczynków w moim rozumieniu iracjonalnych - choćby zakaz
        przetaczania krwi, czy sprzeciw przeciwko rozwodowi wyjątkowo nieudanego
        małżeństwa. Wtedy religia staje sie dla mnie zabobonem. Każda religia.
        • Gość: Malwina Re: cytuje bom leniwa ;-) IP: *.abo.wanadoo.fr 03.01.03, 11:41
          no popatrz, identycznie mam , nawet z lekarzami - szamanami ;-)
          zapominamy ze medynyna jest sztuka a nie nauka :-)
          • Gość: tintin Re: cytuje bom leniwa ;-) IP: *.itpp.pl 03.01.03, 12:20
            > no popatrz, identycznie mam , nawet z lekarzami - szamanami ;-)
            > zapominamy ze medynyna jest sztuka a nie nauka :-)
            Otóz to :))
            No bo co mam zrobić z zaleceniem dwóch lekarzy żeby maluch zjadał rosołki i
            zaleceniem dwoch innych zeby przypadkiem w ogóle nie tykał sie rosołku?
            Czy to jest nauka? Mam iśc do szamana żeby wywróżył z fusów co mam robić? Albo
            sam rzucić kostką? A to przecież tylko jedno z kilkunastu sprzecznych zaleceń.
            A wybór jest naprawdę ważny.
      • ekstremistka a ja jestem astrologiem ... 07.01.03, 18:59
        i ani troche nie jestem przesądna! Astrologia jest w potocznym rozumieniu
        często utozsamiana z wrózbiarstwem( zreszta wrózki często posiłkują sie i
        astrologia), wiec mysle że moge wypowiedzieć się w tym wątku w kwestii guseł i
        zabobonu.
        Z całą pewnoscia jest wiecej pseudowróżek niz tych , które naprawdę "coś
        widzą". "Wróżba" astrologiczna na ten przykład wskazuje na potencjały
        pojawiajace sie w życiu w określonych rytmach, wyznaczanych przez planety i
        inne elementy horoskopu, których jest kilkadziesiat. W astrologie sie nie
        wierzy, na astrologii trzeba sie znać.
        Problem w tym, ze sa to sprawy niemożliwe (chociaż pojawia sie coraz wiecej
        rzetelnych prób) do zweryfikowania metodami współczesnej nauki. To przypomina
        sytuacje, kiedy w dawnych czasach było oczywiste, że ziemia jest płaska, bo
        inaczej wszystko by odpadał. Logiczny wniosek.
        A w ogóle najbardziej magiczna jest współczesna fizyka. To są dopiero czary!
        • Gość: Wenus Re: a ja jestem astrologiem ... IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.01.03, 17:26
          Hej, ekstremistko! Tez uwazam ze astrologia to zadne tam wrozbiarstwo, bo sama
          sie nia interesuje i uprawiam na moj prywatny uzytek od kilku......wcielen, o
          czym raczyla mnie poinformowac wczesniej wspomniana AIDA. Nie przesadze jak
          powiem, ze na podstawie kosmogramu urodzeniowego widze pieknie potencjal
          czlowieka, konstrukcje psychiczna, po prostu go czuje! Nic sobie na pewno nie
          ubzduralam, bo caly czas astrologie sprawdzam na swoj uzytek. Czesto nie biore
          pod uwage tego co "widze" w kosmogramie, zeby sie nie sugerowac - pozniej
          jednak wracam do swych "poczatkowych" przemyslen i widze, ze pierwsze "ukłucie
          intuicji" bylo jak najbardziej prawdziwe! Nie ma przypadkow, przynajmniej ja w
          nie nie wierze.....

          a co do ogolnego watku: uwazam, ze tak jak musza istniec racjonalisci tak musza
          istniec osoby, ktore posluguja sie nie tylko rozumem ale i intuicja i wierza w
          to co niewidoczne dla oka. Nikt nie jest ani lepszy ani gorszy! Kazdy z nas ma
          swoja droge zgodnie z dewiza: "zycie to ocean i wody w nim starczy dla kazdego".
          Totez nie ma sensu krytkowac i przekonywac sie na sile do swoich racji uwazajac
          cos za smieszne lub zalujac kogos...... kazdy z nas ma swoja prawde!

          pozdrawiam

          t nie jest lepszy ani gorszy! Racjonalista nie jest gorszy od osoby, ktora poza
          szkielkiem i okiem dostrzega to co niewidoczne dla wielu nie jest lepsza

    • mulinka Re: Wizyta u wróżki. 06.01.03, 21:59
      wrozki, wrozki...
      he,he,he
      od ponad 10 lat srednio raz do roku (czasem dwa) chodze do wrozki
      :-))
      to (czasem dosc kosztowna) przyjemnosc, relaks, zabawa, terapia...
      to jest fajne
      gdy tylko bede mogla, znow pojde
      :-))
      a moja wrozka mowi rozne "dziwne" rzeczy, po wyjsciu od niej czesto utyskuje
      sobie na swoja glupote, ale potem....(nie mam zielonego pojecia dlaczego),
      te "dziwne" historie....sprawdzaja sie
      Na przyklad
      Przyszla do mnie mloda kuzynka, ktora wlasnie odeszla od meza pijaka i
      poprosila, zebym poszla z nia do wrozki
      Poszlysmy
      Mnie wrozka powiedziala, ze w bardzo niedlugim czasie bede zalatwiac jakies
      sprawy zwiazane z pogrzebem, ale zebym sie nie martwila, bo nie dotknie mnie to
      osobiscie
      Co za bzdura?
      jesli zalatwia sie sprawy zwiazane z pogrzebem, to niestety na ogol kogos
      bliskiego...
      Moja kuzynka dowiedziala sie, ze ...nie rozejdzie sie, ale bedzie zadowolona
      Po wyjsciu od wrozki bardzo "pyskowala", ze wrozka bzdury mowi, bo sprawa jest
      w sadzie, a ona zdecydowana i na pewno nie wroci do niego i nie pozwoli dluzej
      sie maltretowac
      Minely jakies dwa tygodnie
      dzwoni do mnie roztrzesiona kuzynka i mowi....ze ...jest wdowa - jej maz po
      pijaku mial wypadek i...nie zyje
      Byla tak roztrzesiona, ze musialam pomoc jej zalatwiac te przykre formalnosci,
      choc...przejeta nie bylam
      Innym razem dowiedzialam sie, ze zakocha sie we mnie obcokrajowiec
      Wlasnie znajomi oglosili, ze przyjezdza do Polski pewien wolny, przystojny
      amerykanin i...poznali mnie z nim
      czekalam na jego milosc, oswiadczyny itd., ale....nic
      On...zakochal sie w innej
      Bylam bardzo rozczarowana i juz zaczynalam powatpiewac w zdolnosci mojej
      wrozki, gdy spotkalam znajomego, ktory zaprosil mnie na kolacje.
      Na tej kolacji byli jego znajomi...z Wegier, no i...zakochal sie...ten Wegier!!!
      W koncu nie obiecywala mi amerykanca, tylko obcokrajowca, prawda?
      A jeszcze innym razem dowiedzialam sie, ze poznam mego drugiego meza, z ktorym
      bede baaaaaardzo szczesliwa w sposob (jak to okreslila)...smieszny, dziwny
      I....poznalam mojego obecnego (drugiego)meza, z ktorym jestem baaaaaaaaaardzo
      (!!!!) szczesliwa......w sieci!
      bardzo lubie wrozki!!!
      :-))))
      pozdrawiam wszystkich
      • procesor Re: Wizyta u wróżki. 06.01.03, 23:22
        Mulinko ty mi podaj namiary na tę wróżke!
        Ja tez chcę taka skuteczna panią poznać!
        :))
        Może byc na priva żeby nam nie napyskowali..
        A dużo ta skuteczność kosztuje??

        Z twoich doniesień wynika że to DOBRA Wróżka. No może nie dla kazdego (vide -
        mąż tej kuzynki, no ale to nie on do niej poszedł...). :))
        p.
        • Gość: Malwina Re: Wizyta u wróżki. IP: *.abo.wanadoo.fr 07.01.03, 09:26
          I tak ci napyskuje ! (jak bede chciala ;-)))))))))))
          • procesor Re: Wizyta u wróżki. 07.01.03, 13:36
            Gość portalu: Malwina napisał(a):
            > I tak ci napyskuje ! (jak bede chciala ;-)))))))))))

            Pyskuj!
            Z twojej ręki* (???) nie boli!!

            * - no bo jak napisać inaczej? z ust twoich?? :))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka