Dodaj do ulubionych

Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa?

IP: tidecgn* / 193.158.55.* 03.01.03, 12:36
Model stosunkow malzenskich jaki znamy z domow naszych rodzicow
jest juz podobnie archaiczny jak model zycia oparty na stalym
kontakcie z natura.
Zyjemy w coraz bardziej sztucznym swiecie nie dajacym podstaw do
utrwalania wiezi ktore stanowily podloze dla poprzednich pokolen.
Teraz malzenstwo to juz tylko teatr a aktorzy sa z roku na rok
coraz bardziej znudzeni. A frekwencja takze w teatrze jak jest
kazdy wie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Czarnuch Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: serwer:* / 192.168.203.* 03.01.03, 12:41
      :), :), :) i jeszcze raz :)
      • Gość: marta Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: wfsl:* / 192.168.0.* 04.01.03, 12:46
        myslę, że lepiej mu samemu
        • Gość: beata Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 172.22.80.* 06.01.03, 18:14
          mnie tez jest dobrze samej
          • Gość: mike KOCHAM POLKI I KOCHAM TEN KRAJ IP: *.chello.pl 31.01.03, 09:53
            • Gość: G Re: KOCHAM POLKI I KOCHAM TEN KRAJ IP: 212.14.11.* 01.02.03, 12:07
              a Ciebie mike to już zupełnie pogięło
          • Gość: Rolanttt Do beaty IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.02.03, 00:18
            beata napisał(a):
            > mnie tez jest dobrze samej

            Warto czasem czytac naglowki-komentarze mialy byc na temat tego
            czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa.Oczywiscie wiadomo, ze
            kobiety maja zawsze wiele do powiedzenia na wszystkie tematy,
            ale czasem powinny sie mimo wszystko ograniczac. Zeby byc
            konsekwentnym to moze umieszcze tu od razu moj wlasciwy
            komentarz: To czy mezczyzna potrzebuje malzenstwa zalezy od
            indywidualnego przypadku. Niektorzy chca bo wierza w to, inni
            nie wierza, ale chca slyszec ponaglania kobiety, a inni maja to
            gleboko gdzies. Rozni ludzie, rozne potrzeby.
            • kotsamuel Kobieta na pewno 26.12.03, 15:17
              Dla wszelkich odmian poczucia bezpieczenstwa - rowniez finansowego.
              I mam nadzieje, ze pewien pan telepatycznie mnie slyszy!:)
        • Gość: Marek22 Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.ds.pg.gda.pl 10.01.03, 17:21
          Szukam milej, wymagajacej dziewczyny....
          • Gość: Dziewczyna Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: proxy / 151.156.10.* 16.01.03, 14:07
            Szkoda, że jesteś taki młody....
            • Gość: Greg28 Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 213.158.197.* 21.01.03, 18:01
              Gość portalu: Dziewczyna napisał(a):

              > Szkoda, że jesteś taki młody....

              ja jestem starszy i też jeszcze takiej nie znalazłem......
              • Gość: doris25 Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 40.0.96.* 24.07.03, 17:06
                Gość portalu: Greg28 napisał(a):

                > Gość portalu: Dziewczyna napisał(a):
                >
                > > Szkoda, że jesteś taki młody....
                >
                > ja jestem starszy i też jeszcze takiej nie znalazłem......
                a ja jetsem raczej "mila i wymagajaca" i jeszcze nie znalazlam
                mezczyzny co by to docenil
            • Gość: kobietka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 217.153.91.* 11.02.03, 13:16
              ...a mnie wcale nie przeszkadza, ze jest młody. Dojrzałość
              emocjonalna nie zależy od wieku. Znam i 30-, 40- i 50-latków,
              którzy niestety pozostawiają wiele do życzenia.
              Są "szczęśliwymi" małżonkami (współczuję tym kobietom),
              rozwodnikami, wolnymi tatusiami, etc. Przez ponoć nowoczesne
              podejście pokręciło im się w głowach. A gdzie miejsce na słowa:
              nie opuszczę cię w potrzebie, gdzie potrzeba nie oznacza jedynie
              kwestii materialnych, ale przede wszystkim chorobę i samotność,
              która z wiekiem dla samotnych staje się coraz gorsza.
          • Gość: laska Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.devs.futuro.pl 29.01.03, 17:03
            zglaszam sie ,slucham?
      • Gość: Patrycja Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.proxy.aol.com 05.01.03, 13:32
        ... jestem tu po raz pierwszy.
        Robie probe wyslania postu.
        • Gość: Kawaler No to opierwszy raz masz za soba! IP: *.dip.t-dialin.net 24.01.03, 21:36
          Gość portalu: Patrycja napisał(a):

          > ... jestem tu po raz pierwszy.
          > Robie probe wyslania postu.

          No to opierwszy raz masz za soba!
          Gratuluje!
      • Gość: Ewa Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.interecho.com / 192.168.4.* 06.01.03, 00:15
        Szanowna Autorko!
        Jak wiele złego zrobiłaś, tego nawet nie wiesz, bo skąd masz wiedzieć,pewnie
        masz męża, który jest mocno zajęty, a raczej pochłonięty swoją pasją i dobrze,
        że taką posiada i pewnie późno wraca do domu, bo jakby wracał wcześniej, to nie
        miałabyś czasu pisać o tych wszystkich rzeczach , oczywiście ważnych, ale tak
        oczywistych, że ślepi chyba widzą, to żadne odkrycie, a tak poświęcasz czas na
        pisanie o rzeczach oczywistych, dla mnie przynajmniej. Wolałabym abyś napisała
        szanowna autorko o tym jak temu zaradzić, aby nie sprowadzać naszych mężczyzn
        do przedmiotu, bo nam wcale nie leży, przecież wiesz to sama, ale jakoś w tej
        emancypacji tak wyszło i tak jest bezwiednie, samoistnie i dzień był
        sądny,ponieważ mój kochanek,partner-jest osobą oczytana i bardzo inteligentną i
        poczul sie jak ostatni idiota po pczeczytaniu tego arutkułu. I nic do niego nie
        dociera, bo wjechałaś mu na ambicję kochana autorko. On zaczął uważać mnie za
        wroga, choć mieszkamy razem od 11 lat, ale nie jesteśmy małżeństwem. Powiem
        jedno: NIE WIEDZIAŁAM JAKA DUŻA JEST SIŁA MEDIÓW, PÓKI NIE P0JAWIŁ SIĘ TEN
        ARTYUŁ. Proszę odpowiedz AUTORKO KOCHANA (bo nie chciałaś mojej krzywdy, tylko
        chciałaś się przypodobać mężyczyźnie, że niby jesteś lepsza niż te, które
        opisałaś, a jesteś zupełnie taka sama, choć się do tego nie przyznajesz - też
        bym wolała się lepiej poczuć - myślę że ten arytkuł powstał z powodu wyrzutów
        sumienia wobec Twojego KOCHANKA - PARTNERA, ale nie ugasisz tych wyrzutów
        zwalaniem winy na inne, (brzydko powiedziane?) Przecież wiesz, że nawet jeśli
        to prawa, a jest to prawdą, w pewnym sensie, że tak się juz pogubiłyśmy - to
        przecież oni nas ciągle wykorzystuja do granic mozliwości: to posprzątaj, to
        zakupy, to pranie, to spacer z psem, z rodzina, to pomyśl o prezentach, bo on
        jest zajęty, a TY JESTES PRZECIERZ MĄDRZEJSZA!!!!!!!!!!!!!! według niego, a to
        zorganizuj spacer, spotkanie z przyjaciółmi, nasze wspólne wyjście,...... nasz
        ślub....... nasze życie........................ a
        potem ......................... tylko pretensje. ON SIĘ NIE ANGAŻUJE, BO PO CO
        JEŚLI ONA WSZYSTKO MOŻE ZORGANIZOWAĆ, tylko potem mnie oczy bolą, bo aż mi
        pulsują, bo stres i tak dalej .... i dziś mam pierwszego w życiu krwiaka w
        kąciku oka, choc mam dopiero 31 lat,a potem tylko umierać, a ON ZNAJDZIE SOBIE
        INNĄ, KTÓRTEJ TEŻ BĘDZIE NARZEKAĆ, ŻE JEST TAKI BIEDNY, BO MIAŁ CIEŻKIE ŻYCIE
        (a my niby mamy łatwe? - tylko MY-KOBIETY nie narzekamy - BO TAKIE JEST WŁAŚNIE
        ŻYCIE, RAZ CUDOWNE, WSPANIAŁE, A CZASEM OKROPNE, DOŁUJĄCE, OBRZYDLIWE,
        WSTRĘTNE, NUDNE) TYLKO OD CIEBIE ZALEŻY JAKIE BĘDZIE TWOJE - CZY SKUPISZ SIE NA
        TEJ ZŁEJ STRONIE, CZY NA TEJ LEPSZEJ - ŻYCZĘ ABYŚ BYŁ CZŁOWIEKIEM, W KAŻDYM
        CALU, ZAWSZE I WSZĘDZIE, BO WTEDY BĘDZIESZ sobą. Ewa
        • Gość: marta Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 23:47
          jest to moim zdaniem jeden z najgłupszych artykułów, jakie
          czytałam. chociaż, przepraszam, czytałam jeden głupszy. o
          gejach. zdaje się tej samej autorki. współczuję.
        • Gość: Zosia samosia Co za bzdury!!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 12:05
          Z samochodem jezdze sama do mechanika, pieniadze i to niemale
          tez zarabialam i zarabiam sama. I generalnie nie ma rzeczy,
          ktorej bym nie mogla zrobic sama (no moze poza malymi wyjatkami:-
          )Do tego nie potrzebuje wychodzic za maz. I jest tylko jeden
          powod dla ktorego chcialam miec meza, wlasciwie dwa: Po pierwsze
          kocham, po drugie ciekawiej isc przez zycie we dwoje. Dla mnie
          maz = towarzysz zycia. Tylko tyle i az tyle.

          Tak wiec arytul uwazam za totalna bzdure, ale rzeczywiscie mozna
          pewne opisane postawy zaobserwowac, ale rzadko i bardziej w
          mediach niz w zyciu.

          Zakochana w mezu i synku Zosia samosia
          • Gość: Dziewczyna Re: Co za bzdury!!!! IP: proxy / 151.156.10.* 16.01.03, 14:20
            No właśnie - artykuł nie uwzględnia takich zjawisk jak wielka
            miłość i chęć przejścia przez życie z jedną tylko osobą - tą i
            żadną inną - wtedy kalkulacje finansowe i podział obowiązków nie
            mają nic do rzeczy, prawda? Wtedy również dorywczy seks nie
            wystarcza.
            Myślę, że autorka artykułu chciała uświadomić kobietom, że na
            barki mężczyzn spada coraz więcej obowiązków (zarówno
            tradycyjnie męskich, jak i typowo kobiecych) i dlatego migają
            się od małżeństwa i preferują niezobowiązujące relacje. Znam
            wielu takich chłopaków/mężczyzn.
            Znam również takich, którzy juz by bardzo chcieli, "bo
            mają "już" 30 lat na przykład", tylko ciężko im spotkać kobietę,
            z którą chcieliby spędzić resztę życia. Często trafiają na
            partnerki, którym przede wszystkim, aczkolwiek nie tylko, zależy
            na ich pieniądzach - "jeżeli będziesz mnie utrzymywał i nie będę
            musiała pracować wyjdę za Ciebie od razu" - i dodam, że
            wymagania mają wyyyysoko ponad przeciętną (finansowe
            oczywiście). A myślałam, że kobiet, które chcą być tylko i
            wyłącznie na utrzymaniu mężczyzny jest coraz mniej, że są w
            zaniku.
            Jednak większość znajomych facetów zdecydowanie nie kwapi się do
            małżeństwa. Więc tekst nie jest taki głupi.
            • kosa-13 zgadzam sie z dziewczyna... 01.02.03, 07:18
              choc oczywiscie autorka generalizowala i kazdy zwiazek jest inny, ale to
              prawda, ze kobiety walczyly i walcza o takie same traktowanie jak mezczyzni a
              jednoczesnie chca korzystac z przywilejow, ktore mialy w"starym" systemie.

              dodalbym jeszcze, ze z moich obserwacji wynika, ze niestety nastapil ogromny
              spadek szacunku dla instytucj malozenstwa i zdeklarowanego zwiazku. w ciagu
              kilku ostatnich lat wsrod moich przyjaciol wiele malozenst sie rozpadlo, ot tak
              po prostu, z reguly kobieta pognala za romansem i mirazem wspanialej
              przyszlosci. pewnie faceci nie byli bez winy, ale mi sie zawsze wydawalo, ze
              jak sie juz mowi te tak to na cale zycie, a nie do kiedy mi sie chce (pomijam
              skrajne przypadki). jest to bardzo przykre i zmusza do zastanowienia sie nad
              tym czy komukolwiek mozna zaufac.

              chcialbym rowniez skomentowac wypowiedz autorki:

              Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników kobiecych - nasz partner
              zapewni nam po kilka orgazmów na życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne
              punkty, rozbudzi w nas nieznane nam dotąd pokłady seksualności, a przy tym
              będzie jak po viagrze (chociaż poczułybyśmy się zdradzone i oszukane, gdyby
              rzeczywiście ją zażywał), ale nie zamierzamy w najmniejszym stopniu zachowywać
              się uwodząco, bo przecież erotyczna prowokacja poniża kobietę i czyni z niej
              podległą samicę. Bez fałszywego wstydu pokazujemy partnerowi nasze fizyczne
              defekty, bo jeśli kocha, to musi akceptować nas w pełni

              calkowita prawda, duzo sie mowi o zaspokojeniu kobiety, orgazmach, punktach
              itp. niestety malo sie wspomina o zaspokojeniu mezczyzny.
              drogie panie:
              WYTRYSK NIE JEST ROWNOZNACZNY Z ORGAZMEM,
              niestety wiekszosc kobiet nie wydaje sie zdawac z tego sprawy, oczywiscie nie
              wszystki i mialem szczescie kilka spotkac na swej drodze.
              podobnie jest z kompletnym wyzwoleniem i pokazywaniem defektow, ja naprawde nie
              chce wiedziec o pewnych rzeczach, nie ze sie wstydze, tylko nieraz to odbiera
              ta magie. jak ze wszystkim, jesli mam wszystko brytalonie wylozone przed nami
              na talerzy to nagle traci to wiele ze swego uroku.
          • Gość: Gość Re: Co za bzdury!!!! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 19:40
            Gość portalu: Zosia samosia napisał(a):

            > Z samochodem jezdze sama do mechanika, pieniadze i to niemale
            > tez zarabialam i zarabiam sama. I generalnie nie ma rzeczy,
            > ktorej bym nie mogla zrobic sama (no moze poza malymi
            wyjatkami:-
            > )Do tego nie potrzebuje wychodzic za maz. I jest tylko jeden
            > powod dla ktorego chcialam miec meza, wlasciwie dwa: Po
            pierwsze
            > kocham, po drugie ciekawiej isc przez zycie we dwoje. Dla mnie
            > maz = towarzysz zycia. Tylko tyle i az tyle.
            >
            > Tak wiec arytul uwazam za totalna bzdure, ale rzeczywiscie
            mozna
            > pewne opisane postawy zaobserwowac, ale rzadko i bardziej w
            > mediach niz w zyciu.

            ciekawe byłby usłyszeć co twój mąż miałby w tej sprawie do
            powiedzenia ;-P
          • Gość: Pinga Re: Co za bzdury!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.01.03, 16:14
            Zgadzam sie z Toba Zosiu Samosiu! Ja rowniez wyszlam za maz z
            milosci, moj maz tak samo lubi chodzic do szkoly na wywiadowki,
            woli spedzac czas z rodzina niz w pracy, a ja tez sama jezdze
            do mechanika, itd. itp. Ten artykul poniza bardzo ludzi:
            kobiety i mezczyzn. Robi z mezczyzn beznadziejne istoty bez
            zmyslu odpowiedzialnosci zyciowej, a z kobiet cwaniary patrzace
            tylko na swoje dobro - absolutne bzdury i przykro, ze ludzie w
            dzisiejszych czasach niestety jeszcze takie maja zdanie o
            malzenstwie.
            Serdecznie wszystkim Wam zycze tak szczesliwej rodziny jak
            moja, w ktorej oczywiscie sa konflikty od czasu do czasu, ale
            przeciez jestesmy wszyscy dorosli i powinnismy potrafic
            rozwiazac swoje problemy bez ciaglego generalizowania.
          • Gość: Misiu Zosiu nie boj sie przejdzie Ci IP: OBEDET* / 213.68.127.* 31.01.03, 12:32
            Masz szczesliwa rodzine, niegdy sie nie klocicie, chcesz isc
            przez zycie ze swoim wybrankiem, wciaz chemia milosci. Do czasu.
            Oczywiscie nie zycze Ci, ale pierwsze powazniejsze problemy moga
            Ci ta iddyle zburzyc. Od problemow w pracy, przez kochana
            rodzinke, roznicujace sie wymagania seksualne, a konczac na
            zwyklej nudzie. Teraz jest fajnie i byc moze bedzie dalej. Gdyby
            sie tak stalo to twoj wyjatek potwierdzi jedynie bardzo celnie
            opisana w artykule systuacje.

            Jedyny powod do tworzenia rodziny jest tymczasowa koniecznosc
            zapewnienia dziecku dwojke rodzicow, chociaz i ten wymog (kiedys
            dyktowany wzgledami ekonomicznymi, potem psychologicznymi) teraz
            zanika.

            Wybaczysz mezowi zdrade?
            Wybaczysz mezowi gdy Cie uderzy?
            Czy wciaz wam bedzie tak dobrze jak nagle zabraknie Ci kasy na
            twoj samochod?
            Co zrobisz jak zniknie magia twojego ciala i maz zacznie sie
            ogladac za kazda 17stka - wciaz bedziesz taka slodka?
            Co zrobisz jesli on przestanie Ci pomagac w domu?
            Co zrobisz jesli on wybirze pomoc swojej rodzinie niz twojej?
            Co zrobisz gdy pojawi sie alkochol?
            Co zrobisz jesli itd ....

            Zycie moze wam splatac jeszcze wiele niespodzianek, ciekawe czy
            i w tedy bedziesz przepojona takim optymizmem.
            Wiem, teraz odpowiesz mi jak wasza wielka milosc, tolerancja i
            partnerstwo pomoze wam pokonac wszelkie trudnosci abys podolala
            temu wyzwaniu.

            Pozdr.
            M.
            • Gość: Asia Re: Zosiu nie boj sie przejdzie Ci IP: *.abo.wanadoo.fr 18.02.03, 20:46
              No coz nastepny stereotyp. Tak zle zyczysz Zosi???
              Z przerazeniem przeczytalam Twoj post. Znam wiele malzenstw,ktore przetrwaly
              niejedna burze i wciaz sie kochaja. Najblizszy przyklad to moi rodzice.
              Zycie wcale nie jest zle i niejedno malzenstwo jest nap^rawde szczesliwe.
              A co do Zosi,to zgadzam sie. Ten artykul to dno .
    • Gość: Martini Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: proxyserv1:* / 194.175.90.* 03.01.03, 13:02
      W końcu jakaś kobieta napisała logicznie i sensownie. Nie jestem
      Wrogiem Feminizmu jako takiego i wiem ze z tym da sie życ [wiem
      nie jest to poprawinie polityczne].

      Nasze wojujące Panie często zapominaja, ze chęć posiadania
      takich samych praw równa się również nabyciu sporej dawki
      obowiazków męskich, jak i oddania części swoich przywilejów i to
      tych prawdziwych nie pisanych w cudzysłowie.

      Również tyczy się to brzuszka...
      W końcu do tanga trzeba dwojga, a dlaczego mam być tylko
      potrzebny do zapołodnienia a potem wara.
      • Gość: kika Bład w założeniu IP: 194.181.33.* 03.01.03, 14:35
        walka kobiet nie jest walką o to żeby mieć takie prawa jak
        mężczyźni, albo nie daj Boże żeby być facetami. Chodzi o to by
        nie dyskryminowano kobiet za to, że są kobietami (co niestety u
        nas się zdarza)!I kobieta i mężczyzna są ludźmi, jeśli więc
        człowiekowi płci męskiej na stanowisku dyrektor daje się 100%
        pensji to czemu człowiek o płci żeńskiej otrzymuje 80%?Tylko
        dlatego,że dwa razy w życiu rodzi dziecko?teoretycznie faceci
        pracują dłużej, ale ile procentowo więcej mężczyzn ma zawały?
        Chociażby dlatego, że mniej dbaja o swoje zdrowie niż kobiety.
        Z jednym się zgadzam dziecko to nie jest wyłącznie sprawa
        kobiety, z tym, że obie strony w tym względzie też powinny byc
        traktowane równo. Prawo do wspólnej decyzji (bez przymusu),
        urlop wychowawczy itd
        • Gość: prosty chłop Re: Bład w założeniu IP: *.dialup.medianet.pl 03.01.03, 22:52
          a może tak zamiast natychmiastowej kontry odrobina refleksji...
          może "coś" w tym jest??? Warto się czasami zastanowić jako coś
          widzą inni... przez takie natychmiastowe kontry wiele Kobiet
          mnie swoją postawą wystraszyło. Czy ktoś w ogóle na tym zyskał
          czy wszyscy stracili???
        • Gość: Martini Re: Bład w założeniu? IP: proxyserv1:* / 194.175.90.* 06.01.03, 10:08
          Ok to ja teraz po prośbie. W celach edukacyjnych chciałbym się
          dowiedzieć o źródła tezy, że kobiety zarabiaja 80% tego, co
          meżczyźni. Nie chcodzi mi o kwestionaowanie tego argumentu, a
          jedynie chciałbym dowiedzieć sie na podstawie czego powstał taki
          argument: Żródło, kto to opracował, jakich materiałów użył w
          badaniach, itp.
          • mgramat Re: Bład w założeniu? 06.01.03, 11:39
            Co prawda źródła nie pamiętam ale również bezspornym i powszechnie znanym
            faktem jest, że mimo tego, że kobiety zarabiają mniej to wydają więcej!!!
            To takie perpetum. Wydają co najmniej 200% tego co mężczyźni.
            • Gość: druid Re: Bład w założeniu? IP: 212.244.191.* 07.01.03, 22:03
              podobno - tez zrodel nie pamietam: "80% pieniedzy na swiecie
              zarabiaja mezczyzni, a 80% pieniedzy na swiecie wydaja
              kobiety" :-))
          • Gość: Xena Re: Bład w założeniu? IP: *.acn.waw.pl 06.01.03, 14:37
            Gość portalu: Martini napisał(a):

            > W celach edukacyjnych chciałbym się
            > dowiedzieć o źródła tezy, że kobiety zarabiaja 80% tego, co
            > meżczyźni.

            Chciałam zapytać dokładnie o to samo. Skąd pochodzą takie dane i jaka jest ich
            statystyczna wiarygodność? Zwłaszcza nie bardzo rozumiem sformułowanie "takie
            samo stanowisko dyrektorskie" (implicite zawarte w wypowiedzi kiki). W jakiej
            firmie są dwa _identyczne_ stanowiska kierownicze? Chyba w żadnej - a tylko w
            takim przypadku miałoby sens porównywanie zarobków i mówienie, że kobiety
            zarabiają 80% tego, co mężczyźni. Wszak nigdzie nie jest powiedziane, ze
            kierownik działu A musi byc tak samo wynagradzany, co kierownik działu B (w tej
            samej firmie) - czy też, że dyrektor/prezes firmy X musi zarabiać tyle samo, co
            prezes/dyrektor firmy Y (o podobnym profilu działalności). Wystarczy zresztą
            przejrzec sobie gazetowa liste płac i zobaczyć, jak czasem dramatycznie różnia
            się zarobki osób na teoretycznie podobnych stanowiskach. I te różnice
            niekoniecznie mają związek z płcią - mogą zależeć od faktycznego zakresu
            obowiązków, potencjału finansowego okreslonej firmy (czy też budżetu
            przeznaczanego przez firmę na dany pion), wreszcie - od indywidualnie
            wynegocjowanych warunków płacowych.

            Dlatego chciałabym wiedzieć, skąd sie wzięło to 80%. W jaki sposób to
            obliczono? Według jakich kryteriów porównywano zarobki? I w jaki sposób
            gromadzono dane o zarobkach? Czy kontrolowano - i jak zoperacjonalizowano -
            mało wymierne zmienne jakościowe? Bo na razie mam wrażenie, że te 80% to liczba
            bez rzetelnego statystycznego poparcia, powtarzana przez femizujące kręgi
            gładko i bez większego zastanowienia. Taki propagandowy "fakcik".

            Pozdr.
            • Gość: Martini Re: Bład w założeniu? IP: proxyserv1:* / 194.175.90.* 06.01.03, 15:41
              No właśnie mną kierują podobne wątpliowsci. Nigdy nie miałem
              przyjmenosci / lub nie pracować na etacie dla firmy państowej,
              ale z doswiadczenia z pracy w firmach prywatnych wynikają inne
              wnioski.
              1. Po pierwsze przeważnie w firmach istnieje coś takiego jak
              tajność zarobków. Z Założnia pracownicy na podobych stanowiskach
              mogą sie co najwayżej domyślać "kto i za ile"

              2. Każda pensja + dodatki wynikają z umowy o pracę. Jest to
              umowa dwóch stron firmy i zatrudnianego pracownika /
              zatrudnianej pracowniczki. Jest to swego rodzaju umowa handlowa,
              ze za produkt pt "praca wykonywana" należy sie tyle a tyle.
              Firmie zależy aby kupić ją jak najtaniej, a mi żeby sprzedać ja
              jak najdrozej. Normale jak w życiu. Prowadzone są normalne
              negocjacje. Najpierw firma wybiera z kilku ofert te najlepsze, a
              na końcu zostaje jedna osoba, z którą podpisywana jest umowa.
              Każdy to zna z autopsji.

              Jest to zgoda dwóch wpełniś wiadomych stron, które wiedzą co
              podpisują i na co się godzą.

              Dlatego jezeli dochodzi do dyskryminacji ze względu na pensje,
              to raczej z winy samych Pań, które nie potrafia bić się o swoje.
              Nie twierdzę ze wszystkich i zawsze, ale trudno mi znaleźć inny
              solidny argument przeciw.

              Oczywiście później życie toczy sie swoją drogą i wiadomo, ze są
              błędy i wypaczenia. Dyskrymiancja moze powstawać wtedy. Przy
              pomijaniu w awajsach, podwyżkach, premiach itp. Tu się zgadzam.
              Choć taksamo moze to dotkąć Panów, jak i Panie w każdej
              konfiguracji płci w relacjach szef - podwładny.

              Ale nawet jezeli jest to prawda, ze Panie zarabiają 80% tego co
              Panowie, to i tak "uwieże jak zobaczę".
              Chcecie drogie Wojujące Panie podbierac się tym argumentem
              proszę bardzo, ale pierw uprawdopodobnijcie go cyferkami
              porównaniami statystykami i tym wszytstkim, co napisała powyzej
              Xena
            • annowo Re: Bład w założeniu? 07.01.03, 09:10
              Sama doświadczylam tego,że kobiety zarabiają 80% tego co faceci:
              byłam zatrudniona w firmie razem z facetem i on na okres próbny
              dostał 20% wiecej ode mnie, chociaż ja miałam rok stażu na
              podobnym stanowisku, a on był absolwentem (skończyliśmy ten sam
              kierunek na jednej uczelni)
              • Gość: Xena Re: Bład w założeniu? IP: *.acn.waw.pl 07.01.03, 12:52
                annowo napisała:

                > Sama doświadczylam tego,że kobiety zarabiają 80% tego co faceci:
                > byłam zatrudniona w firmie razem z facetem i on na okres próbny
                > dostał 20% wiecej ode mnie, chociaż ja miałam rok stażu na
                > podobnym stanowisku, a on był absolwentem (skończyliśmy ten sam
                > kierunek na jednej uczelni)

                To zarobiłeś 83,3% tego, co on ;)
                A tak na poważnie - w jaki sposób sie tego dowiedziałaś? od pracodawcy?
                zajrzałaś koledze do umowy czy powiedział Ci o tym w nieformalnej rozmowie?
                okres próbny dotyczył takiego samego stanowiska? negocjowałaś warunki płacowe
                (może Twój kolega był po prostu odważniejszy w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej
                i lepiej się sprzedał, mimo że obiektywnie Ty byłas atrakcyjniejszym
                pracownikiem)? Może miał także dodatkowe kwalifikacje, których Ty - mimo
                rocznego stażu - nie posiadałaś? I - abstrahując od tego, jak odpowiesz na te
                wszystkie pytania - to cały czas przypadek _jednostkowy_, który nie może służyć
                jako podstawa do generalizacji typu "taka jest norma, kobiety zarabiają 80%
                tego, co mżężczyźni". Takie wnioski mozna wysnuwac tylko wtedy, gdy
                przeprowadzi sie na reprezentatywnej próbie rzetelne badania statystyczne. I o
                te badania pytam, a nie o prywatne, pojedyncze doświadczenia.

                Pozdr.
              • Gość: Martini Re: Bład w założeniu? IP: proxyserv1:* / 194.175.90.* 07.01.03, 13:05
                No tak, ale kiedy się o tym doiedziałaś, w czasie rozmowy o
                pracę, czy później?
                Czy nie był to efekt tego że ten Pan po prostu potrafił
                wynegocjować lepsze warunki? O co mi chodzi? Z doświadczenia
                wiem, ze rozmowy w sprawie pracy to w dużej mierze wynik
                zdolności negocjacji, autoprezencji i widełek, jakie pracodawca
                ma na do dyspozycji dla danego stanowiska. Po za tym jeszcze raz
                to podkreślę Umowa o pracę, zawarcie jej jest wynikiem świadomej
                decyzji dwoch stron, które wiedzą co podpisują i jeżeli
                pracodawca proponuje taką, a nie inna stawkę na dzień dobry i
                kandydat się zgadza, to jest to po cześci również wina
                kandydata, ze ma pensję nizsza niż Pan/Pani X przyjęta w tym
                samym terminie do pracy.

                To jest po cześci problem wszystkich kandydatek i kandydatów do
                pracy, ze przygotowują się na rozmowę z zakresu swojej wiedzy,
                praktyki, a kwestię zarobków ogranicza się często kilku cyferek
                w C/V. Nie wielu kandydatek/kadydatów zadaje sobie trud
                przestudiowania listy płac w wyborczej itp. zestawień,
                dowiedzenia się jakie są zarobki itp. Dzięki temu pracodawca
                jest górą i ma mozliwość manipulacji placami tak, aby tą samą
                pracę kupic taniej.

                Paradoksalnie to Panowie powinni miec obniżone płace, a nie
                Panie podwyższone zarobki, bo dzieki temu firmy będą bardziej
                konkurencyjne ;-))). Ale to tylko taki paradox...
              • Gość: pracujący Re: Bład w założeniu? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.02.03, 12:40
                Sama widzisz, że on potrafił wynegocjować lepsze warunki dla siebie. Jeśli
                potrafił to zrobić mimo mniejszego stażu znaczy się że będzie lepiej negocjował
                w przyszłości z partnerami handlowymi. Jest bardziej perspektywicznym
                pracownikiem dla firmy i za to otrzymał już na wstępie większe wynagrodzenie, a
                nie za to że jest mężczyzną.
        • Gość: chris Re: Bład w założeniu IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 11:22
          Wreszcie jakaś kobieta spróbowała spojrzeć na temat z
          perspektywy mężczyzny a już inne przedstawicielki płci pięknej
          reagują w sposób dla siebie typowy - obrażają się i twierdzą, że
          opisana sytuacja ICH nie dotyczy. Co więcej atakują autorkę jako
          występującą przeciwko własnej płci. Może warto jednak zastanowić
          sięprzez chwilę nad słówami autorki, która jako psycholog ma
          chyba większe doświadczenie i artykuł oparła nie tylko o własne
          poglądy lecz również o fakty z własnej praktyki zawodowej ?!
        • Gość: Rafal Re: Bład w założeniu IP: *.if.uj.edu.pl 13.01.03, 09:46
          Kobiety przegodza na emeryrure w wieku lat 60, a mezczyzni w
          wieku 65 lat. Kobiety zyja srednio 78 lat, a mężczyźni 67.
          Kobiety pobieraj emeryture 9-krotnie dłuzej!!!! A moze jest tak
          ze faceci maja robic, a jak juz nie moga to sa niepotrzebni i do
          piachu???
        • Gość: Gość Re: Bład w założeniu IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 20:41
          Gość portalu: kika napisał(a):

          > walka kobiet nie jest walką o to żeby mieć takie prawa jak
          > mężczyźni, albo nie daj Boże żeby być facetami. Chodzi o to by
          > nie dyskryminowano kobiet za to, że są kobietami (co niestety
          u
          > dlatego,że dwa razy w życiu rodzi dziecko?teoretycznie faceci
          > pracują dłużej, ale ile procentowo więcej mężczyzn ma zawały?

          Bo więcej pracują.

          > Chociażby dlatego, że mniej dbaja o swoje zdrowie niż kobiety.

          jw, dlatego nie mają czasu na dbanie o zdrowie.
        • Gość: Zbigniew z wrocław Re: Bład w założeniu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.03, 21:39
          pracowałem kiedyś w typowym "babińcu" same panie, szefowa była
          najbardziej znienawidzona przez podwładne które jak zbawienie
          powitały to że zostałem ich kierownikiem (po miesiącu) i
          stanowiłem bufor pomiędzy nimi i szefową,
          Panie sprawdzają się na stanowiskach kierowniczych w kontaktach
          z mężczyznami, z innymi kobietami zaczynają wojnę. Jeśli kobiety
          mogą wybrać bezpośredniego przełożonego to wybiorą mężczyznę.
          Panowie takrze wybiorą mężczyznę i to wszystko.
          • Gość: michal Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.acn.waw.pl 27.03.03, 11:32
            naprawde tak niewiele osob zauwazylo, ze ten artykul jest
            ironiczny i przewrotny. to chyba wielkie nieszczescie brac
            wszystko wprost.
      • Gość: Beata Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.gemini.net.pl / 192.168.22.* 05.01.03, 13:43
        Chciałabym wiedzieć, gdzie są "ci mili chłopcy, za których
        chętnie byśmy wychodziły". Ci , co się nie żenią to zwykle
        nieudacznicy albo ofiary losu, którzy nie potrafią poradzić
        sobie z własnym życiem, a co dopiero założyć rodzinę.
        • Gość: Ira Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 16.01.03, 08:50
          Gość portalu: Beata napisał(a):

          > Chciałabym wiedzieć, gdzie są "ci mili chłopcy, za których
          > chętnie byśmy wychodziły". Ci , co się nie żenią to zwykle
          > nieudacznicy albo ofiary losu, którzy nie potrafią poradzić
          > sobie z własnym życiem, a co dopiero założyć rodzinę.

          Bravo! Wreszcie ktoś to powiedział, gdzie są ci mili mężczyźni, o których pisze
          autorka artykułu? Nie znam takich, bo pozostali sami nieudacznicy, sama takiego
          trawiłam przez rok i dałam sobie spokój, lepiej i zdrowiej jest być samej!
          • brzoskwinka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 29.01.03, 14:10
            A ja chciałabym się dowiedzieć dlaczego autorka nie napisała artykułu :
            Dlaczego kobiety nie wychodząza mąż? !!!
            Może dlatego, że powód jest dokładnie taki sam jak w przypadku mężczyzn?
          • Gość: LegalONE Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.arcor-ip.net 31.01.03, 21:13
            Gość portalu: Ira napisał(a):

            > Gość portalu: Beata napisał(a):
            >
            > > Chciałabym wiedzieć, gdzie są "ci mili chłopcy, za których
            > > chętnie byśmy wychodziły". Ci , co się nie żenią to zwykle
            > > nieudacznicy albo ofiary losu, którzy nie potrafią poradzić
            > > sobie z własnym życiem, a co dopiero założyć rodzinę.
            >
            > Bravo! Wreszcie ktoś to powiedział, gdzie są ci mili mężczyźni, o których pisze
            >
            > autorka artykułu? Nie znam takich, bo pozostali sami nieudacznicy, sama takiego
            >
            > trawiłam przez rok i dałam sobie spokój, lepiej i zdrowiej jest być samej!

            Witam Drogie Panie!

            Gdzie sa? O tak na przyklad to ja jestem teraz w Niemczech. I bynajmniej nie uwazam sie za nieudacznika. Mam niezle doswiadczenie zawodowe, wkrotce tytul dra i czuje sie wspaniale bedac solo. Moge na sobie "doswiadczac" (prosze wybaczyc to slowo) rozne uklady i rozne partnerki. A to ze zbilza sie 30-tka. zaden problem. Przy dobrym odzywianiu, sporcie i odrobinie swiezego powietrza bede brunetem do 70-tki.

            Sex...pewnie, ze lepiej byloby miec stala partnerke, z ktora moznaby stworzyc naprawde bliska wiez emocjonalna, w ktora moznaby sie wtulic (tak, tak my tez potrzebujemy przytulania, Panie/Panny Feministki) i pomarzyc o wspolnej przyszlosc.

            Pieniadze...tu zgadzam sie z autorka. Zbyt wiele mlodych Panien leci na moje -jeszcze stosunkowo mlode cialo - (oczywiscie, ja tez lece na ich cialo...zeby nie bylo watpliwosci), ale patrza na mnie, jak na blue chipa! Do srodka w ogole nie zagladaja...a to juz ich wielki blad.

            Dzieci...jak medycyna wciza bedzie rozwijala sie z dotychczasowym tempem za 20 lat bedzie mozna miec dzieci bez potrzeby posiadania konkretnej biologicznej partnerki i tych rozterek...antykoncepcja, aborcja, absencja seksualna.

            Summa summarum: JA SOBIE JESZCZE POCZEKAM, ZANIM POWIEM TAK
      • Gość: pracus5@gazeta.pl Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 195.94.218.* 11.01.03, 17:48
        Myślę, że ba taki tekst jest w Polsce za wcześnie. Być może kobiety na
        Zachodzie prezentują juz tego typu podejście do kwestii damsko-męskich
        podobnie, jak kobiety w dużych miastach. W naszym nadwiślańskim kraju jednak
        ciągle jeszcze znakomita większość kobiet ma problemy właśnie z ową
        samodzielnością czy rówqno uprawnieniem, szczególnie tych mieszkających na wsi
        lub w małych miasteczkach.
        Autorka zjamuje sie psychologią na terenie Warszawy, gdzie w ogóle wydaje się
        dominować w stosunku do bliźnich postawa: jak nie ja jego wykorzystam to on
        mnie. W związku z tym generalizuje swoje poglądy na całą Polskę, czym może
        zrobić wiele krzywdy kobietom, które, jak napisałam wciąż jeszcze walczą o to,
        co im się SŁUSZNIE należy.
        Postawa roszczeniowa niewątpliwie występuje. Można by się zastanowić, czy
        generalizując problem nie należałoby się zasatnowić, czy taka postawa kobiet
        nie jest w sensie dziejowo-psychologocznym po prostu odwetem kobiet za wieki
        poniżenia i milczenia. Nie twierdzę, że odwet jest najlepszą reakcją na
        krzywdę, ale czasem może stanowić okoliczność łagodzącą...

        Ogólnie uważam, że takich tekstów nie należy publikować, bo w chwili obecnej, w
        Polsce większości kobiet szkodzą. Każdy, kto czuje się skrzywdzony, ma prawo
        sie bronić, bez względu na to, czy żyje w małzeństwie czy nie.
      • Gość: pracus5@gazeta.pl Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 195.94.218.* 11.01.03, 17:52
        Myślę, że na taki tekst jest w Polsce za wcześnie. Być może kobiety na
        Zachodzie prezentują juz tego typu podejście do kwestii damsko-męskich
        podobnie, jak kobiety w dużych miastach. W naszym nadwiślańskim kraju jednak
        ciągle jeszcze znakomita większość kobiet ma problemy właśnie z ową
        samodzielnością czy rówqno uprawnieniem, szczególnie tych mieszkających na wsi
        lub w małych miasteczkach.
        Autorka zjamuje sie psychologią na terenie Warszawy, gdzie w ogóle wydaje się
        dominować w stosunku do bliźnich postawa: jak nie ja jego wykorzystam to on
        mnie. W związku z tym generalizuje swoje poglądy na całą Polskę, czym może
        zrobić wiele krzywdy kobietom, które, jak napisałam wciąż jeszcze walczą o to,
        co im się SŁUSZNIE należy.
        Postawa roszczeniowa niewątpliwie występuje. Można by się zastanowić, czy
        generalizując problem nie należałoby się zasatnowić, czy taka postawa kobiet
        nie jest w sensie dziejowo-psychologocznym po prostu odwetem kobiet za wieki
        poniżenia i milczenia. Nie twierdzę, że odwet jest najlepszą reakcją na
        krzywdę, ale czasem może stanowić okoliczność łagodzącą...

        Ogólnie uważam, że takich tekstów nie należy publikować, bo w chwili obecnej, w
        Polsce większości kobiet szkodzą. Każdy, kto czuje się skrzywdzony, ma prawo
        sie bronić, bez względu na to, czy żyje w małzeństwie czy nie.
    • Gość: KB Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 212.191.5.* 03.01.03, 13:04
      Autorka artykułu pisze o kobietach bogatych (krem za 700 zl) ,
      operatywnych, z dużego miasta (jaki procent jest takich w naszym
      kraju czy na świecie !?). I to zamazuje rzeczywistość. W moim
      otoczeniu ciezar utrzymania domu (także finansowo) spada w
      wiekszosci przypadków na kobiety. Meżczyzna wprawdzie pomoze
      przy samochodzie (ile razy w miesiącu!?), ale za to oczekuje
      obiadu, zadbanych dzieci i czystych skarpetek (codziennie!).
      • Gość: monisa czy to ladnie? IP: 195.72.90.* 06.01.03, 16:01
        ja to zas sobie mysle, ze ten artykul jest doslownie przetlumaczony z jakiegos
        glupiego amerykanskiego pisemka. w jezyku polskim nie ma wyrazenia "większość
        młodych kobiet lubiłaby wyjść za mąż, i to niekoniecznie dlatego...."
        nie dosyc ze bez sensu to jeszcze zerzniete....
        • w.alkiria bardzo trafne spostrzezenie!! 08.01.03, 13:09
          Gość portalu: monisa napisał(a):

          > ja to zas sobie mysle, ze ten artykul jest doslownie przetlumaczony z
          jakiegos
          > glupiego amerykanskiego pisemka. w jezyku polskim nie ma
          wyrazenia "większość
          > młodych kobiet lubiłaby wyjść za mąż, i to niekoniecznie dlatego...."
          > nie dosyc ze bez sensu to jeszcze zerzniete....

          • Gość: martsy ad rem! IP: *.237.45.207.adsl.by.worldonline.dk 11.02.03, 13:36
            Ale, drogie panie, jest cos na rzeczy, czy nie?

            Nie zaobserwowalyscie nigdy takiego zachowania kobiet wobec facetow?
            Nie zaobserwowalyscie ucieczki facetow od trwalych zwiazkow? Itp.?

            To wszystko jest wydumane, nieprawdziwe?

            Czy moze jest to ciekawy przyczynek do dyskusji, punkt widzenia z boku, bez
            trzymania strony?

            No chyba, ze sie nie chce uzywac mozgu i argumentowac. I na to rzeczywiscie nie
            ma rady.
        • Gość: SG Re: czy to ladnie? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 08.01.03, 16:41
          No jasne! Że też od razu na to nie wpadłam. Gratuluję spostrzegawczości, warto
          by dociec źródła, pewnie bzdurki są trochę "przerobione", ale coś w tym musi
          być.
        • Gość: gosc Re: czy to ladnie? IP: *.mol.uj.edu.pl 10.01.03, 14:36
          tez zwrocilam na to uwage. moze nie przetlumaczony zywcem, ale np. "oparty" na
          anglojezycznych artykulach...
    • Gość: Ishka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 03.01.03, 13:15
      Autorka tego artykułu uczyniła z mężczyzny buhaja rozpłodowego,
      leniwca domowego, myslacego tylko o seksie zwierza. Żałosne. Moj
      taki nie jest ;). Zauważyłam ostatnio ciekawą tendencję do
      animalizacji człowieka w różnego typu publikacjach, i tych
      poważnych i tych mniej "serio". I powtórzę - żałosne podejście
      do człowieka. Jesteśmy homo sapiens, to zobowiązuje. Będę
      wdzięczna za ewentualną odpowiedź Autorki za moje zarzuty. Nie
      jestem psychologiem ale chyba lepiej postrzegam ten świat.
      • Gość: Operator Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.01.03, 13:30
        Zgadam się z przedmówczynią w 100%. Jak czytam te badziewne historyjki o
        strategii samca i samicy o ich interesach i walce o te interesy to mi się mózg
        przewraca na drugą stronę. W grucie rzeczy każdy naukowy dyskurs o świecie jest
        niemożliwy bez redukcji tegoż do jakichś prostszych klocuszków które można
        przestawiać i układać w jakieś zgrabne teoryjki. Ale bez przesady. Naprawdę
        różnimy się czymś więcej od małpiszonów niż tylko tym ze zakładamy majtki na
        dupę.
        • Gość: flyer Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 21:53
          A ja sie nie zgadzam, jak zwykle zreszta ;). Akurat sytuacje
          przedstawiona w artykule znam z autopsji - super wymagania wobec
          "samca" przy pozostawieniu sobie prawa do pelnej swobody i
          ostatniego slowa.

          Co do ukachanych zwierzatek --> nie mozna zapominac, ze w jakims
          tam procencie nasza swiadomosc jest czysto zwierzeca (patrz -->
          odruch bezwarunkowy, poped seksualny). To wlasnie odrzucenie
          roznych kulturowych nalecialosci w zachowaniach pozwala dostrzec
          w miare obiektywny i opisywalny model zachowan.

          Flyer
        • mary_ann Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 23:06
          Och, Operator(ze), tak bardzo chciałabym się znów z Tobą zgodzić... cóż, kiedy
          niestety, życie codziennie boleśnie mnie przekonuje, że w teorii
          socjobiologicznej (oczywiście nie mówię tu o zwulgaryzowanej, poradnikowej
          jej wersji) trudno znaleźć słaby punkt...((


          • Gość: Krycha Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: frodo:* / *.gda.pl 05.01.03, 15:42
            Zośka - trzymaj się - masz rację ))) chłopy w domu nie mają nic
            do powiedzenia...
          • Gość: buddaja Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 217.153.79.* 07.01.03, 22:54
            mary_ann napisała:

            > Och, Operator(ze), tak bardzo chciałabym się znów z Tobą
            zgodzić... cóż, kiedy
            > niestety, życie codziennie boleśnie mnie przekonuje, że w
            teorii
            > socjobiologicznej (oczywiście nie mówię tu o zwulgaryzowanej,
            poradnikowej
            > jej wersji) trudno znaleźć słaby punkt...((
            >


            Odsyłam zatem do literatury profesjonalnej : ( Pisula, Sadowski,
            Chmurzyński)- wersji nie-poradnikowych, gdzie znajdzie Pani
            niezliczone ilości słabych punktów teorii socjobilogicznych ( a
            było ich więcej). I tak t. socj-a mówi że każdemu zależy nma
            rozpowszechnieniu własnego genotypu i eliminacji cudzego, jak
            zatem wytłumaczyłaby Pani (oczywiście w paradygmacie t.
            socjobiologicznych)adopcję (w końcu to nie moje geny!), altruzm
            (pomagać konkurentowi???)... Przykładów takich można podawać bez
            liku, ale oczywiście teria s. to taka łatwa i wygodna teoryjka
            tłumacząca wiele "bezwysiłkowych" i przyjemnych zachowań
            człowieka ( zdrady, rywalizację, egoizm,...)dlatego w
            dzisiejszej dośc hedonistcznej dobie staje się coraz bardziej
            popularna i samousprawiedliwiająca.
            Pozdrawiam

            • Gość: claudel do buddaja (buddai) IP: *.citicorp.com 08.01.03, 13:05
              Gość portalu: buddaja napisał(a):

              >
              > Odsyłam zatem do literatury profesjonalnej : ( Pisula, Sadowski,
              > Chmurzyński)- wersji nie-poradnikowych, gdzie znajdzie Pani
              > niezliczone ilości słabych punktów teorii socjobilogicznych ( a
              > było ich więcej). I tak t. socj-a mówi że każdemu zależy nma
              > rozpowszechnieniu własnego genotypu i eliminacji cudzego, jak
              > zatem wytłumaczyłaby Pani (oczywiście w paradygmacie t.
              > socjobiologicznych)adopcję (w końcu to nie moje geny!), altruzm
              > (pomagać konkurentowi???)... Przykładów takich można podawać bez
              > liku, ale oczywiście teria s. to taka łatwa i wygodna teoryjka
              > tłumacząca wiele "bezwysiłkowych" i przyjemnych zachowań
              > człowieka ( zdrady, rywalizację, egoizm,...)dlatego w
              > dzisiejszej dośc hedonistcznej dobie staje się coraz bardziej
              > popularna i samousprawiedliwiająca.
              > Pozdrawiam
              >


              Proponuję zatem przeczytać trochę literatury naukowej oprócz nie-poradników
              życiowych, przed wypowiadaniem się w temacie teorii socjobiologicznej. Teoria
              socjobiologiczna nie mówi o tym, że organizm dąży do eliminacji cudzych genów!
              to kompletny nonsens! Teoria socjobiologiczna doskonale tłumaczy altruizm,
              który wcale człowieka nie wyróżnia ze świata zwierząt - zachowania
              altruistyczne są tam spotykane i nie są żadną anomalią, działa tu wciąż interes
              egoistyczny –pcha on zwierzę do pomagania innym przedstawicielom własnego
              gatunku w zamian za „oczekiwanie”, że inne zwierzę zachowa się w przyszłości
              podobnie w stosunku do niego. Żadne zwierzę nie dąży do eliminacji genotypów
              innych osobników swojego gatunku, bo te genotypy pokrywają się w ponad 99%.
              Zachowania zwierząt mają w długim okresie na celu przetrwanie ogólnej puli
              genów gatunku, a tylko – w szczególności – własnych. W końcu rozmnażając się
              przekazujemy tylko połowę swoich genów, reszta w naszym potomku jest od obcego
              człowieka, no nie? Gdyby chodziło o przetrwanie dokładnie tylko naszego
              genotypu to natura nie bawiłaby się w rozmnażanie dwupłciowe, tylko
              pozostalibyśmy, podobnie jak organizmy niższe, przy samoklonowaniu, czyli
              podziale 1 osobnika na 2 identyczne. W ewolucji chodzi o to, by przetrwał
              gatunek na najwyższym poziomie dostosowania do środowiska, a nie by świat
              zaludniły klony 1 osobnika.
              Człowiek, który nie może się rozmnażać zresztą i tak biologicznie „nie ma nic
              do roboty”, więc spokojnie może zużyć swoje siły życiowe na wspomaganie
              przeżycia innych przedstawicieli swojego gatunku (tak jak jest w przypadku
              adopcji).
            • mary_ann Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 08.01.03, 17:13
              Gość portalu: buddaja napisał(a):

              > mary_ann napisała:
              >
              > > Och, Operator(ze), tak bardzo chciałabym się znów z Tobą
              > zgodzić... cóż, kiedy
              > > niestety, życie codziennie boleśnie mnie przekonuje, że w
              > teorii
              > > socjobiologicznej (oczywiście nie mówię tu o zwulgaryzowanej,
              > poradnikowej
              > > jej wersji) trudno znaleźć słaby punkt...((
              > >
              >
              >
              > Odsyłam zatem do literatury profesjonalnej : ( Pisula, Sadowski,
              > Chmurzyński)- wersji nie-poradnikowych, gdzie znajdzie Pani
              > niezliczone ilości słabych punktów teorii socjobilogicznych ( a
              > było ich więcej). I tak t. socj-a mówi że każdemu zależy nma
              > rozpowszechnieniu własnego genotypu i eliminacji cudzego, jak
              > zatem wytłumaczyłaby Pani (oczywiście w paradygmacie t.
              > socjobiologicznych)adopcję (w końcu to nie moje geny!), altruzm
              > (pomagać konkurentowi???)... Przykładów takich można podawać bez
              > liku, ale oczywiście teria s. to taka łatwa i wygodna teoryjka
              > tłumacząca wiele "bezwysiłkowych" i przyjemnych zachowań
              > człowieka ( zdrady, rywalizację, egoizm,...)dlatego w
              > dzisiejszej dośc hedonistcznej dobie staje się coraz bardziej
              > popularna i samousprawiedliwiająca.
              > Pozdrawiam
              >
              • mary_ann Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 09.01.03, 09:14

                Jeszcze raz piszę, bo nie wiem czemu ze wczorajszego postu wypadł cały mój
                komentarz do postu buddaji:

                > Gość portalu: buddaja napisał(a):
                >
                > > > Odsyłam zatem do literatury profesjonalnej : ( Pisula, Sadowski,
                > > Chmurzyński)- wersji nie-poradnikowych, gdzie znajdzie Pani
                > > niezliczone ilości słabych punktów teorii socjobilogicznych ( a
                > > było ich więcej).

                Proszę uważnie czytać posty, ktore Pan(-) złośliwie komentuje! Ja własnie
                powoływałam się na literaturę NIEporadnikową, naukową.

                I tak t. socj-a mówi że każdemu zależy nma
                > > rozpowszechnieniu własnego genotypu i eliminacji cudzego, jak
                > > zatem wytłumaczyłaby Pani (oczywiście w paradygmacie t.
                > > socjobiologicznych)adopcję (w końcu to nie moje geny!), altruzm
                > > (pomagać konkurentowi???)... Przykładów takich można podawać bez
                > > liku, > >

                Teoria socjobiologiczna ( a raczej różne jej warianty) wiele miejsca poświęca
                ewolucyjnemu pochodzeniu zachowań altruistycznych i ich istnienie da się na
                jej gruncie doskonale uzasadnić . Jednak dyskusja na ten temat wychodzi juz
                poza ramy tego watku.
                Pozdrawiam również
                Mary_ann
        • Gość: Toni Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.telia.com 05.01.03, 01:35
          Gość portalu: Operator napisał(a):

          > Zgadam się z przedmówczynią w 100%. Jak czytam te badziewne
          historyjki o
          > strategii samca i samicy o ich interesach i walce o te
          interesy to mi się mózg
          > przewraca na drugą stronę. W grucie rzeczy każdy naukowy
          dyskurs o świecie jest
          >
          > niemożliwy bez redukcji tegoż do jakichś prostszych
          klocuszków które można
          > przestawiać i układać w jakieś zgrabne teoryjki. Ale bez
          przesady. Naprawdę
          > różnimy się czymś więcej od małpiszonów niż tylko tym ze
          zakładamy majtki na
          > dupę.
          +++++++++++++++++

          Tak, między innymi tym, że jeszcze chętniej je zdejmujemy !
        • Gość: MichalPi Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.isns.uw.edu.pl 06.01.03, 08:26
          > Zgadam się z przedmówczynią w 100%. Jak czytam te badziewne
          historyjki o
          > strategii samca i samicy o ich interesach i walce o te
          interesy to mi się mózg
          > przewraca na drugą stronę.

          Okej, drodzy ludzie :) Ale czy jedno Wam nie umyka? Autorka
          poruszyła ten konkretny wątek zaczynając od słów: "zdaniem
          antropologów". Jest 'drobna' różnica między cytowaniem a
          wypowiadaniem się w swoim imieniu, nieprawdaż? :)
          Refleksja ogólna, przy okazji niniejszego wątku: moje wrażenie
          jest takie, że ludziom coraz trudniej jest się zrozumieć, nawet
          jeśli mówią w tym samym języku. Selekcja treści jest
          przytłaczająca, widzimy to, co chcemy widzieć, słyszymy to, co
          chcemy słyszeć. Przykre, bo nie rokuje dobrze dla całego
          gatunku...
          • Gość: sk Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.businessman.com.pl / localhost 06.01.03, 11:38
            Powiem tyle , nic odkrywczego w tekście nie ma poza tym ,że
            jedne kobiety zastanawiają się na tym, o czym pisze autorka, a
            inne uważaja podobne wypowiedzi za brednie. Jak zwykle zawsze są
            dwie strony medalu. Kobiety wywalczyły sobie prawo do pracy, do
            decydowania w wielu sprawach (polityka, ekonomia, ale i
            wychowanie dzieci), same chciały, by ich głos był słyszalny i
            brany pod uwage na równi z tym, co mówia mężczyźni. Z czasem
            stało się tak,że faceci wycofali się z zabierania głosu czy
            robienia pewnych czynności - skoro one to potrafią i robią, i
            jeszcze są z tego dumne, to po co my - faceci będziemy sie
            pchać. Talka postawa doprowadza często do sytuacji, w której z
            jednej strony cieszymy się ,że możemy robić to co robimy, ale
            zdajemy sobie sprawę, że pokłady kobiecości w czystej postaci są
            w nas takie same. I w rezultacie facet nie wie, czy brać nas na
            kolana i przytulać, czy my w ogóle tego potrzebujemy, czy już
            tak swietnie czujemy się wydzierając im kolejne czynności i
            starając się dorównać im i być równo traktowane , a niektóre z
            nas pewnie mają serdecznie dosyć tego "radzenia sobie ze
            wszystkim" o co walczyły nasze babki, a co niektórym z nas w tym
            i mnie wychodzi czasami bokiem. Dlatego tekst p. Milskiej jest
            potrzebny i myślę,że jest tak naprawdę przyjazny mężczyznom,
            których i ona i ja zwyczajnie lubimy i potrzebujemy.
          • mary_ann Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 06.01.03, 19:42
            Gość portalu: MichalPi napisał(a):

            > > Zgadam się z przedmówczynią w 100%. Jak czytam te badziewne
            > historyjki o
            > > strategii samca i samicy o ich interesach i walce o te
            > interesy to mi się mózg
            > > przewraca na drugą stronę.
            >
            > Okej, drodzy ludzie :) Ale czy jedno Wam nie umyka? Autorka
            > poruszyła ten konkretny wątek zaczynając od słów: "zdaniem
            > antropologów". Jest 'drobna' różnica między cytowaniem a
            > wypowiadaniem się w swoim imieniu, nieprawdaż? :)
            > Refleksja ogólna, przy okazji niniejszego wątku: moje wrażenie
            > jest takie, że ludziom coraz trudniej jest się zrozumieć, nawet
            > jeśli mówią w tym samym języku. Selekcja treści jest
            > przytłaczająca, widzimy to, co chcemy widzieć, słyszymy to, co
            > chcemy słyszeć. Przykre, bo nie rokuje dobrze dla całego
            > gatunku...


            Nic dodać, nic ująć (niestety)
      • Gość: ja Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.okym.enjoy.ne.jp 03.01.03, 13:44
        Moge przytoczyc styl zycia w Japonii.Kobieta bardzo wczesnie
        rozglada sie za mezem,ktory zapewni jej utrzymanie.Kobieta musi
        wypelnic wszystkie obowiazki domowe,zajac sie dziecmi i byc
        ostrozna,zeby wieczorem potomstwo nie robilo zbyt wielkiego
        halasu,bo maz jest zmeczony.Jego zmeczenie(nie zawsze
        rzeczywiste) wymusza na kobiecie "tanczenie" wokol niego bez
        zadnych zastrzezen:podanie,odebranie ubrania,przyniesienia
        ciezszych zakupow,itp,itd...Jej obowiazki nie koncza sie w
        domu.W czasie wspolnych podrozy(ktorych jest niewiele,bo ona
        nie musi odpoczywac-przeciez nie pracuje!)to ona dzwiga
        bagaze.On ma rece wolne.On dyktuje,on wymaga.A do tego-on i ona
        posluguja sie innymi slowami,innymi formami grzecznosciowymi.
        Zreszta latwo sie o tym przekonac sluchajac, jak Japonczyk mowi
        w innym jezyku.On nie powie prosze,bo nie ma pojecia,ze
        istnieje potrzeba wypowiedzenia takiego slowa.Takie jest tam
        wychowanie od pokolen.
        Wiec kobiety!Nie pozwolmy sobie wmowic,ze to czego oczekujemy
        od mezczyzn przerasta jego mozliwosci.Prawda jest,ze jezeli
        mezczyzna kocha,to jest w stwnie gory przenosic.Z wlasnej
        woli,a nie dlatego,ze ktos go do czegos zmusza.
        • Gość: Toni Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.telia.com 05.01.03, 01:38
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > Moge przytoczyc styl zycia w Japonii.Kobieta bardzo wczesnie
          > rozglada sie za mezem,ktory zapewni jej utrzymanie.Kobieta
          musi
          > wypelnic wszystkie obowiazki domowe,zajac sie dziecmi i byc
          > ostrozna,zeby wieczorem potomstwo nie robilo zbyt wielkiego
          > halasu,bo maz jest zmeczony.Jego zmeczenie(nie zawsze
          > rzeczywiste) wymusza na kobiecie "tanczenie" wokol niego bez
          > zadnych zastrzezen:podanie,odebranie ubrania,przyniesienia
          > ciezszych zakupow,itp,itd...Jej obowiazki nie koncza sie w
          > domu.W czasie wspolnych podrozy(ktorych jest niewiele,bo ona
          > nie musi odpoczywac-przeciez nie pracuje!)to ona dzwiga
          > bagaze.On ma rece wolne.On dyktuje,on wymaga.A do tego-on i
          ona
          > posluguja sie innymi slowami,innymi formami grzecznosciowymi.
          > Zreszta latwo sie o tym przekonac sluchajac, jak Japonczyk
          mowi
          > w innym jezyku.On nie powie prosze,bo nie ma pojecia,ze
          > istnieje potrzeba wypowiedzenia takiego slowa.Takie jest tam
          > wychowanie od pokolen.
          > Wiec kobiety!Nie pozwolmy sobie wmowic,ze to czego oczekujemy
          > od mezczyzn przerasta jego mozliwosci.Prawda jest,ze jezeli
          > mezczyzna kocha,to jest w stwnie gory przenosic.Z wlasnej
          > woli,a nie dlatego,ze ktos go do czegos zmusza.
          +++++++++++
          No i jest kochany, tak, że to widzi i odczuwa, prawda ?
        • Gość: Marlena Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.ipt.aol.com 06.01.03, 23:25

          Przez chwile wydawalo mi sie ze Ja opisujesz malzenstwo po polsku ,no chocby w
          wydaniu moich rodzicow , to popatrz nie wiedzialam ze tak blisko nam do Japonii
      • Gość: adam Gumanski Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.165.134.207.dsl.visp.ca 04.01.03, 09:57
        droga pani Ishko,
        prosze jescze raz przeczytac artykul, bo sprawia pani wrazenie jak by czegosnie
        doczytala,(gdzie jest mowa o buhaju rozplodowym?)
        czytelnik
        • Gość: adam Gumanski Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.165.134.207.dsl.visp.ca 04.01.03, 10:33
          Uwazam powyzszy artykul za nadwyraz trafnie oceniajacy stan obecnie panujacych
          stosunkow damsko-meskich, a ja jestem 100%wym przykladem przedlozonej powyzej
          Teorii.
          Mam 30 lat, jestem zawodowym sportowcem, od 10 lat pracujacym w Niemczech, a
          obecnie w Kandzie. Aczkolwiek stac mnie finansowo na "zafundowanie" sobie
          zwiazku malzenskiego, jednakze swiadomie unikam formalizowania poszczegolnych
          moich zwiazkow. Pytanie: "dlaczego?" - Odpowiedz: To mi sie nie oplaca i to pod
          wieloma wzgladami: emocjonalnym, sexualnym, towarzyskim, a juz napewno nie
          finansowym! Obszerniejszy opis odpowiedzi mozna znalezc w omawianym
          artykule.Taki stan rzeczy z jadnej strony sprowadza mnie do wielu refeksji, z
          drugiej bardzo mnie martwi i smuci. Poniewaz chce miec dziecko, i chce zeby
          mialo ono matke , ktora jest kochana przez ojca ( z wzajemnoscia).
          I jeszcze jedna sprawa. Ostatnie wersy artykulu mozna oderac jako futurystyczna
          przepowiednie, chodzi mi o fragment o Feministkach i o Gayach klonujacych
          dzieci. Moi drodzy wsplczytelnicy, na zachodzie tzn. w krajach takie jak
          Niemcy, Francja , USA, Kanada to juz nalezy niestety do codziennosci!
          Mam nadzieje, ze Polske uniknie ten zwyrodnialy proces zniewiesciena mezczyzn i
          z maskulizowania kobiet, ktorego niewatpliwym mediatorem jest PIERDOLONA
          EMACYPACJA!
          Z pozdrowieniami dla rodakow i rodaczek
          aduni@gmx.net
          • Gość: koko Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.more7.com / 192.168.1.* 05.01.03, 14:19

            Hi swiatowy gosciu?!!!
            ale to zalosne, poczekaj jeszcze z 10-15 lat gdy wszyscy twoi
            znajomi dookola beda mieli juz poukladane zwiazki a ty bedziesz
            podstarzalym samotnym gosciem rozpaczliwie szukajacej
            kochajace "mamusi"(tak... i bedzie to prawdobodobnie laska
            cool dla takiego goscia jak ty, no bo co koledzy powiedza)
            ktora zapewne poleci tylko na twoja kase i poczeka no wiesz na
            co....
            :-))


            Gość portalu: adam Gumanski napisał(a):

            > Uwazam powyzszy artykul za nadwyraz trafnie oceniajacy stan
            obecnie panujacych
            > stosunkow damsko-meskich, a ja jestem 100%wym przykladem
            przedlozonej powyzej
            > Teorii.
            > Mam 30 lat, jestem zawodowym sportowcem, od 10 lat pracujacym
            w Niemczech, a
            > obecnie w Kandzie. Aczkolwiek stac mnie finansowo
            na "zafundowanie" sobie
            > zwiazku malzenskiego, jednakze swiadomie unikam formalizowania
            poszczegolnych
            > moich zwiazkow. Pytanie: "dlaczego?" - Odpowiedz: To mi sie
            nie oplaca i to pod
            >
            > wieloma wzgladami: emocjonalnym, sexualnym, towarzyskim, a juz
            napewno nie
            > finansowym! Obszerniejszy opis odpowiedzi mozna znalezc w
            omawianym
            > artykule.Taki stan rzeczy z jadnej strony sprowadza mnie do
            wielu refeksji, z
            > drugiej bardzo mnie martwi i smuci. Poniewaz chce miec
            dziecko, i chce zeby
            > mialo ono matke , ktora jest kochana przez ojca ( z
            wzajemnoscia).
            > I jeszcze jedna sprawa. Ostatnie wersy artykulu mozna oderac
            jako futurystyczna
            >
            > przepowiednie, chodzi mi o fragment o Feministkach i o Gayach
            klonujacych
            > dzieci. Moi drodzy wsplczytelnicy, na zachodzie tzn. w krajach
            takie jak
            > Niemcy, Francja , USA, Kanada to juz nalezy niestety do
            codziennosci!
            > Mam nadzieje, ze Polske uniknie ten zwyrodnialy proces
            zniewiesciena mezczyzn i
            >
            > z maskulizowania kobiet, ktorego niewatpliwym mediatorem jest
            PIERDOLONA
            > EMACYPACJA!
            > Z pozdrowieniami dla rodakow i rodaczek
            > aduni@gmx.net
          • Gość: alinapi Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.gl-jp.digi.pl 14.01.03, 00:58
            sBuchaj Adamie, uwa|am |e powinienie[ wrocic do kraju i
            sprobowac poznac kogos naprawde wartosciowego. Kobiety sa u nas
            naprawde myslace i wiedza kogo mozna zaczepic.
            Prosze sprobuj
    • Gość: annie Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.01.03, 13:28
      no coz... moge tylko pogratulowac kolejny raz pani
      Wrzosinskiej 'wnikliwej analizy'... no rece opadaja...
      Bardzo ciekawi mnie jaka grupa spoleczna znalazla sie pod lupa
      tym razem. I gdzie rezyduje, bo chyba zaszelescilo dosc mocno
      papierowymi stronami magazynow. Mam nieodparte wrazenie, ze od
      psychologa nalezy wymagac czegos wiecej niz tylko wnioskow
      wyciagnietych na podstawie lektury kolorowych pism dla pan. Czas
      porzucic TS i Elle!!! Zycie jest gdzie indziej!
      A jesli to jednak ambitny projekt? I przedstawiony nam wyklad
      poparty zostal obserwacja? Smierc psychologii chcialoby się
      obwiescic – bo jak wiadomo to nauka empiryczna i moze wymagac
      wysciubienia nosa poza wlasne zycie badz tez wyobrazenia o zyciu
      bądź tez wyobrazenia o zyciu wyobrazone w filmach :)
      Przykro patrzec, jak podpierajac sie naukowym autorytetem, ktos
      przejezdza walcem po ukladzie partnerskim. Zastanawia mnie co
      jest motorem. Zazdrosc, ze nie było się dosc bystrym, by się
      przytomnie umoscic? Zal, ze jednak trening z dziecinstwa jest
      tak silnie wdrukowany? Jakiekolwiek motywy to nie sa, tworzy
      autorka rownie pochyla, zaburza rownowage. Wraca, czy tego chce
      czy nie, do sredniowiecznej wizji KOBIETY WINNEJ CALEMU ZLU. I
      już. Po co wdawac się w szczegoly....
      Bo jakaz mamy alternatywe, jesli my kobiety nie zacznieciemy
      dmuchac i chuchac na naszych biednych nie radzacych sobie z
      zyciem chlopcow coz nas czeka za pare lat?????!!!!! Jacy oni
      biedni i ucisnieni, nawet kobieta musi w ich obronie stawac.
      Dlaczego nie można przyjac dojrzalosci obu stron budujacych
      zwiazek? ‘Chyba nigdy nie miałyśmy takiej szansy stworzenia
      korzystnego dla kobiet modelu relacji męsko-damskich jak teraz.
      I tę właśnie szansę krok po kroku marnujemy.’ Dlaczego my
      kobiety – a nie MY, LUDZIE? Wlasnie matkujaca wiecznie
      cierpietnica nie jest atrakcyjna partnerka! Tego Pani już nie
      dostrzega? Ale na szczescie LIGA RZDZI< LIGA RADZI< LIGA NIGDY
      CIE NIE ZDRADZI!!!!! Seksmisje w Swieta znowu puscili? Czy to
      może prezent pod choinke?
      Nie dziwi mnie taki poglad, skoro przewija sie przez caly teks,
      scisly podzial na to co meskie i niemeskie (rzec by się chcialo
      NIEMESKOOSOBOWE :)) – chyba jednak trening w Pani przypadku
      zadzialal az za dobrze. Zmywaniu, praniu czy zmianie pieluch
      oddaje się Pani z piesnia na ustach, dobrze, tylko czemu
      negocjacje to zbyt trudna sztuka, nie mowiac o naprawie opony?
      A to już czystej wody demagogia, ktorej komentowac mi się nie
      chce: ‘Żądamy, by nasz nowoczesny partner rozumiał, że bliskość
      fizyczna może być wyrazem nie tylko pragnień seksualnych, ale i
      czułości, natomiast same nie zamierzamy uznać, że konstrukcja
      typowego mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni czysto
      platonicznych przytulanek’ –. Proszę pokazac mi zdrowa na ciele
      i umysle kobiete, ktorej wystarczaja ‘przytulanki’.... A
      przepraszam! jednak zdaje sobie Pani z tego sprawe bo już akapit
      nizej : ‘Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników
      kobiecych - nasz partner zapewni nam po kilka orgazmów na
      życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne punkty’. Chcialoby
      się rzec typowy BRAK LOGIKI. Mowilam na poczatku, za duzo TS...
      Powinni dolaczyc instrukcje obslugi z wyraznie wytluszczona
      informacja, ze nie należy czytac zbyt często i zbyt brac do
      serca zamieszczanych w nim porad.
      I kwiatek na koniec:
      ‘Za kilka pokoleń nasze następczynie będą się mogły rozkoszować
      towarzystwem damskich bokserów oraz mężczyzn homoseksualnych z
      wyboru rozmnażających się przez klonowanie’.
      I co tak najbardziej boli? Ze strachu przed dorosloscia mezczyzn
      otwiera się patriarchalna szufladka z wcisnietym homofobem... a
      i jeszcze to nieszczesne klonowanie - rzeczywiscie!! Zgroza!!!
      Apokalipsa blisko... ludzie obudzcie się.... A jednak
      Machulski...
      Nie pozostaje mi nic innego: Albercik wychodzimy!
      • Gość: Mateusz Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.euv-frankfurt-o.de 03.01.03, 13:46
        Hej Annie, podobal mi sie twoj komentarz. Niestety pani
        Milska-Wrzosinska odkad pamietam wypisuje te bzdury w
        Obcasach. Chyba sie ma za "obronczynie tradycyjnego
        porzadku" i konwencjonalnych sposobow postrzegania
        relacji damsko-meskich. Swoja droga szkoda calego
        magazynu, bo stacza sie od dluzszego czasu. Zapowiadal
        sie na ambitniejsze pismo dla kobiet i co rozumniejszych
        mezczyzn, a dotarl na poziom Pani Domu. Przykro mi to
        stwierdzic, ale "Wysokie obcasy" jak tylko moga odcinaja
        sie od, wedlug obiegowej opinii, niekonwencjonalnych
        sadow takich autorek jak Kinga Dunin, a transportuja
        obraz kobiety zainteresowanej kosmetykami i fatalaszkami
        oraz facetow majsterkowiczow. Odpowiednio tez dobieraja
        sobie "ekspertow". Szkoda, naprawde szkoda, ale taka jest
        cena popularnosci.
        • Gość: annie kinga dunin IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 03.01.03, 14:15
          wlasnie w WO rozpetala sie burza - troche pozno, moze to kwestia druku, moze
          nie. mur sie ustawil za dunin niezly : maria janion, sławomir sierakowski, olga
          tokarczuk, agnieszka graff ... no i my czytelnicy....
          czekam z niecierpliwoscia na kolejna polemike agnieszki kublik... no bo chyba
          strusiem nie bedzie, moze sie skuma z wrzosinska - to dopiero bedzie
          merytoryczna spolka!!!
          pozdrawiam
          • Gość: kacperek Re: kinga dunin IP: *.proxy.aol.com 06.01.03, 00:44
            cytaty, polemiki, kontrowersyjne/czyt. glupie/ artykuly ... ludzie czym wy
            zyjecie, zycie nie toczy sie w gazetach , ja tu jestem calkiem przez przypdek-
            zle klikniecie, generalnie zyje sobie sam, pracuje,wydaje lub
            oszczedzam,drugiej polowki nie potrzebuje /na dzis dzien/ i wszystko jest w
            porzadku, czytajac ten belkot i polowe komentarzy mam wrazenie ze jestem z
            kosmosu, czym tu sie tak podniecac, odejdzie od komputera, zadzwoncie do
            kumpla, kumpeli umocie sie z kims i poprostu zyjcie.
        • Gość: magda.gdansk Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.coe.int 06.01.03, 18:28
          Gość portalu: Mateusz napisał(a):

          > Hej Annie, podobal mi sie twoj komentarz. Niestety pani
          > Milska-Wrzosinska odkad pamietam wypisuje te bzdury w
          > Obcasach. Chyba sie ma za "obronczynie tradycyjnego
          > porzadku" i konwencjonalnych sposobow postrzegania
          > relacji damsko-meskich. Swoja droga szkoda calego
          > magazynu, bo stacza sie od dluzszego czasu. Zapowiadal
          > sie na ambitniejsze pismo dla kobiet i co rozumniejszych
          > mezczyzn, a dotarl na poziom Pani Domu. Przykro mi to
          > stwierdzic, ale "Wysokie obcasy" jak tylko moga odcinaja
          > sie od, wedlug obiegowej opinii, niekonwencjonalnych
          > sadow takich autorek jak Kinga Dunin, a transportuja
          > obraz kobiety zainteresowanej kosmetykami i fatalaszkami
          > oraz facetow majsterkowiczow. Odpowiednio tez dobieraja
          > sobie "ekspertow". Szkoda, naprawde szkoda, ale taka jest
          > cena popularnosci.

          Zgadzam sie z Wami obojgiem. Milska-Wrzosinska niby terapeutka z tytulami, a
          pisze jak z magla. I nienawidzi kobiet, i gardzi nimi, co pokazuje w kazdym
          swoim tekscie, i to za kazdym razem coraz bardziej.
          Wzywam do bojkotu Milskiej- Wrzosinskiej jako terapeutki: nie chodzcie do niej,
          kobiety, bo dlaczego mialybyscie placic wlasnymi pieniedzmi za te lekcje
          pogardy, niecheci i sredniowiecznego bredzenia, ze wszystkie jestescie same
          sobie winne?
          Byloby niezle, gdyby terapeutycznymi osiagnieciami Milskiej-Wrzosinskiej
          zainteresowaly sie wladze Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, albo innego
          stowarzyszenia terapeutow: jezeli prowadzi terapie tak, jak pisze - a dlaczego
          mialoby byc inaczej - to moze niech sie zajmie czym innym, w czym nie bedzie
          tak ranic i dolowac ludzi?
          • Gość: chris Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 11:16
            Wreszcie jakaś kobieta spróbowała spojrzeć na temat z
            perspektywy mężczyzny a już inne przedstawicielki płci pięknej
            reagują w sposób dla siebie typowy - obrażają się i twierdzą, że
            opisana sytuacja ICH nie dotyczy. Co więcej atakują autorkę jako
            występującą przeciwko własnej płci. Może warto jednak zastanowić
            sięprzez chwilę nad słówami autorki, która jako psycholog ma
            chyba większe doświadczenie i artykuł oparła nie tylko o własne
            poglądy lecz również o fakty z własnej praktyki zawodowej ?!
          • Gość: chris1 Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 11:17
            Wreszcie jakaś kobieta spróbowała spojrzeć na temat z
            perspektywy mężczyzny a już inne przedstawicielki płci pięknej
            reagują w sposób dla siebie typowy - obrażają się i twierdzą, że
            opisana sytuacja ICH nie dotyczy. Co więcej atakują autorkę jako
            występującą przeciwko własnej płci. Może warto jednak zastanowić
            sięprzez chwilę nad słówami autorki, która jako psycholog ma
            chyba większe doświadczenie i artykuł oparła nie tylko o własne
            poglądy lecz również o fakty z własnej praktyki zawodowej ?!
            • Gość: magda.gdansk Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.coe.int 09.01.03, 10:57
              Gość portalu: chris1 napisał(a):

              > Wreszcie jakaś kobieta spróbowała spojrzeć na temat z
              > perspektywy mężczyzny a już inne przedstawicielki płci pięknej
              > reagują w sposób dla siebie typowy - obrażają się i twierdzą, że
              > opisana sytuacja ICH nie dotyczy. Co więcej atakują autorkę jako
              > występującą przeciwko własnej płci. Może warto jednak zastanowić
              > sięprzez chwilę nad słówami autorki, która jako psycholog ma
              > chyba większe doświadczenie i artykuł oparła nie tylko o własne
              > poglądy lecz również o fakty z własnej praktyki zawodowej ?!

              JA JESTEM ZDANIA, ZE MILSKA-WRZOSINSKA PATRZY NA RELACJE MIEDZY PLCIAMI Z
              RACZEJ Z PERSPEKTYWY PROWINCJONALNEGO MAGLA. JEJ TEKST JEST NAPISANY JADEM, I
              DLATEGO NIE SADZE, ZEBY ZASLUGIWAL NA ZASTANAWIANIE SIE NAD NIM.
              PSYCHOTERAPEUTA/TKA, KTORY ZIEJE NIECHECIA I POGARDA DO LUDZI ORAZ OPERUJE
              GLOWNIE STEREOTYPAMI JAKO GLOWNYM NARZEDZIEM POZNAWCZYM, A W PRZYPADKU MILSKIEJ-
              WRZOSINSKIEJ TO JUZ KTORYS KOLEJNY WYSTEP TEGO RODZAJU, MUSI SIE LICZYC Z TYM,
              ZE PUBLICZNOSC ZACZNIE SOBIE ZADAWAC PYTANIA O JAKOSC JEJ/JEGO KOMPETENCJI
              ZAWODOWYCH, I TYLE. WSPOLCZUJE JEJ PACJENTOM, KTORYMI ZAPEWNE GARDZI, BO MAJA
              PROBLEMY. ONA NIE MA PROBLEMOW, WIE JAK JEST I JAK POWINNO BYC. PROBLEMY
              ZYCIOWE CZY DUCHOWE MAJA ZAS WYLACZNIE GAPY I IDIOCI.
              • Gość: JO Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.03, 14:42
                "JEJ TEKST JEST NAPISANY JADEM,"
                znasz slowo "ironia"?
                I
                DLATEGO NIE SADZE, ZEBY ZASLUGIWAL NA ZASTANAWIANIE SIE NAD NIM.
                znasz słowo "refleksja"?
                • Gość: magda.gdansk Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.coe.int 16.01.03, 14:35
                  Gość portalu: JO napisał(a):

                  > "JEJ TEKST JEST NAPISANY JADEM,"
                  > znasz slowo "ironia"?
                  > I
                  > DLATEGO NIE SADZE, ZEBY ZASLUGIWAL NA ZASTANAWIANIE SIE NAD
                  NIM.
                  > znasz słowo "refleksja"?

                  Znam oba slowa swietnie. Znam rowniez teksty Milskiej-
                  Wrzosinskiej. Nie moge nijak przychylic sie do opinii, ze
                  posluguje sie ona ironia jako srodkiem wyrazu.
                  Twoja zatem ironia jest calkowicie chybiona.
                  • Gość: JO Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.03, 14:33
                    Gość portalu: magda.gdansk napisał(a):

                    > Gość portalu: JO napisał(a):
                    >
                    > > "JEJ TEKST JEST NAPISANY JADEM,"
                    > > znasz slowo "ironia"?
                    > > I
                    > > DLATEGO NIE SADZE, ZEBY ZASLUGIWAL NA ZASTANAWIANIE SIE NAD
                    > NIM.
                    > > znasz słowo "refleksja"?
                    >
                    > Znam oba slowa swietnie. Znam rowniez teksty Milskiej-
                    > Wrzosinskiej. Nie moge nijak przychylic sie do opinii, ze
                    > posluguje sie ona ironia jako srodkiem wyrazu.
                    > Twoja zatem ironia jest calkowicie chybiona.


                    Jej tekst to ironia dotyczaca modelu kobiety w mediach. Satyra. Aczkolwiek nie
                    pozbawiona podstaw , przykladow z zycia. A potwierdzil to ostatnio- nie w
                    nawiazaniu di tego artykulu- prof. Lew Starowicz. On tez jest głupi?
                    • Gość: mała Re: znam IP: *.dolnet.myslenice.pl.eu.org / 192.168.1.* 29.01.03, 15:44
                      W odpowiedzi na artykuł:
                      Oczywiście,ze znam takich mężczyzn, którzy potrzebują małżeństwa!!!!!!
                      Osobiście doświadczam tego od 7 długich, ale bardzo przyjemnych lat
          • Gość: Tomasz Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: 193.0.236.* 08.01.03, 15:38
            Popieram bojkot. Spodobało mi sie jedno ze zdań wśród komentarzy, że p. Milska-
            Wrzesińska prezentuje w swoim tekście przykład niezrównoważonej emocjonalnie
            kobietki-idiotki.
            Jestem mężem od kilku lat. Swój związek uważam za partnerski. Od początku oboje
            pracujemy, przez pewien czas żona utrzymywała dom, bo ja pozostawałem bez
            pracy, teraz oboje pracujemy, ja zarabiam więcej, ale dom utrzymujemy dzieląc
            sie wszystkimi wydatkami po połowie. Dzielimy sie tez obowiązkami po połowie.
            Nie pilnujemy ścisle tego podziału, ale nigdy nie było to tez przyczyną sporu
            między nami. Żona zaproponowała swój udział na równi z moim. Swoje koszule
            prasuję sam i nie widze powodu by miała to robic żona, zwłaszcza, że codziennie
            noszę koszule.
            Gwoździe wbijam ja, podobnie załatwiam wszystkie usterki domowe i sprawy
            związane z samochodem, nie widzę powodu by miało to zaburzać nasze parterstwo,
            robię to lepiej i szybciej niż żona.
            Poza tym za obraźliwe dla mężczyzn uważam słowa: "konstrukcja typowego
            mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni czysto platonicznych
            przytulanek", czy to oznacza, że jesli moja parterka jest dłużej chora, albo w
            zaawansowanej ciąży lub musiała wyjechać ja od razu pędzę zaspokajać chucie
            typowego mężczyzny gdzieś indziej?
            Podobnie zdanie "(Kobiety) nie chcą (...) być dyspozycyjne seksualnie na
            żądanie" brzmi obraźliwie, bo co znaczy byc dyspozycyjną na żądanie? Gdzie w
            seksie mowa o żadaniach? To prawdziwie średniowieczne poglądy, pisząc takie
            słowa, pani psycholog nieświadomie czyni dużą krzywde kobietom, popierając tych
            mężów, którzy żądają stałej dyspozycji seksulanej.
            Co więcej wszystkie kobiety z mojego otoczenia, koleżanki z pracy, żony
            kolegów, przyjaciół zdają sie potwierdzać że niewiele jest kobiet opisywanych
            przez p. Wrzesińską.
            Parnerstwo jest bardzo korzystne dla mężczyzny, moja partnerka to nie tylko
            ozdoba i matka naszych dzieci, ale przyjaciel, partner, silna podpora finansowa
            i emocjonalna mojego związku, pomimo że nigdy nie prasuje moich koszul, czasem
            nie ma ochoty na seks, pozmywanie naczyń czy pójście na wywiadówkę.
            Pozdrawiam
            Tomasz
            • Gość: Roman Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.uba.de 30.04.03, 12:30
              Ach, to tak teraz robia cwane samce. Jak ty nie pracowales to zona calkowicie
              utrzymywala dom za to teraz jak ty zarabiasz wiecej to dzielicie sie wydatkami
              po polowie. Nadwyzki ida tylko na twoja dupe. Niezle sie ustawiles.
          • Gość: Chili e: Co wy opowiadacie? Nie mogę się z tym zgodzić IP: proxy / 151.156.10.* 16.01.03, 14:39
            Wiem, że w swojej praktyce terapeutycznej P. Wrzosińska
            bynajmniej nie faworyzuje mężczyzn i aboslutnie nie gnębi
            kobiet. Zachowuje całkowitą obiektywność, co potwierdzają obie,
            zainteresowane strony. Nie rozumiem zacietrzewienia autorów
            większości postów!!! Przecież zjawisko opisane w tekście jest
            powszechne - przynajmniej w Warszawie. Mam na myśli mężczyzn,
            którzy nie spieszą się do żeniaczki, preferując
            krótkie "związki" z panienkami "wyrwanymi" w klubach i to, że
            związki, w założeniu partnerski, najczęściej partnerskie wcale
            nie są. Skąd to oburzenie? To, że w Waszym związku akrat tak nie
            jest, nie znaczy chyba, że zjawiska nie ma? I kto tu atakuje
            kobiety? Proponuję zimny prysznic.
            • Gość: melcia Re: e: Co wy opowiadacie? Nie mogę się z tym zgod IP: 212.69.73.* 31.01.03, 12:43
              Taaaa,
              Jak na pania psycholog to bardzo ogolnikowy i plaski ten artykul, ale w
              dzisiejszych czasach nawet pani psycholog dla pieniedzy zrobi wszystko...
              Przeczytalam to z czystej ciekawosci, ale wlasciwie pierwsze zdanie mowiace o
              malzenstwie jako o inwestycji to juz dla tej pani dyskwalifikacja... Wspolczuje
              i jej i jej ewentualnym pacjentom bo o psychice ona wogole nie mysli...
          • Gość: BArni Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 17:34
            Skąd tyle niechęci? Prawda w oczy kole?
          • Gość: Gość Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 20:37
            Gość portalu: magda.gdansk napisał(a):

            > Gość portalu: Mateusz napisał(a):
            > > Obcasach. Chyba sie ma za "obronczynie tradycyjnego
            > > porzadku" i konwencjonalnych sposobow postrzegania
            > > relacji damsko-meskich.

            A Tobie tak bardzo podoba się ten obecny porządek, Mateuszku?
            Tak bardzo lubisz być pod pantoflem?


            > Zgadzam sie z Wami obojgiem. Milska-Wrzosinska niby terapeutka
            z tytulami, a
            > pisze jak z magla.


            Pewnie, a swoje badania i obserwacje też pewnie w maglu
            prowadzi ;-P Od razu widać, kogo to w oczy kłuje.


            > I nienawidzi kobiet, i gardzi nimi, co pokazuje w kazdym
            > swoim tekscie, i to za kazdym razem coraz bardziej.

            A może one właśnie takie są - zaborcze, egoistycznie nastawione
            wyłacznie na branie i to od pierwszej chwili. chcące coraz
            więcej praw, a coraz mniej obowiązków.

            > Wzywam do bojkotu Milskiej- Wrzosinskiej jako terapeutki: nie
            chodzcie do niej,
            >
            > kobiety, bo dlaczego mialybyscie placic wlasnymi pieniedzmi za
            te lekcje
            > pogardy, niecheci i sredniowiecznego bredzenia, ze wszystkie
            jestescie same
            > sobie winne?

            Żeby nie być wzorcowym przykładem "nowoczesnej kobiety" opisanej
            w tym artykule.

            > Byloby niezle, gdyby terapeutycznymi osiagnieciami Milskiej-
            Wrzosinskiej
            > zainteresowaly sie wladze Polskiego Towarzystwa
            Psychologicznego, albo innego

            Owszem, przydałaby się jej nagroda za trafione wyniki i odwagę
            ich publikowania.

            > stowarzyszenia terapeutow: jezeli prowadzi terapie tak, jak
            pisze - a dlaczego
            > mialoby byc inaczej - to moze niech sie zajmie czym innym, w
            czym nie bedzie
            > tak ranic i dolowac ludzi?

            Jeśli kogoś to zdołowało, to chyba tylko Ciebie - zobaczyłaś
            swoje prawdziwe oblicze?

          • Gość: rafal31 Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: *.bphpbk.pl 31.01.03, 13:43
            Gość portalu: magda.gdansk napisał(a):

            > Gość portalu: Mateusz napisał(a):
            >
            > > Hej Annie, podobal mi sie twoj komentarz. Niestety pani
            > > Milska-Wrzosinska odkad pamietam wypisuje te bzdury w
            > > Obcasach. Chyba sie ma za "obronczynie tradycyjnego
            > > porzadku" i konwencjonalnych sposobow postrzegania
            > > relacji damsko-meskich. Swoja droga szkoda calego
            > > magazynu, bo stacza sie od dluzszego czasu. Zapowiadal
            > > sie na ambitniejsze pismo dla kobiet i co rozumniejszych
            > > mezczyzn, a dotarl na poziom Pani Domu. Przykro mi to
            > > stwierdzic, ale "Wysokie obcasy" jak tylko moga odcinaja
            > > sie od, wedlug obiegowej opinii, niekonwencjonalnych
            > > sadow takich autorek jak Kinga Dunin, a transportuja
            > > obraz kobiety zainteresowanej kosmetykami i fatalaszkami
            > > oraz facetow majsterkowiczow. Odpowiednio tez dobieraja
            > > sobie "ekspertow". Szkoda, naprawde szkoda, ale taka jest
            > > cena popularnosci.
            >
            > Zgadzam sie z Wami obojgiem. Milska-Wrzosinska niby terapeutka
            z tytulami, a
            > pisze jak z magla. I nienawidzi kobiet, i gardzi nimi, co
            pokazuje w kazdym
            > swoim tekscie, i to za kazdym razem coraz bardziej.
            > Wzywam do bojkotu Milskiej- Wrzosinskiej jako terapeutki: nie
            chodzcie do niej,
            >
            > kobiety, bo dlaczego mialybyscie placic wlasnymi pieniedzmi za
            te lekcje
            > pogardy, niecheci i sredniowiecznego bredzenia, ze wszystkie
            jestescie same
            > sobie winne?
            > Byloby niezle, gdyby terapeutycznymi osiagnieciami Milskiej-
            Wrzosinskiej
            > zainteresowaly sie wladze Polskiego Towarzystwa
            Psychologicznego, albo innego
            > stowarzyszenia terapeutow: jezeli prowadzi terapie tak, jak
            pisze - a dlaczego
            > mialoby byc inaczej - to moze niech sie zajmie czym innym, w
            czym nie bedzie
            > tak ranic i dolowac ludzi?


            Zdecydowanie nie wiesz co mówisz "chłopczyku". Przeżyj jeszcze z
            10 lat a potem odezwij się raz jeszcze.

            Rafał
          • Gość: Scooby Re: NAMAWIAM DO BOJKOTU MILSKIEJ-WRZOSINSKIEJ IP: 62.108.174.* 06.08.03, 21:10
            Gość portalu: magda.gdansk napisał(a):

            > Gość portalu: Mateusz napisał(a):
            >
            > > Hej Annie, podobal mi sie twoj komentarz. Niestety pani
            > > Milska-Wrzosinska odkad pamietam wypisuje te bzdury w
            > > Obcasach. Chyba sie ma za "obronczynie tradycyjnego
            > > porzadku" i konwencjonalnych sposobow postrzegania
            > > relacji damsko-meskich. Swoja droga szkoda calego
            > > magazynu, bo stacza sie od dluzszego czasu. Zapowiadal
            > > sie na ambitniejsze pismo dla kobiet i co rozumniejszych
            > > mezczyzn, a dotarl na poziom Pani Domu. Przykro mi to
            > > stwierdzic, ale "Wysokie obcasy" jak tylko moga odcinaja
            > > sie od, wedlug obiegowej opinii, niekonwencjonalnych
            > > sadow takich autorek jak Kinga Dunin, a transportuja
            > > obraz kobiety zainteresowanej kosmetykami i fatalaszkami
            > > oraz facetow majsterkowiczow. Odpowiednio tez dobieraja
            > > sobie "ekspertow". Szkoda, naprawde szkoda, ale taka jest
            > > cena popularnosci.
            >
            > Zgadzam sie z Wami obojgiem. Milska-Wrzosinska niby
            terapeutka z tytulami, a
            > pisze jak z magla. I nienawidzi kobiet, i gardzi nimi, co
            pokazuje w kazdym
            > swoim tekscie, i to za kazdym razem coraz bardziej.
            > Wzywam do bojkotu Milskiej- Wrzosinskiej jako terapeutki: nie
            chodzcie do niej,
            >
            > kobiety, bo dlaczego mialybyscie placic wlasnymi pieniedzmi
            za te lekcje
            > pogardy, niecheci i sredniowiecznego bredzenia, ze wszystkie
            jestescie same
            > sobie winne?
            > Byloby niezle, gdyby terapeutycznymi osiagnieciami Milskiej-
            Wrzosinskiej
            > zainteresowaly sie wladze Polskiego Towarzystwa
            Psychologicznego, albo innego
            > stowarzyszenia terapeutow: jezeli prowadzi terapie tak, jak
            pisze - a dlaczego
            > mialoby byc inaczej - to moze niech sie zajmie czym innym, w
            czym nie bedzie
            > tak ranic i dolowac ludzi?

            Ale Wy narzekacie... moze jednak spojrzycie na to z innej
            strony a nie tylko swojej, czysto jednostronnej. Nie sadze aby
            artykuł ten był napisany jak dla "Pani Domu", raczej nie ten
            poziom... a i chyba nie te progi, czasami trzeba na pewne
            sprawy spojrzec takze krytycznie.Pa.Pozdrawiam.
      • Gość: say stop po co tłusty druk? IP: *.loegler.com.pl 03.01.03, 14:30
        psychologów trzeba żałować, a nie krytykować. no bo niech pani
        sama pomyśli - człowiek próbujący ogarnąć rozumem własną istotę
        jest tak samo absurdalny jak wąż zjadający swój ogon. dlatego
        żadnego takiego tekstu nie warto brać w 100% poważnie. pożytek
        jednak, wbrew pozorom, może z tego być: może parę egoistek się
        opamięta...
      • Gość: baba Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.208.165.66.Dial1.Washington2.Level3.net 03.01.03, 21:30
        Zgadzan sie z Annie. Artykul udaje obiektywna analize malzenstwa
        partnerskiego, a w rzeczywistosci maluje obraz chorego zwiazku
        zdominowanego przez niedojrzala emocjonalnie i seksualnie
        partnerke-idiotke. To nie jet rzeczywisty obraz nowoczesnego
        malzenstwa! Taka ilustracja to tylko woda na mlyn
        roznorakich "tradycjonalistow" i obraza dla osiagniec kobiet i
        mezczyzn ktorzy maja jednak wiecej wrazliwosci i rozumu niz
        karykatury pani psycholog.
      • Gość: kobieta Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 11:15
        A pani Annie, jak widać z posta, potrafi sama: ugotować, posprzątać, prowadzić
        negocjacje, sama się zaspokoić, logicznie stworzyć wywód, obalając cudze
        argumenty, pojechać po kolorowych czasopismach (ts akurat jest feministyczne
        aż się rzygać chce), nie być matkującą cierpiętnicą, mieć przyjaciela geja ze
        sklonowanym synkiem oraz stworzyć partnerski związek, haha. A może by pani
        przeczytała, co mężczyźni sądzą na ten temat? Znam wiele kobiet, które
        zachowują się dokładnie tak, jak te wymienione w artykule. O, przepraszam-
        większość z nich ma takie wymagania (nie wyjdę za niego, bo zarabia mniej ode
        mnie i nie umie jeździć na nartach), że nie chcą żadnego faceta, bo żaden nie
        jest dla nich wystarczająco dobry. I to ma być równość? Czy Pani w ogóle do
        czegokolwiek potrzebny jest facet, skoro wszystko potrafi Pani tak świetnie
        zrobić sama?
        Nie wydaje mi się. Równouprawnienie ma dwie strony. Jedna, to traktowanie z
        szacunkiem kobiety jako kobiety, a nie jako kobiety robiącej to samo, co
        meżczyzna. Druga, to traktowanie mężczyzny jako mężczyzny, i szanowanie go,
        chociaż, do cięzkiej cholery, jest różny od nas. W równouprawnieniu chodzi o
        to, że ma być równo a nie, że kobieta ma dostać zadośćuczynienie za wszystkie
        te lata, kiedy była zależna od mężczyzny. Nie chodzi o zemstę. A może chodzi,
        tylko ja czegoś nie zrozumiałam? Może mężczyzna powinien robić wszystko, co
        każe mu kobieta, bo przez tyle lat jej nie pozwalał? To mi pachnie rewolucją
        francuską i dyktaturą. Ja za to podziękuję.
      • Gość: mi Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 05.01.03, 17:28
        No wyjelas mi to z ust! dokladnie to samo chcialam napisać!!!!
        pozdrawiam
      • winniepooh Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 05.01.03, 22:43
        Gość portalu: annie napisał(a):

        > no coz... moge tylko pogratulowac kolejny raz pani
        > Wrzosinskiej 'wnikliwej analizy'... no rece opadaja...
        > Bardzo ciekawi mnie jaka grupa spoleczna znalazla sie pod lupa
        > tym razem. I gdzie rezyduje, bo chyba zaszelescilo dosc mocno
        > papierowymi stronami magazynow. Mam nieodparte wrazenie, ze od
        > psychologa nalezy wymagac czegos wiecej niz tylko wnioskow
        > wyciagnietych na podstawie lektury kolorowych pism dla pan. Czas
        > porzucic TS i Elle!!! Zycie jest gdzie indziej!
        > A jesli to jednak ambitny projekt? I przedstawiony nam wyklad
        > poparty zostal obserwacja? Smierc psychologii chcialoby się
        > obwiescic – bo jak wiadomo to nauka empiryczna i moze wymagac
        > wysciubienia nosa poza wlasne zycie badz tez wyobrazenia o zyciu
        > bądź tez wyobrazenia o zyciu wyobrazone w filmach :)
        > Przykro patrzec, jak podpierajac sie naukowym autorytetem, ktos
        > przejezdza walcem po ukladzie partnerskim. Zastanawia mnie co
        > jest motorem. Zazdrosc, ze nie było się dosc bystrym, by się
        > przytomnie umoscic? Zal, ze jednak trening z dziecinstwa jest
        > tak silnie wdrukowany? Jakiekolwiek motywy to nie sa, tworzy
        > autorka rownie pochyla, zaburza rownowage. Wraca, czy tego chce
        > czy nie, do sredniowiecznej wizji KOBIETY WINNEJ CALEMU ZLU. I
        > już. Po co wdawac się w szczegoly....
        > Bo jakaz mamy alternatywe, jesli my kobiety nie zacznieciemy
        > dmuchac i chuchac na naszych biednych nie radzacych sobie z
        > zyciem chlopcow coz nas czeka za pare lat?????!!!!! Jacy oni
        > biedni i ucisnieni, nawet kobieta musi w ich obronie stawac.
        > Dlaczego nie można przyjac dojrzalosci obu stron budujacych
        > zwiazek? ‘Chyba nigdy nie miałyśmy takiej szansy stworzenia
        > korzystnego dla kobiet modelu relacji męsko-damskich jak teraz.
        > I tę właśnie szansę krok po kroku marnujemy.’ Dlaczego my
        > kobiety – a nie MY, LUDZIE? Wlasnie matkujaca wiecznie
        > cierpietnica nie jest atrakcyjna partnerka! Tego Pani już nie
        > dostrzega? Ale na szczescie LIGA RZDZI< LIGA RADZI< LIGA NIGDY
        > CIE NIE ZDRADZI!!!!! Seksmisje w Swieta znowu puscili? Czy to
        > może prezent pod choinke?
        > Nie dziwi mnie taki poglad, skoro przewija sie przez caly teks,
        > scisly podzial na to co meskie i niemeskie (rzec by się chcialo
        > NIEMESKOOSOBOWE :)) – chyba jednak trening w Pani przypadku
        > zadzialal az za dobrze. Zmywaniu, praniu czy zmianie pieluch
        > oddaje się Pani z piesnia na ustach, dobrze, tylko czemu
        > negocjacje to zbyt trudna sztuka, nie mowiac o naprawie opony?
        > A to już czystej wody demagogia, ktorej komentowac mi się nie
        > chce: ‘Żądamy, by nasz nowoczesny partner rozumiał, że bliskość
        > fizyczna może być wyrazem nie tylko pragnień seksualnych, ale i
        > czułości, natomiast same nie zamierzamy uznać, że konstrukcja
        > typowego mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni czysto
        > platonicznych przytulanek’ –. Proszę pokazac mi zdrowa na ciele
        > i umysle kobiete, ktorej wystarczaja ‘przytulanki’.... A
        > przepraszam! jednak zdaje sobie Pani z tego sprawe bo już akapit
        > nizej : ‘Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników
        > kobiecych - nasz partner zapewni nam po kilka orgazmów na
        > życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne punkty’. Chcialoby
        > się rzec typowy BRAK LOGIKI. Mowilam na poczatku, za duzo TS...
        > Powinni dolaczyc instrukcje obslugi z wyraznie wytluszczona
        > informacja, ze nie należy czytac zbyt często i zbyt brac do
        > serca zamieszczanych w nim porad.
        > I kwiatek na koniec:
        > ‘Za kilka pokoleń nasze następczynie będą się mogły rozkoszować
        > towarzystwem damskich bokserów oraz mężczyzn homoseksualnych z
        > wyboru rozmnażających się przez klonowanie’.
        > I co tak najbardziej boli? Ze strachu przed dorosloscia mezczyzn
        > otwiera się patriarchalna szufladka z wcisnietym homofobem... a
        > i jeszcze to nieszczesne klonowanie - rzeczywiscie!! Zgroza!!!
        > Apokalipsa blisko... ludzie obudzcie się.... A jednak
        > Machulski...
        > Nie pozostaje mi nic innego: Albercik wychodzimy!

        dobra jesteś
      • Gość: Uta Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.arch.pw.edu.pl 09.01.03, 15:58
        Ten artykuł powinien zaczekac na numer primaaprilisowy Wysokich Obcasów
        Albo do jakiejś męskiej gazety,bo np. mój mężczyzna od kilku dni przeżywa,
        jakie tam mądre rzeczy były napisane!
      • Gość: maly Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.rasserver.net 31.01.03, 00:06
        "A to już czystej wody demagogia, ktorej komentowac mi się nie chce:"
        i
        "Proszę pokazac mi zdrowa na ciele i umysle kobiete, ktorej
        wystarczaja ‘przytulanki’.... "

        Mylisz sie kobito. Pisze to tylko dla twojej informacji i ew. dobra.
        Moja obecna pani ma wlasnie te rzadko spotykana ceche przedkladania przytulanek
        ponad normalne ostre rzniecie. Poniewaz zas mialem te mozliwosc i szczescie
        zakosztowania owocow milosci z innymi fajnymi paniami wiec z cala pewnoscia
        moge stwierdzic, ze kobity rozne sa - (jak ludzie) - i autorka tekstu ma
        niezwylke duzo racji w tym co pisze.
        Skoro zas Sz.Pani przeszkadzaja pewne male niedociagniecia:
        Cytuje:
        "typowy BRAK LOGIKI"

        to nie jest to automatycznie powod do skreslenia pogladow innej osoby.
        Ja sie z tym pogladem zgadzam. Ale oczywiscie sa odstepstwa. Ja to juz dobrze
        wiem. Z autopsji. I wlasnie po niezbyt udanym zwiazku zostaje zwykle
        wspomnienie a kobieta samotna nie jest zadnym "zjawiskiem".
        Istotne jest to, ze mezczyzni potrafia byc niezwykle uczuciowi ale na dluzsza
        mete meczyc sie nie beda. Ja nie zamierzam. I dlatego wlasnie klocimy sie
        niemal codziennie. Porozgladaj sie kobito dookola siebie i poobserwuj a potem
        zastanow sie skad sie bierze wiekszosc problemow w malzenstwach. Ok?

        I zapewniam - nie jest to problem "niezdrowych na ciele i na umysle"!

        Po wielu latach doswiadczen i kilku dlugich zwiazkach uwazam, ze kobity maja
        wrecz niesamowite mozliwosci do samooszukiwania sie i tworzenia jakis
        rzeczywistosci, ktore istnieja jedynie w ich imaginacji.

        Ale nic nie trwa wiecznie. Na szczescie.
        Pozdrawiam.
    • zlotyrybek Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 03.01.03, 13:37
      W 100 % zadzam się z autorką artykułu : nie można mieć ciastka i zjeść ciastka.
      Małżeństwo jest dla obu stron sposobem na życie. Trzeba sie wspierać i to nie
      tylko wtedy, gdy nam wygodnie. Mąż ma dobrze wyglądać, przynosić furę kasy, i
      jeszcze dbać o dom, odrabiać lekcje z dziećmi, i przytulić i pogłaskać i
      jeszcze punkt G.
      Jestem żoną i sprawia mi przyjemność dbanie o mojego męża i nasze dzieci.
      Kocham go i jestem w stanie zrobić wiele, by nasze małżeństwo było szczęśliwe.
      Nie zmienia to faktu, że "na wszelki wypadek" pracuję zawodowo. NIe mogę
      zakładać, że całe życie mój mąż będzie mnie utrzymywał. Nie wiem co przyniesie
      los. Póki co spędziłam 3 noce w kuchni przygotowując Wigilię i nie uważam, że
      jest to zajęcie niegodne współczesnej kobiety.
      Jeśli ja jestem zajęta - on zajmuje się dziećmi. Jeśli on wyjeżdża - ja się
      nimi zajmuję. Był czas, że żyliśmy z mojej pensji (choć kosztowało go to wiele
      zdrowia) teraz on zarabia 4 razy więcej ode mnie (czyli żyjemy za jego
      pieniądze).
      Pewnego dnia postanowiłam wyremontować kuchnię (ok. 20.000 pln) a mój mąż
      zapragnął kupić kino domowe. Dylemat ? Jakoś niewyremontowana kuchnia nie
      spędza mi snu z powiek... Małżeństwo to kompromis. Ale kompromis to nie
      hasło : "Kali ukraść krowę- dobrze, Kalemu ukraść krowę - źle". Czyli : "ja
      decyduję , że chcę mieć dziecko, ale Ty masz je utrzymać, mężu"

      Pozdrawiam wszystkie feministki i nie tylko
      • Gość: Emka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: proxy / 217.153.27.* 03.01.03, 13:54
        Czyli jesteś dokładnym zaprzeczeniem modelu kobiety opisanego w
        artykule Pani Wrzosińskiej, więc w czym się zgadzasz z nią w
        100%?
        • Gość: eszte Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.01.03, 01:02
          Zgadza się z nią, bo ma takie samo zdanie o modelu kobiety z
          artykułu. Proste. A to, że jest zaprzeczeniem tego modelu
          jeszcze bardziej ją uwiarygadnia.

          K
          R
      • Gość: Mateusz Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.euv-frankfurt-o.de 03.01.03, 13:54
        Mysle, ze nie w tym problem. jak chcesz, zlota rybko, to mozesz
        tak sadzic i spelniac taka role w domu - ja to szanuje, bo to
        twoj wybor. Problem zhas jest taki, ze w Polsce nie ma
        alternatywy dla takiego ukladu, bo ludzie, w tym tacy "eksperci"
        jak p. Milska, jako alternatywe dla systemu patriachlnego
        prezentuja tylko "rozszalale rzady feministek". Bzdura! Mozna
        inaczej ksztaltowac stosunki miedzy plciami, jesli jest do tego
        wola. Zreszta sam fakt, ze masz potrzebe sie z tego tlumaczyc,
        swiadczy o tym, ze cos w postrzeganiu roli kobiet w
        spoleczenstwie jest nie tak. Jesli jest to "naturalne", to
        dlaczego gospodyni domowa jest obiektem podsmiechujek dla
        "facetow"? Nie chodzi o to, by kazdej kobiecie narzucic role
        samodzielnej kobiety sukcesu, ale o to, by w ogole zmienic
        podejscie do kobiet. Wiecej szacunku dla kobiet, jakiekolwiek
        role by nie spelnialy, wszystkim wyjdzie na dobre.
      • Gość: Argos2 Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 09:12
        Jestes mądrą kobietą a takich już chyba niewiele .Wiele lat temu
        doszedłem do wniosków takich jak autorka artykułu ,większość
        współczesnych kobiet chce 2 w 1, czyli mieć przywileje i
        mężczyzn i kobiet a obowiązków żadnej płci .Zaraz pewnie
        rozlegnie się krzyk ,że jestem tępym konserwatystą wcale
        nie/ciasta na święta piekę ja-ile dzisiejszych pań umie zrobić
        ciasto drożdżowe -niewiele/ i nie tylko z "babskich" rzecz robię
        ciasta. Kobiety przetały być kobietami i potem dziwią się ,że
        nie są traktowane jak kobiety ,że nie pociągają mężczyzn do
        stałego związku ,co to za frajda być ni to z "obojnakiem" ni to
        z osobnikiem bezpłciowym , bo nie można być i tym i tamtym .Tak
        samo ubolewały nad tym nieżyjące już od dawna moja babcia i
        matka ,że coś niedobrego stało się z kobietami. Inna sprawa ,że
        i mężczyźni są coraz mniej męscy i wcale nie chodzi tu o
        pomganie np. w kuchni , męskość to charakter .Czy te trendy się
        odwrócą -chyba tak , bo ludzie tęsknią do dobrych związków a
        tacy homo-niewiadomo ich nie stworzą/oczywiście nie chodzi tu o
        orientację seksualną tylko o charakter i osobowość /
        Serdecznie pozdrawiam
        P.S. Ciekaw jestem odpowiedzi-zapraszam
        argos2@gazeta.pl
      • atropos Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 16.08.03, 14:02
        Oczywiscie kino domowe jest nieskończenie wazniejsze od remontu kuchni...
    • Gość: Emka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: proxy / 217.153.27.* 03.01.03, 13:49
      Ten artykuł to jakaś prowokacja.
      Znam wielu mężczyzn, dla których związek z kobietą jest jedną z
      bardziej istotnych wartości w życiu i to nie tylko dlatego, że
      ma bzykanko na wyciągnięcie ręki :-))))
      Znam wielu wspaniałych mężczyzn, którzy są świetnymi ojcami.
      Znam takich, którzy wespół ze swoimi partnerkami tworzą naprawdę
      niezłe drużyny, w których obydwu stronom żyje się przyjemniej i
      łatwiej.

      • Gość: ja Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.okym.enjoy.ne.jp 03.01.03, 14:08
        To jesze raz ja.Przedmowczyni zaznaczyla,ze zna wiele
        wspanialych malzenstw.Ja osobiscie takich znam
        malo,ale "wygladajacych na szczesliwych" znam troche.Tak
        naprawde w kazym zwiazku sa roznice zdan,klotnie,kompromisy.Ale
        milosc ludzi laczy.
        Osobiscie nie znosze kobiecej uleglosci.A niestety znam wiele
        pan,ktore deklarujac bojowosc okazywaly sie totalnie
        podporzadkowane mezczyznie.Zaznaczam,ze nie jestem
        feministka.Jestem wysoce tolerancyjna.Ale nie pozwole,zeby
        parter nie byl rownie tolerancyjny wobec mnie.Jesli on ma prawo
        cos robic,to ja mam je w rownym stopniu.I mysle,ze tutaj
        nalezalo by doszukiwac rownouprawnienia,a nie w tym ktore z nas
        pozmywa.
        • Gość: Mateusz Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.euv-frankfurt-o.de 03.01.03, 14:20
          Hej, i o to chodzi! A tak swoja droga, to nie wiem skad sie w
          polskich dyskusjach wzial ten motyw zaznaczania z gory, ze sie
          nie jest feministka? Przeciez to nie zadna obelga! Ja jestem
          "feminista", a dla homofobow: jestem hetero.
          • Gość: baba Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.208.165.66.Dial1.Washington2.Level3.net 03.01.03, 21:38
            Mateusz, dzieki za uwage o uzyciu okreslenia "feministka." Mnie
            tez ta konwencja odrzekania sie na forum zawsze dziwila. Hej,
            feministki to tez ludzie, a takze czesto szczesliwe, kochajace i
            oddane zony (jak nizej podpisana).
            Baba
          • mpaulk Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 05.01.03, 12:41
            Gość portalu: Mateusz napisał(a):

            > nie wiem skad sie w
            > polskich dyskusjach wzial ten motyw zaznaczania z gory,
            ze sie
            > nie jest feministka? Przeciez to nie zadna obelga!
            alez wlasnie w dyskursie publicznym (polskim) okreslenie
            kogos mianem feninist(k)i/ -y jest olbrzymia obelga,
            podobnie jak miano "pedala" lub "zyda".
            to chyba kwestia jakosci naszego zycia publicznego i
            zdolnosci argumentacji.
            inka
            (feministka)
          • Gość: buddaja Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 217.153.79.* 08.01.03, 01:29
            Bardzo miło Pana czytać. Wyrazy szacunku :) Jest Pan jednym z
            nielicznych mężczyzn wypowiadających się o feminizmie,
            wiedzących o czym mówią. Pozdrawiam
          • Gość: sx Re: IP: *.skarzysko.sdi.tpnet.pl 02.02.03, 14:39
            to wszystko jest co najmniej smutne
        • Gość: Emka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: proxy / 217.153.27.* 03.01.03, 15:11
          Znam wielu wspaniałych mężczyzn:) i małżeństw też.
          Wspaniałych nie znaczy ZAWSZE idealnych.
      • Gość: sphinx Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.pik.gliwice.pl 03.02.03, 18:19
        Ten artukuł to nie jest prowokacja. Przecież autorka nie napisała, że dotyczy
        to wszystkich kobiet. Wierzę, że jest wiele kobiet, do którch artykuł ten nie
        jest adresowany. Niestety znam wiele takich kobiet, które idealnie pasują do
        przedstawionego wizerunku współczesnej kobiety i to mnie martwi. Trudno także
        oceniać małżeństwa po tym jak się prezentują na zewnątrz - nie znam takich
        małżeństw które by się afiszowały ze swoimi problemami rodzinnymi. Mam
        znajomych, którzy byli dla nie wzorem małżeństwa - niestety jak poznałem
        wnętrze tego związku, przestałem tak uważać.
        Nie neguję zatem tego artykułu i uważam, że zawiera wiele prawdy. Trzeba sobie
        jednak zdać sprawę, że nie jest adresowany do wszystkich kobiet, a jedynie do
        pewnej ich grupy.
    • Gość: kika Kluczem do wszystkiego jest wzajemność IP: 194.181.33.* 03.01.03, 14:22
      jeśli małżeństwo ma być dla kobiety interesem, z którego
      najwięcej wyciągnie to może rzeczywiście nie każdy będzie się
      rwał do tego żeby jakaś niewiasta ze wszystkego go wyślizgała
      ale...jeśli facet kocha i zależy mu na związku, a jeszcze do
      tego widzi, że jest szansa na partnerstwo to myślę, że nie
      bedzie uciekał gdzie pieprz rośnie.
    • Gość: juju Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.acn.pl 03.01.03, 14:35
      Niestety. Czysta prawda.
      Usmialam sie, ale rzeczywiscie - tego wlasnie oczekuje :)
      • Gość: dodo Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 216.191.157.* 03.01.03, 14:45
        wszystko zalezy, co sie bada i jak sie otrzymane wyniki interpretuje.
        co jakis czas kanadyjskie statystyki podaja np. informacje na temat dlugosci
        zycia i okazuje sie, ze mezczyzni zonaci zyja srednio o 7 lat dluzej niz
        samotni tudziez ogolnie sa zdrowsi. biorac to kryterium pod uwage - mezczyzna
        potrzebuje malzenstwa dla wlasnego zdrowia :-)
        obysmy tylko wszyscy zdrowi byli w nowym roku!
        • Gość: Mietek Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.epo.ericsson.se / 159.107.89.* 03.01.03, 15:16
          naturalnie że żyje dłużej, ale co to za życie...czysta wegetacja...
          ci którzy pozostali wolni...umarli wcześniej ale bardziej szczęśliwi, bez tego
          ciągłego gderania o tym jacy to mężczyźni są paskudni, a kobiety takie dzielne
          i wspaniałe....
          NIE ŻEŃCIE SIĘ !!!!!!!!!!!!!
      • Gość: szczęśliwa mężatka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.interia.pl 03.01.03, 17:30
        Ja tez się zgadzam. To sprzeczne oczekiwania powoduja flustracje
        niezaspokojonych 30-stek, które szukają księcia z bajki, macho i miłego
        domowego chłopca w jednym. Nie potrafia pójść na kompromis pielegnując swoje
        ego, rozpaczliwie szukając tzw. miłości, czyli wymarzonego, wymyslinego ideału,
        który nie istnieje. Facet nie może byc jednoczesnie macho i zmywac garnków,
        jeśli umie byc elastyczny, hołduje partnerskiemu związkowi, zaraz przypną mu
        etykietkę pantoflarza.
        • las_vegas Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 09:35
          Szczesliwa mezatko jak facet jest macho to nie zmywa garow. Rowniez swojej
          kobiecie na to nie pozwala od tego sa inni. Slyszalas moze o pomocy domowej ?
        • winniepooh Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 05.01.03, 22:52
          Gość portalu: szczęśliwa mężatka napisał(a):

          >rozpaczliwie szukając tzw. miłości, czyli wymarzonego, wymyslinego ideału,
          >
          > który nie istnieje.

          okreslenie "tzw. miłość" zwala z nóg
        • Gość: Gość Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 20:45
          Gość portalu: szczęśliwa mężatka napisał(a):

          > Ja tez się zgadzam. To sprzeczne oczekiwania powoduja
          flustracje
          > niezaspokojonych 30-stek, które szukają księcia z bajki, macho
          i miłego
          > domowego chłopca w jednym. Nie potrafia pójść na kompromis
          pielegnując swoje
          > ego, rozpaczliwie szukając tzw. miłości, czyli wymarzonego,
          wymyslinego ideału,
          >
          > który nie istnieje. Facet nie może byc jednoczesnie macho i
          zmywac garnków,
          > jeśli umie byc elastyczny, hołduje partnerskiemu związkowi,
          zaraz przypną mu
          > etykietkę pantoflarza.

          No! chociaż jedna kobieta czuje bluesa! Niestety, nie tylko 30-
          stki :-( Dlaczego pań rozumiejących ten problem jest tak mało?
    • Gość: facet Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.citicorp.com 03.01.03, 15:29
      Smiesza mnie opinie wiekszosci, jak sadze - kobiet, ktore
      doszukuja sie wzorca obecnego malzenstwa w zamieszczonym
      artykule. Niedorzeczne jest sadzenie, ze wymienione zachowania
      dotycza wszystkie pary. Zreszta co by nie napisac, zawsze
      znajdzie sie krytyka. Mi artykul bardzo sie spodobal. Wniosek
      jaki wyciagnalem to: Znajdz taka ta druga "polowke" abyscie
      razem starali sie i wnosili cos dobrego do zwiazku, nie
      wykorzystujac przy tym partnera w swoj egoistyczny sposob.
      Mysle, ze taka interpretacja jest znaczenie "zdrowsza" niz
      pomszczenie i obrazanie. Milego dnia.
    • Gość: Gosiak Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.01.03, 16:20
      Mój, niestety, nie.
      • donjuan Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 03.01.03, 17:32
        Artykul wywolal lawine opinii zarowno skrajnie
        krytycznych jak i pochwalnych . I jest to zrozumiale ,
        jako ze kazdy z czytelnikow ma osobiste doswiadczenia
        zyciowe i na ich podstawie ksztaltuje swoje opinie ,
        czesto przedwczesnie uogolniajac swoje stanowisko.
        Autorka niewatpliwie skorzystala z danych statystycznych
        tyczacych liczby zawieranych malzenstw i ich trwalosci
        w spoleczenstwach krajow rozwinietych i nie nalezy
        zatem spierac sie o fakty . A co do postawionej diagnozy
        , to na podstawie wlasnych historii malzenskich ( a
        mialem jak dotad 3 zony i naleze do grupy wlasnie tych
        "milych chlopcow " !) calkowicie zgadzam sie z autorka
        artykulu . A ze nie zawsze stosunki w malzenstwie musza
        byc takie jak zostaly w artykule opisane stwierdzam
        rowniez na wlasnym przykladzie , gdyz pomimo niepowodzen
        ciagle probowalem i chyba ostatnio mi sie udalo . Ale czy
        wszystkich stac na taka wytrwalosc , zwlaszcza gdy ida za
        nia koszty materialne np. w postaci utraty mieszkania i
        zaczynania dorabiania sie od poczatku ? Wielu tych
        wlasnie "milych chlopcow " woli wiec nie ryzykowac . I
        nie musze daleko szukac : wlasnie moj syn widzac
        niepowodzenia swojego taty woli sie nie zenic .
    • Gość: Michał Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: 4.2.* / *.torun.mm.pl 03.01.03, 17:26
      Rewelacyjny artykuł trafiający w sedno relacji męsko-damskich.
      Zwłaszcza dotyczących tzw. miłych chłopców wychowanych zgodnie z
      ideą partnerstwa w związku. Ja sam za takiego dżentelmena mogę
      się uważać i widzę, że na dłuższą metą nie opłaca mi się to.
      Dlaczego? Otóż moja dziewczyna np. za nim zacząłem pracować
      zarzucała mi brak stałej pracy, teraz prace mam i też źle, bo
      nie zawsze znajduje czas dla Nas. Tak więc kobietą nigdy nie
      dogodzisz i jeśli jesteś facetem spokojnym, cierpliwym,
      tolerancyjnym (jak ja) to musisz wysłuchiwać stale narzekań. A
      przecież ile można. Potrzebny byłby tu mężczyzna prowadzący dom
      twardą ręką - ale czy o to chodzi w partnerstwie małżeńskim?!
      Tak więc kobiety odrzycają mężczyzn, którzy traktują je po
      partnersku; oburzają się zaś na myśl o brutalnym mężczyźnie.
      • Gość: jwl Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.stalowa-wol.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 12:19
        Chopie, kobietę trzeba trzymać krótko, a krótko to nie znaczy długo....
        reszta w piosence. Baba marudna musi czuć bez przerwy bat nad sobą, bo
        inaczej nigdy nie doceni dobrego człowieka obok siebie.
    • Gość: ida Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.csk.pl 03.01.03, 17:56
      Eee... Jeden potrzebuje, drugi nie... Wot i cała filozofia!
      I podobnie ma się rzecz z kobietami. Jedna potrzebuje, inna nie...
      Jak trafia swój na swego to zyja dlugo( choć niekoniecznie razem po grobowa
      deskę) i szczęśliwie. Amen.
    • Gość: JO spójrzcie dookoła... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 18:41
      Wiekszosc komentarzy dowodzi kolejny raz , iż brakuje nam dystansu do samych
      siebie. Że wszystko musi być dla nas czarne lub biale. Że jeśli cos nie
      dotyczy nas, to znaczy ze jest bzdurą.
      Dlaczego tak gnębicie psychologów, psychologie? Czy gdzies w tekscie były
      podane wyniki procentowe, powoływanie się na jakies badania? Jest to po prostu
      obserwacja autorki dotyczaca zycia. Jest ona terapeutka, wiec zapewne wiele
      cytatow może pochodzic z jej rozmow z pacjentami. Ludzie- wiecej luzu i..
      dokładnego czytania!
      Dziewczyny Pisza,ze autorka obraza kobiety,ze nie ma takich bab. A ja znam
      wypisz-wymaluj opisywane przypadki! Wiecznie narzekające i probujacee
      dostosowac do siebie partnera. Oraz mężczyzn unikających małżeństwa jak ognia.
      (A są to- niestety- najatrakcyjiesze partie… )
      Miałam tez okazje rozmawiac z wieloma żonatymi facetami, mieszkac z parami i
      inaczej spojrzałam na kobiety. Chca mieć wszystko!!! Mezaa w domu, gromadke
      dzieci , pieniazki…

      I nie twierdze- jestem wrecz daleka od tego- ze faceci SA bez winny. Jestem po
      prostu zagorzala ANTYFEMINISTKĄ. Chce powrotu starych , romantycznych czasow,
      gdy mezczyzna staral się o kobiete. Nie jesteśmy tacy sami. Polecam „płeć
      mózgu” i „mężczyzni z Marsa…..”.

      JA czytałam tekst 3 razy- jest przykry, bo pokazuje rzeczywistość….
      rzeczywistość stad glosy krytyki – „uderz w stol, a nozycee się odezwa”
      • Gość: unknown10 Re: parafrazujac... IP: *.travelers.com 03.01.03, 20:00
        chcialabym zadac pytanie:czy kobieta potrzebuje malzenstwa?
        Moim zdaniem dla wielu kobiet jest to malo intratny bizness,
        jesli tak mozna nazwac malzenstwo. Wlasnie z powodu
        konwencjonalnych zapatrywan na role zony/meza w tymze.
        A swoja droga chcialabym przeczytac pare definicji ukladow
        partnerskich a szczegolnie mezowskich oczekiwan od ich
        partnerek/zon.

        Co to znaczy zona/partnerka?
        Co to znaczy maz/partner?

        pozdrawia was unknown watpiacy w sens malzenstwa w ogole
        • Gość: Wireless Re: parafrazujac... IP: *.chello.pl 03.01.03, 21:30
          Hmmm...malzenstwo jest chyba wyrazem pewnej uczciwosci wobec
          drugiej osoby, ktora sie kocha.. Potwierdzeniem tego ze nasz
          zwiazek nie jest chwilowym widzimisie, a z drugiej strony pewnym
          wyborem zyciowym - kamieniem milowym od ktorego nasze zycie
          biegnie juz ciut innym torem, kiedy priorytety nie sa
          tylko 'ja', ale juz 'my'...I chyba jest tez wyrazem odwagi :-)
          To nie jest "kraina wiecznej szczesliwosci", ale ciezka praca -
          dla obu stron. Jest tez inwestycja na przyszlosc. Hmmm...jest
          to bardzo, bardzo skomplikowane - ale mimo wszytko niektorym sie
          udaje ;-) Moze tym ktorzy potrafia wyzbyc sie egoizmu?...
          Ciekawe byloby wiec pytanie - dla tych ktorym sie udalo - jak do
          tego doszli? Czy to kwestia wrodzona (charakter) czy to kwestia
          ciezkiej pracy?... A czego nauczyli sie Ci, ktorym nie udalo
          sie utrzymac zwiazku? Na co beda zwracac uwage przy nastepnej
          probie?

          Pozdrawiam.
      • procesor Re: spójrzcie dookoła... 03.01.03, 20:47
        Gość portalu: JO napisał(a):
        > I nie twierdze- jestem wrecz daleka od tego- ze faceci SA bez winny. Jestem
        poprostu zagorzala ANTYFEMINISTKĄ. Chce powrotu starych , romantycznych czasow,
        > gdy mezczyzna staral się o kobiete. Nie jesteśmy tacy sami. Polecam „płeć
        > mózgu” i „mężczyzni z Marsa…..”.
        > JA czytałam tekst 3 razy- jest przykry, bo pokazuje rzeczywistość….
        > rzeczywistość stad glosy krytyki – „uderz w stol, a nozycee się ode
        > zwa”

        Wiesz Jo co irytuje (większość chyba?) w tym artykule?
        Że opisuje to tak jakby wszystkie kobiety takie były.
        I ty tez wypowiadasz sie jakbys uważała że wszystkei kobiety (czyli i ty?)
        takie sa.

        JA NIE JESTEM. Kropka.
        Mam różne wady. A co do wycieczek pod adresem tej konkretnej pani psycholog -
        weź pod uwage że mogły się wypowiedzieć te osoby które czytaja od dawna
        wypowiedzi tej pani.. I wiedza co ona w ogóle wypisuje! :)

        JO?
        Ty naprawde chcesz tamtych czasów gdy nie miałabys prawa głosu? możliwości
        kształcenia się? NIE posiadania na własnosć czegoś poza rzeczami osobistymi
        (czyli np.domu, ziemi, samochodu - bo to albo ojca, albo męża?)? Może jeszcze
        tego by nazywano cię "narzędziem diabła"?
        Stare dobre czasy nie były takie słodkie. :)
        Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
        Kobiet o które walczyli rycerze, zabiegali panowie było byc może mniej niz tych
        które sprzedawano mężowi za odpowiednia cenę, które tyrały w harakterze
        darmowej siły roboczej razem z dziecmi..

        I żeby nie było wątpliwości - nie jestem feministką. Ani antyfeministką.
        Straram sie być myślącym człowiekiem. Mądra kobietą.

        NO.
        • Gość: prosty chłop Re: spójrzcie dookoła... IP: *.dialup.medianet.pl 03.01.03, 23:01
          No.!!!
          Nikt nie kwestionuje praw kobiet w tym artykule. Chodzi tylko o
          to, że od pewnego czasu Kobiety przyznają mężczyznom tyle samo
          obowiązków ile chcą mieć praw. Chodzi o to, że wymagają
          zrozumienia Kobiecych potrzeb nie uwzględniając potrzeb swoich
          partnerów. Kobieta ma prawo decydować o poczęciu lub nie
          dziecka, mężczyzna nie ma prawa wyrazić swojej opinii. Gdzie tu
          partnerstwo???
          Feministki walczą o równouprawnienie - podkreślam RÓWNO!!!- nie
          są wrogami mężczyzn. Niestety Kobiety, które o feminizmie mają
          niewielką wiedzę zniechęcają mężczyzn do rozmowy w ogóle. Bo jak
          dyskutować z osobą, której ostatnim argumentem jest "bo tak!!!"
          A może choć odrobina refleksji?? Inaczej Twoja i Tobie podobnym
          postawa - działa tylko przeciwko Tobie, a tracą wszyscy, Ty i ja.
          • procesor Re: spójrzcie dookoła... 03.01.03, 23:14
            Gość portalu: prosty chłop napisał(a):
            > No.!!!
            > Nikt nie kwestionuje praw kobiet w tym artykule. Chodzi tylko o
            > to, że od pewnego czasu Kobiety przyznają mężczyznom tyle samo
            > obowiązków ile chcą mieć praw. Chodzi o to, że wymagają
            > zrozumienia Kobiecych potrzeb nie uwzględniając potrzeb swoich
            > partnerów. Kobieta ma prawo decydować o poczęciu lub nie
            > dziecka, mężczyzna nie ma prawa wyrazić swojej opinii. Gdzie tu
            > partnerstwo???
            > Feministki walczą o równouprawnienie - podkreślam RÓWNO!!!- nie
            > są wrogami mężczyzn. Niestety Kobiety, które o feminizmie mają
            > niewielką wiedzę zniechęcają mężczyzn do rozmowy w ogóle. Bo jak
            > dyskutować z osobą, której ostatnim argumentem jest "bo tak!!!"
            > A może choć odrobina refleksji?? Inaczej Twoja i Tobie podobnym
            > postawa - działa tylko przeciwko Tobie, a tracą wszyscy, Ty i ja.

            Nie kwestionuje praw, zgadza sie.
            Ale rysuje karykature kobiety!
            Naprawde nie jest tak że wiekszość kobiet ma takie podejście. Moż edenerwuje
            mnie to bo dla mnie jest oczywiste wspólne konto z mężem. To ze jeśli
            podjęlismy decyzję o tym że ja jestem z dzieckiem w domu a on na nas zarabia
            (decyzja wspólna i przemyślana!) to nie wymagam zeby on po 12 albo i 14
            godzinach pracy robił pranie albo zmywał. Dla mnie jest oczywisty sprawiedliwy
            podział obowiązków co niekoniecznie znaczy po równo. Ciekawe jak to wyliczyć?
            Ale to nie oznacza sielanki - bo czy każdy facet rozumie ze kobieta w domu z
            dzieckiem jest non-stop w pracy? I nie każdy mąż to doceni, nie każdy zreszta
            wymaga tego od kobiety.
            Chyba pies pogrzebany w szacunku wzajemnym. Dla potrzeb obydwojga.
            Ale to jak autorka przedstawiła model związków to nie jest JEDYNY powszechny
            model. A tak by z tego wynikało.
            Czarno-biało sie jej pisało.
            Nieprawdziwie.
            Nawet daltoniści widza odcienie szarości. A nie tylko biel i czerń. :)
            • Gość: JO Re: spójrzcie dookoła... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 14:20
              Alez to Ty nie widzisz szarosci!!!!
              Gdzie jest napisane "Wszyscy mezczyzni sa tacy, i WsZYSTKIE kobiety takie"????
              To przykład , jeden z powodow,iz mezczyzni zwlekaja z malzenstwem.
              Naprawde uwazasz, iz faceci pala sie do założenia rodziny? Że tyle zyskuja?
              Jesli nie jestes kobieta opisana w artykule to super! Jesli pewnych rzeczy po
              prosru u siebie nie dostrzegasz- to gorzej. A jesli nie widzisz zmian w
              spoleczenstwie- to fatalnie!
        • Gość: Aga do procesor IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 04.01.03, 16:19
          Baaaardzo ładnie i mądrze to napisałaś. Jesteś przede wszystkim mądrym
          człowiekiem i mądrą kobietą.
      • Gość: Aga Re: spójrzcie dookoła... IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 04.01.03, 16:12
        Gość portalu: JO napisał(a):

        > Wiekszosc komentarzy dowodzi kolejny raz , iż brakuje nam dystansu do samych
        > siebie. Że wszystko musi być dla nas czarne lub biale. Że jeśli cos nie
        > dotyczy nas, to znaczy ze jest bzdurą.
        > Dlaczego tak gnębicie psychologów, psychologie? Czy gdzies w tekscie były
        > podane wyniki procentowe, powoływanie się na jakies badania? Jest to po
        prostu
        > obserwacja autorki dotyczaca zycia. Jest ona terapeutka, wiec zapewne wiele
        > cytatow może pochodzic z jej rozmow z pacjentami. Ludzie- wiecej luzu i..
        > dokładnego czytania!
        > Dziewczyny Pisza,ze autorka obraza kobiety,ze nie ma takich bab. A ja znam
        > wypisz-wymaluj opisywane przypadki! Wiecznie narzekające i probujacee
        > dostosowac do siebie partnera. Oraz mężczyzn unikających małżeństwa jak
        ognia.
        > (A są to- niestety- najatrakcyjiesze partie… )
        > Miałam tez okazje rozmawiac z wieloma żonatymi facetami, mieszkac z parami i
        > inaczej spojrzałam na kobiety. Chca mieć wszystko!!! Mezaa w domu, gromadke
        > dzieci , pieniazki…
        >
        > I nie twierdze- jestem wrecz daleka od tego- ze faceci SA bez winny. Jestem
        po
        > prostu zagorzala ANTYFEMINISTKĄ. Chce powrotu starych , romantycznych czasow,
        > gdy mezczyzna staral się o kobiete. Nie jesteśmy tacy sami. Polecam „płeć
        >
        > mózgu” i „mężczyzni z Marsa…..”.
        >
        > JA czytałam tekst 3 razy- jest przykry, bo pokazuje rzeczywistość….
        > rzeczywistość stad glosy krytyki – „uderz w stol, a nozycee się ode
        > zwa”





        Nie zgadzam się!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Jestem kobietą wychowaną przez ojca, który zawsze, powtarzam zawsze, doceniał
        mnie najpierw jako człowieka, później jako kobietę. Właśnie rozpadł się mój 7 -
        letni związek, ale nie dlatego, że gderałam mojemu lubemu nad głową bo
        przynosił za mało pieniędzy, bo mnie nie zadowalał w łóżku itp. itd. Odeszłam
        ja, bo jak można być z człowiekiem niedojrzałym? Trzeba DOJRZEĆ do związku!!!
        Umieć uczyć się na błędach nie tylko swoich ale i cudzych, zauważyć różnice w
        pojmowaniu świata przez każdą z płci.
        • Gość: X Re: spójrzcie dookoła... IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 05.01.03, 03:23
          Dziecko, a nie widziałaś tej jego niedojrzałości przed ślubem?. Dlaczego
          dopiero po ślubie otwierają się oczy. Widocznie też byłaś niedojrzała.
          Dojrzałaś wczesniej , już po slubie. Może on za chwilę też by dorósł. Czasem
          trzeba cierpliwości, a tej obecnie wszystkim młodym brakuje w związkach. Jest
          żle, to się rozchodzą. A popracować nad związkiem nie łaska! Nic samo nie
          przychodzi. Aby małżeństwo mogło poprawnie się rozwijać trzeba pracy.
      • Gość: bez zludzen Re: spójrzcie dookoła... IP: *.215.153.214.Dial1.Washington1.Level3.net 06.01.03, 21:19
        Gość portalu: JO napisał(a):

        > Jestem po
        > prostu zagorzala ANTYFEMINISTKĄ. Chce powrotu starych , romantycznych czasow,
        > gdy mezczyzna staral się o kobiete. Nie jesteśmy tacy sami. Polecam „płeć
        >
        > mózgu” i „mężczyzni z Marsa…..”.

        Jo, chcialabym sie mylic, ale niestety takie "stare romantyczne czasy" to tylko
        piekny mit. Malzenstwa przed wiekiem osiemnastym/dziewietnastym byly zwykle
        zawierane ze wzgledow finansowych, a ojciec/brat/wujek dysponujacy reka mlodej
        kobiety nie musial wcale brac pod uwage jej opinii w kwestii przyszlego
        malzonka. Malzenstwo z milosci jest wynalazkiem ostatnich paru wiekow, a i ono
        nie wygladalo zbyt rozowo gdy zona byla calkowicie uzalezniona (finansowo i nie
        tylko) od meza. Jesli okazal sie dobry, to miala szczescie, ale jesli nie - to
        tragedia i niemoznosc ucieczki. Nie mowiac juz o ogolnie panujacym przyzwoleniu
        na seksualne "przygody" mezczyzny, oraz o powszechnym braku szacunku do kobiet
        ktore ze wzgledu na daleko gorsze wyksztalcenie i brak doswiadczen w swiecie
        poza domem rzeczywiscie czesto byly dosc ograniczone (i zadne kurtuazyjne
        dzentelmenskie gesty tego glebokiego braku powazania nie mogly wynagrodzic!)
        Nie wiem czy to taka wizja jest szczegolnie "dobra" albo "romantyczna". Ja juz
        wole zwiazek dwojga niezaleznych i rownych sobie partnerow!
        • Gość: JO Re: spójrzcie dookoła... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 22:59
          Nie mysle az o tak starych czasach... A poza tym chodzi mi przede wszystkim o
          rewolucje obyczajawa. Nie rozum,iem, dlaczego dla kobiety juz jest
          ponizajace,ze jest zdobywana?
          • Gość: bez zludzen Re: spójrzcie dookoła... IP: *.90.31.49.Dial1.Washington1.Level3.net 08.01.03, 16:17
            Gość portalu: JO napisał(a):

            > Nie mysle az o tak starych czasach... A poza tym chodzi mi przede wszystkim o
            > rewolucje obyczajawa. Nie rozum,iem, dlaczego dla kobiety juz jest
            > ponizajace,ze jest zdobywana?

            Niektorzy lubia zdobywac, inni byc zdobywani - niezaleznie od plci. W dawnych
            czasch niesmiali mezczyzni cierpieli pod presja "wykazania sie" duchem
            zdobywcy, a odwazne kobiety musialy sztucznie udawac slodkie owieczki zeby nie
            odstraszyc kandydata, bo takie byly ogolnie przyjete reguly gry. Teraz reguly
            sie rozluznily, i kazdy moze robic co chce. W ogolnym rozrachunku to chyba
            lepiej? Na pewno jest jeszcze wielu mezczyzn-zdobywcow i kobiet ktore chca byc
            zdobywane. Nie uwazam ze to ponizajace! Niech kazdy robi to, co mu daje
            satysfakcje. A Paniom o tradycyjnych pragnieniach zycze tabunow kandydatow an
            zdobywcow!
      • Gość: piotr Re: spójrzcie dookoła... IP: *.lodz.dialog.net.pl 28.01.03, 22:04
        Kazdej babie brakuje wyłącznika na plecach-gdy za dużo brzęczy i
        wszczepionej zaraz po urodzeniu elektrody do zdalnego
        sterowania. Może wtedy mozna byłoby nad tymi istotami panować.
        WREDNE ZAZDROSNE I WIECZNIE IM MAŁO
    • Gość: monik Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 21:20
      ... w czyim imieniu pisze ta Pani? Jeśli tylko swoim i swoich
      przyjaciółek to wszystko w porządku i przy okazji szczere
      współczucia. Jeśli zaś uważa się za przedstawicielkę ogółu
      kobiet... to bardzo się myli. Zastanawiam się też po co to robi?
      • Gość: Małgorzata N Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 18:19
        Popieram Cię, Monik
    • pawel_z_melb Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 03.01.03, 23:05
      Jeden z najlepszych artykulow od dawna...
      (bo moge sie zidentyfikowac :)))

      oczywiscie - jestem przekonany - nalezy to traktowac troche jako
      prowokacje intelektualna:
      * nie wszystkie malzenswa to opisuje: (np. wielu top-psychologow
      jest jednoczesnie buddystami i maja bardzo tradycyjne poglady na
      malzenstow)
      * mezczyzni nie sa idealami tez (zapytajcie tylko mojej zony! :))


      ale... co w tym NAPRAWDE jest...

      dobre...

      Zosiu,

      gratuluje i pozdrawiam



      Zos
    • Gość: ryba To nie teatr, tylko cyrk... IP: *.blueyonder.co.uk 03.01.03, 23:09
      Malzenstwo to nie teatr, tylko cyrk. Tam wszystko znajdziesz, i nie wazne czy
      dobrze wytresujesz, ktoregos dnia i tak ci leb odgryzie, albo spadniesz z
      liny, a moze wolisz dziki smiech, ktory nic nie znaczy?

      Wszyscy, no, prawie wszyscy moi znajomi sa po rozwodzie albo w czasie rozwodu.
      Pamietam te wspaniale zakochane pary a teraz widze dzikie zwierzeta skaczace
      sobie do oczu. "Nie dam jej kasy i tak juz dostala wiecej niz jej sie nalezy"
      albo "Po co znowu przylazles, to nie jest twoj dzien zeby zobaczyc dziecko" -
      takie teksty slysze na porzadku dziennym.
      Zostalem jednym z niewielu w kregu naszych znajomych, ktory jest w zwiazku
      malzenskim i coraz czesciej slysze pytanie "czy u was naprawde jest wszystko
      dobrze"? No coz, sam powoli zaczynam sie zastanawiac...





    • Gość: anna Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.cpe.quickclic.net 04.01.03, 03:22
      Wedlug mnie ,stary model ze mezczyzna jest glowa rodziny jest najlepszy i
      sprawdzony.Wstadzie moze byc tylko jeden przywudzca. I dajmy im tak myslec. A
      kobieta jak jest inteligentna to po dobroci i swoim sprytem moze wskurac o
      wiele wiecej niz stawianiem warunkow.Malzenstwo polega na kompromisie.W
      dzisiejszych czasach moge powiedziec ze bardziej kobieta potrzebuje
      rodziny,stabilizacji.A feministki przemadrzale istoty swoimi
      wymaganiami,doprowadzily do tego ze mezczyzni boja sie trwalych zwiazkow.Wola
      isc do baru z kolegami,a po ''drodze''zaliczyc sobie numerek z jedna z
      chetnych. A tych nie brakuje.Ale kobieta pragnie trwalego zwiazku,i nalega na
      malzenstwo.Kobiecie bije zegar biologiczny.Co do urodzenia dzieci.W skutek
      czego w obawie ze zostanie sama zaczyna zachowywac sie coraz agresywniej,aby
      zdobyc tego jedynego.I znowu kolo sie zamyka.Mezczyzni boja sie agresywnych
      kobiet.Im sie marzy slaba kobietka ktora mogliby chronic i opiekowac sie nia.
      • eva07 Trochę autokrytycyzmu proszę!!! 04.01.03, 03:59
        Artykuł nie był w swoim zamierzeniu wykładem tego jakie są kobiety i to
        WSZYSTKIE - tak naprawdę. Artykuł był szyderstwem z pewnego modnego i
        lansowanego przez wiele pism kobiecych modelu. Jest to model, który byc może w
        odwecie za wieki opresji, nie uczy rozumienia mężczyzn. Model w wielu pnktach
        szalenie roszczeniowy. I nie ma co się czepiac szczegółów podanego przykładu,
        rozmyslnie przeciez przerysowanego, bo nie w nich tu rzecz. Chodzi raczej o to,
        że spora cześć kultury masowej próbuje wychodowac takie swietne super -
        kobiety, które teraz beda wymagac od facetów, a jak oni sie nie sprawdzą to -
        precz. I wtedy dawaj opowiadać o mięczakach, o tych słabych facetach,którzy
        sie boja kobiet, o tym że dziś prawdziwym mężczyzną jest tylko baba (nie
        słyszałyście takich rozmów i nie rowadziłyście z przyjaciółkami drogie panie?
        Bo ja tak...).
        Model, który wysmiewa Wrzosińska, powstał z powszechnego (a często także
        opartego na faktach) przekonania o cierpiętnictwie kobiety w małżeństwie (on
        nic nie rozumie...). Jest jakby odwrotna strona lustra. A co do lustra to
        poczytajcie tutejsze forum...
        Dziwi mnie tylko, że forumowicze tak mało wykazuja samokrytycyzmu i (wybaczcie)
        umiejętnosci rozumiejącego czytania, a tak wiele "ducha bojowego" - ona (ta
        Wrzosińska) nas obraża!!! Nie pozwala nam cierpieć, być poświęcającymi się,
        mądrymi, zapracowanymi na dwóch etatach, ofiarami mezów egoistów, którzy nawet
        zarobic dobrze nie potrafia, siedza na kanapie pred telewizorem, nie rozumieją
        wyższych aspiracji a zdradzaja, jak tylko się nadarzy okazja...(Dla pewności
        wyjasniam - to tez kpina).POzdrawiam wszystkich z poczucie humoru i pewna dawka
        autokrytycyzmu - jest równie cenny jak platyna i brylanty. E.
        • mary_ann Re: Zgadzam się z Evą 07 04.01.03, 23:04
          Dokładnie tak, jak Eva 07 odebrałam ten artykuł. Nie w kategoriach napaści na
          nas, kobiety, tylko raczej jak wezwanie do (być może miejscami bolesnej)
          autorefleksji, rozrachunku z samą sobą, rachunku sumienia. Artykuł napisany z
          pełną świadomością, że wywoła burzę (taki przysłowiowy kij w mrowisko), choć
          może lepiej powiedzieć – zdrowy ferment. Ja też jak Eva07 odebrałam
          przedstawiany obraz jako zamierzenie przejaskrawiony, ale to częsty zabieg
          polemiczny, sama nierzadko go stosuję, bo pozwala on uwydatnić to, o co nam
          chodzi. I dlatego nie ma się co obrażać, Drogie Panie, o ten np. obrazek
          rozhisteryzowanej dziewczynki, bo nie chodziło tu autorce, jak sądzę, o to,
          jakie kobiety są, ale raczej o to, jakie kobiety BYWAJĄ (a nie bywają?)))). I
          nie obrażajmy się, że WSZYSTKIE KOBIETY (Panowie ceniący sobie małżeństwo –
          też nie obrażajcie się!!), bo przecież tu chodzi o zamierzone uogólnienie, o
          prawidłowość statystyczną, która nie musi się – na szczęście w tym wypadku –
          odnosić do każdego konkretnego egzemplarza (te uwagę kieruję do tych z Was,
          które pospieszyły zapewnić, że ONE TAKIE NIE SĄ.). Uogólnienia, krzywdzące dla
          konkretnych jednostek, są konieczne, bez nich nie sposób byłoby przedstawić
          hipotezy dotyczącej w ogóle jakiejkolwiek tendencji. A chyba o przedstawienie
          pewnej społecznej tendencji właśnie autorce chodziło.. Uogólnienia mają
          kiepską prasę, cóż, kiedy bez nich we wnioskowaniu często ani rusz)))


          Wiem, że tym artykule może złościć. Że przedstawia wyłącznie jedną stronę
          zagadnienia. Ale chwila zastanowienia każe powiedzieć – to dobre prawo
          autorki. Czy kiedy pisze o (w skrócie) wadach kobiet, musi obligatoryjnie
          zaraz dla wątpliwej symetrii, rozpisywać się o wadach mężczyzn? (Swoją drogą
          nie zdziwię się wcale, jeśli za jakiś czas ukaże się „symetryczny” artykuł
          pt. „Czy kobieta potrzebuje małżeństwa?”).

          Bo w gruncie rzeczy chyba chodzi o to, ze wszyscy, mężczyźni i kobiety,
          wchodzimy w małżeństwo z nierealnymi oczekiwaniami. Zarówno mężczyźni, jak i
          kobiety chcielibyśmy połączyć to, czego połączyć nie sposób, „zjeść ciastko i
          mieć ciastko”. Więc facet ma być czuły, wrażliwy i rozumiejący, a jednocześnie
          niech będzie twardy i przebija się za nas przez życie, przynosi do jaskini
          mamuta w postaci kasy (i niekoniecznie na kosmetyki za 700 zł, jak u Pani
          Milskiej-Wrzosińskiej, ale np. na dobrą szkołę dla dziecka), a przecież udział
          w firmowym wyścigu szczurów wymaga wykształcenia w sobie pewnej twardości...
          a jakby już będzie czuły i rozumiejący, to zaczniemy nim pogardzać, no, bo jak
          się oprzeć (wiem, są takie, co nie muszą się opierać))) na rozmemłanym ,
          płaczliwym chłopcu? Czy naprawdę nigdy nie uczestniczyłyście – czynnie lub
          biernie - w kobiecych dyskusjach, naznaczonych taka właśnie pełną wewnętrznych
          sprzeczności roszczeniowością?? Kłopot w tym, że pewne cechy z definicji
          niejako się wykluczają.. Pogodzenie sprzeczności możliwe jest tylko do pewnej
          granicy, nie zawsze, jak się okazuje, satysfakcjonującej dla obu stron.

          Oczywiście nie jest tak, że i mężczyźni nie marzą skrycie o tym, by mieć
          wszystko w jednym: mamy być zatem piękne (ale bez poświęcania temu czasu i
          nakładów finansowych), intelektualistki, czytające Jaspersa i Wittgensteina,
          ale jednocześnie nie mające nic przeciwko spędzaniu czasu na prasowaniu koszul
          i pieczeniu ciast, i to z uśmiechem na ustach, bo jak nie, to zaserwuje się
          nam zarzut cierpiętnictwa), wyemancypowane pracownice z aspiracjami
          zawodowymi, ale chętnie zostające z dziećmi w domu. Jak trzeba, to skromne,
          powściągliwe i nieśmiałe, w mgnieniu oka zdolne za to przeobrazić się w
          ekscytujaco wyuzdane kochanki....itd., itd.

          To pokłosie lektury kolorowych czasopism, przedstawiających utopijne wzorce,
          niewiedzy o różnicach w psychologicznym funkcjonowaniu kobiet i mężczyzn
          (wiem, że wrzucam wszystkich do jednego worka) oraz naiwnej wiary, że „Miłość
          wszystko zwycięży”. Dojrzałość polega chyba na odróżnieniu tego, co możliwe,
          od tego, co niemożliwe (albo po prostu niesłychanie rzadkie))))

          Zgadzam się z autorką co do główne tezy, że - racjonalnie rzecz biorąc (Ale
          UWAGA! CZŁOWIEK NIE SKŁADA SIĘ Z SAMEGO ROZUMU))) mężczyźni mają mniej powodów
          do entuzjazmowania się instytucja małżeństwa. Kobiety – statystycznie – są
          niewątpliwie nim bardziej zainteresowane, jako te, które więcej inwestują i
          ryzykują (wybacz, Operator, tę szczyptę socjobiologii).

          I żeby było jasne – choć się z główna tezą autorki zgadzam, nie znaczy to, ze
          budzi ona we mnie entuzjazm, wprost przeciwnie, piszę te słowa z goryczą, bom
          zatwardziała konserwatystka)))))))) wielce do instytucji małżeństwa
          przywiązana. Ale obrażanie się na fakty prowadzi na manowce.
          • procesor ale czemu nie zaznaczyc ze to JEDEN z wariantów? 05.01.03, 00:51
            mary_ann napisała:
            > Dokładnie tak, jak Eva 07 odebrałam ten artykuł. Nie w kategoriach napaści na
            > nas, kobiety, tylko raczej jak wezwanie do (być może miejscami bolesnej)
            > autorefleksji, rozrachunku z samą sobą, rachunku sumienia. Artykuł napisany
            z pełną świadomością, że wywoła burzę (taki przysłowiowy kij w mrowisko),
            choć może lepiej powiedzieć – zdrowy ferment.

            ***********
            Jestes aUtorka tego artykułu? Skąd wiesz ze to było zamierzone?? :))
            Proponuje w jednym artykule omawiać obydwie strony zagadnienia.


            > też nie obrażajcie się!!), bo przecież tu chodzi o zamierzone uogólnienie, o
            > prawidłowość statystyczną, która nie musi się (...) odnosić do każdego
            konkretnego egzemplarza (...). Uogólnienia, krzywdzące dla
            > konkretnych jednostek, są konieczne, bez nich nie sposób byłoby przedstawić
            > hipotezy dotyczącej w ogóle jakiejkolwiek tendencji.

            ************
            Nie jestem pewna czy autorka oparła się na jakichkolwiek danych statystycznych -
            czy w ogóle były takie badania robione.
            Wyglada to raczej na oparte na świecie kolorowych pism i seriali telewizyjnych.

            > (Swoją drogą
            > nie zdziwię się wcale, jeśli za jakiś czas ukaże się „symetryczny”
            > artykuł pt. „Czy kobieta potrzebuje małżeństwa?”).

            ************
            A ja sie zdziwię znajac tę autorke. :)) No chyba że autorka będzie inna
            osoba. :))

            > To pokłosie lektury kolorowych czasopism, przedstawiających utopijne wzorce,
            > niewiedzy o różnicach w psychologicznym funkcjonowaniu kobiet i mężczyzn
            > (wiem, że wrzucam wszystkich do jednego worka) oraz naiwnej wiary, że „Mi
            > łość wszystko zwycięży”. Dojrzałość polega chyba na odróżnieniu tego, co
            możliwe, od tego, co niemożliwe (albo po prostu niesłychanie rzadkie))))

            *************
            Od psychologa oczekuje sie pewnego poziomu bezstronności czy mi się tylko
            wydaje?? A jak sama piszesz wygladą to na pokłosie lektury kolorowych
            czasopism. Czy ktoś o zdrowych zmysłąch uważa że świat jest taki jak
            telenowelach lub kolorowych magazynach??

            > Zgadzam się z autorką co do główne tezy, że - racjonalnie rzecz biorąc (Ale
            > UWAGA! CZŁOWIEK NIE SKŁADA SIĘ Z SAMEGO ROZUMU))) mężczyźni mają mniej
            powodów do entuzjazmowania się instytucja małżeństwa. Kobiety – statystycznie
            są niewątpliwie nim bardziej zainteresowane, jako te, które więcej inwestują i
            > ryzykują (wybacz, Operator, tę szczyptę socjobiologii).

            Zdziwiłam sie bardzo. Instytucja małżeństwa nie zostałą wymyślona przez
            kobiety. Wedle mojej wiedzy upatruje sie źródłą w pragnieniu mężczyzny by mieć
            pewność że to JEGO potomstwo kobieta urodzi. Cóż, dzis NIC mu tej pewności nie
            da (po fakcie badania genetyczne :)).
            Wygląda na to ze póki faceci ciagnęli z tego korzyści - byli ZA MAŁŻEŃSTWEM.
            Gdy role sie zamieniły - i to kobiety wola (???) ciągnąć z tego korzyści to
            faceci wycofuja się z takich formalnych rozwiazań.
            A - i czy my tu mówimy o tendencjach tylko polskich czy światowych, to tak na
            marginesie?

            Skąd sie wzięło koło mnie tylu normalnych ludzi ?
            • mary_ann Re: a po co zawsze zaznaczać? 05.01.03, 18:46
              procesor napisała:

              > ***********> Jestes aUtorka tego artykułu? Skąd wiesz ze to było
              zamierzone?? :))
              Ř Proponuje w jednym artykule omawiać obydwie strony zagadnienia.


              Nie, nie jestem jego autorką. Mam jednak prawo domyślać się (domyślać, a nie
              być pewną)intencji autorki na podstawie pewnych przesłanek (wewnątrz- i
              zewnątrztekstowych).
              Wymóg, by przedstawiając jedno stanowisko zawsze przedstawiać wszystkie inne
              poglądy na tę kwestię, prowadziłby do absurdu. Nawet rozprawa naukowa nie
              zawsze tego bezwzględnie wymaga, a co dopiero zwykły artykuł prasowy.


              > Od psychologa oczekuje sie pewnego poziomu bezstronności czy mi się tylko
              > wydaje?? A jak sama piszesz wygladą to na pokłosie lektury kolorowych
              > czasopism. Czy ktoś o zdrowych zmysłąch uważa że świat jest taki jak
              > telenowelach lub kolorowych magazynach??
              >
              Ř >
              Ř
              Zmiłuj się!!! Ja napisałam, że OPISYWANY PRZEZE STOSUNEK DO MAŁŻEŃSTWA (a nie
              artykuł p. Milskiej-W) jest pokłosiem w/w lektur. Pani M-W też tylko
              ZREFEROWAŁA pewien pogląd, a to nie oznacza przecież obligatoryjnie
              utożsamiania się z nim (co więcej, z artykułu wynika rzecz dokładnie
              przeciwna, tzn zdystansowanie się p. M-W od takiej wizji, to chyba oczywiste).
              Nijak się to wszystko nie ma do kwestii jej obiektywizmu , bądź jego braku.


              Czy ktoś o zdrowych zmysłąch uważa że świat jest taki jak
              > telenowelach lub kolorowych magazynach??

              Nie (albo lepiej - raczej nie))) Ale śmiem twierdzić, że wiele kobiet,
              bombardowanych nieustannie obrazkami osób godzacych świetnie i bezproblemowo
              wszystko ze wszystkim, ulega głębokiej frustracji. Te informacje zapadaja im
              głeboko w podswiadomośc i powodują nieustanne porównywanie się z
              wyidealizowanymi wzorcami, które sa raczej wyjatkiem od reguły niż reguła.


              >
              Zdziwiłam sie bardzo. Instytucja małżeństwa nie zostałą wymyślona przez
              > kobiety. Wedle mojej wiedzy upatruje sie źródłą w pragnieniu mężczyzny by
              mieć
              > pewność że to JEGO potomstwo kobieta urodzi. Cóż, dzis NIC mu tej pewności
              nie
              Ř da (po fakcie badania genetyczne :)).



              Wedle mojej wiedzy jest to raczej ewolucyjnie wypracowany kompromis między
              sprzecznymi w zasadzie strategiami rozrodczymi kobiet i mężczyzn.


          • Gość: loorien Re: Zgadzam się z Evą 07 IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 01:00
            mary_ann napisała:

            > Dokładnie tak, jak Eva 07 odebrałam ten artykuł. Nie w kategoriach napaści na
            > nas, kobiety, tylko raczej jak wezwanie do (być może miejscami bolesnej)
            > autorefleksji, rozrachunku z samą sobą, rachunku sumienia. Artykuł napisany
            z
            > pełną świadomością, że wywoła burzę

            Popieram w pełni, ludzie są tylko ludźmi, małżeństwo powinno być oparte na
            miłości, dojrzałości, i akceptacji partnera. Szczytne idee feministyczne mające
            w założeniu walkę z dyskryminacją kobiet, sa dla większości szarej masej kobiet
            nie zrozumiałe - one jak w czasie rewolucji chcą wszystkiego co było im
            dotyczczas niedostępne, chcą zemsty a nie walczą o zdrowe układy damsko-męskie
          • agniecha3 Re: Zgadzam się z Evą 07 06.01.03, 12:20
            jak to milo, ze ktos jednak odebral ten artykul podobnie do mnie :) bo tak
            czytalam te komentarze, czytalam, i zastanawialam sie, gdzie M-W napisala te
            rzeczy, o ktore co niektorzy sie niemal poobrazali.

            Artykul jest mocno przejaskrawiony, ale nad wyraz celny :)

            pozdr
          • Gość: Xena Re: Zgadzam się z Evą 07 IP: *.acn.waw.pl 09.01.03, 12:53
            Podpisuję się pod zdaniem obu Pań. Ja też odczytałam tekst p. Milskiej jako w
            dużej mierze ironiczny, świadomie przerysowany, z gatunku, powiedzmy, "social
            fiction" - opisujący nie rzeczywistość istniejącą, ale raczej, co by było,
            gdyby zaimplemetować rzeczywistość postulowaną przez kobiece magazyny.

            Najwięcej polemik wzbudzily fragmenty o damsko-męskich relacjach seksualnych -
            wytknięto p. Mislkiej niekonsekwencje - z jednej strony pisze o platonicznym
            przytulaniu, z drugiej - o orgazmach i punkcie G, a wszystko to jeszcze okrasza
            stwierdzeniem o konstrukcji typowego mężczyzny, który nie jest w stanie
            wytrzymać dwóch tygodni bez bzykania.

            Tyle, że to nie brak logiki u p. Milskiej - to brak logiki magazynów kobiecych,
            które poddają kobiety nieustannemu praniu mózgów. Raz piszą: "żądaj od swego
            mężczyzny, by zaspokajał Cie łózku", drugi raz "nie jesteś maszynką seksulaną,
            mów otwarcie <<nie>>", ale jednocześnie doradzają "bądź demonem seksu, dbaj o
            różnorodność, zaskocz swojego mężczyznę - powitaj go przyodziana wyłącznie w
            kusy fartuszek, gdy zmęczony wróci z pracy; bądź dla Niego nieustannie
            atrakcyjna (w domyśle -seksualnie), to nie będzie rozglądał się za młodszymi; i
            pamiętaj, że ma wieksze potrzeby seksualne". Oczywiście, dyrektywie "dbaj o
            swoją atracyjność" towarzyszy uspokajająca uwaga: "masz prawo gorzej wyglądać,
            poczochrana jesteś dla Niego tak samo powabna".
            Itd., itp.

            Tak, artykuł Milskiej jest od początku do końca stekiem bzdur - tyle, że nie są
            to bzdury jej autorstwa, lecz wyłuskane z kobiecej prasy, podane na jednym
            talerzu i podlane stosownie ironicznym sosem. Budzą sprzeciw, prawda? Dostało
            się jednak Milskiej, choć nie ona jest twórczynią tej koslawej mitologii..

            Pozdr.
          • Gość: delfin Znakomity komentarz Marry_ann IP: *.ds14.agh.edu.pl 29.01.03, 16:00

            A wiec istnieja jeszcze te wspaniale i myslace kobiety;)

        • Gość: bayon Re: Trochę autokrytycyzmu proszę!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 02:13
          Oj,Evo,nosisz takie same imie jak moja zona,ale niestety na tym
          podobienstwa sie koncza.
          Gratuluje bezwzględnie najlepszego komentarza.
        • amalfi Re: Trochę autokrytycyzmu proszę!!! 06.01.03, 20:26
          Zgadzam się w 100% z EVA07. O to chodziło autorce artykułu.

          amalfi
        • Gość: Martini Re: Trochę autokrytycyzmu proszę!!! IP: proxyserv1:* / 194.175.90.* 07.01.03, 14:30
          Też tak myslę.

          Mam tego świetny przykład biurko dalej. Paradokslanie uważam, ze
          postawa przedsawiona w tym artykule jest swego rodzaju błędem i
          wypaczeniem ideii feminizmu. Tzn wiele Pań z lubością zachowuje
          wszelkiego rodzaju przywileje jakie były i są (na szczęście) ich
          udziałem w znienawidzonym świecie sprzed emancypacji XX.
          Jednocześnie z lubością biorą wszelkie przywileje / bonusy jakie
          płyną z ideoologii feministycznej zapominając, ze feminizm to
          tez obowiazki, Równouprawnienie znaczy tyle samo przywilejów, co
          obowiazków.

          Tak zdarza sie np. u mnie w pracy. Kiedy przychodzi do podziałów
          cukierków to wszyscy tak samo i po równo, w końcu jest
          równouprawnienie, ale kiedy trzeba posprzątać papierki to
          słychać, ze my jesteśmy kobiety i dobre wychwanie nakazuje.....

          To jest wg mnie cała kwintesencja tego tekstu...
      • Gość: Renka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.home.cgocable.net 04.01.03, 04:42
        Ten artykul to czysta retoryka, bo mezczyzni sa rozni tak, jak i kobiety sa
        rozne.
        Uogolnianie tlumaczone rzekomo zmianami kulturowymi jest tak samo niedorzeczne
        jak stwierdzenie, ze "jest coraz gorzej panie, pewnie wojna bedzie".
        Mnie sie wydaje, ze mezczyzna potrzebuje milosci i ciepla jak kazdy z nas, bez
        wyjatkow, ale jezeli nie potrzebuje rodziny, to po co mu malzenstwo ?
        Rodzina ma prawa i obowiazki, dlatego istnieje malzenstwo, zeby je jasno
        okreslic.
        Jedni lubia byc zorganizowani, inni wola chaos, o ktorym mysla, ze to
        wolnosc :)
        • Gość: Malgorzata N Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 18:26
          Podoba mi się Twoja opinia, mądra bardzo.
          M.
      • Gość: jeff Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 01:53
        Tak Anno masz 100% rację i myslę ze z takim podejsciem tak naprawdę to w swoim
        malzenstwie wiele osiagniesz.
    • Gość: Realista Malzenstwo - moze byc, Instytucja - NIE IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.01.03, 09:20
      Na pewno nie potrzebuje instytucji malzenskiej, ktora jest po to zeby go
      ograbic z milosci i pieniedzy, ze szczegolnym uwzglednieniem tych ostatnich.
    • las_vegas Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 09:30
      Mezczyznie instytucja malzenstwa jest zbedna. Jemu jest potrzebna kochana
      kobieta i tylko dla niej poswieca swoja wolnosc zeniac sie z nia.
      • get2dog Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 11:03
        a po co?
        samochód, dom - tak.

        ale małżeństwo? z kim? - może jeszcze z kobietą?

        skoro kobiety tak lubią się hajtać to niech się hajtają między sobą

        kiss
    • Gość: lun Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.03, 11:15
      Wspaniały artykuł! Ile spraw staje jak żywe przed
      oczami.Małżeństwo to układ dla mężczyzny do niczego! I jestem
      przekonany,że kiedyś ten model się zmieni.Tyle tylko,że zyjemy
      w jaikis kulturowych uwarunkowaniach od ktorych jestesmy
      psychicznie uzaleznieni.Ale czas uleczy ten chory model.
      • Gość: weronika Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.kopernik.gliwice.pl 04.01.03, 11:26
        myslę że ci mężczyźni którzy w taki a nie inny sposób wypowiadaja się na temat małżeństwa lepiej jesli
        sie hajtac nie będą i nie będą unieszczesliwiac kobiet i ich wspólnych dzieci.
        • yrka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 12:08
          do wszystkich antyfeministów mam pytanie:skąd się wzięły powiedzenia "baba do
          garów",kura domowa,eetam babskie gadanie,To właśnie pogardliwe traktowanie
          kobiety doprowadziło do tego ,ze są feministki
          zobaczcie jak w innych krajach kobieta jest traktowana
          najlepsze jest partnerstwo.
          • Gość: JO Re: Inne kraje... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 18:10
            "zobaczcie jak w innych krajach kobieta jest traktowana
            najlepsze jest partnerstwo.”

            Mówisz o innych krajach- bylas gdzies poza swoim miastem??? ???????
            Pomijając już:
            - kraje muzułmańskie
            - Azjatyckie
            gdzie wiadomo jak jest, wezmy np.
            - Grecje- spędziłam tam kilka miesięcy miesięcy nie moglam uwierzyc w stosunek
            do kobiet! Turystki SA traktowane ok., bo może uda się je przelecieć, a poza
            tym można chociaż popatrzeć. Ale zony…. Facet oficjalnie puszczas ie na prawo
            i lewo a ona siedzi w domu. W wieku 50 lat kobiety nosza pieluchy, bo seks
            analny staje się w pewnym momencie metoda antykoncepcyjna. SZOK! Nawet Polacy
            mieszkający tam po kilka lat chamieja i zaczynaja traktowac baby przedmiotowo.
            Poza tym SA wzie (nieturystyczne) gdzie nie można zobaczyc na ulicy czy w
            pubie zazdnej kobiety!!! Maja zakaz wychodzenia z pubów. Wiem to wszystko od
            mieszkających kilka lat tam znajomych. znajomych sama tez troche widziałam i
            słyszałam.

            Wiec nie powołuj się tak bardzo na te inne kraje. Bo naprawde nie wiesz o czym
            mowisz…….
          • Gość: JO oj baby, baby..... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 18:10
            Przeczytajcie głupie baby wypowiedzi facetow na tym forum!!!! Oni zgadzaja się
            z autorka- o nich jest ten artykul, wiec chyba najlepiej wiedza co czuja ,
            prawda???
            Ale tak długo, jak kobiety będą ślepo gadac swoje, nic się nie zmieni. A może
            zamiast się obrazac, przemyśleć? To tak boli?
            Skoro teraz tak jest, to nie zazdroszcze mlodemu pokoleniu- kobiety jeszcze
            bardziej zawzięte, a mężczyźni jeszcze bardziej oporni. I będziecie walczyc, a
            na starość zostaniecie same, co najwyżej z dzieckiem, które wam podziekuje za
            wasza waleczność.

            EVA 07- solidaryzuje się z Toba!
          • eva07 Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 07.01.03, 03:34
            yrka napisała:

            > do wszystkich antyfeministów mam pytanie:skąd się wzięły powiedzenia "baba do
            > garów",kura domowa,eetam babskie gadanie,To właśnie pogardliwe traktowanie
            > kobiety doprowadziło do tego ,ze są feministki
            > zobaczcie jak w innych krajach kobieta jest traktowana
            > najlepsze jest partnerstwo.

            Bezwzgledne partnerstwo jest najlepsze. Natomiast jesli chodzi o traktowanie
            kobiet "w innych krajach" to generalnie kobiety były (a w niektórych
            przypadkach i są) tam traktowane nie lepiej, a raczej gorzej niz w POlsce. Taka
            patriarchalna tradycja wielu kultur. Pozdrawiam. E.
    • Gość: Necro Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 04.01.03, 12:15
      You`re absolutely right.
      Malzenstwo to przezytek historii.
      Ludzie sie zenia wiedzac ze i tak sie kiedys rozstana, bo milosc gasnie z roku
      na rok.
      Ja osobiscie nigdy sie nie ozenie z roznych powodow.
      Wolnosc jest najlepsza. Oby trwala wiecznie.
      • yrka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 12:47
        a może miłość to przeżytek??
      • onnanohito Eva07 04.01.03, 12:55
        Ewa07.
        Brawo!
        Jako jedyna z komentujących artykuł - moim zdaniem - zrozumiałaś intencje
        autorki.
        Dziękuję za wypowiedź, która zginęła w natłoku innych postów.
        Pozdrawiam,
        Onnanohicińska
        • maly.ksiaze Re: Eva07 04.01.03, 17:02
          Masz racje, onna. Czytam niektore wojownicze komentarze -
          i raczki i nozki mi opadaja. Az sie skomentowac nie chce,
          bo i co by tu napisac?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: ida Re: Eva07 IP: *.csk.pl 04.01.03, 18:42
            maly.ksiaze napisał:

            > Masz racje, onna. Czytam niektore wojownicze komentarze -
            > i raczki i nozki mi opadaja. Az sie skomentowac nie chce,
            > bo i co by tu napisac?


            A nie wydaje sie Wam, że ocena kto dobrze a kto źle zrozumiał intencje autorki
            jest troche nie na miejscu?
            Bo o to "co poeta miał na mysli" nalezałoby spytac samego poetę?
            • sheana Re: Eva07 04.01.03, 19:21
              Gość portalu: ida napisał(a):
              > maly.ksiaze napisał:
              Masz racje, onna. Czytam niektore wojownicze komentarze -
              > > i raczki i nozki mi opadaja. Az sie skomentowac nie chce,
              > > bo i co by tu napisac?

              A nie wydaje sie Wam, że ocena kto dobrze a kto źle zrozumiał intencje autorki
              > jest troche nie na miejscu?
              > Bo o to "co poeta miał na mysli" nalezałoby spytac samego poetę?


              Mocno zboczyliśmy z drogi! Czy to już manowce?????
              Pozdrawiam m.k. , onnanohito i evę!
              Och , jakie egzotyczne i niezrozumiałe odgłosy!
              sheana
            • maly.ksiaze Re: Eva07 04.01.03, 22:39
              Gość portalu: ida napisał(a):
              > Bo o to "co poeta miał na mysli" nalezałoby spytac
              samego poetę?

              Zwykle zgadzam sie z takim punktem widzenia. Jednakowoz
              niektore interpretacje implikowalyby albo glupote autorki
              artykulu, albo jej zla wole. Przy komentowaniu felietonow
              tez nalezy wykazac minimum rozsadku. Mam na ten temat
              swoja wlasna opinie, ale to juz byloby grubo nie na temat...

              Pozdrawiam,

              mk.
            • eva07 Re: Eva07 07.01.03, 03:46
              Gość portalu: ida napisał(a):

              >
              > A nie wydaje sie Wam, że ocena kto dobrze a kto źle zrozumiał intencje
              autorki
              > jest troche nie na miejscu?
              > Bo o to "co poeta miał na mysli" nalezałoby spytac samego poetę?

              Żartujesz? Konieczność konsultowania intencji z autorem, w zasadzie likwiduje
              sens istnienia literatury i publicystyki. Bo co zrobic jesli nie można tego
              uczynić? Jak na przykład uściślić intencje Boya - Zeleńskiego albo, żeby
              siegnąc do wielkich nazwisk - Szekspira - faceci od paru lat nie żyją... To juz
              tak jest, że to co "autor miał na mysli" daje sie z duzym prawdopodobieństwem
              ustalic bez kosultowania się z autorem. Słuzy temu umiejętność tzw.
              rozumiejącego czytania i krytycznej analizy tekstu. Tego w zasadzie powinni
              uczyc w szkole.
              • maly.ksiaze Re: Eva07 07.01.03, 04:25
                No juz, Evo, juz. Twoja wnikliwosc tym razem chyba
                zawiodla. Zakladam - i wiem, ze mam racie - ze Ida nie
                postuluje konsultowania sie z Dantem na temat glebokosci
                Piekla, a raczej sugeruje, ze kazda interpretacja jest
                tyle samo warta. Zarowno Twoja, jak i tych pan, ktore po
                przeczytaniu artykulu: zawolaly: 'nieprawda, takich
                kobiet nie ma, ja taka nie jestem i moja siostra Wronka
                tez nie!'

                Pozdrawiam,

                mk.
    • ekstremistka Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 15:56
      Małżeństwo dla kobiety jest sprawą wazniejsza niz dla męzczyzny głównie ze
      względu na bardziej rozwinietą potrzebę posiadania własnej rodziny. Większość
      kobiet czuje, ze chce mieć dzieci a samotne macierzyństwo to mordęga ze
      wzgledów materialnych i emocjonalnych. Trzeba znaleźć kogoś , kto bedzie dobrym
      ojcem i jeszcze przyniesie jakąś kasę do domu. To prosty instynkt
      samozachowawczy.
      Nie ma co sie nabijać z psychologów, ze odwołuja sie do archetypowych (przez
      niektórych odbieranych jako prymitywnych) reakcji. I chociaż nie wiem jak bysmy
      sie starali być uduchowionymi nie uciekniemy od naszego organizmu, ktory
      stanowi jednak, jakby nie bylo, część świata zwierzecego.
      • Gość: Alek Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 16:11
        Wyobraźmy sobie sytuację znaną nam nie tylko z filmów (są wśród nas na pewno
        tacy którzy doświadczyli jej bezpośrednio na sobie). Otóż do domu wraca
        niespodziewanie mąż i zastaje w domu swoją żonę in blanco z jakimś sympatycznym
        jegomościem. Co robi mąż. Otóż jegomościa wyrzuca przez okno. Niewierną żonę
        wali na odlew w pysk, a my co na to? Ano my myślimy sobie cham, dureń i
        pieniacz. Gdyby miał odrobinę klasy zachowałby się jak gentelmen.
        Powiedziałby “żono życzę szczęścia między nami wszystko skończone” i by
        wyszedł. Ale okazuje się, że nie. Takie zachowanie byłoby właściwe, gdybyśmy
        mieli do czynienia z narzeczoną tegoż “rogacza”. Z żoną niestety sprawa wygląda
        inaczej, gdyż jeden z przepisów kodeksu rodzinnego mówi wyraźnie. Dziecko
        zrodzone w 180 dni po rozwodzie męża i żony jest dzieckiem tegoż męża. Z mocy
        prawa. Nic nie pomogą tutaj zaklęcia, że mąż to z nią już dawno nic a ona to z
        innym. Dziecko jest męża i basta. Można zrobić oczywiście badania DNA, ale
        jeśli żona się nie zgadza to małżonek ugotowany jest na cacy. W procesie
        cywilnym nie ma takiej siły aby ją do tego zmusić. Do tego potrzebny proces
        karny, a więc prokurator świadkowie itd. itp.Mało tego nic nie pomogą zaklęcia
        żony. Dziecko i tak jest męża. Morał z tej opowieści jest taki. Dla mężczyzn
        jak kochanka to tylko mężatka. Ona jest zawsze zabezpieczona (przynajmniej
        przez męża). Dla pań natomiast morał jest inny. Byle do ołtarza a dalej to juz
        jakoś będzie.A więc mąż który złapał żonę in flagranti z innym niech szybo
        pędzi do sądu po rozwód, bo być może właśnie wtedy jego żonka napoczęła mu
        dzidziusia za którego mąż będzie musiał najnormalniej płacić kasę.
    • witek28 Re: Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa? 04.01.03, 16:55
      o którego konkretnie mężczyznę chodzi?
      bo na przykład ja potrzebuję.

      witek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka